Rewolucje Kobiet – wokół warszawskiej Manify

Jak co roku na początku marca przez Polskę przetoczy się fala wydarzeń roboczo zwanych „manifowymi”. Będziemy starali się na bieżąco opisywać i zapraszać na wszelkie inicjatywy i wydarzenia feministyczne, związane z walką o poprawę sytuacji politycznej i ekonomicznej kobiet, edukację seksualną, prawa reprodukcyjne, zdrowie seksualne itp. Zachęcamy do przesyłania informacji o takich wydarzeniach na adres redakcji, tak byśmy mogli przygotować swoisty „informator manifowy” – jak w latach poprzednich.

Tymczasem publikujemy przekaz organizatorek i organizatorów festiwalu Rewolucje Kobiet, który odbędzie się w okolicach czasowych warszawskiej Manify (a ta – 6 marca):

* * *

Rewolucje rodzą się z bólu, niewygody, niezadowolenia i wielu innych oburzających, uwłaczających ludzkiej godności sytuacji. Rewolucja wybucha i nie należy do wydarzeń łatwych do stłumienia. I choć ludzie, biorący w niej udział wychodzą z domu i krzyczą wspólnie, prawie zawsze jest ona różnobarwnym i nie zawsze zgodnym tłumem. Dlatego są rewolucje, które trwają od wieków i… marzymy o tym, aby ich koniec zobaczyć!

Od ubiegłego roku, w okolicy Manify w Warszawie odbywa się dwutygodniowy festiwal „Rewolucje kobiet”. W tym roku zostanie on zorganizowany w dniach 25.02.2011- 13.03.2011, i tak jak w poprzednim roku jego założeniem będzie promocja idei kobiecych, zachęcenie kobiet do szeroko rozumianej aktywności i rozwoju oraz zwrócenie uwagi na ich trudną i złożoną systemowo i społecznie sytuację. Ramowy plan wydarzeń jest tak konstruowany, aby oferta trafiła do różnych grup wiekowych, osób o różnorodnych zainteresowaniach, chcących poznać i dowiedzieć się czegoś nowego.

Zapraszamy na stronę internetową festiwalu, gdzie na bieżąco znaleźć można informacje o wydarzeniach: http://rewolucjekobiet.blogspot.com/

Festiwal jest oczywiście również na Facebooku.

* * *

 

Tymczasem:

Już 6 marca 2011 roku zapraszamy do udziału w dwunastej warszawskiej Manifie! Będziemy mówić o drastycznych nierównościach ekonomicznych, o tym, że blisko 40% polskiego społeczeństwa pracuje za grosze i walczy o przeżycie, a 2 miliony Polaków i Polek żyje poniżej progu ubóstwa.
Będziemy mówić o bezrobociu, nagminnym łamaniu prawa pracy i tym, że”elastyczne” formy zatrudnienia – a tak pracuje już 28% osób w Polsce – nikomu się na dłuższą metę nie opłacą.

Te zjawiska w sposób szczególny dotykają kobiet – ponieważ to głównie one zatrudniane są w sklepach wielkopowierzchniowych, w ochronie zdrowia bądź jako tzw. personel pomocniczy na uczelniach czy w urzędach. W przypadku kobiet brak stałej umowy o pracę utrudnia czy wręcz uniemożliwia decyzję o tym, czy i kiedy mieć dziecko. Ponadto to kobiety mają kolejne „etaty”, czyli pracę w domu i pracę opiekuńczą – niestety, za pracę na tych „etatach” nie dostają wynagrodzenia, ten czas nie wlicza się też do emerytury, o czym nie wspomina się w kontekście reformy emerytalnej. Często pracę zawodową kobiet traktuje się wręcz jak służbę, wyceniając ją haniebnie nisko i odmawiając im prawa do zabezpieczeń socjalnych, a także prawa do protestu. W czasach powszechnego kryzysu dla kobiet Polska nie jest „zieloną”, lecz „czarną wyspą”.

Dlatego wychodzimy na ulice pod hasłem
DOŚĆ WYZYSKU! WYMAWIAMY SŁUŻBĘ!

Tegoroczną Manifę dedykujemy Izabeli Jarudze-Nowackiej – polityczce i wspaniałej kobiecie, która walczyła o prawa kobiet i grup wykluczonych.

6 marca 2011, niedziela, 12.00
Plac Defilad – parking pod Pałacem Kultury i Nauki od strony Marszałkowskiej

www.manifa.org

Organizatorką Manify jest Porozumienie Kobiet 8 Marca.

12 komentarzy do:Rewolucje Kobiet – wokół warszawskiej Manify

  • Jakbyco

    [Re: Rewolucje Kobiet - wokół warszawskiej Manify]

    Hm. Manifa przeszła od żądań „obyczajowych” do „ekonomicznych”?
    To przez kryzys?
    Przecież rok wyborczy jest idealny na podniesienie tematyki na przykład aborcji.

  • krzsz1986

    [Re: Rewolucje Kobiet - wokół warszawskiej Manify]

    Podoba mi się plakat „Dość wyzysku!”. :) Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić co znaczy „blisko 40% polskiego społeczeństwa pracuje za grosze”? Poza tym trochę niepokoi mnie wymowa całego tekstu. W związku z tym proponuję tematy do dyskusji:
    1. Czy lubicie zakupy w Carrefourze i jeśli tak, to dlaczego? (na kasach coraz więcej chłopaków, w większości wyglądają na swoich :)
    2. Dlaczego nie można wypłacać wynagrodzenia za wykonywanie prac domowych i „wliczać” ich do emerytury?
    3. Dlaczego elastyczne formy zatrudnienia nie służą pracodawcom? (sam jestem ciekaw)

  • Peter Pan

    [Re: Rewolucje Kobiet - wokół warszawskiej Manify]

    Feministki to fajne dziewczyny są, jednak.
    Np. tutaj piszą, że kobiety ,,niestety” nie dostają wynagrodzenia za pracę w domu.
    Tylko, że gdyby pojawiła się taka propozycja ze strony któregokolwiek rządu, uznałyby, że rząd ten chce zamknąć kobiety w domu i sprowadzić je do roli kury domowej.

    Ale jak bardzo są super, przekonać się można w pełni oglądając stronę ich ,,Rewolucji”. Wita nas tam świetna reklama ,,warsztatów pracy nad własnym głosem”, które uczyć będą wydobywania głosu w sposób ,,nieskrępowany i autentyczny” ;) )
    Uroczo głupie :)

  • krzsz1986

    [Re: Rewolucje Kobiet - wokół warszawskiej Manify]

    Warsztaty pracy nad głosem? To pewnie dla kobiet, które mają małe piersi. :)

  • Jakbyco

    [Re: Rewolucje Kobiet - wokół warszawskiej Manify]

    Słodkie moje chłopaczki, wyobraźcie sobie, że śpiewanie to frajda jest. Pewnie nie wiecie, bo znaczna większośc Polaków śpiewa w kościele albo wcale.
    Żeby śpiewać, warto jest umieć, a przynajmniej mieć głos, a nie dychawiczny głosik, ograniczony po pierwsze nędzną kondycją fizyczną, po drugie brakiem wprawy, po trzecie przekonaniem, ze panie mają śpiewać słodko i wysoko, a panowie dostojnie i nisko.

    Nauczenie się głośnego, energetyzującego, ekspresyjnego śpiewania z przepony to świetne doświadczenie. A śpiewanie w grupie to frajda dodatkowa.

    Tak trudno zrozumieć? Jezu.

  • Peter Pan

    [Re: Rewolucje Kobiet - wokół warszawskiej Manify]

    @ Jakbyco

    Ale tam jest właśnie napisane, że nie chodzi o śpiew ! Chodzi o to, żeby odpowiednio mówić.

    Ogólnie, muszę przyznać, że jak czytam takie rzeczy to współczynnik gejostwa w moim biseksualizmie rośnie mi drastycznie.
    Ale potem sobie myślę, że na szczęście to tylko panie feministki traktują kobiety jak jakieś niedorozwinięte stworzenia, które bez nich nie potrafią nawet gadać. I wtedy wszystko wraca na miejsce ;)

  • Jakbyco

    [Re: Rewolucje Kobiet - wokół warszawskiej Manify]

    Może do lepszego mówienia też potrzebna jest praca nad głosem itepe? (dobra, nie doczytałam) Żeby kobiety nie mówiły jak małe dziewczynki, cichutko, i z permanentną frazą wznoszącą nawet w zdaniach twierdzących? I jakby wiecznie przepraszały? I żeby np. dzięki pracy z przepona potrafiły opanować stres wypowiedzi publicznych i nie traciły głosu z nerwów?

    Pewnie, że mężczyznom też by się takie warsztaty przydały, ale znajdź mi takich, co będą mieli odwagę pójść na taki warsztat (=przyznać się, że mają problem). W sumie to faceci w Polsce biedni są…

    Ech, nie ma to jak poczytać sobie Wasze komentarze z samego rana, lepsze niż kawa. Mój żołądek Wam dziękuje, chłopcy :)

  • Peter Pan

    [Re: Rewolucje Kobiet - wokół warszawskiej Manify]

    @ Jakbyco

    Ja też Ci dziękuję, droga Jakbyco ;)
    Wprawdzie kawę już zrobiłem, ale dzięki Tobie udało mi się do niej dolać parę łez wzruszenia.Nie mówiąc już o tym, że podniósł mi się poziom testosteronu ;) )
    Delikatne dziewczynki, które mówią słodkim głosikiem, czerwienią się i z pewnością potrzebują silnego, męskiego ramienia … . Kurcze, na maksa mnie kręci ten motyw ! Chyba się tam wybiorę, żeby je poznać.

    Natomiast: oczywiście, że faceci nie przyjdą. Gdyby tak roztrząsali wszystko tak jak, jeśli wierzyć feministkom, robią to kobiety, to ja bym się autentycznie zaczął bać żyć na tym świecie. Jeśli np. wszyscy strażacy nagle zamiast ratować ludzi, zaczęliby kontemplować kwestie swojego głosiku i chodzić na warsztaty, to od jednej strzechy spłonęłoby pół Polski.

  • Soniasonia

    [Re: Rewolucje Kobiet - wokół warszawskiej Manify]

    Większość kobiet (a przynajmniej nastolatek) uważa, że są zbyt głupie, by publicznie zabierać głos – nawet te najbardziej inteligentne trzeba do tego zmuszać – zwykle potem okazuje się, że mówią bardziej spójnie od chłopaków, którzy sami się zgłosili, choć może wynika to z tego, iż miały więcej czasu do namysłu, chociaż, z drugiej strony, skoro nie miały wcale zamiaru się wypowiadać, więc chyba nie układały wypowiedzi… Coraz bardziej skłaniam się ku koncepcji klas jednopłciowych – jak zdążyłam zauważyć, w takowych dziewczyny okazują się być śmielsze w zgłaszaniu się do wypowiedzi, a chłopcy mniej się wygłupiają (swego czasu mogłam doświadczyć bycia jedyną dziewczyną na lekcji, chociaż nie jest to stan stały, plus w wyobraźni kolegów bliżej mi raczej do Yeti niż do dziewczyny).

  • krzsz1986

    [Re: Rewolucje Kobiet - wokół warszawskiej Manify]

    @ Sonia

    Większość kobiet czy nastolatek uważa, że są zbyt głupie, by publicznie zabrać głos? :) Halo?! Na jakiej planecie Ty żyjesz, Soniu? Tak może było 100 lat temu. Jesteś ode mnie istotnie młodsza, emancypacja wciąż postępuje, a już w „moich czasach” było dokładnie odwrotnie niż piszesz. Owszem, są dziewczęta nieśmiałe, ale to dotyczy również chłopców. Tylko kulturowe uwarunkowania nie za bardzo pozwalają chłopcom przyznawać się do nieśmiałości, bo przecież takie zachowanie zostałoby odczytane jako okazywanie słabości. Moje doświadczenia ze studiów zaprzeczają temu co mówisz: mocne merytorycznie koleżanki nigdy nie miały problemów, by się przebić. Natomiast WSZYSTKIE koleżanki, gdy coś nie wyszło, mogły zawsze uciec się do kokieterii. Nie twierdzę, że każda tak postępowała. W szkole średniej, w klasie o profilu ścisłym, mimo iż miałem bardzo wielu kolegów matołków, koleżanki przeciętnie wypadały raczej słabiej niż chłopcy, a na pewno nie należały do czołówki. Zatem jeśli siedziały cicho, to słusznie. :) A gimnazjum: dziewczęta przekonane o swej wyższości, czasem zazdrosne o dobre wyniki chłopaków, namiętnie kokietujące nauczycieli płci męskiej, itp, itd. Podsumowując, nie widzę tego, o czym piszesz. Zaryzykowałbym stwierdzenie, iż dziewczęta częściej reagują nieśmiałością na brak kompetencji podczas, gdy chłopcy w podobnej sytuacji potrafią być bezczelnie szczerzy. Jednak Ty nie o tym pisałaś. :) Aha, nie można porównywać się do Yeti. ;)

  • @krzsz1986

    [Re: Rewolucje Kobiet - wokół warszawskiej Manify]

    „W szkole średniej, w klasie o profilu ścisłym, mimo iż miałem bardzo wielu kolegów matołków,”
    - no taaaak, ale ty z pewnością do matołków się nie zaliczasz, prawda? I wiesz dobrze, jak było 100 lat temu, jesteś tez znawcą współczesności, kobiecości, męskości, pudelka…
    Tak, tak…
    Koszmar.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa