Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i…

Rosa von Praunheim, określający sam siebie mianem najbardziej produktywnego “gej-filmowca“, urodził się 25 listopada 1942 roku w Rydze (Łotwa). Jako niemowlę został wykradziony z domu dziecka i adoptowany i od tego czasu nazywa się Holger Mischwitzky. Pseudonim artystyczny „Rosa” przyjął na znak pamięci o różowym trójkącie – znaku, jaki homoseksualiści musieli nosić w obozach koncentracyjnych w okresie nazizmu. Drugą część pseudonimu, „Praunheim”, reżyser zapożyczył od miejsca czasowego zamieszkania swojej rodziny : Frankfurt- Praunheim. Oprócz kariery filmowca Rosa von Praunheim jest aktywistą i działaczem na rzecz walki z AIDS, a także posiada status największej niemieckiej „gej-gwiazdy” oraz środowiskowego prominenta.

Za miesiąc Rosa obchodzić będzie swe 68 urodziny. Mimo podeszłego jak na schwula (niem. „gej”) wieku jest nadal niezwykle aktywny, produktywny i płodny – oczywiście artystycznie. W autobiografii wydanej z okazji swoich 65 urodzin „50 lat perwersji” („50 Jahre pervers”) Praunheim pisze o sobie: Kocham chujki i zuchwałe kobiety. Uwielbiam sensacje, prowokacje i bezczelność. Kocham przygody, niepokój i twarde muskuły. Nienawidzę koniunkturalistów i tchórzy. Gospodynie domowe i urzędasy są dla mnie egzotyczni. Kocham siebie, moją energię i moją dziurkę w dupie.

Ich liebe Schwänze – Kocham chujki

Rosa von Praunheim, a właściwie Holger Mischwitzky, a jeszcze bardziej dokładnie Holger Radtke, urodził się1942 roku w Rydze w okresie, gdy to łotewskie miasto było okupowane przez Niemców. Po wojnie Holger z rodzicami mieszkał w Teltow-Seehof, kilkaset metrów od Berlina Zachodniego. Ojciec Holgera był inżynierem, matka gospodynią domową.

Pierwsze doświadczenia seksualne Holger poczynił w wieku lat 12 jako ministrant w nadreńskim miasteczku Wesel, dokąd w latach 1952/53 uciekł wraz z rodziną przez Berlin Zachodni. Z przyjacielem odkryłem wzajemną masturbację – wspomina Rosa w swej autobiografii. – Im bardziej starałem się ograniczać walenie, tym większy był przymus z tym związany.(…) Poczucie winy prześladuje mnie zresztą do dziś, a jakieś zakamarki podświadomości nie akceptują mojej seksualności.

Ich liebe freche Frauen – Kocham zuchwałe kobiety

Rosa i kobiety to całkiem pokaźny rozdział z życia reżysera. Poświęcił im wiele filmów, wśród których najbardziej znaczącymi są: „Meine Mütter” (“Moje Matki”), „Mit Olga auf der Wolga” (“Z Olgą na Wołdze”) oraz „Fünf tote Studenten” (“Pięć martwych studentek”), w którym opowiada o swych sześcioletnich doświadczeniach jako wykładowcy w niemieckiej filmówce Potsdam-Babelsberg, i w którym rolę Rosy odgrywa kobieta (sic!).

Rosa odkrył i wypromował wiele kobiet, przeważnie starszych. Najbardziej znanymi bohaterkami Rosy były Lotti Huber oraz jego ulubiona ciocia Lucy, bohaterka pierwszego większego filmu fabularnego „Die Bettwurst” (1970) – filmu, który stał się, nie wiedzieć czemu, filmem kultowym. Może dlatego, że był bardzo, jak na owe czasy, campowy.

Kobiety odgrywały zawsze w życiu Rosy ważną rolę. Do czterdziestki baby były dla mistrza „erst einmal Ficklöcher”, zaledwie dziurką do ciupciana. Nadawały się tylko do łóżka. Dopiero później Rosa dokonał odkrycia kobiecej wrażliwości, drażliwości i delikatności. Rosa był nawet żonaty. W 1969 roku poślubił aktorkę Carlę Aulaulu, z którą rozwiódł się po dwóch latach.

Najważniejszą kobietą w życiu Rosy była jednak, podobnie jak dla większości pedałów, jego matka, z którą mieszkał pod jednym dachem przez kilkadziesiąt lat, aż do jej śmierci w roku 2003. Matka na krótko przed śmiercią wyznała (Holger, ich will mit keiner Lüge sterben – Holger, nie chcę umierać w kłamstwie), że nie jest rodzoną matką Holgera, lecz adoptowała go w dzieciństwie w Rydze. Rosa-Holger urodził się w więzieniu, a pierwsze lata życia spędził w sierocińcu, gdyż jego rodzona matka była niepoczytalna.

Ich liebe Sensationen, Provokationen und Unverschämtheiten – Kocham sensacje, prowokacje i bezczelność

Prowokacje to druga natura Rosy. Najważniejszą i najbardziej znaną do dziś prowokacją filmową był obraz „Nicht der Homosexuelle ist pervers, sondern die Situation, in der er lebt” (“To nie homoseksualista jest perwersyjny, tylko sytuacja, w której żyje”) z roku 1970 – film, który przyczynił się do zniesienia paragrafu 175 w Niemczech oraz do powstania tzw. drugiego, nowego ruchu homoseksualnego w Niemczech. Gdy w 1973 roku niemiecka telewizja publiczna ARD wyemitowała go w końcu, Bayerische Rundfunk wyłączyło na znak protestu swoje nadajniki. Była to bowiem pierwsza i niezwykle odważna próba pokazania światka homoseksualistów heteryckiej większości i to bez żadnych ogródek czy upiększeń. (Film można obejrzeć w Internecie podzielony na kilkuminutowe fragmenty). Niemieccy schwule sami również uznali ten film za prowokację. Współautorem scenariusza był seksuolog Martin Dannecker. Razem z Rosą wpadli na pomysł by słodkim obrazkom z życia gejów towarzyszył z offu zimy, często zjadliwy komentarz: Schwule wollen nicht schwul sein, sondern so spießig und kitschig leben wie der Durchschnittsbürger [...] ihre politische Passivität und ihr konservatives Verhalten sind der Dank dafür, dass sie nicht totgeschlagen werden. (Pedały nie chcą być pedałami, lecz pragną żyć tak mieszczańsko i kiczowato jak zwykli obywatele; ich polityczna pasywność i konserwatywne zachowanie są wyrazem wdzięczności za to, że nie zostali zatłuczeni na śmierć.)

Prowokacja zdała egzamin i jak grzyby po deszczu powstawać zaczęły w wielu miastach niemieckich grupy inicjatywne organizacji gejowskich, pragnących udowodnić, że jest inaczej i zupełnie na odwrót.

Ich liebe das Abenteuer, die Unruhe und harte Muskeln, ich hasse Anpasser und Feiglinge – Kocham przygody, niepokój i twarde muskuły. Nienawidzę koniunkturalistów i tchórzy

Ich war immer sehr promisk (zawsze żyłem w rozwiąźle) – wspomina z uśmiechem Rosa. Jego autobiografia pełna jest szczegółów tego pożycia. To, że reżyser nie zaraził się wirusem HIV, graniczy z cudem. Roza sam to wyjaśnia: Nie daję się przelecieć. W niektórych okresach życia praktykowałem też monogamię.
Epidemia AIDS zmobilizowała Rosę do innej, społeczno-artystycznej działalności. Setki znajomych Rosy umierały w straszliwy sposób. Praunheim zaangażował się wówczas w kampanię na rzecz bezpiecznego seksu, nazywając osoby nieużywające prezerwatyw mordercami. Krytykował promiskuizm, czym przysporzył sobie w środowisku wielu śmiertelnych wrogów.

Rosa wyoutował też kilku niemieckich prominentów jak Alfred Biolek (to taki niemiecki Maciej Kuroń) czy Happe Kerkeling (w niemieckim show biznesie odpowiednik Wojewódzkiego, czy Majewskiego). Argumentem była tu teza, że homoseksualizm to nic prywatnego. Schwul- oder Lesbischsein ist so lange keine Privatsache, wie wir dafür zusammengeschlagen werden und aus unseren Jobs und Wohnungen fliegen. (Bycie gejem czy lesbijką tak długo nie będzie sprawą prywatną, jak długą będziemy tracić nasze miejsca pracy i mieszkania.

Ich liebe mich, meine Energie und mein Arschloch – Kocham siebie, moją energię i moją dziurkę w dupie.

Samolubstwo Rosy i jego niepożyta energia znalazły wyraz w ponad 60 filmach, które reżyser nakręcił i kręci nadal. Fabularne produkcje ocierają się często o kicz i są raczej marne (wyjątek: Einstein seksu – fabularyzowany dokument o Magnusie Hirschfeldzie). Perełki w twórczości Rosy von Praunheim stanowią jednak filmy dokumentalne, obrazujące prawdę czasu i prawdę ekranu. Prawdę o gejach i lesbijkach, o sobie samym, o kobietach i pedałach, AIDS, Nowym Jorku, biznes-bojkach, ciotach które nie kłamią, prawdę o poszukiwaniu dwóch matek. Armia Kochanków – Armee der Liebenden – Army of Lovers przewija się na kartach jego licznych, wznawianych i przeredagowywanych autobiografii: „Neurosia”, „50 Jahre pervers”, wreszcie ostatniej wersji, „Rosas Rache” – Zemsta Rosy. Nie na darmo popularny w latach 80. i 90. XX w. szwedzki zespół popowy wziął swą nazwę od tytułu jednej z książek (i jednego z filmów) Rosy von Praunheim.

Powyższa publikacja to tekst prezentacji multimedialnej, która została wygłoszona na Festiwalu Równych Praw 24-26.09.2010 r. we Wrocławiu
Cytaty oraz fragmenty wypowiedzi Rosy von Praunheim pochodzą z jego autobiografii „50 Jahre pervers” oraz z wywiadu-rzeki przeprowadzonego przez Philippa Gesslera dla „Die Tageszeitung” i zostały przetłumaczone przez Autora na potrzeby publikacji. Zdjęcia pochodzą z autobiografii “Rosas Rache” oraz materiałów dystryburora filmu “New York Memoires”

Autorzy:

zdjęcie Janusz Boguszewicz

Janusz Boguszewicz

tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.

27 komentarzy do:Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i…

  • Soniasonia

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    Beznadziejny artykuł o beznadziejnym, kiczowatym i mizogynistycznym pseudoartyście, potrafiącym tylko wulgarnie prowokowac. Obrzydlistwo.

  • Peter Pan

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    To czy ten artysta jest dobry czy zły, to kwestia dyskusyjna.
    To, że został tu nazwany mizoginem, zupełnie mnie nie dziwi, bo wg. standardów obowiązujących na tym portalu, mizoginem nie jest się wyłącznie, gdy jest się zaangażowanym feministą śpiewającym w jednym chórku ze Środą i Szczuką.

    Ale dlaczego beznadziejny jest ARTYKUŁ o tym artyście strasznym artyście, tego zrozumieć nie mogę.

  • Peter Pan

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    Oczywiście: ,,o tym strasznym artyście”.
    Sorry za to powtórzenie;)

  • buźka

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    A jak TY byś się czuł, gdyby lesbijka powiedziała, że gej to tylko dziurka do ciupciania? Swoją drogą, ten facet prezentuje totalne bezguście.

  • Peter Pan

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    @ buźka

    Czułbym się tak samo jak wtedy kiedy słyszę dziewczyny mówiące, że facet jest zbędnym dodatkiem do penisa … . Jeśli nie jest to żart, to świadczy o niskim poziomie. Mizoandrią bym tego chyba mimo wszystko nie nazwał … . Powstrzymam się więc od etykietki ,,mizogin” wobec artysty… .

    Rosa von Praunheim generalnie wydaje się kochać bezguście. Pytanie tylko czy to faktyczne uwielbienie dla kiczu czy pastisz jak u Almodovara.
    Za mało o nim wiem, żeby o tym rozstrzygać. Wiem za to trochę o filmie ,,Nicht der Homosexuelle …” To był wielki przełom w sprawie LGBT, nie tylko w Niemczech.

  • Władca Pierścieni Odbytowo-Odbytniczych

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    No boskie z niego ciacho … z dziurką ….
    i kakaowym nadzieniem ….. yumie …

  • Rchcz

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    ^ kekekek … hujowe to jak barszcz ten caly rosa … tam byl tylko fassbinder , reszte trza se darowac… niemcy nie potrafia grac kiczem bo jakos… im to nie wychodzi, chyba granice im sie zacieraja zabardzo …i jescze jedno na koniec- mam mieszane uczucia co do gejoskiej martyrologii obozowej- gdzies slyszalem,ze owszem trzecia rzesza ladowala gejow do kacetow ALE pod kilkoma warunkami- tylko niemcow, tylko fukcjonariuszy panstwa /wojskowych, urzednikow, pastorow itp/ i tylko ‚recydywe’ co sie wielokrotnie z wieloma dopuszczala … podobno grzech sodomski byl tam tak rozpowszechniony,ze monogamicznych nawet nie ruszali !

  • krzsz1986@o2.pl (przykład żartu mizoginistycznego)

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    „podobno grzech sodomski był tam tak rozpowszechniony, że monogamicznych nawet nie ruszali”

    To wszystko przez brzydkie Niemki. ;) Ha, ha.

  • Rchcz

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    smiejesz sie, ale to cos glebszego zarowno w kulturze germanskiej jak i anglosaskiej- tam to jakos gleboko siedzi te wszytskie przebieranki i camp a zdrugiej strony fetysze smierdzacego samca i erotycznej mesko-meskiej przemocy … przeciez to,ze sie pedaly zjadly nawzajem akurat w niemczech nie jest bez znaczenia … teraz sie karmi ciemne masy pedalskie matyrologia typu ‚geje cierpieli w 3 rzeszy’ ale to nie jest cala prawda … mam wrazenie,ze oni nawt gloryfikowali homoseksualizm- tyle,ze bez seksu ;)

    sprowadzony do kultu zdrowego meskiego ciala i ‚braterstwa’- pewnie tepili tylko zniewiescialych i cioty ..

    jest taka ksiazka antoniego sobanskiego, ktory pisal do prasy przed wojna wlasnie z berlina- sam bym pedziem i zlosliwie podkreslal jak to jescze rok wczesniej przesiadujace po schwulerniach cioty w ciagu niedlugiego czasu poprzebieraly sie w mundury i staly zagorzalymi polecznikami hitlera …

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    @ Ruchacz
    Za mundurem cioty sznurem.

  • Ciotopedał Alfa

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    ” Za sutanną chłopiec z panną ”

    Szkoda że ta jego opiekunka tak późno powiedziala mu że nie jest jego biologiczną może by tę starszą dziurkę jeszcze wiele nauczył swoim Schwänzestucke.

  • Peter Pan

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    @ krzsz

    Brzydkie Niemki ???
    No nie wiem, nie wiem.

    Mały przykład:

    a. Sonya Kraus

    http://www.youtube.com/watch?v=TEVTBE8vOws&feature=related

    b. kibicki

    http://3critical.files.wordpress.com/2008/06/german_girls.jpg

  • Music makes you lose control

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    @ Peter Pan

    Ta Sonya Kraus to nieszczególnie kobieca niewiasta. Widziałem już bardziej kobiece od niej transy. Nie wiem czy to tylko ja, ale miałem dziwne uczucie gdy w tym video siedziała i okręcała się w fotelu przekładając nogę na nogę, że lada moment wytoczy ‚armatę’ :) Podobnie stojąc w tym okropnym rozkroku, że upuści kule. Może stała w takiej pozycji dlatego, że program nazywa się Simply The Best i chciała zrobić coś z Tiny Turner?
    Zdjęcie z niemieckimi ‚kibickami’ całkiem niezłe. Jakby nie spojrzeć, to jest to bez wątpliwości coś dla pośladkowców. Trzecia z prawej ‚kibicka’ ma na tyłku namacalny dowód na to, że ktoś ją tam macał – może chciał obadać jej cellulity?
    Tak czy inaczej – NIE MA BRZYDKICH KOBIET, są tylko takie, które zapominają o makijażu, mają ‚bad hair day’….everyday, pod złym adresem kupują outfity…. i zdecydowanie za mało ćwiczą
    http://www.youtube.com/watch?v=_so7IByf4Co
    :)

  • Peter Pan

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    @ Music makes you …

    Jak dla mnie Sonya jest super. Ma niesamowite ciało … . Ale jest więcej ładnych Niemek, tak naprawdę. Chociaż Polki są ładniejsze … .

    Zdecydowanie masz racje co do tego, że kobiety powinny umieć o siebie zadbać (mężczyźni też, ale w inny sposób).
    Denerwują mnie dziewczyny, które chodzą w dresie i adidasach a potem mają pretensję do całego (męskiego) świata.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    @ Peter Pan

    Brzydkie Niemki? To był żart. ;) Jeśli chodzi o przykład, który podałeś – Sonja bez wątpienia może się podobać, a zapewne dla większości mężczyzn niehomoseksualnych jest po prostu atrakcyjna seksualnie. Jeśli ktoś zarzuca jej brak kobiecości, to ze względu na raczej mało łagodne rysy – ocena pozostaje jednak kwestią gustu. Jeśli chodzi o filmik, do którego odsyłasz: owszem, Sonja prezentuje się tam atrakcyjnie, trochę drapieżnie (zwłaszcza jeśli do wizji dorzuci się fonię), ale niestety wygląda tanio. Sukienka nie najlepiej podkreśla jej silikony, trochę brzydko się zjarała na solarium, a oświetlenie w studiu nie jest chyba optymalnie ustawione.

    Jeśli chodzi o dziewczyny w dresie i w adidasach, to jak rozumiem, nie denerwują, o ile nie mają pretensji do całego świata? :) Gdy przeczytałem o tym dresie itp, pierwsze skojarzenie było takie [i.dailymail.co.uk]. ;)

  • buzka

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    Taka rozmowe to spodziewałobym sie usłyszec w jakimś podrzednym barze pomiedzy podpitymi tepakami

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    @ buzek

    Brawa za „spodziewałobym”.
    Poza tym mam pytanie: dlaczego?

  • Peter Pan

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    Buźka po prostu wolałby, żebyśmy pogadali o Niemcach a nie o Niemkach.
    Niektórzy geje nauczyli się od feministek, że męska (hetero)seksualność jest ,,be” a każda uwaga dotycząca kobiecej urody godna jest co najwyżej pijaka czy jakiegoś innego prymitywa.

    Mnie to trochę śmieszy, bo twierdzę, że męska seksualność zawsze fetyszyzuje ciało i mogę zgadywać z prawie 100% pewności, że buźka w podobny sposób rozmawia o mężczyznach.

    Ja mam natomiast to szczęście, że o wszystkim mogę pogadać. I dlatego powiem, że o ile Niemki są brzydsze od Polek, o tyle Niemcy są ładniejsi od Polaków, według mnie ;)

  • Czaruś

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    @ Panie Piotrusiu :)
    Twoja Sonya to rzeczywiście rura nie do przepchnięcia. Nogi ma jak piłkarz pierwszej ligi, tyle że bez włosów. Ja także widzę wiele męskich cech w jej twarzy i ciele. Ale to może zrozumiałe, że jako bisex podświadomie wybierasz takie (nawet z lekka) androgyniczne typy. Jeśli chodzi o ładnych Niemców, to na pewno jest takich wielu, jest wielu przystojnych Holendrów, Szwedów czy Norwegów. Z Polakami jest ten problem, że generalnie o siebie nie dbają. Większość pewnie nie chce mieć przypiętej metki metro albo pedała. Poza tym Kleider machen Leute, a Polacy się dość bezgustownie ubierają – niestety (choć nie wszyscy)
    BTW – Szczerze mówiąc też, denerwuje mnie tego typu polityka tożsamościowa :)

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i... fiut]

    Specjalnie dla buzki (choć może też dla siebie) zamieściłem link do fiuta Kanye Westa na lansik.pl, bo rozumiem, że może czuć przesyt silikonowymi cycami, ale wywalili mój komentarz :/ Trudno ;) Zajrzyjcie sobie na lansik.pl albo jakiś inny portal, gdzie to pokazują, bo ma fajnego.

  • buźka

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    Dlaczego a priri przyjmujecie, że jestem mężczyzną? Nie jestem mężczyzną. Nie jestem też kobietą. Ani mężczyźni, ani kobiety nie interesują mnie jako obiekty seksualne. Natomiast jako człowiek czuję odpowiedzialność walki w imieniu wszystkich tych, którzy nie mają rózwnych praw bądź ich prawa są lekceważone. Im bliżej poznaję jednak środowisko gejowskie, tym mniejszą mam ochotę na działanie na rzecz równouprawnienia homoseksualistów. Śmiać mi się chce, gdy mężczyźni, którzy z definicji nie interesują się seksem z kobietami wyśmiewają się z tych, które nie chcą być seksbombami. Dla mnie właśnie ludzie podkreślający swe walory cielesne (w domyśle – seksualne) nie są warci nawet śmiechu. Zwracanie uwagi przede wszystkim na cielesność jest zwierzęce i uwłaczające dla istoty ludzkiej. Ciało jest ciałem, zawsze w końcu zestarzeje się i zginie, umysł natomiast jest zdolny do stworzenia cudów, które pozostaną nawet po jego śmierci.

  • Peter Pan

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    @ buźka

    Tak, tak rozdział ciała i duszy, czyli klasyka religii monoteistycznych, prowadząca do zasłaniania kobiet od stóp do głów (aby mogły być czyste i nieskalane ,,zwierzęcą cielesnością”), do opresji w postaci chociażby obrzezań (kobiet i mężczyzn), do negowania ludzkiego erotyzmu jako służącego wyłącznie prokreacji (z czego m.in. bierze się homofobia).

    Poza tym nie jestem ani nie czuję się gejem. Jestem biseksualistą i z definicji interesuję się (nie tylko) seksem z kobietami.

    Swoją drogą jeśli masz walczyć o prawa gejów zaprzeczając ich potrzebom seksualnym lub o prawa biseksualistów sprowadzając ich zainteresowanie płcią przeciwną do jakiegoś ,,prymitywizmu”, to faktycznie sobie daruj.

  • buźka

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    Nikogo nie zachęcam do absencji seksualnej, mimo, iż samo nie odczuwam potrzeby kontaktów erotycznych. Natomiast w waszej dyskusji mówiliście o kobietach wyłacznie jako o obiektach seksualnych, tzn. całkowicie pomijając ich strefę psychiczną – nie piszecie, jaki charakter wam się podoba, ale jakie ciało wam się podaba, kwestię psychiki pomijając, jakby nie isniała, a raczej, jakby nie była istotna. To mi się nie spodobało. Dodam może, iż nie lubię też kobiet, dla których faceci to tylko „ciacha”. Wątpię, aby tobie podobało się, gdybyś był świadkiem rozmowy kobiet wyśmiewających się wulgarnie z mężczyzn, którzy nie chcą się na każdym kroku „podobać”.

  • Peter Pan

    [Re: Różowy z Praunheim, czyli filmy, kobiety i...]

    @ buźka

    Z nikogo się nie śmiałem a już z pewnością nie wulgarnie.
    Jeśli mówiliśmy o tym czy Niemki są ładne czy nie są, to faktycznie trudno żebyśmy dyskutowali na temat inteligencji lub psychiki.

    Moim zdaniem, reprodukujesz niemądre mity na temat męskiej seksualności. Rzeczywiście nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś miał erekcję na widok możliwości intelektualnych danej osoby i rzeczywiście mężczyźni (zarówno hetero, jak i homo) mają skłonność do gadania na temat ciała. . Ale to akurat z pewnością nie oznacza jakiegoś braku szacunku dla innych cech drugiego człowieka niż te seksualne.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa