Pożegnanie z queer

Wywiad Mariusza Kurca z Samuelem Nowakiem pochodzi z najnowszego numeru „Repliki”. „Replika” w Internecie: http://www.kph.org.pl/www_replika/

Mariusz Kurc: Sam zaproponowałeś tytuł wywiadu jeszcze zanim się umówiliśmy. Dlaczego chcesz się pożegnać z teorią queer?

Samuel Nowak: Teoria queer – szczególnie w polskim wydaniu, ale nie tylko – ma paraliżującą moc. Jej niechęć do rozwiązań instytucjonalnych, prawnych szkodzi tym, za którymi się upomina – osobom nieheteroseksualnym. Obawa przed wszelkim “my” odbiera głos, a wtedy za osoby LGBT bardzo chętnie wypowie się ktoś inny, zwłaszcza konserwatyści.

Queer proponuje strategie parodiowania heteronormy i działań na mikro- /indywidualnym poziomie, z góry dodając, że tkwimy w systemie po uszy, więc poważniejsza zmiana nie jest możliwa. Proszę cię! To tak, jakby maltretowanym kobietom zaoferować strategię dystansu i więcej poczucia humoru. Piszą o tym krytycy queer – m.in. Martha Nussbaum, Max Kirsch. Sama Butler, fundatorka queer, nie pofatygowała się podać przykłady proponowanej strategii, więc właściwie nie wiadomo, na czym to parodiowanie heteronormy miałoby polegać. I to jest ten paraliż działania.

Zakochani faceci trzymający się za rękę na ulicy…?

To raczej sentymenty, jak pisze Donald C. Hall, a nie strategia. Według queer to nie jest parodia heteronormy, tylko jej reprodukcja. Nie rozsadza systemu, replikuje go. Widzimy jednak, że ma to sens. Nie tylko jako afirmacja ich miłości, ale jako polityczny gest – sposób na wkluczenie niestandardowej seksualności, pokazanie „fuck you” obowiązującej konwencji. Homonormatywność – czyli na przykład dwaj mili geje w monogamicznym związku – wbrew temu, co głosi queer, według mnie też ma wywrotowy potencjał.

Piszesz pracę doktorską „Media a tożsamość gejowska”.

Tak. Zaczynam od tego, że to kapitalizm umożliwił rozwój współczesnej tożsamości gej/les. Efektem kapitalistycznej rewolucji był wzrost znaczenia pracy najemnej, którą można było dostać w ośrodkach przemysłowych. To spowodowało destabilizację tradycyjnej rodziny – ludzie opuszczali swe rodzinne domy w poszukiwaniu pracy. Jednocześnie szybko rosły aglomeracje miejskie. Tylko w takich warunkach mogła rozwinąć się tożsamość gej/les – osoby homoseksualne mogły się poznać. Największą rolę odegrały i nadal odgrywają jednak media. Współcześnie Internet jest głównym narzędziem umożliwiającym powstanie wspólnoty LGBT. Roboczo posługuję się nawet terminem ”gej cyborgiczny” – to jest postać, której tożsamość homoseksualna jest dużo bardziej widoczna w sieci, niż w realu.

A o queer piszesz: „Na gruncie teorii queer dekonstrukcja (tożsamości seksualnej) skutkuje wzmocnieniem polityk, przeciw którym sie zwraca”.

Bo przestajemy się interesować rzeczywistym wykluczeniem, starając się budować totalizujący model, który ująłby wszystkich. Próbując załatwić wszystko, nie załatwiamy nic. Drepczemy w miejscu. Myślenie takie opiera się na fałszywej przesłance, że wykluczeni mają jakiś wspólny interes. Nie mają.

Nic dobrego nie ma w teorii queer?

Oczywiście jest (śmiech). Dzięki niej mamy świadomość, że podejście tożsamościowe, sztywne kategorie „gej”, „lesbijka” i inne, ma swoje wady. Wiemy już, że system, w którym osoby hetero- i homoseksualne żyją w harmonii i bez dyskryminacji, nie może być „punktem dojścia”, bo na „zewnątrz” pozostaną inne wykluczane grupy, choćby osoby interseksualne. Skrót LGBT, choć pojemniejszy niż „osoby homoseksualne”, też zostawia wiele niestandardowych seksualności za burtą – możliwości jego wydłużania jest więcej niż liter w alfabecie.

Dlatego wolałbym działania polityczne, które będą skuteczniejsze, jeśli wrócimy do zaniedbanych studiów gej/les wzbogaciwszy je o wrażliwość, której nauczył nas queer.

To znaczy?

W końcu przecież nie jest tak, że co rano budzimy się kimś innym, to byłaby jakaś neuroza. Jestem gejem, moja seksualność nie jest płynna z dnia na dzień. I moja tożsamość, również seksualna, też nie jest.

Ale ludzie odczuwający popęd do ludzi tej samej płci mogą mieć zupełnie inną od twojej tożsamość, również seksualną. Na przykład żonaty gej załatwiający potrzeby seksualne pokątnie, z przygodnymi facetami.

Co jednak nie oznacza, że jesteśmy tak zindywidualizowani, jak sugeruje już przywołany Hall czy Morley. Każdy jest inny i niepowtarzalny, ale jednak da się złożyć jakieś szersze opowieści o nas, znaleźć wspólne mianowniki. Nie jestem jedynym gejem, który miał dylematy związane z coming outem albo cierpi z powodu mowy nienawiści. Ani też jutro nie stanę się nagle kimś innym.

Skrajna indywidualizacja niesie inne niebezpieczeństwo – rzuca nas w objęcia wolnego rynku. Jeśli łączenie się w grupy z góry skazuje nas na pułapkę wykluczenia kogoś, to każdy musi radzić sobie sam, tak? I zamożniejsi dadzą sobie radę – kupią sobie wolność. Zamieszkają na strzeżonych osiedlach, zarabiać będą w korporacjach, taksówkami jeździć do centrów handlowych i modnych klubów. Odizolują się od homofobii. A ci w gorszej sytuacji materialnej?

Ryszard Giersz nie mieszka na strzeżonym osiedlu, spotkał się z homofobią i… rzucił wyzwanie polskiemu systemowi prawnemu podając do sądu lżącą go sąsiadkę.

Właśnie! Jego działanie – zaskarżenie mowy nienawiści – było wywrotowe, ale nie na gruncie queer. Np. Butler jest przeciw ustawom o mowie nienawiści.

Teoria queer opiera się na słusznym założeniu, że tożsamość jest konstruowana społecznie – jest performatywna, odgrywa się ją. Wyciąga jednak błędne wnioski, gdyż ta tożsamość, nawet jeśli odgrywana, to wywiera realne skutki. Giersz czuł się upokorzony i nie mógł funkcjonować tam, gdzie mieszkał. Ja też czułbym się bezpieczniej, gdyby państwo w takich sytuacjach stawało po mojej stronie. Potrzebne są m.in. tymczasowe zmiany w prawie.

A dlaczego „polskie wydanie” queer paraliżuje szczególnie?

Bo queer u nas bezrefleksyjnie i wybiórczo ogranicza się do jednej autorki. Zamiast zastanowić się, czym ta teoria i jej odmiany mogłaby być nad Wisłą, próbuje się z nas zrobić kolonię queerowania z USA.

Kto próbuje?

Funkcjonujący w polskiej myśli akademickiej sposób uprawiania teorii, gdzie za horyzont przyjmuje się ustalenia Butler i jej komentatorów. Polski queer ignoruje podstawową lekcję teorii postmodernistycznej: normatywność też jest dyskursywna, czyli względna. Zapomina też, że każda teoria, w tym queer, jest dzieckiem swojego czasu i miejsca i nie ma uniwersalnego zastosowania.

Czyli?

Kiedy w Polsce geje i lesbijki weszli na polityczną wokandę? Dopiero na początku XXI wieku – wraz z akcją Niech Nas Zobaczą z 2003 r., projektem ustawy o związkach partnerskich senator Szyszkowskiej, wraz z zakazywanymi paradami. Teoria queer na polskich uniwersytetach pojawiła się na przełomie wieków – wcześniej niż do słownika politycznego weszły słowa „gej” i „lesbijka”. W Stanach było odwrotnie – tam queer stanowiło krok naprzód po 20 latach afirmacji tożsamości LGBT, po kilkunastu latach od Harveya Milka. Hekatomba AIDS z lat 80. pokazała, że po pierwsze sama „gay pride” nie wystarcza, bo trzeba zmian w prawie, by uczynić z osób homoseksualnych pełnoprawnych obywateli. a po drugie – wkluczenie gejów i lesbijek to zaledwie początek demontażu heteronormatywnego systemu. Amerykańskie queer dało nową energię, a polskie queer zaszyło się na uniwersytetach, ma zerową polityczną moc i… jest z tego zadowolone. A kiedy przychodzi do debaty publicznej sięga po argumenty… liberalne! Jasne, na uczelni musi być miejsce na metarefleksję. Ale nie na totalny odjazd.
Tak jak feminizm akademicki ma za zadanie dostarczać narzędzi do rozwiązywania realnych problemów kobiet – ma odpowiedzieć na pytanie, jak zmienić system, w którym kobiety zarabiają mniej, są ofiarami przemocy, czy, jak w przypadku lesbijek, są prawie zupełnie niewidoczne itd. – tak polski queer powinien odpowiedzieć na pytanie, co zrobić, by rozwiązać problemy osób nieheteroseksualnych w Polsce.

Przez homofobię większość polskich gejów i lesbijek wstydzi się swojej orientacji i ukrywa ją – według mnie to główny problem.

A niektórzy teoretycy queer sugerują, że coming out jest pojęciem z epoki afirmatywnej polityki tożsamościowej, czyli anachroniczny, jest kategorią, która tylko wzmacnia heteronormę. Jest jednak odwrotnie: odmawianie coming outu to legitymizowanie systemu, który już wcześniej odebrał nam głos. To kontynuacja milczenia i niewidzialności.

I tu następna kwestia. Wytworzyła się fałszywa opozycja: narracja queerowa, w myśl której „gej” i „lesbijka” to tylko społecznie wytworzone iluzje i narracja, nazwijmy ją, transhistoryczna, która mówi: geje/lesbijki istnieli zawsze, tylko przez wieki się nie ujawniali – tę historię trzeba odkryć i pokazać tak, jak robi to wystawa „Ars Homo Erotica”.

Dlaczego ta opozycja jest fałszywa?

Osoby, które odczuwają pociąg seksualny do przedstawicieli swojej płci, istniały zawsze. Oczywiście pożądanie nie było kiedyś, tj. przed kapitalizmem, przyczynkiem do budowania tożsamości. O tym badacze, jak np. J. D’Emilio, pisali już w latach 70. Poza tym studia gej/les wciąż funkcjonują wspólnie z teorią queer na gruncie studiów kulturowych. Wynika to z tego, że różne założenia przyświecają różnym problemom badawczym.

A twoja tożsamość jak się tworzy?

(śmiech) Ja sam jestem w dużej mierze dzieckiem akcji Niech Nas Zobaczą.

I chyba też jej synem marnotrawnym?

Poczekaj, poczekaj. To akcja Niech Nas Zobaczą sprawiła, że będąc 19-latkiem na I roku kulturoznawstwa na UJ – postanowiłem zaangażować się w walkę z homofobią. Zgłosiłem się do Tomka Szypuły, do KPH.

I przez sześć następnych lat organizowałeś w Krakowie festiwal Kultura dla Tolerancji.

A na III roku studiów dostałem szóstkę z dekonstrukcyjnej pracy krytykującej „Niech Nas Zobaczą”, o to Ci pewnie chodziło, tak? Głupio mi teraz (śmiech).

Jacek Kochanowski w „Spektaklu i wiedzy” też ją krytykuje.

Ta krytyka jest spójna na gruncie teorii queer i w jej optyce trudno się z nią nie zgodzić. Promocja grzecznej homomonogamii, sielanka. No, ale co z tego, skoro ta akcja – jak pokazała praktyka czyli bardzo agresywne reakcje – trafiala w samo sedno uprzedzeń. Z ogromnym społecznym wydźwiękiem. Akcja, którą – wbrew queerowemu odczytaniu- należałoby uznać za akcję o niesamowitym potencjale wywracającym heteronormatywność. Jestem tego żywym przykładem, bo mój heteronormatywizm wywróciła, dzięki niej się zbuntowałem, wyoutowałem, zacząłem działać. Akcji w kluczu queer pewnie bym nawet nie zauważył.

Co więc postulujesz?

Polityczne działania skierowane na zmianę prawa oraz projekty instytucjonalne.
Zwróć uwagę, że wśród osób żyjących w związkach jednoplciowych są i tradycjonaliści/-stki. Dwie konserwatyne kobiety pragnące po przyrzeczeniu sobie w majestacie prawa dozgonnej miłości i wierności wychowywać dzieci w schludnym domku na przedmieściach – powinny mieć taką możliwość. Dlaczego nie? Queer mówi: małżeństwa homo czy związki partnerskie to też reprodukcja heteronormy. Takie myślenie jest ponadto ślepe na kwestie ekonomiczne. A realia są przykładowo takie: jako doktorant jestem ubezpieczany przez mój uniwersytet. Mój partner, który ma wolny zawód, nie jest ubezpieczony. Gdybym miał żonę, uniwersytet by ją ubezpieczył. Ale mam chłopaka, który na gruncie tego prawa nie może zostać moim mężem. No i co?

Dupa blada.

A ja bym chciał, żeby uniwersytet płacił ZUS za Łukasza, tak jak płaci za żony i mężów innych osób na moim uniwersytecie.

Samuel Nowak, doktorant w Instytucie Sztuk Audiowizualnych UJ, studiował także na Universiteit Antwerpen oraz King’s College London, gdzie przebywał pod opieką prof. Richarda Dyera. Stypendysta m.in. Tokyo Foundation, Rektora UJ, Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W latach 2003 – 2009 związany z krakowskim Festiwalem Kultura dla Tolerancji.
/foto: Tomasz Kaczor/

***
„Replika” dostępna jest w najlepszych klubach gej-les, oddziałach KPH w całej Polsce oraz prenumeracie!

Prenumerata (6 numerów) kosztuje tylko 48 zł. Co dwa miesiące otrzymasz „Replikę” prosto do domu. Wpłat na prenumeratę należy dokonywać na: Kampania Przeciw Homofobii, numer konta: 35 2130 0004 2001 0344 2274 0001, z dopiskiem: Replika – prenumerata (darowizna) oraz podaniem dokładnego adresu do przesyłania magazynu.

“Replika” w internecie: www.replika.kph.org.pl
Najnowszego i archiwalnych numerów szukaj na allegro.pl

Autorzy:

zdjęcie Replika

Replika

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 336; nazwa: Replika

207 komentarzy do:Pożegnanie z queer

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Pożegnanie z queer]

    Wyjątkowo postanowiłem przeczytać tekst, zanim napiszę komentarz. Było warto. Bardzo mądry chłopak się wypowiedział. Szkoda tylko, że pod wywiadem straszą te wielkie cyce! (choć trzeba przyznać, że zrobione niemal po mistrzowsku) Jeśli już koniecznie Rafalala, to trzeba było pokazać jej siurka.

    „Polityczne działania skierowane na zmianę prawa oraz projekty instytucjonalne.” – trudno trafniej wskazać postulaty, które są najistotniejsze.

    W przedostatnim, moim zdaniem najważniejszym akapicie (Co więc postulujesz?) niepotrzebnie utożsamiono konserwatyzm i tradycjonalizm z silną preferencją dla stałych, monogamicznych związków. Rozumiem, że po prostu miało być obrazowo. Moim zdaniem nie trzeba być ani konserwatystą, ani tradycjonalistą, by dążyć do stworzenia takiego związku. Nie chciałbym też, by ludzi, którzy pragną monogamicznych związków, zaczęto nazywać konserwatystami. :) Takiej rewolucji jeszcze nie było. :)

  • d.biskupa

    [Re: Pożegnanie z queer]

    A ja, jak zawsze, nic nie czytałam, tylko obejrzałam sobie fotkę. Nie dość, że intelektualista, to jeszcze jaki śliczniutki!

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Pożegnanie z queer]

    W typie Sonii.

  • Wojtaszek

    [Re: Pożegnanie z queer]

    Jednak chyba nie w jej typie, bo nie jest narysowany :-)

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Pożegnanie z queer]

    @ Wojtaszek
    Zdjęcie jest małe, czarno-białe, bez szczegółów, więc prawie jak kreskówka. :) Choć nie o jego wyglądzie powinno się tutaj rozmawiać. Zresztą, trudno skupić się na ładnym chłopaku, gdy w zasięgu wzroku znajdują się wielkie, ordynarne (choć wzorowo uszyte i wypchane) cycole Rafalali. Przypominają mi nieco większe cyce Kim Kardashian [e3.pudelek.pl].

  • Moje imię

    [Re: Pożegnanie z queer]

    @krzsz1986 – siurek jest w środku Repliki.

  • e

    [Re: Pożegnanie z queer]

    Ciekawe co się stało, że queerowiec skapitulował, może to już passe po prostu na zachodnich uczelniach? Wiadomo, że do Polski jeszcze nie dotarł ten trend, więc ktoś będzie pierwszy. Ale nie do końca – na homikach pamiętam krytykę queeru w komentarzach o związkach partnerskich, kiedy to queerowcy krytykowali ideę związków jednopłciowych. W polskich realiach ich wypowiedzi były po prostu smieszne. Pożegnanie z queerem nastąpiło już tutaj, w praktyce, bo podczas postulowania związków partnerskich.

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Pożegnanie z queer]

    Trudno się nie zgodzić z wywiadem. Powiem tak: teoria queer na pewno jest ożywcza intelektualnie, pozwala dostrzec pewne rzeczy, które łatwo przeoczyć przy bardziej „zachowawczym” podejściu. Ale to nie znaczy, że w naszych warunkach jest skuteczna politycznie. Łatwo się „bawić” w teorię queer, kiedy już się osiągnęło pewne rzeczy – w Polsce po prostu nie jesteśmy na takim etapie. Zresztą nie można dorabiać gęby teorii queer – ot, Kochanowski też mówił w wywiadzie, że bynajmniej nie odrzuca posługiwania się słowami takimi jak „gej” jako kategorią polityczną. Sama też wcale nie jestem za „twardym podejściem tożsamościowym”, bo ono łatwo może prowadzić do żądania „dookreślenia się”, wykluczenia co bardziej złożonych tożsamości („genderqueer”, „lesbijka w ciele mężczyzny”…), a nawet „poczciwych” biseksów… Ale podejście queerowe niewiele daje w dzisiejszych warunkach politycznych.
    Ot, choćby tu ktoś komentował: nazwa w rodzaju „Queerowy Maj” ma niemal zerowy potencjał wywrotowy – po prostu jest niezrozumiała dla osób z zewnątrz. W Polsce to słowo jest zapożyczeniem (w krajach anglojęzycznych było demonstracyjnym przejęciem _pierwotnie obraźliwego_ słowa) i poza kręgami akademickimi nie jest w ogóle kojarzone z tematyką LGBT(Q).
    Było sobie pismo „Gwiazdeczki”, próba sojuszu żydowsko-queerowego. We wniosku o dotację wspominali m.in. o perspektywie queer… i dostali tę dotację. Tyle że (przynajmniej z tego, co mi wiadomo) potem kazano im ją zwrócić, bo się okazało, że tam promują homoseksualizm. Skąd urzędnik miał to wiedzieć? Nie miał pojęcia, co to znaczy „queer”…
    Jeszcze taki mały przykład trochę naiwnego podejścia do perspektywy queer. Jacek Kochanowski mówił, że pierwsze pokolenie osób transseksualnych, które miało możliwość korekty płci – ludzie z pokolenia Christine Joergensen – określali się po prostu jako „kobieta”, „mężczyzna” (tyle że urodzeni w niewłaściwym ciele). Drugie pokolenie – politycznie jako „osoby transseksualne” (coś na zasadzie: „istniejemy, nie będziemy się ukrywać, zrywać ze znajomymi, wyprowadzać się z miasta, żeby zatrzeć ślady, my też mamy prawo normalnie żyć”). A najmłodsi często określają się jako queer. Ja na to: i co z tego? Queer to jednak też pewna tożsamość – by określać się jako queer, trzeba wiedzieć, że istnieje taka kategoria. Nie sądzę, by w tym momencie dało się skutecznie uciec przed szufladkowaniem. Najpierw trzeba pozałatwiać pewne sprawy, potem można dążyć do tego, by nasza tożsamość płciowa i seksualna mogła być trzeciorzędnym wymiarem naszego życia.

  • Peter Pan

    [Re: Pożegnanie z queer]

    Jestem w szoku!
    Homiki publikują tekst krytyczny wobec teorii queer. Czuję się jakbym znalazł krytykę papieża na stronie Gościa Niedzielnego.

  • Peter Pan

    [Re: Pożegnanie z queer]

    @ zewsząd i znikąd

    Piszesz, że zabawa w queer jest dobra ,,na zachodzie”, ale nie w Polsce.
    To częsty, ale też bardzo dziwny pogląd.
    Musimy najpierw wprowadzić gejowskie małżeństwa, żeby stwierdzić, że reprodukują heteronormę ? To może lepiej nie wprowadzać i nie reprodukować ?

    Otóż problem polega na tym, że teoria queer nie przystaje do żadnej rzeczywistości- nie tylko polskiej.
    Głównie dlatego, że krytykując dyskursy tożsamościowe produkuje nowy dyskurs tożsamościowy.
    W koncepcji Butler, jesteśmy otoczeni ,,heteromatriksem” i jedyne co może nas wyzwolić to radykalna subwersja wobec niego, ciągła negacja ,,heteronormy”. Problem w tym, że to właśnie negacja jest momentem konstytutywnym każdej tożsamości.
    Mówiąc prościej: próbując wyzwolić się z heteronormy, poddajemy się ,,queeronormie”, która nakazuje negowanie wszystkiego co kojarzone jest z heteroseksualizmem.

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Pożegnanie z queer]

    Coś w tym jest. Mnie zawsze denerwuje pisanie, jakie to złe jest oczekiwanie od partnera wierności, bo to takie heteryckie… Ależ nie ma odrębnych modeli związku dla osób hetero- i homoseksualnych. Po prostu do tej pory po pierwsze osoby nieheteroseksualne żyły w ukryciu, po drugie – inne niż oficjalna monogamia modele związków były tabu. Teraz to się musi na nowo poukładać, ale nie można twierdzić, że monogamia jest z założenia heterycka i z założenia be. Zależy, co komu odpowiada…

  • pożegnanie z queerem

    [Re: Pożegnanie z queer]

    Ja mam wrażenie, że homiki poprzez tak precedensową dyskusję o związkach partnerskich, stały zawsze po stronie tożsamościowej, jeśli chodzi o ten aspekt polityczny, i nadal stoją, np. w akcji Miłość Nie Wyklucza czy z tym różowym banerem na paradach w Wawie i Wrocku. Natomiast w kwestii ‚intelektualnej’ – po stronie queerowej, by nie wykluczać (trzeba przyznać, ze red. ma świadomość i liczne lektury za sobą, bo to widać po słownictwie, które uwzględnia liczne typy tożsamościowe).
    W kwestii Nowaka, to trzeba przywołać jego wcześniej opublikowane teksty, bo zawiało koniunkturą jak stąd do Watykanu. Ponoć tylko krowa nie zmienia poglądu, a tu proszę.

  • supertranny

    [Re: Pożegnanie z queer]

    Skomentować rewelacje samuela merytorycznie zapewne lepiej zrobić nie w formie komentarza, jest to jakiś pomysł na dlugie jesienne wieczory itd. odpuszczę sobie zatem tutaj, przy czym on chyba tez sobie odpuścił udzielając wywiadu bo miałem go za nieco bardziej świadomego praktyki i teorii queer.
    Skomentuję zamiast tego pierwszy komentarz (autorstwa krzsz1986@tlen.pl) – fakt, że jest się, jak przypuszczam, gejem nie znaczy, ze trzeba być zajadłym, pospolitym mizoginem. Nie musisz być fanem cycków, ale możesz darować sobie komentarze jakoby straszyły one. Jak boisz się cycków to trzymaj się od nich z daleka, podobnie jak np. jeśli nie jesteś za prawem do aborcji to jej sobie nie rób.Proste! Rafalala czy inni/ne niech pokazują sobie cycki jeśli maja taką ochotę, podejrzewam, że świat nie został skonstruowany dla twojej osobistej przyjemności. Tego typu mizoginiczne czy transfobiczne komentarze ze strony gejów niewiele się różnią od komentarzy niektórych heteryków czy katoli, ze dwóch facetów razem to obrzydliwe.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Pożegnanie z queer]

    @ supertranny
    Jednym słowem, dajmy sobie spokój z teoretycznymi dysputami, ważne są cycki. ;) Ja powiem tyle: po kimś kto zmienia płeć albo przynajmniej ma cycki, nawet te naturalne, spodziewałbym się więcej poczucia humoru. ;) Poza tym ja je przecież pochwaliłem – powiedziałem, że są bardzo ładne (oczywiście jak na cycki).

  • supertranny

    [Re: Pożegnanie z queer]

    @krzsz1986@tlen.pl
    Masz rację – mizoginia jest śmieszna. Tylko, że w ogóle nie jest przy tym zabawna.
    Szanuję Samuela stąd uważam, że zasługuje na polemikę raczej niż na komentarz. Może będzie mi dane kiedyś przy jakiejś okazji :)
    Tak na marginesie – „zmianą” bym tego raczej nie nazwał, ale co tam transy wiedzą, przecież są od nich specjaliści.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Pożegnanie z queer]

    @ supertranny

    Dla otoczenia to jest zmiana, bo otoczenie widzi ciało, a nie to, co komu siedzi w głowie. To już kwestia języka, nie ideologii i nie ma powodu, by toczyć o to boje. Moim zdaniem mizoginia istnieje przede wszystkim w umysłach niektórych kobiet (a dopiero potem w znacznie mniejszym zakresie w świecie realnym). W swoim otoczeniu nie obserwuję jakiejkolwiek mizoginii. Wręcz przeciwnie: kobiety są często faworyzowane. Zwłaszcza gdy są młode i mają naście lat. Potem jest trochę normalniej.

  • Peter Pan

    [Re: Pożegnanie z queer]

    @ supertranny

    Cycek na okładce Repliki jest cyckiem poprawnym politycznie. Jest to cycek queerowy, gdyż występuje w towarzystwie penisa (również pokazanego światu przez właścicielkę, gdzieś w środku pisma). Krytyka takiego cycka, czy raczej jego ostentacyjnej prezentacji jest mizoginią.

    Są jednak na świecie również inne cycki.
    Występują w ,,tradycyjnym” towarzystwie, pokazują się światu w mało subwersywnym celu i reprodukują heteronormę. Takich cycków nie ma w Replice, ale są w Playboyu czy CKM.
    W ich przypadku okazuje się jednak, iż to zachwyt nad nimi (tak pożądany w przypadku cycków queerowych) jest mizoginią albo przynajmniej seksizmem.

    A tak całkiem serio:
    uważam, że rzucanie na prawo i lewo zarzutem mizoginii jest głupotą. Nie sądzisz, że to zbyt mocne słowo ?
    To, że gejowi nie podobają się cycki, nie znaczy, że jest mizoginem. Tak samo zresztą jak fakt, iż heterykowi nie podobają się gejowskie pocałunki lub seks, nie świadczy jeszcze o tym, że jest homofobem .
    Jak się miota pewnymi słowami na oślep, to tracą one swoją moc tam, gdzie są naprawdę potrzebne … .

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Pożegnanie z queer]

    @ Peter Pan et al.

    Sprostowanie: z mojej strony krytyki cycków Rafalali nie było. Wręcz przeciwnie: niejednokrotnie wyraziłem swoje uznanie dla talentu chirurga i pokusiłem się nawet o porównanie do cycków Kim Kardashian, która wprawdzie słynie ze swej pupy, ale cycki też posiada i to niemałe! Jedynie miejsce uznałem za niestosowne, bo w zasadzie cycki są tu nie na temat, przynajmniej tak duże i nachalnie prezentowane. Ale akurat tą część należy traktować z przymrużeniem oka (wyrazów uznania dla talentu chirurga – już nie).

  • supertranny

    [Re: Pożegnanie z queer]

    Zgadzam sie, że cycki w playboy niekoniecznie są wywrotowe. Pewnie, że geje nie muszą szaleć za cyckami. Rzecz w tym, że nie musi się afirmować swojego gejostwa i tym samym umiłowania męskiego ciała akurat przez stwierdzenia, niezbyt humorystyczne w swoim wydźwięku, że cycki straszą. Tak samo szlag mnie trafia gdy słyszę czasem lesbijki generalizujące jacy to faceci są okropni i jak to traktują kobiety przedmiotowo. Czy nie możemy określać się pozytywnie zamiast w-opozycji-do-czegoś co przy tej okazji poniżamy?
    ” Moim zdaniem mizoginia istnieje przede wszystkim w umysłach niektórych kobiet (a dopiero potem w znacznie mniejszym zakresie w świecie realnym).W swoim otoczeniu nie obserwuję jakiejkolwiek mizoginii. Wręcz przeciwnie: kobiety są często faworyzowane. Zwłaszcza gdy są młode i mają naście lat. Potem jest trochę normalniej.” Właśnie sam podałeś świetny, prosty i z życia wzięty przykład mizogini i seksizmu, których jak mówisz, nie stwierdzasz w swoim otoczeniu. jak na osobę nie dostrzegająca problemu (istniejącego przecież tylko w kobiecej wyobraźni) diagnozujesz go całkiem nieźle ;)
    I wcale nie jestem przekonany czy fakt, że komuś obrzydliwe są gejowskie pocałunki nie jest symptomem jego/jej homofobii. Między odrazą a brakiem zachwytu jest cały kosmos homofobii. najwyraźniej przyzwyczaiłeś się do niej tak mocno, ze już ci spowszedniała i wydaje się neutralna i naturalna.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Pożegnanie z queer]

    @ supertrania

    To nie przykład mizogini. Wiesz czemu? Bo te kobietki młode bardzo chętnie z tego korzystają, zabiegają o to i cieszą się tym, gdyż daje to jakąś przewagę nad płcią przeciwną. Zresztą, nie robię z tego wielkiego problemu. Ot, tak po prostu jest.

  • supertranny

    [Re: Pożegnanie z queer]

    Widzę, że rzeczywiście nie dostrzegasz problemu. Fakt, że „kobietki” z tego korzystają nie znaczy, że nie mamy do czynienia z mizoginią. Mizoginia właśnie dlatego jest tak powszechna i zakorzeniona, że ma swoje pozornie „dobre” strony. Gdyby kobiety doświadczały ją wyłącznie jako nieustająca, rażącą opresję nie godziłyby się na nią! jak sam również stwierdziłeś „przewaga” kończy się gdy przestają być młode czy ładne. Nie wiem czy trafienie na pozycję osoby bezużytecznej,z ktorą nikt się nie liczy bo jest już nieinteresująca seksualnie jest jakimś powrotem do normalności.Twoja definicja normalności jest w takim przypadku, oględnie mówiąc, specyficzna. Sam fakt wykorzystywania przez niektóre kobiety mizoginicznych mechanizmów nie zmienia ich mizoginicznej natury. kobiety te, widząc taki mechanizm starają się usytuować na pozycji wygranej raczej niż ofiary jakkolwiek to krótkowzroczne. To raczej społeczny darwinizm niż dowód nieistnienia mizoginii. Nie mam czasu ani ochoty tłumaczyć dłużej tak podstawowych rzeczy. Cieszę się, że żyjecie w świecie gdzie nie ma mizogini chociaż nie – jednak jest, tylko, że w wyobraźni kobiet i w ogóle to jest pozytywne dla kobiet zjawisko. Cieszę się tez, że nie doświadczcie homofobii ani tym bardziej transfobii. Pytanie retoryczne jest tylko jedno – dlaczego zatem siedzimy tu wszyscy, w swoistym bezpiecznym getcie, na branżowym forum i masturbujemy się naszym mniejszościowym homostatusem zamiast zjednoczyć się z resztą wspaniałego świata, który jest zupełnie egalitarny a złe intencje i uprzedzenia są w nim niespotykane? Proponuję spróbować np. całowania ze swoim facetem na przystanku autobusowym aby zbadać granicę między tym co się nie podoba a homofobią. Jeśli jest tak świetnie to o czym my tu w ogóle rozmawiamy.

  • KaFor

    [Re: Pożegnanie z queer]

    „Dla otoczenia to jest zmiana, bo otoczenie widzi ciało, a nie to, co komu siedzi w głowie. To już kwestia języka, nie ideologii i nie ma powodu, by toczyć o to boje.”

    Właśnie ze względu na powyższe ogromnie ważne są ‚boje’ o JĘZYK – on kształtuje świadomość: to nie zmiana lecz KOREKTA.

  • Peter Pan

    [Re: Pożegnanie z queer]

    @ supertranny

    Nie rozumiem dlaczego piszesz ,,wy”.
    Ja nie jestem Krzysiem a Krzyś nie jest mną.
    Nie pisaliśmy dokładnie tego samego.

    Nie mówię, że nie ma mizoginii.
    Powiedziałbym raczej, że jest i mizoginia i mizoandria, tylko o tej drugiej dyskutuje się stanowczo za mało.
    Twierdzę natomiast, że miotanie epitetami w stylu ,,homofob” czy ,,mizogin” sprawia, że te słowa stają się puste i tracą swój sens.
    Jeżeli ,,mizoginem” zostaje nazwany ktoś kto pozwala sobie na (lepszy lub gorszy, ale łagodny) żart na temat płci żeńskiej, to jak można określić kogoś kto nas serio uważa, że ma prawo stosować przemoc wobec kobiet ?
    I czy takie słowne sprowadzanie do wspólnego mianownika tych dwóch ,,typów mężczyzn” jest uczciwe ?

    Jeśli chodzi o homofobię i obrzydzenie, sam jestem ciekawym przypadkiem, który pokazuje bezsens pewnych określeń.
    Jak pisałem już kiedy indziej na tym forum, jestem biseksualistą. Podobają mi się mężczyźni i dobrze mi z tym. Ale na samą myśl o penetracji męsko-męskiej robi mi się niedobrze. Klasycznie ,,homofobiczny” motyw, nie sądzisz ? A jednak nie sądzę aby można mnie było nazwać homofobem … .

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Pożegnanie z queer]

    @ supertranny

    Znów zmyślasz. ;) Wcale nie napisałem, że „przewaga” kobiet kończy się, gdy przestają być ładne i młode. Mam 24 lata, a moje rówieśniczki nadal są młode i jeszcze się nie sypią. ;) Chodziło tylko o to, że gdy ludzie są trochę starsi i poważniejsi, zmieniają środowisko na nieco bardziej „profesjonalne”, opisane zachowania powoli kończą się. I tyle. :)

  • Soniasonia

    [Re: Pożegnanie z queer]

    Kiedy te piersi naprawdę są OKROPNE – wielkie, sprawiające wrażenie czegoś dodanego dzięki interwencji Photoshopa. Sama modelka również do pięknych nie należy, niezależnie od tego, jaki by miała makijaż czy fryzurę. Moim zdaniem niesprawiedliwe jest twierdzenie, że powiedzenie, że komuś nie podoba się zdjęcie, jest przejawem jakiegoś rodzaju dyskryminacji – to po prostu wyrażenie swoich odczuc estetycznych. Trochę odchodząc od tematu, uważam jednak, iż rozbierana sesja z osobą transpłciową jest bardzo potrzebna, gdyż przypomina o istnieniu tych osób, przełamuje stereotypy mysleniowe, a artykuł powiązany z sesja pozwala lepiej zrozumiec problematykę T.
    @krzysiek
    Tak, w moim typie :) Niestety, w chwili obecnej mam pewne trudności w docenieniu ludzkiej urody, gdyż zbyt zajmują mnie komiksy „Rocketship Rodents” oraz „Genus Male”, chi chi ;)

  • Sonia

    [Re: Pożegnanie z queer]

    @krzyś
    Boście dzieciaki. Spójrz raczej na kobiety 50, 60-letnie. Przy okazji, jednyne kobiety, jakie znam, a którre chcą szpanowac cyckami/dupą (wybaczcie wyrażenie)/ opalenizną, to te, które przeszły operację usunięcia półkól mózgowych – normalne kobiety chcą, jesli już, to żeby mężczyźni, a częściej inne kobiety, docenili wkład i gust włożony w ich ubiór/fryzurę/makijaż. Ble.

  • papa ratzi

    [Re: Pożegnanie z queer]

    bądźcie obok.

    oto, co wywraca systemy… a raczej sprawia, że się wykrwawiają

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Pożegnanie z queer]

    że niby silikonowe cyce?

  • abuk

    [Re: Pożegnanie z queer]

    Zgadzam się z Samuelem. Teoria queer zastosowana na polskim gruncie okazuje się… bezowocna.

  • misza

    [Re: Pożegnanie z queer]

    a to to na tej okładce to jest w ogóle kobieta, czy przerobieniec? bo teraz to chirurgia cuda może…

  • Rchcz

    [Re: Pożegnanie z queer]

    cyce doczepiane do rafala … to wersja homofobiczno-heteropatriarchalna

    wersja sluszna ideowo- lamiaca heteropatriarchalne schematy tozsamosci psychoseksualnej osoba nienormatywna

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Pożegnanie z queer]

    @ misza
    Nie pierwszy jesteś pod wrażeniem pracy chirurga. Dobry makijaż + peruka + cyce za kilkanaście tys PLN = wyglądasz jak na okładce. Jak na pewno słyszałeś, w środku, już nie na okładce, jest prawdziwy fiutek. I w tym miejscu kończą się cuda medycyny. Bo prawdziwego fiutka medycyna stworzyć nie potrafi z cipki, a w drugą stronę jest trochę łatwiej, ale też na pewno daleko od „ideału”.

  • Filip

    [Re: Pożegnanie z queer]

    A ja mam wrażenie ze ten wywiad to trochę taka zawoalowana polemika… No to wreszcie w polskim queerze szykuje się nam jakaś dyskusja a nie tylko cytowanie butler. Ciekaw jestem co skłoniło Nowaka do takiej wolty w poglądach

  • moje_imię

    [Re: Pożegnanie z queer]

    Co skłoniło? Jeden Kochanowski już jest, ciezko sie wybić na polu teorii queer, wiec Nowak oglasza jej śmierc, zobaczymy, co będzie za rok ;) . A co się stalo z zacnym festiwalem KdT, co miał promować sztuke queer? Też umarł?

  • Filip

    [Re: Pożegnanie z queer]

    Na ile znam Nowaka to nie jest to koniunkturalizm, choć parcie na szkło to on ma. No ale przynajmniej nie zanudza tymi samymi teoriami co reszta

  • psychoza

    [Re: Pożegnanie z queer]

    Samuel Nowak nie rozumie teorii queer. :-) )
    Aż szokują te bzdury, które o niej wygaduje.. .

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Pożegnanie z queer]

    A można konkretniej?

  • Peter Pan

    [Re: Pożegnanie z queer]

    Psychoza piszę, że to bzdury, ponieważ Nowak krytykuje queer.
    Tego robić nie wolno. Dowieść, iż doskonale rozumie się teorię queer można wyłącznie, w 100% się z nią zgadzając.

  • Filip

    [Re: Pożegnanie z queer]

    No tak bo Teoria Queer to nowa metafizyka;-)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa