Od Och-teatru do Och-gejkomedii? O propozycji Jerzego A. Masłowskiego

1. Grzeczna suczka Lulu i naga (tylko) stopa Ivana Komarenki

Wczesnym latem Och-teatr – niejako latorośl teatru Polonia, założonego i prowadzonego przez Krystynę Jandę – wystawił sztukę Jerzego A. Masłowskiego Zaświaty, czyli czy pies ma duszę. Przedstawienie jest reżyserskim debiutem córki sławnej aktorki Marii Seweryn. Jest to opowieść o trzech filozoficznie usposobionych striptizerkach. Gdy jadą na występy, przed samochód wybiega na drogę pies; chcąc go ocalić, prowadząca auto gwałtownie skręca w bok i kobiety lądują na latarni, a zaraz potem w zaświatach… pies zresztą też. W zaświatach – czyli na scenie Och-teatru – rozprawiają o swoich życiowych doświadczeniach, a w dyskusjach bierze udział smętny i sfrustrowany anioł-selekcjoner, były katecheta jednej ze striptizerek. Wokół przedsionka „nieba” (czyli widowni; scena znajduje się na środku sali, widzowie siedzą po obu stronach) znajdują się wrota dla rozmaitego rodzaju grzeszników – w tym dla „artystów, gejów i lesbijek”. A dyskusje dotyczą sensu życia, religii, Boga lub jego braku, zwierząt, i o tym, czy mają one duszę… Zwierzęta – a konkretnie suczka Lulu – jest w tym przedstawieniu najważniejsza.

Ta filozofująca farsa, wybrana przez Krystynę Jandę, żeby uratować Polonię i Och-teatr przed finansowym krachem u progu lata (zagrożenie było skutkiem zmniejszonych dochodów z powodu odwołania szeregu przedstawień w obu teatrach w czasie „smoleńskiej” żałoby), ocaliła chyba obie sceny przed bankructwem. Widzowie walili tłumnie, a przyczyniały się do tego, między innymi, prowokujące dialogi striptizerek (na przykład zastanawiających się, co z sobą zabrać, gdy wprowadzone zostaną przed oblicze Sądu): Po co ci krzyżyk? Będziesz Go tam miała na żywo i w kolorze. Zresztą, co mu będziesz przypominać… Do sukcesu sztuki wśród wakacyjnej publiczności przyczyniła się też zapewne sympatyczna kundelka, wspomniana suczka Lulu (prywatnie pies Marii Seweryn), która obecna jest na scenie podczas całego wieczoru. Podziwiałem jej stoicki spokój. I myślałem też, jakby na scenie zachował się mój jamnik szorstkowłosy Skubi, pies ukochany, ale niezwykle charakterny i trudny, który ugryzł kiedyś bosą stopę („obutą” jedynie w japonki) mojego przyjaciela Ivana Komarenki (ongi był moim studentem, ukończył Polonistykę). Skubi pogoniłby pewnie jeśli nie panie striptizerki, to anioła-selekcjonera. A o Iwanie jeszcze słówko za chwilę.

Spektakl został zrecenzowany przez prasę katolicką – w tym „Nasz Dziennik” i „Gościa Niedzielnego”. Recenzje, rzecz jasna, nie były pozytywne. Największe oburzenie Temidy Stankiewicz-Podhoreckiej, recenzentki „Naszego Dziennika”, wywołało jednak to, że obecny na premierze minister kultury Bogdan Zdrojewski śmiał się na oczach innych widzów z grepsów podobnych do wyżej wymienionego – tak więc p. Temida zaniepokojona była „kulturą ministra kultury”, który wsparł także wystawę Homo Ars Erotica, jej zdaniem „pornograficzną”, która przyprawiała ją o mdłości, i to bynajmniej nie te filozoficzne, Sartre’owskie… Warto też dodać, że premierę zaszczycił sam mistrz Andrzej Wajda z małżonką Krystyną Zachwatowicz.

2. Jurek Masłowski – człowiek-orkiestra, który żadnej twórczości się nie boi…

Tymczasem skierujmy jupitery na autora sztuki, zaprzyjaźnionego z redakcją naszego portalu Jerzego Andrzeja Masłowskiego, który jako młody człowiek po studiach polonistycznych rozpoczął karierę dziennikarską w tzw. prasie młodzieżowej (w „Sztandarze Młodych” był podwładnym Aleksandra Kwaśniewskiego), a potem, na początku lat dziewięćdziesiątych, stał się znany w światku „branżowym” jako redaktor naczelny jednego z pierwszych pism gejowskich, warszawskiego „Okay”. Z sentymentem to pismo wspominam – było to pierwsze pismo gejowskie, jakie zobaczyłem w kioskach; miało przyjemną szatę graficzną – zwłaszcza w pierwotnej wersji czarno-białej. Później Jurek Masłowski przeszedł do „MENa”, założonego i kierowanego przez Sławomira Starostę, postać powszechnie znaną, ale wtedy nie tyle potentata prasy porno (nie tylko gejowskiej) i właściciela kultowego „Fantomu”, ale bardziej lidera grupy Balkan Electrique, która proponowała muzykę naprawdę wartościową…

Z tamtego okresu zapamiętałem dowcipne i z kulturą literacką pisane pornografizujące humoreski Jurka, a także prześmieszny projekt założenia Gejlandii – państwa gejowskiego z własną konstytucją, własnymi ustawami i przepisami, własną walutą; był to wspólny pomysł Jurka i chyba Artura Cezara Krasickiego, zapomnianego całkiem obecnie, a przed laty głośnego „Wielkiego Masturbatora”, którego książeczka Wal pókiś młody zachwyciła nieżyjącego już sławnego reżysera Waleriana Borowczyka, twórcy filmowej adaptacji Dziejów grzechu.

Jak wiadomo, gejowskie pisma papierowe padły wraz z rozwojem internetu i portali LGBTQ, ale Masłowski w międzyczasie zintensyfikował swoją twórczość poetycką – także jako autor lirycznych i filozoficznych tekstów piosenek wykonywanych przez znanych i cenionych piosenkarzy – w tym Krystynę Prońko, Renatę Kretównę, Katarzynę Skrzynecką czy Andrzeja Dąbrowskiego. Te piękne wiersze i piosenki wydane zostały w dwóch (ciekawych graficznie) tomach – Kiedy umiera anioł (2005) i Słońca (2008). Jurek Masłowski opublikował też dwa zbiory opowiadań/filozoficznych humoresek – Nic śmiesznego. Bajki dla dorosłych (2004) Wieża Boga (2006). Zwłaszcza w tym pierwszym nie brakuje wątków i klimatów gejowskich – choćby już w pierwszym opowiadaniu „Przybysz”…

Innym nurtem twórczości Masłowskiego są jego teksty dotyczące filozofii, medycyny i dietetyki Wschodu, a zwłaszcza Chin – tu też wydał książkę i opublikował niemało artykułów poświęconych tej tematyce.

Ale i to nie wszystko. Wraz ze swoim partnerem Wojciechem Cegielskim założył „Grupę Artystyczną >Zawleczka<”, i przy okazji rozmaitych manif, parad, wydarzeń czy to feministycznych, czy to LGBTQ, wydają związane z danym zdarzeniem kilkustronicowe pisemka (nieraz niesamowicie dowcipne), albo też organizują rozmaite happeningi/akcje – jak choćby z okazji feministycznej manify w 2009 roku, kiedy to zaoferowali obwoźny billboard wyśmiewający przeciwników in-vitro. Dodajmy, że zarówno Jurek Masłowski, jak i Wojtek Cegielski, są członkami partii Zielonych 2004.

Wiązała się z tym ciekawa inicjatywa Jurka i Wojtka sprzed dwóch lat, kiedy to założyli miesięcznik społeczno-kulturalny „Zielono i w poprzek”. Wartościowe to pismo zyskało nawet pewien rozgłos, pewną popularność, sprzedawane było między innymi w EMPiKach, ale niestety po pięciu czy sześciu numerach musiało zwinąć żagle z powodów prozaicznych i oczywistych – braku pieniędzy. Wiadomo – tego typu ambitniejsza prasa nie obejdzie się bez finansowego wsparcia – przynajmniej przez pierwszy okres. A tego niestety zabrakło.

Cóż – można by również wspomnieć wydaną przez Masłowskiego powieść dla młodzieży Skarb w jeziorze (1988). I jeszcze niejedno by się znalazło…

3. Alleluja – i do przodu!

Piszę ten tekst z pewnym jednak celem. Otóż Jerzy Andrzej Masłowski ma już także gotowy scenariusz, jak sam pisze, „szalonej, rozśpiewanej i roztańczonej komedii gejowskiej, takiej polskiej Priscilli, ale specyficznej, bo Polska jest specyficznym krajem, jednak nie ma odważnego reżysera, który by się podjął zadania. Bo też scenariusz jest bardzo, bardzo odważny – wyśmiewający polską zaściankowość, antyklerykalny i antyprawicowy”. No właśnie. Może zatem, dzięki temu uchyleniu rąbka tajemnicy Twórcy (ale JAM, nie Boga), rozejdzie się plotka o gotowym i obrazoburczym scenariuszu polskiej gejowskiej komedii – i może znajdzie się ta Ktosia lub ten Ktoś, która/który będzie miał moc sprawczą wystawienia takiego utworu. Jerzy Andrzej Masłowski to przecież twórczy i płodny autor, publicysta, redaktor czy wreszcie poeta, z niemałym wszak dorobkiem. Więc chyba warto się zainteresować, co też ma jeszcze w zanadrzu. Być może będzie z tego wielki hit, może przebój kasowy Teatru Kwadrat, Bajka, czy… Ale nie uprzedzajmy faktów. Ja w każdym razie wierzę w asa w rękawie Jurka Masłowskiego.

A co ma do tego wspomniany wcześniej Ivan Komarenko? No jak to? Byłby świetnym wykonawcą w tymże spektaklu – Iwan (wolę tę wersję od „międzynarodowego” Ivana), ze swoimi możliwościami głosowymi, ze swoimi campowymi klimatami (postrzegany jest teraz jako wykonawca disco russo polo, ale znając go osobiście, znam też jego gust muzyczny i wiem, że stać go na niemało – to dzięki niemu poznałem wielu wspaniałych jazzujących afroamerykańskich wokalistów). Tak więc Jurek Masłowski – być może przy wokalno-campowym wsparciu niepowtarzalnego Iwana (no, może niekoniecznie w klimatach jego piosenki: „Tak mówił papież”!) – to mogłoby być naprawdę COŚ, hicior, ba, megahicior na miarę Piątej Rzeczypospolitej… Piątej Rzplitej, Piątej Rzepy, Piątej Ziemi Wolskiej (Wolski)… Coś, co powędruje z ziemi wolskiej do Wolski… Może sam Wielki Strateg Jarosław zaszczyci premierę…

A zatem – Alleluja i do przodu! A nuż coś „będzie się działo”!

Więcej informacji o spektaklu na stronie Och-Teatru

Krzysztof Zabłocki anglista, wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim, tłumacz literatury angloamerykańskiej i francuskiej, autor szkiców, członek zarządu Stowarzyszenia Lambda Warszawa; wielbiciel jamników, Indii, kina Viscontiego, Kazi Szczuki, campu, Pałacu Kultury i Karl-Marx-Allee w Berlinie

Autorzy:

zdjęcie Krzysztof Zabłocki

Krzysztof Zabłocki

Anglista, wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim, tłumacz literatury angloamerykańskiej i francuskiej, autor szkiców, członek zarządu Stowarzyszenia Lambda Warszawa; wielbiciel jamników, Indii, kina Viscontiego, Kazi Szczuki, campu, Pałacu Kultury i Karl-Marx-Allee w Berlinie.

8 komentarzy do:Od Och-teatru do Och-gejkomedii? O propozycji Jerzego A. Masłowskiego

  • marcin

    [Re: Od Och-teatru do Och-gejkomedii? O propozycji Jerzego A. Masłowskiego]

    Supersprawa!!! na spektakl się wybiorę, nie wiem, dlaczego przeoczyłem, skoro to było grane w wakacje. Pozdrowienia dla obu autorów KZ oraz JAM, choć ten Ivan mnie zaintrygował:)

  • Jej czarne oczy

    [Re: Od Och-teatru do Och-gejkomedii? O propozycji Jerzego A. Masłowskiego]

    Uśmiałem się czytając, hihi… No a co z tym Ivanem i Delfinem, co na balkonie zgubił ręcznik i pokazał goły tyłek? To jak z nim w końcu? Gej czy nie? Może się wreszcie dowiem! Jestem zainteresowany!

  • vito222222

    [Re: Od Och-teatru do Och-gejkomedii? O propozycji Jerzego A. Masłowskiego]

    brzmi jak glupkowata komedyjka a do tego jesli to zostalo nakrecone nie z potrzeby duszy ale kieszeni – to zniecheca do pojscia na spektakl, bowiem widz to nie sponsor.

    a komedie to robi najlepsze kowalewski – to jest komedia!!

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Od Och-teatru do Och-gejkomedii? O propozycji Jerzego A. Masłowskiego]

    A na mnie właśnie zrobiło bardzo pozytywne wrażenie i muszę się na to wybrać (gorzej, że nie sposób dodzwonić się do teatru). O wiele bardziej zwrócił moją uwagę aspekt metafizyczny, niż komediowy – zwykle nie lubię komedii, ale coś o tak mocno duchowej tematyce muszę zobaczyć.

  • Kicia

    [Re: Od Och-teatru do Och-gejkomedii? O propozycji Jerzego A. Masłowskiego]

    Zgadzam się z ‚zewsząd’, też się chętnie wybiorę, zwłaszcza że niegłupia obsada.

  • Teatroman

    [Re: Od Och-teatru do Och-gejkomedii? O propozycji Jerzego A. Masłowskiego]

    Kowalewski jest genialny, to fakt! – on z kazdej sztuki, nawet slabej zrobi cacko! Sztuki w Och-teatrze jeszcze nie widzialem. Trudno mi sie wypowiadac. Bylem na paru w Polonii – sa tam lepsze i gorsze rzeczy. Tak jak wszędzie. Wybiore sie do Och teatru niedługo.

  • vito222222

    [Re: Od Och-teatru do Och-gejkomedii? O propozycji Jerzego A. Masłowskiego]

    kowalewski jest wspaniały!!! wystarczy ze pojawi się na scenie i już jest śmiesznie. nawet serial o szpitalach jest super bo on tam gra. oglądał ktoś NAPIS we współczesnym? doskonała komedia. właśnie tak powinny wyglądać komedie.
    a swoją drogą, najlepszy spektakl dla duszy jaki widziałem w warszawie to PROCA.

  • Anka Zet

    [Re: Od Och-teatru do Och-gejkomedii? O propozycji Jerzego A. Masłowskiego]

    Wspaniała sztuka.
    Znakomicie zagrana.
    Polecam.
    Byłyśmy zachwycone.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa