- homiki.pl - http://homiki.pl -

W Japonii

[1]

Witajcie w dziwnym kraju. W kraju, w którym silna tradycja zmusza młodych ludzi do zawierania związków małżeńskich. W kraju, w którym publiczne pocałowanie osoby nawet przeciwnej płci wywołuje zgorszenie. W kraju, w którym nie ma żadnego uregulowania prawnego związków partnerskich. Ten kraj to nie Polska. Ten kraj to Japonia.

Może to się wydawać dziwne, ale pomimo silnych tradycji sztuki homoromantycznej osoby LGBT w Japonii mają dużo gorszą sytuację niż w krajach Europy Zachodniej i niewiele lepszą niż w Polsce – jedyny plus jest taki, że w Japonii nie trzeba się obawiać napaści fizycznej (ze względu na brak ruchów neonazistowskich oraz mentalność Japończyków, przyzwyczajonych do ekstremalnej grzeczności w traktowaniu innych). Warto jednak dodać, że w kulturze japońskiej zawsze nadrzędną wartością był ród – nie rodzina, a ród – a jeśli potrzeby jej członków były sprzeczne z dobrem rodu, należało je poświęcić w imię „wyższej wartości”.

Dla przetrwania rodu najważniejsza była jego kontynuacja. Dlatego też nawet dzisiaj młodzi Japończycy odczuwają presję, by jak najszybciej wejść w związek małżeński i doczekać się dzieci. Presję tą szczególnie odczuwają najstarsi synowie w rodzinach wielodzietnych (czyli, według Japończyków, z więcej niż dwójką dzieci), a homoseksualna orientacja młodych mężczyzn nie ma tu znaczenia – społeczeństwo japońskie co prawda zawsze tolerowało homoseksualizm, ale „na boku”, podczas gdy oficjalnie mężczyzna pełnił rolę męża i ojca. Jednocześnie mamy tu sytuację podobną jak w krajach kultury latynoamerykańskiej – jeśli mężczyzna wygląda jak przeciętny mężczyzna, znaczy, że jest heteroseksualny. Wielu Japończykom trudno przyjąć do wiadomości, że geje to nie tylko najbardziej przegięci mężczyźni, których tylko krok dzieli od drag queen, a popularność mang yaoi, których bohaterami są w większości eteryczni, delikatni chłopcy wcale nie pomaga w zrozumieniu meandrów ludzkiej seksualności, a może wręcz przeciwnie, umacnia stereotypy.

Jeszcze gorszą sytuację mają nieheteroseksualne kobiety. W Japonii nigdy nie było ruchów feministycznych, a równość płci wprowadzono dopiero w 1946 roku. Społeczeństwo jednak nie było na to przygotowane i nadal trwało w patriarchalnej tradycji. Przedtem po raz ostatni równość płci panowała w Japonii w XII wieku, lecz po przemianach politycznych i wprowadzeniu szogunatu przyjazna kobietom kultura dworska została zastąpiona przez militarną kulturę mężczyzn, w której rola kobiety ograniczała się do rodzenia dzieci – oczywiście, przede wszystkim synów. Przez długi okres kobiety w Japonii miały dużo gorzej niż w średniowiecznej Europie – samuraj nie zna litości, a w razie niezadowolenia z żony mógł ją bezkarnie zabić. Cóż, nie trudno było o śmierć z ręki męża, biorąc pod uwagę, iż idealna żona miała być jak lalka – nie mogła zabierać głosu, o ile nie została jej na to udzielona dyspensa męża, miała też zawsze robić to, co jej mąż każe („pociąganie za sznurki lalki”).

Jak to wygląda dziś? Młode dziewczyny są nakłaniane, by jak najszybciej wyjść za mąż, najlepiej zaraz po skończeniu liceum – dwudziestopięcioletnią singielkę uważa się za starą pannę (japońskie „świąteczne ciasto”). Żeby tylko o zamążpójście chodziło! Japończycy oczekują, że młode żony porzucą pracę czy naukę i cały czas poświęcą na prowadzenie domu i wychowywanie dzieci, ale przede wszystkim – dogadzanie mężowi. Sytuację młodej żony, która więdnie w takim małżeństwie oddaje manga Mutsumi Tsukumo „Moonlight Flowers, Midnight Flowers”, której bohaterka, siedząc godzinami w pustym domu, a potem milcząco towarzysząc mężowi w oglądaniu meczów w telewizji znajduje się na skraju załamania nerwowego. Wyższe wykształcenie również nie gwarantuje zmiany losu – młode Japonki po ukończeniu studiów, owszem, zamierzają znaleźć pracę, ale po wyjściu za mąż wszystkie co do jednej stwierdziły, że ją porzucą – „chyba, że mąż pozwoli im pracować”. (Na podstawie ankiety przeprowadzonej przez autorów „Okruchów Japonii”, wydawnictwo Waneko).

W tej sytuacji kobiety, które nie weszły w związek małżeński i kontynuują karierę zawodową (lub chociaż nie zrezygnowały z pracy, gdyż w Japonii zdobycie przez kobietę dobrze płatnego stanowiska graniczy z cudem), wśród nich wiele lesbijek, traktowane są przez społeczeństwo jako swego rodzaju cudaki, niepełnowartościowe kobiety. Panuje powszechne przekonanie, że kobiety, którym nie marzyło się skończenie jako kury domowe (co w Japonii ma dużo bardziej mroczny wydźwięk niż w Polsce) w rzeczywistości są zbyt brzydkie i kłótliwe, by udało im się znaleźć męża – stereotyp ten jest często wykorzystywany w japońskich kabaretach, a postaci wrednych, nienawidzących mężczyzn szefowych są często obecne w japońskich filmach fabularnych jako akcenty komiczne. Występuje tu więc rozdźwięk pomiędzy literaturą dziewczęcą (czy kobiecą), gloryfikującą silne, męskie kobiety, a realnymi oczekiwaniami społecznymi i sytuacją na rynku pracy.

Ze względu na silny tradycjonalizm społeczeństwa japońskiego bardzo trudno jest poszczególnym jednostkom oprzeć się jego presji. Jak jednak żyje się tym, którym to się udało? Z badań prowadzonych przez organizacje LGBT wynika, że wielu cierpi z powodu poczucia winy, ponieważ nie spełnili oczekiwań rodziny i społeczeństwa – dla Japończyka, któremu zawsze wpajano, że ważniejsze jest dobro społeczności niż jednostki, jest to straszliwy problem. Jak już wcześniej pisałam, w Japonii nie ma prawnych uregulowań w kwestii związków osób tej samej płci, nie uznaje się też związków zawartych przez obywateli japońskich za granicą, nie zanosi się też, by w najbliższym czasie coś się w tej kwestii zmieniło. Aż do 2008 roku osoby transseksualne nie mogły zmienić oficjalnie płci, pomimo, że operacje korygujące płeć wykonywano w tym kraju od dawna. Pierwszą otwartą lesbijką, która dostała się do parlamentu japońskiego, była Kanako Otsuji, a stało się to w 2005 roku – ponad dziesięć lat później, niż w pozostałych krajach wysoko rozwiniętych. Żadna z partii politycznych nie popiera oficjalnie ruchu LGBT (w Japonii lewica przypomina naszą centroprawicę pod względem stosunku do tradycji), nie ma też praw zakazujących dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej w miejscu pracy.

Podsumowując, kulturę japońską cechuje dychotomia w stosunku do osób LGBT – z jednej strony mamy kulturę popierającą, a czasem nawet gloryfikującą miłość homoseksualną i przekraczanie barier płci, z drugiej jednak homofobia wbudowana jest w samą strukturę społeczeństwa japońskiego, co jest jeszcze większym problem dla osób LGBT, niż otwarty dyskurs homofobiczny. Ruchy walczące o prawa osób nieheteroseksulanych, jak również ruchy feministyczne, mają niewielką siłę przebicia i są ignorowane przez rządzące partie. Ironicznie, można by na podstawie tych faktów wywnioskować, że Polska rzeczywiście stała się drugą Japonią – pod względem traktowania osób LGBT w życiu publicznym.


Autorzy:

zdjęcie Aleksandra Lazarek

Aleksandra Lazarek [2]

studentka anglistyki na Uniwersytecie Śląskim ucząca się języków azjatyckich. Jej zainteresowania obejmują zagadnienia kolonizacji i postkolonializmu, historię i kulturę nie-białych mieszkańców obu Ameryk, wszystko, co związane ze Wschodnią Azją, zoopsychologię, anatomię ewolucyjną, wyższą fizykę, mistycyzm i teorie z pogranicza nauki oraz fenomen fanfiction. Pokorny sługa kotki – Tej, Która Ma Wiele Imion, a która obecnie dla świętego spokoju została Małpą.