Dawno temu w Japonii

Znakomita książka Marty Newelskiej Piękni, młodzi kosztowni. Męskie praktyki homoseksualne w Japonii okresu Edo (1600 – 1868), choć obudowana aparatem naukowym, nie przypomina sztywnych zazwyczaj opracowań akademickich, autorka operuje bowiem plastycznym, przystępnym językiem i zapewne nie tylko „kontrowersyjny” temat sprawia, że czyta się ją jednym tchem.

Przedstawia rozwój japońskiej sztuki homoerotycznej na przestrzeni dziejów, opisując wyrafinowaną kulturę dworską ze skomplikowaną etykietą zalotów i tworzoną przy okazji poezją. „Doniesienia o dworskich romansach męsko-męskich są wyraźnie rzadsze niż historie miłosne męsko-damskie, ponieważ na dworze nigdy nie brakowało dam” – wyjaśnia autorka. Inaczej rzecz się miała w buddyjskich klasztorach, gdzie tego rodzaju związki praktykowano głównie na płaszczyźnie mistrz – uczeń. Młodzi nowicjusze byli przy tym strojeni po kobiecemu i rozpieszczani jak utrzymanki. „Chociaż nie ma wątpliwości, że takie przebieranki wynikały z nieobecności kobiet, nie można powiedzieć, że chłopcy byli traktowani jedynie jako ich zastępstwo, namiastka kobiecości. (…) Z jednej strony zapewniali mnichom wrażenia estetyczne na równi z kobietami, z drugiej mogli oszczędzić im ryzyka… Mieli zalety kobiet, ale nie mieli ich wad” – stwierdza błyskotliwie badaczka.

W rozdziale zatytułowanym Eros samurajski porusza temat często pomijany w naszym, to jest zachodnim, odbiorze ważnego aspektu japońskiej tożsamości, jakim był związek wojownika z „młodszym bratem”, określanym w książce jako „paź”, choć właściwsze byłoby chyba słowo „giermek”. „Idea dzielenia ze sobą życia i śmierci była istotą etosu tych prostych i twardych żołnierzy, a odejście w honorze i chwale celem życia” – informuje autorka. – „Całkiem naturalne więc było dla nich przekonanie, że w takiej chwili nie powinny im przeszkadzać istoty tak mało ważne jak kobiety”. Nieuchronnie nasuwa się porównanie do starożytnej Grecji z jej kultem pięknych efebów oraz nieufnym stosunkiem do kobiet. Newelska zauważa słusznie, że „ani w Grecji, ani w Japonii uczestniczenie w relacjach homoseksualnych nie dyskwalifikowało człowieka jako mężczyzny ani… nie narażało go na krytykę”.

Po ukazaniu korzeni japońskiego homoerotyzmu czas na barwną, wielowymiarową panoramę życia prężnie rozwijających się metropolii i zamieszkującej je bogacącej się burżuazji. Zaglądamy za kulisy teatrów kabuki i obserwujemy podwójne życie aktorów grających role kobiece, będących nie tylko scenicznymi gwiazdami, ale także ekskluzywnymi kurtyzanami na utrzymaniu zamożnych mieszczan. Spenetrujemy rozmaite zakątki dzielnic uciech, na przykład tak zwane „herbaciarnie”, do których raczej nie chodziło się na herbatkę. Czerpiąc obficie z ówczesnego piśmiennictwa, badaczka nie szczędzi czytelnikowi zabawnych historyjek i pikantnych anegdot. Zaznacza przy tym, że silnie przenikający ową kulturę homoerotyzm był przede wszystkim kwestią pewnej mody, snobizmu i powszechnie obowiązującego stylu. Mieszczanie okresu Edo wybierali się wieczorami zarówno do domów z kurtyzanami, jak i z chłopcami, nierzadko także łączyli obie usługi w erotycznym trójkącie. Dlatego większość uczestników zjawiska powszechnej homoerotyki w przednowożytnej Japonii nie powiedziałaby o sobie: „Jestem homoseksualistą”, a co najwyżej: „Uprawiam seks także z chłopcami”. Wszystko odbywało się w atmosferze ogólnej akceptacji, a nawet aprobaty, nie było zatem mowy o poczuciu winy ani społecznym wykluczeniu.

„Złoty Wiek” japońskiego homoerotyzmu zakończył się wraz z zerwaniem przez elitę rządzącą z wielowiekową polityką izolacjonizmu. Przeprowadzana pod koniec XIX w. dość radykalna „westernizacja” sprawiła, że wraz z naśladowaniem obcego stylu życia pojawiły się nowe dla owego społeczeństwa schematy kulturowe. Japonia nie została wprawdzie schrystianizowana, a jednak tamtejsze klasy posiadające przejęły, jakby mimowolnie, pruderię i hipokryzję zachodniej burżuazji. Autorka tłumaczy tym nie tylko zmianę w nastawieniu społecznym wobec pewnych praktyk, lecz również stosunek nowożytnej kultury do owego dziedzictwa, traktowanego jako coś wstydliwego, wprawiającego w zakłopotanie. Wskazuje, że podobnie jak w europejskich i amerykańskich podręcznikach świadomie przemilczano „niewygodne” dla chrześcijańskiej edukacji aspekty kultury antycznej, tak samo wielu współczesnych japońskich badaczy pomijało lub bagatelizowało świadectwa epoki, z uporem np. dowodząc, że słynna Chryzantemowa przysięga jest jedynie opowieścią o głębokiej przyjaźni dwóch mężczyzn, nie zaś obrazem homoseksualnego romansu.

Tłumaczy to również niemal całkowitą nieobecność podobnych tematów w kinematografii japońskiej, szczególnie w komercyjnych samurajskich „przygodówkach”, zorientowanych docelowo na rynek amerykański i zachodnioeuropejski. Wyjątek stanowił piękny, poetycki film Nagisy Oshimy Gohatto – Tabu (1999), który wywołał zresztą niemałe zdumienie, a nawet oburzenie wśród widzów krajów zachodnich, słabo zorientowanych w prawdziwej samurajskiej obyczajowości (pojawiły się absurdalne protesty, że samuraje nie byli „gejami”). W odczuciu piszącego te słowa pracy Newelskiej zabrakło nieco szerszego odniesienia do współczesnej japońskiej kultury i obyczajowości. Autorka wspomina wprawdzie mimochodem o Yukio Mishimie, lecz całkowicie pomija fenomen sztuki yaoi, zarówno w formie, jak i treści kultywującej najlepsze tradycje homoerotyzmu epoki Edo. Nie jest to oczywiście zarzut w stosunku do badaczki, która wybrany przez siebie okres historyczny scharakteryzowała wnikliwie i miejscami porywająco.

Przeciętnemu czytelnikowi, niebędącemu specjalistą w danej dziedzinie, nasuwają się w trakcie lektury dwa podstawowe wnioski. Pierwszy, że wszędzie tam, gdzie nie dotarła obyczajowość żydowsko-chrześcijańska ze swoimi zakazami i nakazami, homoseksualizm nie był traktowany jako „grzech”, „nieczystość”, „wulgarność”, „dewiacja” ani tym bardziej „choroba, którą trzeba leczyć” i znajdował dla siebie miejsce w danej kulturze. I drugi, że warto zgłębiać odmienne cywilizacje, z ich perspektywy bowiem to, co mogłoby się nam, ludziom Zachodu, wydawać „oczywistością”, niekoniecznie mogło nią być w innych realiach społecznych i kanonach kulturowych.

Marta Newelska
„Piękni, młodzi, kosztowni. Męskie praktyki homoseksualne w Japonii okresu Edo (1600 – 1868)”
Wydawnictwo Trio 2011
194 s.

 

 

 

Autorzy:

zdjęcie Witold Jabłoński

Witold Jabłoński

polski pisarz fantasy, autor powieści „Gorące uczynki” (1988), cyklu fantastyczno-historycznego o Witelonie „Gwiazda Wenus, gwiazda Lucyfer” (2003 – 2007) i powieści o antycznej Grecji „Fryne hetera” (2008) oraz tłumacz rosyjskiej fantastyki. Wydawnictwo Abiekt.pl opublikowało właśnie jego skandalizujący romans gejowski „Kochanek Czerwonej Gwiazdy”.

28 komentarzy do:Dawno temu w Japonii

  • Peter Pan

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    Wow! To musi być świetna książka. Muszę ją kupić.

    Natomiast wniosek:
    „wszędzie tam, gdzie nie dotarła obyczajowość żydowsko-chrześcijańska ze swoimi zakazami i nakazami, homoseksualizm nie był traktowany jako „grzech” „,
    może przyjść do głowy rzeczywiście tylko bardzo
    „przeciętnemu czytelnikowi, niebędącemu specjalistą w danej dziedzinie”.
    Zwłaszcza takiemu, który nie wie nic o islamie.

  • cinclus

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    Zacząłem czytać i rzeczywiście zapowiada się bardzo dobrze.

    @ Peter Pan
    Ja bym się nie czepiał tego wniosku. Jak by nie patrzeć, islam ma wspólne korzenie z chrześcijaństwem i judaizmem, poza tym jest od chrześcijaństwa, lekko licząc, pół wieku młodszy. W tym sensie można by się zgodzić z „dotarciem obyczajowości judeochrześcijańskiej” do kultury perskiej, która zdaje się nie potępiała homoseksualizmu. Ale mogę się mylić. :)

  • WJ

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    >PP
    Przykład islamu jest całkowicie chybiony: po pierwsze (jak słusznie zauważył przedmówca) islam ma wspólne korzenie z judaizmem, a po drugie stosunek do homoseksualizmu w różnych krajach arabskich nie jest bynajmniej jednoznaczny i nie można mierzyć wszystkiego miarą Iranu i ortodoksyjnych talibów. Wystarczy przyjrzeć się bliżej masowej prostytucji gejowskiej w takich krajach jak Maroko, Egipt, Algieria, tureckim łaźniom, czy też fenomenowi afgańskich „tańczących chłopców” (nb. jest to starożytna tradycja), by się o tym przekonać.

  • Soniasonia

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    Nie sądziłam, że taka pozycja kiedykolwiek ukaże się w Polsce :-) . Mam nadzieję, że uda mi się ją znaleźć.
    Co do islamu, to czytając książki historyczne poświęcone temu kręgowi kulturowemu, zauważyłam następującą zależność: gdy kraje islamskie były bogate i wysoko rozwinięte w stosunku do otaczających je ludów, panowała w nich generalnie większa swoboda obyczajowo-intelektualna, objawiająca się m.in. większą swobodą kobiet, rozwojem sztuki (nawet portretowej i miniatur, teoretycznie zakazanych przez Koran), oraz akceptacją męskiego homoseksualizmu, przynajmniej w wyższych warstwach. Gdy z kolei kraje islamskie zaczęły pozostawać w tyle, zaczęto coraz surowiej przestrzegać zasad religijnych (sądzę, że podobna zależność odnosi się do większości kultur. Może do krajów islamskich powróci złoty wiek, gdy podniesie się poziom życia ludności?)

  • d.biskupa

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    No tak, jaka wstrętna ta kultura judeo-chrześcijańska. Tylko, o ile mi wiadomo, to jedyna taka kultura, w której można żyć jako gej (a nawet jako lesbijka!), można dzielić to życie z ukochaną osobą tej samej płci, a nawet wspólnie wychowywać dzieci. Natomiast w tych rzekomo szalenie tolerancyjnych dla homoseksualizmu kulturach można sobie było co najwyżej bezkarnie puknąć trzynastolatka (trzynastolatkę pewnie też, ale dziewczynki nie liczyły się na tyle, żeby zachował się jakiś ślad w wytworach kulturowych).

  • krzsz1986

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    @ Sonia

    W Emiratach mają biedę czy kobiety są tam dobrze traktowane?

  • Inari

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    Uważam, że książka jest słaba, znacznie ciekawsze rzeczy w temacie powiedział Timon Screech (chociaż pisał o shunga bez względu na konfigurację genderową przedstawianych postaci). U Newelskiej niesamowicie drażnią partie poświęcone na wyjaśnianie, jak to było z homoseksualnością w świecie zachodnim – poprawny politycznie dydaktyzm niskich lotów. Oczywiście mogłabym wysunąć „osobisty” zarzut – że autorka nie mówi mi niczego, czego bym wcześniej nie wiedziała, ale z pewnością nie podpisałaby się pod nim większość innych odbiorców.

    Co do poruszanego w komentarzach wątku religijnego, mogę opowiedzieć nanshokową anegdotę o sztuce kabuki z wątkiem miłosnej przygody angażującej młodego duchownego.

  • wit

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    >db
    „Tylko, o ile mi wiadomo, to jedyna taka kultura, w której można żyć jako gej (a nawet jako lesbijka!), można dzielić to życie z ukochaną osobą tej samej płci, a nawet wspólnie wychowywać dzieci. ”
    Ależ demagogia! Właśnie widzimy, jakie „możliwości” mają pary les&gay w katolickiej Polsce! Demokratyczne zdobycze zachodniej kultury nie mają nic wspólnego z chrześcijaństwem (nie muszę chyba przypominać, że demokrację jako system rządów wymyślili pogańscy Ateńczycy) i dokonywały się zawsze WBREW jego zasadom, przy ostrym sprzeciwie Kościoła, który w końcu musiał się z nimi pogodzić, ponieważ inaczej przepadłby na śmietniku historii. Co zresztą pewnie w końcu nastąpi. Przypominam też, że „chrześcijańskie korzenie Europy” to bzdura – chrześcijaństwo narodziło się w Azji Mniejszej, a w Europie od czasów cesarzy Konstatyna i Teodozjusza było wprowadzane przemocą.

  • Peter Pan

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    @ wit

    Pierwszy raz będę bronił dupy.
    Judeo-chrześcijański krąg kulturowy to nie to samo co chrześcijaństwo jako religia, choć nawet przy założeniu, że nie rozumiesz tego rozróżnienia, Twoje uproszczenia są straszne (przypominam w tym kontekście o niektórych odłamach protestantyzmu i ich pozytywnym stosunku do homoseksualistów).

    Kultura judeo-chrześcijańska to mniej więcej kultura zachodu : składa się nie tylko z tych dwóch religii, ale także ze sprzeciwu wobec nich, z ich krytyki.
    Istnieje bardzo modna i szalenie poprawna politycznie bajeczka o tym, jak to strasznie zły jest zachód a jakie dobre były kultury wschodu. Tylko wystarczy trochę zgłębić temat i zawsze jest jakieś „ale” – dokładnie tak, jak to napisała dupa.

  • wit

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    Taaa… Jeszcze chwila, a dowiemy się, że „Deklarację Praw Człowieka i Obywatela” stworzyli księża, a „Traktat o tolerancji” napisał JP2, a nie ateista Wolter ;)

  • Peter Pan

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    @ wit

    Nie pitol mi o JP2, bo mój stosunek do kościoła i do tej osoby jest gorszy niż zły.
    To jednak nie zmienia postaci rzeczy, że tylko cywilizacja zachodnia umożliwia gejom normalne życie.
    Nawiasem mówiąc, „Deklaracja …”, na którą się powołujesz w swej wyjątkowo mało błyskotliwej ironii, nie powstała w Iranie ani w Chinach, nawet nie w Japonii.
    Przypadkowo natomiast dotknąłeś sedna sprawy. Dziś prawa gejów w Europie, zarówno tam, gdzie pewne przepisy już są, jak i tu w Polsce, gdzie dopiero chcemy, żeby były, opierają się właśnie na zachodnim rozumieniu równości i obywatelstwa.
    Chodzi o to, żeby mieć prawo do własnej tożsamości a nie, żeby, jak się podoba WJ, kupić sobie kasetę z „tańczącymi chłopcami”.
    Zresztą przy tym procederze wykorzystuje się seksualnie nieletnich, czasem nawet się ich porywa. Także, osobiście dziękuję za coś takiego.

  • Peter Pan

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    Ogólnie,
    zadziwiają mnie osoby, które zachwycają się ,,wolnością” gejów w państwach islamskich.
    Wydaje się, że osoby te nie uznają za istotne praw obywatelskich, równego statusu, tylko patrzą na sytuację LGBT w danym państwie z perspektywy możliwości ruchania – których to podobno w krajach Bliskiego Wschodu, jest wiele.

    Tylko w takim razie, osoby te, w ogóle nie powinny mówić o związkach i ,,złej”, dyskryminującej ich Polsce. Bo co jak co, ale ruchać się tu wolno. W przeciwieństwie do państw islamskich, nie grozi za to żadna kara. Choć ,,okazje” mają może mniej fascynujący anturaż (internet, kluby to być nie takie fajne, jak ruchanie prostytutek w Maroku) to jednak też ich nie brak.

  • Peter Pan

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    Korekta:
    to być może nie takie fajne

  • Ewa

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    Niektórzy to tu są na całodobowych dyżurach, jak widzę. To się nadaje do Rozmów w Toku. Zapraszam!

  • Twoje imię?

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    Peter Pan napisał:

    „Nie pitol mi o JP2, bo mój stosunek do kościoła i do tej osoby jest gorszy niż zły.”

    Ot i cała prawda o tobie, pseudointelektualisto pedalski. ŻAL!

  • caspar

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    no on to już drugi albo trzeci nik tu ma, kiedys to sie sven nazywal. ja sie obnazy to zmienia pewnie ;)

  • krzsz1986

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    Na pewno nie ma lepszego zdania o Mahomecie.

  • wit

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    „Chodzi o to, żeby mieć prawo do własnej tożsamości a nie, żeby, jak się podoba WJ, kupić sobie kasetę z „tańczącymi chłopcami”.
    Ile trzeba mieć w sobie jadu i bezinteresownej (?) zawiści, żeby rzucać takie insynuacje, godne działacza PiS.
    Przedstawiciele kleru maja w ogóle na tym punkcie obsesję – nic dziwnego, skoro wielu marzy o seksie z nieletnimi. Głodnemu chleb na myśli.

  • Peter Pan

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    @ wit

    Ale jakiego jadu? O czym ty koleś gadasz, w ogóle ?
    ,,Tańczący chłopcy” z Afganistanu, o których pisał WJ, to fenomen, z którym walczą organizacje praw dziecka na całym świecie, naciskając na Afganistan, by lepiej kontrolował ten proceder. Co to ma wspólnego z insynuacjami? I co JA mam wspólnego z klerem, kiedy właśnie napisałem, że nie lubię JPII za co mnie tu zresztą zwyzywali jacyś intelektualiści, którzy najwidoczniej kochają papieża Polaka ?

  • krzsz1986

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    Papież w kajaku. [img.interia.pl] Ten lubię najbardziej.

  • Peter Pan

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    @ Twoje imie?

    No, tak. To rzeczywiście jest cała prawda o mnie. Nie traktuję papieża jak Boga, co rzeczywiście nie jest w Polsce szczególnie częste. Kurde, jeżeli to jest miarą bycia intelektualistą lub nie, to we współczesnej filozofii sami durnie byli. Taki Sartre, Derrida, Foucault … . No, ale cóż … tu w Polsce i tak wiemy, że największym filozofem, poetą i w ogóle wszystkim był Karol Wojtyła ;)
    Co do przymiotnika ,,pedalski”, mniemam, iż ty nie tylko jesteś prawdziwym intelektualistą, ale też intelektualistą ,,niepedalskim”, co wspaniale tłumaczy twą obecność na homikach.pl

    Ja się w każdym razie tak obnażyłem nie doceniając wielkości filozofii JPII, że faktycznie chyba zmienię nick. W ogóle wszystko zmienię. Komputer, IP, może nawet twarz. Po takiej kompromitacji ciężko jest żyć na tym świecie :(

  • wit

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    >db
    OK, sorki, chyba za daleko się zapędziłem ;)
    Ale co byście nie napisali i tak nigdy się nie przekonam do KK ani do żadnej z odmian głoszonej przezeń (i niezliczonych odmian) ideologii.

  • Peter Pan

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    @ wit

    Ja też nie. Ale to nie znaczy, że się przekonam np. do islamu.

  • krzsz1986

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    Z katolicyzmu na islam to jak z deszczu pod rynnę.

  • wit

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    Nie zauważyłem, bym gdziekolwiek wychwalał islam? Do dla mnie takie samo badziewie, jak każde inne „opium dla mas”, jak każda doktryna, mająca na celu tumanienie ludzi, by wykorzystać ich ciężką pracę i wyłudzić kasę.

  • Miki

    [Ta książka]

    Pamietajcie, że to książka o Japonii, której już nie ma. Teraz jest nieco inaczej, i chociaż w Japonii związków homoseksualnych zawierać nie można, społeczeństwo to nie podchodzi do tej kwestii tak rygorystycznie jak my. A swoją drogą pozdrowienia dla Autorki, pamietam jak mówiła mi na korytarzy, że o tym chce właśnie pisać pracę. I udało się, nawet z większym sukcesem.

  • Peter Pan

    [Re: Dawno temu w Japonii]

    Przeczytałem ostatnio tę książkę i muszę powiedzieć, że jest całkiem niezła.
    Oczywiście, jak w każdej książce dotyczącej dziedziny humanistycznej i napisanej przez kobietę, nie mogło w niej zabraknąć obowiązkowych odwołań do „konstruowanej płci” i tego typu feministycznych pierdółek.
    Ale cóż … każdy, kto był kiedyś na randce z dziewczyną i został przez nią zapytany o swój znak zodiaku, nauczył się już jakoś znosić fakt, iż laski mają słabość do różnych takich pseudonaukowych dyskursów.

    Poza tym książka jest naprawdę dobrze napisana. Nie jestem specjalistą od Japonii, więc nie mogę zweryfikować prawdziwości podawanych faktów. Ale sama struktura (sposób podawania faktów, powoływania się na źródła) jest bardzo logiczna i spójna, przez co wiarygodna.
    Także wyrocznia homików.pl, Peter Pan mówi: Jestem na tak.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa