Karnawał i seksualna utopia po 9/11

Powiem od razu – wstydliwym ku przestrodze – to jest film obyczajowo odważny. Tytułowy Shortbus, miejsce schadzek i orgii, prowadzi z lubieżnym wdziękiem malownicza drag queen. Anonimowy seks. Intensywna rozmowa z kimś, kogo płeć (nie mówiąc o orientacji) pozostaje niejasna. Podobno na początku obecnego stulecia takich miejsc w Nowym Jorku powstało bez liku, po części na pociechę po bezpowrotnie utraconych wieżach. Wstęp dla wtajemniczonych, klimatyczna muzyka, odrobina gandzi w prażonej kukurydzy, dużo, dużo poduszek… Małe co nie co, czyli „pot corn” i prezerwatywy podaje bywalcom owłosiony facet w sukience mini, co na tle gości wydaje się strojem nader skromnym i konwencjonalnym. To nie jest queer-porno. Radosny, anarchiczny, zachłanny seks nie wyczerpuje fabuły Shortbusa. Ale jest go w filmie na tyle dużo, że w napisach końcowych zamiast „extras” (statystów) wymienia się „sextras” (sekstystów?).

Shortbus to film błyskotliwy w dosłownym sensie tego słowa – świetlisty, migotliwy, a chwilami olśniewający. I zabawny, i wzruszający, i smutny. A przede wszystkim mądry jak diabli, chociaż nikt w nim się nie mądrzy, nie poucza. Jest w tej komedii (a może raczej komedio-dramato-utopii) jakaś dziwna, chwytająca za gardło szczerość. Może to sprawka aktorów, którzy sami, w trakcie powstawania filmu, budowali swoje postacie, mając istotny wpływ na rozwój opowieści? Główne ich cechy to emocjonalna kruchość, dojmująca samotność, pogubienie w życiu i w związkach. Gejowski smutek i melancholia. Bo w większości są to geje (parę James i Jamie grają Paul Dawson i PJ DeBoy). Jednak dużo i ciekawie dzieje się też na linii kobiety-mężczyźni i kobiety-kobiety. Centralna postać to terapeutka-seksuolożka imieniem Sofia, z pochodzenia Chinko-Kanadyjka (rewelacyjna Sook-Yin Lee). Jest zamężna ale „preorgazmiczna”. – Czy to znaczy, że zaraz będziesz miała orgazm? – Nie, to znaczy, że nigdy go nie miałam.

Z erotyką bez niedomówień film oswaja nas już w pierwszych ujęciach: zanim padnie słowo dialogu, będzie od tyłu, od przodu i do góry nogami, homo i hetero, na fortepianie i z twarzą rozpłaszczoną na szklanych drzwiach. I jeszcze z włączoną kamerą, w pojedynkę, ale tak, że nie powiem jak, bo i tak nie uwierzycie. No chyba, że ktoś od lat ćwiczy jogę. Gdy skończyłam oglądać Shortbusa, poczułam, że muszę ten początek zobaczyć jeszcze raz – bo z perspektywy środka i końca wszystko jest już inaczej. Inaczej się jawi kobieca twarz na szybie. I ten, co z kamerą i w pojedynkę też inaczej. Rozdzierająco.

Shortbus – i klub i film – można oglądać jako liryczny hymn na cześć Nowego Jorku i medytację o sensie przemian kulturowych i obyczajowych, jakie zaszły w Ameryce w ciągu ostatniego półwiecza. „Jak w latach 60-ych, tylko bez wielkich idei” – wyjaśnia filozofię klubu jego zawsze ironiczna właścicielka. Rewolucja seksualna, owszem, ale co dalej? Dalej były dwie wielkie traumy, obie związane z tym miastem: pandemia AIDS i 11 września. Młodzi ludzie przybywają jednak tłumnie do Nowego Jorku. Jest piekielnie drogi, ale i tak tu jadą bo „9/11 to jedyna rzeczywista rzecz, która im się w życiu przytrafiła”. Właśnie w Nowym Jorku, bezwstydnie narcystycznym, odciętym od konwencjonalnej Ameryki przedmieść i małych miasteczek, ludzie szukają tego czegoś, co przez te dekady im umknęło. Wolności? Bliskości? Orgazmu? Nowy Jork to zgiełk i samotność w tłumie. Ale jest tu także Centrum Deprywacji Sensorycznej, gdzie w ciszy, ciemności i letniej wodzie zawiązuje się jedna z kluczowych relacji tego filmu – głęboka przyjaźń między kobietami.

Jednak nie czarujmy się, to jest przede wszystkim film o seksie. O jego anarchicznej sile, karnawałowym pięknie. O drzemiącym w ciele potencjale rozkoszy, radości. Jest tu propozycja etyki seksualnej, która nie ma nic wspólnego z tradycyjną moralnością i wpajanymi nam od dziecka „zasadami” na temat umiaru i wierności. Seks bywa tu pełną napięcia grą – zwłaszcza gdy do akcji wkracza smutna dominatrix Severin (Lindsay Beamish). Bywa też radosną zabawą – reżyser i scenarzysta (John Cameron Mitchell) sugeruje, że najfajniej jest we trójkę i że warto przy tym odśpiewać amerykański hymn narodowy. Jedyna granica, jedyne prawdziwe tabu, to uprzedmiotowienie i okrucieństwo. Bohaterowie mają takie doświadczenia za sobą. Nigdy więcej. W Shortbusie radosny seks to poszukiwanie pewnej ulotnej ale niezbędnej do życia prawdy. Chodzi o przekraczanie granic, o wyjście z klatki własnego ja, w której tkwią konwencjonalni do bólu pacjenci bezradnej specjalistki od porad. Kilkakrotnie pojawia się tu słowo „permeable” – chodzi o „przenikalność”, otwarcie, dopuszczanie do siebie innego. Intymność.

Mainstreamowe kino zwykle nabiera wody w usta lub idzie w głupawą sztampę, gdy chodzi o seks. Zaś w filmach erotycznych panuje radosna lobotomia we wszystkich sferach oprócz seksu (choć i on sprowadza się tu często do głupawej kopulacji). Idąc do kina wybierasz więc, czy ma być o seksie, czy o „życiu”. W Shortbusie ta granica znika. Jedno jest częścią drugiego. Ten film pokazuje seksualność jako aspekt ludzkiego doświadczenia, ważny, ale przecież spleciony z całą resztą.

I jeszcze słówko o lśnieniu i migotaniu. Jesteśmy w Nowym Jorku w sierpniu 2003 roku, podczas pamiętnej awarii prądu, która na chwilę sparaliżowała północny wschód Stanów. Radio uspakaja, że to na pewno nie terroryści, ale żarówki migają złowróżbnie. Raz czy dwa robi się całkiem ciemno. Ale potem znowu jasność. Na jak długo? Jeśli myślisz, że światło należy ci się non-stop, to się rozczarujesz.

***

Specjalne projekcje „Shortbusa” inaugurują działalność nowego dystrybutora kina gejowskiego i lesbijskiego – Tongariro Releasing. Od 20 września film będzie dostępny również na DVD.

Na jednorazowe pokazy filmu „Shortbus” zapraszamy:

16 września 2010 (czwartek)
1. Bydgoszcz – Klub Mózg, g. 20.00
2. Łódź – Kino Charlie, g. 21.00

17 września 2010 (piątek)
1. Gdańsk – Świetlica Krytyki Politycznej w Trójmieście, g. 19.00
2. Gliwice – Kino Amok, g. 22.00
3. Katowice – Kino Światowid, g. 22.30
4. Kielce – Kino Moskwa, g. 20.00
5. Kraków – Kino Pod Baranami
6. Olsztyn – Kino Awangarda, g. 20.30
7. Poznań – Kino Muza, g. 22.00
8. Rzeszów – Kino Zorza, Filmowa Cafe, g. 21.30
9. Szczecin – Kino Obserwatorium (dawne Kino Pałacowe), g. 18.00
10. Warszawa – Kinoteka, g. 21.45
11. Wrocław – Kino Warszawa, sala NOT, g. 20.00
12.Zielona Góra – Kino Newa, g. 20.00

18 września 2010 (sobota)
Lublin – Stowarzyszenie Homo Faber g. 19.00

SHORTBUS na DVD pojawi się w sklepach w całym kraju 20 września 2010. Będzie to wydanie bogate, zawierające – oprócz genialnego filmu Johna Camerona Mitchella w wersji polskiej z napisami i lektorem – również dodatki: aż ponad 40 min. usuniętych scen, film dokumentalny o powstawaniu SHORTBUS, zwiastun, a także zapowiedzi kolejnych przygotowywanych przez nas tytułów.

Więcej informacji: http://www.tongariro.pl/

Autorzy:

zdjęcie Agnieszka Graff

Agnieszka Graff

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 239; nazwa: AgnieszkaGraff

13 komentarzy do:Karnawał i seksualna utopia po 9/11

  • Jakbyco

    [Re: Karnawał i seksualna utopia po 9/11]

    Opis tego filmu przypomina mi trochę zobaczony kiedyś na jakimś DocReview film o londyńskim Wotever Club. To samo rozedrganie, niejasność, rozmycie granic. Tylko tamten film był radosny, ekstatyczny wręcz. Jego bohaterowie promieniowali szczęściem i zadowoleniem z życia. Tutaj chyba klimat jednak inny. Nie mogę się doczekać, jak dostanę film w swoje ręce.

  • d.biskupa

    [Re: Karnawał i seksualna utopia po 9/11]

    Graff jest niezła. Nawet tekst reklamowy potrafi napisać tak, że już nie mogę się doczekać, żeby kupić płytę. Obym się tylko nie rozczarowała za bardzo!

  • Jakbyco

    [Re: Karnawał i seksualna utopia po 9/11]

    Heeej, nie wierzysz, ze mógł się jej spodobać ten film, tak po prostu? ;)

  • Aga

    [Re: Karnawał i seksualna utopia po 9/11]

    Z pewnością się nie rozczarujesz.
    Choć tekst powyższy jest reklamowy, to film który obejrzałam wczoraj w Łodzi w kinie Charlie, właśnie jest takim jak w opisie Graff. Jest mądry, jest śmieszny, jest wzruszający. I jest o seksie, ale tutaj seks to radość życia, siła napędowa, szansa na wydostanie się z kokonu codziennych konwenansów, oczekiwań innych czy naszych powinności. Czego każdemu i sobie życzę :) )

  • fan Agnieszki Graff

    [Re: Karnawał i seksualna utopia po 9/11]

    Ja dziś idę do kina, nie mogę się doczekać, tekst pani Agnieszki przeczytam po seansie, żeby skonfrontować refleksje.

  • d.biskupa

    [Re: Karnawał i seksualna utopia po 9/11]

    @Jakbyco: Wprost przeciwnie! Wierzę, że Graff nie podjęłaby się pisania tekstu reklamowego wbrew własnym gustom i sympatiom.

    Aha, przyszła mi jeszcze do głowy drobna sugestia dla organizatorów tych pokazów specjalnych. Uważam, że na czas wyświetlania filmu powinni w kinach sprzedawać pot corn zamiast pop cornu. Mam nadzieję, że jeszcze nie jest za późno. Do wieczora parę godzin zostało na zorganizowanie dostawy (sorry, Bydgoszcz i Łódź).

  • Imię moje

    [Re: Karnawał i seksualna utopia po 9/11]

    Ja tylko nie rozumiem jednego – czemu Homiki tyle piszą o tym filmie, wklejają tekst, który już się ukazał na Krytyce Politycznej (bez info o tym) a nie mają nawet patronatu medialnego… film sprzed lat, był już pokazywany wielokrotnie, więc raczej nie jest to wydarzenie na miarę dwóch tekstów.

  • vito222222

    [Re: Karnawał i seksualna utopia po 9/11]

    czego nie rozumiesz? homiki napisały o tym filmie po to, żebym taki ja przeczytał, pomyślał fajny będzie sex na żywo i może ładni faceci i polazł na niego-)) już za parę godzin lezę-)) cieszę się-))) piszcie mi o wszystkich filmach i sztukach i wszystkim co gejowskie-))

  • vito222222

    [Re: Karnawał i seksualna utopia po 9/11]

    no i już po paru słowach poprzedniego posta o filmie miałem taką samą puentę – to film o dymaniu a że na żywo i mam nadzieję towarki wysokie szczupłe, to tylko osioł nie chciałby tego oblukać, albo skąpiec.

    jeśli homiki zorganizowały te projekcję, to jest to wymierny przykład użyteczności społecznej tego portalu-))

    niech homiki pokazują takie filmy, zostaną OPP a ja chętnie będę zamiast lambdzie wpłacał podatek homikom.

    uważam że tak powinno być, jak ktoś coś robi dla mnie, to ja w zamian też coś robię dla niego.

    a na film o 9 należy wyjechać-)) bardzo mam ochotę go obejrzeć.

  • gejowski

    [Re: Karnawał i seksualna utopia po 9/11]

    No i zonk, bo Graffowa nie zrozumiała przesłania tego filmu. Stareńkiego zresztą, bo pisałem o nim cztery lata temu, tuż po obejrzeniu w jakimś ohydnym londyńskim kinie.

    Podsumuję Landesmanem: „Shortbus odkrywa przed nami fakt, że to nie seks ale nasza potrzeba miłości, akceptacji, towarzystwa i przyjaźni jest dzisiejszą strefą tabu.”

    http://gejowski.blog.pl/archiwum/index.php?nid=11571485

  • czytelniczka

    [Re: Karnawał i seksualna utopia po 9/11]

    Oj, vito by się chyba mocno zdziwił obejrzawszy film. Na jego szczęście towary są w filmie niezłe. A że nie o to w nim chodzi – cóż, może by nawet nie dostrzegł ;) .

    Świetny film, i choć nie zgadzam się z tezami Graff, a bardziej z podsumowaniem zacytowanym przez gejowskiego – każdy ocenia film wedle tego, co mu w głowie siedzi, prawda?

  • vito222222

    [Re: Karnawał i seksualna utopia po 9/11]

    nie zgadzam się, że ten film mówi o tym, że tabu jest potrzeba miłości a nie seksu. o miłości filmów jest bez liku o seksie – pierwszy.

    ten film mówi o tym, że ludzie potrzebują seksu. nie powinni się ograniczać, powinni robic to co chcą. okazało się, że nawet wielka pani seksuolog wreszcie dyma się jak króliki w klubie gdzie każdy z każdym, choć na początku była zszokowana.

    z tym, że ten film mówi, seks nie daje szczęścią, ale jest do szczęścia potzrebny.

    a miłość? a kogo w tym filmie łączyła miłość? może tych dwóch głównych? możliwe że jeden z nich kochał ale ten drugi, ten sam,obójca i była dziwką męska z kaprysu – nie!
    ale czy to była miłość ze strony tego pierwszego? czy bowiem może zrodzić się miłość do kogoś kto na snie kocha? to jedynie silne zangażowanie uczuciowe ale miłościąnie ejst bomiłość wymaga bilateralności a ten chłopak jej nie dostawał od swojego gfaceta, exdziwki.

  • [Re:]

    Byłem w krakowskim Kinie Pod Baranami 17.09 i (dobrze wiedząc, czym są zahamowania i niespełnienie na polu seksualnym) bawiłem się jak rzadko kiedy. A „scen” jest w tym filmie nawet… za mało.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa