Poruszająca sztuka we wrocławskim teatrze

Już w najbliższy weekend, tj. 18. i 19. września, o godzinie 20:00, wrocławski Teatr Ad Spectatores ponownie zagra jedną ze
swych najpopularniejszych realizacji, od czasu premiery cieszącą się ogromnym zainteresowaniem wrocławskiej publiczności –
poruszający i zaskakujący spektakl „Gay love story”, wyreżyserowany przez Annę Ilczuk.

Sztuka rosyjskich autorów (Aleksander Wartanow, Siergiej Kałużanow) to dramat powstały z zapisu gejowskich czatów. Czy możliwa jest prawdziwa miłość przez internet? A między mężczyznami? Homoseksualista, ciota, pedał… gdzie są granice naszej tolerancji?

Tekst Wartanowa został napisany metodą verbatimu (a jest to dokumentalna metoda tworzenia tekstu opracowana przez moskiewski Teatr Doc, polegająca na zbieraniu materiałów do spektaklu poprzez wywiady, nagrania, gromadzenie fragmentów tekstów prasowych oraz materiałów zamieszczonych w internecie) i jest dramatyczną kompilacją fragmentów rozmów z gejowskich czatów całej Rosji. Powszechny brak akceptacji i ksenofobia na rosyjskim gruncie stały się motorem dla powstania sztuki, która z powyższych względów nie miała szans ujrzeć światła dziennego w rodzimym kraju autora. Autor mówi: „Jestem szczęśliwy, że ktoś wreszcie zrealizuje ten tekst, bo u nas w Rosji nikt nie ma odwagi.”

A oto fragmenty recenzji:

Jest ich pięciu: zakompleksiony nastolatek, doktorant o duszy artysty, intelektualista w średnim wieku, domator przeciętniak w kapciach i młodzieniec, który żyje z kobietą, a w wolnych chwilach maluje sobie paznokcie. Łączy ich poczucie osamotnienia i potrzeba miłości. Szukają jej na gejowskim czacie. Sztuka Gay Love Story (…) to opowieść o trudnej miłości i sztuce przełamywania stereotypów.
Reżyserce udało się wystrzec zbędnego patosu i nachalnej egzaltacji. Duża w tym zasługa tekstu autorstwa Rosjan: Aleksandra Wartanowa i Siergieja Kałużanowa. Bohaterowie o swoim życiu mówią potocznym, często wulgarnym językiem. Potrafią też się z siebie śmiać (zabawna scena imprezy, którą urządzają sobie przed ekranami komputerów) i nie boją się okazywać słabości, kiedy rodzi się między nimi uczucie (strach intelektualisty przed spotkaniem z doktorantem). Ich rozmowy przerywa kilkakrotnie homofob everyman (świetny Michał Opaliński), który pojawia się na scenie niczym deus ex machina ze swoimi monologami. Te ostatnie reżyserka dopisała sama – powstały na podstawie rozmów z jej znajomymi.
Gay Love Story to historia uniwersalna – mogłaby się zdarzyć właściwie wszędzie na świecie i dotyczyć ludzi o każdej orientacji seksualnej. Prawdziwa i wiarygodnie zagrana (…).

Marta Wróbel, Polska Gazeta Wrocławska

Wyraziste przesłanie i odważna forma to dwa największe atuty produkcji Grupy Ad Spectatores.
Choć tytuł sugeruje, że jest inaczej, „Gay love story” jest przede wszystkim historią „normalnych”. Tych, którzy ferując wyroki, stawiają granice tego, co dopuszczalne, i jedynie ze względu na polityczną poprawność nie przyznają się do nienawiści wobec wszystkich, którzy nie wpisują się w ustalony schemat.
(…) Proste środki inscenizacyjne i ostry, realistyczny język sprawiają, że czujemy się jak podglądacze, nie zwykli widzowie.
Lęki bohaterów, samotność, potrzeba akceptacji i poczucia wspólnoty to jedna z warstw tekstu, bo Gay love story jest też historią kłamstwa, na którym budujemy iluzję nas samych. Bohaterowie żałośnie grają przed samymi sobą, wpadają w rozpacz, gdy w głowie zaświta im myśl o tym, kim są naprawdę. Ich schronieniem jest internet – tu mogą funkcjonować bez poczucia obcości, zawsze mogą też uciec, wyłączyć komputer, zmienić pseudonim.
(…) spektakl naprawdę dobry, ważny, momentami wstrząsający.

Katarzyna Kamińska, Gazeta Wyborcza – Wrocław nr 251

Spektakl Anny llczuk we wrocławskim Ad Spectatores jest źródłem teatralnej radości. Niespełna dwugodzinna „Gay love story” zdumiewa i zachwyca, wzbudzając burzę oklasków.
(…) warsztatowa biegłość aktorów i gęstość dialogów zachwycą każdego.
(…) Podstawowym atutem dzieła Wartanowa/Kałużanowa/Ilczuk jest taka równoległość życia i poetyckiej jego metafory, jaką w prozie uzyskał realizm magiczny. Powaga i groteska, prawda i zmyślenie wyłaniają się równocześnie z pozornie luzackiej opowieści pięciu gejów. Niczym w mocno splecionej z rzeczywistością baśni o braciach mądrych i głupich jedni z nich są prymitywami, drudzy nadwrażliwcami, jeszcze inni konformistami. Lecz wszyscy, różnie maskując potrzebę czułości, śnią o spełnionej miłości, o życiu, które, nawet gdy człowieka nie oszczędza, to go powinno uprawdopodobnić. Być kimś to znaczy zostać opowiedzianym. Więc gadają. Bywają nieporadni w języku. Życie zmuszało ich do kluczenia, kłamania, ukrywania się. Oprócz nierozstającego się z książką Żeni rzadko używają języków zachwytu. Mówią wulgarnym, prymitywnym żargonem sex-czatów, koszarowych żartów, upstrzonych grafami homofobii podwórek. Niekiedy eksplodują, krzycząc. Pozornie nie dzieje się wiele. Na krzesłach i fotelach siedzi pięciu mężczyzn. Ich mikroświat moglibyśmy zmieścić w podręcznej torbie. Igła i nitka, świeżo uprane koszule Zwyrodnialca (Michał Wielewicki). Książka, szklanka, piwo Żeni (Rafał Kwietniewski). Kosmetyczka i biały szlafrok Vadima (Marcin Chabowski). Skórzana kurtka rockmana Nancy Regan (Jędrzej Taranek). Telefon komórkowy Sierioży (Bartłomiej Firlet).
Sens ich świata w trwaniu przy swoim, niezbyt często – przy sobie. W namawianiu się. W opowiadaniu siebie, kiedy praca, szkoła, dom dzielą. Ale jest i świat drugi.
My. Opinia publiczna. Głos ludu. Poprawność polityczna mediów. Każda z jego postaci szczerzy kły. Uwalnia agresję. Przeinacza. Poucza. W spektaklu llczuk kapitalnie rozgrywa tę partię Michał Opaliński – ni to świadek internetowego reality sex-show, ni zawodowy mentor z programów typu Warto rozmawiać. Spectatorsi zagrali wybornie. Scena, w której jak na komendę Żenia i Serioża odsłaniają na niby-ekranach naszych oczu swoje fotografie, mogłaby zdarzyć się tylko w kinie Felliniego. Równoczesne rozkwitanie – bo jak to nazwać – rozczarowania Sierioży i zachwytu jego kochanka Żeni było doznaniem niezwykłym. Może z powodu niemal zerowego dystansu między aktorami a widzami, a może z powodu fantastycznej synchronizacji emocjonalnej. Gay love story to ważna i udana rozmowa o współczesnej miłości i hipokryzji. Każdej miłości i hipokryzji.

Leszek Pułka, Dziennik nr 261 – dodatek Kultura

Gay love story

autorzy: Aleksander Wartanow, Siergiej Kałużanow
reżyseria: Anna Ilczuk
scenografia i kostiumy: Ewa Beata Wodecka
ruch sceniczny: Bożena Klimczak, Maćko Prusak
obsada: Agata Kucińska, Marcin Chabowski, Bartłomiej Firlet, Rafał Kwietniewski, Michał Opaliński, Jędrzej Taranek, Michał Wielewicki

Prapremiera polska 22 października 2008 roku
Czas trwania spektaklu: 90 min

5 komentarzy do:Poruszająca sztuka we wrocławskim teatrze

  • Krzysztof Zabłocki

    [Re: Poruszająca sztuka we wrocławskim teatrze]

    fantastyczne! Ale czemu ten spektakl przeszedł chyba zupełnie bez echa poza Wrocławiem, czemu nie pokazano go na przykład w Warszawie, a zwłaszcza w czasie Europride? Wielka szkoda!

  • vito222222

    [Re: Poruszająca sztuka we wrocławskim teatrze]

    szkoda, że nie w wawie.

    a co do fabuły……istota sztuki sprowadza się do ukazania paru gejów rosyjskich siedzących na gejowskim czacie. no a po co tam siedzą? po seks. tak jak u nas. a ta cała otoczka, to tylko pozory. a jak jest u nas na czacie? ze świeczką w reku znaleźć takiego co to siedzi na czacie, jest w miarę ładny i nie chce sexu.

    jak ktoś chce pogadać a nie sex, to raczej wlezie na portale gejowskie jak ten. ewentualnie posiedzi na czacie ale tam długo nie zagrzeje, bo szybko połapie się że tam każdy na sex.

    z gejami w uciskanych krajach, rosji, polsce, itp. to jest tak, że są porąbani w dużej mierze! sexu im się chce i dlatego czateria pęka w szwach. ale coś więcej niż sex z facetem? a to nie za bardzo, bo to oznaczałoby się przyznanie się, że jest się gejem, życie jak gej a nie heteryk, co to ma swoje tajemnicze miejsce – czat – do zaspokajania swoich potrzeb z pedałami i szybkiego zapominania, że to zrobił aż do następnego razu.

    więc moja konkluzja jest taka, geje siedzą na czatach bo szukają seksu a im opresyjniejsze państwo, tym więcej gejów na czatach szukających seksu i tym więcej gejów porąbanych. im niej opresyjne państwo tym mniej gejów na czatach a więcej podrywania na ulicy a i przez to tym więcej normalnych gejów.

    to brzmi fatalnie, ale zamordyzm jaki jest w rosji czy wciąż w polsce wobec homo powoduje, że bardzo wielu z nas, homo, to ludzie skrzywieni psychicznie….owszem łatwo nam zrobić seks ale nie potrafimy być szczęśliwi, stąd tyle singlów i stąd tyle jadu u osób homo….jadu, bo przegrali życie….

  • Wojtaszek

    [Re: Poruszająca sztuka we wrocławskim teatrze]

    Jędrzej Taranek rulez!!!!

  • Ad Spectatores

    [Re: Poruszająca sztuka we wrocławskim teatrze]

    Dziękujemy za obecność na spektaklu i komentarze pod artykułem. Z chęcią zagralibyśmy spektakl w stolicy ale nie jest to takie proste. Informujcie „zaprzyjaźnione” teatry o Waszej chęci zobaczenia „Gey Love Story” może zaproszą Ad Spectatores na swoja scenę. Pozdrawiamy!

  • Tomek

    [Re: Poruszająca sztuka we wrocławskim teatrze]

    Ciekawe, fabuła jest bardzo ciekawa a jednocześnie genialnie prosta jak wszystko co dobre w Rosji. Bardzo chciałbym zobaczyć spektakl.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa