- homiki.pl - http://homiki.pl -

No pasaran dyktaturze smutasów

Posted By Uschi On 27 lutego 2011 @ 15:10 In Na barykady | 53 Comments

[1]

1. Wstęp/Gra wstępna

Jestem zdania, że prawdziwe prawdy, oczywiste oczywistości powinny być wciąż na nowo przypominane. Tak żeby nikt nam nie udowodnił, że czarne jest czarne, a białe jest białe. A może odwrotnie. Już mi się myli, wiek robi swoje.

Lecz mając te swoje osiemdziesiąt dziewięć lat, postanowiłem podzielić się z ogółem paroma refleksjami – ku pouczeniu młodzieży, bo przecież wiadomo, że mądrość przynależna jest nam, starcom.

Przełożyłem ongi dla „Literatury na świecie” Wykład jerozolimski dobrodzieja Milana Kundery – otóż piszący już po francusku czeski pisarz przywoływał ukute przez François Rabelais'go (a wywodzące się z greki) słowo „agelaści” na określenie tych, którzy się nigdy nie śmieją, którzy nie mają poczucia humoru.

Rabelais nie znosił agelastów. Bał się ich. Uskarżał się, iż „byli tak wobec niego nikczemni, iż omal nie przestał pisać, i to na zawsze”.

„Agelaści nie słyszeli nigdy śmiechu Boga, więc przekonani są, że prawda jest jasna i jednoznaczna, że wszyscy powinni myśleć identycznie, i że oni sami są dokładnie tym, czym im się wydaje. Ale dopiero tracąc pewność, iż posiadło się prawdę, którą jednomyślnie wyznają inni, człowiek staje się indywidualną osobą.

2. Rozwinięcie/Full wypas

A to wszystko przychodzi mi na myśl teraz, gdy rozpoczęła się już na dobre DOROCZNA dyskusja na temat Parady Równości. Dyskusja na łamach. Tych łamach. Tamtych łamach. Na portalach i blogach, łebsajtach i edycjach z papieru. A jaka to będzie parada, a po co, a na co, a że znów będzie kompromitacją, a że kto na nią przyjdzie (jeśli w ogóle), a że znów będzie niepoważna i bez sensu, a że znów stracimy szansę, a że to, że tamto, że siamto. I najważniejsze: kto ją będzie organizował. Tak, to zawsze jest clue programu. Bo okazuje się otóż, że zawsze jest to osoba lub grupa NIE TA. Gdy organizował paradę Tomasz Bączkowski z Fundacją Równości jeżdżono na nim (lub po nim) jak na (po) łysej kobyle. I młodzieniec dał sobie luzu. Zastąpił go zatem w tym roku Wielebny Szymon Niemiec wraz ze swym środowiskiem, którego głównymi ambasadorami są socjalista Łukasz Pałucki i reprezentant mediów LGBT Jacek Adler. To też osoby NIE TE, jak się okazuje. Z każdą z tych tegorocznych osób miałem taki czy inny kontakt, i osobiście jawiły mi się jako zacne, sympatyczne, ale ponieważ ja jestem z Lambdy (najstarszej organizacji, czyli w sam raz!), to niestety fakt ten utrudniał jakiekolwiek normalne relacje. Czwartą twarzą tegorocznej Parady stała się Jej Perfekcyjność – osoba ponad i pomiędzy, mile widziana przez każdego i każde środowisko (już samo imię zachęca!). Inteligentna (ambitna doktorant/ka!), sympatyczna i w sam raz na Ikonę Parady. I jedna z bohaterek wydanych niedawno Zakazanych miłości – książki, której stałem się fanem. Nie dowidzę, więc lubię osoby bez konkretnej płci i orientacji. Nie popełnię wtedy faux pas.

3. Dochodzenie

Dywagowanie bez końca. Lecz – pytam do qrvy nędzy (tak, te panie były przed wojną biedne) – to w takim razie KTO? Skoro w tegorocznej zabawie w gorące krzesła paradę ktoś już zaklepał, to gaudeamus igitur, radujmy się więc! Wydaje się, że to przykre wieszać psy (biedne te zwierzaki!) na tych, którym jednak chce się tą sprawą zająć. Bo Parada po prostu być musi. Wyobraźmy sobie sytuację, że nagle – na skutek nieporozumień w Episkopacie, co do właściwych działań mających przeciwstawić się prześladowaniu katolików w Polsce – moi koledzy biskupi strzelają oto sobie nawzajem focha (znam trochę tych trendy bon motów!) i rezygnują ze zorganizowania procesji z okazji Bożego Ciała!

A przecież co roku jest nie jedna procesja, lecz multum! Toteż nic nie stoi na przeszkodzie, by tych naszych warszawskich parad/procesji było kilka – tak jak to zresztą ma miejsce w rozmaitych krajach i miastach Europy (w Amsterdamie, Berlinie). Nie podoba się nam Wielebny czy Adler? Proszę bardzo, robimy swoją procesję, lepszą, BARDZIEJ POLITYCZNĄ, TĘ WŁAŚCIWĄ. Któż broni? Przecież Polska jest krajem demokratycznym, a jak się nie korzysta z przywilejów demokracji, to zanikają. Tak jak i chęć do seksu, gdy się go nie uprawia. I Pan Bóg się gniewa.

I nie utyskujmy bez końca na małe zaangażowanie ogółu – a co to ma do rzeczy? Angażują się w konkretne publiczne działania ci, którym to leży. A inni najwyżej dołączą – ale na pewno nie dołączą, jeżeli wciąż będą słyszeć jedynie wąty, jacy to są beznadziejni.

4. Klimaks/Szczytowanie/Oda do radości

I tyle. Szczytowanie to szczytowanie, cóż więcej dodać? No, może tyle, że oprócz dania szansy innym – i zasady, że jak się chce zrobić coś lepiej, to proszę bardzo – to może po prostu APEL O ODROBINĘ BEZTROSKIEJ RADOŚCI? W moim długim, prawie dziewięćdziesięcioletnim życiu uczestniczyłem w niejednej procesji – od radosnych przemarszów patriotycznej młodzieży ku chwale Piłsudskiego, Bieruta, Gomułki czy Gierka, a skończywszy choćby na wymiatającej Love Parade w Zurychu w 2001 roku (największej w owym roku paradzie w Europie, kiedy to w milionowym tłumie często (pół)nagich ciał było pełne spektrum wiekowe – od nastolatków aż po amerykańskich emerytów – czułem się bardzo na miejscu!), czy przeuroczej Christopher Street Day Parade we Frankfurcie nad Menem w 2007 roku, kiedy to na czele pochodu była polska platforma – z „Tyle słońca w całym mieście” Anny Jantar i „Bo z dziewczynami nie wiadomo, jak to jest” wiecznie młodego Połomskiego rozbrzmiewającymi w wąskich kanionach finasowych wieżowców i podrygującymi w takt muzyki liderami polskiego ruchu LGBTQ… To była parada! Jakie tam polityczne hasła! Zero smutaszenia! Uwagę przykuwali półnadzy policjanci, masterzy prowadzący na łańcuchach swoich transowych slave’ów, i wszelkie możliwe permutacje genderu i queeru. Kto by się tam przejmował przysłowiowymi piórami w dupie? One po prostu były. A po weekendzie pióra pewnie poszły na rok do szafy (lub dano je do zabawy kotom), założono markowe bokserki, i owe odziane już i ukrawacone dupy wysiadywały po frankfurckich bankach i ichniejszych openfajnansach niemiecki sukces finansowy (czy może nawet krach)…

Podobne uczucia radości doznaję rokrocznie na warszawskich (tak ponoć beznadziejnych) paradach. Gdy na Placu Konstytucji patrzę wstecz i widzę bezkresny, wibrujący nurt uśmiechniętych twarzy tych, którzy podobno na parady nie chodzą. Aż muszę (na platformie) dyskretnie zmieniać pampersy.

Zapomnijmy o polityce, zapomnijmy o podziałach, zapomnijmy o ustawach, racjach, związkach, dziedziczeniu, odwiedzinach w szpitalu, pochówkach. Parada to inna rzeczywistość, inne prawa, inny wymiar czasowy. To pora na radość i zamanifestowanie siły naszej radości i sprzeciwu wobec wszelkich dyktatur – nie tylko dyktatury heteronormy, ale i wszelkiej maści smutasów! Tym, którzy wiedzą, i to zawsze wiedzą najlepiej, co jest dla nas dobre. No pasaran! – jak wołała Dolores Ibárruri Gómez, La Passionaria, przywódczyni oporu republikańskiej Hiszpanii wobec dyktatury generalissimusa Franco… Działała do samego kresu swego dziewięćdziesięcioczteroletniego żywota, zawsze z uśmiechem na ustach (czyli w chwili śmierci miała pięć lat więcej niż ja mam teraz).

No pasaran! Smutasy nie przejdą! Pokażmy, ze radość zwycięża! Pokażmy siłę radości i kak nas mnoga – i jak na Paradę, to chyba tyle wystarczy. Na inne sprawy jest miejsce gdzie indziej, po Paradzie. Parada ma inną rolę – a może w ogóle nie ma pełnić żadnej roli. Po prostu ma być. Se camper – czyli „stać dumnie w miejscu, trzymać pola”, kampować. „Stać” maszerując. To może lepsze jest słowo niemieckie: stolzieren – dumnie kroczyć.

5. Papieros w łóżku/Chill out

I to już może na tyle. Viagra zadziałała. A teraz lecę zmienić pampersa. Zapas wezmę też na paradę (pampersów, nie viagry). Spotkamy się na pochodzie. I nawet z piórami w dupie, jak najbardziej! Namawiam młodsze pokolenia!

I pamiętajmy: Parada to pełen radości żywioł, nie sposób zadekretować jej kształtu.

Krzysztof Zabłocki anglista, wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim, tłumacz literatury angloamerykańskiej i francuskiej, autor szkiców, członek zarządu Stowarzyszenia Lambda Warszawa; wielbiciel jamników, Indii, kina Viscontiego, Kazi Szczuki, campu, Pałacu Kultury i Karl-Marx-Allee w Berlinie

Autorzy:

zdjęcie Krzysztof Zabłocki

Krzysztof Zabłocki [2]

Anglista, wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim, tłumacz literatury angloamerykańskiej i francuskiej, autor szkiców, członek zarządu Stowarzyszenia Lambda Warszawa; wielbiciel jamników, Indii, kina Viscontiego, Kazi Szczuki, campu, Pałacu Kultury i Karl-Marx-Allee w Berlinie.


Article printed from homiki.pl: http://homiki.pl

URL to article: http://homiki.pl/index.php/2011/02/no-pasaran-dyktaturze-smutasw/

URLs in this post:

[1] Image: http://homiki.plimages/foto/paradaowawa2009_16.jpg

[2] Krzysztof Zabłocki: http://homiki.pl/index.php/autorship/nuke_topic_216/

[3] Było źle, a jest jeszcze gorzej: http://homiki.pl/index.php/2011/05/byo-le-a-jest-jeszcze-gorzej/

[4] Parada nas wyzwoli: http://homiki.pl/index.php/2011/02/parada-nas-wyzwoli/

[5] Pozory jedności: http://homiki.pl/index.php/2011/02/pozory-jednoci/

[6] Zamarznięte pośladki: http://homiki.pl/index.php/2011/01/zamarznite-poladki/

[7] Zdjąć paradę z ramówki: http://homiki.pl/index.php/2011/01/zdj-parad-z-ramwki/

Copyright © 2011 homiki.pl. Wszelkie prawa zatrzeżone.