Suplement do spaceru okołozaduszkowego – Krzysztof Jung

Serdecznie zapraszamy 29 października o godzinie 18 pod główną bramę starego Cmentarza Powązkowskiego (od strony ulicy Powązkowskiej). Tym razem zmieniamy koncepcję spaceru – wędrujemy do jednego nagrobka na tzw. „Powązkach Wojskowych”. Po dotarciu sprzątamy, zapalamy znicze i wysłuchamy krótkiego wykładu.

Jeśli wybierasz się na spacer razem z nami, pamiętaj o ciepłym ubraniu oraz odpowiednim obuwiu. Organizatorem spaceru jest Grupa Tel-Aviv, nieformalna grupa powstała przy portalu homiki.pl, organizatorzy kampanii społecznej „Miłość nie wyklucza” (zapraszamy na naszą stronę: www.miloscniewyklucza.pl). Kontakt z organizatorami: wojciech.szot (at) abiekt.pl

Bohaterem spaceru będzie Krzysztof Jung. Fascynujący artysta, przepełniony niesamowitą wrażliwością. Fotografie wspaniałego nagrobka artysty można obejrzeć na blogu www.abiekt.blogspot.com.

***

Fragment pochodzi z albumu „ART PRIDE. Sztuka gejowska w Polsce”, wyd. Abiekt.

Prekursorem polskiej sztuki gejowskiej jest artysta performer Krzysztof Jung (1951-1998) związany w latach 70. z kontrkulturową warszawską galerią Repassage. W performansach Junga, których świadectwem są fotografie, widać fascynacje nagością ciała, w szczególności męskiego ciała traktowanego w sposób estetyczny. W wizualności PRL-u męskie ciało było deformowane i zasłaniane, a dzięki Krzysztofowi Jungowi piękno męskiego ciała przetrwało w purytańskim socjalizmie. W performansach artysty pojawiał się temat dialogu partnerskiego pomiędzy dwoma mężczyznami, refleksja o związku między nimi, jak również wydostawanie się z pętających i represyjnych więzów. Akcje artysty, w których sam brał udział, były formą seksualnej kontrkultury w PRL-u. Już w sztuce Junga widać cechy charakterystyczne dla sztuki gejowskiej: dominację aktu męskiego, erotyczne spojrzenie na męskie ciało i relacje intymne pomiędzy mężczyznami, narcystyczny autoportret oraz problematyką społeczną związaną z represją.

Krzysztof Jung, który zmarł na astmę w 1998 roku byłby zatem prekursorem queer art w polskiej wersji. Motywy homoseksualne występują wyraźnie w jego rysunkach aktów męskich z lat 80., jednak to głównie instalacje i performanse wprowadzają nas w inne przestrzenie wrażliwości, sensualności i męskości. Właśnie performans, czyli działania Krzysztofa Junga z lat 70. w kontrkulturowej warszawskiej galerii Repassage (1971-1981), uważam za jego najwybitniejszy wkład w eksperymentalną sztukę w Polsce i w przestrzeń seksualnej odmienności.

Performans Rozmowa został wykonany w galerii Re’Repassage w grudniu 1980 roku. Uczestniczyły w nim trzy osoby – artysta Krzysztof Jung i dwoje jego przyjaciół Dorota Krawczyk-Janisch i Wojciech Piotrowski. Kochankowie Krzysztof i Wojciech ubrani na czarno siedzieli naprzeciwko siebie w ciemnej sali, otoczeni widzami, i zszywali nićmi swoje koszule i spodnie. Połączyli się w ten sposób ze sobą. Na koniec rozebrali się do naga i wyszli pozostawiając zszyte ubrania. W 1980 roku Krzysztof Jung i Wojciech Piotrowski wzięli udział w drugiej części tryptyku działań Grzegorza Kowalskiego Trzy wątki z życia, każdy z osią symetrii. Z relacji Grzegorza Kowalskiego wiemy, iż Wojtek z Krzysztofem, identycznie odziani w czarne spodnie i białe koszule usiedli przy stoliku, na którym leżało lustro. Zatem mogli się obserwować. Potem kolejno obnażali torsy i ostrzygli się nawzajem, a ścięte włosy położyli na lustrze. Po strzyżeniu nałożyli ponownie koszule i zaczęli zszywać razem rękawy swoich koszul. Na końcu podpalili włosy i łączące ich nici oraz siedzieli dłuższą chwilę, patrząc sobie w oczy.

Fotograficzny zapis działań Krzysztofa Junga z Wojciechem Piotrowskim uderza erotyką nagich męskich ciał zestawionych ze sobą. Jest to o tyle unikalne, iż wyraźna jest psychologiczna i fizyczna relacja, bliskość pomiędzy dwoma nagimi atrakcyjnymi mężczyznami. Trudno w całej kulturze wizualnej PRL-u o równie homoerotyczną obecność. Pomijam oczywiście wszelkie homofobiczne, poniżające i komiczne przywołania homoseksualizmu, produkowane w celu patologizacji zjawiska, np. w socjalistycznej kinematografii. W ich kontekście poważne i poetyckie akcje Junga mają w sobie psychiczną i analityczną głębię refleksji nad związkiem. Osobiste zaangażowanie artysty nadawało im indywidualności i odwagi. W teatrze plastycznym Junga wszystko to, co było niemożliwe w życiu, stawało się realne. To, co było niemożliwe w kulturze wizualnej lat 70. – niehomofobiczna refleksja nad związkiem dwóch mężczyzn – stawało się przeżyciem grupy w kręgu Repassage, kiedy Krzysztof Jung kierował galerią.

Od pierwszych działań w 1976 roku w performansach Junga nadzy mężczyźni rozrywają nici, którymi artysta ich oplatał. Szycie było charakterystycznym elementem jego performansów. Również on sam wpadał w swoją sieć, z której uwalnianie się było bolesne. Przemiana (Wojtkowi Karpińskiemu) (1978), Stwarzanie poprzez innych i horyzont wolności (1980), Ślad (dedykowane Konstantemu Jeleńskiemu) (1989) – w każdej z tych akcji tkanie sieci, przebywanie w niej i rozrywanie było kluczowe. Związani i wyzwalający się mężczyźni w performansach Junga nabierają nowego sensu w takim kontekście. Mogą stanowić przeniesienie, odegranie własnej potrzeby wypowiedzenia prawdy o sobie. Był to rytuał wychodzenia z ukryciu, który artysta odtwarzał również swoim ciałem. Cały teatr plastyczny Junga dotyczy rozrywania więzów. Mamy tutaj do czynienia z wielorakim procesem niszczenia sieci męskości, uwalnianiem jej z zamkniętego komunistycznego, patriarchalnego i heterocentrycznego systemu płci i jego pułapek. Jest to performans, który można interpretować zarówno politycznie (antykomunistyczny), jak i seksualnie (antyheteronormatywny).

Dla Junga uroda ciała męskiego, w tym własnego ciała artysty, stała się medium sztuki performans. Estetyka ciała męskiego, którą się posługiwał, znajdowała się w opozycji do dominującej tendencji w PRL-owskim akcie męskim, która polegała na ekspresjonistycznej deformacji postaci. Ciało męskie było totalnym tabu, w przedstawieniach stanowiło siedlisko brzydoty, cenzorzy prześladowali wszelkie wyobrażenia męskich genitaliów. Nagie ciało męskie było poddawane deformacji i pornografii. W oficjalnej kulturze socjalistycznej „piękno” i „mężczyzna” to była radykalna opozycja. Dzięki homoerotyzmowi Krzysztof Jung uratował atrakcyjne męskie ciało w sztuce PRL-u, przechował i afirmował jego kształty, doznania i erotyzm.

U Junga seksualizacja męskości była rewoltą obyczajową. Rewoltą, która mogła mieć miejsce jedynie w alternatywnej artystycznej przestrzeni. Homoerotyczne spojrzenie artysty dokonało wyłomu w systemie płciowej artykulacji, wyzwoliło i wyłoniło pożądanie. Jednak niewiele świadectw pozostało z tamtego okresu, są one bowiem zbyt ukryte w niedostępnych przestrzeniach prywatności.

Performanse i instalacje Krzysztofa Junga są znane, gdyż były częścią neoawangardy, uznanej za ważny etap w polskiej sztuce nowoczesnej. Homoerotyczny aspekt tych realizacji wciąż jest jednak lekceważony, natomiast zupełnie zapomniane wydają się gejowskie rysunku Krzysztofa Junga – przechowywane w Muzeum ASP w Warszawie. Jest to prawdziwy skarb sztuki polskiej, który można porównać jedynie do rysunków Andy’ego Warhola z lat 50. XX wieku, które również bardzo późno stały się wielkim odkryciem.

Gejowskie rysunki Junga pochodzą głównie z lat 80. – na ich repertuar składają się przeważnie autoportrety, portrety i akty męskie. Przy czym portret i autoportret jest często aktem przedstawiającym za pomocą delikatnej kreski atrakcyjne męskie ciała w pełni genitalnego splendoru. To jednak nie wszystko, są również sceny erotyczno-miłosne pomiędzy mężczyznami, w których jednym z partnerów jest sam artysta. Nie brakuje również radykalnych fallicznych fantazji lub rysunkowych scen z pikiet. Nie rozczarowują także zwykłe portrety męskich twarzy, przyjaciół artysty, które są dokumentem warszawskiej bohemy artystyczno-erotycznej lat 70. i 80. Jung był również blisko związany z homoseksualnym kręgiem paryskiej „Kultury”, z Konstantym Jeleńskim i Józefem Czapskim, co zaowocowało serią ich portretów.

Homoerotyczne dzieła Krzysztofa Junga zaczęły powstawać w drugiej połowie lat 70. XX wieku. Jest to okres w historii obyczajowej PRL-u, kiedy do publicystyki społecznej po raz pierwszy wkraczają na taką skalę tzw. „problemy przemilczane”: alkoholizm, narkomania i… homoseksualizm. Mimo że akty homoseksualne w Polsce dekryminalizowano w 1932 roku, w PRL-u problematyka ta była łączona z kwestiami związanymi z więziennictwem, przestępczością, dewiacją. Homoseksualizm pojawił się w refleksji społecznej tylko po to, aby znaleźć się w tych niezwykle negatywnych i bardzo degradujących konotacjach, a w sztuce nagle objawiły się afirmatywne i refleksyjne wyobrażenia pożądania pomiędzy mężczyznami.

Tytuł: Art Pride. Gay Art from Poland. Polska sztuka gejowska
Autor: Paweł Leszkowicz
Tłumaczenie: Marcin Łakomski (j. angielski)
liczba stron: 180
cena: twarda okładka – 100 zł; miękka okładka – 70 zł

Oficjalna strona książki: KLIKNIJ TUTAJ

 

Autorzy:

zdjęcie Paweł Leszkowicz

Paweł Leszkowicz

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 102; nazwa: pawelleszkowicz

40 komentarzy do:Suplement do spaceru okołozaduszkowego – Krzysztof Jung

  • Rchcz

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    jak to jest zle napisane … zeby zgrzytaja przy czytaniu- jakby to napisal student 2 roku mishu

  • nie lubie frustratow

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Ty za to piszesz wspaniale. Byle dopier…, Wyślij do homików swój tekst i podpisz się imieniem i nazwiskiem, ocenimy wszyscy wtedy Twoje umiejętności.

  • Soniasonia

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Bardzo dobry tekst – dobrze jest przypominac zapomniane postaci, poza tym uważam, że Homiki potrzebują więcej tekstów o tematyce kulturowej i kulturalnej. Problemem są niepotrzebne anglicyzmy, jak to zauważył pierwszy komentujący – słowa performer czy performens mają swoje polskie odpowiedniki i nie należy nimi zaśmiecac naszego języka. Przy okazji, nie wiecie, czy w internecie można znaleźc reprodukcje dzieł Krzysztofa Junga? Jeśli tak, to gdzie?

    I przepraszam, jesli to zabrzmi niegrzecznie, ale jak można umrzec na astmę? Z tego co wiem (moja koleżanka z klasy cierpi na tę chorobę) jest to choroba przewlekła, która nie utrudnia życia, jesli jest prawidłowo leczona. Bardzo prosiłabym, by wypowiedział się na ten temat jakiś lekarz albo osoba cierpiąca na astmę.

  • Peter Pan

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    @ Sonia

    1. Jaki jest polski odpowiednik słowa ,,performer” ?

    2. Umrzeć na astmę to na pewno skrót myślowy.
    Chodzi o powikłania związane z ciężką postacią astmy … .

  • imię

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Performer niekoniecznie musi się kojarzyć z performansem, uważam, że performer jest formą potoczną i bardziej pojemną (kwestia kontekstu), performans zaś dotyczy zakorzenionego już w polszczyźnie terminu sztuki, jest to po prostu dziedzina sztuki. A w tekście występuje w spolszczonej już wersji. Wszystko jest ok moim zdaniem.

  • Astma

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Jung udusił się podczas ataku astmy. Ponoć.

  • Soniasonia

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Performer – artysta, performans – występ. I po anglicyzmach. Co do astmy, to w międzyczasie trochę poczytałam na ten temat i śmierć w jej wyniku jest możliwa, gdy zaniedba się leczenie, po czym wystąpi ostry atak, przy którym nie zostaną podane leki.

  • Dr.Jones

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    @ Soniasonia
    „Performer – artysta, performans – występ. I po anglicyzmach.”

    Chodzilo ci rzecz jasna o performance, a nie performans :)
    Poczytaj troche wiecej na ten temat to sie dowiesz, ze jest cos takiego jak ‚Performance art’ czyli w j.polskim ‚sztuka performance’ czesto w Polsce skracana i spolszczona do terminu ‚performans’, a ktora podobnie jak ‚Installation art’ – instalacja (artystyczna) ma swoje korzenie w modernizmie i wywodzi sie glownie z futuryzmu, dadaizmu i surrealizmu. Na przyklad Happening i Flashmob sa takze performance art. Badz teraz tak mila Soniu i poszukaj odpowiednich polskich nazw na happening i flashmob – powodzenia w slowotworstwie!
    :)

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Natomiast: performerka – artystka.

  • Soniasonia

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    @ Dr.Jones
    Proste. Happening to by był występ interaktywny. Flashmob można z powodzeniem przetłumaczyć dosłownie – na błyskawiczny tłum, ale to nie oddaje w całości znaczenia terminu, więc trzeba by jeszcze nad tym pomyśleć. Osobiście proponuję słowo polijajo ;)

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Nie przesadzacie? ;) Przecież język nie powstaje przez dekretowanie zmian. ;) Jeśli coś powstaje za granicą, przychodzi do Polski na ogół wraz ze swoją nazwą.

  • Soniasonia

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Zubażając polszczyznę. Język polski ma ogromne możliwości możliwości słowotwórcze, ustępując po tym względem z języków indoeuropejskich jedynie niemieckiemu. Przyjmując bezkrytycznie słowa z języka angielskiego, zaprzepaszczamy ten potencjał – poza tym, anglieskie słowo pasuje do wypowiedzi po polsku jak wół do karety.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Hm, w takim razie, jak należało nazwać np. komputer? Mózg elektronowy? :) Ale na pewno masz sporo racji. Sam nie używałbym słowa „performer”. Posługujący się tym słowem być może chce, by oznaczało coś innego (lepszego?), ale w sumie wychodzi to marnie.

  • Dr.Jones

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    @ Soniu, miej litosc i odrobine respektu dla ludzi starszych od siebie. Pamietaj, ze smiech moze wywolac zawal serca i w konsekwencji doprowadzic do zejscia smiertelnego.
    Ten twoj ‚blyskawiczny tlum’ blyskawicznie zwalil mnie z krzesla :) naprawde. No dobra, a teraz wymysl cos na zastapienie terminow, ktore juz tu byly uzyte w moim poprzednim komentarzu wyzej – futuryzm, dadaizm. Na surrealizm to wiem, ze zaraz zaproponujesz nadrealizm. Chociaz czy ta sugestia bedzie taka najlepsza? Przeciez realizm tez nie brzmi zbyt polsko, prawda? W ten sposob moze dojsc do absurdu. Wyrzucmy wiec wszystkie wyrazy obcojezyczne, zacznijmy od tym pochodzenia lacinskiego, i co zostanie? Soniu zamiast wymyslac, wez sie lepiej za lekture szkolna, a jesli uwazasz, ze juz z tego wyroslas, to idz rwij dziewczyny – zycie jest bardzo krotkie, a mlodosc jeszcze krotsza :)

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Innym przykładem gwałtu na języku polskim jest coś, co nazwałbym feminizacją języka. Nietrudno zaakceptować, że szef mężczyzna to dyrektor, a szefowa kobieta to dyrektorka, bo oba słowa występują w języku polskim, choć to drugie brzmi (zdecydowanie) kolokwialnie. Znacznie gorzej, kiedy słyszy się o gościach i gościniach. ;)

  • Dominik

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Zgadzam sie z Krzysztofem. Jesli jakas feministka poczulaby sie urazona, ze zwroce sie do niej per „pani prezes”, „pani dyrektor”, „pani doktor” a nie: „pani prezesko”, „pani dyrektorko”, „pani doktorko” to moim zdaniem nalezy jej przypomniec ze odnosi sie to zarowno do kobiet i mezczyzn. Przeciez widzac napis „DYREKTOR” na drzwiach gabinetu nie zakladamy od razu, ze za drzwiami siedzi mezczyzna. I nie dziwimy sie, jesli jest inaczej.

    http://dominik-gay.blog.onet.pl

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    @ Dominik

    Dokładnie. Poza tym kobieta prezes czyli pani prezes to jednak nie to samo co mężczyzna prezes, bo z pozoru to samo słowo w inny sposób się odmienia. Przewiduję, że większość kobiet na stanowisku prezesa nie chciałaby, by mówić o nich „prezeski”, bo brzmi to trochę idiotycznie i bardzo kolokwialnie. Oczywiście to nie wina płci, tylko takim językiem mówimy. Jeśli ktoś chce równouprawnienia kobiet, to powinien przywyknąć, że prezes czy dyrektor może być kobietą.

  • Ciotopedał Alfa

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Oczywiście i poiwnny być gejki i pedałki tak jak są transy i transetki a nie jakieś tam lesbijki kto to widział ehh samo życie .

  • d.biskupa

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    To znaczy, jeśli dobrze rozumiem, że jak dyrektorka i prezeska przestaną już brzmieć „trochę idiotycznie i bardzo kolokwialnie”, to to będzie gwałt na Krzysia języku, tak?

    Kretyn.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    @ d.biskupia

    Źle zrozumiałoś. Ludzie, gdzie Wy się uczyliście? To że tak brzmi, nie jest POWODEM, ale SKUTKIEM. Skutkiem czego? Po prostu taki mamy język. Przynajmniej tu i teraz, a kiedyś może będzie inaczej. Na to albo nie mamy wpływu, albo mamy wpływ bardzo ograniczony. W niektórych językach (niemiecki?) w ostatnim czasie końcówki żeńskie wypadają, dlatego nie przesądzałbym kierunku ewolucji.

    Poza tym nie wiem, kogo nazywasz kretynem. Nawet jeśli sam uważam niektóre feministki za kretynki (ze względu na kretyńskie postulaty, jak np 50% parytet), to i tak nie ośmielam się ich tak nazywać publicznie. Może to dlatego, że nie miesiączkuję, nie wiem…

  • Ciotopedał Alfa

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Tak brzmi i to nie jest żaden problem bo każde słowo jakoś brzmi maria peszek na ten przyklad jakoś się tym dzwiękiem ( w jednym z utworów wypowiada łądne słowa to i …… brzydkie słowa to …….) bawi ale z tego co zrozumialem to Krzysztof masz problem z przyzwyczajeniem się do samego dzwięku nie do konotacji jakie za tym dzwiękiem stoją. Może jesteś konserwatywny nie dopuszczając zmian ale z tego co pamiętam oglądając wypowiedzi Bralczyka czy Miodka przypominam sobie podobną sytuacje istotą tego co odpowiedział jeden z wymienionych , język jest żywy i jeśli to się przyjmie czyli ludzie zaczną tak mówić to tak będzie poprawnie i w dobrym tonie jest zaakceptować to bo słowo tolerować nie jest już moim zdaniem na miejscu gdyż zostawia się margines w który może wcisnąć się ” tylko jedna słuszna droga ” . Może to i dobrze że dyskusja pod tym artykułem jakoś tak zjechała bo na homikach ciągle odgrzewamy te same kotlety i nic nowego poza wywiadem z Rafalalą który to artykuł nie znajdzie konkurenta w archiwum i myśle że w przyszłości też jeszcze długo długo nic .

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    „język jest żywy i jeśli to się przyjmie czyli ludzie zaczną tak mówić to tak będzie poprawnie” – dokładnie.

  • tak nie ale tak nie

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    ta premiera na tvp kultura to film

  • Soniasonia

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    @Dr.Jones
    Futuryzm i dadaizm mają swoje prawo bytu w języku polskim jako terminy uniwersalne, poza tym dadaizmu NIE DA się prztłumaczyć, gdyż jest to słowo z samego założenia pozbawione znaczenia. W naszym języku są używane od dziesiątek lat, nie ma więc sensu ich zastepowania polskimi odpowiednikami (Swoją droga, osobiście preferuję surrealizm niż nadrealizm). Natomiast inaczej widzę stosunkowo nowe terminy – bo kto 20 lat temu używał w Polsce słów „performer”, „performans”? W tym przypadku, gdy słowa nie są „zasiedziałe”, należy moim zdaniem rugać je z uzycia i zastępować rodzimymi odpowiednikami.
    Co do wypowiedzi krzsz o parytetach to mi gęba opadła. Cóż, po raz kolejny pozostaje mi zgodzić się z d. biskupa.

  • wokarp

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Dziela Krzysztofa Junga mozna znalezc w internecie;
    na stronie Zeszytow Literackich:
    http://zeszytyliterackie.pl/jung/Krzysztof_Jung.html
    na stronie kultura polska.pl:
    http://www.culture.pl/pl/culture/artykuly/os_jung_krzysztof

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    @ Sonia
    To nie miejsce i pora, ale każdego kto popiera 50% parytet uważam za człowieka bez wyobraźni (albo tzw. „humanistę”), który być można doznał poważnego uszczerbku na zdrowym rozsądku.

  • buźka

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Jak czytam takie wypociny, to czuję, że mózg mi się zamienia w budyń… Swoją drogą, gdzie się podziały kobiety? czyżby nie zaglądały na tą stronę?

  • Peter Pan

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Parytety są rozwiązaniem socjaldemokratycznym. Zdecydowana większość europejskich liberałów jest im przeciwna. Niezależnie od ich płci. To jest po prostu kwestia doktryny politycznej.
    Okazuje się jednak, że w Polsce to zaczyna być w niektórych środowiskach kwestia, w której można mieć tylko jedno, jedynie słuszne zdanie.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Nie uważam się za liberała. Zresztą, uznaję zasadę, według której zdrowy rozsądek powinien zawsze iść przed ideologią.

    Parytet 50% byłby karykaturalnym usztywnieniem zasad tworzenia list. Jakiekolwiek uelastycznienie takiego ograniczenia oznaczałoby, że kobiet na liście będzie więcej. Za pomysł akceptowalny uważam np. 30-procentowy parytet symetryczny: co najmniej 30% kobiet, ale i co najmniej 30% mężczyzn. Takie rozwiązanie wydaje się w miarę elastyczne, choć nie wiem, co w tej sytuacji zrobiłaby Partia Kobiet. Na szczęście to nie mój problem.

    Podsumowując, jeśli już nakładać ograniczenia (parytet jest ograniczeniem), to tylko symetryczne i niezbyt restrykcyjne. Dotyczy to zarówno progów procentowych, jak i pozycji zajmowanych przez poszczególnych kandydatów na liście.

  • d.biskupa

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    „uznaję zasadę, według której zdrowy rozsądek powinien zawsze iść przed ideologią”
    Innymi słowy, wyznajesz ideologię typową dla chłopka roztropka, jakim jesteś.

  • Peter Pan

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    @ d.biskupa

    Akurat to przekonanie, które wyznaje Krzyś jest przekonaniem oświeceniowym (prymat rozsądku). Nieufność wobec ideologii należy z kolei do podstaw dzisiejszego liberalizmu i jego krytyki neomarksizmu oraz wyrastających z niego teorii- takich jak teoria gender.

    W tym dupo, że przyjmujesz pewną ideologię za dobrą monetę nie ma oczywiście nic złego. Natomiast nazywając akurat to zdanie Krzysia, ,,ideologią typową dla chłopka roztropka” kompromitujesz niestety siebie a nie jego. Kwestie logosu oraz ideologii są właściwie podstawą sporu pomiędzy liberałami a socjalistami, ale także między różnymi nurtami wewnątrz zarówno myśli liberalnej jak i lewicowej.

  • Tomek

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Co ten rzekomy perfomance miał udowodnić? Że państwo Izrael (oczywiście nie mające nic wspólnego z Dobrymi Żydami i filosemitami) nie morduje Palestyńczyków?

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    @ Peter Pan
    Dziękuje za pomoc.

    @ dupo.biskupa
    Ponieważ nie docierają do Ciebie argumenty, specjalnie dla Ciebie wykonamy proste ćwiczenie. Odwrócimy kolejność słów i otrzymamy: „ideologia powinna iść zawsze przed zdrowym rozsądkiem”. Kto z obecnych podpisze się pod takim hasłem? PROSZĘ SIĘ WPISYWAĆ!

    Zachęcam również obecne tu tęgie głowy, dla których posądzenie o roztropność jest obelgą, by skomentowały moją propozycję 30-procentowego parytetu symetrycznego. Śmiało. :) Zadanie dla chętnych, na szóstkę: wymyślcie, co po wprowadzeniu takiego parytetu zrobiłaby Partia Kobiet?

  • Soniasonia

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Nie oszukujmy się, miejsce na listach wyborczycz zależy zawsze od różnych układów i układzików, konotacji rodzinnych itp. A że do władzy pchają się głównie mężczyźni, wprowadzenie parytetu osłabiłoby trochę nepotyzm. Równolegle proponuję jeszcze lepszy pomysł – obniżyc pensje posłów, senatorów, prezydenta i całej świty do średniego wynagrodzenia w kraju! Od razu odpadną żądne kasy głupki C%

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    @ Soniasonia

    OK, ale jakiego parytetu?
    Dobrze, że chociaż zauważasz, ze do władzy pchają się mężczyźni. Innymi słowy: to mężczyźni aktywniej działają w polityce (również na szczeblu lokalnym) i dlatego jest ich dużo więcej wśród kandydatów. Ale dlaczego parytety mają osłabić nepotyzm? Moim zdaniem byłoby wręcz przeciwnie: działacze mają córki, żony, kochanki…

  • Soniasonia

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Statystyki pokazują coś odwrotnego. Przeciętna deputowan arobi więcej dla państwa i jest bardziej aktywna w polityce niz przeciętny deputowany, rzadziej też jej myslą przewodnią jest kasa-kasa-kasa, nie mówiąc juz, że kobiety są duzo bardziej rzetelnymi kredytobiorcami niż mężczyźni. Kolejny argument za parytetem – wielu mężczyzn nie uważa kobiet u władzy za coś poważnego, w zwiąku z tym raczej by przeniesli swoją dziąłlnośc na inne pole niż złożyli kandydaturę córki/zony/kochanki.
    Ech, nie chce mi się za każdym razem poprawiac ortografii, w dodatku nie wszystkie polskie znaki mi wchodzą…

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    @ Sonia

    A co powiesz na mój pomysł 30-procentowego parytetu symetrycznego?

    Nie zapominaj, że za tymi mężczyznami, którzy myślą „kasa-kasa-kasa” na ogół kryją się całe rodzinki, w tym żonki, które siedzą często w chałupie i dzięki kasie zarabianej przez męża realizują się doskonale jako gospodynie domowe w stylu high-life lub mają pozałatwiane lepszy fuchy, niekoniecznie stosowne do swoich kwalifikacji? Oczywiście świat nie jest aż tak zepsuty, ale skoro mowa o nepotyzmie…

  • Soniasonia

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Parytet 30% nie jest parytetem. To tylko obiecanie określonej ilości miejsc – taki sam parytet ma mniejszosc niemiecka w Polsce.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    Hm, dać palec, a chcą całą rękę. ;) Zresztą, ja jestem przeciwny, by dawać komuś fory. Jak chce zaistnieć w polityce, niech się stara. Koniec z przepuszczaniem kobiet w drzwiach! Z całowaniem w ręce już dawno skończyliśmy [m.onet.pl], a nawet mało postępowi polityce dla równowagi zaczynają całować w ręce mężczyzn [bi.gazeta.pl] – równość płci, nie ma przebacz.

  • Peter Pan

    [Re: Suplement do spaceru okołozaduszkowego - Krzysztof Jung]

    @ Soniasonia

    Używanie w dyskusji o parytetach argumentów dotyczących tego w czym kobiety są lepsze jest nieuczciwe.
    Z tego prostego powodu, że jak sobie porównujesz jakieś dwie grupy i wymieniasz zalety jednej, to musisz być gotowa na to, że adwersarz wymieni zalety tej drugiej.
    Tymczasem nie trudno się domyślić, że każdy argument ,,za mężczyznami” uznałabyś za wrogi kobietom i seksistowski. Ta gra nie jest więc równa.

    Cała dyskusja wokół parytetów odbywa się właśnie w taki sposób.
    Panie chcą być w polityce, ale to bycie muszą oczywiście dostać od panów. Nihil novi sub sole. To jest podstawa tradycyjnego myślenia o rolach płciowych. Mężczyzna ma kobiecie DAĆ pieniądze, dom, poczucie bezpieczeństwa, orgazm a teraz także udział w polityce. I jest mężczyzną o tyle o ile to dawanie mu się udaje i o ile jest chętny dawać.
    Tradycyjna rola kobiety zakłada natomiast zwracanie się do mężczyzn o dar. Chcę mieć auto, więc mi je kup. Chcę być w polityce, więc daj mi kwoty, żebym sobie w niej mogła pobyć.
    Te kobiety, które faktycznie coś w polityce osiągają (A. Merkel, H. Clinton itd. itp.) mają to do siebie, że zrywają tę zasadę. Nie proszą o nic mężczyzn … .

    Ja byłbym zwolennikiem parytetu, gdyby został nazwany jako to czym tak naprawdę jest, czyli jako rodzaj rycerstwa. Wówczas panowie, jak na mężczyzn przystało, pomogli by kobietom a te jak nakazuje przyzwoitość byłyby za tę pomoc wdzięczne.
    Tymczasem jest inaczej: panie wymyśliły ustawę, która jest bardzo opłacalna dla nich lecz niekoniecznie dla panów. Tym samym reprezentują swój interes grupowy, ale nie pozwalają na to mężczyznom, których interesem grupowym jest brak parytetu. Panowie muszą poprzeć ustawę, która może im zaszkodzić, gdyż inaczej panie zwyzywają ich od seksistów i mizoginów.
    To jest szantaż emocjonalny … .




Skomentuj: krzsz1986@tlen.pl Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa