Świeckie świętości

Jakiś czas temu, pod wpływem słynnej wypowiedzi min. Radziszewskiej dot. nauczania w szkołach katolickich przez osoby homoseksualne zabrałam się za pisanie o tym, dlaczego NIE interesuje mnie opinia Kościoła Katolickiego na temat nieheteroseksualności i dlaczego zasadniczo uważam zdanie Radziszewskiej za logiczne. Tekstu nie skończyłam, ale do tematu postanowiłam wrócić, tym razem pisząc o religijności, obrzędach i homoseksualności w innym kontekście – Świąt Bożego Narodzenia. Zanim jednak o choinkach, barszczu i składaniu życzeń, zminimalizuję sferę niedomówienia, w skrócie wyjaśniając prowokujące tezy nieukończonego felietonu.

Homo też sacer

Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że tak jak orientacja seksualna i ekspresja płciowa nie determinują automatycznie poglądów politycznych, wyglądu, charakteru etc., tak nie determinują poglądów religijnych, a więc wśród katolików i katoliczek jest pewnie mnóstwo gejów, lesbijek, osób biseksualnych, transpłciowych czy identyfikujących się na wiele różnych, innych niż heteroseksualność, sposobów. Sama znam przynajmniej kilka takich osób. Jednak jeśli, dajmy na to, gej–katolik akceptuje ukierunkowanie swojego pożądania, nie ma z nim problemu, nie próbuje żadnych „terapii” i po prostu: żyje w zgodzie ze swoimi uczuciami i popędem seksualnym, neguje przynajmniej tę część nauki Kościoła Katolickiego, która dotyczy definicji „zdrowego” związku i potępienia zachowań homoseksualnych.

Podejrzewam, że dla gejów i lesbijek nie chcących być hipokrytami w swojej wierze, istotna jest nauka KK w sprawie ich seksualności i chcieliby ją zmienić. Tylko zastanówmy się, czy nie jest tak, że przynależność do tej instytucji religijnej jest wyborem? Jeśli ktoś chce uczestniczyć w jej życiu i być formalnie jej członkiem, musi się pogodzić z jej kształtem, który jaki jest – każdy widzi. Jeśli się nie godzi – szukać dalej albo faktycznie, próbować działać oddolnie, ale nie robiąc sobie zbyt wielkich nadziei na zmianę, mając świadomość swojego ograniczonego wpływu na uhierarchizowaną instytucję.

Dla mnie, jako ateistki, ta zmiana nie miałaby większego znaczenia. Kościół Katolicki, jako instytucja zrzeszająca członków, na pewnym etapie już dobrowolnie do niej należących, może mieć opinię o nieheteroseksualności jaką sobie chce – nie zgadzam się na nią dopiero wtedy, kiedy politykowanie schodzi z ambony i wkracza w życie polityczne i społeczne epatując swoją wizją czegoś, co nazywa „moralnością”. Z mojej perspektywy właśnie to jest granicą. Oczywiście, w Polsce nagminnie przekraczaną. Samo istnienie grup religijnych, nawet o najbardziej skrajnych poglądach ma rację bytu, póki nie wykracza poza sferę deklaracji we własnym gronie wyznawców i członków i członkiń – w innej sytuacji staje się to niebezpieczne.

A o co chodzi z moim przeświadczeniem o logiczności wypowiedzi Radziszewskiej, która stwierdziła, że szkoła katolicka może odmówić zatrudnienia lesbijce? Otóż zgadzam się, ale… No właśnie, jest jedno ale. Katolickie szkoły powinny być zawsze szkołami prywatnymi. Nie rozumiem dlaczego przedstawiciele związków wyznaniowych (w tym przypadku księża i zakonnice) mogą zarządzać instytucjami publicznymi – dotyczy to szkół, ośrodków wychowawczych…

Nie widzę przeciwwskazań dla zatrudniania pedagogów według własnych wydumanych kryteriów, jeśli chodzi o prywatne placówki. Podejrzewam, że gdybym postanowiła założyć prywatne liceum i zatrudniała do pracy w nim nauczycieli, nie chciałabym tam byłego członka Młodzieży Wszechpolskiej, czy publicysty Frondy i byłoby mi nie w smak prawo zakazujące mi odmowy zatrudnienia z powodu przesłanek ideologicznych, takich czy innych. Jednak jako dyrektor szkoły publicznej, nie mam prawa oceniać czyichś poglądów, orientacji seksualnej, stylu życia, narodowości, religii czy wyglądu. Nie chcę być źle zrozumiana – nie porównuję ukierunkowania pożądania, czyli orientacji seksualnej, zasadniczo nie wynikającej ze świadomego wyboru danej jednostki do ideologii i światopoglądu, czyli tak naprawdę zmiennych i zależnych od wyboru wartości. Jednak brak akceptacji nieheteroseksualności WYNIKA z ideologii KK i w tym sensie jest związane ze światopoglądem (oczywiście instytucji kościelnych).

To wszystko oczywiście nie zmienia faktu, że Pani Radziszewska zapewne nie myśli w aż tak złożony sposób, czego dowodem jest chociażby miejsce, w którym raczyła udzielić wywiadu / wypowiedzi. Żeby nie było wątpliwości – nie powinna pełnić funkcji jaką pełni i nie piszę tego tekstu, aby jej okazywać wsparcie i zrozumienie. Bardziej zabieram (poniewczasie oczywiście) głos w dyskusji, a właściwie tym, co było polifonią okrzyków oburzenia, a z żadnego z nich nie wydobyłam swojego, przedstawionego wyżej, punktu widzenia i refleksji.

Tyle wyjaśnienia. A o tych nieszczęsnych choinkach? Tutaj sprawa jest równie, o ile nie bardziej, skomplikowana.

O uwodzeniu urokami obrzędu

W 2010 roku przeczytałam mnóstwo krytycznych komentarzy na temat wypowiedzi poszczególnych hierarchów Kościoła, usłyszałam wiele o tym, że za promowanie i podsycanie uprzedzeń jest odpowiedzialna właśnie ta instytucja, przeprowadziłam wiele rozmów z ludźmi, którzy opowiadali o małomiasteczkowej homofobii umacnianej przez Kościół, który szczególnie na prowincjach ma mocną pozycję kreowania światopoglądu. Słyszałam też o zawłaszczaniu przestrzeni publicznej przez KK, o jego bezczelnym ingerowaniu w życie polityczne, o braku miejsca dla innych wyznań w Polsce i zupełnym braku dyskusji o laicyzacji sfery publicznej oraz dyskryminacji ateistów i agnostyków.

Jak to więc jest, że te same osoby dwa tygodnie temu ubrały choinkę, a 24. grudnia zadzwoniły lub napisały do mnie z życzeniami z okazji KATOLICKICH świąt?

Są dwie odpowiedzi na to pytanie: albo są katolikami, nie zgadzającymi się jednak z nauką Kościoła w wielu punktach, albo uległy czarowi obrzędów, które – faktycznie – coraz mniej znaczą od strony religijnej, zawłaszczone przez świątynie konsumpcjonizmu, jakimi są galerie handlowe i kreatorów opinii, czyli mass media. Krótko napisałam już o tym pierwszym, jednak wydaje mi się, że laicyzacja obrzędów religijnych jest zjawiskiem powszechniejszym, bo to argument o tym, że „obchodzę święta, ale to tradycja nie związana z religią”, pojawia się najczęściej.

Faktycznie, laicyzacja świąt katolickich, szczególnie Bożego Narodzenia, Wielkiejnocy i Dnia Wszystkich Świętych jest już powszechna, nie tylko w Polsce. Jednak tam, gdzie religia katolicka znalazła się na marginesie znaczenia politycznego przez szacunek i respektowanie zasady laickości przestrzeni politycznej i pluralizmu w sferze religijnej, ubrane choinki w grudniu symbolizują, że to kultura masowa i konsumpcjonizm zawłaszczyły te obrzędy. W Polsce, gdzie pozycja KK jest wciąż silna (mimo, że pod wpływem oznak fanatyzmu lub ostrej przesady ze strony członków lub hierarchów, stopniowo maleje), a Kościół wciąż jest partnerem w dyskusji politycznej, choinka w centrum handlowym i przygotowywanie Wigilii przez ateistę oznaczają, że to właśnie Kościół zawłaszczył przestrzeń publiczną, sprytnie uwodząc urokami obrzędu.

Jakie ma to znaczenie polityczne? Takie, że godząc się na choinkę, zaraz musimy zgodzić się na krzyż, potem na procesję, ustanawianie dni wolnych od pracy w święta katolickie, jeszcze później na uwzględnianie punktu widzenia KK w polskim prawodawstwie i tak dalej. Nie można skutecznie przeciwstawić się obecności Kościoła w przestrzeni publicznej, skoro sami celebrujemy obrzędy przyczyniające się do niej. Odbieram składanie mi życzeń świątecznych przez niewierzących znajomych, którzy na co dzień narzekają na to, że KK wychodzi z lodówki i podąża w stronę łóżka, jako akt hipokryzji i niekonsekwencji, który jest mi trudno zrozumieć.

Nie odmawiam nikomu prawa do obchodzenia takich świąt i rytuałów jakie mu pasują, bez względu na wyznawaną religię i poglądy, uważam jednak, że nie można prowadzić skutecznej walki o laicyzację przestrzeni publicznej, wybiórczo traktując przejawy wkraczania do niej religii i jej obrzędów. Potrzeba celebrowania pewnych tradycji wynika przecież ze zręcznej manipulacji KK, który swoje wartości umiejętnie wprowadza do przestrzeni społecznej jako wartości ogólnoludzkie, „moralność”, która jest uniwersalna – a cała reszta to relatywizm.

Być może warto się zastanowić na ile celebrowanie rytuałów wynika z wewnętrznej potrzeby, chociażby oddania swego tradycji, a na ile z poczucia przyzwoitości? Na ile uniwersalne wartości i święta, które cyklicznie wpisują się w nasz plan roku są obchodzone z całą świadomością znaczenia, które za sobą noszą. I co z tego wynika dla tzw. „sprawy”, o której pamiętamy przez resztę roku. Oczywiście do czasu, gdy na horyzoncie nie ma jeszcze kolorowych bombek i wybornego, koniecznie świątecznego, jedzenia.

Aleksandra Sowa – dziennikarka, publicystka, współorganizatorka i rzeczniczka prasowa festiwalu Queerowy Maj i Marszu Równości w Krakowie, wierząca i praktykująca queer oraz wcielająca w życie swoje teoretyczne dywagacje – ostatnio głównie te dotyczące poszukiwania znaczeń i opisywania doświadczeń biseksualności.

Autorzy:

zdjęcie Aleksandra Sowa

Aleksandra Sowa

Dziennikarka i publicystka. Współorganizatorka i rzeczniczka prasowa festiwalu Queerowy Maj i Marszu Równości w Krakowie. Świeża teatromanka i od zawsze nałogowa czytelniczka. Do niedawna związana z Kampanią Przeciw Homofobii, wcześniej – z Krytyką Polityczną i partią Zieloni 2004.

30 komentarzy do:Świeckie świętości

  • Walpurg

    [Re: [Świeckie świętości]]

    Świetny tekst ale mam problem z tym końcowym stwierdzeniem. Według autorki choinka stojąca w Paryżu lub Nowym Jorku to oznaka komercji zaś choinka stojąca w Krakowie czy Warszawie to oznaka wpływu KK. Jakoś trudno mi zaakceptować ten punkt widzenia, choć coś w nim jest.

    Muszę to przemyśleć. Na szczęście mam na to cały wolny świąteczny dzień. :P

  • piotr

    [Re: Świeckie świętości]

    większego bełkotu juz dawno nie czytałem/…..a poza tym strasznej ignorancji w kwestii nauki kościoła katolickiego w kwestiach liturgicznych , obrzedowych i ewangelicznych …w sumie nie ma sie czumu dziwic …w cale nie spodziwałem sie ze pani autor kiedy kolwiek siegnęła po katechizm , albo po znaczenie liturgi kościła kat .zeby sie dowiedziec czym jest symbol choinki podczas świąt bożego narodzenia ….skoro tylko obraca sie w post laicyzacyjno sekularystyczno – zimno wojennej ideologii genderowej …..jednym zdaniem nuda i ignorancja ….

  • marek

    [Re: Świeckie świętości]

    Choinka w świecie laickim – dobra , a w zdominowanym przez KK – zła ?
    Taka „nielogiczność” nasuwa się przy fragmentarycznym czytaniu – ale chyba rozumiem autorkę.
    Myślę , że markety wystawiają choinki (niczym większość polskich seriali) ze względu na wzorce zachodnie , a nie z respektu wobec KK.
    A świąteczny marketing – pomaga , czy szkodzi Kościołowi ?
    Uważam , że skutecznie spłyca „sacrum” , więc w sensie duchowym – szkodzi , choć stanowi łakomy kąsek , by ratować co się da , nawet poprzez komercjalną obłudę.
    Jeśli KK zbudowany jest głównie na tej ostatniej – to cały ten blichtr jemu „służy” , tylko jak daleko na tym zajadą w tak zinformatyzowanym świecie ?
    Czy uczestnicząc w tej „grze” wzmacniamy KK ?
    Jeśli już tak – to „tylko” w sensie j.w. , choć trzeba być świadomym , że Kościół chętnie sięgnie po te „świadectwa” by mnożyć swe polityczne wpływy , a te uderzą w nas.

  • ...

    [Re: Świeckie świętości]

    Wszyscy o choince, a nikogo nie zdziwiło, że autorka przyznaje prywatnemu pracodawcy prawo do dyskryminacji.

  • Soniasonia

    [Re: Świeckie świętości]

    A czemużby nie? Pracodawca płci, pracodawca decyduje.

  • rchcz

    [Re: Świeckie świętości]

    typowe kobiece ‚paplanie’ se podziamgala i ulzylo /pewnie/ biedaczce …. nie chce mis ie tego ‚czegos’ ponownie czytac le jedna rzecz tam poruszona jest chyba godna dyskusji- wplyw kosciola na prowincjonalna opinie publiczna /wsi i malych miast/… sam mam pochodznie wsiowo-malomiasteczkowe,wiec wydaje mi sie,ze cos tam moge w tej spraiw napisac …. po pierwsze wydaje mi sie,ze wies i miasteczko maja zupelnie inny stosunek do kosciola – ‚wsiurasy’ maja np bardzo silny rodzaj pogardy wobec ksiezy, cos jak dawny sosunek do znachorek- ‚potrzebny ale lewy’ ;) , wies jest pragmatyczna, materialistyczna, okrutna itd itp, kosciol jest dla nich wazny przez to,ze napomina i poucza, wyznacza pewne standardy ponad te, ktore obowiazuja ‚u siebie’ … w malych miastach za to kosicol jest tak naprawde jedyna stabilna instytucja,ktora gwarantuje materialna i nie-, pomoc i wsparcie w ‚zlych czasach’- tu pozycje kosciola wzmaga kompletna slabosc panstwa i jego aparatu /trwajaca praktycznie od wybuchu 1 wojny/- kazdy ma to w tyle glowy, ze jak by co to urzednik nakradnie i spierdoli a w kosciele cos tam sie dostanie i klamki nie pocalujesz … i tyle … bo mam wrazenie,ze ‚wielomiejke panstwo’ mysla,ze ‚ciemniaki z prowincji’ ulegaja jakims zakleciom z ambony , ktore mozna rozproszyc ‚homodyskursem’

  • Loth

    [Re: Świeckie świętości]

    „A czemużby nie? Pracodawca płci, pracodawca decyduje”

    Chyba sobie kpisz, to jak pracodawca jest rasistą i w jego firmie nęka się fizycznie i psychicznie osoby o innym kolorze skóry, to może nie reagować? Bo to jego przedsiębiorstwo? Bo jego pieniądze? Idiotyzm.

  • Sowa

    [Re: Świeckie świętości]

    Dla jasności: nie przyznaję prawa do dyskryminacji prywatnym pracodawcom. Nieprywatnym tym bardziej :)

    Pisałam o prywatnych placówkach edukacyjnych (mających swoje publiczne odpowiedniki) prowadzonych przez związki religijne i organizacje ideolo i będące ich częścią.
    O działalności gospodarczej nie wspomniałam, sprawa jest dla mnie jednoznaczna i proszę mi nie mówić o jakichś prywatnych przedsiębiorstwach, o których podobno napisałam, że mogą dyskryminować, bo to po pierwsze nieprawda, a po drugie nie na temat :)

    Prawo antydyskryminacyjne powinno obejmować wszystkich i wszyscy powinni się do niego stosować, ale stawiam otwarte pytanie co z sytuacjami, w których w danej organizacji / związku religijnym chce pracować osoba, która wg. poglądów danej społeczności jest z niej automatycznie wykluczona?

    W przypadku osoby nieheteroseksualnej, o której władze instytucji kościelnej skądś, już na poziomie rekrutacji, wiedzą, że nie jest heteroseksualna, właśnie tak jest. Przyjęcie do pracy w instytucji KK osoby homoseksualnej i w dodatku wyoutowanej (zakładam, że nie chcącej się „leczyć”) jest przecież z perspektywy tej instytucji niedopuszczalne.

    Przykład dot. tego, że nie chciałabym zatrudnić publicysty „Frondy” wziął się stąd, że nie potrafię, w swojej osobistej perspektywie znaleźć takiej cechy, niezależnej od danej jednostki, która mogłaby dla mnie wykluczyć kogoś w procesie rekrutacji. Dlatego posłużyłam się przykładem ideologii – mimo że nie do końca jest przystający, to chyba w tej sytuacji w miarę odpowiedni – dla KK nieheteroseksualność jest bowiem cechą, którą ON uważa za zmienną i właśnie – ideologiczną.

    Pozdrawiam

  • Peter Pan

    [Re: Świeckie świętości]

    Pewne chrześcijańskie symbole religijne są częścią europejskiej (czy szerzej: zachodniej) kultury. I absolutnie nie trzeba być religijnym aby z nich korzystać.
    Dokładnie tak samo jak nie trzeba od razu stawać się buddystą kupując sobie posążek Buddy na szczęście.
    Poza tym, autorka zapomniała chyba, że zarówno choinka, jak i ogólnie święta Bożego Narodzenia, nie są tylko katolickie, ale także protestanckie … .

    Świetna jest w ogóle logika pani Sowy. Choinki na Zachodzie mogą być, bo tam państwa są laickie (pomijam, iż nie wszystkie w tym samym znaczeniu i tym samym stopniu, bo jakiejkolwiek zniuansowanej wiedzy nigdy się po działaczach LGBT nie spodziewam).
    Tu trzeba je usunąć z przestrzeni publicznej, bo Kościół odgrywa w niej zbyt dużą rolę.
    Zastanówmy się jaki byłby efekt :
    ,,Zachód” będzie miał choinki i laickie państwo. ,,My” nadal nie będziemy mieli laickiego państwa, ale nie będziemy też mieli choinek.
    Chyba, że autorka sądzi, iż ich brak pociągnie za sobą falę laicyzacji, która osłabi rolę kościoła w Polsce. Sekularyzacja państwa zaczynająca się od supermarketów i ich choinek zamiast od instytucji państwowych to byłaby rewolucja jakiej świat jeszcze nie widział.

    Autorka jest wizjonerką lecz niestety nie wie o czym mówi.
    Obecność choinek w marketach, nawet w laickiej Francji nie wynika z tego, że laickie państwo robi kompromis i mówi : ,,macie tu katolicy choineczkę w Carrefourze, w nagrodę za to, że nie wtrącacie się do polityki”.
    Rzec w tym, że laickie państwo usuwa symbole religijne TYLKO z instytucji państwowych i powszechnych takich jak : parlament, szkoły, szpitale, urzędy itp.
    Nie prowadzi natomiast krucjaty przeciwko choinkom w supermarketach, publicznemu składaniu sobie życzeń na święta ani przechodzącym przez miasta religijnym procesjom.
    Laicyzacja nie oznacza usunięcia krzyży z ,,przestrzeni publicznej” tylko ze sfery publicznej państwa … .

  • dr E

    [Re: Świeckie świętości]

    Poza tym swieta grudniowe i te w okolicy marca/kwietnia, czy w okolicy listopada sa niczym innym jak starymi swietami obchodzonymi na duzo wczesniej niz przed chrzescijanskimi wplywami Dabrowki. Stare ‚poganskie’ (czytaj pierwotnie polskie) swieta.

  • reader

    [Re: Świeckie świętości]

    „Pisałam o prywatnych placówkach edukacyjnych (mających swoje publiczne odpowiedniki) prowadzonych przez związki religijne i organizacje ideolo i będące ich częścią.
    O działalności gospodarczej nie wspomniałam, sprawa jest dla mnie jednoznaczna i proszę mi nie mówić o jakichś prywatnych przedsiębiorstwach, o których podobno napisałam, że mogą dyskryminować, bo to po pierwsze nieprawda, a po drugie nie na temat”

    Prywatna placówka edukacyjna jest takim samym przedsiębiorstwem jak prywatna placówka medyczna, zakład fryzjerski czy restauracja. Mają zarejestrowaną działalność gospodarczą, prowadzą usługi i zatrudniają pracowników. Stosunek pomiędzy pracodawcą a pracownikiem reguluje tam ten sam kodeks pracy z tymi samymi przepisami antydyskryminacyjnymi. Co innego natomiast organizacja ideowa, nie nakierowana na świadczenie usług, będąca związkiem wyznaniowym, stowarzyszeniem, fundacją czy partią polityczną. Organizacje mogą stawiać swoim członkom dowolne wymagania i wywalać tych co nie respektują zasad.

    Słowo katolicki czy gejowski w nazwie przedsiębiorstwa nie zmienia faktu, że to przedsiębiorstwo. Dlatego szkoła kaolicka nie ma prawa wywalić za oriętacje, ale Akcja katolicka juz tak, a proboszcz może odmówić posługi do mszy czy spiewania w chórze sympatykowi KPH.
    Podobnie klub gejowski nie może zwolnić pracownika za to, że prywatnie jest sympatykiem Młodzieży Wszechpolskiej, jeśli w miejscu pracy zachowuje się bez zarzutu . KPH ma natomiast prawo go nie przyjąć.
    Takie są przepisy, moga sie komuś nie podobać ale nie można ich stosować wybiórczo.

  • Soniasonia

    [Re: Świeckie świętości]

    @Loth
    Nie potrafisz czytac ze zrozumieniem. Jeśli pracodawca jest rasistą, nie wyobrażam sobie, by zatrudnił człowieka należącego do grupy, którą dyskryminuje – to wbrew psychologii. Moim zdaniem jako prywatny przedsiębiorca ma on całkowite prawo do niezatrudnienia pracownika z tego powodu. Tak samo np. lekarz ma prawo odmówic dokonania aborcji z przyczyn etycznych.
    Co do choinek, Mikołajów itd., to to w ogóle nie sa symbole chrześcijańskie, ale zaszłości pogaństwa, które chrześcijaństwo jedynie zakamuflowało.

  • krzsz1986

    [Re: Świeckie świętości]

    @ Sonia
    Lekarzowi nikt nie kazał zostać lekarzem, jeśli określone procedury medyczne są sprzeczne z jego wiarą… Mógł zostać księdzem i pracować jako kapelan w szpitalu. Mógłby pomagać chorym w ten sposób. Aborcja jest jednak w Polsce dozwolona w określonych przypadkach i to prawo trzeba szanować.

  • Soniasonia

    [Re: Świeckie świętości]

    Nikt też nie może mu zabronic bycia lekarzem, jesli mu sie to podoba. Uważam, iż nie można zmuszac ludzi to robienia czegoś, co jest wbrew ich światopoglądowi, a jesli prawo nie przewiduje takiej ewentualności, to trzeba je zmienic.

  • krzsz1986

    [Re: Świeckie świętości]

    @ Sonia

    Nikt nikomu nie może zabronić bycia lekarzem, ale żeby nim być trzeba spełnić określone wymagania, w szczególności dostać się na studia, skończyć je, a potem wykonywać pracę zgodnie z zasadami sztuki, a nie według własnego światopoglądu.

    Przy tej okazji przypomniała mi się pewna historia, chyba z Wielkiej Brytanii, może z Irlandii. Zakon. Zakonnice „opiekują się” młodymi, samotnymi kobietami, którym zdarzyło się zaciążyć (rodzina wyrzucała taką z domu, kierując się swoim światopoglądem). Nie wiem dokładnie, jak wygląda poród, ale generalnie nie trudno się domyślić, że cipka czasem trochę się pruje, gdy wychodzi dzidziuś. Zakonnice i „klasztorni” lekarze odmawiali podopiecznym założenia szwów, co znacznie przedłużało okres powrotu do zdrowia i powodowało dodatkowe cierpienie, bo zgodnie z ich światopoglądem należy trochę pocierpieć za karę, że zaciążyły

    Nikt nie kazał pchać się tym kobietom do zakonnic, to fakt. Mogły przecież spać na dworcach. Ale co by było, gdyby lekarze w publicznych szpitalach kierowali się tymi samymi zasadami?

  • szampans

    [Re: Świeckie świętości]

    Smutne to: przez niemal 2000 lat Krk robil wszystko, aby wszelkie znaczace, wzruszajace swieta staly sie dla nas swietami katolickimi.
    Niestety, dopiero od kilku lat mozemy zaobserwowac ruch ateistyczny. Ten ruch odrzuca wszelka mitologie. Nie daje tym samym zadnej mozliwosci tworzenia swiat i tradycji tak bardzo cenionych i niezbednych wszystkim ludziom. Pozostaje nam wiec kontynuowac celebrowanie swiat narzuconych, ale bez religijnego kontekstu.

    Moim mezem byl buddysta (z pochodzenia) i pare razy w roku mialem okazje swietowac po buddyjsku, co sprawialo mi ogromna frajde. Zdarzylo mi sie tez swietowac po islamsku i po zydowsku. Byly to dla mnie okazje do oderwana sie od wpojonej mi tradycji katolickiej. Ale zadnych tradycji ateistycznych jeszcze nie posiadam i nie widze mozliwosci ich wprowadzenia, niestety :-( ((

    Krk chyba zawsze bedzie naszym wrogiem. Ostracyzm stosowany wobec homoseksualistow pozwalal zawsze na stosowanie nagonki do seminariow. Spory procent mlodych, wierzacych ludzi, nie widzacych siebie w malzenstwie, dla swietego spokoju wstepowal (i nadal wstepuje) do seminariow duchownych. Podobnie postepuja pedofile. Powodem takiej polityki Krk jest nieprawdopodobne zageszczenie jednych i drugich w seminariach, a pozniej w stanie duchownym. Krk wie o tym, lecz nie chce przeciwdzialac: nie bedzie przeciez podcinac galezi, na ktorej siedzi. Wszelkie dzialania majace na celu ograniczenie tego zjawiska sa pozorne; wiem cos o tym.

  • krzsz1986

    [Re: Świeckie świętości]

    @ szampans

    A co świętowałeś po islamsku i po żydowsku?

  • Husar

    [Re: Świeckie świętości]

    „Wszelkie dzialania majace na celu ograniczenie tego zjawiska sa pozorne; wiem cos o tym.”

    To może podziel się z nami ta wiedzą, jesteśmy baaardzo ciekawi!

  • szampans

    [Re: Świeckie świętości]

    Do krzsz:
    mialem okazje parokrotnie swietowac bajram, chanuke, purim i uczestniczylem parokrotnie w swietach rodzinnych. Purim swietowalem w Izraelu, bajram w Turcji.
    Do Husara:
    Mam przyjaciela – wszystkim znanego w Polsce ksiedza na wysokim stanowisku. Jest takze wykladowca w jednym z seminariow duchownych. No i jest gejem :-)
    To on powiedzial mi, ze B XVI wydal zarzadzenie o nieprzyjmowaniu gejow do seminariow, nie dajac jednak egzaminatorom ZADNYCH narzedzi majacych na celu sprawdzenie orientacji seksualnej kandydatow. W tej sytuacji na kilkudziesieciu nie przyjeto do jednego z najwiekszych w Polsce seminariow tylko jednego: byl on „karykaturalnie przegieta ciota”. Oczywiscie o kandydatach-pedofilach w swym zarzadzeniu BXVI nawet nie wspomnial.
    Podobno wielu hierarchow Krk ma za zle B XVI wydanie tego zarzadzenia. Rozumieja oni, ze jest ono tylko po to, aby podratowac reputacje Krk, lecz wielu mlodych ludzi potraktowalo je powaznie i zrezygnowalo z kariery duchownej. Nastapil natychmiastowy spadek „powolan” (takze i w Polsce). To wielka szkoda: naprawde wierzacy ksieza-geje byli zawsze najcenniejsi. Ich „opiekunowie” byli zawsze gotowi ich rozgrzeszyc nawet z gwaltow na nieletnich. Ale zaden z nich nie plodzil, zatem nie zostawial po sobie spadkobiercy, ktory juz samym swoim istnieniem swiadczyl o zaklamaniu i zlym prowadzeniu sie duchownych. Ksieza-geje (i pedofile), to dla Krk prawdziwe skarby, jesli tylko potrafia oni zachowac jak najdalej posunieta dyskrecje.
    Omawialem ten temat z innymi ksiezmi-gejami, takze za granica. Sa tego samego zdania. Zatem w Krk nic w rzeczywistosci sie nie zmieni, bo to nie w jego interesie.
    Wszelkie „dzialania” sa tylko pozorne.

    Uprawianie seksu nieprowadzacego do prokreacji bedzie zawsze „smiertelnym grzechem”. Ksieza musza miec z czego „rozgrzeszac”, aby trzymac wiernych w poczuciu winy i strachu. Przez spowiedz „na ucho” ksieza kontroluja zarowno wladcow, jak i prosty lud. Zawsze pierwsi wiedza, co sie szykuje. Ale za „rozgrzeszanie” zaskarbiaja sobie przede wszystkim ogromna wdziecznosc wiernych. Ci beda ich bronic do ostatniej kropli krwi i nie beda im szczedzic ostatniego grosza (szczegolnie wtedy, gdy zaczna odczuwac lek przed smiercia i czekajacych ich „mekach piekielnych”).

  • krzsz1986

    [Re: Świeckie świętości]

    @ szampans

    Jeśli ktoś lubi folklor i multi-kulti, to faktycznie uczestniczenie w obchodach świąt z innych kręgów kulturowych i religijnych może być… fajne. :) To jedynie kwestia gustu. Sam uwielbiam Boże Narodzenie ze względu na niepowtarzalną atmosferę i w tym momencie nie czuję jakiejkolwiek presji ze strony Kościoła.

  • Husar

    [Re: Świeckie świętości]

    @szympans
    „śpiewać każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej…”, znasz to? ;)

  • Reader

    [Re: Świeckie świętości]

    @szympans, a co jeszcze w Izraelu świętowałeś?

  • szampans

    [Re: Świeckie świętości]

    Nic wiecej w Izraelu nie swietowalem, niestety. Moze kiedys?…
    Do krzsz1986:
    ja takze obchodze Boze Narodzenie z cala pompa. Mieszkajac 35 lat za granica nie dopuszczalem nikogo do gotowania przed Bozym Narodzeniem i Wielkanoca. Obchodzilismy je zawsze tylko po polsku. Te nasze tradycyjne potrawy i zwyczaje sa wspaniale. Wietnamczycy, Hindusi, Chinczycy, Belgowie, Francuzi, Kanadyjczycy je uwielbiali, a przeciez ich kuchnie sa czesto lepsze niz nasza.
    Nie mam zamiaru odmawiac sobie przyjemnosci swietowania tylko dlatego, ze jestem ateista i dla mnie wywodza sie one z z absurdalnej mitologii chrzescijanskiej.
    Gdybym znal przebieg swiat starozytnych Egipcjan, Grekow, Rzymian, Slowian…, to wlaczylbym je natychmiast do mego repertuaru – taki ze mnie zabawowy skurczybyk! A co? Mam sobie odmawiac?

    P.S. Na Bali obchodzilem kiedys Galugan. Jesli bedziecie mieli kiedys okazje w nim uczestniczyc, to nie straccie tej okazji. Nie pozalujecie!

  • krzsz1986

    [Re: Świeckie świętości]

    @ szampans

    Pozwól, że ułatwię sprawę. ;) Słyszałem, że starożytni Egipcjanie na początku roku obchodzili święto pijactwa. Możesz obchodzić od zaraz. ;) Święto to przyjęło się dobrze w dużej części Europy, chociażby na Wschodzie, ale też w UK. Jak wiadomo jest to święto ruchome, nawet bardzo…

  • szampans

    [Re: Świeckie świętości]

    Dzieki krzsz.
    Nigdy nie lubilem naduzywania alkoholi. Cholernie lubie slone, serowe, francuskie desery z lampka czerwonego wina, ale na tym sie konczy. Niestety :- ( to swieto jest nie dla mnie (jak i bachantki).
    Znasz inne swieta?

  • krzsz1986

    [Re: Świeckie świętości]

    Nie znam, a przynajmniej nic zabawnego nie przychodzi mi do głowy ;)




Skomentuj: szampans Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa