Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!

1. Nagi Hamlet

Któregoś dnia na widowni siedziała jakaś pani, która przyprowadziła mniej więcej dziesięcioletniego syna, mimo iż przedstawienie było dla widzów dorosłych. Jest scena z Gertrudą, gdy Hamlet przyszedł do jej sypialni. I nagle z ostatniego rzędu dobiega głos wstrząśniętej kobiety. Najpierw cicho i niepewnie, ale potem coraz głośniej domagała się odpowiedzi na pytanie: „Czy to jest teatr, czy burdel?!”. Nam na scenie wydawało się, że to jakiś głupi żart i że na tym się skończy, ale dopiero się zaczęło: „Proszę się ubrać! Proszę w tej chwili założyć majtki! Co to? Gołej dupy trzeba, żeby pokazać, że król jest nagi?!” – krzyczała ta kobieta. Przestałem grać, leżałem na podłodze i czekałem, aż burza minie.

Premiera spektaklu w Teatrze Rozmaitości ze sceną z nagim Hamletem odbyła się w 1999 roku, i to wtedy po raz pierwszy usłyszałem o Jacku Poniedziałku; był już zapewne znany widzom polskich seriali, ale ja ich z braku czasu nie oglądam – wyłom zrobiłem jedynie przed laty, gdy w „M jak Miłość” grywał Ivan Komarenko, mój przyjaciel i były student (tak à propos, to połowa kadry Wydziału Polonistyki UW za główny punkt swego dorobku dydaktycznego uważa wysiłki nakierowane ongi na urokliwego Ivana). Ale jako aktor teatralny niewątpliwie Poniedziałek wszedł do teatralnego mainstreamu właśnie za sprawą „Hamleta”. Zaistniał też od razu jako postać wyrazista i kontrowersyjna, cokolwiek by to miało znaczyć.

Wydana niedawno książka „Wyjście z cienia” – czyli „wywiad-rzeka” z Jackiem Poniedziałkiem przeprowadzony przez Renatę Kim – ukazuje Jacka Poniedziałka też poniekąd nagiego: uwydatnia jego wyrazistą, „jędrną” i niełatwą chyba dla innych osobowość, jego impulsywność (a zapewne i choleryczność), odwagę, wrażliwość, kreatywność (choć nie cierpię tego sprostytuowanego przez polski neokapitalizm słowa), a nade wszystko jego inteligencję: emocjonalną, empatyczną i intelektualną – czyli trafność, celność i przenikliwość obserwacji i osądów.

Ukazuje go przede wszystkim jako człowieka teatru – aktora, współtwórcę spektakli i teatralnych wydarzeń, kreatywnego (vide powyżej!) tłumacza wreszcie (tak, nie sposób nie zgodzić się z ostrą krytyką translatorskiej miernoty – tłumaczeń niby poprawnych (nie można się do niczego przyczepić), ale po prostu martwych – niczym gra na paninie nauczyciela muzyki, co to bije linijką po palcach (bo wie, jak „poprawnie” grać), ale zdobywa aplauz publiczności jedynie na sanatoryjnych wieczorkach zapoznawczych). Bo też teatr jest całym światem Poniedziałka – to właśnie teatr nadał jego życiu sens od lat bardzo wczesnych, nadał temu życiu strukturę, nakreślił tor rozwoju i wzrostu.

Poniedziałek – co sam niejako podkreśla – nie jest człowiekiem łatwym. Raz po raz popada w konflikty z przełożonymi czy kolegami (co ciekawe, książka ukazuje niektóre znane postaci środowiska teatralnego jako osoby o mentalności bardziej urzędniczej niż artystycznej), zdobywa się na zachowania nieco, łagodnie mówiąc, kontrowersyjne. Z krakowskiego Teatru Słowackiego w czasie spektaklu, w którym grał, po prostu wyszedł (i został dyscyplinarnie zwolniony), w Teatrze Rozmaitości (czy może już w TR) rzucił w kierunku Stanisławy Celińskiej rekwizytowym słoikiem z dżemem – bo zirytowały go jej uwagi utrudniające mu „budowanie roli”. W Teatrze Studio sprowokował Krzysztofa Majchrzaka do rękoczynów – co mogło się skończyć niezbyt fortunnie dla Poniedziałka – jego pięknie wyrzeźbione na siłowniach ciało (miałem okazję ujrzeć go nagiego pod prysznicem na „Wodnym Parku”) było jednak nazbyt delikatne przy gabarytach wielkiego (dosłownie i artystycznie) Kaziuka z „Konopielki” Redlińskiego/Leszczyńskiego… Z kolei z TR-u dyscyplinarnie zwolnił go Grzegorz Jarzyna…

Poniedziałek napotkał na swej życiowej i artystycznej drodze dwóch porywających mistrzów – Krystiana Lupę i Krzysztofa Warlikowskiego. Lupa był jego profesorem, mentorem, przede wszystkim duchowym: „wydobył ze mnie aktora, pozwolił uwierzyć, że jestem na scenie silny”. Co prawda później, gdy Poniedziałek był już aktorem Teatru Starego, Lupa go „bojkotował” i nie obsadzał w swoich przedstawieniach, mimo iż w szkolnych realizacjach w krakowskiej PWST współpracowało im się wspaniale. Były donosy, że JP w ogóle dostał się do szkoły dzięki Lupie – „ergo: daję mu dupy”.

2. Warlikowski

Natomiast z Warlikowskim połączyło Poniedziałka uczucie.

Jak to jest, gdy mężczyzna kocha mężczyznę?

To jest prawdziwe szczęście. To są chwile takiej bliskości, że nie ma żadnego tabu, nie ma rzeczy, których nie można dotknąć, zobaczyć, powąchać, że oddajesz się całkowicie drugiemu człowiekowi, a on całkowicie oddaje się tobie. I macie razem dreszcze, niebo staje się jaśniejsze, a ty jesteś lekki i wyrastają ci skrzydła. To są krótkie chwile, ale warto na nie czekać. Czuję wtedy, że miejsce, w którym właśnie jestem, jest najlepszym miejscem na świecie i nigdzie mi się nie spieszy. Jest mi dobrze. I nie przeżyłem tego nigdy z kobietą, a z mężczyzną tak.

Warlikowski był dla Poniedziałka także artystycznym mistrzem. Starszy o parę zaledwie lat, ale jakby dojrzalszy. To on – obok Lupy – stworzył Poniedziałka jako Aktora: nie w sensie tradycyjnym, kogoś, kto „gra”, kto „pięknie podaje tekst”, ale kogoś, kto wraz z reżyserem współtworzy spektakl i dochodzi do zrozumienia tego, co wspólnie chcą przedstawić.

Aktor ma wrażenie, że to, co robi, jest jego drogą, chociaż tak naprawdę to jest droga reżysera. To Krystian naprowadza go na pewne ścieżki i przeczucia, a aktorowi się zdaje, że on sam wybiera właściwy sposób. Na tym właśnie polega ta błogosławiona manipulacja. On w ten sposób pracując z aktorem , osiąga wspaniałe efekty. Aktor jest wolny i dzięki temu jego rola staje się głębsza. Podobna wolność daje swoim aktorom Krzysiek Warlikowski, który jest uczniem Lupy. On z kolei daje wolność tak całkowitą, że można się w niej zgubić. Bo masz wrażenie, że zbyt wiele od ciebie zależy i nie jesteś w stanie tego unieść.

I jeszcze słowa Poniedziałka, jakże arcycelne:

Każdy utwór ma jakieś drugie dno, pewną intencję pozawerbalną. Ten obszar, który znajduje się poza słowami, jest bezkresny. My staramy się odkryć prawdziwe, ukryte intencje bohaterów, ich motywacje, a nawet atmosferę towarzyszącą autorowi.

Ba, ale starczy już może o teatrze. Choć może miałbym ochotę napisać drugą książkę, pełnometrażowy niejako komentarz do tego wywiadu-rzeki, i to tylko do fragmentów dotyczących teatru! Bo, jak już wspominałem, Poniedziałek ma dar sformułowań trafiających w samo sedno. Chciałoby się też z nim trochę posprzeczać, bo można by odnieść wrażenie, że historia prawdziwego polskiego teatru zaczyna się od Lupy i Warlikowskiego. No a cóż zrobimy z Łomnickim, Holoubkiem, Krafftówną, Kobielą, Mrozowską, Zapasiewiczem, „starym” Stuhrem, Wilhelmim, i tak ad infinitum? Czyli z wielkimi aktorami, którzy przecież nie wyszli ze stajni Lupy czy „Warlika”? Chyba są zatem i inne drogi wiodące do wielkiego teatru; to oczywiste. Ale, co by tu nie powiedzieć, trzeba przyznać, że Lupa i Warlikowski są jedyni, niepowtarzalni. I chwała im za to, i wielkie szczęście Poniedziałka, że to oni nim pokierowali, że umożliwiła to wzajemna interakcja tej trójki.

I pamiętajmy o wielkich realizacjach Warlikowskiego, w których wystąpił Jacek Poniedziałek: o „Hamlecie”, „Krumie”, „Oczyszczonych” Sarah Kane, „Aniołach w Ameryce”… To już cząstka historii polskiego teatru dwudziestego pierwszego wieku, coś, co już na trwałe wpisało się w akademickie podręczniki. I tak już z pewnością pozostanie.

Związek Poniedziałka z Warlikowskim trwał osiemnaście lat. Tyle że Warlikowski miał też żonę. A zatem był to trójkąt, usankcjonowany niejako trójkąt, co po angielsku określa się zgrabnie jako „threesome” – i co ukazano w kilku zgrabnych powieściach, czy filmach, między innymi w „Domu na końcu świata” Cunninghama/Mayera.

Dlaczego po osiemnastu latach rozstałeś się z nim?

Nie ma jednej przyczyny, to wszystko jest bardzo złożone. Ale moje „kurewstwo” jest jedna z najważniejszych. Szukając wytłumaczenia, dlaczego taki jestem, zrobiłem sobie terapię i dowiedziałem się, że w mojej rodzinie było dużo nagłych śmierci i że moje rzucanie się w seks jest ucieczką przed tym. Seks daje ukojenie, bo jest kwintesencją życia z cała jego witalnością. Może szukam wygodnego dla siebie usprawiedliwienia, ale myślę, że ono trzyma się kupy.

3. Homoseksualizm i cioty

Jesteśmy na „homikach”, więc powróćmy do naszych baranów, czyli do tematyki homoseksualizmu, co też – obok teatru – jest drugą treściową (i treściwą!) połówką wywiadu-rzeki z Poniedziałkiem. Poniedziałek jedzie tu niekiedy po bandzie, nie przebiera w szczerości i słowach. I jest to piękne! Ot, na przykład nie lubi ciot, a cioty to

zniewieściałe istotki, które maja dużo pogardy dla ludzi. Nie wiadomo, skąd się ta pogarda bierze, bo oni maja często dosyć żałosne zawody i prace, choć zarazem gigantyczne aspiracje. Mają potwornie jadowity język, są jak żmije. Poniżają innych, intrygują i kłamią. Uwielbiają roznosić informacje, kto z kim sypia i kto kogo zdradza. Ich plotki są jadowite, usłyszą coś, a potem pompują do takich rozmiarów, że robi się skandal.

Irytuje go także to, że „cioty” używają w stosunku do siebie i innych żeńskie formy, nadają sobie żeńskie imiona.

W Warszawie jest słynna sześćdziesięcioletnia ciota obdarzona dużą wrażliwością, pokazująca się na wszystkich premierach, wernisażach i bankietach. Jest roznosicielem plotek i intrygantem. Na twarzy ma wiecznie wymalowaną pogardę. Ciągle drwi, choć jego sytuacja jest dosyć mizerna. Gdy zwracam mu uwagę, że nie lubię, jak się do mnie mówi „Poniedziałkowa”, to się śmiertelnie obraża.

Ta postać (chyba wszyscy domyślają się o kogo chodzi) jest zresztą ulubieńcem warszawskich queer intellectuals – na równi z Rafalalą. No, uważni czytelnicy „HomoWarszawy” domyślą się tym bardziej…

Jacek Poniedziałek bywa kontrowersyjny jako człowiek teatru, i bywa też kontrowersyjny jako członek tak zwanego środowiska, którego podobno nie ma. Nie ma, ale jest. To tak jak z pikietami i Fantomem, gdzie nikt nie bywa, ale każdy świetnie te miejsca zna. W każdym razie Poniedziałek nie podkreśla co i raz, że jest „spoza”, że jego to nie dotyczy, że „środowiskiem” się brzydzi, że tak w ogóle to jest niewinny i czysty jak lilija. Już o tym wspominałem zresztą. Nie. Dla niektórych bywa wręcz za „mocny” swoją otwartością, dosadnością swoich określeń, sformułowań. Niekiedy potrafi urazić, obrazić. Obraża zapewne właścicieli warszawskich gejowskich saun, bo to

specyficzne miejsca. Brudne, śmierdzące, z fatalnymi warunkami sanitarnymi. (…) Sauna gejowska to burdel, miejsce, do którego się chodzi, żeby się wyładować seksualnie. A później człowiek ma kaca moralnego. Czuje się źle, bo to miejsce jest ponure, nieestetyczne, obleśne i smętne.

Ale Poniedziałek bywa kontrowersyjny zwłaszcza dla tak zwanych orgów, czyli organizacji LGBTQ, oraz działaczy/działaczek, którzy/które walczą o związki partnerskie i nie wykluczają w przyszłości adopcji. Otóż Poniedziałek jest za rejestracją związków tej samej płci, ale ma zasadnicze wątpliwości co do instytucji jednopłciowego małżeństwa.

Nie widzę sensu ani potrzeby, żeby na siłę wchodzić w ciasny gorset tych wszystkich heteroseksualnych konwencji. A poza tym nie widzę powodu, by szokować absolutną większość społeczeństwa widokiem dwóch mężczyzn czy dwóch kobiet biorących ślub w kościele. Dlatego nie popieram małżeństw gejów, ale rejestrację związków jednopłciowych, owszem. Chcę mieć partnera mężczyznę, chcę mieć z nim wspólne prawa majątkowe i możliwość odwiedzenia go w szpitalu, gdy będzie chory.

Mówi też:

Jest we mnie bardzo silny opór przed adopcją. Uważam, że dziecko powinno mieć ojca i matkę.

4. Orgi, działacze – a kysz!

I Poniedziałek w ogóle nie lubi działaczy i orgów.

To jest trochę jak z polską emigracją, która jest potwornie skłócona. Organizacje gejowskie też są potwornie skłócone. Ich działacze są rozplotkowani, intrygują przeciwko sobie, podgryzają się nawzajem. Staram się trzymać od nich z daleka, a oni uważają mnie za beton, konserwatywnego fundamentalistę, który nie chce adopcji dzieci i małżeństw. Po każdej publicznej wypowiedzi na ten temat dostaję wiadomość ze zdjęciem rodziny gejowskiej z dwoma ciemnoskórymi synkami i pytaniem, czy chciałbym odebrać tym dzieciom rodziców, szczęście, dom i ciepło. A ja nie chce odbierać nikomu domu, tylko mówię głośno to, co myślę. Czasem wykonuję jakieś gesty na prośbę organizacji gejowskich, robię coś dla środowiska, ale to oczywiste, bo przecież jestem jednym z nich.

Piękne są te ostatnie słowa. I otóż zaprawdę, powiadam wam: nie tylko lubię Poniedziałka (i zresztą poniedziałki), ale powiem więcej: Poniedziałka Jacka kochajmy. Bo kogóż innego znajdziecie z tak krystaliczną szczerością i wewnętrzną uczciwością osądów i sformułowań? To wielki artysta, i który przede wszystkim jest artystą właśnie, a dopiero potem (lub co najwyżej równocześnie) gejem. Tak jak Profesor Michał Głowiński jest wielkim uczonym, a Henryk Bereza krytykiem wielkiego formatu. Cieszmy się, że tacy ludzie, że CI LUDZIE, są jednymi z nas, lecz nie oczekujmy, że każdy „white man can dance”. Bierzmy od nich to, co mogą nam dać – a mogą nam dużo zaoferować właśnie dlatego, że są przede wszystkim Ludźmi Dużego Formatu, a dopiero potem gejami, homoseksualistami. To tak jak ze szczęściem, które, podobnie jak króliczka, można gonić, ale nie sposób złapać. Koncentrujmy się na tym, co jest do zrobienia, a to, na czym nam zależy niepostrzeżenie podejdzie do nas samo. W każdym sensie tych słów.

Czyli co? Kochamy Jacka Poniedziałka? Kochamy! I, jak powiedział Gierek: No!

Wyjście z cienia
Jacek Poniedziałek, Renata Kim
Wydawnictwo Czerwone i Czarne

Autorzy:

zdjęcie Krzysztof Zabłocki

Krzysztof Zabłocki

Anglista, wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim, tłumacz literatury angloamerykańskiej i francuskiej, autor szkiców, członek zarządu Stowarzyszenia Lambda Warszawa; wielbiciel jamników, Indii, kina Viscontiego, Kazi Szczuki, campu, Pałacu Kultury i Karl-Marx-Allee w Berlinie.

88 komentarzy do:Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!

  • Peter Pan

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Pan Poniedziałek po prostu nie wie jakiego używać języka.
    Gdyby powiedział, że jest przeciwny małżeństwom i adopcjom, ponieważ obawia się, iż podtrzymują i powielają ,,heteronormę” , wszystko by było w porzo.
    Mówiąc cokolwiek o ojcu i matce, ryzykuje lincz.

    Z tym facetem można się zgadzać lub nie, ale trzeba przyznać, że przynajmniej jest autentyczny. Mówi o sprawach ,,gejowskich” tak jak o nich myśl. Wypowiada własne słowa , nie klepie bezmyślnie genderowo-środowiskowej nowomowy.
    Poza tym, ,,ma jaja” – potrafi np. otwarcie mówić o swojej seksualności, o tym, że bywa problemem dla niego samego, ale jest też siłą, witalnością bez której pewnie nie mógłby żyć.
    Jest tym samym, bodajże pierwszym polskim gejem, który wypowiada się w tak autentyczny sposób o męskiej seksualności – jako mężczyzna, który na różne sposoby ją przeżywa. To wspaniała przeciwwaga dla wszystkich zakłamanych gejów-feministów wypowiadających się na ten temat wyłącznie cytatami z różnych ,,dzieł”.

    Co do form ,,Poniedziałkówna” , mówienia o sobie w formie żeńskiej będąc mężczyzną itp. – też uważam, że to żenada i powolne osuwanie się w stan szaleństwa.

  • Twojeimię

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    hmmm … widzialem go tylko w krumie i mi sie ‚ni e podobal’ – zero charyzmy- celinska go tam swoim warsztatem, osobowoscia itd- przygniotla, a i wsrod rowiesnikow ze sceny znalazlbym ‚lepszego’ … ale wiem tez ze to ‚dobry, kulturalny czlowiek’ choc tak naprawde jak ludzie z jego ‚srodowiska’ podziela wspolczesne konwenase i zabobony /wyborcza jako krynica wiedzy itp/ wiec taki znowu ‚bezkompromisowy’ to raczej nie ejst …

    co do ‚dzialczy’ i ‚homomalzenstw’ to oni maja gotowa odpowiedz- obiektywnie jest to powielanie opresyjnej patiarcho-heteronormy ale subiektywnie sie nam ‚nalezy’ bo mamy miec to samo co heterycy, bo tak!

    no i raczej nie byl taki pierwszy- polecam lekture dziennikow mycielskiego, iwaszkiewicza, wczesnych powiesci musiala …

  • Loth

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Czy mi się wydaje, czy Peter Pan w każdym tekście doszukuje się queerowego spisku?

    A w temacie: Każdy może mieć poglądy, jakie chce – Jacek Poniedziałek również. Szkoda, że do mediów przebijają się właśnie te przeciwne adopcji i małżeństwom, a brakuje jasnych i zdecydowanych w kwestii poparcia związków partnerskich. Trochę mnie śmieszą niektóre jego wypowiedzi – teoria własnego puszczalstwa (sic!), narzekanie na przegięte ciotki-intrygantki – jest taka złota zasada, jeśli ktoś ci nie odpowiada, nie lubisz go – nie dziel razem z nim swojego czasu i być może wtedy JP miałby święty spokój. Trochę przykre, że w przytoczonych przykładach „środowisko” jest jakieś takie stereotypowe – mamy starą ciotę plotkarkę, straszne sauny, kluby – może JP obraca się nie w tym towarzystwie, co trzeba? A może to kwestia przykładów :)

  • Peter Pan

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Twoje imię

    Nie był pierwszym, który tak mówił o seksualności ?
    Masz rację. W formie literackiej to się rzeczywiście zdarzało. Ja miałem na myśli raczej wypowiedzi medialne, prasowe, wypowiedzi na portalach itp.

  • Peter Pan

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Loth

    Spisku się nie dopatruję, bo w spiski, w przeciwieństwie do, jakże modnych wśród gejów, feministek nie wierzę.
    W swoim komentarzu nawet nie użyłem słowa queer. Chodziło mi o cały zestaw gejowskich wierzeń (bo to już dawno przestały być poglądy), którymi jestem szalenie zmęczony.
    Poniedziałek jest po prostu facetem, tzn. kimś kto ani nie musi, jak kilkunastoletni chłopiec, co pięć minut udowadniać swej męskości ani nie jest ,,działaczem”, któremu wydaje się, że ma inną płeć niż ma.
    Ciekawi mnie, co na wszystkie te tematy, o których tak wiele się mówi w środowisku LGBT (tożsamość, płeć) myśli ktoś kto utożsamia się z własną płcią oraz rozumuje choć trochę oryginalnie i choć trochę po swojemu.
    Bez obowiązkowych rozważań na temat ,,patriarchatu”, ,,heteronormy” oraz bez autokreacji w rodzaju Jej Perfekcyjności opowiadającej w książce Pacewicza o tym, iż ,,właściwie nie ma penisa”.

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

  • junior

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Ot, czytadło w plotkarskim stylu z ciekawymi faktami na temat Teatru Rozmiatości. Taki kierunek rozmowy obrała Renata Kim.
    O ile pamiętam w książce nie pada nazwisko Warlikowskiego jako wielkiej miłości Poniedziałka. Wyciąga je za to na światło dzienne autor tekstu. Mamy też „donos” o dawaniu dupy Lupie i wspomnienie spod prysznica w Parku Wodnym… :(

  • d.biskupa

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    No dobra. A czy ktoś, kto zna się na teatrze i równocześnie umie poskromić swoją egzaltację skuteczniej niż Krzyś Zabłocki, może mi powiedzieć, czy Poniedziałek jest dobrym aktorem? Bo, że jest głupi, to zorientowałam się sama, ale ponoć w aktorstwie to nie przeszkadza…

    PS: Po raz pierwszy podoba mi się komentarz kszzz86 :) Oby tak dalej, kotku!

  • Loth

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Peter Pan: „,,działaczem”, któremu wydaje się, że ma inną płeć niż ma.
    Ciekawi mnie, co na wszystkie te tematy, o których tak wiele się mówi w środowisku LGBT (tożsamość, płeć)”

    zrównałeś działacza z osobą, która nie jest pewna swojej płci, a środowisko wrzuciłeś do worka z napisem „Dylemat tożsamościowy”.

    I tak możemy przerzucać się cały dzień, wracając znowu do tego, czym jest środowisko, kogo reprezentuje itp itd

  • Walpurg

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    W 1999 roku Poniedziałek nie był w ogóle znany z telewizji. Dopiero co przeprowadził się do Warszawy. Wcześniej grał trzecioplanowe role w Starym Teatrze w Krakowie. Zagrał tez jakąś trzecioplanową rolę w Teatrze Tv, w „Koriolanie”, zdaje się w reż. A. Serweryna.

    Ciężko przychodzi mi pisać o Poniedziałku, bo jego obecne role są bez wyrazu. Obawiam się, że gdyby nie afera wokół tego, że jest gejem, i że wcześniej wystąpił jako nagi Hamlet, nikt nie zwróciłby na niego uwagi. Zresztą z tego „Hamleta” sprzed 10 lat też Poniedziałka jakoś specjalnie nie zapamiętałem. Może dlatego, że w spektaklu grał mój ówczesny idol – wyjątkowej urody Omar Sangare :) )

    Poniedziałka wspominam za to bardzo dobrze z innej roli, niestety zupełnie zapomnianej. W połowie at. 90. zagrał w Starym Teatrze jedną z głównych ról w „Ocalonych” brytyjskiego brutalisty Edwarda Bonda. I to było to! Grał spokojnego i wyciszonego partnera czy narzeczonego dosyć lafiryndowatej dziewczyny granej przez Magdalenę Cielecką. Bardzo udana rola.

  • Peter Pan

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Loth

    Masz rację.
    Użyłem straszliwych uproszczeń, które mogą być krzywdzące i powiedziałem coś podobnego do tego z cytowanych zdań Poniedziałka, które jest najgłupsze (o zniewieściałych gejach, którzy wszyscy jak jeden mąż są intrygantami).
    Mogę się obronić jedynie tym, że napisałem ,,działacze” a nie działacze.
    Chodziło mi o pewien typ gejów i lesbijek, który tu definiowałem.
    Ten typ, który nie wie jakiej jest płci, nie interesuje się niczym więcej niż sprawami LGBT, żyje w getcie, ale w poczuciu misji i do tego używa rozbudowanego żargonu, którego nie rozumie nikt z zewnątrz. Na każdą tożsamość nowe angielskie lub polskie słówko: to oznacza męską lesbijkę, tamto kobiecą, to tę z wąsem a tamto tę z włosami na klacie itd.
    To ci właśnie ludzie wysyłają Poniedziałkowi zdjęcia rodzin gejowskich, ponieważ nie mogą znieść, iż ktoś myśli inaczej niż oni. Dla mnie takie sytuacje są całkowicie żenujące.
    Jak już coś to mogliby wysłać coś Jacykowi ;)

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Nie wiem, czemu zniknął mój komentarz… Podałem ten link, pod którym można było znaleźć wypowiedzi Poniedziałka. Zamieszczam jeszcze raz [www.pudelek.pl] i proszę o nieusuwanie. Zaraz tu wrócę, napiszę więcej, a przy okazji sprawdzę, czy moje komentarze nie giną. ;)

  • Kamil

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Widziałem „Ocalonych”, byłem w szoku. Nie wiedziałem że grał tam Jacek Poniedziałek. Nie zgadzam się z komentarzem d.biskupa, że jest głupi. To raczej jest szczerość i otwartość. Oczywiście w pewnej części będzie się mylił, ale ważne że mówi o rzeczach, które się liczą w naszych życiach. Uważam go za człowieka sukcesu.

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Jacka Poniedziałka nie znam, bo nie chodzę do teatru, nie oglądam „M jak miłość” czy „Heli w opałach”. Przeczytałem za to jego wypowiedzi, cytowane m.in. tutaj [www.pudelek.pl]. Z tego wszystkiego wyłania się nieciekawy typ, który:
    1. Z jednej strony dystansuje się od gejów, co jest zresztą zrozumiałe w jego profesji: w końcu nie zaistnieje w serialach jako gej.
    2. Z drugiej strony, epatuje prymitywną wulgarnością. Zastawiające jest, czemu dzieli się z całą Polską swoimi pornograficznymi wspomnieniami… Może chce być gejowskim maczo? ;) Biorąc pod uwagę punkt 1., można przyznać, że to nawet nieźle składa się w całość.
    Miało być cool, a wyszło oczywiście tanio. I niestosownie do wieku.

  • Loth

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Cholera chyba przyjdzie mi zgodzić się z krzysiem1986… ;)

  • Adam73

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @Walpurg

    ciekawe co się stało z Omarem Sangare – tez byłem nim zafascynowany, ale chyba wyjechał do USA. Widziałem gdzies jego zdjęcie – moze w necie? – zmienił sie niestety, wiadomo, juz nie ten wiek…

    a co do Poniedziałka: on nie stara sie nikomu przypodobac, ma w d… to, czy kogos urazi, nie bawi sie w politykę, wali wprost co mysli i to jest bezcenne. No i ma mnóstwo zdrowego rozsądku, myśli tzreźwo. Wkurwia, nie chciałbym go za partnera, ale w sumie wiele można się od niego nauczyc jeśli chodzi o tzreźwe podejście do życia

  • jk

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    dla mnei poniedzialek to rozhisteryzowana gwiazda trzeciego formatu, ktora sama nei wie czego chce. pisze ze malzenstw nie chce. tak sie mowi zwykle gdy sie nie ma z kim tego malzenstwa zawrzec. gdyby jednak malzenstwa byly i mialby z kim je zawrzec to mysle ze by poniedzialek przyjal ten heteronormatywny model. on nei rozumie ze malzenstwo jest heteronormatywne bo tak mu wpojono. ono nie jest ani heteronormatywne ani nie jest ciasnym gosetem. co do slubow w kosciele to rece mi opadaja. nikt nie kaze brac slubow w kosciele. ja bym nie wzial slubu w kosciele bo wolalbym to zrobic w urzedzie, ale nie widze czemu ma szokowac zrobienie tego w kosciele. ogolnie – poniedzialka nie lubie. nie mozna byc za a nawet przeciw. byc z jednej strony rzecznikeim praw a z drugiej je krytykowac. to zadna szczerosc ani dowod odwagi mowic co slina na jezyk przyniesie jesli jest to bezdennie glupie. no i ta poza macho. no rzeczywiscie, myslaby kto ze tak jest. buahhhhaaaaaaaaa.

  • Peter Pan

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Nie wiem w jakim języku jk napisał swój komentarz … . Podobny do polskiego, ale przecież to chyba nie był polski ?

    @ krzsz

    A nie przyszło Ci do głowy, że takie źródła jak pudelek nie są do końca wiarygodne ?
    Poza tym nic takiego potwornego w tych wypowiedziach nie widzę, poza ujawnieniem faktu, iż niektórzy księża ruchają się na boku. Jedni z kobietami, inni z mężczyznami. To nie jest żadna nowość ani żaden szok.

    Ale załóżmy nawet, że facet jest wulgarny, sprowadza na złą drogę duszpasterzy i oburza czytelników pudelka.
    Aktorzy najczęściej tacy są. Mają przerośnięte ego, korzystają z różnych seksualnych okazji i mówią o nich bez żenady, kreują się albo na bardzo wrażliwych artystycznie albo niezwykle męskich albo i to i to.
    Ale przede wszystkim mają jedną umiejętność. Potrafią dostosowywać się do różnych mediów. Borys Szyc, Paweł Małaszyński, Jan Wieczorkowski i cała masa innych aktorów, gdy pojawią się u Kuby Wojewódzkiego robią z siebie macho, opowiadają wulgarne dowcipy i pokazują dupę do kamery. A jak jest z nimi dłuższy wywiad, w ambitniejszej gazecie, to nagle okazuje się, że to całkiem ciekawi faceci, którzy mają też coś do powiedzenia.
    Jest dużo takich heteryków, to i jeden taki gej się przyda. Przynajmniej stanowi przeciwwagę dla wymienionego wyżej medialnego pajaca i divy – Jacykowa.

  • jk

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    no i co z tego?

  • jk

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    poza tym poniedzialek to zadna przeciwwaga dla jacykowa. taki sam pajac i diva w nieco innym wydaniu. ale ze przeciwwaga?! w zadnym wypadku.

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Peter Pan

    Skomentowałem cytowaną wypowiedź aktora, a nie opinię czy komentarz Pudelka. To, że pojawiła się takim miejscu nie stanowi problemu. Cytat to cytat. Zakładam, że jest prawdziwy, co na pewno można by zweryfikować. Nie komentuję opinii Pudelka o butach, fryzurze, itp, a jedynie wypowiedź (pisemną) aktora. To zasadnicza różnica.

    Nie wiem, o co chodzi Ci w Twojej wypowiedzi. :) Przecież ja nie odmawiam Poniedziałkowi prawa do bycia takim, jaki jest i opowiadania o tym ludziom. Niech robi, co chce. Ale proszę nie odmawiać mi prawa do oceny takiego zachowania. :) Uważam, że mam do tego prawo. Oceniam – jw. Uważam, że wychodzi tanio. Ostatnio Doda powiedziała, że zawsze pociągała ją nekrofilia. Kiedyś Jacyków mówił, że nienawidzi pedałów i tylko ich rucha. W mojej ocenie to ta sama liga. Podobnie oceniłbym Szyca, którego widziałem w akcji u Wojewódzkiego. Nie mam o nim najlepszego zdania. Tak samo – o Wieczorkowskim. Moim zdaniem obaj są odpychający w jakiś sposób (chociaż Szyc jest nawet sexy, Wieczorkowski nie).

    O programie Kuby Wojewódzkiego też nie mam najlepszego zdania. Facet w jego wieku z syndromem Piotrusia Pana, który od około dziesięciu lat serwuje to samo ani już nie śmieszy, ani nie wydaje się błyskotliwy jak dawniej. Trochę drażni mnie też jego kolumna w Polityce, do której pasuje jak pięść do oka.

  • Peter Pan

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    A ty Krzysiu, jak zawsze, niby rozumiesz o czym się mówi, ale jakoś tak ,,obok” sedna sprawy.
    Nie chodziło mi o to, żebyśmy przeszli od Poniedziałka do Szyca i zanalizowali jeszcze wszystkie polskie gwiazdy. Ja nie czytam pudelka, więc się nie podejmuje.
    Mówię, że wszyscy prominentni aktorzy mają dwie twarze : pajaca dla mniej ambitnych mediów i tę bardziej swoją, którą pokazuje od czasu do czasu w lepszych tytułach. Mnie bardziej interesuje co powiedział w książce niż to co napisał pudelkowi.

    Tymczasem zostawiam pana Poniedziałka w spokoju, daję mu jedynie krzyżyk na drogę w kwestii opowiadania o erotycznych przygodach księży oraz drażnienia gejów mówiących o sobie w rodzaju żeńskim.

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Peter Pan

    „wszyscy prominentni aktorzy mają dwie twarze : pajaca dla mniej ambitnych mediów i tę bardziej swoją”

    Niestety nie przekonuje mnie takie wyjaśnienie. Co to znaczy mieć dwie twarze? Czy to poważne zachowanie? Poza tym nie sądzę, by Poniedziałek cokolwiek mówił Pudelkowi. ;) Tam były cytaty z jego autobiografii, a nie z wywiadu dla Pudelka.

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Peter Pan

    Aha, w Twoim poprzednim komentarzu właśnie nie było żadnego sedna.

  • Peter Pan

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ krzsz

    A miałem już zostawić Poniedziałka :(
    O.K. Jeżeli są to cytaty z autobiografii to Poniedziałek nie robił z siebie pajaca dla pudelka.
    Natomiast media takie jak pudelek mają to do siebie, że gdyby nawet ktoś w swojej książce analizował Kanta i Hegla a na marginesie napisał o tym, że kiedyś wyruchał księdza, na pudelku i tak pisano by tylko o tym ,,sensacyjnym” wydarzeniu.
    Jeżeli jego książka zawiera tylko takie fragmenty to jest żenująca, jeżeli jednak są to 3 strony z 300 to nie widzę problemu.

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Nie podejmuję się oceny całej autobiografii. Jeśli pisze się 300stronicową biografię, a do tego funkcjonuje się w show biznesie, to warto zdawać sobie sprawę z tego, że właśnie takie 3 strony przyciągną uwagę mediów. Zresztą, to powszechnie wiadomo. Bez skandalu trudniej byłoby to sprzedać. Pudelek robi świetną reklamę. Kuba Wojewódzki też, chociaż nieco gorszą. ;) Zresztą, abstrahując od Poniedziałka, pan Kuba wydaje się bardzo zabawny ze swoją alergią na Pudelka, chociaż… sam uprawia pudelka w Polityce. Nie wiem, jakie ma układy, że pozwalają mu tam publikować, w dodatku takie treści.

    OK, dajmy spokój Poniedziałkowi. ;)

  • Irek

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    hej, przeciez nawet w tekscie Krzysztofa Zabłockiego sa cytaty takze o teatrze czy miłości – dlczego koncentrujecie sie tylko na tych bardziej ostrych ? Zresztą one też sa jedynie ostre, ale nie są tak naprawdę adresowane do Pudelka. To takie strony jak Pudelek i w ogole tabloidy wszytsko potrafia zwulgaryzowac, przeinaczyc, byle by było mocno. Zauwazcie co pisza o wszystkich innych artystach – kazdy jest przedstwaiony negatywnie, jak gdyby te tabloidy i Pudelki były tą złośliwą ciotą z książki Poniedziałka

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Irek

    Posługujesz się stereotypem na temat Pudelka. W tekście, do którego podałem link, nie przedstawiano negatywnie Poniedziałka. Nie ma przeinaczania, wulgaryzowania, nie ma nawet tego „tonu sensacji”, który już na dobre zadomowił się nawet w dziennikach telewizyjnych (Wiadomości – przede wszystkim Kraśko, Fakty, itp)! W tekście komentującym autobiografię Poniedziałka widzę co najwyżej delikatny sarkazm. To nie przewinienie.

  • maksiu

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Tak, Krzysiu, Pudelek w ogóle jest super, każdy to wie..

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ maksiu

    W ogóle to masz coś do powiedzenia? Czy tylko tak… ?

  • teatroman

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @Twojeimie, jk, d.biskupa

    czy Jacek P jest dobrym aktorem? To chyba sprawa względna, zależy od gustu. Dzis chyba trudno takie sprawy ocenic, ktos staje sie popularny i jest obsadzany, a ktos inny moze byc dobry, ale sie go nie zauwaza. Mysle ze Poniedzialek ma to „cos”, co go wyroznia – jakąś iskrę, jakąś energię, jakąś siłę. Fakt że grywa w sztukach specyficznych, gdzie tradycyjne aktorstwo traci rację bytu. Ale nie wiem, moze ktos ma jakieś zdanie na ten temat?

  • Lena

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Czasami mam wrażenie, że krzsz pracuje w Pudelku…

  • jk

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    poniedzialkow nie lubie i tego tez nie lubie. basta i kropka.

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Lena
    Nie ma to jak mieć wrażenie, co?

  • Lena

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ krzsz
    tak, nawet więcej wrażeń. Np takie, że jesteś kobietą…

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Lena

    Widocznie oceniasz mężczyzn, posługując się negatywnymi stereotypami. Niestety dotychczas dwa razy pudło. W zasadzie nie niestety, tylko na szczęście: z całym szacunkiem, niespecjalnie miałbym ochotę być kobietą. Udało Ci się obalić mit kobiecej intuicji. To dobrze. Radziłbym jeszcze zrezygnować z przesadnego komplikowania: nie każdy w sieci czuje potrzebę udawania kogoś innego niż jest w rzeczywistości. Wszystkim na pewno utkwił w pamięci udawany Sven. :) Proszę jednak nie ekstrapolować wniosków z tego, jak wierzę – odosobnionego, przypadku na innych. :) W moim przypadku deklarowana płeć, orientacja, wiek a także imię są w 100% prawdziwe. Żadnych podchodów, żadnej ściemy.

  • d.biskupa

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    No fakt, Krzynio jest autentyczny aż do bólu…

  • C18Fe7N18

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Poniedzialek to taki ‚runner on his very own path’. Robi swoje, wszystko i wszystkich ma w dupie – i moze tak najlepiej. Pewnie chcialby za kilka lub kilkanascie lat moc powiedziec cos podobnego do tego co niedawno powiedzial Elton John
    - „I have a wonderful career, a wonderful life. I have my health, I have a partner of 17 years, and now I have a son. I don’t have everything because I don’t have the respect of people like the church or like politicians who tell me that I’m not worthy, that I’m lesser because I’m gay, well f**k you!”

  • Peter Pan

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ krzsz

    Ja, długo nie mówiłem, że jestem bi, bo na tym portalu wypowiadam się w kwestiach homo.
    I chyba miałem rację tak robiąc, bo niedługo po tym gdy przyznałem się do tego, że jestem tylko ,,do pewnego stopnia” gejem, odbyłem tu z Tobą, Krzysiu, dyskusję na temat biseksualizmu, w której to błysnąłeś opiniami godnymi wzorowego czytelnika Pudelka, szczególnie takiego, którego jest w stanie oburzyć, że Poniedziałek wyznał, iż ruchał się z księdzem.
    (Mnie by najwyżej oburzył ten ksiądz, choć też nieszczególnie, bo dziwniejsze wydaje mi się, że są takie organizacje, które z takim zapemiętaniem reglamentują seksualność niż to, że któryś z jej członków reglamentacji tej nie wytrzyma i zrobi to z kobietą lub mężczyzną, zależnie od swej orientacji)

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Peter Pan

    No wiesz, nie spodziewałem się po Tobie tak tanich zagrywek jak teraz. Po pierwsze, nigdzie nie napisałem, że oburza mnie seks Poniedziałka z księdzem. Uważam, że seks z księdzem może być dla geja atrakcyjny z tego samego powodu, co seks z policjantem, żołnierzem, strażakiem, itp. Sam nawet przez jakiś czas rozważałem, czy nie umówić się na randkę z młodym księdzem. Poniedziałek w ogóle mnie nie oburza. Poza tym wyolbrzymiasz mój niby-problem z biseksualizmem. Po prostu napisałem, że od partnera bi zdecydowanie wolę partnera geja. To było sedno sprawy. Nie wiem, czemu tak bardzo Cię to oburzyło. Przecież mam prawo do posługiwania się własnymi kryteriami wyboru partnera. Poza tym, nie zapominaj, że tak naprawdę nie przyznałeś się, że jesteś BI. Pod pseudonimem Sven występowałeś jako gej. Potem Sven zniknął, a pojawił się Peter Pan – o dwa lata starszy biseksualista. Nie przyszłoby mi do głowy, że to ta sama osoba, zwłaszcza, że jako Peter Pan pisałeś już trochę inaczej i trochę co innego – nic dziwnego, że nie zgadzałem się z Tobą w tak dużym stopniu jak ze Svenem. Dopiero d.biskupa, od święta – skrupulatna analiztaroka, odgadła, że Sven i Peter Pan to ten sam człowiek.

  • Peter Pan

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ krzsz

    Pisałem mniej więcej to samo. I raczej odgadł to każdy poza Tobą.
    Mój nowy nick bardziej mi się podoba, bo wolę się podpisywać pseudonimem.
    To, że się tu raz ,,odmłodziłem” było głupie, ale jak widać, w każdym tkwi ,,pierwiastek kobiecy”- nawet we mnie. Mój kobiecy pierwiastek (skłonność do odmładzania się) jest i tak mniej żenujący niż Twój (miłość do Pudelka).

    Zostawiam Cię z pełnym prawem do posiadania własnych kryteriów wyboru partnera oraz życzeniem abyś TY się przyznał do swojej orientacji. Nie na forum, tylko w realu, gdzie podobno wmawiasz znajomym, że jesteś hetero.
    Sorry, że tak Ci dałem torebką (aż mi się złamaly paznokcie), ale troszkę mnie zdenerwowałeś … .

    Pozdro
    Sven

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Peter Pan

    Coraz bardziej jedziesz po bandzie. ;) Po pierwsze nie czynię zarzutu z odmładzania się. Nikt nie ma obowiązku podawać w takim miejscu swoich prawdziwych danych. Zresztą, chodziło o 2 lata. To nieznaczna różnica (tym bardziej dziwi mnie, dlaczego w ogóle postanowiłeś się odmłodzić, ale zostawiam ten temat). Skłonność do odmładzania się nie musi być pierwiastkiem kobiecym. Przeglądanie Pudelka – też nie. Miłość to zbyt duże słowo, to oczywista przesada. Zaglądam regularnie na pudelka, czytam wybrane newsy i nie wstydzę się tego, bo nie muszę nikomu niczego udowadniać. To co czytam nie określa mnie. Jestem w wysokim stopniu niewrażliwy na gadżetyzację, w szczególności – na gadżetyzację prasy i mediów.

    Nikomu nie wmawiam, że jestem hetero. W realu nikt nigdy nie zapytał mnie o orientację seksualną. Jeśli kiedyś zapyta, to nie wiem, co zrobię i co odpowiem. Czy skłamię, czy powiem prawdę, to pewnie zależy od tego, kto zada pytanie.

    Aha, jeśli faktycznie masz paznokcie, które mogą się połamać, to dobrze, że dałeś torebką, a nie rzuciłeś się z pazurami… ;)

  • C18Fe7N18

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    - „Sam nawet przez jakiś czas rozważałem, czy nie umówić się na randkę z młodym księdzem.”

    Niezle, niezle. No coz, chyba w kazdym z nas troche Joasi Najfeld, troche Jacka Poniedzialka, troche kurewstwa i troche purytanskiej dziewicy :)

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Nie jestem ani purytańską dziewicą, ani tym na literę k. ;) J. Najfeld niby taka święta, a sama z wypiekami na twarzy oglądała gołe tyłki (i nie tylko) na gejowie.

  • QRC

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Od Najfeld to ty się odfastryguj, smarku, ok?

  • umbro

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    krszsz1986:

    „W realu nikt nigdy nie zapytał mnie o orientację seksualną. Jeśli kiedyś zapyta, to nie wiem, co zrobię i co odpowiem.”

    A ja wiem – SKŁAMIESZ JAK Z NUT :)

  • d.biskupa

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Ale fajnie! Lubię, jak na homikach jest taka ruchawka :) Przy okazji dowiedzieliśmy się czegoś nowego o naszym pudelku:

    „W realu nikt nigdy nie zapytał mnie o orientację seksualną.”

    Czyli Krzysio jest tak masakrycznie przegięty, że nikomu nie przyszło do głowy się upewniać, albo tak wstrętny, że nikogo nie zdziwiło, że w wieku 24 lat nie ma dziewczyny.

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ QRC
    A Ty kto? Stary mędrzec czy młody, pryszczaty neofita?

    @ umbro
    To zależy. Jeśli zapyta jakiś miły, sympatyczny mężczyzna, to być może na wszelki wypadek nie skłamię.

    @ d.biskupa
    Widocznie na ruchawkę możesz liczyć tylko na homikach… Owszem, w realu nikt nie zapytał mnie o orientację seksualną. Założę się, że podobnie było w przypadku większości gejów, lesbijek, itp. – oczywiście mam na myśli wszystkich, a nie tych tutaj, bo tutaj mamy grupę niereprezentatywną (w ogóle ten portal jest mało znany wśród osób homoseksualnych). Pytanie o dziewczynę to inna sprawa. Z tym jest trochę gorzej, ale nie wśród znajomych, z którymi widuję się codziennie. Myślę, że generalnie znajomi w pracy czy na studiach nie pytają się o takie rzeczy wprost albo przynajmniej pytają coraz rzadziej.

    Poza nie rozumiem zupełnie, dlaczego moja skromna osoba skupia tutaj tyle uwagi… Wystarczy, że się odezwę, a stali bywalcy chętnie atakują personalnie. W dodatku wyłaniają się komentatorzy-widma, którzy mają w zwyczaju często zmieniać pseudonim i otwierają buzię tylko po to, żeby komuś przysrać.

  • dr E

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Po przeczytaniu artykulu pan JP nie przypadl mi kompletnie do gustu. Kolejny gej, ktory niby nie chce ‚wchodzic w gorset heteroselsualnych konwencji’ a sam siedzi po uszy w homofobii zintegrowanej, ktora nabyl oczywiscie w ramach ‚heteroseksualnej konwencji’.
    Czemu nie moze powiedziec ‚ jestem ciota co sie lubi ruchac i mam w dupie czy geje i leski beda miec legalne zwiazki a tym bardziej prawo do adopcji dzieci, bo ja mam zupelnie inny styl zycia i takie stale rzeczy mnie nie interesuja’ ? Bylo by od razu inaczej, gdyz nie neguje gejom prawa do promiskuityzmu czy niedojrzalosci emocjonalnej. Zdarza sie nawet w najlepszej rodzinie.

  • Paweł zniesmaczony

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Naiwnie myślałem, że tu zaglądają geje i lesbijki, którym chodzi o wyższy poziom aniżeli choćby ten na gay.pl, gdzie królują tylko gołe dupy, filmy porno i ogłoszenia towarzyskie często wyjątkowo wulgarnej treści. Myliłem się. Tutaj też cioty wyzywają się nawzajem i tłuką torebkami. A poza tymi kłótniami prawie nic ich nie interesuje. Mówi się często, że blondynka, to kobieta głupia, próżna, perfidna, zazdrosna, złośliwa itp., itd. Jednak taka blondynka przy „rasowej” ciocie” to wzór mądrości, powściągliwości, roztropności i życzliwości dla bliźnich. Perfidię i okrucieństwo wielu „ciot” można porównać jedynie do perfidii eunuchów, którzy królowali na dawnych dworach Wschodu. Niktórym ciotom ich „przypadłość” idzie najwyraźniej w osobowość i to w tym jak najgorszym przypadku.

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Paweł zniesmaczony (lubię to słowo)

    Posłużyłeś się bardzo kontrowersyjnym porównaniem (historycznym). Czy mógłbyś oprócz tego zilustrować swoją tezę (okropne cioty na homikach) jakimiś konkretnymi przykładami?

  • Paweł zniesmaczony

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    A cóż tu ilustrować? Wystarczy poczytać powyższe obrzucanie się błotem i już wszystko jest jasne. Zresztą dam przykład. Miałem służbowo do czynienia i z artystami teatralnymi i z oficerami regularnej armii. Generalnie zdecydowanie wolałem pracować z tymi drugimi – tam były jasne, czytelne relacje i przekazy. Żadnych intryg, podchodów i podwójnych den. Z artystami szło mi zdecydowanie gorzej, a zwłaszcza z artystami -gejami, tu były już ciągłe fochy, gwiazdorzenie, kaprysy, humory, nieuzasadnione złośliwości, dwuznaczne uwagi i wiele zwykłej perfidii… Wystarczy.

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Paweł

    Zawodowo jesteś bardzo wszechstronny: od tuptających po scenie gejów do prawdziwych twardzieli. ;) Można tylko pozazdrościć doświadczeń. Zwłaszcza tych drugich. ;) Szczerze mówiąc, uważam, że sam nie obrzucam tutaj błotem nikogo. Bo kogo? Może Poniedziałka? ;)

  • Peter Pan

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Tak, w wojsku to jest super. Każda ,,ciota” chciałaby trafić do tej kuźni źle pojętej męskości. Choć oczywiście nie po to, żeby np. popisywać się tam swoją sprawnością fizyczną, tylko, żeby się przyglądać jakże wspaniałym oficerom. ,,Zawodowo”.
    (Za mundurem, cioty sznurem).
    Paweł wolał, więc pracować z wojskowymi, pytanie tylko czy oni woleli pracować z nim.
    To taki klasyczny motyw z najohydniejszego gejowskiego pisarza wszechczasów – J. Geneta. Fascynacja chamstwem, prymitywizmem, brutalnością i jeszcze nazywanie tego wszystkiego ,,męskością”. Czy też jak powiedziałby Jean ,,samczością” a jak ująłby to Paweł ,,brakiem podwójnych den”.

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Odnoszę odmienne wrażenie. Pawłowi chodziło raczej o sposób prowadzenia dyskusji lub ewentualnie jej brak. Tutaj dyskutuje się różne sprawy, często błahostki, ale jednak toczy się dyskusja, rozmowa, paplanina, itp. A w wojsku jest inaczej: silnie zhierarchizowana struktura nie przewiduje miejsca na dyskusję. Nie ma dzielenia włosa na czworo. Rozkaz to rozkaz. Nic dziwnego, że przekazy w wojsku były jasne i czytelne.

  • Soniasonia

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    A mi się Jean podoba. Przynajmniej na tyle, na ile pozwala to mój angielski. Poniedziałek z kolei mi się nie podoba. Aktorstwo telewizyjne w polskiej wersji to szczyt obciachu, a ktoś, kto dzięki temu zyskał sławę, ma prawo jedynie do grzecznego wywiadziku w piśmie kobiecym.

  • Peter Pan

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @Soniasonia

    Ale Jean pisał po francusku ;)
    A wiele jego książek zostało przetłumaczonych na polski.
    Ja go doceniam jako pisarza (choć balansuje na granicy kiczu, ale robi to celowo).
    Natomiast zdecydowanie nie podzielam jego erotycznych fascynacji bandytami, prymitywami, złodziejami. Jakoś nigdy nie działali na mnie tacy faceci.

  • Adam73

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @Peter Pan

    Jezu, nie traktuj Geneta jako „najohydnieszego gejowskiego pisarza wszechczasów”!!!!!!

    hej, hej, Jean Genet to sławny klasyk, a jego powieści to proza poetycka. Wulgaryzmy są, ale co z tego. W literaturze klasycznej też są wulgarne słowa! Po polsku wyszło kilka powiesci, w tym „Matka Boska Kwietna” w tłumaczeniu, okazuje się, Zabłockiego, niezły zbieg okoliczności (mam w domu egzemplarz, kupiłem a w antykwariacie, bo wydana dawno temu, w 1994). Ale chyba w tej gejowskiej księgarni internetowej Bearbook też coś Geneta się uchowało.

  • Peter Pan

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Adam 73

    Pewnie, że nie przeszkadzają mi wulgarne słowa. Jestem fanem seksistowskich pornografów, takich jak Norman Mailer, Philip Roth czy Jan Wolkers i jestem otwarty także na gejów piszących tak ostro (pod warunkiem, że będą przy okazji tak dobrymi pisarzami, jak wyżej wymienieni).

    Genet jest klasykiem literatury- nie tylko gejowskiej. Owszem. Rabelais też jest klasykiem, co nie znaczy, że nie może mnie męczyć jego fascynacja sraniem i tego typu sprawami.
    Podejście do erotyki oraz do mężczyzn, jakie prezentował Genet budzi mój wstręt. Te wszystkie jego,jak pisał ,,samce” podniecają mnie mniej więcej tak samo jak robiący kupę Gargantua.

  • detr.

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    [przypominam, że komentarze o charakterze personalnych wycieczek są (i będą) usuwane]

  • Soniasonia

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Peter Pan
    Niestety, ja nigdy nie znam francuskiego, a na polskie wydania bardzo trudno natrafić (bodajże jedną książkę znalazłam w bibliotece), więc pozostaje mi posiłkować się angielskimi tłumaczeniami w formie e-booków.
    „Gargantua i Pantagruel” bardzo mi się podobało. Było bardzo śmieszne (genialne podsumowanie, wiem).

  • Peter Pan

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Soniasonia

    Myślę, że to dobre podsumowanie, bo Rabelais chyba chciał, żeby było śmiesznie.

    Też nie znam francuskiego; widziałem natomiast tłumaczenia na polski ,,Dziennika Złodzieja” i ,,Querelle z Brestu”. Myślę, że gdzieś w internecie da się je jeszcze kupić.
    Ostatnio wyszła też w Polsce biografia Geneta.

  • poniedziałkofil

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    a ja Poniedziałka kocham ! Ten facet naprawdę gada do rzeczy!

  • Wojtaszek

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @Krzsz
    „Sam nawet przez jakiś czas rozważałem, czy nie umówić się na randkę z młodym księdzem. „
    A ze mną nie chciałeś… ;-(

    Jeśli chodzi o Jacka Poniedziałka uważam go za aktora o przeciętnych umiejętnościach. Być może dlatego nie chciał z nim pracować Lupa – ma wielu zdolniejszych i ciekawszych. Cenię go jednak za coming out. Dla wielu osób w Polsce był to pierwszy „pan z telewizji”, który się ujawnił. Chwała mu za to!

    Z drugiej strony bardzo mnie dziwi fakt, że pan Krzysztof Zabłocki wyoutował przy okazji Warlikowskiego. Czy to, że „wszyscy wiedzą” jest wystarczającym powodem?

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Wojtaszek
    Tamto było wcześniej i tylko w sferze rozważań, a nie propozycji. ;-)

  • KZ

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Wojtaszek

    przecież o Warlikowskim jest dużo w książce „Wyjście z cienia”. Zresztą w przypadku niektórych osób kwestia outingu czy coming outu w ogóle nie istnieje – po prostu traktują swoją (płynną z reguły i niedomkniętą) orientację jako coś zupełnie naturalnego.

    pozdro :-)

  • Wojtaszek

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @KZ

    I tak i nie. W „Replice” znalazłem taki oto cytat z „Wyjścia z cienia”, poświęcony 18-letniemu związkowi Poniedziałka:

    „Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, o kogo chodzi. Nie podaję nazwiska ze względów rodzinnych. Jego rodzice żyją w niedużym mieście, gdzie nie byłoby im łatwo funkcjonować otwarcie jako rodzicom homoseksualisty.”

  • junior

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Wojtaszek: Moim zdaniem „tajemnica poliszynela” to żaden powód. Ale to akurat nic nowego – ów autor chlapie przy niemal każdej okazji.

    Pal sześć rewelacje spod prysznica, ploty o oddawaniu się Lupie czy hołdy składane pikietom (HomoWarszawa). Wszystko to blednie przy outingu. Smutne…

  • Irek

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ wojtaszek, junior

    chyba pisał juz tu Paweł – że niestety w komentarzach na homikach tez jest grupa ludzi, ktorzy uwielbiają lac torebkami, obrażając innych, rzucając epitety i doszukując sie wszedzie zla, zlych intencji, układów, spiskow, itp. Tylko takie rzeczy są dla nich wazne. Wszystko wykrzywią, zinterpretują po swojemu, dokopią, podkreslając wlasną szlachetnosc. Skąd my to znamy.

    O takich „istotach, które maja duzo pogardy dla ludzi” mówił też Poniedziałek.

    smutne

  • imię

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ Irek

    Kogo np. masz na myśli?

  • junior

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @Irek: Mówił, a jakże, m.in. tak: „uwielbiają roznosić informacje, kto z kim sypia i kto kogo zdradza. Ich plotki są jadowite…”

  • Irek

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ junior

    mam na mysli zwłaszcza juniora z komentarzy powyzej, którzy wyzywają się w jadowitych komentarzach – tylko na tyle ich stac – na jad, agesję i pogardę dla ludzi – czyli to takie jadowite cioty, o których pisał Poniedziałek. Tylko to ich jara.

  • zgorszony

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    no ładnie, ładnie – znów torebkowa wojna…

  • mar

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Osobiscie watpie by J. Poniedziatek i K.Warlikowski byli zadowoleni z kliku fragmentów artykulu. Moze warto skierowac ich uwage-via email lub Fejsbuk- na to co sie tu wypisuje? Dopiero byłaby wojna

  • krzsz1986

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Znów odkrywacie Amerykę?
    Pudelek wszystko już dawno opisał [www.pudelek.pl]. Zwróćcie uwagę na te minki: mina 1 [e4.pudelek.pl], mina 2 [e2.pudelek.pl]. Jak sądzicie? O czym myślał gdy robiono mu te zdjęcia? ;)

  • |:O )

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    O Tobie Krzysiu !

  • Miła

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Krzysiek znowu bawi się w pudelka

  • mika

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    „Jedyny trwały związek Poniedziałka to trwający 18 lat romans z reżyserem Krzysztofem Warlikowskim. Poniedziałek zamieszkał nawet w jednym mieszkaniu z nim i… jego żoną, Małgorzatą. Stworzyli trójkąt, w którym wszystko skupiało się wokół Warlikowskiego.”

    Ikona gejowskiej moralności, nie maco…

  • junior

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Pudelek niech sobie wypisuje co chce, a zainteresowani niech go czytają. Sęk w tym, że z książki „Wyjście z cienia” nie dowiemy się kogo kochał Poniedziałek, z recenzji – tak.

    Nie ukrywam, że jako stały czytelnik od strony Homiki.pl wymagam innych standardów. Przede wszystkim spodziewam się elementarnego taktu i wrażliwości autorów. Oczekuję wyważonych tekstów, a nie pudelkowego plotkarstwa i włażenia do czyjegoś łóżka z buciorami. Naprawdę za dużo wymagam?

  • Maryla

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    juniorze, chyba pownienes zostac straznikiem moralnosci – tak jak to jest w Arabii Saudyjskiej. Żadasz wrażliwości i taktu, a sam tego nie przestrzegasz – jak w Twoim wczesniejszym wpisie. „Plotka” o Lupie jest chyba wspomniana w ksiązce, o ile pamiętam, a zarzut co do Homowarszawy jest ponizej pasa. Powinienes chyba raczej czytywac strony Armii Zbawienia… a stylistyka felietonu to nie podręcznik dobrych manier dla panienek z dobrego domu…

  • Miła

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @ junior

    Nie zapominajmy, że na homikach mamy krzsza1986 experta od Pudelka!!!

  • junior

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    @Maryla: Nie mów mi proszę co mam czytać i kim mam zostać, bo to niczego nie wnosi do dyskusji. Przyjmuję Twoją uwagę, że przegiąłem w komentarzu, ale jak w takim razie nazwać to, co zrobił autor w tekście?

    W felietonie faktycznie pewne rzeczy uchodzą, ale to akurat miała być chyba recenzja książki, o czym świadczy skan okładki i notka bibliograficzna. Inna sprawa, że powstał tekst typowy dla pana Krzysztofa: z kilkoma zbędnymi szarżami i oparty na tej samej co zwykle konstrukcji (punkt 1, punkt 2 etc.)

  • senior

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Jak zwykle kilkoro dyżurnych komentatorów skacze sobie do gardeł, pozostawiając na boku kwestię merytoryczną, czyli jakość recenzji Krzysztofa Zabłockiego. Tymczasem warto by sobie uświadomić, że nie jest to recenzja lecz zbiór żenujących plotek i średnio inteligentnych refleksji. Nie pierwszy raz K.Z. daje dowód, że krytyka literacka jest mu dziedziną całkowicie obcą.
    Przykre, że zdolny i ceniony tłumacz rozmienia się na drobne.

  • Antrakt

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    no, niektóre teksty Zabłockiego były bardziej na serio – na przykład o Iwaszkiewiczu czy Głowińskim. Ale czy rozmowa z Poniedziałkiem to literatura? Chyba Zabłocki w żywy i wyrazisty sposób oddał klimat tej specyficznej pozycji wydawniczej.

  • Peter Pan

    [Re: Kochamy Poniedziałka? Kochamy! No!]

    Antrakt ma rację. Tekst o Iwaszkiewiczu był jednym z najlepszych na tym portalu, więc nawet jeśli pan Zabłocki coś tym razem ,,palnął” to ja bym mu to wybaczył … .




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa