Wybrałam buddyzm

Do podjęcia tematu religii zainspirował mnie raport sporządzony przez Wojtka Szota o stosunku związków wyznaniowych do homoseksualizmu. Ja natomiast mogę Wam zaproponować kilka spostrzeżeń odnośnie do dwóch religii: katolicyzmu i buddyzmu w kontekście homoseksualizmu, czyli inaczej mówiąc, opowiem o swoich doświadczeniach związanych z tymi dwiema religiami.

Katolicyzm

Zostałam wychowana w duchu religii katolickiej. Powiedzmy jednak, że do momentu Pierwszej Komunii Świętej nie byłam świadoma zupełnie swojej religijności. Chodziłam na msze święte, uczęszczałam na lekcje religii i obchodziłam z rodzicami Boże Narodzenie i Wielkanoc. Zawsze te święta podaję w tej kolejności, gdyż nigdy nie lubiłam Wielkanocy i do dziś nie doceniam znaczenia tego święta, a Wigilię i czas okołowigiliowy traktuję jako miłą polską tradycję, która wnosi w grudniu trochę ciepła do domu.

Ta świadomość zaczęła się pojawiać w wieku, powiedzmy, 12 lat. Zaczęłam angażować się w działalność Oazy, pojechałam nawet na trzytygodniowe rekolekcje, które dały mi dużo radości i w jakimś stopniu też mnie odmieniły (przynajmniej przez kilka dni po przyjeździe do domu rodzice nie mogli się nadziwić, jaka jestem grzeczna). Nie rozumiem do dzisiaj, dlaczego ludzie będący kiedyś w Oazie, wspominają ten czas, jako „czas przyklejonego do twarzy uśmiechu”, gdyż ja wówczas spotkałam się tylko z życzliwością i serdecznością, w której nie wyczułam niczego zdradliwego. Rok później jednak pojechałam na obóz harcerski i Oaza poszła w odstawkę.

Następny wzrost wzmożonej aktywności religijnej pojawił się w moim życiu dopiero przy okazji bierzmowania. Wtedy stawałam się coraz bardziej świadomą świata nastolatką, wiedziałam już o istnieniu innych religii, przeczytałam kilka książek na temat religii wschodu, które mnie urzekły swoją egzotycznością. Jakoś jednak ta fascynacja Wschodem nie przybrała realnego kształtu i przyjęłam trzecie imię. Paradoksalnie, wybrałam to imię nie ze względu na nieskalany życiorys patronki, a ze względu na to, iż wtedy było popularne Tatu. Świętej Leny nie było, więc wybrałam Julię.

No właśnie. Pewnie dalej byłabym chrześcijanką, a może raczej katoliczką w myśl przeświadczenia, że chrześcijanie żyli w czasach Nerona i byli zjadani przez lwy, a potem pojawił się Kościół i chrześcijanie przestali być spontaniczną grupą osób pragnących się rozwijać duchowo. Zaczęli się instytucjonalizować, skąd dziś mamy katolików. Ale do rzeczy: pewnie byłabym katoliczką, gdyby nie fakt, że odkryłam, iż jestem lesbijką. To był dramat. Okropne rozdwojenie tożsamości, którego nie dało się w żaden kompromisowy sposób załagodzić. Bo jak można wierzyć w coś, co nie wierzy w ciebie? Jak można być sobą, udając kogoś innego? To nie mogło wyjść. Nawet liczne próby, śmierć Jana Pawła II (wyprawy o dwunastej w nocy do Kościoła Mariackiego, by pomodlić się o godną śmierć tego człowieka), rozmowa z zaufanym księdzem na temat mojej seksualności i ostatnia spowiedź, skwitowana stwierdzeniem kapłana: „jeżeli całowałaś się z tą dziewczyną to wiedz, że ona jest niedobra, ale ty możesz być inna” – nie pomogły. To była ostatnia moja spowiedź. Przestałam wierzyć, w trzeciej klasie liceum wypisałam się z lekcji religii.

Buddyzm

Powróciłam do buddyzmu, zapomnianego i schowanego gdzieś między religijnymi książkami w bibliotece. Wyszperałam w Internecie adresy wspólnot buddyjskich w Krakowie i dowiedziałam się, że niedługo zostanie tu założony ośrodek Triratny, międzynarodowej wspólnoty buddyjskiej założonej przez nauczyciela pochodzącego z Londynu Sangharakszitę. Umówiłam się na spotkanie z buddystą praktykującym w tej wspólnocie od kilku lat i tak w sylwestrowe popołudnie spotkaliśmy się w pewnej wegetariańskiej knajpce w Starym Mieście. Po miłej rozmowie pokazał mi lokal, w którym miał powstać ośrodek i rozeszliśmy się w swoje strony.

W międzyczasie przerobiłam po kolei antyklerykalizm, deizm, ateizm i panteizm, jednocześnie mając wyrzuty sumienia i będąc przekonaną, że prędzej czy później trafię do piekła, że i tak na łożu śmierci wrócę do katolicyzmu, a buddyzm w Polsce to na pewno jakaś sekta. Ten stan trwał koło dwóch lat, aż w końcu poukładałam sobie różne kwestie w głowie i powoli doszłam do wniosku, że to tylko głupie lęki niczym niepoparte. Ośrodek buddyjski zdążył się wyremontować, otworzyć i zacząć działać. I znów jakoś przypadkiem trafiłam na ich stronę. Powstało tylko pytanie: czy to, że jestem lesbijką będzie problemem i tutaj? Upewniłam się, wysyłając do tego samego człowieka (dziś będącego moim przyjacielem), z którym spotkałam się rok, a może dwa lata wcześniej, e-maila. Zareagował pozytywnie, więc poszłam na spotkanie. I tak przez następny rok nauczyłam się medytować, przeczytałam kolejne książki o buddyzmie, poznałam wspaniałych ludzi, a Sanghaloka (ośrodek buddyjski tej wspólnoty) stała się jednym z moich ulubionych miejsc.

Na początku nie wiedziałam, że Sangharakszita, założyciel tego ruchu jest gejem (obecnie żyje on w celibacie). Był to dla mnie szok. Szokiem też było spotkanie kobiety, lesbijki pochodzącej z Londynu podczas jednej z buddyjskich uroczystości. Nasza rozmowa zeszła na temat sytuacji osób homoseksualnych w Polsce i w Anglii. Powiedziała wtedy, że jeżeli ktoś ma problem z zaakceptowaniem istnienia homoseksualizmu, to ciężko będzie mu się odnaleźć w tej wspólnocie, ponieważ wielu członków jest homo. Oczywiście był to szok pozytywny. Znalazłam się w miejscu, w którym moja tożsamość nie musi być poddawana rozdwojeniu. W którym mogę być zarówno lesbijką, mieć dziewczynę, jak i starać się być dobrym człowiekiem, co niestety w Kościele katolickim nie jest takie oczywiste. Nie jest jednak tak, że wszyscy, którzy przychodzą do Sanghaloki są pytani o to, czy akceptują homoseksualizm. Ja też wszystkim tym ludziom nie mówię na wstępie, że jestem lesbijką. Ale to, że to jest wspólnota buddyjska, a nie krąg wzajemnej adoracji osób homoseksualnych, jest chyba oczywiste i nie wymaga wyjaśnień.

Obecnie planuję złożyć oświadczenie apostazji i tym samym „zalegalizować” mój brak zainteresowania katolicyzmem. Nie jest to jednak wyraz mojego antyklerykalizmu, ponieważ wcale nie jestem osobą wrogo nastawioną ani do Kościoła, ani do kleru. Mam wyrobiony, krytyczny stosunek do tej instytucji i tej grupy osób, ale uważam, że każdy ma prawo wyznawać, co chce i nie zamierzam go z tego powodu tępić. Chcę także przyjąć Schronienie w Trzech Klejnotach, czyli Buddzie, Dharmie i Sandze i związać swoją praktykę duchową właśnie z Triratną. Na to potrzeba jednak czasu, ale przynajmniej wiem już, czego chcę i mam jasno określoną drogę rozwoju.

Być sobą

To cudowne uczucie, gdy człowiek może być sobą. Jeżeli ktoś ma potrzebę rozwijania się w sferze duchowej (bo oczywiście nie wszyscy tego potrzebują w tym samym stopniu) bardzo ważne jest to, by móc to robić bez ograniczeń, by siebie nie okłamywać. Kłamstwo rodzi napięcie, a napięcie prowadzi do wszelkiego rodzaju wewnętrznych nieprzyjemności, które utrudniają nam codzienne życie.

Oczywiście nie namawiam tutaj do zmiany wyznania z katolickiego na buddyzm. To jednak dwa zupełnie inne systemy pojęciowe, filozoficzne, mentalne i nie każdy jest w stanie uwierzyć w to, co głosi buddyzm. Na pewno nie udałoby mi się to tylko, dlatego, że jestem lesbijką, a buddyzm do tej kwestii podchodzi stosunkowo tolerancyjnie. To po prostu we mnie tkwiło, a orientacja seksualna tylko przypieczętowała ostateczny wybór. Wiem, że dużo lesbijek i gejów są katolikami i nie potępiam ich za to, a nawet szanuję. Dla mnie była to zbyt duża presja, pomijając już nawet kwestie czysto teologiczne, jak istnienie Boga, czy duszy.

Nie jest też tak, że katolicy są gorsi lub lepsi od buddystów, ani tak, że inne religie są gorsze, czy lepsze. Są różne ścieżki rozwoju i ważne jest to, by wybrać dla siebie najwłaściwszą. Ja wybrałam buddyzm.

Arc-en-terre Rocznik ’87. Studentka Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstwa nie przez przypadek. Kocha czytać książki, podróżować. Sympatyzuje z buddyzmem.
W marcu 2009 roku założyła LGBTekę (www.lgbt-eka.blogspot.com)

Autorzy:

zdjęcie Natalia Zaborniak

Natalia Zaborniak

Z wykształcenia bibliotekarka. Interesuje się literaturą, w tym także literaturą LGBT.

25 komentarzy do:Wybrałam buddyzm

  • AnonyMouse

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    a ja wybrałam anglikanizm :)

  • Twoje imię loluś

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    [komentarz usunięty. detr.]

  • ***Orbes volantes exstare***

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    A ja wierze w latające talerze :)

  • wit

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    Ależ kochani!
    Tylko Kościół Latającego Potwora Spaghetti:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Lataj%C4%85cy_Potw%C3%B3r_Spaghetti
    „Nadzieja jest najgorszym złem, bo przedłuża ludzką udrękę” (Nietzsche) :P

  • d.biskupa

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    No ale jeśli Bozia istnieje, to pójdziesz prosto do piekła, brzydka dziewczynko. I tyle będzie bajenia o ścieżkach rozwoju.

  • Peter Pan

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    Dupa kolejny już raz pokazuje, że nazwanie kogoś ,,brzydkim” jest wysoce niemoralne i głupie, ale tylko, gdy tym kimś nazwanym w ten sposób jest Kinga Dunin.

  • Peter Pan

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    @ Arc-en-terre

    Podoba mi się Twój artykuł.
    Zaczynając czytać bałem się, że to będzie coś w rodzaju: ,,jak doszłam do jedynej Prawdy, do której wy także powinniście dojść”.
    Na szczęście udało Ci się opisać coś co dla Ciebie jest ważne unikając agitacyjnych tonów.

    I oczywiście, że różne ,,dupy biskupa” będą tu ironizować na ten temat, ponieważ dla nich takie tożsamościowe problemy nie istnieją, gdyż udało im się kilka polsko-katolickich frazesów ekspresowo zamienić na zestaw banałów i truizmów ,,środowiskowych” i tkwią w nich sobie bezpiecznie. Tego rodzaju artykuły, napisane przez osoby, które musiały też coś w życiu przemyśleć są więc dla nich rodzajem zakłócania ładu.

  • Arc-en-terre

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    @ Peter Pan

    Dzięki za miłe słowo, cieszę się, że ten tekst nie wyszedł agitacyjnie, bo takie było moje zamierzenie :)

    A dupami się nie przejmuje – właściwie to są nawet śmieszne :) Zwłaszcza w reklamie, gdzie dupy reklamują jakiś środek na hemoroidy, czy coś takiego :)

  • do Arc-en-terre

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    Masz rację, są takie biegające dupy w reklamie, to jest śmieszne. Nie rozumiem kolesi, co to komentują tylko po to, aby dowalić komuś. Ale do frustratów nic nie trafi, niech się kiszą w swojej nienawiści do świata.

    Ad rem – ciekawy tekst, raport o religii także.

  • Soniasonia

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    Zdziwiło mnie to co napisałaś o wspólnotach buddyjskich w świecie „chrześcijańskim” (w cudzysłowie, bo na ile chrześcijańskie są Francja czy Wielka Brytania?). Swego czasu czytałam książką o buddyzmie, z myślą, iż przyniesie mi to lepsze zrozumienie wschodnioazjatyckiego kręgu kulturowego. Nie podzielam jednak dogmatów tego prądu, gdyż doszłam do wniosku, iż Gautama z prawidłowej tezy (nierozwiązalnośc cierpienia z życiem) wyciągnął nieprawidłowe wnioski – bo czyż nie lepiej jest zaakceptowac cierpienie i starac się zmniejszyc jego obszar zamiast walczyc ze sobą i de facto tracic po kolei wszystkie ludzkie cechy? Wybaczcie, jeśli ktos poczuł się obrażony – nie miałam zamieru nikomu psuc humoru.
    Chociaż żarty z potrzeb dushowych innych osób są doprawdy nie na miejscu.
    W tym roku moją klasę uczy katechetka, która traktuje nas jak dziewięciolatków i wydaje się miec inteligencję na właśnie takim poziomie. Początkowo wiele dzieci narzekało, że się wypiszą, ale ostaecznie zrobiliśmy to tylko ja i jeden chłopiec. Na lekcje religii chodzi nawet chłopiec o ksywce „Szatan”, fan heavy metalu i powieści o wampirach. Hipokryzja? (przepraszam za błędy ortograficzne…)

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    Zdaje się, że szkoła średnia i jeszcze macie tak duże zainteresowanie religią? Ja wolałem mieć okienko albo iść wcześniej do domu…

  • mimoza

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    ty to jesteś hipokrytą latajacym co tydzien na msze do kosciolka, ide o zaklad!! obserwuje twoje wypocinki od b. dawna, panie krzysz-mundrala …

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    @ mimoza
    Zawsze cieszy mnie, gdy ktoś nerwowo lub agresywnie reaguje TUTAJ na moją osobę, ewentualnie na moje komentarze, bo to oznacza, że pisząc tutaj, pozostaję w zgodzie z samym sobą. Agresywne zachowania rozmówców pełnią jeszcze jedną, ważną funkcję: odkrywają prawdzie oblicze autorów.

  • nie-na-temat

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    @krzsz1986

    Bo prowokować można z twarzą pokerzysty.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    @ nie-na-temat
    Źle zrozumiałeś/aś. Prowokowanie nie jest, nie było moim celem. Problem mają Ci, których prowokuje chociażby moja odmienność, chociaż sami często domagają się tolerancji dla swojej.

  • luke

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    Winszuję. W moim mniemaniu każdy myślący człowiek powinien zadawać pytania dotyczące rzeczy wyższych. Ty je zadajesz i wydaje się, że uzyskujesz odpowiedzi. Niestety nie mogę się zgodzić z twoim może niedopowiedzianym zdaniem, że osoba homoseksualna nie może być katolikiem. To znaczy na pewno nie może praktykować „teraźniejszego katolicyzmu” – to na pewno. Ale na pewno może uważać Chrystusa za swojego Boga. Wystarczy, że dobrze poznamy historię kościoła katolickiego to zobaczymy jak dalece jest on obecnie oddalony od pierwowzoru założonego przez Jezusa. Zwracam się do wszystkich homoseksualistów ochrzczonych w kościele katolickim aby słuchali siebie, własnego sumienia i słów Chrystusa. On nigdy nikogo nie potępił – w przeciwieństwie do bandy tłustych biskupów. Nie wierzcie im (to wilki w owczej skórze…oczywiście bez uogólnień). Oni uzurpują sobie prawo do bycia bardziej boskimi niż sam Bóg (pobielane groby). Każdy kto był ochrzczony a potem bierzmowany ma w sobie siłę i mądrość wystarczającą mu do pójścia za Chrystusem bez żadnych pośredników. Wystarczy wspomnieć przykład Marii Magdaleny i słynne „kto z was jest bez grzechu…”. Chrystus nigdy nie zajął stanowiska w sprawie homoseksualizmu a przecież istniał i za jego czasów (i wcale nie chodzi tu o żadną Sodomę – sodomia to jest zoofilia!). Więc jakim prawem tak kategorycznie zajmują je oni (czarni?)…Każdy człowiek jest kowalem własnego losu i dlatego ja mogę stwierdzić, że jestem chrześcijaninem ale nie katolikiem, bo kościół katolicki nie jest moim kościołem. Na koniec może i zgodzę się, że bycie homoseksualistom i katolikiem obecnie wykluczają się nawzajem ale nie oznacza to porzucenia wiary w Chrystusa.

  • Gaytorious

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    a ja jednak wybieram odbyt bo co to za homoseksualizm bez seksualnych czynnosci homoseksualnych takie zycie w celibacie to nie jest zycie homoseksualisty bo jak sama nazwa wskazuje homoseksualizm zwiazany jest z seksulnymi czynnosciami a nie z deklarowaniem jestem homoseksualista ale nie daje nikomu to jak pies ogrodnika sam nie zje a drugiemu nie da

  • arc-en-terre

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    @gaytorious

    Pojęcie „homoseksualizmu” jest trochę krzywdzące, bo wbrew pozorom nie chodzi tylko o seksualność. Ale także o kwestie psychologiczne, jak potrzeba więzi z drugim człowiekiem. Nie wszystkim w głowie siedzi tylko seks, nawet tym „aktywnym” homoseksualistom. Dla niektórych liczy się po prostu bliskość z drugim człowiekiem, a że seks tę bliskość może umocnić to już inna sprawa.

  • hanka

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    Niestety tekst na bardzo niskim poziomie i kiepsko napisany. Szkoda. Liczyłam na coś więcej, a przynajmniej na poprawny styl.

  • ymtsk108

    [Re: Wybrałam buddyzm]

    @Soniasonia
    „Nie podzielam jednak dogmatów tego prądu, gdyż doszłam do wniosku, iż Gautama z prawidłowej tezy (nierozwiązalnośc cierpienia z życiem) wyciągnął nieprawidłowe wnioski – bo czyż nie lepiej jest zaakceptowac cierpienie i starac się zmniejszyc jego obszar zamiast walczyc ze sobą i de facto tracic po kolei wszystkie ludzkie cechy?”

    Napewno piszesz o buddyzmie?

    ;)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa