Rewolucja w 3 dni

Zamiast pisać moją pracę magisterską postanowiłem napisać tekst na homiki. Może nie jest to najmądrzejsze, ale na pewno bardziej przyjemne. I zajmuje mniej czasu. Jest sobota, oglądam sobie telewizję, co mi się rzadko zdarza, bo nie mam telewizora. Ot, taka przypadłość. Zafascynowany mnogością programów i urzeczony wielkością pilota naciskam przyciski wybierając między tym samym i tym samym. W końcu decyduję się na to samo, ale trochę inaczej. Właśnie lecą „Kuchenne rewolucje”, a że lubię gotować – przeważnie to samo i wtórnie – to być może czegoś się nauczę.

Program jest prawie doskonały. Magda Gessler ma receptę na każdy typ lokalu. Jak brudno – to czyścimy, jak brzydko – to dekorujemy, jak mdło – to doprawiamy, a jak źle – to będzie dobrze. Oczywiście, żeby się udało, trzeba jeszcze szczerych chęci właścicieli. Trzeba chcieć, a z tym bywa różnie. Prawie jak w związkach. Jedno chcą, ale jakby nie chcą, drudzy chcą, ale na niby, inni chcą i chcą i chcą, ale jakoś chcą za mało. Jednak to nie główny temat. Bardziej fascynuje mnie postać pani Magdy. Energiczna, z poczuciem humoru i skuteczna. Czasem przeklnie, a że ja też to lubię, więc tym bardziej zdobyła moją sympatię.

Sympatia sympatią, a liczy się efekt, który jest poprzedzony badaniami w terenie (Gessler pyta ludzi, co sądzą o danym miejscu), rozpoznaniem lokalnych potrzeb i w końcu pomysłem na nowe otwarcie. Wystarczy trzy dni i lokal jest całkiem nowy. Jest dochodowy, miły dla oka, konkurencyjny cenowo i można zjeść smacznie. Prawdziwa rewolucja! Może zatrudnimy panią Magdę, żeby zrobiła nam rewolucję w społeczeństwie. Niech przyjedzie do np. Torunia i zrobi tam rewolucję spod znaku Queer. Niech zmieni ludzkie myślenie, odwróci niekorzystne sondaże na temat małżeństw homoseksualnych, niech zrobi badania wśród ludu i niech wprowadzi trochę świeżości, nowych pomysłów. W trzy dni! Prawda, że to proste? Że też ja wpadłem na to pierwszy… ma się to szczęście. Wolałbym mieć w miłości, jednak trudno – przyjmuję, co daje los.

Podobnie jest z innymi programami. W kilka dni można wyglądać pięknie nago, zmienić swój styl ubierania w ciągu tygodnia, nagrać płytę w 2 miesiące, a zostać top modelem czy modelką w kwartał. Podobnie może być w innych dziedzinach życia. Niemiłe panie w urzędzie? Proszę robimy program i jest dobrze. Kiepska obsługa w kasie biletowej PKP, przyjeżdża pani Magda i nawet kilkugodzinne opóźnienia pociągów wydają się drobną nieprzyjemnością. I ja tak chce. Chcę naprawdę i nie boję się. Chcę naprawić w trzy dni sytuację wszystkich osób LGBTQ – przynajmniej medialnie. W końcu nam się uda. W telewizorze, ale jednak. Przez godzinę będzie możliwy ślub pary homoseksualnej, przyprowadzenie dziecka dwóch ojców do publicznego przedszkola, przez godzinę będę wysłuchiwał przemowy premiera, że od dzisiaj po rewolucji na Wiejskiej (ach pani Magdo!) osoby wykluczone i dyskryminowane będą miały równe prawa jak reszta społeczeństwa.

I gdyby to się udało, to byłoby pięknie po prostu. Proste sposoby, żeby uzyskać to, co nie udało się od wielu lat. Jakiś opór? K***a, nie ma takiej opcji! Tupnięcie nogą, burza loków w tle i wiadomo, że rację mamy my, a nie oni. Przed telewizorami uwielbienie. Ekstaza w miastach i na wsi. Idźmy dalej. Zróbmy rewolucję z coming outem w… powiedzmy tydzień. Najpierw jakieś łzawe materiały ze szkoły, domu. Rodzice i ich obawy i uprzedzenia. Homofobiczne wypowiedzi kolegów i żeby był skandal – dyrektora szkoły. Później wpada pani Magda. Tłumaczy co i jak. Macha rękami i krzyczy, że tak nie może być. Że równość, tolerancja i kurwa szacunek ma być, inaczej nie ma prawdziwej szkoły, prawdziwego domu, autentycznego życia. Pojawia się kilka małych problemów. Jakieś trupy wypadają z lodówki czy szafy. A bo tata chciał, żeby syn był mechanikiem urządzeń złożonych przekątnie, a mama, żeby miał doktorat z dentystyki alternatywnej z ukierunkowaniem na patologię dziąseł. A tutaj dupa. Syn chce być…. architektem. W tym momencie następuję odkrycie, że to przecież nie jest niemęski zawód i ufff rodzice przyznają rację. Następnie szkoła – organizowane są warsztaty z osobami homoseksualnymi, co by się młodzież mogła rozeznać w temacie. Zaproszony jest Niebieski (ach!) – tłumaczy, opowiada, robi sobie zdjęcia i od razu ma na facebooku 100 znajomych więcej, tak rośnie tolerancja moi Drodzy. Na końcu następuje przemiana samego bohatera. Wychodzi z szafy. Mówi głośno J e s t e m g e j e m. Ludzie płaczą. Komuś ze wzruszenia spadł wałek do ciasta. Ktoś inny przypalił kotlety mielone. Ale co tam kotlety, gdy młody człowiek odkrywa siebie!

Niestety nawet pani Magda nie pomoże, gdyby miała w każdym odcinku outować jednego geja, lesbijkę itd. Oczywiście można się uczyć na przykładzie innych, jednak ja hołduje zasadzie, że najpierw sam muszę rozgotować makaron, żeby następnym razem wyszedł mi lepiej. To w kuchni. W tak zwanych sprawach życiowych warto podpatrywać innych. Naśladować pozytywne zachowania. I nie piszę tutaj o Jacku Poniedziałku i jego wypowiedziach. Bardziej mam na myśli ludzi obok nas. Takie małe rewolucje dnia codziennego. Małe kroczki. Pokonywanie niewielkich przeszkód. Mówienie głośno o tym, że na randce było się z chłopakiem. Że kolega jest kimś więcej, niż tylko kolegą. I stopniowo zrobimy swoją własną rewolucję. Wtedy jak już przyjedzie pani Magda i rozejrzy się, pewnie powie: „Pi*****lę to, wszystko jest ok.!”

Damian Niebieski Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy. Odkąd pamięta chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

Autorzy:

zdjęcie Damian Niebieski

Damian Niebieski

Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy. Odkąd pamięta chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

1 komentarz do: Rewolucja w 3 dni

  • Walpurg

    [Re: Rewolucja w 3 dni]

    A ja się tym razem z moim ulubionym Niebieskim nie zgodzę!

    Magda Gessler i jej rewolucje to oszustwo! I tyle to ma związku z realnym życiem, co wybór „Najpiękniejszej Pary” w postaci Raczka i Szczygielskiego. Było miło i „skończyła się homofobia”. Naprawdę?

    Gdyby pozostać w zaproponowanym tu kręgu skojarzeń, to można powiedzieć, że stacje telewizyjne nieustannie robią tęczową rewolucję – zwłaszcza TVN zrobił sporo dobrej roboty. I jaki efekt? Wciąż mizerny! Bo mentalności ludzi nie da się zmienić w 5 lat.

    Mentalności kucharzy też nie. Jeśli w restauracji przez 5 czy 10 lat było brudno, biegały karaluchy, dania przygotowywano z mrożonek a mięso na hamburgery było zielonkawe, to przyjazd Magdy Gessler niczego tam nie zmieni. Porządek będzie przez 2-3 miesiące. Pół roku później będzie w tej restauracji taki sam syf jak przed jej wizytą.

    Zmiana mentalności pojedynczych ludzi czy całego społeczeństwa wymaga nie rewolucji ale ewolucji.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa