Jest branżowy, czy nie jest? – czyli nasze dylematy

Byłem ostatnio na imprezie. Muzyka spoko, ludzie też. Po północy przysiadł się do mnie jakiś facet. Po chwili, i paru głębszych, potoczyła się rozmowa. Gadaliśmy długo. Zapytał, czy nie miałbym ochoty zatańczyć. Grzecznie odmówiłem. Należę wbrew pozorom do tych osobników, którzy całą odwagę konieczną do podrywu zostawiają w domu, w górnej szufladzie biurka.

Kiedy tak stałem pod ścianą patrząc na podrygujące na parkiecie ciasteczka i cud-ciałka, zauważył mnie dawny znajomy.
- Wiesz, ten facet, z którym tak długo gadałeś…
- No! Całkiem fajny!
- Słodki, no nie? Chyba cię podrywał…

W takich wypadkach postępuję z reguły jak ostatnia oferma: było miło i przyjemnie, była dupa, ale ze mnie. Można godzinami stać koło mnie, mrugać i przewracać oczyma, minki stroić, uśmiechać się do mnie i… nic. Może mam zbyt niskie poczucie własnej wartości? Nigdy nie zauważę, gdy komuś na mnie zależy. Z tym większym zaskoczeniem zareagowałem zatem na uwagi mojego znajomego.

- Myślisz, że on chciałby ze mną…?
- Nie sądzę – odpowiedź była tyle krótka, co jednoznaczna. – To przecież heteryk.
- Aha – jak najskrzętniej starałem się ukryć rozczarowanie. „No taaak…” pomyślałem sobie. „W takim razie to i tak nie ma sensu.”

Kilka łykendów potem dowiedziałem się, że ten heteryk, widywany wyłącznie w towarzystwie dziewczyn (często widują go z dziewczętami, a widują cały czas….) ma jednak przyjaciela. I to „świeżo poznanego”, czyli świeżynkę. Cóż. Miałem pecha. Ale widocznie sobie na niego nie zasłużyłem.

Dlaczego geje są jak konie pociągowe: wiecznie z klapkami na oczach? Ja po prostu nie zauważyłem, że facet ze mną flirtuje. Dlaczego tak wielu z nas nie potrafi się spotkać z innym facetem bez ukrytych zamiarów, podtekstów, oczekiwań? Czemu myślimy, że jak ktoś już z nami rozmawia, to czegoś (konkretnego) od nas chce? Czy każdy heteryk, jeśli się juz na miłą rozmowę z nami zdecydował, jest potencjalnym pedałem?

Chwilunia! Jak właściwie gej ma poznać innego geja? Właściwie „roz-poznać”. Nikt nie ma przecież na czole napisane: Cześć! Jestem gejem! W miłej rozmowie, poprzez mniej lub bardziej ukryte aluzje można w końcu dociec, czy nasz rozmówca jest w końcu tym gejem, czy nie. Pytania z cyklu: „Co porabiasz w łykendy?” ułatwiają zadanie. Drążeniem skały ukrytymi aluzjami oraz udzieleniem szczerych odpowiedzi można zasygnalizować: „Hejkum gejkum! Ja też jestem z branży. I (być może, a raczej na pewno) też jestem zainteresowany.”
Gdybym był wtedy inaczej zareagował… Gdybym nie stracił zainteresowania na samo brzmienie słowa „heteryk”, być może byłbym teraz jego partnerem. I to nie jednorazowym.

Oczywiście reakcje innych można zrozumieć często opacznie. Heteryk może cię uznać po prostu za osobę interesującą i nic ponad to. Tylko i wyłącznie sympatyczną. I potraktować nie jako potencjalnego partnera. Nawet nie jak TJU (Towar Jednorazowego Użytku). Kto wszędzie wietrzy ukryte znaki i aluzje, a gdy się one nie sprawdzą, odrzuca potencjalną platoniczną znajomość, pozostaje z reguły samotny. Mieć dobrego przyjaciela to najwspanialsza rzecz na świecie. Sprawdzony, wieloletni przyjaciel heteryk jest też sto razy lepszy i ważniejszy niż niejeden Ex. Bo Ex przeważnie, jak już się statusu u nas eksa dorobił, nas ignoruje. I ma już dawno innego, nowego partnera.

Klapki na oczach i ustalone schematy myślenia, stereotypy – nigdy nie są dobre. Wystarczy wyjść naprzeciw drugiego człowieka nie myśląc wyłącznie o jednym. I w końcu, po pewnym czasie, być może… pozna się w końcu tego właściwego.

Czego Wam życzy i sobie również

Juanitta

Ps. Ale i tak nie ma prawdziwych heteryków, – są tylko niewłaściwie podrywani! :-P

Ciocia Juanitta Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

15 komentarzy do:Jest branżowy, czy nie jest? – czyli nasze dylematy

  • Dzięki Ciociu

    [Re: Jest branżowy, czy nie jest? – czyli nasze dylematy]

    Dobry tekst, historia oczywiście też jakby znana :)

  • [Re:]

    Jak ktoś nie jest mega przegięty, to nigdy nie rozpoznam, że jest gejem. Jak ktoś mi spojrzy w oczy, to nigdy nie wiem: śmieje się z pedała czy „szuka kontaktu”. W połączeniu z nieśmiałością daje to prawdziwy dramat samotności…

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Jest branżowy, czy nie jest? – czyli nasze dylematy]

    @ alexanderson
    „śmieje się z pedała czy szuka kontaktu”

    A po Tobie aż tak widać??

  • boszszsz

    [Re: Jest branżowy, czy nie jest? – czyli nasze dylematy]

    co to znaczy z „branży”? Wiecie jak to brzmi?

    Jakby było się jakąś dupodajką za pieniądze.

  • Homik z branży

    [Re: Jest branżowy, czy nie jest? – czyli nasze dylematy]

    Hejkum gejkum jestem homikiem z branży i wychodze z szafy !
    to jest dopiero comming out ktos z artystow
    gatunku muzycznego znanego jako HomoHop
    powinien to zarapowac i byl by z tego boski hymn elgietebeq.
    Niemcy daja sobie swietnie radę z odczarowywaniem słów o negatywnej konotacji na pozytywna a czasami i odwrotnie jesli chodzi o symbole. W oswiecimiu homiki nosily różowe trójkąty wiec mozna by wprowadzic teczowe trojką ty jako naklejki i gadzety . W srodku literka P-pasywny homik . A-aktywny homik. F-homik fister. Wszystko bylo by wiadomo na pierwszy rzut oka. Wiekszosc zwiazku rozpada sie przez nie dopasowanie w czynnosciach seksualnych to i ten problem mozna by rozwiązać.

  • buszujacy89

    [Re: Jest branżowy, czy nie jest? – czyli nasze dylematy]

    a jeszcze gorzej jak ktoś nie przepada za chodzeniem do gejowni…

  • [Re:]

    krzsz1986@tlen.pl:
    Nie wydaje mi się, żeby było po mnie coś widać (no, chyba że nieśmiałość i zagubienie we wszystkim, co związane z seksem), ale całe moje dojrzewanie, okres szkolny i licealny przebiegły pod etykietką „pedzia” – bo miałem falujące włosy, bo nie grałem w piłkę, bo czytałem książki, bo wolałem spędzać czas z dziewczynami itp. W małym miasteczku taka „łatka” szybko się rozpowszechnia. W efekcie zacząłem bać się ludzi i upokorzeń, jakich z ich strony doświadczałem, stroniłem od rówieśników, nie utrzymywałem z nikim bliższych kontaktów, z domu wychodziłem jedynie na lekcje. I choć w ostatnich latach zacząłem zmieniać swoje życie i starać się nabierać odwagi w kontaktach międzyludzkich, to wciąż często mam wrażenie, że szepce się coś za moimi plecami. A czasem nawet rzuca mi to prosto w twarz na ulicy…
    Wciąż gdzieś tam czai się lęk, żeby po prostu być sobą…

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Jest branżowy, czy nie jest? – czyli nasze dylematy]

    @ Alexanderson

    Włosy pewnie ładne, wystarczyło nie czytać książek :) haha

  • dr E

    [Re: Jest branżowy, czy nie jest? – czyli nasze dylematy]

    Jakos mnie gejdar nie zawiodl przez wiele lat. Z dokladnoscia do 90% zawsze mi sie udawalo roz-poznac kto jest zainteresowany plcia ta sama. NIe wiem jak to dziala, ale dziala. I nie tylko ja posiadam taki ‚szosty zmysl’, czesto oboje z moim partnerem gdzies idziemy, cos robimy i wystarczy jedno spojrzenie na kogos i oboje sie usmiechamy rozpoznajac ‚brata’ z branzy. Jak dla mnie probelm nie rozpoznawania jest zupelnie obcy, co innego w kwestii plci przeciwnej. Nigdy nie potrafilem powiedziec kiedy jakas kobieta/dziewczyna probowala mnie podrywac :) a jesli zaczynala przesylac bardzo bezposrednie komunikaty, to jej mowilem wprost, ze nie wiem czy by sie to podobalo mojemu facetowi :) )

  • Martynka

    [Re: Jest branżowy, czy nie jest? – czyli nasze dylematy]

    Ja myślę troszkę na odwrót.
    Nie ma prawdziwych gejów, – są tylko niewłaściwie podrywani!

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Jest branżowy, czy nie jest? – czyli nasze dylematy]

    @ Martynka
    Zdziwiłabyś się…

  • buźka

    [Re: Jest branżowy, czy nie jest? – czyli nasze dylematy]

    @alexanderson
    Żałuję, żem nie chodziło do liceum z tobą – tak trudno w dzisiejszych czasach o populację czytającą…
    @Martynka
    Więc spróbuj poderwać koleżankę z pracy. Powodzenia!

  • Darek

    [Re: Jest branżowy, czy nie jest? – czyli nasze dylematy]

    @Martynka
    SAMA PRAWDA! :)

  • dr E

    [Re: Jest branżowy, czy nie jest? – czyli nasze dylematy]

    A co to ‚prawdziwy gej’?

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Jest branżowy, czy nie jest? – czyli nasze dylematy]

    @ dr E
    Taki, którego nie uwiedzie urok Martynki i żadnej innej. Wiem, o czym mówię, bo sam takim jestem. Może nie jestem z tego dumny, ale dobrze mi z tym.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa