Przekroczyć Rubikon

Ars Homo Erotica to wystawa na siłę, wymuszone pokazanie homoseksualizmu i próba wykreowania jego normalności, której niestety nie posiada – przeczytałam na pewnym forum kilka dni przed wybraniem się do Muzeum Narodowego. Być może to absurdalne, ale gdy pokazujemy twórczość Matejki, nikt nie mówi, że to na siłę, że to po to, by młodzież odciągnąć od komputerów i zainteresować walorami pociągnięć pędzla. Homoseksualiści nie mogą zrobić nic, co nie odbiłoby się głośną czkawką – „to celowe, to na siłę”. Proponuję przestać tworzyć, malować, pisać, komponować – to nie sztuka dla sztuki, a promowanie.

Już sam Szekspir, tworząc postacie Hamleta czy Makbeta prowadził ściśle zaplanowaną kampanię promującą homoseksualizm. Wiedział, że po jego śmierci wielu doszuka się ukrytego między wierszami pierwiastka jego homoseksualizmu. Jakże absurdalne są wypowiedzi podobne do tej, którą tu zacytowałam. Jeżeli ktokolwiek promuje homoseksualizm, to zaściankowość naszego nadwiślańskiego kraju. Na Zachodzie takie wystawy to jedynie jedne z wielu setek wystaw sztuki. To, czy autor obrazu wolał penisy czy waginy – nie ma znaczenia. U nas machinę szumu i zainteresowania napędzają sami przeciwnicy, zwalając wszystko na tych drugich. Z uśmiechem więc przechadzałam się na tydzień przed oficjalnym zakończeniem wystawy po kolejnych salach. Każdy z tych obrazów był pstryczkiem w nos zaściankowości…

Można twierdzić, że sami skazaliśmy się na zaszufladkowanie, określając ściśle, że jest to typowo homoseksualna wystawa. Wiem jednak, że gdyby nawet nie nadawać jej jakiejkolwiek nazwy, gdyby słowem nie wspominać o homoseksualnym przesłaniu – przeciętny obywatel, który wstąpił niedzielnym popołudniem do muzeum i ujrzał nagie męskie ciała na płótnach czy też kobiety przytulone na zdjęciach miałby to samo zdanie, jakie ma, wiedząc konkretnie, czego wystawa dotyczy. Nie chodzi tu bowiem o to, jak została ona zorganizowana, a co odbiorca ma w głowie. Poglądy każą oceniać sztukę poprzez nie same, a nie przesłanie autora. Jeżeli jesteśmy wrogo nastawieni do homoseksualistów, to na nic zda się talent artysty. To smutne jednak prawdziwe. Będąc w sali poświęconej postaci św. Sebastiana spotkałam dwie staruszki, które najwyraźniej z czystej ciekawości postanowiły obejrzeć kontrowersyjną wystawę. Gdy tylko jedna z nich powiedziała do drugiej: Chodźmy, tu nie ma nic ciekawego, same zboczeństwa jakieś, pedałów pełno pokazują, nie wiadomo po co, dotarło do mnie, jak odlegli jesteśmy od siebie. Jak bardzo nasze poglądy na temat innych mogą utorować nasze myślenie. Dla jednych to tylko promowanie wyuzdania – praca poświęcona pamięci zabitego przez skinów geja się nie liczy, praca poświęcona tematyce HIV również. My tylko chcemy przecież pokazać, jak bardzo i jak często kombinujemy komu by tu jeszcze wsadzić.

Mówi się, że swój swego pozna, lesbijka wyczuje lesbijkę, gej wyczuje geja. O ile węch i wzrok mam sprawny, o tyle wyczuwałam, że osoby homo na wystawie czuły się jak u siebie. To nie strojenie pawich piórek – być może dla osoby, która nie musi martwić się o zawarcie związku, o podział majątku, o swoje ogólne prawa w tym kraju to jedynie zwykła denna wystawa. Kto nie patrzy oczami osoby, której nie udzielono informacji o stanie zdrowia jej partnera, ten nie dowie się, ile znaczą te drobne gesty. Nikt nie ma prawa wyznaczać nam kredą naszego terytorium i zaganiać nas w kozi róg. Takie wystawy przekraczają te granice, by pokazać, że jesteśmy. Ktoś zza drugiej strony tej grubej, białej, kredowej granicy może powiedzieć – po co krzyczycie? – Niech więc sam spróbuje funkcjonować tu, gdzie my mamy swoją codzienność.

„Ars Homo Erotica” była wystawą potrzebną. Nie oceniam tu jej walorów estetycznych, tą czynność należy oddać w ręce krytyków i znawców sztuki. Wystawa potrzebna była z czystego ludzkiego wymiaru. To pierwsza większa wystawa, która oddaje mnie, ciebie i ciebie i wszystkich was, którzy to czytacie. Jest pewnego rodzaju oddechem, który mimo, iż nie poczyni wielkich milowych kroków
w stronę zrozumienia i przekroczenia barier, to jednak utwierdza w tym, że są kwestie, które wymagają przekroczenia tego Rubikonu…

Avi – Studentka Pedagogiki i Psychologii. Wielbicielka sztuki wszelakiej, dobrych książek, jazzu i teatru. Lesbijka i feministka w jednej osobie.
Współpracuje również z portalem innastrona.pl, prowadzi bloga: www.homqueer.ownlog.com

Autorzy:

zdjęcie Avi

Avi

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 328; nazwa: Avi

152 komentarzy do:Przekroczyć Rubikon

  • Bardzo dobry tekst

    [Re: Przekroczyć Rubikon]

    Podoba mi się tek fragment: „Nie chodzi tu bowiem o to, jak została ona [wystawa] zorganizowana, a co odbiorca ma w głowie. Poglądy każą oceniać sztukę poprzez nie same, a nie przesłanie autora.”

  • vito222222

    [Re: Przekroczyć Rubikon]

    to jest typowa homoseksualna wystawa i nie zgadzam się z autorką, że taka klasyfikacja jest niepoprawna.

    wystawa sztuki już z definicji oznacza, że odbiór jej jest równoprawnie właściwy zarówno ze strony piewców jak i malkontentów czy też sceptyków.

    to jest sztuka, może się podobać aż do nie podobać a po środku paleta barw jak w tęczy.

    byłem dwa razy, podobała mi się i uważam tego rodzaju sztukę za cenną i chętnie będę ja oglądał. nie umiem tworzyć ale umiem doceniać.

    poza tym było dużo osób w tym sporo fajnych facetów i nikt nie udawał heteryka-)))

  • Avi

    [Re: Przekroczyć Rubikon]

    Drogi vito222222 nie napisałam, że klasyfikacja jest niepoprawna. Wręcz przeciwnie- napisałam, że można nam zarzucać (chodzi tu o przeciwników wystawy), iż poprzez określenie jej jako typowo homoseksualnej sami skazaliśmy się na taki, a nie inny jej odbiór przez nieprzychylne jej osoby. Kontynuując dalej chciałam pokazać, że nawet gdybyśmy jej nie określali według jakiejkolwiek orientacji seksualnej, a odbiorca zobaczyłby dzieła na niej zgromadzone- myślał by tak samo jak myśli wiedząc już od progu, że jest to wystawa homoseksualna. To prowadzi do wniosku, że jak napisałam to uprzedzenia/poglądy każą nam oceniać coś tak, a nie inaczej, a nie klasyfikacja. Pozdrawiam :)

  • vito222222

    [Re: Przekroczyć Rubikon]

    zgoda, źle doczytałem-)))

  • nie-ja

    [Re: Przekroczyć Rubikon]

    „Kontynuując dalej”, ha ha…

    Szekspir pisał jawnie homoerotyczne sonety, jakby kto nie wiedział.

  • Rchcz

    [Re: Przekroczyć Rubikon]

    nie pierdol, ich genialnosc to wlasnie erotyczna dwuznaczosc /a nie jawna homoseksualnosc/, ktora do dzis frapuje badaczy i czytelnikow

    [upraszam o kulturę języka. detr.]

  • Rchcz

    [Re: Przekroczyć Rubikon]

    a co do wystawy to wzbudzila raczej umiarkowane protesty,wbrew oczekiwaniom /i nadziejom?/ zreszta … no i jescze incydent z jajami, /bedzie pewnie dluzej pamietany /….zalosna tez bya proba ‚wzbudzania kontrowersji’ przez jej autora klamliwymi wywiadami dla zachodnich mediow /leszkowicz mowil,ze wystawie sprzeciwiali sie pracownicy mnw/.. dawniej takim ludziom nie podawano reki ale pewnie srodowisko ‚queer’ takie ‚zasciankowe zabobony’ nie obowiazuja

  • Rchcz

    [Re: Przekroczyć Rubikon]

    z bloga abiekt.com „Z pewnym smutkiem – mówię zupełnie serio – dowiedziałem się, że frekwencja na wystawie wyniosła połowę tego co na Malczewskim (35 tysięcy)… czyli trochę powyżej jednej piątej tego, co prognozowali państwo dyrektorostwo (150 tysięcy). „




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa