Lesbijki (1)

Od tłumaczki: Chciałabym podzielić się z Czytelniczkami i Czytelnikami publikacją, która – kiedy wpadła w moje ręce – wywołała reakcję „to jest to!”. Napisana ponad 15 lat temu na rynek amerykański, jest niezwykle aktualna w Polsce na początku drugiego dziesięciolecia XXI w. Poza tym dotyka wielu kwestii, o których w Polsce pisze się mało – kwestii życia codziennego kobiet nieheteroseksualnych. Oczywiście ma wady; bywa przegadana, bywa anachroniczna. Zasługuje jednak na docenienie jako poradnik dla kobiet nieheteroseksualnych (choć posługuje się konsekwentnie słowem „lesbijka”, co postanowiłam utrzymać).

Za uprzejmą zgodą Autorki będziemy więc publikować fragmenty „The Lesbian Couples’ Guide” o treści na tyle uniwersalnej lub tak dopasowanej do polskich realiów, by okazały się – mamy nadzieję – zajmujące dla naszych Czytelniczek i Czytelników. Życzymy miłej lektury.

* * *
Judith McDaniel
„The Lesbian Couples’ Guide”

[Wstęp]
Kiedy zaczynałam myśleć poważnie o napisaniu książki dotyczącej par lesbijek i dla nich przeznaczonej, zastanawiałam się, co ciekawego mam do powiedzenia tak szerokiej grupie. Lesbijkom: kobietom tak różnym od siebie, jak to tylko można sobie wyobrazić, poza jednym aspektem – wszystkie wybieramy kobiety na partnerki życiowe, uczuciowe, seksualne. Taki jest właśnie temat mojej książki – ten wybór i związane z nim radości, zagadki i kłopoty.

Słowo „lesbijka” definiuję w kontekście samowiedzy i samookreślenia. Czy patrzę na siebie i swoje pragnienia jako lesbijka? Czy określam siebie jako lesbijkę? Kobieta, która myśli tak o sobie może uprawiać seks z kobietami. Może chcieć znaleźć partnerkę życiową i może się jej to udać. Może też jednak nawet nie rozważać życia z inną kobietą. Może wybrać kobietę na swoją partnerkę życiową i nigdy nie uprawiać seksu ani z nią, ani z żadną inną kobietą. Może czuć się najlepiej w towarzystwie innych lesbijek – lub wręcz przeciwnie. Działa to również w drugą stronę. Kobiety, które nie są lesbijkami, mogą żyć ze sobą przez dziesiątki lat. Kobiety, które nie są lesbijkami, mogą uprawiać seks z kobietami. Nie widzę potrzeby opisywania ich świata w ich imieniu – mogą to zrobić same. Nie musimy też od razu zakładać, że przejawiają one uwewnętrznioną homofobię lub brak samoakceptacji tylko dlatego, iż nie chcą przyznać, że są lesbijkami [...].

„Jestem wielki,” pisał w 1855 r. poeta Walt Whitman, homoseksualista. „Składam się z mnogości”. To samo można powiedzieć o pojęciu „środowiska lesbijek”, którego używamy tak, jakby oznaczało coś jednolitego. Siłą naszego środowiska jest nie tylko akceptacja jego różnorodności, ale jej wspieranie i celebrowanie. Zdrowa różnorodność oznacza, że przyjmujemy z radością obecność wśród nas lesbijek „kobiecych” i „męskich”, par butch/femme, partnerek S/M, boginicznych czcicielek Matki Ziemi, wykładowczyń uniwersyteckich, a także lesbijek o różnym pochodzeniu etnicznym i kulturowym.

Zwykli Amerykanie słyszą ostatnimi czasy w mediach coraz więcej o lesbijkach. Siedzenie w szafie jest trudne i obciążające, ale przychodzą chwile, kiedy ta szafa wydaje się jedynym bezpiecznym schronieniem, bo mówią o nas już wszyscy. Wyobrażałyście sobie kiedykolwiek, że Barbara Walters* będzie wyjaśniać na antenie różnice między butch a femme? Istnieją jednak dwie strony tego medalu, jakim jest obecność w mediach – możemy być modne, ale możemy też być nieprawdziwe. Inni ludzie mają ciągle moc definiowania nas, mówienia nam, kim jesteśmy – a przez to kształtowania naszego życia. Musimy odebrać tym „innym” władzę nad nami; musimy zacząć same opisywać siebie.

[Ta homofobia]
Wybieranie kobiet jako partnerek życiowych, uczuciowych i seksualnych czyni z nas outsiderki, w większości sytuacji pozbawione wsparcia wzorców społecznych w naszej zasadniczo heteroseksualnej kulturze. Co prawda wiele z nas ceni tę perspektywę spojrzenia z zewnątrz, a wręcz czerpie radość i energię z istnienia tych różnic, jednak musimy pamiętać, że ciągle napotykamy na naszej drodze konkretne normy społeczne, do których nie pasujemy. Niewiele istnieje wzorów i modeli życia lesbijek – zarówno żyjących samotnie, jak i w parach [...].

Lesbijki stykają się na co dzień z heteroseksizmem – założeniem, że każdy jest heteroseksualny. Wyraża się on tym, że jesteśmy ignorowane, że nie widać nas w kulturze popularnej, że nie słychać o nas podczas debat na tak poważne tematy polityczne jak opieka zdrowotna, że jesteśmy nieobecne w życiu codziennym naszej kultury, naszej „cywilizacji”. Nie chodzi tylko o to, że składki na ubezpieczenie społeczne płacone przez mojego pracodawcę nie obejmują mojej partnerki, ale również o to, że Hallmark nie drukuje kartek z życzeniami na okoliczność naszych rocznic czy rocznic naszych przyjaciółek. Czasami zwracamy uwagę na poważne braki, a zapominamy o tych mniejszych, z którymi stykamy się co dnia, a one są wszędzie, na każdym kroku. Te drobiazgi są dokładną odwrotnością wsparcia, którego potrzebuje każdy człowiek – i codziennie po kawałeczku uszczuplają nasze siły, naszą wytrwałość, jak krople drążące powoli skałę.

Z drugiej strony heteroseksizm to zjawisko dość łagodne – jego istotą jest pomijanie, a nie bezpośredni atak. Do tego zjawisko to podlega ewolucji, gdzieniegdzie w zawrotnym wręcz tempie. Kiedy dokonałam coming outu**, nie oczekiwałam, że zobaczę w telewizji informację o homorodzicielstwie czy program o kwitnącej wspólnocie lesbijek w Northampton [...].

To, że heteroseksizm zmienia się i odchodzi w przeszłość ma ogromne znaczenie, nawet jeśli nasza widoczność w mediach naraża nas na trudności i czujemy się zupełnie odsłonięte i wystawione na widok publiczny. To znaczenie wynika z faktu, że heteroseksizmowi nieodłącznie towarzyszy homofobia – obawa przed bliskością osób tej samej płci. Homofobia wymaga, by o rzeczach związanych z homoseksualizmem mówiono jak najmniej, by były przemilczane, odsuwane, ukrywane. To ukrywanie rzeczywistości powoduje, że w mediach mogą rządzić homofobiczne definicje „prawdziwej” osoby homoseksualnej – i daje przyzwolenie na przemoc wobec lesbijek i gejów [...].

Rozumiem mechanizmy homofobii, jednak zawsze zaskakuje mnie, kiedy pełni dobrej woli heteroseksualiści, mający się za naszych sprzymierzeńców, nie rozumieją, dlaczego tkwienie w ukryciu jest dla nas bolesne. Pytają: „Czemu musisz mówić wszystkim, że jesteś lesbijką? Czemu chcesz, żeby wszyscy wiedzieli o twoim życiu seksualnym?” Tak jakby wszystkie wyoutowane lesbijki były ekshibicjonistkami. Moja odpowiedź na to jest prosta. „Czy mówisz ludziom, że jesteś żonaty i przedstawiasz im swoją żonę?” Kiedy zadałam to pytanie znajomemu, przytaknął, nie rozumiejąc, o co mi chodzi. „Zatem dajesz im znacznie więcej informacji niż ja, kiedy mówię, że jestem lesbijką. Określasz swoją orientację seksualną, mówisz, że uprawiasz seks – i pokazujesz, z kim”.

Opinia mojego znajomego, że kiedy mówię o swojej orientacji seksualnej, mówię za dużo, wynika oczywiście ze wspomnianego wcześniej przemilczania, odsuwania i ukrywania. Odkrywanie „tajemnicy” ma zawsze większą siłę rażenia niż stwierdzanie prostego faktu.

————

* Barbara Walters – dziennikarka telewizyjna, kobieta-instytucja amerykańskiej telewizji. Prowadziła takie programy jak Today czy Evening News. Obecnie gospodyni programu polityczno-społecznego The View [przyp. tłum.]

** lata 70-te [przyp. tłum.]

Judith McDaniel – działaczka, wykładowczyni, pisarka. Autorka m.in. Just Say Yes, November Woman, Taking Risks. Wykłada na University of Arizona – prowadzi zajęcia o kobietach i prawie w naukach politycznych. Uczy również literatury angielskiej i prowadzi kursy pisania w Vermont College.

Autorzy:

zdjęcie Judith McDaniel

Judith McDaniel

działaczka, wykładowczyni, pisarka. Autorka m.in. Just Say Yes, November Woman, Taking Risks. Wykłada na University of Arizona – prowadzi zajęcia o kobietach i prawie w naukach politycznych. Uczy również literatury angielskiej i prowadzi kursy pisania w Vermont College.

5 komentarzy do:Lesbijki (1)

  • KaFor

    [Re: Lesbijki, cz. 1]

    (ostatni akapit) – jakbym słyszała: dlaczego się tak szarpienie, po co te wszystkie starania? Przeciez macie siebie, dom, swoją rodzinę, jesteście szczęśliwe. O co w tym chodzi?

  • Jakbyco

    [Re: Lesbijki, cz. 1]

    Znakomite! Chcę więcej!

    To znaczy tak. Na pewno nic, co ta pani napisała, nie jest jakoś szczególnie odkrywcze. Ale bardzo podoba mi się zebranie w jednym miejscu takich refleksji, na dodatek napisanych niehermetycznym, „ludzkim” językiem. Szczególnie cenne są dla mnei uwagi o znaczeniu różnorodności „branży”. Oraz o homofobii.

    „Homofobia wymaga, by o rzeczach związanych z homoseksualizmem mówiono jak najmniej, by były przemilczane, odsuwane, ukrywane. To ukrywanie rzeczywistości powoduje, że w mediach mogą rządzić homofobiczne definicje „prawdziwej” osoby homoseksualnej – i daje przyzwolenie na przemoc wobec lesbijek i gejów”

    No to jest to. To jest problem z naszą niewidocznością, z tym, że lesbijek nie ma, więc krążą i funkcjonują jakieś fantazje i wymysły o nich (vide poślina Węgrzynina). Jedna para Gosia&Ewa (przy całym uznaniu dla ich zasług) wiosny nie czyni.

    W każdym razie z niecierpliwością czekam na więcej pani McDaniel.

  • Peter Pan

    [Re: Lesbijki, cz. 1]

    @ Jakbyco

    Zapomniałaś o Annie Laszuk. Też nie czyni wiosny, ale jest stosunkowo znana i lubiana.

    Ogólnie:
    książka wygląda na fajną i wcale nie sądzę, że jest ,,nieaktualna”. Myślę, że jest raczej propozycją dla młodych dziewczyn, które dopiero zaczynają rozumieć, że są lesbijkami; ewentualnie dla ich bliskich.

    Jedno małe ,,ale” to ta definicja homofobii: ,,Obawa przed bliskością osób tej samej płci”
    Wciąż się powtarza takie banały, które moim zdaniem nic nie wnoszą. Ja nie wiem czy to jest ,,obawa”. Osoba heteroseksualna po prostu nie ma ochoty na bliskość z osobami własnej płci, podobnie jak wiele osób homoseksualnych nie ma ochoty na bliskość z płcią przeciwną.
    To, że przeciętny facet nigdy nie pocałowałby innego faceta nie oznacza jeszcze automatycznie, że będzie dyskryminował gejów.

  • Jakbyco

    [Re: Lesbijki, cz. 1]

    Przyznam, że definicja homofobii i mnie zaskoczyła. Może jakaś niezręczność tłumaczeniowa… Ale to, co jest dalej napisane, o ukrywaniu, robieniu tajemnic i przedstawianiu światu „jedynie słusznej” wizji geja czy lesbijki jest bardzo celne.

    A Laszuk? Rzeczywiście, gdzieś kiedyś coś tam słyszałam ;)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa