Ofiary namiętności

Dla starożytnych Greków płeć kochanej osoby była sprawą moralnie obojętną. Jeśli coś wzbudzało niesmak lub potępienie, to uleganie namiętności i rozwiązłość. Za najważniejszą z cnót i moralny obowiązek mężczyzny uważano zachowanie umiaru, zarówno w związkach z kobietami, jak i w związkach z chłopcami. Negatywna ocena stosunków mężczyzny z mężczyzną jako sprzecznych z naturą i przeciwstawienie ich stosunkom mężczyzny z kobietą, głoszone przez niektórych moralistów nurtu platońskiego i stoickiego, było przede wszystkim pragmatycznym przeciwstawieniem braku umiaru zaletom wstrzemięźliwości.

Uważano, że obywatel owładnięty szaleńczą miłością do chłopca był znacznie mniej przydatny państwu niż obywatel zachowujący trzeźwy umysł. Według żyjącego w III w. p.n.e. filozofa Arystona, ateńscy przywódcy Temistokles (527 – 459 p.n.e.) i Arystydes (540- 468 p.n.e.) w młodości pałali miłością do tego samego chłopca, Stezyleosa (Stezylaosa) z Keos, przewyższającego innych pięknością. Rywalizacja o jego względy poróżniła ich ponoć tak bardzo i trwale, że do końca życia pozostali swymi przeciwnikami politycznymi. Faktem jest, że Temistokles był zwolennikiem demokracji, natomiast zdaniem Arystydesa władza powinna należeć do najbogatszych. Pierwszy z nich uważał, że podstawą potęgi Aten powinna być armia lądowa, natomiast drugi dążył do rozbudowy floty.

Ponieważ kobiety uważano za istoty o wiele mniej wartościowe od mężczyzn, a jednocześnie wierzono, że tylko mężczyźni mogą osiągnąć w miłości prawdziwą jedność ducha i ciała, właśnie ich związki rodziły największe namiętności. Wielu miłośników pięknych młodzieńców oraz wielu młodzieńców traciło wszelki umiar i przekraczało granice zdrowego rozsądku. Około 394 r. p.n.e. niejaki Simon oskarżył przed Areopagiem nieznanego nam z imienia obywatela o uszkodzenie ciała z zamiarem pozbawienia życia. Z mowy obrończej napisanej oskarżonemu przez Lizjasza wynika, że mężczyźni od czterech lat rywalizowali ze sobą o względy sprzedajnego chłopca Theodotosa, dopuszczając się wobec siebie rękoczynów.

Simon nie mogąc znieść, że chłopiec zamieszkał w domu jego rywala, wdarł się doń nocą po pijanemu i obrzucił gospodarza kamieniami. Wówczas oskarżony postanowił wyjechać wraz z Theodotosem na pewien czas z Aten i osiadł wraz z nim w Pireusie. Ale Simon dowiedział się o nowym miejscu ich pobytu, wynajął położony nieopodal dom i któregoś dnia podjął wraz z przyjaciółmi próbę porwania chłopca. Ten schronił się w sklepie folusznika Molona, gdzie doszło do bijatyki, w trakcie której zwaśnione strony wyrywały go sobie niczym przedmiot. Napastnicy usiłowali zaciągnąć Theodotosa do domu Simona, a oskarżony i jego stronnicy podążali za nimi, zbrojąc się w kamienie. Do ostatecznego rozstrzygnięcia doszło już w domu Simona, gdzie oskarżonemu udało się wydrzeć chłopca i zaprowadzić go do siebie. Pikanterii sprawie dodawał fakt, jakoby Simon zapłacił Theodotosowi 300 drachm za usługi erotyczne, co zdaniem jego rywala było zwykłym kłamstwem. Dowodził on, że chłopiec nie chce nawet rozmawiać z Simonem i nienawidzi go bardziej niż kogokolwiek na świecie.

Powyższa historia nie była zapewne w ówczesnych Atenach czymś wyjątkowym. Nawet przywódcy państwa nie ukrywali swego udziału w miłosnych awanturach. Wielki polityk i mówca Ajschines (ok. 390 – 315 p.n.e.) przyznawał, że jako miłośnik pięknych chłopców uczestniczył w sporach i zatargach, był obrzucany obelgami i bity. Swego udziału w miłosnych awanturach nie ukrywał także jego zacięty przeciwnik, młodszy o kilka lat Demostenes.

Niekontrolowane porywy namiętności były czymś bardzo charakterystycznym dla większości Greków oraz blisko z nimi spokrewnionych Macedończyków. A urażona godność kochanka splatała się często z politycznymi intrygami. Jednym z kochanków króla Filipa Macedońskiego, panującego od 356 r. p.n.e., był chłopiec Pauzaniasz z Orestis, członek królewskiej straży przybocznej. Władca porzucił go po roku lub dwóch, gdy upatrzył sobie innego atrakcyjnego chłopca, również imieniem Pauzaniasz. Wówczas odtrącony kochanek zrobił nowemu faworytowi gwałtowną awanturę, wyzywając go od rozpustnych dziwek i hermafrodyt. Incydent wywołał wielki skandal, a ponieważ drugi Pauzaniasz był jednocześnie bliskim (jak bliskim ?) przyjacielem jednego z macedońskich wodzów, Attalosa, ten postanowił zemścić się na sprawcy całego zamieszania. Zaprosił Pauzaniasza z Orestis na ucztę i upiwszy zgwałcił, a następnie zmusił do zaspokojenia seksualnych potrzeb zaproszonych gości. W końcu przekazał nieszczęsnego chłopca stajennym, którzy również zgwałcili go, a ponadto jeszcze dotkliwie pobili. Upokorzony Pauzaniasz udał się na skargę do Filipa, jednakże ten zbywał go pustymi obietnicami, a w końcu w ogóle odrzucił skargę, jednocześnie nadając Attalosowi godność dowódcy wyprawy do Azji. Zbliżyło to Pauzaniasza do otaczających Filipa wrogów, pod wpływem których w 336 r. p.n.e. zamordował króla

Jak widzimy, wybujałe namiętności prowadziły niekiedy do prawdziwych tragedii, innym zaś razem do sytuacji śmiesznych. W latach 317-307 p.n.e. macedońskim namiestnikiem w Atenach, reprezentującym króla Kassandra, był Demetrios z Faleronu, wielki miłośnik chłopców, o którego zainteresowanie zabiegało wielu młodych Ateńczyków. Według piszącego w II połowie II w. p.n.e. historyka Karystiosa z Pergamonu, wszyscy zazdrościli jego ulubieńcowi Diognisowi i pragnęli zająć jego miejsce. Toteż by zwrócić na siebie uwagę namiestnika i zawrzeć z nim bliższą znajomość, udawali się popołudniami w miejsca, w których zwykł on spacerować. Kres tym miłosnym podchodom położył jeden z hellenistycznych władców, Demetrios Poliorketes, który w 307 r. p.n.e. zajął Ateny i wypędził swego imiennika.

Konformistyczni Ateńczycy uznali Demetriosa Poliorketesa za boga i wyznaczyli mu na siedzibę część pomieszczeń w Partenonie. Zapewne nie spodziewali się, że boski Demetrios, zacznie tam niebawem urządzać huczne biesiady, w trakcie których będzie zażywał miłosnych uciech zarówno z kobietami, jak i chłopcami. Szczególne zainteresowanie władcy wzbudził piękny lecz nieprzystępny Demokles. Jak dowiadujemy się od Plutarcha z Cheronei, autora biografii Demetriosa, wciąż czatował na chłopca i usiłował zyskać jego przychylność obietnicami, prezentami, a w końcu groźbami. Demokles, chcąc uniknąć niechcianych spotkań, zrezygnował z wizyt w gimnazjonach i łaźniach publicznych. Został jednak wytropiony przez nieustannie go szukającego Demetriosa w pewnej łaźni prywatnej. Osaczony przez niechcianego lecz posiadającego ogromną władzę miłośnika, owładnięty poczuciem rozpaczy i bezradności Demokles, popełnił ponoć samobójstwo rzucając się do kotła z wrzącą wodą.

Przez wiele stuleci opowiadano w Atenach historię Timagorasa, który kochał się w chłopcu Melesie lub Meletosie, jednakże był traktowany przezeń bardzo nieprzychylnie. Według żyjącego w II w. n.e. podróżnika i erudyty Pauzaniasza, autora „Wędrówki po Helladzie”, pewnego dnia Meles zażądał od Timagorasa, by wszedł na szczyt skalnego wzgórza i rzucił się w dół. Nieszczęśliwie zakochany mężczyzna uczynił to, ponieważ bardziej niż życie cenił sobie spełnienie każdego życzenia ukochanego. A wówczas Meles wpadł w rozpacz i gnębiony wyrzutami sumienia sam również rzucił się w przepaść. Nieco inaczej historia ta została przedstawiona przez współczesnego Pauzaniaszowi, rzymskiego dziejopisarza Eliana. Według niego to Meletos był zakochany w Timagorasie, spełniał wszystkie jego życzenia i obdarzał cennymi prezentami. Któregoś razu zdobył dla niego dwa rzadkie ptaki, lecz wciąż niezadowolony Timagoras zażyczył sobie dla żartu, by niechciany adorator skoczył w przepaść. Meletos uczynił to, a wstrząśnięty Timagoras poszedł w jego ślady.

Obie wersje zdarzeń zaliczamy dziś do legend. Jednakże Ateńczycy byli przekonani o prawdziwości tej historii. Na dowód wskazywali stojący nad urwiskiem ołtarz z posągiem pięknego młodzieńca, trzymającego w dłoniach dwa ptaki. Uosabiał on demona Anterosa, brata Erosa, uważanego zarówno za patrona wzajemnej miłości, jak i za mściciela miłości nieodwzajemnionej.

Paweł Fijałkowski archeolog i historyk, pracownik naukowy Żydowskiego Instytutu Historycznego im. E. Ringelbluma; zajmuje się dziejami Żydów w dawnej Polsce, historią polskiego protestantyzmu, pradziejami Mazowsza oraz homoerotyzmem w starożytnej Grecji i Rzymie; autor książek: „Seksualność, psyche, kultura. Homoerotyzm w świecie starożytnym” (2007), „Homoseksualizm. Wykluczenie – transgresja – akceptacja” (2009).

Autorzy:

zdjęcie Paweł Fijałkowski

Paweł Fijałkowski

archeolog i historyk; zajmuje się dziejami Żydów w dawnej Polsce, historią polskiego protestantyzmu, pradziejami Mazowsza oraz homoerotyzmem w starożytnej Grecji i Rzymie; autor książek: „Seksualność, psyche, kultura. Homoerotyzm w świecie starożytnym” (2007), „Homoseksualizm. Wykluczenie – transgresja – akceptacja” (2009).

27 komentarzy do:Ofiary namiętności

  • jk

    [Re: Ofiary namiętności]

    wiecej takich opowiadan. sa swietne.

  • Jakbyco

    [Re: Ofiary namiętności]

    Ale ten fragment, który wklejono w leadzie, cudny… ;)

    A poważnie – właśnie przez takie podejście nie zachowało się prawie nic o antycznej miłości lesbijskiej.

  • wit

    [Re: Ofiary namiętności]

    Aleksander Krawczuk bardzo ciekawie opisał w „Grobach Cheronei” aferę związaną z Demostenesem i jego kochankiem Tymarchosem – afera polegała na tym, że chłopak, jako wolno urodzony, jawnie oddawał się za pieniądze, będąc portową dziwką w Pireusie. Słynny polityk jakoś wybrnął z tej niemiłej historii i młodzieniec, po licznych przygodach, zamieszkał w końcu w jego domu.
    >Jakbyco Jest prawdą, że o miłości lesbijskiej w antycznym świecie pisano niewiele, ale też w ogóle niewiele pisano o kobietach. Historia należała do mężczyzn. Istnieją jednak przesłanki, by twierdzić, że nawet żonaci mężczyźni nie przywiązywali specjalnej wagi do tego rodzaju igraszek swoich partnerek – ot, uważali je za przyjemne urozmaicenie lub nieszkodliwą ekscentryczność. A legenda o Safonie nie wzięła się przecież z niczego.

  • Jakbyco

    [Re: Ofiary namiętności]

    @wit
    Tak, ja to wiem, ja sobie tylko tak cichutko żałuję… Jedna Safona to trochę mało.

    A z innej beczki – bardzo cieszę się z powrotu Pawła Fijałkowskiego, którego już dawno nie miałam okazji czytać na homikach. Portali, gdzie pisze się i debatuje o sprawach bieżących jest w necie mnóstwo, a takich, gdzie można poczytać takie materiały jak powyżej – niewiele.

  • wit

    [Re: Ofiary namiętności]

    >Jakbyco
    Zachęcam do lektury powieści „Fryne hetera” – [uwaga! kryptoreklama!], w której znajdziesz sporo na interesujący Cię temat :)

  • Soniasonia

    [Re: Ofiary namiętności]

    Wybaczcie, ale dla mnie to są pedalskie ploty sprzed dwóch tysięcy lat ^^ Chociaż, przyznam, zabawne, ciekawe i podnoszace na duchu – skoro takie rzeczy naprawdę się wydarzały, tworzona przeze mnie obecnie historia o wyzwoleńcu z koszmarnymi wspomnieniami z dzieciństwa raczej nie zostani uznana za nierealistyczną, co dotychczas powstrzymywało mnie przed jej spisaniem ^^’

  • wit

    [Re: Ofiary namiętności]

    >soniasonia
    Historia magistra vitae – tak być przynajmniej powinno.
    Pisz, kochanie, pisz, a najlepiej, żeby ktoś zrobił z tego od razu komiks w stylu yaoi ;)

  • Peter Pan

    [Re: Ofiary namiętności]

    Homiki powracają do swej starej, dobrej tradycji i publikują artykuły o kulturze, historii, sztuce.
    Mam nadzieję, że tak będzie nadal, choć obawiam się, że stan ten potrwa do marca. Wtedy bowiem geje poczują samczo-heteroseksualną krew wroga i dzielnie ruszą w manifowy bój o to, co w życiu każdego geja najważniejsze – o refundację antykoncepcji, aborcję i wyższe alimenty.

    Wracając do meritum, artykuł jest bardzo ciekawy, tylko interesuje mnie jedna rzecz. Kto z nurtu platońskiego był przeciw miłości homo ? Nie pytam prowokacyjnie, tylko na serio nie wiem. Byłbym wdzięczny, gdyby ktoś mnie oświecił. No bo sam Platon, to był pedał do kwadratu przecież ;) )

  • Soniasonia

    [Re: Ofiary namiętności]

    Owszem, Platon to ciota, ale jednocześnie był on przeciwny homoseksualizmowi, ponieważ uważał, iż więź między mężczyznami odciąga ich od spraw państwa, a miłośc jest dużo silniejsza niż heteroseksualna, co prowadzi do panowania uczuc nad rozsądkiem i w konsekwencji nieroztropnych decyzji życiowych. Tyle filozofii.

  • wit

    [Re: Ofiary namiętności]

    No nie. Platon nie był z pewnością „ciotą” – po prostu jak wszyscy NORMALNI Ateńczycy kochał się z chłopcami. Od razu trzeba dodać, że w owym środowisku zniewieściałość, czyli wg dzisiejszych pojęć „ciotowatość” nie była dobrze widziana, w zasadzie – nie wchodziła w grę.
    Natomiast jest faktem, że na starość nasz filozof zmienił nieco poglądy i w dziele „Państwo” stwierdził, że nazbyt namiętna miłość homoseksualna szkodzi… państwu właśnie. Pogląd ten jednak nie stał się w Atenach szczególnie popularny i wszystko zostało po staremu.
    Trzeba bardzo uważać, używając współczesnych pojęć (zwłaszcza tych obraźliwie dyskryminujących, jak „ciota”, czy „pedał”) wobec ludzi, którzy żyli w zupełnie innych czasach i innej kulturze. Gorąco polecam książkę Caroli Reinsberg „Obyczaje seksualne starożytnych Greków”. To tyle nauki.

  • Loth

    [Re: Ofiary namiętności]

    @ Peter Pan: „i dzielnie ruszą w manifowy bój o to, co w życiu każdego geja najważniejsze – o refundację antykoncepcji, aborcję i wyższe alimenty.

    A co mamy się bić o to, „kto z nurtu platońskiego był przeciw miłości homo?”

  • Peter Pan

    [Re: Ofiary namiętności]

    Nie wiem o co ty się masz ,,bić”, stary :) ) Osobiście biję się tylko z kolegami i tylko ,,dla jaj”, więc nie mogę się pochwalić wielkim doświadczeniem w kwestii bójek.
    Natomiast faktem jest, że geje chodzący na Manifę i mający stuprocentowo wyrobiony pogląd w sprawach, które nie dotyczą ich w najmniejszym stopniu (właśnie dlatego, że są gejami) to dla mnie Monty Python na maksa ;) )

    Ale żeby nie zbaczać z właściwego tematu, słówko o antycznej Grecji :
    strasznie mi się podoba w ich sposobie przedstawiania ciała to zamiłowanie do harmonii i proporcji.
    My, w tych naszych czasach faktycznie stajemy się jacyś dekadenccy. Pominę fenomen sylikonowych cyców i biorąc pod uwagę profil tego portalu, skoncentruję się na męskim ciele.
    W Grecji nie przeszłaby nie tylko zniewieściałość, o czym słusznie mówi wit, ale także koksiarstwo i napompowanie różnymi syfami. Ciało miało być symetryczne.
    Niezależnie czy koleś był niski czy wysoki miał być proporcjonalny a nie, jak dziś, leczyć swoje kompleksy rozrastaniem się wszerz.
    Ideałem była męskość, ale rozumiana jako wysportowana sylwetka a nie ,,hipermęskość”, czyli wynaturzony wygląd debilowatego drecha.
    Jedno co mnie u starożytnych Greków drażni, to ta ich maniera skracania ptaszków dorosłym facetom i sprowadzania ich do jakiegoś przedpubertalnego stadium.

  • wit

    [Re: Ofiary namiętności]

    >PP
    Wygląda na to, że ówcześni helleńscy efebowie nie byli zbyt hojnie pod tym względem obdarzeni albo też wszystko sprowadzało się do proporcji: zbyt bujne przyrodzenie zaburzyłoby harmonię posągu. Zapewne nie mieli też kompleksu małego członka i obsesji na tym tle, jak dzisiejsi faceci ;-)

  • Soniasonia

    [Re: Ofiary namiętności]

    Grecy uważali, że duże znaczy karykaturalne ;-) Popularne były żarty o mężczyznachz duzymi członkami, szczególnie jedna rymowanka o tym, jak takiem „staje” w łaźni na widok efebich tyłków (a jakże, w końcu to Grecja! :-b). Mógł na tym też zawazyc fakt, iż w okresie hellenistycznym popularni stali się kastraci, a ci, pozbawieni jąder w dzieciństwie, nie mogli się pochwalic dużymi członkami ;-)
    Na marginesie, wszystkie te zboczeństwa wyczytałam na portalu Racjonalista.pl – świetne źródło plotek, o niebo lepsze niż różne pudelki czy lezploty :-D

  • krzsz1986

    [Re: Ofiary namiętności]

    @ Soniasonia

    Moja droga, gdzie są Twoi Rodzice? ;)

  • Peter Pan

    [Re: Ofiary namiętności]

    @ wit

    Zwykle uważa się, że chodziło o zachowanie proporcji. Ja myślę, że to zła interpretacja.
    Jest taki, modny w humanistycznych dyskursach na temat ciała, pogląd, iż ideały piękna nieustannie ewoluowały. Jako przykład podaje się głównie ewolucję postrzegania ciała kobiety. Kiedyś podobały się takie w typie ,,rubensowskim” a dziś długonogie, szczupłe lasencje. Podobnie z różnymi kulturami i rzekomo różnymi proporcjami.
    Tylko zauważono, że jak się zmierzy piersi, biodra, talię kobiet z różnych obrazów i z dzisiejszych zdjęć oraz kobiet uznawanych za piękne w Europie i tych, które podobają się na świecie, to owszem ich wymiary są inne. Ale współczynnik stosunku tych wymiarów do siebie jest prawie zawsze mniej więcej podobny.

    Myślę, że z ,,siusiakami” jest podobnie. Podejrzewam, że penis zawsze był symbolem męskości i im był większy tym bardziej ,,męski” był właściciel. Myślę, że to myślenie jest jakoś wpisane w męską psychikę i zawsze było w niej obecne.
    Moja teoria jest więc taka, że Grecy po prostu też mieli pewne tabu, ponieważ nie ma takiej kultury, która by go nie miała. Myślę, że przedstawiając ,,proporcjonalne” penisy a także ,,proporcjonalne” kobiece piersi chcieli niejako uciec od pewnej zbyt przyziemnej ,,naturalności” nakładając na nią ,,zasłonę” w postaci przekłamań : mężczyzn z mini-fiutkami i kobiet z mini-sutkami (nawet jak rzeźbili większe piersi to sutki były malutkie).

  • d.biskupa

    [Re: Ofiary namiętności]

    Urocze dywagacje na temat fiutków. Ciekawe, jak wujaszek Popper by się do nich odniósł :)

  • krzsz1986

    [Re: Ofiary namiętności]

    A jak ciocia dupa się odniesie?

  • Peter Pan

    [Re: Ofiary namiętności]

    @ d.biskupa

    Popper się tym chyba nie zajmował :) . Jeśli chodzi o klasyków liberalizmu, to prędzej bym się tego spodziewał po Benthamie.

    Natomiast tego typu dywagacje są także częścią dyskursów humanistycznych, choćby modnej dziś antropologii ciała.
    Polecam zresztą ,,Kulturową historię penisa” Friedmana (jeśli zdarza Ci się coś czytać, w co biorąc pod uwagę, że Twoje komentarze ograniczają się zwykle do ironizowania na temat innych komentarzy, raczej wątpię).
    Zresztą myślę, że jak rzuciłem takim tytułem to może i Krzyś przeczyta po raz pierwszy w swym życiu coś co nie jest lekturą szkolną ;) )




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa