No pasaran dyktaturze smutasów

1. Wstęp/Gra wstępna

Jestem zdania, że prawdziwe prawdy, oczywiste oczywistości powinny być wciąż na nowo przypominane. Tak żeby nikt nam nie udowodnił, że czarne jest czarne, a białe jest białe. A może odwrotnie. Już mi się myli, wiek robi swoje.

Lecz mając te swoje osiemdziesiąt dziewięć lat, postanowiłem podzielić się z ogółem paroma refleksjami – ku pouczeniu młodzieży, bo przecież wiadomo, że mądrość przynależna jest nam, starcom.

Przełożyłem ongi dla „Literatury na świecie” Wykład jerozolimski dobrodzieja Milana Kundery – otóż piszący już po francusku czeski pisarz przywoływał ukute przez François Rabelais'go (a wywodzące się z greki) słowo „agelaści” na określenie tych, którzy się nigdy nie śmieją, którzy nie mają poczucia humoru.

Rabelais nie znosił agelastów. Bał się ich. Uskarżał się, iż „byli tak wobec niego nikczemni, iż omal nie przestał pisać, i to na zawsze”.

„Agelaści nie słyszeli nigdy śmiechu Boga, więc przekonani są, że prawda jest jasna i jednoznaczna, że wszyscy powinni myśleć identycznie, i że oni sami są dokładnie tym, czym im się wydaje. Ale dopiero tracąc pewność, iż posiadło się prawdę, którą jednomyślnie wyznają inni, człowiek staje się indywidualną osobą.

2. Rozwinięcie/Full wypas

A to wszystko przychodzi mi na myśl teraz, gdy rozpoczęła się już na dobre DOROCZNA dyskusja na temat Parady Równości. Dyskusja na łamach. Tych łamach. Tamtych łamach. Na portalach i blogach, łebsajtach i edycjach z papieru. A jaka to będzie parada, a po co, a na co, a że znów będzie kompromitacją, a że kto na nią przyjdzie (jeśli w ogóle), a że znów będzie niepoważna i bez sensu, a że znów stracimy szansę, a że to, że tamto, że siamto. I najważniejsze: kto ją będzie organizował. Tak, to zawsze jest clue programu. Bo okazuje się otóż, że zawsze jest to osoba lub grupa NIE TA. Gdy organizował paradę Tomasz Bączkowski z Fundacją Równości jeżdżono na nim (lub po nim) jak na (po) łysej kobyle. I młodzieniec dał sobie luzu. Zastąpił go zatem w tym roku Wielebny Szymon Niemiec wraz ze swym środowiskiem, którego głównymi ambasadorami są socjalista Łukasz Pałucki i reprezentant mediów LGBT Jacek Adler. To też osoby NIE TE, jak się okazuje. Z każdą z tych tegorocznych osób miałem taki czy inny kontakt, i osobiście jawiły mi się jako zacne, sympatyczne, ale ponieważ ja jestem z Lambdy (najstarszej organizacji, czyli w sam raz!), to niestety fakt ten utrudniał jakiekolwiek normalne relacje. Czwartą twarzą tegorocznej Parady stała się Jej Perfekcyjność – osoba ponad i pomiędzy, mile widziana przez każdego i każde środowisko (już samo imię zachęca!). Inteligentna (ambitna doktorant/ka!), sympatyczna i w sam raz na Ikonę Parady. I jedna z bohaterek wydanych niedawno Zakazanych miłości – książki, której stałem się fanem. Nie dowidzę, więc lubię osoby bez konkretnej płci i orientacji. Nie popełnię wtedy faux pas.

3. Dochodzenie

Dywagowanie bez końca. Lecz – pytam do qrvy nędzy (tak, te panie były przed wojną biedne) – to w takim razie KTO? Skoro w tegorocznej zabawie w gorące krzesła paradę ktoś już zaklepał, to gaudeamus igitur, radujmy się więc! Wydaje się, że to przykre wieszać psy (biedne te zwierzaki!) na tych, którym jednak chce się tą sprawą zająć. Bo Parada po prostu być musi. Wyobraźmy sobie sytuację, że nagle – na skutek nieporozumień w Episkopacie, co do właściwych działań mających przeciwstawić się prześladowaniu katolików w Polsce – moi koledzy biskupi strzelają oto sobie nawzajem focha (znam trochę tych trendy bon motów!) i rezygnują ze zorganizowania procesji z okazji Bożego Ciała!

A przecież co roku jest nie jedna procesja, lecz multum! Toteż nic nie stoi na przeszkodzie, by tych naszych warszawskich parad/procesji było kilka – tak jak to zresztą ma miejsce w rozmaitych krajach i miastach Europy (w Amsterdamie, Berlinie). Nie podoba się nam Wielebny czy Adler? Proszę bardzo, robimy swoją procesję, lepszą, BARDZIEJ POLITYCZNĄ, TĘ WŁAŚCIWĄ. Któż broni? Przecież Polska jest krajem demokratycznym, a jak się nie korzysta z przywilejów demokracji, to zanikają. Tak jak i chęć do seksu, gdy się go nie uprawia. I Pan Bóg się gniewa.

I nie utyskujmy bez końca na małe zaangażowanie ogółu – a co to ma do rzeczy? Angażują się w konkretne publiczne działania ci, którym to leży. A inni najwyżej dołączą – ale na pewno nie dołączą, jeżeli wciąż będą słyszeć jedynie wąty, jacy to są beznadziejni.

4. Klimaks/Szczytowanie/Oda do radości

I tyle. Szczytowanie to szczytowanie, cóż więcej dodać? No, może tyle, że oprócz dania szansy innym – i zasady, że jak się chce zrobić coś lepiej, to proszę bardzo – to może po prostu APEL O ODROBINĘ BEZTROSKIEJ RADOŚCI? W moim długim, prawie dziewięćdziesięcioletnim życiu uczestniczyłem w niejednej procesji – od radosnych przemarszów patriotycznej młodzieży ku chwale Piłsudskiego, Bieruta, Gomułki czy Gierka, a skończywszy choćby na wymiatającej Love Parade w Zurychu w 2001 roku (największej w owym roku paradzie w Europie, kiedy to w milionowym tłumie często (pół)nagich ciał było pełne spektrum wiekowe – od nastolatków aż po amerykańskich emerytów – czułem się bardzo na miejscu!), czy przeuroczej Christopher Street Day Parade we Frankfurcie nad Menem w 2007 roku, kiedy to na czele pochodu była polska platforma – z „Tyle słońca w całym mieście” Anny Jantar i „Bo z dziewczynami nie wiadomo, jak to jest” wiecznie młodego Połomskiego rozbrzmiewającymi w wąskich kanionach finasowych wieżowców i podrygującymi w takt muzyki liderami polskiego ruchu LGBTQ… To była parada! Jakie tam polityczne hasła! Zero smutaszenia! Uwagę przykuwali półnadzy policjanci, masterzy prowadzący na łańcuchach swoich transowych slave’ów, i wszelkie możliwe permutacje genderu i queeru. Kto by się tam przejmował przysłowiowymi piórami w dupie? One po prostu były. A po weekendzie pióra pewnie poszły na rok do szafy (lub dano je do zabawy kotom), założono markowe bokserki, i owe odziane już i ukrawacone dupy wysiadywały po frankfurckich bankach i ichniejszych openfajnansach niemiecki sukces finansowy (czy może nawet krach)…

Podobne uczucia radości doznaję rokrocznie na warszawskich (tak ponoć beznadziejnych) paradach. Gdy na Placu Konstytucji patrzę wstecz i widzę bezkresny, wibrujący nurt uśmiechniętych twarzy tych, którzy podobno na parady nie chodzą. Aż muszę (na platformie) dyskretnie zmieniać pampersy.

Zapomnijmy o polityce, zapomnijmy o podziałach, zapomnijmy o ustawach, racjach, związkach, dziedziczeniu, odwiedzinach w szpitalu, pochówkach. Parada to inna rzeczywistość, inne prawa, inny wymiar czasowy. To pora na radość i zamanifestowanie siły naszej radości i sprzeciwu wobec wszelkich dyktatur – nie tylko dyktatury heteronormy, ale i wszelkiej maści smutasów! Tym, którzy wiedzą, i to zawsze wiedzą najlepiej, co jest dla nas dobre. No pasaran! – jak wołała Dolores Ibárruri Gómez, La Passionaria, przywódczyni oporu republikańskiej Hiszpanii wobec dyktatury generalissimusa Franco… Działała do samego kresu swego dziewięćdziesięcioczteroletniego żywota, zawsze z uśmiechem na ustach (czyli w chwili śmierci miała pięć lat więcej niż ja mam teraz).

No pasaran! Smutasy nie przejdą! Pokażmy, ze radość zwycięża! Pokażmy siłę radości i kak nas mnoga – i jak na Paradę, to chyba tyle wystarczy. Na inne sprawy jest miejsce gdzie indziej, po Paradzie. Parada ma inną rolę – a może w ogóle nie ma pełnić żadnej roli. Po prostu ma być. Se camper – czyli „stać dumnie w miejscu, trzymać pola”, kampować. „Stać” maszerując. To może lepsze jest słowo niemieckie: stolzieren – dumnie kroczyć.

5. Papieros w łóżku/Chill out

I to już może na tyle. Viagra zadziałała. A teraz lecę zmienić pampersa. Zapas wezmę też na paradę (pampersów, nie viagry). Spotkamy się na pochodzie. I nawet z piórami w dupie, jak najbardziej! Namawiam młodsze pokolenia!

I pamiętajmy: Parada to pełen radości żywioł, nie sposób zadekretować jej kształtu.

Krzysztof Zabłocki anglista, wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim, tłumacz literatury angloamerykańskiej i francuskiej, autor szkiców, członek zarządu Stowarzyszenia Lambda Warszawa; wielbiciel jamników, Indii, kina Viscontiego, Kazi Szczuki, campu, Pałacu Kultury i Karl-Marx-Allee w Berlinie

Autorzy:

zdjęcie Krzysztof Zabłocki

Krzysztof Zabłocki

Anglista, wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim, tłumacz literatury angloamerykańskiej i francuskiej, autor szkiców, członek zarządu Stowarzyszenia Lambda Warszawa; wielbiciel jamników, Indii, kina Viscontiego, Kazi Szczuki, campu, Pałacu Kultury i Karl-Marx-Allee w Berlinie.

53 komentarzy do:No pasaran dyktaturze smutasów

  • Walpurg

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    Szczerze mówiąc, pierwszy raz zdarzyło mi się przeczytać tekst mojego ulubionego autora i zakończyć jego lekturę absolutnym opadem szczęki ze zdziwienia.

    „Zapomnijmy o polityce (…), o ustawach, racjach, związkach, dziedziczeniu, odwiedzinach w szpitalu, pochówkach. (…) To pora na radość i zamanifestowanie siły naszej radości.” – większość gejów i lesbijek nie musi zapominać, bo na co dzień ma to wszystko w głębokim poważaniu. Ale żeby jeszcze się cieszyć? Z czego?

    Radość mogą manifestować homiki w Berlinie, Londynie i Amsterdamie! A my żyjemy w kraju, w którym jedna wielka partia (PiS) straszy Polaków, że właśnie wprowadzono od tyłu małżeństwa homoseksualne, a druga wielka partia (PO) uspokaja Polaków, że nic takiego im „nie grozi”. Rzeczywiście, to powód do radości?

  • Peter Pan

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    Zgadzam się z dwoma stwierdzeniami w tym artykule. Też jestem zmęczony ciągłymi dyskusjami o paradach i też uważam, że można je (parady, nie dyskusje) porównać do procesji (choć mam wrażenie, że rozumiem to porównanie trochę mniej afirmatywnie- może dlatego, że biskupi nie są moimi ,,kolegami”).

    Na temat gniota roku, czyli książki ,,Zakazane miłości” napisanej przez taliba ruchu LGBT- Martę Konarzewską i faceta, któremu wydaje się, że jest lepszy niż 90% Polaków, ponieważ z odwagą przywdział kiecę, nawet się tu nie wypowiem. Może dlatego, że w przeciwieństwie do autora, lubię wiedzieć jaką płeć ma mój rozmówca, za to cholernie nie lubię pajaców ze świecącymi kloszami na głowach.

    Generalnie, choć czytałem ten tekst z zażenowaniem, jestem autorowi wdzięczny. Ponieważ przypadkiem udało mu się pokazać na czym polega ryzyko parad typu EuroPride w Polsce i dlaczego lepsze są poważniejsze demonstracje, takie jak w Krakowie czy Poznaniu.
    To jest właśnie ten przypadek, który tu ostatnio porównałem do sytuacji we Włoszech. Pan Zabłocki będzie sobie chodził po polskich miastach, będzie się cieszył ze wszystkiego, podziwiał Jej Wspaniałość i śpiewał na platformie szlagiery sprzed 30 lat. A konkretnych praw jak nie było tak nie będzie.
    Walpurg ma oczywiście rację mówiąc, że sytuacja polityczna jest w Polsce jaka jest. Ale trudno oczekiwać od ludzi, że zrozumieją niektóre postulaty, jeśli nikt ich nie wyartykułuje a grupa, której na nich zależy będzie się wyłącznie ,,cieszyć”.

  • Peter Pan

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    P.S.
    Nie rozumiem dlaczego cytat z Rabelais miałby coś rozstrzygać. Koleś miał poczucie humoru, ale dość szczególne.
    Najbardziej bawiło go wszystko, co związane ze sraniem. Czy to zdaniem pana Zabłockiego jakiś projekt na przyszłość parad ? Żeby były w duchu Rabelais ?

  • Abiekt

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    Ok, jeśli dla Krzyśka debata o Paradach to „wieszanie psów” na organizatorach to ja nie mam sił dyskutować z dalszymi tezami.

    „Parada to pełen radości żywioł, nie sposób zadekretować jej kształtu”. – i tu się akurat myli Autor – oczywiście, że można, wystarczy np. nie organizować dziesiątek platform z muzyką.

    Beztroska radość? Ale u nas wszyscy są bez trosk i spoza środowiska. I to napisał członek zarządu organizacji, która ma w misji wpisane „kształtowanie wobec nich [LGBT] akceptacji społecznej”.

    Podsumowując – to kolejny tekst działacza LGBT, który jest przeciwko publicznej debacie. Czego się działacze w tej debacie obawiają? Tego, że ludzie usłyszą coś o sobie?

  • KZ

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    Drodzy !

    nie jestem w żadnym wypadku przeciwko publicznej debacie. Uważam tylko, że tę akurat paradę organizuje pewna grupa osób, na którą ani moja Lambda, ani KPH, ani homiki.pl, ani Abiekt (instytucja sama w sobie) nie maja żadnego wpływu. Możemy sobie dyskutowac bez końca, czy mają byc platformy z muzyka, czy nie, a na nic to się nie przełoży. Można zamiast tego podejmowac inne konkretne i poważne działania, które przeciez maja miejsce – chocby sam Wojtek-Abiekt robi tu bardzo duzo i chwała mu za to!

    Parada zaś to przede wszystkim polityczna manifestacja obecnosci osób LGBT w społeczeństwie – i to wystarczy. I właśnie chodzi o to, by była pełna radości. Co w tym złego? To zresztą najbardziej prawicowców boli, że geje śmią się cieszyc ze swej kondycji – bo mogłaby to byc smutna parada, pełna żalu i bólu – i wtedy prawica mogłaby się ze współczuciem „pochylic”, a biskupi wyrazic wspólczucie i zrozumienie w tym niesieniu krzyża.

    A mój tekst – to chyba gołym okiem widac – jest raczej prowokacją – miał własnie sprowokowac i skłonic do zastanowienia się nad chocby i takimi sprawami! Bo jesli głowne organizacje same nie włączają się w organizację parady (ani same jej nie organizują), to przeciez nie maja na nia wpływu. To niech przynajmniej bedzie radosna i wesoła! I niech przyjdzie na nią jak najwięcej ludzi! A jesli Peter Pan tropi tu jakies odniesienia do skatologii, to proszę bardzo – można nawet pewną częścia ciała zagrac melodię, jak to niedawno miało miejsce w angielskim „Mam talent” ! :-)

  • No pasaran??

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    Wielbicielu jamnikow – moze zrozumiesz, ze nie powinienes uzywac lewackiej terminologii – jeszcze ktos pomysli ze jestes z KPP… :(
    Jestes tez skrytym wielbicielem stalina, komuny itp??

  • KZ

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    @No pasaran – ad vocem : na pewno wolę Dolores Ibarruri od Jarka K i jego entourage’u, posłanki Sobeckiej, posłów Górskiego, Błaszczaka i im podobnych. Dolores miała polot i była idealistką. I walczyła z faszyzmem.
    I nie była skrajną hipokrytką, jak nasi politycy prawicy.

    a tak w ogóle to świat nie jest czarno-biały, lecz w odcieniach szarości… to że mam szacunek dla niektórych komunistów-idealistów, którzy narażali życie dla idei, nie znaczy że wielbię Stalina, który był psychopatycznym zbrodniarzem (choc miał swoistą charyzmę, której ulegali nawet Churchill i Roosevelt)…

  • jk

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    nie zostawiajmy ustaw. parady sa tez po to, zeby manifestowac na nich postulaty. nie uwazam ze to jest objaw smutku, ale po prostu dazen srodowiska.

  • markow

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    z tekstem sie nie zgadzam. parada powinna być też jest manifestacją, a może nawet przede wszystkim manifestacją żądań prawnych. wybawić to ja się wybawię przez cały rok w klubach. na parady chodzę w innych celach, nazwijmy to politycznych.

  • Loth

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    Ja jestem za paradą hmm raczej z hasłami rozwiązań prawnych plus zabawa, jeśli ktoś ma ochotę – nie wierzę, aby można było dogadać się i tematyczne zrobić paradę :)

    Najgorzej jest chyba z nami samymi – większość moich znajomych nigdy nie była na paradzie, bo:
    a) ich nie obchodzi b) to afiszowanie się c) to nic nie zmieni
    Prawie wszyscy siedzą w szafie :/

  • Loth

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    … z tych, którzy nie byli.

  • Marko

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    ale jak tu politycznie dzialac wespól z Niemcem czy Adlerem? To juz moze lepiej sie dobrze zabawic, bo jak na przyklad Kapeh moze z nim razem politycznie dzialac, gdy ciagają się wzajemnie po sądach? To chyba kwadratura kola w tym roku…

  • stereo-typ

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    @ Loth

    Też mam takich znajomych. A kiedy pada argument o „afiszowaniu się ” to zawsze pytam ironicznie czy już we wszystkim zgadzają się z opiniami LPR-u, Wszechpolaków i innych „frond” czy na razie tylko w tej jednej kwestii. Zobaczyć wtedy ich minę? Bezcenne!

  • Anton

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    jajcarski tekst. Ale może to jego zaleta. bo tak na serio trudno znaleźć rozwiązanie. I tak media pokażą golasów, jeśli się trafią, albo z parad niemieckich, itp. Hasła dot. zmian prawnych ważne – ale czy ktoś je na paradzie dostrzeże? W każdym razie myślę, że ważne być zauważonym – to się najbardziej liczy. Podoba mi się zdanie, że parada musi się odbyć. Bez niej chyba czegoś byłoby brak.

  • Jacek

    [Brawo Krzysztofie :) ]

    Bardzo trafnie skrytykowałeś tych etatowych malkontentów! Skoro chcą mieć wpływ na paradę, to niech sami się włączą w jej przygotowanie, a nie bawią się w kierowcę z tylnego siedzenia.

    Skoro te smutasy chcą mieć polityczne hasła, to niech przywloką ten swój transparent „Żądamy związków partnerskich” i zabiorą głos na koniec parady. Przecież tego nikt im nie zabroni, ekipa Niemca to nie skład Bączkowskiego, który zazdrośnie strzegł swojego monopolu i dawał po łapach wszystkim, którzy chcieli włączyć się w organizację. Ale jeśli nie przywloką tego różowego transparentu, to niech nie narzekają, że go nie ma i że na paradzie królują DJe i Lady Gaga a na koniec zamiast kolesia z przetłuszczonymi włosami w niemodnym swetrze i równie niemodnych butach gadającego o pochówkach i odwiedzaniu w szpitalach – głos zabierze znany DJ zapraszając demonstrantów na całonocne imprezy do klubów, o zgrozo, także tych z darkroomami ;)

  • Jakbyco

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    No i po głosie tych „od polityki” mamy głos tych „od imprezowania”. Red. Pawlik najwyraźniej dobrze zasugerowała – niech każda grupa idzie swoją drogą.

  • krzsz1986

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    Ciekawe, czy stereo-typ ustosunkuje się jakoś do wspomnianego „kolesia z przetłuszczonymi włosami w niemodnym swetrze i równie niemodnych butach” ;) To ten z gołą dupą sobie tak pozwala czy jakiś inny?

  • Idealista

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    a czemu nie dałoby rady zrobić i paradę wesołą, i z hasłami? Czemu się wciąż nawzajem strofować, pouczać, ograniczać? Czemu nie współdziałać? Wiem, że o to chodziło Krzyśkowi, jak go znam. Te ciągłe kłótnie, swary, to wielu zniesmacza. Trochę szacunku i zrozumienia dla siebie nawzajem, jeśli mamy wspólną sprawę. Mniej lansu, a więcej współdziałania! Naprawdę przydałby się wspólny front zamiast bezustannych kłótni. Wielu z tego właśnie powodu jak ognia unika organizacji, działaczy, itp. Działajmy razem, a przynajmniej nie unieważniajmy wzajemnie naszych działań!

  • kika

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    no właśnie, czy nie można tak jak napisał Idealista

  • KaFor

    [Re:]

    BTW: dziś w Senacie prawo międzynarodowe prywatne

    na Wyborczej sonda: kto może wziąc ślub –

    http://wyborcza.pl/1,75248,9180669,Kto_moze_wziac_slub.html

  • Peter Pan

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    KaFor podaje linka, który mnie rozwalił. Niejaki prof. Leszek Wiśniewski, stwierdza tam, że pedofilia też jest orientacją seksualną a prawa gejów nie są prawami człowieka, ponieważ podstawowym prawem człowieka jest zachowanie gatunku. I cytat:

    „Ruch homoseksualny we własnym interesie nie powinien popierać siebie, lecz heteroseksualizm, bo dzięki niemu także homoseksualiści istnieją na tym świecie”.

    Mam tu do Wyborczej pretensje. Jak można drukować tak kretyńską wypowiedź ? O.K. Można sobie być przeciwko małżeństwom homo i argumentować np., że określenie ,,małżeństwo” oznacza związek mężczyzny i kobiety.
    Ale koleś jest profesorem prawa, specjalistą od praw człowieka (jak się dowiedziałem, próbując zgooglować to nazwisko). I twierdzi, że podstawowym prawem człowieka jest zachowanie gatunku ??? Nie prawo do godności, do sprawiedliwego sądzenia, do równego traktowania itp. ???
    Żeby było śmieszniej, kolo ma około 80. lat i czego jak czego, ale gatunku to już raczej nie zachowa. Tym samym, więc wyłączył samego siebie z definicji praw człowieka.

  • krzsz1986

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    Tak rozumiane zachowanie gatunku to nie prawo człowieka, a raczej obowiązek. ;) Jeśli oburza się nawet Peter Pan, który chcąc lub nie, wywiązał się z tego obowiązku, to coś musi być na rzeczy. ;)

  • krzsz1986

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    Proponuję przyznać „prawa człowieka” księżom i zakonnicom. ;-)

  • Peter Pan

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    @ krzsz

    Tu nie chodzi o to, kto się wywiązuje a kto nie, tylko o to, że ktoś puszcza pieprzoną gadkę, zgodnie z którą przydatność człowieka w społeczeństwie, mierzyć można jego zdolnością rozpłodową.

  • krzsz1986

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    Jasne. ;) Mnie również szokuje taka wypowiedź „specjalisty” od praw człowieka. Po pierwsze „podtrzymanie gatunku” trudno uznać za prawo. Tak potraktowane jest raczej obowiązkiem. Ciekaw jestem, jak w świetle tej wypowiedzi ocenić celibat duchownych.

    Prawem jest np. posiadanie dzieci. Osoby homoseksualne wprawdzie mogą posiadać dzieci, które same sobie spłodzą. Jednak w porównaniu do osób heteroseksualnym osoby homo mają ograniczone szerzej rozumiane prawo do posiadania dzieci, bo nie mają dostępu do adopcji.

    Niestety w służbie ideologii upadają autorytety i może się okazać, że nawet tytuł profesorki znaczy niewiele.

  • KaFor

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    Zachęcajcie wszystkich do wzięcia udzialu w tej sondzie – i do innych działań na rzecz praw LGBT oczywiście – by takim panom jak ten nieco… opadło / opadły emocje, a wrócił rozum.

    Teraz na 2.600 osób głosujących 76% jest za prawnymi regulacjami dla nas.

  • krzsz1986

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    Nawet jeśli byłoby 10% a nie 76%, to gejom i tak należy się prawo do (co najmniej) związków partnerskich i adopcji dzieci. No, lesbijkom też.

  • Peter Pan

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    Zgadzam się z Krzysiem. Z tego co widzę w polskiej polityce zapanował taki zwyczaj, że robi się wyłącznie to, czego chce lud/naród/społeczeństwo. Tymczasem politycy muszą wprowadzać pewne reformy, zarówno gospodarcze, jak i obyczajowe. Nawet, gdy większość ludzi ich nie rozumie. Np. homoadopcje chyba w każdym kraju, w którym je wprowadzano, miały na początku więcej przeciwników niż zwolenników.
    Muszę powiedzieć, że w Polsce sytuacja jest dość niesamowita. Rozmawiam z ludźmi- z reguły są przeciwko adopcjom, dość często są za związkami partnerskimi, choć zdarza się, że są przeciw. Ale naprawdę nie znam nikogo, kto mniej więcej po 5 minutach dyskusji nie przyznałby, że powinny być jakieś przepisy antydyskryminacyjne (np. dotyczące dyskryminacji w pracy). A politycy boją się wprowadzić nawet legislację tego typu.
    (Oczywiście faktem jest, że rozmawiam głównie z ludźmi z miast i z co najmniej średnim wykształceniem. Nie dyskutuję też z konserwatywnymi fanatykami, ale już z umiarkowanymi konserwatystami owszem.)

    Myślę nota bene, że właśnie z tej politycznej sytuacji, wynika cała ta panika wokół parady, to zbieranie szeregów i zarzucanie komuś, że nie przyszedł. Tak jakby gejom i lesbijkom miano przyznać pewne prawa dopiero wtedy, gdy się ich uzbiera konkretna ilość.

  • krzsz1986

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    Oczywiście rząd musi wprowadzać różne reformy, nawet jeśli są niepopularne albo niezrozumiane przez społeczeństwo. To przypadek związków. Adopcja to coś więcej. Adopcja jest przede wszystkim dla dzieci, nie dla dorosłych. Czy lepiej spędzić dzieciństwo w domu dziecka, czy być adoptowanym przez dwóch panów lub dwie panie? :-)

  • Alexis

    [Re: Panika wokól parady]

    @ Peter Pan
    No właśnie. Dyskutuje się wokół parady w nieskończoność, jakby to była jakas sprawa życia i śmierci. A to po prostu doroczny obrządek, tak jak Krzyś Zabłocki napisał, coś w rodzaju procesji na Boże Ciało. Czyli manifestacja – podobnie pisał tez chyba wcześniej Przemek Szczepłocki. Trzeba się pokazać, bo jak nas nie będzie, to pomyśłą że nas nie ma. I dlatego parada jest ważna. I śmieszy mnie trochę ta cała dyskusja – i to, jaka ma być. A to się dopiero okaże, jaka będzie.

    Ale nie zgadzam sie z Peterem Panem – ważne by przyszło nas jak najwięcej – bo to robi wrażenie. W mediach w kólko magluje się liczby. A co na tej paradzie będzie, to rzecz drugorzędna – i tak każdy zobaczy na niej to, co mu się wyda, ze widzi, czy co będzie chciał zobaczyć.

    Niech więc przyjdzie kto tylko chce – a zawężanie parady do jakiegos jednego nurtu to po pierwsze nie do zrealizowania, a po drugie psuje chęć uczestnictwa tych, którrzy widzą to tak czy inaczej – nie narzucajmy więc jednego modelu – niech będzie otwarta dla wszystkich i każdego.

  • stereo-typ

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    @ krzsz1986

    Niemodny sweter i goła dupa??? Staram się naprawdę ale chyba nie potrafię sobie tego zwizualizować. Sorka krzsz1986!

  • stereo-typ

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    @ Peter Pan

    Ja natomiast to co Ty nazywasz „paniką wokół parady” oraz „zbieraniem szeregów” rozumiem całkiem odwrotnie natomiast zupełnie się zgadzam z Alexis. Nie o to chodzi, że jak nas będzie dużo na paradzie to dostaniemy coś „z automatu” tylko o to, że jak nas będzie bardzo mało (albo wcale) to nigdy niczego nie dostaniemy ponieważ – jak wiadomo – nieobecni NIE MAJĄ RACJI!

  • krzsz1986

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    @ stereo-typ

    Ale krótkie posty dziś piszesz. Zupełnie jakbyś spieszył się na seks. ;) Nie bardzo rozumiem, czego nie potrafisz sobie wyobrazić? Siebie z gołą dupą? ;-)

  • Peter Pan

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    @ Alexis

    Częściowo masz rację. Więcej ludzi lepiej wygląda. Tylko, że byłbym ostrożny z taką fetyszyzacją liczb.
    Wiem, że konserwatyści co jakiś czas używają takiego argumentu, że homoseksualistów jest mało, więc nie ma co zajmować się ich problemami i rozumiem, że naturalną na niego reakcją jest chęć pokazania, że jest nas dużo.

    Problem polega na tym, że jak ktoś bardzo chce używać tego argumentu to będzie go używał niezależnie od tego czy geje stanowią 1 czy 7 czy 10% społeczeństwa i niezależnie od tego czy na paradzie pojawi się ich 50 czy 5 tysięcy.
    Istotą jest to, że osoby LGBT stanowią mniejszość w społeczeństwie, ale należą się jej takie same prawa, niezależnie od tego jak ta mniejszość jest liczna. Obawiam się, że stajemy się zakładnikami takiej faszystowskiej argumentacji zgodnie, z którą mniej widocznych i mniej słyszalnych można olać i zamiast ją krytykować, próbujemy na siłę udowodnić, że jest nas dużo.

  • sojuz

    [gejowskie mieszczki i lesbijskie bojówki]

    Dobry artykuł! Niestety, obawiam się, że zafascynowanie młodością to jedna rzecz, a ślepota na zapalczywość, niedojrzałość i przemądrzałość młodości to druga, smutniejsza rzecz. Parada Równości powinna się odbywać, tak jak piszesz, dlatego, żeby LGBTQ istniało w społecznej przestrzeni. Nadzieje, że można podczas parad coś wywalczyć, są tyleż płoche co naiwne. Słusznie piszesz, że Parada powinna być tak jak palma na rondzie de Gaulle’a – wbrew drobnomieszczańskim wyobrażeniom (w tym wbrew gejowskim mieszczkom, które uważają, że trzeba równać do heteronormy) i wbrew lesbijskim bojówkom, które przeorywałyby wszystko tu i teraz. Parada to nasz ślad – że tu jesteśmy, że nie damy się zepchnąć do gett, do enklaw, do wzmianek w tabloidach, że też jesteśmy cząstką społeczeństwa, obecni w przestrzeni publicznej. I tak jak piszesz – że bez względu na sytuację, potrafimy się bawić.

  • Abiekt

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    „ślepota na zapalczywość, niedojrzałość i przemądrzałość młodości to druga, smutniejsza rzecz” – To jest zwykły adultyzm – wykluczcie wszystkich młodych, „zapalczywych”, ciekawe co zostanie z Parady?

  • Sojuz

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    @ Abiekt

    Źle zrozumiałeś moje słowa lub świadomie je nadimpretowałeś. Nigdzie nie pisałem o wykluczaniu kogokolwiek. Pisałem o tym, że młodość – tak samo zresztą jak wiek średni czy starość – ma swoje i zalety, i wady.

  • Wiktor Sidoru

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt parady. Uważam, że parada jest także dla heteryków – sympatyzujących z homikam (to w skrócie, ale chodzi mi oczywiście także o B i T) i i/lub popierających postulaty polityczne osób LGBT.
    Nie każdy sympatyk zdecyduje się na jakieś większe zaangażowanie – udział w parada może być dla heteryków najłatwiejszym sposobem wyrażania swego poparcia dla homików.
    Heterycy chodzą na paradę z dwóch powodów (może to tylko rozdzielność „psychologiczna”, bo efekt chyba ten sam): z chęci poparcia homików lub chęci przeciwstawienia się „kontrhomikom” (Młodzieży W., skrajnym konserwatystom, etc.). Czy trzeba od heteryków zażądać żeby sami sobie zorganizowali manifestację poparcia dla homików? (Pewnie taka manifestacja byłaby czymś bardzo dobrym, mocnym i pożytecznym, ale chyba mało u nas możliwym [na razie, mam nadzieję] – bo kto niby miałby to zrobić, zorganizować? „Lewica”? Może kiedyś.)
    To jest też trochę podobnie, jak w przypadku Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Pan Owsiak mówi zawsze, że wszelkie imprezy towarzyszące finałowi WOŚP, koncerty są pewną n a g r o d ą – dla darczyńców, wspierających, wolontariuszy i organizatorów.

    Reasumując – parady są także dla heteryków, którzy popierają homików. Niektórzy wspierają środowiska LGBT tylko swoją obecnością na paradach. Ale myślę, że i to warto docenić i nie powinno się zabierać im tej możliwości.
    (A jak parada jest liczna, to, wg upodobań, można iść przy samej platformie albo daleko z tyłu, czy przodu i w ten sposób manifestować, dodatkowo, swoje poparcie dla piór lub dla transparentów – i oby w jak n a j d ł u ż s z y m spektrum!)

  • Krzysztof Zabłocki

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    Kochani,

    o co chodzi w tej całej dyskusji, w która ja sam się przecież włączyłem?

    1.po pierwsze, jak sobie wyobrażacie „dekretowanie” jaka ma byc ta parada. Jak ktos chce wystawic platformę z muzyka, to co – zabronicie mu?

    2.Po drugie : hasła polityczne moga byc jak najbardziej, kto zabrania?

    3. No dobra, załózmy, że parada ma byc polityczna. Ale przeciez lista naszych oczekiwań jest baaardzo długa – wpierw związki, potem małżeństwa, następnie może adopcje (tak, nie bójmy się tego, polecam ostatnią wypowiedź prof.Hartmana z UJ) – to co, będziemy się umartwiac przez 100 lat, aż wszytskie nasze żądania zostaną spełnione?

    4. Pióra w dupie i muzyczka drażnią tradycjonalistycznych heteryków – no i co z tego? Niech się przyzwyczajają – po diabła nam akceptacja w worku pokutniczym.

    5. Róbmy wesołą paradę, wysuwajmy hasła – jedno nie wyklucza drugiego.

    To tyle! Ja sam piór we wiadomym miejscu nigdy nie nosiłem, a kiedyś po moich pierwszych zajęciach z pewną grupą na UW była dyskusja studentów, czy jestem gejem, czy nie („doniesiono mi” :-) ). Bo poruszam „tematykę”, ale nie noszę łańcuszków, nie przeginam się, więc nie mogę byc gejem. I studentki/studenci byli wręcz zawiedzeni – gdybym się przeginał, spełniłbym ich oczekiwania. Tak wielkie jest pragnienie kolorytu w narodzie!

    pozdrawiam i tych smutnych, i tych wesołych

    K

  • Wojtaszek

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    To ja może zorganizuję platformę smutasów. Bo z pewnościa do nich należę i jestem z tego dumny!

  • krzsz1986

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    O, w chusteczkę, mój komentarz wywalili stąd.

  • Paweł

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    Wcale się nie uważam za smutasa, a za wesołego i towarzyskiego człowieka, ale drażnią mnie na paradach wszystkie te ciotki – wariatki, które mają gołe tyłki, różowe boa, zielone peruki na łbach i kurewski makijaż. Media, wiadomo, pokazują jedynie takie „egzemplarze”, bo te ciotki wygladają bardzo widowiskowo, nie to co zwykły facet (gej) w dżinsach i tishercie. Nie wiem jak wy, ale ja chciałbym być poważnie traktowany, a nie jak pajac, który tak naprawdę nie wiadomo czy jest facetem czy kobietą. W Polsce jedynie aktorzy mają społeczne przyzwolenie na ciągłe zmiany wizerunku, nikt więcej. Jeśli nas polskie, niestety konserwatywne, społeczeństwo będzie postrzegało podczas parad jako te ciotki – wariatki w kolorowych perukach i na szpilkach, to możemy zapomnieć o związkach partnerskich i innych prawach. Ciotki – wariatki odesłałbym na letni festyn nad jeziorem lub morzem, niech bawią wczasowiczów i turystów. Parada o coś walczy, a nie robi kabaret. Czy to tak trudno rozgraniczyć?

  • Liza Minelli

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    a zycie to przeciez kabaret!

  • pinoteres

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    ’89 latek’ mówiący „Spotkamy się na pochodzie. I nawet z piórami w dupie, jak najbardziej!” jakoś mimowolnie z takim widokiem [www.eatliver.com] (opis) mi się kojarzy ;p

    Osobiście jestem za młody żeby brać czynny udział w cyrku jakiego się autorowi zachciewa, i cieszę się jednocześnie, że u mnie w Krakowie, parady mają dużo sensowniejszą (poważniejszą) formę.

  • krzsz1986

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    @ pinoteres

    Ten facet nie jest aż tak stary. Zresztą, w wieku 89 lat Viagra byłaby raczej niewskazana. A ten gość na fotce… cóż, młody nie jest, ale ciekawe, czy sam masz równie zgrabne nogi?

  • pinoteres

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    @ krzsz1986
    a jak Ci się wydaje czemu napisałem to w cudzysłowie?
    Przy linku do fotki zasugerowałem, że chodzi mi o opis, a konkretnie o to, że starzy ludzie mówiąc potocznie często dużo mniej się chrzanią przy robieniu obciachowych rzeczy.

    To wytłumaczenie było specjalnie dla Ciebie. Doceń to, nie traktuj wszystkiego dosłownie, i nie pisz więcej głupot.

  • krzsz1986

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    @ pinoteres

    Niestety musisz popracować nad językiem polskim. Zwłaszcza nad interpunkcją. Trudno zrozumieć tę krakowską gwarę. Jeszcze trudniej domyślić się twoich sugestii.

  • pinoteres

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    @ krzsz1986
    Tonący brzytwy … znaczy interpunkcji się chwyta?
    W tej chwili już jesteś naprawdę pocieszny :)

  • krzsz1986

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    @ pinotereska

    Kolego, ty nie będziesz się mną pocieszał. ;) Po pierwsze ‚ ‚ to nie cudzysłów. Poza tym twój bełkocik naprawdę nie pozwala na odczytanie twoich intencji: czy żartujesz, czy kpisz, czy coś cię boli, itp. Nie mam pojęcia skąd pomysł, że starsi ludzie mniej się chrzanią przy robieniu obciachowych rzeczy. To trochę niedorzeczne.

  • pinoteres

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    @ krzsz1986
    ojej, nick mi przekręciłeś ^__^
    Skoro chcesz wiedzieć, to tak, kpię sobie z Ciebie.
    EOT z mojej strony.

  • krzsz1986

    [Re: No pasaran dyktaturze smutasów]

    @ pinotereska

    Mam nadzieję, że udało ci się poprawić swój kiepski nastrój i podbudowałeś się trochę, kpiąc ze mnie. Kto wie? Może nawet urósł ci trochę od tego? ;-) Niech ci będzie na zdrowie!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa