Prawo do adopcji

W rozmowie o adopcji dzieci przez osoby i pary homoseksualne bardzo często pojawia się argument, polegający na tym, że prawom LGBT przeciwstawia się prawa dziecka. Albo – albo, powiada się. Musimy wybierać. Nawet jeśli lesbijki i geje mogą być prywatnie dobrymi rodzicami, to przecież ich dzieci będą na pewno wyśmiewane lub prześladowane w szkole czy na podwórku. Z jednej strony mamy abstrakcyjne prawa mniejszości, z drugiej – realne ludzkie cierpienie. Dopóki nie zmieni się mentalność, z rozmową o adopcji musimy poczekać. A mentalność nie zmienia się przecież tak prędko.

Prawa dziecka to bardzo poważna sprawa. Jeśli istnieje wątpliwość, czy umożliwienie adopcji parom tej samej płci jest korzystne z punktu widzenia dobra dziecka, to trzeba się temu bardzo uważnie przyjrzeć. Sceptycy uważają, że jeśli nie pozwolimy na adopcję dzieci przez pary jednopłciowe, to unikniemy sytuacji, w której dzieci te będą dręczone przez rówieśników. Innymi słowy, sposobem na zapobieganie dręczeniu dzieci przez rówieśników jest niedawanie pretekstu do dręczenia. Jak nie będzie dzieci par homoseksualnych, to nie będzie wyśmiewania dzieci z powodu seksualności rodziców. Proste? Niby proste, ale przyjrzyjmy się, jak by to działało w innych przypadkach.

Mam przyjaciela, który był w podstawówce dręczony przez rówieśników jako Żyd. Nie, nie to, żeby jakoś wyróżniał się wyglądem. Po prostu jego rodzice byli Żydami. Co się jego kolegom nie podobało. Potrafię to sobie wyobrazić, bo sam chodziłem przez jakiś czas do jednej klasy z kolegą, który był Romem. Chodziłem to dużo powiedziane. Kolega pojawił się na zajęciach parę razy w ciągu roku. Nie był szczególnie lubiany: „To Cygan, a do szkoły chodzi w kratkę!”. Sam go zaakceptowałem dopiero, kiedy ciocia wytłumaczyła mi, że bycie Cyganem to nic złego, a chodzenie do szkoły w kratkę to zapewne sprawka rodziców. Ale nie każdy ma mądrą ciocię, a zjawisko niechęci do Romów to niestety realny problem. Co by było, gdybyśmy spróbowali rozwiązać ten bolesny problem w podobny sposób, jak problem wyśmiewania dzieci par homoseksualnych? Czy należałoby zabronić mniejszościom narodowym i etnicznym posiadania dzieci, aby uchronić je przed dręczeniem w szkole? Czy i w takich przypadkach mamy do czynienia z konfliktem między prawami mniejszości a prawami dziecka? Brzmi drastycznie, ale jeśli chcemy rozumieć prawa dziecka w taki sposób, jak przeciwnicy prawa do adopcji przez osoby LGBT, to nie mamy innego wyjścia. Logika zobowiązuje.

To jednak nie wszystko. Miałem też w szkole kolegę, który był rudy. Oj, ten to nie miał życia. Po roku rodzice przenieśli go do innej szkoły, albo może wyjechali za granicę, nie pamiętam. Inny kolega był z kolei gruby. Ten miał łatwiej. Niektórzy się nawet z nim bawili. Fakt, że czasem zdarzało się, że pobiła go grupka szkolnych chuliganów, ale to nie zdarzało się tylko jemu. Właściwie każdy chłopiec, który słabiej sobie radził na wuefie, mógł się spodziewać, że prędzej czy później ktoś go trochę poturbuje. Najlepiej pod tym względem miały dzieci niepełnosprawne, bo w ogóle do szkoły nie chodziły, to i nikt ich nie bił. O tym, że istnieją, wiedziałem od zaprzyjaźnionych nauczycielek, które popołudniami udzielały im lekcji w domu. Wtedy myślałem, że to bardzo smutne. Dziś jednak – zwłaszcza, gdy czytam wypowiedzi przeciwników adopcji dzieci przez rodziny jednopłciowe, głęboko zatroskanych o los, jaki czekałby te dzieci w szkole i na podwórku – zastanawiam się, może to jest jakiś model… Gdyby tak dla rudych, otyłych, niepełnosprawnych i gorzej radzących sobie na wuefie stworzyć system nauczania domowego? Albo jako tańszą namiastkę chociaż osobne szkoły? Dzieci nie byłyby już w szkole dręczone, a wiadomo, że mentalność nie zmienia się z dnia na dzień. Może to brzmi drastycznie, ale jeśli chcemy rozumieć prawa dziecka w taki sposób, jak przeciwnicy prawa do adopcji przez osoby LGBT, to nie mamy innego wyjścia. Logika zobowiązuje…

Na szczęście możemy na kwestię praw dziecka spojrzeć w inny sposób. Nie musimy godzić się z „mentalnością” podwórka. Możemy zakwestionować codzienną przemoc, jaką wypełniony jest świat dzieciństwa: przemoc w rodzinie, w grupie rówieśniczej, czy pełną wzajemnej przemocy hierarchię w relacjach między nauczycielami a uczniami. Już dziś możemy wprowadzić do szkół edukację nastawioną na docenianie różnorodności, asertywność, współpracę, umiejętność komunikowania swoich emocji. Kierunek wskazują pilotażowe programy prowadzone przez niektóre NGO. Na przykład Feminoteka od kilku lat prowadzi szkolenia WenDo dla gimnazjalistek – wychodząc z założenia, że odpowiedzią na przemoc wobec dziewczynek nie jest ubieranie wszystkich w mundurki i instalowanie wszędzie kamer, lecz nauczenie dziewczynek, jak na agresję skutecznie odpowiadać. Podobnie Fundacja „Porozumienie Bez Przemocy” od lat przekazuje nauczycielom i nauczycielkom oraz uczniom i uczennicom umiejętności porozumiewania się w sposób wolny od słownej i emocjonalnej przemocy, budujący między ludźmi więzi zaufania i zrozumienia, a nie hierarchii. Gdyby szkolenia takie uczynić obowiązkowym elementem edukacji, jako coś w rodzaju szkolnego bhp, wówczas nie tylko nasze szkoły i podwórka, ale całe społeczeństwo wyglądałoby inaczej.

Rozmowa o prawie do adopcji musi być od początku powiązana z szerszym pytaniem o to, jaki świat chcemy dla dzieci – naszych i nienaszych – budować. Czy jesteśmy gotowi podjąć pracę nad tym, by był to świat przyjaźniejszy i mniej hierarchiczny? Uznanie prawa do adopcji przez osoby LGBT to także zobowiązanie do budowania społeczeństwa, w którym każde dziecko – żydowskie i romskie, rude i otyłe, niepełnosprawne i obdarzone bujną wyobraźnią – będzie się czuło bezpiecznie. Nie musimy chować głowy w piasek. Mamy wybór. Możemy akceptować pełną przemocy realność szkoły i podwórka. Wtedy zarówno prawa osób LGBT, jak i prawo dziecka do bezpiecznego świata traktujemy jako kwestie, które „mogą poczekać”. Albo możemy już dziś działać na rzecz prawa osób LGBT do adopcji. W ten sposób dajemy sobie jeszcze jeden powód, by pracy nad stworzeniem dla dzieci lepszego świata nie odkładać na jutro.

Adam Ostolski – socjolog, publicysta, członek Zielonych 2004 i redakcji Krytyki Politycznej.

Dziękujemy Autorowi za zgodę na przedruk. Artykuł pochodzi ze specjalnego wydania „Zielonych Wiadomości” przygotowanych przez Zielonych 2004 na EuroPride. Cały numer do pobrania ze strony: Zieloni 2004. Polecamy!

Autorzy:

zdjęcie Adam Ostolski

Adam Ostolski

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 326; nazwa: Adam Ostolski

39 komentarzy do:Prawo do adopcji

  • QUASIMODO

    [Re: Prawo do adopcji]

    Jestem przeciw. By nie było jestem Gejem.

  • KaFor

    [Re: Prawo do adopcji]

    Jestem za. By nie było jestem osobą biseksualną w małżeństwie z kobietą.

    Pary osób tej samej płci mają dziecie – włąsne dzieci. To najlepszy dowód na to, iż dzieci w naszych rodzinach są wychowywane dobrze. To najważniejsze. Rodzice tej samej płci radzą sobie z nieprzyjaznym otoczeniem wokół swoich dzieci.

    W tym kontekscie wszelkie dywagacje są równe tym podnoszonym przez Autora:
    są wate funta kłaków.

    Nikt dorosłym ludziom nie będzie ‚pozwalał’ czy mogą, czy nie mogą mieć dzieci.

    Kiedy są jakiekolwiek poważne problemy z wypełnianiem obowiązków rodzicielskich wkracza sąd. To gwarancja, że dziecko, które by znalazło się w złych warunkach ma pomoc ze trony państwa. Gwarancją na adopcję przeprowadzaną wobec dziecka osieroconego jest również sąd, ktory winien w tym wypadku stosować DOKŁADNIE te same zasady co przy adopcji przez pary różnej płci.

  • Rchcz

    [Re: Prawo do adopcji]

    nie widze prolemu z adopcjami ale przypuszczam,ze ciotencje ponosi chyba wyobraznia- to nie bedzie tak,ze sobie pojda do domu dziecka i wezma fajne bobo … co do problemow w szkole- takie jest se la wi lepiej,zeby sie czlowiek za mlodu nauczyl walczyc o swoje i siebie- banalem jest przypominanie,ze dzieci sa okrutne i mam nadzieje,ze ‚sily postepu’ nie beda indoktrynowac ‚heteropatriarchatami’ ali i krzysia w przedszkolu …

  • Jacek

    [Re: Prawo do adopcji]

    Świetny artykuł! Brawo!
    Osobiście nie dorosłem do bycia ojcem i może nigdy nie dorosnę (latka już swoje mam), jednak chciałbym, żeby była taka możliwość. Chciałbym dożyć czasu – że tak użyje modnego ostatnimi czasy związku fraz. – gdy Polska będzie drugą Hiszpanią pod tym względem. Oczywiście Hiszpania nie jest ideałem, po zrównaniu praw par homo i hetero ludzie nie zmienili nastawienia z dnia na dzień, ci co byli anty, są anty, ale przynajmniej jest prawo, które zabezpiecza normalność w sferze oficjalnej.

  • Wojtaszek

    [Re: Prawo do adopcji]

    Jeśli chodzi o przemoc w szkole – wyobraźmy sobie klasę, w której uczą się Rudy, Gruby, Żyd, Rom i Kaleka, a wszyscy bez wyjątku są dziećmi gejów i lesbijek. W tej klasie tak jak w każdej innej wszyscy będą się znęcali nad najsłabszym w danej chwili. Okrucieństwo w środowisku dziecięcym było, jest i będzie dopóki nie zlikwidujemy szkół – a to się raczej nie stanie. Choćby nie wiadomo ile NGOsów nad tym pracowało. Wolne od lęku są tylko dzieci trzymane w absolutnej izolacji, albo te, które same biją.

    [Słowo "kaleka" uznawane jest coraz częściej za poniżające. Detr. uprasza o większą dbałość o używanie neutralnego języka]

  • Loth

    [Re: Prawo do adopcji]

    „”Dopóki nie zmieni się mentalność, z rozmową o adopcji musimy poczekać.”"

    Wiem, że trochę wycinam z kontekstu ;) ale już teraz jest wiele „tęczowych rodzin”, par homoseksualnych, które wychowują dzieci, więc warto postawić pytanie, co już teraz można zrobić? Doraźnie.

    @Wojtaszek

    Myślę, że się mylisz. Okrucieństwo można powstrzymać i to nie tylko moje pobożne życzenia. Wiele zależy od programu nauczania, już od przedszkola – jeśli wtedy wprowadzi się odpowiednie zajęcia/przedmioty/warsztaty to można poradzić sobie z okrucieństwem. Pewnie, nie do końca – ale likwidacja szkół to na pewno nie jest dobry pomysł.

  • Tomasz Szóstek

    [Re: Prawo do adopcji]

    Ważny i potrzebny artykuł. Dwie uwagi do komentarza Wojtaszka. Wymiana uczniów w wyobrażonej klasie woła o pomstę do nieba. Pomieszanie ortografii z jakością słowa zasługuje moim zdaniem na wykasowanie komentarza. I druga sprawa – wystarczy mieć podstawową wiedzę, aby wiedzieć, że dzieci najczęściej biją z powodu jakiegoś strachu.

  • Wojtaszek

    [Re: Prawo do adopcji]

    @Tomasz

    „Wymiana” (?) odnosiła się do zabiegu zastosowanego przez autora komentowanego artykułu. Dlaczegóż to woła o pomstę do nieba?

  • [Re: Prawo do adopcji]

    @Tomasz Szóstek

    Tak z ciekawości spytam – możesz dać jakiekolwiek namiary na tą „podstawową wiedzę”?

  • Tomasz Szóstek

    [Re: Prawo do adopcji]

    Nie będę wyjaśniał dlaczego zapis Wojtaszka jest bzdurny. Podstawowa wiedza jak wszędzie dostępna jest w Internecie polecam Google i hasło „Przyczyny zachowań agresywnych wśród dzieci” wyskakuje np to: http://www.edukacja.edux.pl/p-611-przyczyny-zachowan-agresywnych-wsrod-dzieci.php
    gdzie znajdziemy np. takie zdanie: „Głównym czynnikiem powodującym sięganie po agresję jest doświadczanie jej przez dziecko, a także nieumiejętność radzenia sobie
    z własnymi, bardzo silnymi i negatywnymi emocjami, które są wywoływane pojawieniem się agresji.” Wyszukanie tego zajęło mi 4 minuty od przeczytania komentarza.

  • [Re: Prawo do adopcji]

    @Tomasz Szostek

    W podanym linku nie ma żadnych wyników badan, jest za to trochę Freuda (wybacz, ale daruję sobie komentarz) oraz tajemnicze pojęcie „psychologii humanistycznej”, która uważa to czy tamto…

    Myślę, że to wyszukiwanie: http://scholar.google.pl/scholar?hl=pl&q=aggression+%2B+children&lr=&as_ylo=2000&as_vis=0 (które zajęło mi, nawiasem mówiąc, około 30 sekund) daje lepszy wgląd w stan badań nad zjawiskami agresji u dzieci. I mniemam, że zagadnienie to jest bardziej komplikowane od stwierdzeni „strach rodzi agresję”. Dużo bardziej.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Prawo do adopcji]

    Pytanie otwarte, bez przekory, nie za złość, tylko z czystej ciekawości.

    Który szanowny gej z tutaj obecnych chce adoptować dziecko? W nawiasie proszę podać wiek. Nie chodzi o mnie, ja jestem już za stary i nie da się mnie adoptować. ;) Pytam z ciekawości.

  • Tomasz Szóstek

    [Re: Prawo do adopcji]

    Kto mieczem wojuje od miecza ginie :) Oczywiście nic nie przebije dokładnej analizy zjawiska w oparciu o prawdziwe narzędzia w dodatku w języku obcym od krótkiego eseju polskiej przedszkolanki :) No i jeszcze ja nie umiem jak widać równie szybko czytać. Przy okazji jeszcze raz gromkie brawa dla autora powyższego tekstu, którego tez niestety nie możemy poprzeć dogłębnymi badaniami naukowymi w polskim społeczeństwie.

  • Augustus

    [Re: Prawo do adopcji]

    @ krzsz1986

    Chciałbym by istniała możliwość adopcji, niemniej procedura dotycząca powyższego procesu powinna zostać skonstruowana w taki sposób by była bardziej wnikliwa w stosunku do par homoseksualnych niźli to ma miejsce w przypadku par heteroseksualnych. Niestabilność związków oraz postępująca demoralizacja w środowisku gejowskim skłania mnie do przecistawiania się tej idei mimo, iż wgłębi serca chciałbym być tatą. (23)

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Prawo do adopcji]

    @ Augustus
    Dziękuję za pierwszą odpowiedź. Zgadzam się z Tobą w dużej mierze. Dodatkowym wymogiem, o którym wspominasz, mógłby być m.in. minimalny staż „małżeński” w formalnym związku (stąd wcześniej potrzebne byłyby związki partnerskie). Np. 4 lata. Zresztą, nie wiem, czy podobnie nie jest w przypadku par hetero.

  • cinclus

    [Re: Prawo do adopcji]

    A ja sobie myślę, że zarówno artykuł, jak i komentarze są kolejnym przykładem (przepraszam, że tak to sformułuję, ale nic lepszego mi nie przychodzi do głowy) płytkiego myślenia albo odwrócenia problemu – jak kto woli. Może napiszę kiedyś na ten temat coś więcej.
    Żeby było jasne: jestem zdecydowanym zwolennikiem możliwości adoptowania dzieci przez pary jednopłciowe. Obojętne, czy są to własne dzieci, czy dzieci z domów dziecka. I uważam, że wcale nie jest za wcześnie na wysuwanie takich postulatów.
    Błędem natomiast jest postawienie sprawy: powinniśmy walczyć (w imieniu dzieci) o prawo do bycia adoptowanym, a nie o własne prawo do adopcji.

  • Olaf Pieck

    [Re: Prawo do adopcji]

    Adopcja to nie zakup nowego odbiornika tv, mam w rodzinie dziecko z adopcji więc mam jakąś wiedzę na ten temat i mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że adopcja nie jest sprawą prostą.
    Niestabilne związki gejowskie, oczywiście jest prawdą, że sporo homo związków kończy się równie szybko jak się zaczyna a ile związków hetero spotyka ten sam los?Doświadczenie życiowe każe mi stwierdzić, że w przypadku gejów ci co myslą za przeproszeniem o dupie i zabawie nie myslą o dzieciach ze związków homo dzieci nie ma a adopcja powtarzam nie jest taka prosta.Więc obawy, że o dzieci zaczną się starać osoby, które dzieci mieć nie powinny są raczej nieuzasadnione.
    Zawsze gdy słyszę głosy, że najbardziej powinno się dbać o dobro dzieci zaczynam się z lekka irytować.Gdyby chodziło o szeroko pojete dobro dzieci to wszyscy i homo i hetero chcący zostać rodzicami powinni przejść obowiązkowe badania psychologiczne by udowodnić, że się do roli rodziców nadają.No ale to jest niemożliwe, zresztą natychmiast podniósłby się wrzask, że ograniczane są podstawowe prawa a znając życie najgłośniej krzyczeliby właśnie ci, którzy dzieci miec nie powinni.Nie mogę przy tej okazji pominąć faktu, że wielkie emocje budzi kwestia adopcji dzieci przez pary homo, kwiczy kościół, urzędnicy, tzw społeczeństwo a nawet sami homoseksualiści tylko dlaczego nie widzę oporów moralnych gdy rozmażają się alkoholicy, narkomani, chorzy lub uposledzeni umysłowo, kryminaliści, ludzie dojrzali fizycznie ale nie emocjonalnie?Więc jak to jest z tym dobrem dzieci?Niestety polskie społeczeństwo a także szkolnictwo, opieka społeczna, domy dziecka i inne urzędy powołane do wychowywania, przestrzegania praw dzieci i dbania o ich interesy raz po raz udowadniają, że dobro dzieci jest najmniej ważne.
    Na koniec w kwestii formalnej, jestem jak najbardziej za przyznaniem prawa do adopcji paarom homoseksualnym.

    d. republika-demokratyczna

  • Wojtaszek

    [Re: Prawo do adopcji]

    @cinclus
    „Błędem natomiast jest postawienie sprawy: powinniśmy walczyć (w imieniu dzieci) o prawo do bycia adoptowanym, a nie o własne prawo do adopcji. „

    Zgadzam się. To jest właściwa perspektywa tego zagadnienia. Prawdopodobnie większość dzieciaków z domów dziecka nie może zostać adoptowana ani przez pary homo, ani hetero. Wystarczy, że biologiczny rodzic odwiedzi dziecko raz na miesiąc czy dwa, żeby nie stracić do niego praw…

  • cinclus

    [Re: Prawo do adopcji]

    @ Olaf Pieck
    Nic dodać, nic ująć.

  • Loth

    [Re: Prawo do adopcji]

    @Olaf Pieck

    Dokładnie.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Prawo do adopcji]

    Olaf nie napisał niczego kontrowersyjnego, dlatego trudno o jakiś fundamentalny spór. Podobnie jak Olaf jestem zdania, że niewielu gejów będzie zainteresowanych adopcją. To jednak nie powód, by rezygnować z formalnych wymagań w stosunku do potencjalnych rodziców adopcyjnych. Nie ma również nic dziwnego w tym, że wymagania stawiane parom starającym się o adopcję wydają się dosyć wysokie w porównaniu do wymagań stawianych rodzicom biologicznym. W przypadku rodziców adopcyjnych na pewno trudniej o naturalną więź pomiędzy rodzicem a dzieckiem, dzieci (z wyjątkiem noworodków) wchodzą do nowej rodziny z jakimś bagażem przeszłości. Na to trzeba być przygotowanym. Poza tym gdy coś złego dzieje się w rodzinie, w której dziecko się urodziło, winić można rodziców, zły los, itp, a w przypadku rodziny adopcyjnej – wina spadałaby na urzędników, na państwo. W takiej sytuacji, lepiej dmuchać na zimne. Ponadto przyznam, że dosyć niepokojąco zabrzmiały ostatnie słowa Wojtaszka…

  • Adam Ostolski

    [Re: Prawo do adopcji]

    Z przyjemnością i zainteresowaniem czytam tę dyskusję.

    Zgadzam się, że mówiąc o „prawie do adopcji dla LGBT” posługujemy się pewnym skrótem. W istocie chodzi o prawo do tego, by osoby i pary LGBT były traktowane równo z osobami heteroseksualnymi jako potencjalni adopcyjni rodzice. Mówimy więc po prostu o prawie do równego, niedyskryminującego traktowania.

    Bardzo bliski mi jest punkt widzenia, zgodnie z którym prawo do adopcji przysługuje dziecku. Choć to się kłóci z potocznym użyciem, i może być trudne do zinstytucjonalizowania w sensie prawnym (na kimś musiałby wówczas spoczywać obowiązek adopcji kim?). Ale na poziomie refleksji etycznej wydaje mi się to mi bardzo przekonujące.

  • Adam Ostolski

    [poprawka]

    zdanie w nawiasie powinno brzmieć:
    (na kimś musiałby wówczas spoczywać obowiązek adopcji – na kim?)

  • jk

    [Re: Prawo do adopcji]

    jestem za adopcja.

  • d.biskupa

    [Re: Prawo do adopcji]

    Podoba mi się artykuł oraz szalik autora.

    Odpowiadam Krzysiowi: tak, chcę adoptować bobaska, ale pod warunkiem, że wyjdziesz za mnie za mąż i będziesz drugim tatusiem. Lat mam w sam raz: na tyle dużo, żebyś przy mym boku rozwinął się, czerpiąc z mego życiowego doświadczenia, i na tyle mało, żebyś co noc oddawał mi się z radością i bez obrzydzenia :)

  • birkun

    [Re: Prawo do adopcji]

    [komentarz usunięty. detr.

    upraszam o koniec debat o życiu prywatnym.]

  • birkun

    [Re: Prawo do adopcji]

    [komentarz usunięty. detr.]

  • birkun

    [Re: Prawo do adopcji]

    [komentarz usunięty. detr.]

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Prawo do adopcji]

    [komentarz usunięty. detr.]

  • birkun

    [Re: Prawo do adopcji]

    [komentarz usunięty. detr.]

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Prawo do adopcji]

    [komentarz usunięty. detr.]

  • Katol

    [Re: Prawo do adopcji]

    stanowcze NIE! dla adopcji dzieci przez LGBT!!!

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Prawo do adopcji]

    Detrollatorka chyba miesiączkuje ;) , a na homicze forum wpadł Katol. ;) Katolu, dziękujemy za wyrażenie swojej opinii, a może dołączysz dwa słowa uzasadnienia? Byle nie były to słowa „bo nie”.

    [uwagi na temat moderacji komentarzy prosimy przesyłać na adres mailowy redakcji]

  • d.biskupa

    [Re: Prawo do adopcji]

    Haha, a uwagi na temat procesów fizjologicznych detrollatorki gdzie Krzysiu ma przesyłać?

    A poważnie, w nocy ktoś wkleił jako komentarz cały, długi jak cholera, wywiad z Szyszkowską z Rzepy. I to tak na chama, ctrl-A-ctrl-C-ctrl-V, razem z nazwiskiem autora zdjęcia Szyszkowskiej itp. Detrollatorka, zamiast biegać z nożyczkami za każdym trzywyrazowym drobiazgiem, który nikomu nie przeszkadza, powinna ciachnąć tak, żeby z tego został tylko link do oryginału. I nie, nie zamierzam pisać o tym na maila. To w końcu internet, więc będę protestować publicznie.

    Krzysiu, co ci tam wycięli? Jeśli wyznawałeś mi miłość, napisz to jeszcze raz, kotku.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Prawo do adopcji]

    Wycięli krótką wymianę zdań z birkunem, którego uwagę zwróciło „oddawanie się”…

    Odnośnie moderacji: w związku z tym, że Redakcja zastrzega sobie prawo do wykasowania każdego komentarza bez podawania przyczyn, wysyłanie do Redakcji maila z uwagami na temat moderacji jest bezcelowe. Uwagi takie mają sens jedynie tutaj i to pod warunkiem, że nie zostaną od razu usunięte.

    A teraz wracajmy/wracajcie do tematu. :)

  • Jakbyco

    [Re: Prawo do adopcji]

    „Nie musimy godzić się z „mentalnością” podwórka. Możemy zakwestionować codzienną przemoc, jaką wypełniony jest świat dzieciństwa: przemoc w rodzinie, w grupie rówieśniczej, czy pełną wzajemnej przemocy hierarchię w relacjach między nauczycielami a uczniami.”

    Uważam, że to jest bardzo celne ujęcie tematu. Tylko niestety dość nierealistyczne :( . Podłość, wredność, skurwysyństwo i po prostu tępa agresja, werbalna czy niewerbalna, mają nieograniczony potencjał odradzania się mimo wszelkich akcji uświadamiających i ulepszających ludzi (dowody tego są na forach internetowych, gdzie każdy chowa się za anonimowością, i w grupach dziecięcych właśnie, gdzie dzieciaki nie wiedzą jeszcze, że społecznym wymogiem – kiedy występuje się otwarcie – jest powstrzymanie się od takich zachowań).

    Sama nie wiem. Na szczęście nie chcę mieć dziecka, więc nie muszę tego rozważać, ale generalnie przerażają mnie takie właśnie konteksty, gdzie spod cieniutkiej skorupki cywilizacji przebija nasza prawdziwa (?) natura. Dlatego unikam przyglądania się, co robią grupy dzieciaków na planu zabaw, dlatego nie czytam komentarzy na ogólnodostępnych forach… [i dlatego zresztą jak kania dżdżu wypatruje, aż się coponiektórym komentującym znudzą wojenki podjazdowe z detrollatorem/ką.]

  • Kakałowy Łasuch

    [Re: Prawo do adopcji]

    prawo do adopcji jak najbardziej tak ! Weźmy przyklad z Jezusa Chrystusa miał dwóch ojców i wyszedl na ludzi …

  • Magdalena

    [Re: Prawo do adopcji]

    Nie zgadzam się!!!
    Ogólnie przyjętą formą rodziny jest matka i ojciec. a nie np dwóch tatusiów!!!
    dziecko z takiego związku będzie szykanowane. co w sytuacji jak w szkole albo przedszkolu zapytają się a gdzie mamusia. a dziecko na to: ja mam dwóch tatusiów.
    NIE RÓBCIE DZIECIOM KRZYWDY!!!
    jest zbyt mało tolerancji w naszym kraju żeby pozwolić sobie na taki krok.

  • buźka

    [Re: Prawo do adopcji]

    Używając twojej argumentacji, należałoby odbierać dzieci Świadkom Jehowy, Zielonoświątkowcom czy Żydom – w końcu, gdy koledzy z klasy skapują, dlaczego ci nie chodzą na religię i nie obchodzą świąt Bożego Narodzenia, będą miały przechlapane… Krótko mówiąc – POMYŚL, ZANIM NAPISZESZ!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa