- homiki.pl - http://homiki.pl -

Dwa kroki do przodu, czyli 10-lecie na świecie

[1]

Dziesięć lat to okres niepoddający się tak łatwym zestawieniom jak podsumowania roczne. Ostatnie dziesięciolecie możemy rozpatrywać w kategorii procesu – od pierwszej ustawy zezwalającej na małżeństwa par jednopłciowych (Holandia w 2001 roku) po światową dyskusję o tym rozwiązaniu. To nie było dziesięciolecie związków partnerskich – to było dziesięciolecie, w trakcie którego przeszliśmy z myślenia minimalistycznego, z samowykluczania się w myśl łatwych rozwiązań do żądania pełnych praw. Oczywiście to wciąż jest świat, w którym wiele krajów za homoseksualność skazuje na więzienie czy nawet śmierć i którego strażnicze instytucje jak ONZ chowają głowę w piasek.

Przed napisaniem tego tekstu rozważałem wiele opcji opisowych dla dziesięciolecia – chronologicznie czy tematycznie, a może geograficznie? Wszystkie one kuszą mnie swoją „obiektywnością” i globalnością, jednak sprawiają, że łatwo można w nich polec poprzez niewskazanie wszystkiego, co warte opisania. Dlatego proponuję wam podsumowanie „homiczych” wydarzeń 10-lecia absolutnie nieobiektywne, z wieloma lukami, ale – mam taką nadzieję – dające odpowiedź na pytanie, co zostanie z tego okresu na następne lata. Nie będą to wydarzenia z głównego nurtu, bo przecież Homiki.pl nie są portalem mającym na celu zunifikowanie rzeczywistości.

Świat

Miejsce 10 – W konstytucji Kosowa pojawia się zapis o zakazie dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. To pierwszy taki zapis w konstytucji państwa z Europy Środkowo-Wschodniej, ale to też przykład na to, że gdyby nie Unia Europejska, pewne zmiany by w naszej części kontynentu nigdy nie nastąpiły. Dzięki unijnym standardom prawnym Czarnogóra wprowadziła ustawę „antydyskryminacyjną” wcześniej niż Polska, dzięki nim w Polsce jest zakaz dyskryminacji w miejscu pracy, ale mimo tych standardów na Litwie geje i lesbijki są stygmatyzowani przez władze, co nie wzbudza już prawie żadnych kontrowersji. Poczucie bezpieczeństwa, która daje nam Unia, obniża poczucie odpowiedzialności.

Miejsce 9 – Rdzenni Amerykanie z plemienia Coaquilla wprowadzają związki partnerskie. Prawo do rejestracji związku przestało być zjawiskiem europejskim. To rozszerzanie się debaty o naszych prawach, pojawiające się newsy o dyskusjach na ten temat z egzotycznych miejsc jak Nepal, Bhutan, mniej egzotycznych a jednak odległych – Argentyna, Urugwaj, Chile – pokazują, że jesteśmy wszędzie i wszyscy mamy jedną wspólną potrzebę. Jeśli prof. Wierzbicka znalazła w językach tzw. „semantic primes”, tak naszym „semantic prime” jest… miłość.

Miejsce 8 – Pod koniec 2010 roku w USA zniesiono zasadę DADT. Amerykański system prawny, ale i tamtejsze zaangażowania w sprawy społeczne, aktywność, pomysłowość, oryginalność i zróżnicowanie głosów powinny być dla nas przykładem. W USA o prawa osób LGBT walczy się inaczej niż gdzie indziej na świecie. Walczy z impetem, na różnych poziomach – lokalnym, stanowym, federalnym, z udziałem celebrytów, ale i pokazując „zwykłych” obywateli i obywatelki. Można mówić, że USA tracą przywódczą rolę na świecie, ale w dziedzinie obywatelskiej walki o prawa dalej są dla Europy przykładem.

Miejsce 7 – Mahmoud Asgari i Ayaz Marhoni. Szesnasto- i osiemnastolatek. Powieszeni publicznie w Iranie, oficjalnie za gwałt na trzynastolatku. Mniej oficjalnie, ale o tym pisano – za bycie osobami homoseksualnymi. Zdjęcia z egzekucji obudziły na chwilę świat i przypomniały, że prawo do bycia sobą nadal nie jest respektowane przez wszystkie kraje. Asgari i Marhoni na bohaterów się nie nadają – to fakt, ale w ostatnim dziesięcioleciu w wielu krajach przypomniano sobie o młodych osobach LGBT, niestety dzięki kolejnym morderstwom motywowanych homofobią.

Miejsce 6 – Constance McMillen. Constance z małego miasteczka Itawamba w USA chciała przyjść na studniówkę ze swoją dziewczyną. Szkoła odmówiła, Constance i jej rodzina pojawili się w mediach. Sama mówiła: „Tata powiedział mi, że muszę im pokazać, że mogę być dumna z tego kim jestem”. Przez ostatnie dziesięciolecie wyrosło pokolenie, którego wiele osób nie zauważa – mające co prawda mały wpływ na kształtowanie prawa czy walkę na poziomie legislacyjnym, ale mające niesamowity wpływ na własne otoczenie. W Polsce ciągle pokutuje myślenie, że działacze i działaczki powinni działać, a reszta ich najwyżej po cichu wspierać. Constance McMillen i wielu nastolatków na całym świecie pokazało, że każdy z nas może być działaczem, trzeba tylko mieć trochę odwagi i poczucie dumy z tego, kim się jest. Obserwuję coraz więcej takich osób w Polsce i mam cichą nadzieję, że to oni zmienią naszą rzeczywistość.

Miejsce 5 – Pim Fortuyn. Zamordowany holenderski polityk, jawny gej, przeciwnik islamu. Ofiara nie tyle homofobii, co szaleńczego sprzeciwu wobec poniżania innej kultury. Fortuyn to dla mnie przykład na to, że jednym z najważniejszych zjawisk dziesięciolecia była islamofobia. Rozpętana po atakach na WTC jest dzisiaj największym problemem dla środowisk LGBT na Zachodzie. Z jednej strony konserwatywny islam jest bardzo nieprzyjazny dla homoseksualności, z drugiej strony – nowoczesny islam domaga się uznania praw dla „nas” i działa na rzecz zmian w tej religii, ale z uszanowaniem pewnych wartości kulturowych. Prawa człowieka nie mogą być rozumiane jako współczesny kolonializm. Dialog z islamem i kulturami, dla których wciąż jesteśmy „zagrożeniem” jest potrzebny i nie może się odbywać w taki sposób jak manifestował to Fortuyn. To morderstwo przez ostatnie lata funkcjonowało jako symbol, że czas się dogadać. Jak pokazuje wydarzenie wybrane przeze mnie na najważniejsze – chyba się to nie udaje.

Miejsce 4 – Uzi Even i Amit Kama. Izraelska para homicza, która wygrała przed sądem prawo do adopcji. Z walką o adopcje i widzialnością rodzin homiczych jest tak, że stoi ona w pewnej opozycji do tego co się działo we wcześniejszych latach, gdzie podkreślano raczej queerową stronę naszego środowiska. Ostatnie dziesięciolecie to dla mnie odkrycie tego, że LGBT to tak naprawdę bardzo różne głosy. I odkrycie tego, że queer jest skuteczny jako opcja teoretyczna, ale nie gwarantuje skuteczności na poziomie walki o równouprawnienie. Homo-rodzicielstwo to ukoronowanie tożsamościowej strategii. Jak widać – bardziej skuteczne niż queerowe koncepty.

Miejsce 3 – Lady Gaga. Popkulturowe podsumowanie 10-lecia. Ubrana we wszystko co już było, twórczy mash-up, fascynująca ikona końcówki tych dziwnych lat. A dlaczego na mojej liście? Bo LG oprócz wykorzystywania popkultury pokazała innym, że na LGBT można się wylansować, ale nie poprzez głupawe „popieram”, ale przez współuczestniczenie i reagowanie na wydarzenia. Lady Gaga spotyka się z wojskowymi wyrzuconymi przez DADT, nagrywa filmik dla Constance McMillen, bierze udział w akcji „It gets better”. To ona decyduje o tym, jakie nosi się buty w sezonie. I – chcemy czy nie – decyduje o tym, co popierają młodsi od nas obywatele i obywatelki. Taki Milk jakie czasy.

Miejsce 2 – Sieć. Tu chyba nie trzeba wyjaśniać. Bez rozwoju Internetu nic by nie wyglądało tak jak wygląda.

Miejsce 1 – Kto myślał, że to nie jest era myślicieli i myślicielek, że autorytety upadają, a historia się kończy, ten się mylił.
Pisze trudno; odwołuje się do książek zrozumiałych dla garstki społeczeństwa; przetwarza teorie tak, że wszyscy niby wiedzą co to queer, a rozumie to co setna osoba; jej książka zmieniła rzeczywistość nie tylko nauki; opisała coś, co wydawało się być nieopisywalne i zbyt chwilowe by stać się mogło międzynarodowym ruchem. Po campie przyszedł czas na queer. Mamy 2010 rok, Niemcy, Berlin. Judith Butler, bo o niej oczywiście mowa, stoi na scenie i mówi: (…) wciąga się nas w nacjonalizm i militaryzm. Wiele rządów europejskich twierdzi obecnie, że należy chronić nasze prawa – prawa gejów, lesbijek i osób queer – i chce, byśmy wierzyli, że do tego celu konieczna jest ta nowa nienawiść wobec imigrantów. Musimy sprzeciwić się takiemu układowi. To właśnie umiejętność powiedzenia „nie” w tych okolicznościach nazywam odwagą. Ale kto powie „nie”? I kto doświadcza tego rasizmu? Kim są osoby queer, które rzeczywiście walczą przeciwko takiej polityce?

Może to wyglądać absurdalnie, że najważniejszym dla mnie wydarzeniem 10-lecia jest odmowa przyjęcia nagrody przyznanej słynnej naukowczyni przez organizatorów CSD, ale… Umiejętność mówienia „nie”, ciągłe sprzeciwianie się przemocy, nie tylko tej, która powoduje urazy barków czy łamie szczęki, ale tej, która łamie społeczeństwo obywatelskie sprawiając, że jest ono sterowane przez grupy mające władzę to umiejętność rzadka i co raz bardziej chyba ginąca. Dyskurs wykluczenia także w obrębie środowiska LGBT postępuje tym dalej, im bardziej postulaty różnych grup się od siebie oddalają, albo – co widać w Polsce – gdy jedne grupy starają się zrobić coś „po swojemu”. Dlatego gdybym miał przyznawać jakieś nagrody, to przyznałbym je wszystkim niepokornym, którzy nie mając narzędzi władzy, albo dysponując narzędziami mniej idealnymi i słabszymi nie kalkulują co będzie bardziej się podobało politykom, społeczeństwu czy innym aktywistom. Dlatego wydarzeniem numer jeden chciałbym uczynić manifest sprzeciwu wobec mechanizmów przemocowych w środowiskach LGBT.

A na koniec zapraszam do jednej piosenki [2]. Ile z tego zostało do dziś? Ile pozostanie z ostatniego dziesięciolecia?

Przypominamy – ciągle można zagłosować w ankiecie na najważniejsze wydarzenia lat 2000-2010. Ankieta dostępna jest TUTAJ [3]
W każdej kategorii można zagłosować na więcej niż jedną pozycję. Pamiętajcie, że wybieramy najważniejsze wydarzenia, książki czy filmy, a więc te, które były głośne, które zmieniały naszą rzeczywistość.

Wojciech Szot rocznik 86, właściciel wydawnictwa Abiekt.pl, student, pracownik, blogger, niepokorny publicysta.
Zapraszamy i polecamy!
www.abiekt.blogspot.com [4]

Autorzy:

zdjęcie Wojciech Szot

Wojciech Szot [5]

rocznik 86, pracownik, księgarz