Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik

Tekst pochodzi z bloga: www.trzyczesciowygarnitur.blogspot.com

Tak jak pisałam w poprzednim odcinku, w 1989 roku BBC Channel 4 nakręciło film dokumentalny o niewesołej sytuacji polskiego geja, jeszcze wtedy pedała, i, o dziwo, również polskiej lesbijki. Udało się to chyba tylko dlatego, że producentka była kobietą, a czy lesbijką, tego nie wiem. Za to niejedna, a raczej na pewno jedna (i nie byłam to ja) marzyła, żeby prowadząca się nią okazała. Niestety, byłyśmy zbyt młode i nieśmiałe, żeby pogłębić temat. W każdym razie w należącym jeszcze wtedy do ZSP klubie Sigma, którego szefem był wtedy nie kto inny, jak łamacz niewieścich serc Jarek Ender, odbyło się wówczas spotkanie działaczy, a po nim dyskoteka. Nie pomnę, czy stało się tak z okazji kręcenia dokumentu, czy BBC akurat natrafiło na taką gratkę. Stawiałabym jednak na powód nr 2.

Co zabawne, nie tylko brytyjskie media pojawiły się wówczas w Sigmie. Podczas dyskoteki niewielką, ale silną część żeńskich uczestniczek zafascynowały pewne nogi. Ładne, żeby nie było wątpliwości. Okazało się, że owe nogi należą do dziennikarki „Na przełaj”. Litościwie pominę jej nazwisko, a dlaczego, to się wyjaśni w dalszej części. Dziennikarka owa chciała napisać coś o gatunku lesbijka polska. Gatunek ten stawił się na spotkaniu z nią w liczbie sztuk sześciu. Powstał z tego artykuł pod jakże ciekawym tytułem „Brzoskwinki w sosie własnym”. Tak, wiem, jak to brzmi. Ale tytuł wziął się, jak twierdziła autorka tekstu, od moich brzoskwiniowych policzków, które bardzo ją zachwyciły. O, jaka ja była głupia, że na głaskaniu obiektów zachwytu się skończyło. A najgorsze jest to, że owa kobieta uczyniła wówczas następujące wyznanie: „Kiedy budzimy się z przyjaciółką po upojnie spędzonej nocy, patrząc sobie głęboko w oczy, mówimy, że my nie jesteśmy lesbijkami”. Racja, były biseksualne.

Dwa lata później owa dziennikarka popełniła kolejny tekst o lesbijkach. Niestety, artykuł ów opisywał patologie w lesbijskich związkach. Nie, nie twierdzę, że takowe się nie zdarzały i nie zdarzają, chodzi o to, że ona nie dotarła do takich związków. Po prostu wypaczyła swój pierwszy, wyżej wspomniany tekst. Po publikacji „Brzoskwinek” trafiłyśmy jeszcze z M. do „Zapraszamy do trójki”, gdzie rozmowę z nami przeprowadziła bodajże Beata Michniewicz. W trakcie programu udało nam się przemycić informację, gdzie i kiedy spotykają się lesbijki. Dzięki temu z 16 zrobiło nas się już 30.

Ale przejdźmy do pamiętnego roku 1990, kiedy to pod koniec lutego, w jednym z najcieplejszych dni zimy (plus16 stopni Celsjusza) zostało zarejestrowane Ogólnopolskie Stowarzyszenie Grup Lambda. Do sądu szłam w niezbyt radosnym nastroju i 12 kilo chudsza niż dwa tygodnie wcześniej, kiedy to rozstałam się z M. Niejaki Werter przy moich cierpieniach wymiękał. Ale ad rem. Niemal nie da się zliczyć, ile razy członkowie założyciele musieli stawiać się w sądzie, poprawiać dokumenty i wykonywać wiele innych czynności prawnych, aby licznie zebrani na małej salce sądowej mogli w końcu usłyszeć: „Ogólnopolskie Stowarzyszenie Grup Lambda zostaje wpisane do rejestru itd. itp.” (czy jak to się mówi). To był naprawdę piękny dzień. W końcu przestaliśmy być nielegalni. W końcu mogliśmy mówić pełnym głosem. W końcu polskie prawo zaakceptowało nasze istnienie. A to już tylko krok do uznania naszej miłości, związków i praw. Uwierzcie, ta chwila była dla mnie prawie równie piękna jak ta, w której mogłam mojej ukochanej powiedzieć: „Yes, I do”. Oczywiście myliliśmy się w owych optymistycznych szacunkach co do związków, ale o tym mieliśmy się przekonać dużo, dużo później.

Na początku działalności straciliśmy lokal udostępniany nam przez ZSP. Przyszło nowe, a dokładnie NZS, które przejęło pomieszczenia po poprzednim, już niesłusznym, zrzeszeniu. Z kronikarskiego obowiązku wspomnę, że NZS-owi najpierw służyły one za magazyn, a później zostały podnajęte prywatnym (znajomym oczywiście) podmiotom gospodarczym. W trakcie naszej wyprowadzki obecny przy tym członek (i to jeszcze jaki) NZS, a teraz znany polityk (i to nie z PiS) rzucił tekstem: „Wypier… pedały”. Po tak miłym pożegnaniu ze strony ludzi walczących o wolność i inne takie znaleźliśmy swoje miejsce w Alejach Jerozolimskich w pomieszczeniach Monaru. Służyło ono li i jedynie działalności. Miejsca na rozrywkę musieliśmy poszukać gdzie indziej.

Bodajże w marcu lub kwietniu Grzesiek W. wpadł na pomysł, aby zorganizować dyskotekę w pomieszczeniu klubu osiedlowego na Służewiu nad Dolinką. Później klub osiedlowy zmienił się w pierwszą polską knajpę gejowską Cafe Fiolka. Jednak pierwsza dyskoteka w tym miejscu była całkowicie prywatną inicjatywą, zorganizowaną z pomocą krewnych i znajomych królika, którzy bardziej społecznie niż zarobkowo zajęli się obsługą imprezy. Za barem stanęła B., która niejednej pannie zawróciła w głowie śpiewem i gitarą, nad barem w czynie społecznym młoda G., którą można opisać słowami „Bo we mnie jest seks” trzepała pięknymi długimi włosami, a pisząca te słowa zajmowała się tym, co w rękę wpadło, głównie stojąc na zmywaku.

Tam też poznałam niezwykle ważną osobę, zarówno w moim życiu prywatnym, jak i społecznikowskim, Monikę Komodę. Otóż pojawiła się na imprezie wielka przyjaciółka gejów (i wszystkich innych odszczepieńców od normy), kobieta o blond włosach, czerwonych jak krew ustach, w minispódniczce i wyraziła chęć poznania jakiejś lesbijki. Monika nie miała nic złego na myśli, ale kiedy jeden z jej wielkich admiratorów Krzysiek Garwatowski przekazał mi tę prośbę, odebrałam to jako chęć poznania dziwoląga. Na swoje wytłumaczenie mam tylko tyle, że byłam młoda, zbuntowana i ciągle cierpiąca po stracie swojej pierwszej miłości. Niewiele myśląc, zamaszystym krokiem podeszłam do tej panny (jak wtedy o niej myślałam), pocałowałam ją w rękę i przedstawiłam się: „lesbijka Małgorzata R.”. Monisia była lekko skonsternowana moją, hm, nie ma co się oszukiwać, agresją, ale szybko zrozumiała, o co chodzi, i udało nam się jakoś dogadać. Dość szybko dołączyłam do grona jej wielbicieli i na długie lata została moją muzą.

Oprócz pojawienia się Moniki, jeszcze dwa wydarzenia z tej imprezy utkwiły mi w pamięci. Pierwsze to moment, w którym na dyskotece pojawiła się M. wraz ze swoją nową dziewczyną i polały się me łzy, nie wiem, czy czyste, ale na pewno rzęsiste, a geje wyrywali mnie sobie z rąk, aby utulić „biedną” w żalu. Zwyciężył wspomniany już Krzyś, który wyrwał mnie z rąk kolejnego pocieszyciela z okrzykiem „Wy nie umiecie jej pocieszyć, ja wiem, jak to zrobić”. Długo wspominał, podobno z dumą, jak to miał mokry rękaw koszuli. Drugie było niezbyt przyjemne. O imprezie dowiedziała się miejscowa chuliganeria, która w ramach rozrywki wieczorno-sobotniej postanowiła bić pedała. Zamiar się powiódł. Zaplecze gastronomiczne przemieniło się w ambulatorium, gdzie opatrywaliśmy nie tylko posiniaczonych, ale i poranionych nożem poszkodowanych. Sytuacja uspokoiła się wtedy, gdy w okolicy pojawiły się nieco liczniejsze patrole policji. Poza tym wszystkim imprezę można uznać za udaną.

Chociaż zabawa stanowiła istotną część naszego życia, nie przesłaniała rzeczy ważniejszych. Mając zapewniony byt lokalowy, Lambda Warszawa postanowiła uruchomić telefon zaufania. Jako że zawód terapeuty dopiero raczkował, a znaczna część psychologów i psychiatrów miała w najlepszym razie pogląd na homoseksualizm taki, jak wspomniana przeze mnie w lekcji pierwszej pani psychiatra, więc do dyżurowania przy telefonie zgłosiła się grupa ochotniczek i ochotników (co ciekawe, kobiety stanowiły większość). Jednak aby osoba dzwoniąca po rozmowie z którymś z nas nie rzuciła się od razu z mostu, potrzebne nam były szkolenia przeprowadzone przez specjalistę. Takowy się znalazł, nawet dość znany psycholog, którego nazwiska nie przytoczę, bo pamięć już nie ta. Szkolenia ze względu na pracę ludzi z Monaru mogły odbywać się dopiero późnym wieczorem i trwały nierzadko do pierwszej lub nawet drugiej w nocy. Jako że w tamtych czasach nie było miejsc z kawą i herbatą na wynos, a zmęczeni kursanci i kursantki, aby móc skorzystać z udzielanej nauki, potrzebowali podeprzeć się kofeiną, Lambda Warszawa postanowiła z myślą o nich kupić czajnik elektryczny – rzecz wtedy rzadką i drogą. Jak postanowiła, tak też zrobiła. I to właśnie ten czajnik został głównym bohaterem zebrania Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Grup Lambda, kiedy to jeden z członków zarządu, starając się zarzucić Lambdzie Warszawa niegospodarność i szastanie wspólnymi dla całego Stowarzyszenia pieniędzmi, kilkakrotnie podczas zebrania wypowiedział słowa, które przeszły do historii : „A Lambda Warszawa kupiła czajnik”.


Redakcja homików.pl dziękuje Ewie Tomaszewicz i Małgorzacie Rawińskiej za zgodę na przedruk. Zapraszamy na bloga: www.trzyczesciowygarnitur.blogspot.com

Autorzy:

zdjęcie Małgorzata Rawińska

Małgorzata Rawińska

ikona ruchu LGBTQ w Polsce, pierwsza wyoutowana lesbijka w polskiej telewizji, współzałożycielka i członkini kabaretu Barbie Girls, znana także jako Rude de Wredne. Współtworzy wraz ze swoja partnerką Ewą Tomaszewicz bloga http://www.trzyczesciowygarnitur.blogspot.com

39 komentarzy do:Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik

  • krzsz1986

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Schudnąć 12 kilogramów w dwa tygodnie… podziwiam.

  • Jakbyco

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Z tym czajnikiem to jakoś bardzo podobnie – przy zachowaniu proporcji – do pojawiających się zarzutów o niegospodarnośc dzisiejszych organizacji… „A LW kupiła czajnik” powinno zostać hasłem na takie bzdurne komentarze :)

  • Peter Pan

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    „W trakcie naszej wyprowadzki obecny przy tym członek (i to jeszcze jaki) NZS, a teraz znany polityk (i to nie z PiS) rzucił tekstem: „Wypier… pedały”.”

    Ja bym się chętnie dowiedział co to za polityk. Nie rozumiem po co ta zabawa w chowanego. „członek NZS”, „nie z PiSu” – to jakiś quiz czy WTF ?
    Osobiście, nie jestem na przykład zwolennikiem psychicznego dręczenia posła Węgrzyna (co proponował Piotr ”Kiecka” Pacewicz), bo koleś coś tam powiedział w gronie znajomych i można to olać. W końcu każdy coś czasem palnie.
    Ale takie nieskrępowane chamstwo, buractwo i brak szacunku, jak by nie było, nie dla abstrakcyjnych ,,pedałów”, tylko konkretnych ludzi, z którymi ten wieśniak, o którym tu mowa, zetknął się osobiście, należy napiętnować z całą mocą.
    Gdyby ten czy inny palant wiedział, że takie wypowiedzi mogą za nim podążać w przyszłej „karierze”, zamknąłby mordę i siedział cicho.

  • Jakbyco

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    -> PP
    Węgrzyn nie powiedział tego w gronie znajomych, tylko do telewizora, dziennikarzowi.

  • Peter Pan

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    @ Jakbyco

    Tak ? To coś mi się pomyliło :)
    Nie mniej jednak, jemu dałbym już spokój.
    Jest to niewątpliwie burak i do tego ciota (na swojej stronie, przyznaje się do tego, że jest fanem Celine Dion), ale jest nieszkodliwy.

  • Rude de Wredne

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    PeterPan: Uwierz mi, że podałabym imię i nazwisko, ale mam tylko mętne skojarzenia, kto to był i nie chcę oczerniać ewentualnie niewinnego człowieka.
    krzsz1986: żaden wyczyn;) Reakcja na stres i rzadkie posiłki oraz znaczna ilość używek, niestety.

  • Peter Pan

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Rude,
    jeśli tak to wygląda to O.K. :)

  • d_biskupa

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Czy to dalszy ciąg wspomnień tej lesbijki, która kiedyś pisała, że od zawsze była wyjątkowa i już w podstawówce rada pedagogiczna zbierała się tylko z jej powodu?

  • Jakbyco

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    A ja gdzieś na blogu przeczytałam propozycję, żeby autorka napisała kobiece Lubiewo. Jestem za :)

  • Красная з

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Lepiej napisałaby powieść o szaleńczej miłości polskiej zakonnicy do niemieckiej celniczki z okresu DDR – to byłby dopiero coś :)

  • krzsz1986

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Właściwie to gdzie lesbijki spotykały się na seks w Polsce Ludowej? Miały jakieś ulubione szalety?

  • d_biskupa

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    @ Jakbyco

    Ale tak ze szczegółami?! Fuj…

  • Jakbyco

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Oj, chłopcy, ależ Wy jesteście zafiksowani. EOT dla mnie, przynajmniej z Wami.

  • Jakbyco

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    „W końcu mogliśmy mówić pełnym głosem. W końcu polskie prawo zaakceptowało nasze istnienie. A to już tylko krok do uznania naszej miłości, związków i praw.”

    Buhahaha. Młodość i naiwność była, nie? ;) 1990 rok. Ponad dwadzieścia lat później – i co? I nic. Może przebijemy Włochów, którzy o swoje związki partnerskie też walczą od lat? Tylko wróć! tam środowiska LGBTQ są znacznie bardziej aktywne…

  • Peter Pan

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    A ja, który tu reprezentuję opcję lubiącą lesbijskie porno, bardzo chętnie bym to przeczytał. Ze szczegółami !!!
    Zachęcam i czekam z niecierpliwością ! Literacka wersja kiczowatego pornosa z fajnymi foczkami, które lubią cipkę – coś takiego z pewnością bym przeczytał.
    Polecałbym poszukać inspiracji w filmach wytwórni „vivthomas”.
    Zwłaszcza w kwesti dialogów :)

    W ogóle coś słabo z literaturą lesbijską. Kiedyś, jako dzieciak, z wypiekami na twarzy wziąłem wiersze Safony. Myślałem, że będzie jakaś akcja (jak w męskich wierszach homoerotycznych) a ona tylko pitoli o miłości i tęsknocie do jakichś tam dziewczyn :(
    Tak czy inaczej: w kinie jest lepiej. Lesbijska scena z „Mulholland Drive” Lyncha, zdecydowanie „rządzi” ;)

  • Abiekt

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Nie rozumiem po co tak ukrywać nazwisko tej dziennikarki. I czy jesteś pewna tytuły artykułu? [...] Dysponuję obszerną bibliografią tekstów prasowych z tego okresu, więc zachęcam do uzupełnień :)

  • d_biskupa

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Hehe, autorka wspomnień sugeruje, że z dziennikarką poszła do łóżka, więc spekulując na temat nazwiska tej dziennikarki, robisz tu niezły magiel. Fajnie, ja lubię takie klimaty. Tylko nie wiem, czy nie łamiesz któregoś punktu regulaminu homików :)

  • Abiekt

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    To już problem autorki – gdy się pisze wspomnienia warto albo zadbać o faktografię kosztem prywatnych wynurzeń, albo zadbać o kamuflarz. W Na Przełaj ukazał się tylko jeden tekst konkretnie poświęcony lesbijkom.

  • d_biskupa

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Kamuflaż? Przecież nie było nawet inicjałów, a nazwisko wstukały dopiero twoje palce. Chcesz powiedzieć, że za nie nie odpowiadasz?

  • Olfaktolog

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Czuję tu zapach krwi.

  • Rude de Wredne

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Abiekt – wspomnienia są subiektywne i często okryte mgłą niepamięci, co podkreślam na każdym kroku. Nie tworzę również dzieła historycznego , więc nie muszę dbać o faktografię, zostawiam to tobie. Piszę ku radości i pokrzepieniu serc;P „Dlaczego inna” to nawet nie ten tytuł i nie ten rok, to tak a propos dat:), który wymieniłam, więc nie trafiłeś. Może coś przeoczyłeś?

    d biskupa – ja zawsze wiedziałam, że czytanie ze zrozumieniem nie jest twoją najmocniejszą stroną.
    Do wszystkich: pornosa pisać nie zamierzam:)
    Jakbyco: zgadzam się młodość i naiwność, ale tęsknię za tym:)

  • Jacek

    [Teraz mają pół miliona]

    No cóż, czasy się zmieniły, zamiast na czajnik Lambda ma teraz niecałe pól miliona rocznie, więc nawet na złoty czajnik starczy ;)

    http://www.lambdawarszawa.org/content/view/536/1/

    Przy KPH, która przekroczyła milion zł to i tak mało, ale chwała im za to, że przynajmniej publikują ile dostają.

  • Abiekt

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Jacku – nie mają wyjścia, jako OPP mają taki obowiązek

    Rude – to podkreślcie to bardziej, a ja sobie porewyfikuję jutro :)

  • Rude de Wredne

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Abiekt; ja rozumiem Twoje zamiłowania do faktografii, ale przeczytaj uważnie jeszcze raz lead do tego tekstu:)

  • Wanda_co_Niemca_nie_chciała

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Sto razy wolę takie subiektywne wspomnienia od nudnych suchych faktów. To jest dopiero klimat i atmosfera tamtych czasów. Rude, koniecznie to wydaj!

  • d_biskupa

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    I koniecznie u Abiekta! On w ramach pracy redakcyjnej nad książką poweryfikuje różne fakty i pouzupełnia odpowiednie informacje :)

  • czytelniczka

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    A mnie zaciekawiło, dlaczego akurat Monar udzielił schronienia Lambdzie. Czy to z tego – wtedy chyba powszechnego – łączenia gejów i lesbijek z AIDS? Czy po prostu nikt inny Lambdy nie chciał i braliście co dali?

  • Absolutely Fabulous

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    @czytelniczka
    Prawie zgadłaś:) Rzeczywiście chodziło o AIDS, a konkretnie o to, że Lambda miała wpisaną w statucie profilaktykę HIV/AIDS.

  • junior

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Lubię czytać wspominki MR. Czasem jeden fragment, jakiś detal, nazwa miejsca etc. uruchamia lawinę wspomnień.
    Nie zamierzam być niczyim adwokatem, ale dyskutantowi od wypominania orgom kasy i robienia głupich sugestii w (nie)wiadomym celu sugerowałbym raczej skoncentrowanie się na tym, czego się podjął. Już tylko 9,5 tygodnia do konferencji i 10,5 do parady. Coś pominąłem?

  • Jacek

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Uwaga o tym, że Lambda Warszawa ma teraz pól miliona zł rocznie, a nie na czajnik jest chyba związana z tematem komentowanego tekstu ;)

    Docenienie Lambdy za to, że publikują u siebie na stronie zestawienie wpływów finansowych uzasadnione, konia z rzędem temu, kto znajdzie analogiczne zestawienie wpływów finansowych na stronie KPH

    http://www.kph.org.pl/

    trzeba promować jakoś transparentność…

  • Peter Pan

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    @ Jakbyco

    „Może przebijemy Włochów, którzy o swoje związki partnerskie też walczą od lat? Tylko wróć! tam środowiska LGBTQ są znacznie bardziej aktywne…”

    We Włoszech, jest w ogóle trochę inaczej, bo z tego co wiem, mimo iż projekt DICO upadł, w kilku miastach i regionach, jest coś w rodzaju związków partnerskich.
    Natomiast kwestia jakichkolwiek regulacji dyskutowana była, jak się dowiedziałem z Wikipedii sprawdzając czy mi się nie pomyliło z tymi miastami, od roku 2004. A więc aż tak długo to nie trwa na razie.
    Ważne jest też to, że 80% Włochów jest za jakąś formą ułatwienia homoseksualistom, zawierania związków. W większości regionów obowiązują też różne przepisy antydyskryminacyjne.

    Przykład włoski jest ciekawy. Sąsiednia Słowenia, bliska jest wprowadzenia małżeństw homo. Włochy są dalekie nawet od ustawy o czymś w rodzaju francuskich pacs. A jednocześnie społeczeństwo włoskie jest o wiele bardziej „gay friendly” niż słoweńskie. Jak widać, świat jest skomplikowany ;) )

  • d_biskupa

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    [uwagi na temat moderacji komentarzy należy przesyłać na adres redakcji. detr.]

    A żeby nie było niemerytorycznie, zauważyłam drobny błąd we wspomnieniach, w których pojawia się „BBC Channel 4″. Otóż faktycznie istnieje czwarty program BBC, ale nazywa się BBC Four i …powstał w 2002 roku. Autorka zapewne ma na myśli Channel 4, telewizję nie mającą nic wspólnego z BBC.

  • Rude de Wredne

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    d_biskupa: czyżby kolejne, tym razem uważne przeczytanie tekstu?;) Dzięki za info:) Sprawdzę na filmie, kto tak właściwie go wyprodukował i na czyje potrzeby i ewentualnie poprawię.
    Po raz kolejny chcę poinformować wszystkich, że pisane przeze mnie lekcje, nie są podręcznikowymi lekcjami historii i owszem mogą czasem nie zgadzać się nazwy i o zgrozo konkretne daty;). Jednocześnie obiecuję, że jeśli kiedykolwiek zechcę owe lekcje wydać w jakiejkolwiek formie, daty, fakty, nazwiska, tytuły etc zostaną dokładnie sprawdzone:)

  • WS

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    @ Rude de Wredne

    Poprawianie nieistotnych nieścisłości nie jest dobre marketingowo! Sama widzisz, że niektórych właśnie nieścisłości pasjonują najbardziej. :-) Może też sięgną po książkę – żeby wszystko sprawdzić. I żal, by się rozczarowali, trzeba pozostawić kilka „wpadek”. :D

    Tekst świetny – bardzo przyjemnie się czyta i puenta tego fragmentu znakomita!

  • [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    E tam. Jak dla mnie możesz nie poprawiać tego BBC. Mi tam rybka. Tak tylko to dodałam, żeby detrollatornia nie wywaliła mi całego komentarza bez śladu. Najważniejsze było w tym wyciętym fragmencie, ale to nie było do ciebie.

  • MM

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Terminologia z tamtych czasów – zbyt łatwo jest dzisiejszą miarę przykładać do przyszłości, nie wiem, czy osoba nieskłonna wówczas do nazywania siebie lesbijką była koniecznie osobą „totalnie sklozetowaną”. Opisana dziennikarka być może taką była, ale same problemy z przedstawianiem się wcale o tym nie muszą świadczyć. Pokolenie jeszcze troszkę wcześniejsze miało problem z terminologią, bo słowo „lesbijka” kojarzyło się z pornosem (i to wcale nie lesbijskim). Ciężko jest znaleźć właściwe słowa w świecie, który został urządzonych dla innych niż my ludzi. To że mamy dzisiaj tyle słów jest niewątpliwym jednak sukcesem pracy u podstaw przez wszystkie te lata.
    Pod koniec lat 70tych moja narzeczona i ja zastanawiałyśmy się, jak właściwie o sobie mówić. „Lesbijka” pojawiła się i zniknęła, z powodów wyżej wymienionych. „Homoseksualistka” brzmiało (i brzmi) fatalnie. Zaczęłyśmy bawić się polszczyzną, tworzyć niestniejące wóczas przymiotniki – homoseksualna, biseksualna – tak właśnie chciałybyśmy mówić… Przymiotnik dodaje, nie ujmuje podmiotowi sprawczości, charakteryzuje, nie klasyfikuje ostatecznie. Marzyłyśmy o przymiotnikach.

  • Uschi

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    @MM
    Zwracasz uwagę na ważną sprawę – nieprzystawalność terminów z jednej bajki (czasowej, kulturowej) do zjawisk z innej bajki. To trochę tak, jak nazywanie Iwaszkiewicza „gejem” – oczywiście, czasem nie ma lepszych terminów i jesteśmy zmuszeni stosować te, które znamy, ale zawsze jest to jakieś nadużycie. Patrząc na przeszłość nakładamy filtr własnego doświadczenia i własną siatkę pojęciową. Zaś z tego wynika często – szczególnie jeśli robi się to bezrefleksyjnie – założenie, że tamta rzeczywistość była taka jak nasza no i łatwość formułowania ocen.

    A z innej trochę strony – język do dziś ogranicza i jest nieprzystający, niewygodny. Słowa „gej” czy „lesbijka” jakoś się osłuchały, są w miarę krótkie, nie zwracamy już uwagi na ich obce pochodzenie. Ale moje poczucie estetyki językowej nadal cierpnie, kiedy mam powiedzieć „jestem biseksualistką”. Za dużo „s”, za skomplikowane, paskudne słowo. „Biseksualna” brzmi nieco lepiej, ale tylko nieco. Kiedyś próbowałam odczarowywwać „jestem biseksem”, ale jakoś się nie udaje. Obecnie mam etap „jestem bi”, ale też koślawe. Dramat.

  • MM

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    @Uschi
    ja lubię i używam: „jestem bi” :-)

  • Michał P

    [Re: Lekcja trzecia: A Lambda Warszawa kupiła czajnik]

    Gocha, dzięki za te wspomnienia! Przeczytałem i zdałem sobie sprawę jaka zmiana przez te 20 lat się dokonała!
    Ja załapałem się dopiero na już działający Telefon Zaufania, zresztą to był mój pierwszy kontakt ze społecznością LGBT – nie zapomnę Rudej, Agnieszki i Kaśki, co wtedy przy nim pracowały :)
    Co do Lambdy – mają już 3 czajniki, więc jest o co się kłócić :)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa