Strach przed narodem

Kanada wzmocniła mnie emocjonalnie, nie ideologicznie. Pewnie wielu polskich przyjaciół i przyjaciółek by się ze mną zgodziło, że ideologicznie od kilku lat jestem mocny. W końcu stanowię część homoseksualnego lobby. Nawet liczyłem na dodatkowe wzmocnienie teoretyczne w Kandzie, ale przekonałem się, że to co otrzymałem w Polsce jest na tym samym poziomie. Różnica dotyczy reakcji społeczeństwa na sposób, w jakim mogę i chcę żyć. W Polsce wiązało się to dla mnie z codziennym poczuciem lęku i odrzucenia, obdzieraniem mnie ze zwyczajnej ludzkiej godności. Budowanie i utrzymanie poczucia wartości opierałem wyłącznie na własnym aktywizmie – warto zaznaczyć, że aktywizm środowisk mniejszości seksualnych w Polsce (lobby homoseksualne) ma swoich liderów i liderki z heteroseksualnej części społeczeństwa.

Pierwszy raz społeczeństwo kanadyjskie zauważyło i uszanowało moją godność już w swojej ambasadzie w Warszawie. Na miejscu dowiedziałem się, że mogę starać się o wizę jeśli udowodnię, że przynajmniej od roku jestem w związku z Sergio. Dostaliśmy dokument, który miałby pomóc znaleźć nam takie dowody. Cóż za rozczarowanie – przekopując się przez 7 lat wspólnego życia nie mogliśmy znaleźć żadnego z nich. Ze względu na chude portfele nie mieliśmy żadnej wspólnej nieruchomości, żaden z nas nigdy nie ubezpieczał na siebie drugiego, nie prowadziliśmy wspólnego biznesu, wspólne zeznanie podatkowe – abstrakcja, wspólne konto bankowe – nawet osiągalne, ale kto by pomyślał – w domu stała puszka z odliczoną sumką na miesięczne wspólne wydatki. Wspólnie podpisana umowa najmu mieszkania? Umowa jest – tylko czy podpisana wspólnie? Nie! Chwila zastanowienia – punkt umowy o wspólnym zamieszkaniu? Jest! Umowę na mieszkanie mieliśmy podpisaną od 3 lat i rzeczywiście było w niej miejsce na wpisanie osób, które mają prawo w nim zamieszkiwać wspólnie – tylko dlaczego od tylu lat było ono puste …? Uzupełniłem je i dostałem wizę na ten sam okres co Sergio.

Potem było już tylko lepiej. W Kanadzie kwestia mojej seksualności jest drugoplanowa. Ten drugi plan jest właśnie najwspanialszy. Pozwala mi na głęboki oddech. Naprawdę głęboki – taki zakończony uśmiechem. Nie oznacza to, że w Kanadzie nie ma dyskryminacji, jest jak wszędzie. Można się zorientować, że dotyczy w szczególności osób innej rasy niż biała. Postrzeganie ludzi z wykształceniem też może wskazywać na dyskryminowanie tych bez wykształcenia. Ukończony uniwersytet znaczy tu sporo – co oczywiście jest miłe – ale czasami przesadnie zmienia podejście rozmówcy. Pamiętam kolejkę do działu migracyjnego na lotnisku w Montrealu. Długa linia ludzi z całego świata po przepustkę po „lepsze” życie. Teoretycznie każdy ma dostać papiery na pobyt, ale póki się ich nie ma w ręku … . Straż graniczna z surowymi twarzami monotonnie obsługuje niekończącą się kolejkę migrujących. Prawie każdy musi wyczekać swoich kilkanaście ciągnących się minut na ostateczną decyzję. W końcu i nasza kolej. Podchodzimy do okienka – kobieta z surową miną przeszukuje bazę danych. I nagle jak za sprawą czarodziejskiej różdżki.
- Oooo, to pan będzie pracował na McGill, zajęcia ze studentami? – zapytała Sergia, z zaskakującym uśmiechem na ustach.
Konwersacja dotyczyła jeszcze wyjaśnienia kilku formalności z zakresem pracy, jaką ja mogę wykonywać. Miło i uprzejmie rozmawialiśmy o czasie pobytu, naszych planach, kurtuazyjnie zostaliśmy ostrzeżeni przed zimą. Cała sprawa trwała może 5 minut. Na koniec wyraźnie wypowiedziane – Welcome in Canada! Stało się swego rodzaju zasadą, że nic tak nie zmienia zainteresowania moją osobą jak wzmianka, że moja druga połowa to postdoc z McGill.

Jesteśmy tu zaledwie kilka miesięcy i mamy wspólne konto bankowe, wspólne czeki, wspólnie podpisaną umowę na mieszkanie i nie martwimy się o wspólną formalną historię związkową. Zastała nas pewna oczywistość formalna, która załatwia wiele spraw, o które nie trzeba będzie się martwić jeśli okaże się, że staną się potrzebne.

Głęboki montrealski oddech kontrastuje z rzeczywistością warszawską. To wydaje mi się nawet czasami absurdalne z tej perspektywy, ale jednak. Jak to było z moim oddychaniem w Polsce? Kilka przykładów. Piątkowy wieczór w Warszawie. Wyprawa na imprezę. Wesołość i radość przygotowań domowych – na pełnym wdechu. Podróż tramwajem do klubu – przydech. Zabawa w klubie – pełny wdech. Powrót taksówką do domu – przydech. Spotkanie z przyjaciółmi w domu – pełny wdech. Wynajęcie pokoju na wakacje – przydech. Rozmowa z mamą – pełny wdech. Rozmowa z mamą i tatą – przydech. Rozmowa w miejscu pracy o spędzonym weekendzie – przydech. Prośba o urlop w pracy ze względu na plany partnera – przydech. Hasła wypisywane w miejskim autobusie – przydech. Bezpośrednio rzucane obelgi w miejscach publicznych – bezdech. „Niewinne” żarty i kpiny – bezdech. Brak informacji o stanie zdrowia i zgody na przekazanie adresu szpitala, w którym przebywa partner po wypadku – …

Przydech przechodzący bardzo często w bezdech jest w moim odczuciu nieodzownym elementem każdej osoby w Polsce, której możliwości, predyspozycje, marzenia, pragnienia nie są akceptowane. Co więcej są zwalczane, mitologizowane, upokarzane. To dlatego ja zwyczajnie boję się w Polsce oddychać głęboko. Boję się Was rodacy.

Tekst opublikowany również na www.tezeusz.pl

Tomasz Szóstek absolwent Wydziału Pedagogicznego UW. Z urodzenia pasłęczanin, kulturowo warszawiak. Wyemigrował z Polski 6 miesięcy temu ze względu na karierę naukową partnera. Wcześniej wolontariusz Lambdy Warszawa i manager projektów organizacji pozarządowych. Miłośnik przyrody i słowa pisanego.

Autorzy:

zdjęcie Tomasz Szóstek

Tomasz Szóstek

pedagog, gej, feminista, edukator przedszkolny, migrant kanadyjski od 2010 roku.

51 komentarzy do:Strach przed narodem

  • anonim

    [Re: Strach przed narodem]

    Ja codziennie boję się narodu, który chorobę uważa za pretekst do poniżenia człowieka, a człowieka do poniżenia chorych.
    Jest coś strasznego w tym, że człowiek prześladowany nie atakuje prześladowców, tylko inne ofiary, jakby chciał zwrócić uwagę swoich oprawców, że niektórych tolerują za bardzo. Jak można tolerować za bardzo człowieka, który się nie wychyla, jeżeli z żąda się akceptacji wulgarnego narzucania się innym?
    Musicie mieć bardzo smutne życie – godzić się na podcieranie cudzej rzyci i jednoczesne robienie tego drugim człowiekiem.

  • KaFor

    [Re: Strach przed narodem]

    jeszcze trochę, jeszcze co nieco pracy tu, na miejscu – odwagi (sobie / innym)

    zmieni się – zmienimy polską rzeczywistość

    jeszcze trochę

  • KaFor

    [Re: Strach przed narodem]

    A propos działania / aktywnego czekania:

    6 sierpnia br. – „Jestem na TAK za przesunięciem Krzyża spod Pałacu Prezydenckiego”

    Inicjatorzy Inicjatywy: „Jestem na TAK za przesunięciem Krzyża spod Pałacu Prezydenckiego” – zapraszają w dniu 6 sierpnia 2010 r. (piątek) na godzinę 14.30 pod Biuro Podawcze Prezydenta RP, (Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – Biuro Podawcze, ul. Wiejska 10, 00-902 Warszawa) na uroczyste złożenie Apelu.

    źródło: http://sld.pl/

  • d.biskupa

    [Re: Strach przed narodem]

    Ojejej, ale histeryczny tekst. No ale powodzenia życzę w Montrealu. Mam nadzieję, że życie „przy mężu” w obcym kraju nie okaże się jeszcze gorsze i trudniejsze, niż w Warszawie w strachu przed narodem.

    Mam tylko pytanie: jak rozumieć twierdzenie, że liderami ruchu LGBT są osoby heteroseksualne??

  • loca

    [Re: Strach przed narodem]

    po przyjezdzie do Polski sie jaralam ze mozna zakladac stowarzyszenia i zalozyc je (na Bialorusi tez mozna zakladac, tylko nigdy to sie nie udaje z milionu powodow), ze mozna dostac pozwolenie na zgromadzenie, ze mozna miec realne wsparcie policji podczas marszu, ze mozna sluchac w radiu i telewizji debat na tematy GLBT, ze informacje o klubach LGBT mozna znalesc w „zwyklych” przewodnikach, ze mozna byc swiadkiem coming outu naukowca, aktora, pisarza, i swiat im sie nie zawala… Ja tam sie jaram ze w Polsce mam prawo wyrazac swoje poglady i cos zmieniac, ze moge miec wiare ze ode mnie cos zalezy.. juz niedlugo w Polsce bedzie lepiej, a potem treba sie zabrac za Bialorus:)

  • republika-demokratyczna

    [Re: Strach przed narodem]

    @loca
    co znaczy „zabrać się” za Białoruś?

  • favst

    [Re: Strach przed narodem]

    to znaczy, droga kiciu, że trza odbić Białoruś z rąk heteronormy i heteroopresji.

    Amen.

  • republika-demokratyczna

    [Re: Strach przed narodem]

    kicie to sobie w piwnicy znajdź :P

  • MM

    [Re: Strach przed narodem]

    Właśnie!- demokracja jest procesem, nigdy nie ma końca, trzeba pracować i działać jak kto może. W Polsce jest lepiej z prawami człowieka niz na Białorusi, w Kanadzie – lepiej niż w Polsce. Ale nie ma idealnego miejsca gdzie mozna sobie odpuścić i zapomnieć – grupy które tak robią, najczęściej uciskają ludzi mniej uprzywilejownych, bo oczywistość praw własnych często czyni niewraliwym na prawa innych.
    Nie uważam, izby w Polsce ludzie hetero byli liderami LBGTQ. Natomiast bywają sympatykami – nie tylko u nas zresztą (straight allies). I dobrze.

  • Strach przed sobą samym

    [Re: Strach przed narodem]

    Czytam tak sobie te komentarze i zauważam ile w niektórych jest sztuczności. To taka pewnego rodzaju maniera manifestowania siebie w grupie społecznej. Ktoś wyjeżdża do montrealu – proszę bardzo, jego sprawa, ale łatwo jest narzekać na pewną sytuację (Polskiej rzeczywistości) , gdy się jest daleko za jej granicami. OK. Można mościć sobie gniazdko, gdzie się tylko chce i gdzie jest wygodniej, ale wierzę, że również w Polsce osoby nieheteroseksualne (bo nie tylko homoseksualne i homoseksualne, i homoseksualne, jakby innych nie było…) mogą żyć w zgodzie ze sobą i z innymi, dużo jednak zależy od szczęścia do ludzi, od własnego charakteru. Kogo to obchodzi, że za ścianą żyje dwóch facetów – czy na prawdę trzeba to rozgłaszać wszem i wobec?
    Zastanawialiście się kiedyś, że taki coming-out zbiorowy może być niebezpieczny, bo można narazić swoje życie?
    Jeśli chcę mieć partnera, to chcę być szczęśliwy tylko z nim, a nie z innymi. Z resztą naprawdę lepiej jest mierzyć się z rzeczywistością trudniejszą, cięższą, niż pójść na łatwiznę. Teraz może zrobiło się trochę kontrowersyjnie wokół tego, co zostało przeze mnie napisane, ale nie mam złych intencji. Wiadomo, że lepiej się żyje, gdy wszystko jest jasne i klarowne, nie ma tłumienia siebie, swoich emocji, potrzeb miłości, partnerstwa, związku , ale fajnie jest też, gdy żyje się w tej trudniejszej rzeczywistości. Niech ludzie mówią, że facet musi mieć kobietę do faceta, który żyje z facetem. Od niego zależy czy powie, że żyje z facetem, a jesli nie, niech rozmówca myśli sobie tak jak myśli. Jeśli czujesz się gejem, lesbijką, biseksualistą, na prawdę po co to ogłaszać wszem i wobec. Jeśli jesteś prawdziwy, a Twoja ocena siebie wysoka, nie musisz w żaden sposób manifestować siebie całemu społeczeństwu. Z prostej przyczyny, aby nie popaść we frustrację.

    Agresywna taktyka nie jest dobra. Wchodzenie na aleję parad, marszów jest agresywne, bo to ostre wejście, to niemal jak reowlucja, tylko że nikt nikogo nie chce słuchać. Dlaczego homoseksualizm ma się kojarzyć tylko z kolorkami flagi? Przecież wiadomo, że nie jest tak „różowo”, a kolorystyka drażni tych, którzy widzą wszystko na szaro. Taka jest o tym prawda.

    Mam wiele do napisania odnośnie całej otoczki wokół homoseksualizmu, ale ograniczę się tylko do tej kwestii.

    Pozdrawiam serdecznie wszystkich tych, którzy są Prawdziwi.

  • Soniasonia

    [Re: Strach przed narodem]

    Strachu, proponuję wyjazd do Iranu albo Arabii Saudyjskiej – bycie homoseksualistą w kraju, w którym kontakty homoseksualne karane są śmiercią to dopiero musi być frajda!

  • Loth do Stracha

    [Re: Strach przed narodem]

    „”"”ale fajnie jest też, gdy żyje się w tej trudniejszej rzeczywistości.”"”

    Wg mnie jest fajniej, jak się żyje w łatwiejszej – biorąc pod uwagę trudniejszą rzeczywistość w Iranie choćby.

  • Strach

    [Re: Strach przed narodem]

    Kochanie, chodziło o polską rzeczywistość…
    A Wy oczywiście poszliście za daleko…

  • timi

    [Re: Strach przed narodem]

    Każdy boi się swoich własnych strachów.
    Każdy oddycha tak, na ile własna godność mu pozwala.

  • Loth

    [Re: Strach przed narodem]

    @Strach

    Tutaj chodzi o perspektywę – dla osoby homoseksualnej z Iranu, Polska czy nawet Białoruś może wydawać się rajem – tutaj nikt nie zabija, ani nie karze więzieniem – jest wolność słowa, są stowarzyszenia.

    Dla mnie o niebo lepsze od Polski, są kraje w których legalne są małżeństwa lub związki partnerskie, w których kontrowersje wzbudza homofobia, a nie publiczne pokazanie się geja czy lesbijki.

  • KaFor

    [Re: Strach przed narodem]

    Otóż to:

    „o niebo lepsze od Polski, są kraje w których legalne są małżeństwa lub związki partnerskie, w których kontrowersje wzbudza homofobia”

  • favst

    [Re: Strach przed narodem]

    @Strach
    aż właśnie strach czytać komentarze gejów, którym wyprano mózgi. Każdy niestety jest by default heteroseksualny, jeśli otoczenie nie wie, że jest się gejem. Nie wiem, czy dożyjemy sytuacji, gdy każdy, kto spotka nową osobę, nie będzie dokonywał jakiejś projekcji wyobrażeń dotyczącej jej seksualności i szufladkowaniu każdego z biego jako heteryka.

    To jest przerażające, co Strach wypisuje – to jest oszukiwanie siebie i innych. Tak, siebie też. A takie chrzanienie na forum w necie to, moim zdaniem, jakaś nieudolna próba zracjonalizowania swojej irracjonalej bojaźni przed ujawnianiem się. Koming outy są potrzebne – by walczyć o nasze prawa, by właśnie KAŻDY KTO CHCE WYJŚĆ Z SZAFY NIE BAŁ SIĘ, ŻE DOSTANIE W TWARZ! Robimy to dla nas samych, dla naszych dzieci i dzieci innych, dla przyszlych pokoleń. No

    Piep&%(@# egoista. ;/

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Strach przed narodem]

    Strachu ma sporo racji, przy czym prezentuje jedno z możliwych podejść, a nie jedyne słuszne. Favst zbyt surowo go ocenia. Faktycznie, każdy jest by default heteroseksualny i to jest pewien problem. Głównie z tego względu dokonanie coming outu może być korzystne. Z drugiej strony ktoś może powiedzieć, że nie zawsze korzyści przeważają i tez będzie miał rację. I tak dalej, i tak dalej… Wyobraźcie sobie np. coming out czołowego polityka prawicowej partii konserwatywnej. Takiemu to zaszkodzi :)

  • KaFor

    [Re: Strach przed narodem]

    Off topic:

    Poniedziałek, 23.00 Akcja Krzyż: http://www.facebook.com/event.php?eid=143286109028542

    [detr. uprasza Autorkę o ograniczenie oftopików i informacji niezwiązanych.]

  • Loth

    [Re: Strach przed narodem]

    „”"Wyobraźcie sobie np. coming out czołowego polityka prawicowej partii konserwatywnej. Takiemu to zaszkodzi :) ”"”

    W Polsce być może, w Anglii to chyba nie jest jakiś wielki problem?

  • Strach

    [Re: Strach przed narodem]

    Dzięki Krzsz1986.

    Generalnie chcę podkreślić to jeszcze raz :chodziło mi o zmaganie się z polską rzeczywistością, a nie irańską, czy jakąkolwiek inną. Myślę, że my – ludzie – istoty obdarzone inteligencją są w stanie przystosować się niemal do każdych warunków i nawet w Iranie są zapewne kluby gejowskie. Zależy jednak wszystko od tego jakie te kluby są. Osobiście czuję niesmak, gdy pomyślę sobie o tym, że istnieją kluby gejowskie, w których do faceta podchodzi facet – nie znają się ze sobą, widzą pierwszy raz, a zaczynają się całować, za przeproszeniem pieprzyć. Wiem, że są też porządne kluby, ale że człowiek jest istotą skłonną do złej strony mocy, bo to pociąga najbardziej , w jego głowie zacznie dominować obraz, że wszystkie kluby są takie.
    No ale to tak tylko na marginesie.

    A jeżeli chodzi o Iran, nie wiem czy dobrze pamiętam, ale to tam chyba wykonano wyrok śmierci na dwóch chłopakach przez powieszenie. Pierwsze wrażenie po takiej informacji – coś okropnego, przecież to małolaty. ale były też informacje, że zgwałcili chłopaka. Sam przecież ani ja ani Wy nie wiecie jak było w rzeczywistości. Oczywiście nie sądzę, że kara śmierci to najlepsza kara na świecie, są przecież poprawczaki, więzienia, dożywotnie kary odsiadki. Dlaczego tak ślepo wierzycie co niektórzy z Was, że byli tacy niewinni, skoro pojawiały się głosy że dokonali gwałtu na chłopaku. No jeżeli oczywiście sądzicie, że gwałt to coś extra, to faktycznie nie byłoby o czym gadać. Jeśli jednak zostali powieszeni za to, że trzymali się za ręce, całowali, okazywali miłość, to faktycznie jest to wielką tragedią całego społeczeństwa, aby w taki sposób piętnować i wyniszczać miłość.

    Favst, skąd wiesz, że jestem gejem?

    Jeżeli chodzi o mnie nie określiłbym się tak. Jestem bardziej za określeniem osoba nieheteroseksualna, bo słowo gej już mnie piętnuje, pociąga za sobą liczne dziwne skojarzenia, z którymi nie czuję się dobrze. Nie musisz mnie od razu opierdalać, ujawniam się wszędzie tam gdzie czuję, że moge to powiedzieć, ale robię to w sposób racjonalny, a nie zgodnie z jakąś modą na ujawnianie się. Opierdalanie wychodzi Ci najlepiej, bo jesteś krzykaczem, który nie kontempluje siebie i pochłania wszystko to, co mówi się naokoło, że fajnie jest być gejem, że coming out jest niczym szczególnym.
    Za kogo Ty się uważasz? Podaj imię, nazwisko i podpisz, że jesteś gejem – wtedy może będziemy mogli mówić o tym, że robisz coś dla pokoleń. A tak to niestety bida mój drogi przyjacielu…

    PS Oczywiście nie bądź głupi i nie bierz sobie do serca tego, co napisałem. Na pewno jesteś bardzo silną osobowością.

  • Rchcz

    [Re: Strach przed narodem]

    Strachu, witaj w homomatrixie … to po prostu lustrzane dbicie tylko,ze lewe … nasze geje dzialczki maja problem ze wszytskim co jest inaczej niz w serialach i czytankach …

    gejow trzea po prostu podzielic na tzw dwie nierowne polowki – jedna chce homo getta /czytam gjowskie powiesci, ogladam gejowskie filmy i kupuje w gejowskich sklepach/ a druga tego nie chce.

    szkoda zycia na dyskutowanie i przekonywanie, tak mysle …

  • d.biskupa

    [Re: Strach przed narodem]

    Komentarze Stracha to zwykły bełkot i wodolejstwo. Szkoda czasu na dyskusje.

  • Strach

    [Re: Strach przed narodem]

    Rchcz, dzięki za to wsparcie. Mimo wszystko sądzę, że warto przedstawiać inną stronę , na pewno są nieheteroseksualni, którzy uważają podobnie, ale zalani homomatrixem nie wiedzą, czy mogą mówić inaczej, a nie tak, jak uważa się powszechnie.

    Przekonywanie faktycznie nie ma racji bytu, bo każdy ma swoje racje, natomiast dyskutowanie myślę, jest jak najbardziej na miejscu.

    Pozdrawiam

  • Strach

    [Re: Strach przed narodem]

    A może nie tyle dyskutować, co wyrażać po prostu swoje zdanie.

    d.biskupa:

    nie, to jest wyrażanie swojego zdania bardzo odrębnego, nie mieszczącego się w schematycznych kanonach, które przejęłaś jako własne.
    Pozdrawiam

  • republika-demokratyczna

    [Re: Strach przed narodem]

    Narodu jako takiego się nie boję, boję się grzybicy i wszy, które ów naród zwykł roznosić.

  • stereo-typ

    [Re: Strach przed narodem]

    @ Strach

    „… Jeśli czujesz się gejem, lesbijką, biseksualistą, na prawdę po co to ogłaszać wszem i wobec…”
    Dwa pytanka:
    1. Czy podobną kwestię (Jeśli czujesz się heteroseksualny, na prawdę po co to ogłaszać wszem i wobec.) postawiłeś kiedykolwiek jakiemuś hetero?
    2. Jeśli nie, to dlaczego?

  • stereo-typ

    [Re: Strach przed narodem]

    Właśnie dotarło do mnie, że ja od jakichś 20 lat żyję na bezdechu… Fenomen medycyny po prostu!

  • Strach

    [Re: Strach przed narodem]

    stereo-typ

    Jesteś pewnie wojujący ze stereotypkami.
    Ale już Ci odpowiadam na pytanka:
    1. Nikt nie mówi, że jest heteroseksualny.
    Nie widzę powodku dla którego miałbym o to pytać heteroseksualnego.
    2. Mógłbyś zadać pytanko: jeśli tak, to dlaczego?, ale oczywiście jesteś nastawiony na „nie”.
    Nie robię podziałku na hetero, homo, bi. Każdy jest człowieczkiem. Ma prawo żyć tak jak chce, kochać tak jak chce, nawet srać tak jak chce.

    Teraz ja zadam Tobie pytanko:
    1. Czy zadawałeś sobie kiedyś pytanie, że otwarte mówienie o tym, że jest się gejem, les, bi, może przyczynić się do utraty zdrowia lub życia?
    2. Jeśli tak, to dlaczego?

    Pozdrowionka

  • Greg

    [Re: Strach przed narodem]

    Całkiem nie dawno zostałem wyśmiany tutaj za pogląd, że „każdy gej jest homoseksualistą, natomiast nie każdy homoseksualista jest gejem”Nie żyję w tym kraju na bezdechu- żyję otwarcie, jestem akceptowany – czasem tylko wkurza mnie to nadmierne epatowanie słowem gej. Ja jestem homoseksualista i daleko mi do ideologii spod znaku tęczowej flagi. Toleruje to (co nie znaczy, że wszystko akceptuję), ale mam swój własny pogląd na świat, otwarcie go głosząc. Masz Panie Strach moje poparcie, a co do Kanady – mam z nią bardzo osobiste porachunki…, całkiem dosłownie.

  • Strach

    [Re: Strach przed narodem]

    Dzięki Greg, już myślałem, że jestem jakiś homofobiczny… Dzięki raz jeszcze :-)
    Pozdrawiam

  • stereo-typ

    [Re: Strach przed narodem]

    @ Strach

    Dla mnie „mówić” a „ogłaszać” to nie to samo. Można nie mówić wprost, że jest się heteroseksualistą a jednak ogłaszać to wszem i wobec np. używając zwrotów: „moja dziewczyna”, „moja żona”, „moja kobieta”, „moje małżeństwo” itd.
    Wytłumacz mi proszę, dlaczego w zdaniu: „… Jeśli czujesz się gejem, lesbijką, biseksualistą, na prawdę po co to ogłaszać wszem i wobec…” zabrakło słowa „heteroseksualista”? Dlaczego ogłaszanie „wszem i wobec” (cokolwiek by to nie znaczyło) nie ma sensu tylko w przypadku gejów, lesbijek i biseksualistów?

    Co do mojego drugiego pytania to nie mogłem go postawić na „tak” ponieważ jak sam przyznałeś nigdy takiej kwestii wobec żadnego hetero nie postawiłeś.

    A odpowiadając na Twoje pytania:
    1. Owszem wielokrotnie;
    2. Właśnie nie rozumiem dlaczego takie zagrożenie dotyczy tylko gejów, lesbijek i bi. My jacyś gorsi jesteśmy czy jak?

  • Strach

    [Re: Strach przed narodem]

    stereo-typ,
    a nie wydaje Ci się , że takie rozważania mogą prowadzić do frustracji?

    Jeśli naprawdę chcesz tak walczyć załóż organizację, bądź jej liderem.

    Jeśli chcesz powiedzieć o sobie „mój chłopak”, to po prostu to powiedz, czego się boisz skoro tak chcesz walczyć ze stereotypami?

    Chcę Ci przez to powiedzieć, że jeżeli jesteś silny psychicznie i nie boisz się reakcji ludzi, a przy tym nie popadasz w paranoję, że ktoś czeka za rogiem i chce obić „mordę” za to, że masz chłopaka, nie dziewczynę, to na prawdę nie widzę problemu, abyś mówił otwarcie , że jesteś gejem, że masz chłopaka. Tylko niech to znowu nie będzie – jestem gejem i kropka.
    Jeżeli nastawisz się do tego tak, to nie będziesz przygotowany na trudne pytania i ludzie zmiotą Cię spojrzeniami. Zawsze jeśli chce się powiedzieć – jestem gejem – trzeba być gotowym na szczerą rozmowę o tym z tymi, którym to oznajmiasz. (Masz rację z tą różnicą „ogłaszać” i „mówić”, ale jeśli jesteś w sobie zadufany i lubisz jak rację masz tylko Ty, to pewnie cieszysz się przeogromnie , że znowu ktoś jest głupi jak ja a tylko Ty taki mądry i wspaniały…) I w takiej rozmowie dopiero masz pełne pole do popisu, aby pokazać (nie myślę o przekonywaniu, bo to nie zawsze jest możliwe, a nawet dziwne przekonywać kogoś do czegoś), że Twój związek , Twoja seksualność daleka jest od stereotypów – np. nie nosisz sukienek, nie malujesz paznokci.

    Wiem, wiem trudno jest powiedzieć nawet te dwa słowa jestem gejem, a co dopiero nastawić się na rozmowę. Ale jeżeli jesteś na prawdę pogodzony z samym sobą, to nie myślisz o tym, aby walczyć ze stereotypami, tylko po prostu mówisz to, co faktycznie dotyczy Ciebie bez pozy, bez sztuczności.

    Ale z tego, co widzę po Twoich tu komentarzach, jesteś krzykaczem i tyle.

    A oprócz homo, bi, hetero są również takie osoby , które nie są pewne swojej orientacji seksualnej i ich określa się jako kwestionujących (jak są te literki LGBT, to nie zawsze podaje się na końcu Q, Ty zrobiłeś tak samo, więc pytam dlaczego nie umieściłeś obok homo, bi, hetero – Q ?

    I co chojrak z Ciebie?

  • stereo-typ

    [Re: Strach przed narodem]

    @ Strach

    Baaardzo długo, baaardzo rozwlekle, baaardzo nie na temat. Ja pytam o to dlaczego tylko geje, lesbijki i biseksualiści nie powinni mówić kim są a Ty mi robisz wykład o jakiejś walce, jakimś liderowaniu, silnej psychice, strachu przed reakcją i 100 tysiącach innych rzeczy. Tylko odpowiedzi na proste pytanie się nie doczekałem (i pewnie już się nie doczekam).

  • benek

    [Re: Strach przed narodem]

    chciałem zaznaczyć że autor tekstu nie mógł w pełni oddychać w Warszawie(!). A co powiedzieć o tysiącach gejów i lesbijek żyjących w mniejszych miejscowościach, na wsi…
    Właściwie pozostaje retoryczne pytanie: „Jeśli nie emigracja to co? Śmierć przez uduszenie?”

  • Soniasonia

    [Re: Strach przed narodem]

    „A oprócz homo, bi, hetero są również takie osoby , które nie są pewne swojej orientacji seksualnej i ich określa się jako kwestionujących”
    W 99% pod literką „Q” kryją się nastolatki niepewne własnej orientacji seksualnej, osoby niepewne, czy są transseksulistami oraz takie, które równie dobrze czują się jako przedstawiciele obu płci i raz występują jako kobiety, a raz jako mężczyźni (jakiś czas temu był wywiad z taką osobą na Homoseksualizm.org.pl). „Genderfuckiści” i podobne osoby to doprawdy margines marginesu.

  • Q

    [Re: Strach przed narodem]

    Ale myślę, że jest też wiele starszych osób niepewnych swojej tożsamości. I to jest problem, którego nie można marginalizować ani pomijać.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Strach przed narodem]

    Sonia dobrze gada. :) Tolerancja, akceptacja – OK, NIKOGO nie można pomijać i to jasne. Ale poza tym czego mogą dotyczyć postulaty osób Q albo nawet BI? Homiki poświęcają wiele uwagi związkom partnerskim i projektom innych regulacji prawnych, które miałyby ułatwić wspólne życie dwóch osób tej samej płci. I słusznie, bo to jest kluczowy problem. Można powiedzieć, że w pewnym sensie najważniejsze „literki” to L i G, bo przecież o takie związki chodzi. Problemy osób BI są bardzo podobne – oczywiście w przypadku tych, którzy żyją w związkach jednopłciowych (zamiennie stosuję określenie: homoseksualnych). Osoby Bi w związkach heteroseksualnych podpadają pod regulacje prawne dla osób heteroseksualnych i w tym wypadku problem formalnego usankcjonowania wspólnego życia w ogóle nie występuje.

  • Q

    [Re: Strach przed narodem]

    Ale nie chodzi o postulaty dla osób Q czy BI.
    Chodzi o to, że ciągle się mówi o homoseksualizmie, czyli o tym, że ktoś już wie jaki jest, natomiast istnieją tacy ludzie, którzy nie są pewni swojej tożsamości seksualnej i o tym mówi się niestety bardzo rzadko. Wiele osób nawet nie wie o tym, że są im podobni – czyli kwestionujący.
    Pomyślcie teraz ile można sobie przysporzyć cierpienia przybierając niewłaściwy schemat orientacji – to rodzi egodystoniczność, czyli wpieranie lub wypieranie niezgdone z ego.
    wiem, że to temat bardzo kontrowersyjny, dlatego nie porusza się go tak często, a szkoda, bo o sprawach trudnych trzeba mówić.

  • benek

    [Re: Strach przed narodem]

    „ludzie, którzy nie są pewni swojej tożsamości seksualnej” – no to chyba są bi… chyba że chodzi o samą płeć, nie o pociąg seksualny

  • benek

    [Re: Strach przed narodem]

    …tyle że strasznie odbiegamy od tematu.
    Los ludzi LGBT i Q żyjących na prowincji jak zwykle nikogo nie interesuje. Życie jest tylko w kilku dużych miastach i za granicą. Amen.

  • Soniasonia

    [Re: Strach przed narodem]

    Obie możliwości są poprawne, ale zasadniczo chodziło mi o np. o chłopców, którym podobają się głównie dziewczyny, aż tu nagle zakochują się w innym chłopcu (przypadki bohaterów „Les amieties particulieres” oraz „Prawie nic”) i mają zamęt w głowie (o dziwo, w większości przypadków pozostaje to ich jedyna homoromantyczna przygoda w życiu).
    Moim zdaniem zbyt rzadko poruszana jest tematyka osób T, które w końcu mają najtrudniejsze życie – transseksualiści doznają prześladowań jeszcze częściej niż osoby homoseksualne.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Strach przed narodem]

    @ Benek
    Nie szkodzi. Lubimy odbiegać od tematu. Nie zgodzę się, z tym, że „ludzie, którzy nie są pewni swojej tożsamości seksualnej” = biseksualni. Za chwilę na pewno na głowę Benka posypią się gromy. Ja będę delikatny, ale z błędu muszę wyprowadzić. ;) Bi są pewni swojej orientacji – kręcą ich w różnym lub równym stopniu przedstawiciele płci męskiej i żeńskiej. Jeśli towarzyszy im jakaś niepewność, to być może dotyczy ona kwestii płci partnera/partnerki – z kim się wiązać. Ale za to głowy nie dam, bo nie jestem bi, tylko pure-gay.

  • Q

    [Re: Strach przed narodem]

    Ja Wam powiem jak jest , ponieważ ja jestem kwestionującym swoją tożsamość, mam ponad dwadzieścia parę lat, nie jestem więc już nastolatkiem. U mnie orientacja seksualna zmieniła się i to wprowadziło poczucie niepewności. Obecnie oscyluję między dwiema płciami, przy czym nie mogę powiedzieć, która fascynuje mnie bardziej. Nie mówię o chorej fascynacji, tylko mam na myśli naturalny pociąg do płci. Faktycznie może być tak, że bardziej pociągają mnie fizycznie mężczyźni, natomiast kobiety mi się podobają (tylko, czy może aż). To bardzo trudna dla mnie kwestia, ale jestem z nią oswojony, chociaż chwilami jest strasznie.
    Krzsz nie sądzę, żeby poleciały na benka gromy, chociaż tak jest, że emocje zawsze biorą górą, ale spokojnie, dzięki Tobie opanowałem się i nie będę gromił ;-)

    Oczywiście, muszę po części zgodzić się z Tobą benek, że kwestionujący mogą być bi, ale to znowu nie jest takie proste do określenia. Owszem, to może tak funkcjonować, ale człowiek jest istotą zbyt plastyczną wewnętrznie, aby określić to jednoznacznie. Trzeba przejść , przebić się przez wiele stanów, walczyć, walczyć i jeszcze raz walczyć o prawdziwość samego siebie. To znowu jest trochę tak, jak z walką z wiatrakami, ale widocznie trzeba przejść przez taką burzę. Oczywiście to wpływa na inny punkt widzenia związany z homoseksualnością tych, którzy wiedzą, że są właśnie homoseksualni. Można by powiedzieć sobie – przecież jestem hetero, ale okazuje się, że to tylko określenie tak samo jak każde inne. Doszedłem w końcu do tego, że najlepiej jest siebie nie określać. Śmiało mogę więc stwierdzić, że jestem określony w niedookreśleniu. Jeżeli potrafię powiedzieć sobie, że jestem niedookreślony to paradoksalnie już mnie to określa, ale i tak sądzę, że wpadłem w natarczywe próby określania siebie, to niemal jak jakaś moda, trend, poza, a może się mylę. Na pewno towarzyszy temu poczucie wywierania na siebie presji.
    Tak, o osobach transseksualnych również mało się mówi, a to jeszcze bardziej kontrowersyjny temat, który można by poruszać tak samo jak kwestionowanie swojej tożsamości – tu na homikach. Niestety jednak sama nazwa homiki.pl redukuje już w pewien sposób możliwość przynależności „innej inności” ;-) Może więc warto byłoby zmienić nazwę strony… ale to tylko taka paplanina ;-)

    PS Krzsz1986, sądzę, że to na mnie posypią się teraz gromy y y y … :-)
    Pozdrawiam
    Q

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Strach przed narodem]

    @ Q

    Rozróżniasz „pociągają” od „podobają”. Możesz to rozwinąć? Zawsze myślałem, że „pociągać” to mniej więcej to samo, co „podobać się seksualnie”.

    Zrobię Ci prosty test: pytanie brzmi, czy wybierasz wariant A, czy B:

    wariant A : (1) http://2.bp.blogspot.com/_V2GF7zO6_M8/SvHV8elh_vI/AAAAAAAABBQ/H8LuXvX-JTE/s1600-h/hairy-chest.jpg (2)
    http://www.citizenofthemonth.com/wp-content/uploads/2007/06/shirtless.jpg
    wariant B: (1) http://ontheface.blogware.com/haifa%20wehbe.jpg (2) http://i.pinger.pl/pgr335/e8a929e7001bdb8548b06e35/dorota_doda_rabczewska_39%5B1%5D.jpg (tylko się nie napalajcie, dziewczyny :) )

  • Q

    [Re: Strach przed narodem]

    OK, Krzsz1987 , mógłbym się teraz oburzyć, zareagować emocjonalnie i zacząć krzyczeć, że co ty sobie myślisz, jaką masz czelność tak mówić itd., itd., ale nie zrobię tego, ponieważ coś się we mnie chyba zmienia i ufam, że chcesz po prostu jakoś pomóc biednemu chłopakowi z prowincji…
    eh
    Bardzo chciałbym odpowiedzieć Ci na pytanie (hehehe), ale drugi link nie działa, choć wnioskuję po jego opisie, że zdjęcie przedstawia Dodę lodziarę :-D
    Co do pierwszego zdjęcia – wyskoczył mi obrazek aktora, który ma śmiesznie kosmatą klatę i wzbudza to bardziej śmiech niż pożądanie. Gościu stał i pozował z tak okropną klatą! Dramat hahaha.
    A co do Dody,hmmm ona chce być sexowna, ale to, że właśnie chce, nie jest. Wybacz, ale ani ten aktor, ani ta wokalistka nie wzbudzają we mnie poczucia estetyki smaczku, choć pamiętam Dodę w obcisłych różowych „kalesonkach” wyglądała odważnie, śmiesznie, dziwacznie (te biodra wystające…) i na swój sposób sexownie. Przyznam też, że aktor ma całkiem sympatyczną twarz (zawsze trzeba doszukiwać się w brzydkim kaczątku czegoś, co jest piękne) i np. ma w oczach ten błysk (ale pewnie to aktorskie zagranie… ;-) )
    Dziękuję Ci Krzsz1986 za ten inteligentny test. Domyślam się, czy może wyobrażam sobie o co Ci chodzi, ale zobaczymy co napiszesz Ty sam.
    Może się mylę, może nie wiem o co Ci chodziło.

    A co do „pociągać” a „podobać się” – może faktycznie jest w tym trochę oszustwa, ale kiedyś naczytałem się różnych rzeczy, na forum, tu i tam i tak ludzie pisali, że ten to się podoba/pociąga, a ta to pociąga/podoba (z przeciwieństwami). Mam nadzieję, że dostrzegasz problem w jakim tkwię i nie lekceważysz sobie mojej osoby. Nie oznacza to, że nie możemy się pośmiać z pewnych rzeczy i podejść z humorem do pewnych spraw (ja teraz siedzę sobie i chce mi się po prostu wybuchnąć niemal śmiechem, kurde, nie wiem dlaczego mi tak śmiechowato:) )
    Pozdrawiam
    Q

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Strach przed narodem]

    @ Q
    Jak to nie działa link do naszej słowiańskiej piękności? Oto ona! [i.pinger.pl]

    Źle ustawiasz się w tej dyskusji. :) Nie warto już na wstępie określać się „biednym chłopakiem z prowincji”. Ja Ciebie nie lekceważę, ale w ten sposób trochę lekceważysz się sam. W każdym miejscu człowiek, zwłaszcza zamknięty w swoim mieszkaniu lub w samym sobie, może mieć podobne problemy. Test był oczywiście z przymrużeniem oka. ;) Pokazuje też mój sposób pojmowania różnicy pomiędzy „podoba się” a „pociąga”. Wszystkie cztery postaci uważam za atrakcyjne, mógłbym określić jako seksowne i w tym sensie podobają mi się, ale pociąga mnie wyłącznie wariant A, dlatego mam ZERO problemów z określeniem swojej orientacji. Dlatego przywiązuję dużą wagę do różnicy między „podobać się” i „pociągać”, zwłaszcza jeśli są zestawione obok siebie w jednym zdaniu. Nie wykluczam, że Ty w takim kontekście używasz tych słów nieco inaczej.

  • Q

    [Re: Strach przed narodem]

    No to super. Ciesz się z tego.

    Pozdrawiam

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Strach przed narodem]

    Nie wiem, z czego, ale dzięki. ;)

  • Q

    [Re: Strach przed narodem]

    że wiesz kim jesteś.
    Nawet nie wiesz jakie to ważne, bo to już masz, nie doceniasz tego, co jest w tej kwestii jak najbardziej naturalne i zrozumiałe.

    Pozdrawiam

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Strach przed narodem]

    Tak, faktycznie to naturalne dla mnie. Trudno mi zrozumieć, jak to jest, gdy się tego nie wie, ale przyjmuję do wiadomości, że tak też może być. :) Pozdrawiam.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa