- homiki.pl - http://homiki.pl -

21 powodów, by wsiąść do pociągu

[1]

Są takie książki, których się boję. To wywiady-rzeki. Najciekawszy człowiek, stając się bohaterem wywiadu-rzeki, zaczyna budzić nudę, gdy przez dwieście stron referuje swoje poglądy przeplatając je historyjkami z życia. Wywiad musi być na tyle krótki, by jego bohater zakomunikował czytelnikom to, co najważniejsze, i nie zdołał go sobą znudzić. To dlatego idealne wywiady ukazują się w gazetach.

Piotr Pacewicz – terapeuta, doktor psychologii, opozycjonista, społecznik, wicenaczelny „Gazety Wyborczej” – od kilku lat przeprowadza wywiady z ludźmi. Dwadzieścia jeden rozmów zostało zebranych w publikacji Pociąg osobowy. Część z nich, w krótszej wersji, była także emitowana jako materiał wideo na portalu Gazeta.pl

Książka jest niezwykła i długo można wyliczać powody, dla których warto ją kupić. Pierwszym niech będzie ten, że jest bardzo ładnie wydana. Za 35 zł (bez 10 groszy) otrzymujemy 450 stron kredowego papieru zapełnionego tekstem i znakomitymi zdjęciami bohaterów rozmów. Zdjęcia to zresztą osobny temat. Trzy spośród nich są tak urocze, że ma się je ochotę wyciąć, oprawić i powiesić na ścianie – chodzi o dwa zdjęcia Ygi Kostrzewy (na jednym z Anką Zet) i o zdjęcie Wiktora Osiatyńskiego z Ewą Woydyłło.

Jako że to portal społeczności LGBT, wypada wspomnieć, dlaczego ta książka ważna jest w tym kontekście. No to zobaczcie, z kim Pacewicz rozmawia:
Anna Grodzka – prezeska fundacji Trans-Fuzja;
Karol El-Kashif – gej, ujawniający nie tylko orientację ale i dokonujący o wiele trudniejszego coming outu – wyznaje bowiem w jakich okolicznościach stał się nosicielem wirusa HIV;
Yga Kostrzewa, lesbijka, działaczka Lambdy;
Tomasz Bączkowski – gej, prezes Fundacji Równości.

Są też wywiady z dwiema osobami bardzo przyjaznymi środowisku LGBT – feministką Agnieszką Graff i Wiktorem Osiatyńskim.

Ale o tolerancji, wykluczeniu, otwartości, prawach człowieka Pacewicz rozmawia też z innymi bohaterami książki – Jerzym Owsiakiem z WOŚP, ks. Piotrem Krakowiakiem – duszpasterzem hospicjów, uratowaną z warszawskiego getta Elżbietą Ficowską, dumną specjalistką od zapłodnień in vitro dr Katarzyną Kozioł, rabinem Michaelem Schudrichem, prezeską fundacji „Rodzić po Ludzku” Anną Otffinowską, zastępczą matką ośmiorga dzieci Marią Berlińską, robiącą doktorat z polonistyki tancerką na wózku Martą Sikorską. Jest wreszcie rozmowa z o. Ksawerym Knotzem, kapucynem opowiadającym o seksie oralnym oraz twierdzącym, że „bez gumki jest lepiej”…

Przedstawiłem wystarczająco długą listę powodów, by sięgnąć do tej książki? No to zapraszam do Empiku lub na stronę Kulturalnysklep.pl, a zanim listonosz ją przyniesie, przeczytajcie, co ciekawego mówią Pacewiczowi bohaterowie książki.

* * *
Anna Grodzka
Zazwyczaj jest tak, że to rodzic musi zaakceptować inną orientację syna lub córki. W tym przypadku było inaczej. Ojciec zmienił płeć, a zaakceptować to musiał jego syn. O tym procesie przejścia od bycia Krzyśkiem do bycia Anną oraz o tym, jak godził się z tym jego syn (ostatecznie poczuł dumę z takiego ojca/drugiej mamy!), czytamy w wywiadzie. Dowiadujemy się o wielu niuansach istotnych dla osób trans płciowych, a zupełnie nieczytelnych dla nas, ludzi pewnych swojej płci biologicznej – np. dlaczego odchodzi się od pojęcia „operacja zmiany płci”. Ale to także opowieść o odrzuceniu, głównie w środowisku zawodowym.

Karol El-Kashif
Walentynki, 14 lutego 2010, przejdą do historii polskiego ruchu LGBT. To w tym dniu warszawski biznesmen, gej o czarującym uśmiechu, wyznał w materiale video na portalu Gazeta.pl, że jest nosicielem wirusa HIV. Żeby było jasne, Karol jest Polakiem i mieszka w Warszawie. Obce nazwisko to jedynie nić łącząca go z pochodzącym z Egiptu ojcem. Nie chcę być twarzą HV, ale nie chcę już udawać, że mnie nie ma – mówi.

Karol opowiada o swojej wielkiej miłości do atrakcyjnego Hiszpana („facet piękny jak bóg”), której pamiątką na całe życie jest wirus upośledzający odporność, mówi o tym, że żarliwa wiara nie uchroniła go od nieuczciwości partnera seksualnego i biznesowego. Istotą tego wywiadu jest przesłane do gejów, i nie tylko gejów, by uważać i by się badać. Jeśli co trzeci zakażony HIV nie wie o tym, nie może też kontrolować stanu namnażania wirusa. W efekcie taki zostawiony sam sobie wirus prowadzi organizm do takiego stanu, w którym żadne leczenie nie przynosi już korzyści. To bodaj pierwsza publiczna wypowiedź zwracająca uwagę na problemy lekceważenia zabezpieczania się w czasie seksu i świadomego zatajania przez nosicieli wirusa HIV swojego statusu przed seksualnymi partnerami.

Mimo trudnego życia, bo HIV to zaledwie wierzchołek góry życiowych problemów, Karol zachowuje jakiś rodzaj spokoju a życie traktuje jako okazję do zweryfikowania swoich znajomości – „wrogowie się ucieszą, ale przyjaciele dostaną szansę, by pokazać że są przyjaciółmi”.

Yga Kostrzewa
Wywiad z Ygą zaczyna się od pięknego zdjęcia działaczki Lambdy. Yga opowiada o korzyściach, jakie daje otwarte życie z partnerką poza szafą, bez konieczności udawania, chowania się, kłamania i wymyślania usprawiedliwień.

Nie można się tylko zgodzić z próbą udowodnienia, że to geje dyskryminują lesbijki. Argument, że nawet w dużych artykułach prasowych pisze się zazwyczaj o gejach, a słowo „lesbijka” w ogóle nie pada, to nie wina gejów, tylko piszących w ten sposób dziennikarzy i publicystów. Drugi argument, jakoby większość portali LGBT była prowadzona przez gejów i że dominuje tam gejowska tematyka, również jest nietrafiony. Po pierwsze, nie tylko wspomniana przez Kostrzewę Inna Strona, ale i Homiki (jako strona i pewne środowisko) są wyczulone na głos lesbijek (a także innych środowisk np. transseksualnych). Po drugie, owszem, większość dużych portali (Gay.pl, Gaylife.pl, Gejowo.pl, Polgej.pl) jest tworzona przez gejów, ale przecież nie dlatego, że zostali oni przez kogoś mianowani, tylko dlatego, że ich twórcy wykazali się odpowiednią aktywnością, by takie strony założyć. Lesbijkom nikt nie zabrania stworzenia bliźniaczych serwisów! Nie można braku aktywności sprowadzać do dyskryminacji. Chwilę później zresztą Kostrzewa sama oddaje pole do działania tym wstrętnym gejom-mizoginom, mówiąc, że nie angażuje się w organizację Europride oraz że to Bączkowskiemu „trzeba dać samodzielność”. No więc to dyskryminacja, czy tylko brak aktywności lesbijek?

Bardzo ważne jest to, co Yga mówi o rodzinach jednopłciowych i wychowywanych w nich dzieciach, a także o modelach związków, które mogłyby zostać wprowadzone w Polsce – opowiada o wadach i zaletach poszczególnych rozwiązań oraz o działającej grupie inicjatywnej ds. związków partnerskich.

Tomasz Bączkowski
W wywiadzie z prezesem Fundacji Równości poznajemy go z dwóch perspektyw. Od strony prywatnej można by powiedzieć, że jest żyjącym jak pączek w maśle gejem, który w Berlinie mieszka i pracuje, a na podlubelskiej wsi pomieszkuje z partnerem. Polscy sąsiedzi tak ich polubili, że nie boją się wysyłać dzieci do ich basenu. Ale kiedy Bączkowski mówi o tym, czym zajmuje się jako szef fundacji, przypominamy sobie, że to jednak Polska, w której geje i lesbijki żyją w zgodzie z prawicowymi zaleceniami, czyli cicho i w szafie.

Ciekawa rozmowa, tylko przepowiednia 50 tysięcy uczestników Europride 2010 wygląda z dzisiejszej perspektywy dosyć komicznie. No, ale czy to Bączkowskiego wina, że większość środowiska miała wtedy coś innego do roboty?

Agnieszką Graff
Najpierw przez trzy strony „absolwentka, tłumaczka, adiunktka, członkini” i doktor(!) Graff tłumaczy, czego chcą te feministki domagając się (lub czasem nie) żeńskich końcówek rzeczowników. Potem jesteśmy świadkami sporu o to, czy Agnieszka jest ładna i czy ładny jest Piotr i dlaczego nie ma symetrii w tym, kto i komu może o tej urodzie powiedzieć. Te kilka stron szybko prowadzą jednak do dyskusji o sprawach bardzo ważnych, zwłaszcza dla środowiska LGBT. Graff uważa bowiem, że homofobia i mizoginizm są częściami tej samej opresji. W dalszej części jest o parytetach i jest o aborcji, w tym także o tym, że kiedyś feministki były jej przeciwne.

Inni bohaterowie
W książce przeczytamy ciekawe refleksje wietnamskiego mistrza tai-chi, jest interesujący zapis rozmowy z Agatą Buzek, wychowaną w dialogu pomiędzy matką – katoliczką i ojcem – katolikiem. Jurek Owsiak opowiada skąd się wziął i dlaczego młodzi uważają go za autorytet, dyrygent WOŚP relacjonuje swoje rozmowy z wielkim Romanem i wyżywa się na wicenaczelnym Pacewiczu, że o Lepperze „Wyborcza” napisała więcej niż o finale Orkiestry.
Ks. Krakowiak opowiada o tym, jak potrzebna jest umierającemu prawda, a choć rozmówca Pacewicza jest duchownym, zachowuje szacunek dla tych, którzy wiedzą, że odejdą i wolą odejść w nicość niż do nieba. Krakowiak wie bowiem, że „wiara nie jest przepustką do łatwej śmierci”.

Wstrząsające są wspomnienia Elżbiety Ficowskiej, urodzonej w getcie warszawskim, przewiezionej jako półroczne dziecko na aryjską stronę. Czy po latach można odnaleźć prawdę o swym pochodzeniu? Czy jest ona potrzebna? I jak żyje się katoliczce o żydowskim pochodzeniu w polskim społeczeństwie?

Najpogodniejszy wywiad to rozmowa z dr Katarzyną Kozioł. To rozmowa o cudzie życia. Ta specjalistka od in vitro wierzy bowiem, że człowiek powstaje w chwili wniknięcia plemnika do komórki jajowej. I opowiada o tym z zachwytem, choć dla Kościoła jest „doktorem Frankensteinem”. Pacewicz zresztą nie oszczędza dr Kozioł, zadając prowokujące pytania np. o masturbację konieczną do uzyskania nasienia czy cytując katechizmowe teksty w rodzaju „każde dziecko ma prawo począć się z aktu miłosnego rodziców”.

Rabin Schudrich szuka tego, co łączy katolików i żydów oraz Polaków i Żydów. Twierdzi też, że Polska nie jest antysemicka. Cierpliwie tłumaczy dociekliwemu Pacewiczowi, dlaczego w szabat można otworzyć puszkę z colą i ją wypić ale już nie można zrobić z niej kubka na długopisy. A kończy następująco: „przepraszam, mam pociąg do Łodzi. A ta PKP to taka antysemicka organizacja, że jak się spóźnię na dworzec, nie poczekają”.

Jednym z większych smaczków jest rozmowa z kapucynem o. Ksawerym Knotzem. Pacewicz i w tym przypadku nie oszczędził rozmówcy pytań o „lizanie cipki” i onanistyczne doświadczenia zakonnika. Knotz to niewątpliwie rewolucja w kościelnym sposobie mówienia o ludzkiej seksualności ale nic więcej. Brak tu poluzowania kościelnej etyki seksualnej, zatem np. antykoncepcja jest dla Kntoza zła, choć argumentuje to nieco inaczej niż Kościół instytucjonalny. Wypowiedź sprzeciwiającego się prezerwatywom kapucyna z Krakowa może jednak trafić – wbrew woli autora – jako motto któregoś z portali zwolenników seksu bareback: „Kościół broni spotkania mężczyzny i kobiety w pełni ich cielesności. Człowiek nie chce całować przez gumkę, nie chce też współczuć przez gumkę. Największa przyjemność jest bez niej”. Seks analny też oczywiście jest zły: „Mamy wiele otworów – w nosie, uszach – przecież nie będziemy ich używać. Zresztą to nawet niehigieniczne, trzeba by się umyć”.

W książce mamy jeszcze wywiad z Joanną Szczepkowską, która znowu daje upust (chyba nieco homofobicznym) uprzedzeniom, trzykrotnie z wzgardą wypominając Krystianowi Lupie, że w każdym jego spektaklu pojawia się jakiś nagi mężczyzna.

Trzeba w końcu zapytać o całościowy sens tej książki. Pacewicz pisze tak: „Pociągiem osobowym jedzie sporo ludzi, których większość pasażerów uważa za obcych i gdyby mogła, zaproponowałaby im inny wagon – oczywiście z wszelkimi wygodami, wszyscy jesteśmy przecież ludźmi. Wiktor Osiatyński uczyniłby nam, pasażerom tej książki, zaszczyt, gdyby podjął się roli konduktora Pociągu osobowego. Cierpliwie by – przedział po przedziale – tłumaczył, że godność każdego z nas cierpli na tym, gdy dyskryminujemy choćby jednego pasażera. Bo prawem każdego jest jechać ze wszystkimi”.

Na koniec zatem wywiad z prof. Wiktorem Osiatyńskim.

Wywiad zilustrowany olśniewającym zdjęciem Osiatyńskiego i jego żony zaczyna się od problemów z alkoholem, czyli od tego momentu, gdy sam „wypadł z obiegu”. Punktem docelowym rozmowy jest jednak stacja o nazwie „równość płci” – „moją godnością jest to, że żyję wśród ludzi równych, których traktuję jak równych… Właściciel niewolnika odziera również siebie z godności. Ponieważ nie można mieć z nim ludzkiej relacji”. No, a stąd już krok do praw gejów i lesbijek.

W tym miejscu chciałem przytoczyć większy cytat z Osiatyńskiego. Nie da się. Ostatnie osiem stron to wielki manifest w obronie praw człowieka przy czym głównie w aspekcie równości płci i praw LGBT.

Może więc coś dającego nadzieję? Bo jeśli przyjrzymy się bohaterom rozmów Pacewicza, szybko dostrzeżemy, że łączy te osoby odwaga i otwartość. W różnych sferach życia, mimo różnych religii i światopoglądów, wszystkie te osoby cechuje wielka odwaga i ogromna otwartość. Dla mnie, czytającego to geja, to 450-stronicowe zaproszenie do codziennego ponawiania swojego coming outu. A zatem niech skończy konduktor tego Pociągu osobowego, prof. Osiatyński:

„Abstrakcyjnie bywamy radykalnie moralistyczni, bo nie widzimy ofiar naszych postaw. Białe czy czarne? My za białym! Ale gdy patrzymy konkretnie, to widzimy tego innego człowieka i doceniamy szarości, półcienie. W bezpośrednim kontakcie przestajemy się bać.”

Zapraszam was do podróży. Ten Pociąg osobowy powstał jakby z myślą o nas.

Pociąg osobowy. Rozmowy Piotra Pacewicza
Biblioteka Gazety Wyborczej
Warszawa 2010
450 stron
34,90 zł


Autorzy:

zdjęcie Krzysztof Halama (Walpurg)

Krzysztof Halama (Walpurg) [2]

Bloger (Walpurg.pl, Walpdrive.pl), witkacolog-amator, w sztuce lubiący groteskę, w ludziach – indywidualizm, w partnerach – testosteron, zapalony eMKaeMowiec (miłośnik komunikacji miejskiej). Mimo wszystko mężczyzna. Życiowe motto: „Lepiej być kanciastym Czymś niż okrągłym Niczym” (C.F. Hebbel)