Niedźwiedzia przysługa

Wpisane w okienko internetowej wyszukiwarki pojęcie „homofobia” wywołuje ponad półtora miliona wyników. To znacznie więcej niż klaustrofobia (290 000), arachnofobia (142 000) i akrofobia (lęk wysokości – 36 800) razem wzięte. Używamy tego słowa tak często, że najwyraźniej powoli przestajemy pamiętać, skąd się wzięło i co oznacza. Więc może przypomnę – fobia to przede wszystkim lęk. W przypadku homofobii agresja i nienawiść są wtórne w stosunku do lęku. Nienawidzą nas, bo się nas boją. Proste? Najwidoczniej nie do końca, a przynajmniej nie dla każdego, ale o tym za chwilę.

Liczba prasowych artykułów poświęconych Europride przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Mój osobisty przegląd prasy w zeszły poniedziałek zacząłem od relacji Piotra Pacewicza, zajmującej całą trzecią stronę „Wyborczej”. Ilustrujące artykuł zdjęcie pokazuje Pacewicza obwieszonego sznurami korali, w sukience i blond peruce. Tekst koncentruje się wokół mowy, którą redaktor miał wygłosić podczas parady. Wygłosił jedynie jej część, opublikował zaś w całości.

Czytam: Po co się przebrałem? Chciałem w ten sposób poczuć się w waszej skórze. Od jakiegoś czasu bronię piórem praw ludzi, którzy urodzili się ze „złą orientacją”. To już nie wymaga odwagi. Co najwyżej uwagi. Ale przebrać się w sukienkę na stare lata to jest wyzwanie. Pamiętajcie, że jestem z generacji, która nie wiedziała, że geje są na świecie, podobnie jak nie wiedziała o istnieniu Żydów. [Piotr Pacewicz, „Europride, heterowstyd”, Gazeta Wyborcza, 19.07.2010 – wszystkie cytaty pochodzą z tego artykułu]

Myślę: Fajnie, super, chce nas bronić, brawo! Tylko dlaczego broniąc nas musiał się przebrać w sukienkę? Tego nie rozumiem. Żeby poczuć się w „naszej” skórze… Czyli w czyjej? Za kogo tak właściwie się przebrał? Za geja? A jak wygląda gej? Żaden z tych, których znam (a znam ich pewnie więcej niż wicenaczelny „Gazety Wyborczej”) nie nosi sukienek. Za lesbijkę? Te, o ile mi wiadomo, nie mają zarostu na twarzy (chyba, że cierpią na poważne problemy hormonalne). Być może więc chciał się poczuć w skórze transseksualisty. Jeśli tak, szkoda, że poprzestał jedynie na parodii (gdyby z tej okazji wydepilował sobie klatę i zgolił futro na rękach – byłby bardziej przekonujący…). Rozumiem więc, że Pacewicz postanowił zrobić sobie jakieś ogólne „jaja”, żeby go dobrze zapamiętano, ale nie starczyło mu odwagi, żeby przebrać się, bo ja wiem, za króliczka.

Czytam dalej: Ja za chwilę zdejmę tę perukę. Wrócę do pisania, ale od tekstów świat się nie zmienia. Zmienia się od czynów, od wygranych procesów, od demonstracji, petycji. I jeszcze dalej: To wszystko kręci się wokół lęku. Także dlatego się przebrałem, żeby pokazać, że nie musimy się was bać. Że nie jesteście tacy straszni.

Myślę: Dalej nie rozumiem – jaka tu logika? Jaki związek przyczynowo skutkowy? Żeby pokazać, że nie boi się mniejszości seksualnych musi przywdziać perukę? Czy nie może się nas nie bać bez peruki? Zresztą, czy żeby walczyć o prawa mniejszości trzeba udawać kogoś, kim się nie jest? Myślałem, że tolerancja polega na tym, że każdy ma prawo być sobą…

Jeszcze bardziej irytuje mnie następujący fragment przemówienia: Warszawa stara się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, ale dosłuży się tytułu Europejskiej Wiochy. (…) Wstyd mi za mój kraj, za moje miasto. Chodziło o nieobecność Hanny Gronkiewicz-Waltz jak wiadomo. A nie można by kilku tysięcy zagranicznych gości przywitać tak: „Fajnie, że tu przyjechaliście, przyjeżdżajcie częściej. Polubicie Warszawę, bo to świetne miasto! Kochamy was!”? Nie uważam zresztą, że pani prezydent miała obowiązek uczestniczyć w paradzie. Miała taki przywilej, ale nie skorzystała z niego. Trudno. Gdyby było to jej obowiązkiem, musiałaby chyba równocześnie uczestniczyć w demonstracji NOP i ONR – bo te przecież były w takim samym stopniu legalne…

17.45. Wracamy po samochód. (…) Na światłach czeka z nami facet, trochę starszy ode mnie. W ręku ma bukiet. Uśmiecha się.
Moja żona Ala życzliwie: – Wracamy z Parady Równości.
- Głupoty – rzuca.
Dogania nas. – Pan to już pewnie nie ma ojca, co? Ale jakby ojciec żył, toby pana tak przez kolano i po dupie!
- Pan by tak chciał, co? Tak mnie przez kolana i po dupie? (…)
Potem rozmawiamy o nim. Jak strasznie musiał go zakłuć mój strój, skoro wobec obcego faceta zdecydował się na taki gest. Był jak wymyślony przez feministkę Agnieszkę Graff strażnik patriarchalnego porządku – nawet wcielił się symbolicznie w rolę karcącego ojca, który egzekwuje heteroseksualną normę.
A mój prawdziwy tatuś się śmiał.

Jestem pewien, że prawdziwy tatuś Piotra Pacewicza mniej by się śmiał, gdyby jego syn oświadczył nagle, że sukienkę i perukę od tej pory będzie nosił codziennie. Że to nie żart. Prawdziwemu tatusiowi, nawet jeśli jest bardzo tolerancyjny, pewnie zrobiłoby się smutno. Może nawet zareagowałby agresywnie, choć pewnie nie „przez kolano i po dupie”.

W dniu przemarszu Europride przez Warszawę, kiedy to Piotr Pacewicz nurzał się w homonormatywnym queermatriksie, poszedłem ze starymi znajomymi na plenerową dyskotekę, odbywającą się jakieś 400 kilometrów od stolicy. W miasteczku, w którym Jarosław Kaczyński cieszy się dziś osiemdziesięcioporocentowym poparciem też rozmawia się o gejach i lesbijkach. Starzy kumple wyrazili zadowolenie z faktu, że nie ma mnie na paradzie i że jeszcze nie przebieram się w sukienki. Od kilku lat wiedzą, że jestem gejem i trochę się o mnie martwią. – Po co wam te parady w ogóle? – pytali. Z braku oryginalnych argumentów używałem tych z kserokopiarki: że środowiska LGBT walczą o prawa do rejestrowania związków, o szacunek, tolerancję, wolność etc. – No dobrze, dobrze, ale zamiast tak łazić w tych idiotycznych ciuchach, można by zacząć zbierać te 100 000 podpisów pod projektem ustawy. – usłyszałem. Kumple mieli nade mną tę przewagę, że we wszystkich serwisach informacyjnych widzieli Kolumbijczyków w czerwonych majtkach. Ja nie oglądam telewizji, więc „idiotyczne ciuchy” obejrzałem sobie następnego dnia w Internecie. Szybko przeszliśmy do innych tematów. Koledzy, tak jak ja, wyjechali z naszego miasta prawie dekadę temu, więc kiedy już nadarza się okazja do spotkania, tematów robi się nagle bardzo wiele.

Można godzinami dyskutować o „strategiach emancypacyjnych” i pisać opasłe tomy na temat toleracji – na próżno. Homofobia to lęk. Jeśli mają nas szanować, muszą przestać się bać. Muszą się oswoić. Małymi krokami. Przejść coś na wzór społecznej terapii behawioralnej. Europride – a przynajmniej to, jak pokazywały ją media – cofnęło wiele osób w tej społecznej terapii homofobii o co najmniej krok. Niemiły pan, który chciał Pacewicza „przez kolano i po dupie” bał się już wcześniej, a teraz z pewnością będzie się bał jeszcze bardziej. Nie on jeden zresztą.

W tym samym numerze „Wyborczej” wywiad Ewy Siedleckiej z Nickiem Herbertem, sekretarzem stanu w brytyjskim MSW. Nick Herbert jest gejem, a jednocześnie konserwatywnym politykiem. Jak się okazuje, można. Dodam, że nie nosi sukienek i sympatycznie wypadł na zdjęciu. Bardzo mnie ten wywiad ucieszył i przeczytałem go z wielkim zainteresowaniem (i nadzieją). Może to by niektórym homofobom dało do myślenia, gdyby tylko mieli szansę dotrzeć do końca gazety. Wywiad ukazał się dopiero na osiemnastej stronie. Artykuł Pacewicza na trzeciej. Chętnie zamieniłbym je miejscami…

Wojtaszek grzeczny chłopiec przed trzydziestką. Wieczny student, od lat żyjący bez telewizora. Przez jednych uważany za nieudacznika, przez innych
za geniusza. Autor niewydanych powieści i niezrealizowanych scenariuszy filmowych. Nałogowo dokonuje połowicznych coming-outów. Najchętniej śpi.

Autorzy:

zdjęcie Wojtaszek

Wojtaszek

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 310; nazwa: Wojtaszek

224 komentarzy do:Niedźwiedzia przysługa

  • RudeWredne

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Nic dziwnego, że nie wydane powieści i niezrealizowane scenariusze, skoro autor nie wie że powiedzenie „od przyjaciół boże broń, z wrogami sobie poradzę” nie jest polskim przysłowiem, a słowami niejakiego kardynała Richelieu.;) Tyle wrednie, teraz Rudo: zgadzam się, że Pacewicz (pomimo całej mojej osobistej sympatii do niego) nie całkiem jeszcze wie i rozumie o co nam chodzi. Nie zgodzę się, że parady cofają w terapii. Każdy widzi, co chce. A nawet gdybyśmy byli najbardziej femme i macho w stereotypowym myśleniu, homofobia i tak trzymałaby się mocno.

    Też lubię spać i nie mam telewizji:)

  • Zdegustowany głupotą

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Jeśli tak wygląda mężczyzna przed 30 to, aż strach pomyśleć jak będzie wyglądać przed 40. Mężczyzna noszący sukienki to osoba chora psychicznie.

  • ampersand

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    ^ Pacewicz ma sporo po 50. Czy kobieta nosząca spodnie także jest chora psychicznie?

  • Właśnie

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    To nie jest polskie przysłowie. Tak mawiał kardynał Richelieu.

    Właśnie :-)

  • Strach

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Piotrze Pacewicz, zrobiłeś coś bardzo ekstremalnego, ale nie będę Ci za to gratulował, bo to tak, jakbyś się sam z tym obnosił, że pomagasz tym „innym”, zły krok, bardziej drażnienie się i przyczynianie się do kontynuowania fobii.
    Pozdrawiam

  • Krzysiek

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Oczywiście, że wszystkich za wszystko można krytykować. Ale to właśnie Pacewicz spośród czołówki polskich dziennikarzy robi najwięcej na rzecz emancypacji homoseksualistów. To właśnie Wyborcza od dłuższego już czasu najpełniej opisuje nasze problemy, omawia nasze postulaty i lobbuje za ich przyjęciem. W dzisiejszej Wyborczej to właśnie Pacewicz, omawiając orędzie Komorowskiego wskazuje: „Na liście wykluczonych jednak zabrakło orientacji seksualnych, choć coś tam w kampanii bąknął o ich prawach. Komorowski raz jeszcze pokazał twarz zadowolonej z siebie większości, która dla kobiet ma dowcip, że całuje je w rękę, bo od czegoś trzeba zacząć, a dla mniejszości seksualnej propozycję nieograniczonej wręcz tolerancji, pod warunkiem, że nie będzie ich widać. Bo kampania, moje wy głuptasy i głuptaski, ma swoje prawa, a potem człowiek wraca do korzeni”.
    Nawet jeśli Pacewicz popełnia błędy, niezręczności, to na dzień dzisiejszy w polskich mediach opiniotwórczych nie ma drugiej takiej osoby, będącej adwokatem naszego istnienia w dyskursie społecznym. I za to należy mu dziękować, a nie krytykować.

  • Loth

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    „”"Starzy kumple wyrazili zadowolenie z faktu, że nie ma mnie na paradzie i że jeszcze nie przebieram się w sukienki. Od kilku lat wiedzą, że jestem gejem i trochę się o mnie martwią. – Po co wam te parady w ogóle? – pytali. (…)No dobrze, dobrze, ale zamiast tak łazić w tych idiotycznych ciuchach, można by zacząć zbierać te 100 000 podpisów pod projektem ustawy. – usłyszałem”"”

    A czy starzy kumple już się podpisali? Czy namówili do tego swoje rodziny? Żony? Mężów? Rodziców? Czy starzy kumple opierają swoje zdanie jedynie na migawkach w mediach? Dlaczego starzy kumple nie poszli z autorem na EP i nie zdecydowali się przed kamerą powiedzieć, że oto nasz kolega – gej i proszę bez sukienki, polski gej. Może to by było skuteczniejsze zamiast plenerowej dyskoteki (dyskoteka od 13.00???)

  • d.biskupa

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Dzięki, Loth, za ten komentarz. Chciałam właśnie coś napisać o tych kumplach i dyskotece, ale nie umiałabym załatwić tego tak elegancko.

  • Tomasz Szóstek

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Ja też nie rozumiem do końca dlaczego Pacewicz założył sukienkę. Jego sprawa, nie moja. Złości mnie to pisanie Wojtaszka. Znowu ten homonormatywizm. Nie lubię ludzi sterylnych, ich gejowskich wydań również. Kto ma problem z akceptacją Parady, ma według mnie problem z akceptacją siebie.

  • d.biskupa

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Może chciał się przebrać za drag queen?

  • Mis

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Doskonały tekst, z którym się utożsamiam:) Podobny w wymowie:
    http://www.gaylife.pl/artykul.php?id=1344

    Może wreszcie tzw. działacze pójdą po rozum do głowy i przestana nam szkodzić, a zaczną pomagać??

  • Tomasz Szóstek

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Gdyby nie działacze swoje komentarze mógłbyś Mis wypisywać na ścianie we własnym domu.

  • Krzysztof Zabłocki

    [symbolika bardziej niz dosłownośc...]

    pisałem juz wczoraj, ale z powodu późnej nocy, jakoś nie kliknąłem OK i moj komentarz przepadł: myślę, że Piotrowi Pacewiczowi chodziło o SYMBOLICZNE zaznaczenie innosci – bo przeciez dla niektórych ujawnienie się to tak jak założenie sukienki przez PP w biały dzień! Przeciez dotyczy to chyba i samego Wojtaszka…

    a tak przy okazji: to włożenie sukienki ma odniesienie juz nawet nie symboliczne, a literalne w wypadku osób transseksualnych.

    rozumiem Wojtaszka: ale w kwestaich złożonych można miec różne „rzuty myślowe” – Wojtaszek patrzy z jednej perspektywy, a Piotr Pacewicz z innej…

  • eurypides77

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Nie zgadzam się z tezą felietonu. Owszem, każdy ma prawo do takiej ekspresji swojej seksualności jaka mu odpowiada, ale potępianie tych bardziej ‚radykalnych’ form to nie tylko nikczemność, to błąd. (nb, też nie polskie przysłowie ;) ).

    Pan Wojtaszek może grać „konserwatywnego geja” wobec swoich kolegów (i nie odmawiam mu tego prawa), właśnie dzięki tym bardziej ‚ekstremalnym gejom w sukienkach’ – dzięki temu to oni są szpicą zmiany obyczajowej, a on może być bezpieczny w swoim mainstreamie.

    Gdyby nie oni jednak, to jego mainstreamowy konserwatyzm na pewno nie spotkałby się z takim zrozumieniem kolegów spoza Warszawy.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @ eurypides77

    Mówisz o zmianie obyczajowej. Podejrzewam, że jest wiele osób homo, którym zależy głównie na większej akceptacji homoseksualizmu, a nie na fundamentalnych zmianach obyczajowych. Zresztą, o jakie zmiany chodzi? O większe przyzwolenie na rozwiązłość?

    * * *

    Zupełnie na marginesie: czy fakt nieposiadania lub nieużywania telewizora to jakiś szczególny powód do dumy? :) Zauważyłem, że wiele osób się tym chwali, a sam mam poważne wątpliwości, czy faktycznie jest czym się chwalić. :)

    Z innej beczki: chętnie przeczytam chociaż fragment niewydanej powieści Wojtaszka. Mój mail jest w moim podpisie. Byle to nie było coś długiego, bo nie lubię za dużo na raz. Za to pikantne fragmenty mile widziane.

  • wit

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Zgadzam się z autorem artykułu. PP z pewnością miał dobre chęci, lecz dobrymi chęciami… też jest takie przysłowie.
    Jego, nazwijmy to, „wyskok” albo raczej happening, mimo słusznej intencji, świadczył o typowym dla naszych rodaków (nawet tych wykształconych niestety) pomieszaniu pojęć: mylenie homoseksualizmu z transwestytyzmem i transseksualizmem jest nagminne. Dla PP homo to tacy, co chcą być babami, nie ma dwóch zdań. Ponieważ PP sam (zapewne) lubi baby, więc ostatecznie może taką „dewiację” zrozumieć, a nawet współczuć.
    Obawiam się, że w znacznie większe zakłopotanie wprawiłby go absolutnie męski komandos z „Gromu”, który nagle by się ujawnił.
    Konkludując: moim zdaniem takie mieszanie pojęć utrwala najgorsze, wulgarne stereotypy na temat gejów i robi więcej złego niż dobrego.
    Nigdy nie marzyłem, by się malować ani nosić sukienkę. Nigdy nie chciałem zmieniać płci. A jednak jestem gejem. Czy jestem z tego dumny? Nie, bo to jak być dumnym z faktu, że jest się człowiekiem.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @ wit

    Brawo!!! :) O komandosach z Gromu możemy co najwyżej pomarzyć, ale dobre i tyle.

    Może to feministki chcą ubrać mężczyzn w kiecki? ;) Z heterykami nie pójdzie im tak łatwo, dlatego zaczęły od gejów. :D

  • KaFor

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Kobiety chodzą w sukienkach, spódnicach, wywalczyły sobie by chodzić w spodniach.

    Dlaczego facet nie miałby chodzić w sukience???

    http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1037511,2,5,Antyfacet-Panterkovy.html

  • eurypides77

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @krzsz1986@tlen.pl: większa akceptacja gejów to właśnie jest zmiana obyczajowa. Tylko ktoś kto zupełnie nie zna historii może twierdzić że te dwie kwestie są niezależne od siebie.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @ KaFor
    Jeśli kobietom zależało na tym, żeby nosić spodnie, to z jakichś względów noszenie spodni musi być wygodniejsze od noszenia kiecek. Dlaczego mężczyźni mieliby robić krok wstecz, skoro kobiety zrobiły krok do przodu? :)

    @ eurypides77
    Znajomość historii nie ma tutaj nic do rzeczy, nie wiem po co w ogóle tak piszesz. Większa akceptacja dla homo z definicji jest zmianą obyczajową, to fakt. Ale niekoniecznie każdy gej popiera hurtem jeszcze dalej idące zmiany obyczajowe.

  • Soniasonia

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @krzsz1986
    Obojgu przedmówcom, z których łagodnie kpisz, chodzi przede wszystkim o akceptację dla osób transpłciowych – o doprowadzenie do sytuacji, gdy nikt nie będzie zachowywał się agresywnie wobec urodzonej w męskim ciele kobiety, która postanawia żyć zgodnie z własnymi potrzebami, wychodząc na ulicę w ubraniu uznanym za typowo kobiece oraz w pełnym makijażu.
    Do Szanownej Redakcji:
    Przy okazji, co się stało z moim artykułem o Japonii? Nie chcę być niegrzeczna, ale już trochę czasu upłynęło od kiedy go przesłałam…

    [Tekst czeka spokojnie w kolejce, proszę się nie niepokoić - już niedługo :) . Redakcja]

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @ Soniasonia

    W takiej sytuacji zostałem kiedyś pouczony, że do Redakcji należy zwracać się mailowo, a nie na forum. :)

    Poza tym mam poważne wątpliwości, czy przedmówcom na pewno chodziło o transy. Mam równie poważne obawy, czy w tym wypadku akceptację (tj. brak agresji, kpin) można osiągnąć na drodze zmian obyczajowych, o których wspomina Eurypides (ten chyba po trzydziestce). To raczej kwestia dobrego wychowania. Nic nie poradzimy na to, że kobieta urodzona w ciele mężczyzny, do tego przebrana za kobietę wzbudzać może niepożądaną „wesołość”. Niereagowanie w takiej sytuacji jest kwestią taktu i dobrego wychowania, a nie swobody obyczajowej.

  • maciek

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Dziękuję Panu Piotrowi Pacewiczowi. Dzięki niemu mogę liczyć na wzrost wyrozumiałości, oswajanie w szczególności czytelników Gazety którzy Go lubią. Czy jakaś inna gazeta lepiej kształtuje swoich czytelników w oglądzie rzeczywistości i postrzeganiu mnie?
    A osobiście jestem chyba mało tolerancyjny (przynajmniej obecnie), brakuje mi buforu, by szlak mnie trafiał w szczególności na mojago nowego współlokatora i to chyba na zasadzie, że jak ma nie pasować to tak będzie nawet gdyby nie było wystarczającego uzasadnienia.

  • KaFor

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Ja również składam serdeczne podziękowania Panu Piotrowi Pacewiczowi.

  • Jochen

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Więcej takich ludzi jak Piotr Pacewicz, a bylibyśmy bliżej standardów zachodnich, mielibyśmy więcej praw. Dzięki. Więcej takich ludzi jak Wojtaszek , bylibyśmy bliżej standardom Białorusi , a może Ugandy.

  • Arkadiusz Karski

    [humorek]

    Polecam obrazek a propos:

    http://nol.hu/kep/366941

    „Powiedzieliście, że na imprezę przychodzimy ubrani, jakbyśmy byli gejami i lesbijkami, nie?”

    „Tak, w rzeczy samej!”

  • Klacz

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Powinniśmy jak najszybciej odciąc sie od GW i starozakonnych. Pacewicz, Michnik i akolici traktuja nas jak narzędzia do SWOICH celów…..jak pożytecznych idiotów! Oni nie walczą o postulaty LGBT, tylko za ich pomocą! Dość gwiazd dawida na paradzie!!!!!
    [detr. zwraca uwagę, że użytkownik/czka ociera się o obraźliwy ton.]

  • Loth

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    „Dość gwiazd dawida na paradzie!!!!!”

    Nie ośmieszaj się.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @ Klacz
    Gwiazda Dawida nie ma nic wspólnego z paradą. Wypowiadanie się w taki sposób niczemu nie służy. Chętnie jednak przeczytam, jak rozwinąłbyś/rozwinęłabyś myśl „traktują nas jak narzędzia do SWOICH celów”, ale tylko w taki sposób, żeby Detrollatorka nie musiała interweniować. Chętnie posłucham konkretów.

  • stereo-typ

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @ krzsz1986@tlen.pl

    Brawo! Po raz już-nie-wiem-który udało Ci się wprowadzić mnie w stan lekkiego szoku! Ty razem postawieniem znaku równości pomiędzy „większą akceptacją homoseksualizmu” i „większym przyzwoleniem na rozwiązłość”.
    Jak Ty to robisz?

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @ stereo-typ

    Wcale nie stawiam znaku równości w tym miejscu. Dla mnie jest szokujące, że tak pomyślałeś. Ogarnij się, chłopcze! ;) Sam, dążąc do precyzji, posłużyłem się sformułowaniem „większa akceptacja dla homoseksualizmu”, bo nie spodobały mi się niepokojąco brzmiące „zmiany obyczajowe”. Innymi słowy, zaprotestowałem przeciwko temu, co mi przypisujesz.

  • Twoje imię 11

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Brawo @Klacz, nic dodać, nic ująć!

  • stereo-typ

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @ krzsz1986@tlen.pl

    „Podejrzewam, że jest wiele osób homo, którym zależy głównie na większej akceptacji homoseksualizmu, a nie na fundamentalnych zmianach obyczajowych. Zresztą, o jakie zmiany chodzi? O większe przyzwolenie na rozwiązłość?”

    A to kto naopisał? Krasnoludki?

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @ stereo-typ
    No właśnie. Rozgraniczyłem większą akceptację homoseksualizmu i przyzwolenie na rozwiązłość. W czym problem? :) Chyba w tym, że tkwimy w permanentnym nieporozumieniu.

  • Tomek

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Chciał się facet przebrać, ok. Nie mam nic do tego. Ale argumentacja do mnie jakoś nie trafia. Chciał się poczuć w skórze geja. Nie potrzeba się przebierać. Może spróbowałby iść z facetem za rękę po mieście. Zaraz poczułby jak to jest być gejem.Jestem gejem. Mam znajomych gejów ale żaden z nich się nie przebiera. Może Pan Pacewicz Pomylił festiwale?

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Ponawiam apel o kulturalne rozwinięcie wątków zapoczątkowanych przez Klacz. Chętnie przeczytam tutaj, co masz, macie do powiedzenia na ten temat. Tylko konkretnie i bez zbędnych epitetów.

  • Axel

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Niestety po poniedziałkowej GW mam tez wrażenie, że „traktują nas jak narzędzia do SWOICH celów”, dla kontry danej Rzepie. Niech zobaczy jacy my są postępowi i jak my to se chodzimy na modne parady. I kto nie myśli jak my to jest wykluczony z elity postępowych mieszczan Warszawy. Tak kalka jak z PRL-owskich czarno- białych kronik filmowych o paradach 1 majowych. Więcej naturalizmu, mniej wazeliny i bedzie okey.

  • stereo-typ

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @ krzsz1986@tlen.pl

    Nieporozumienie? A na czym ono niby polega? Piszesz: „… o jakie zmiany chodzi? O większe przyzwolenie na rozwiązłość?” Dlaczego tak masz, że jedyne o co może chodzić gejom (w Twoim przekonaniu) to „większe przyzwolenie na rozwiązłość”? Nie znasz żadnych „nierozwiązłych” gejów? No to fatalnie sobie dobierasz znajomych. Ale to Twój osobisty problem i nie powinno to być podstawą do takich uogólnień.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @ stereo–typ
    Hm, nadal nie widzę problemu. Znajomych nie dobieram na podstawie orientacji seksualnej i tak się składa, że to w większości bardzo przyzwoici ludzie, pewnie bardziej niż ja. :) Słowa które wyszły spod moich palców i które przytaczasz teraz, odnoszą się do bardzo ogólnego sformułowania „zmiany obyczajowe”, a nie do akceptacji dla osób homoseksualnych. Poza tym, przyczepiłeś się do szczegółu, w sprawie którego i tak nie możemy się porozumieć, bo prawdopodobnie posługujemy się innym językiem. Ważniejszy wątek poruszam, próbuję odgrzać 3 posty wyżej. Na razie nie jestem usatysfakcjonowany. Wciąż brakuje obszerniejszego komentarza Klaczy.

  • d.biskupa

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Krzysiu, klacz wpadła, zarżała i pobiegła dalej. Nie spodziewałabym się ciągu dalszego. Jeśli uważasz żydowskie pochodzenie Adama Michnika w powiązaniu z Gwiazdą Dawida na paradzie LGBT za „ważny wątek”, to niestety obawiam się, że będziesz musiał dyskutować sam ze sobą.

    Nie da się natomiast ukryć, że „zmiany obyczajowe”, szczególnie w kontekście LGBT, zaskakująco blisko sąsiadują w twojej główce z „rozwiązłością”. Tak ci się po prostu kojarzy. Stereo-typ ci to wytknął i nie ma się co wycofywać teraz rakiem. Mówi się trudno. Kiedyś przyznałeś, że dokładnie czytasz swoje komenty przed wysłaniem. Może warto, abyś je czytał dwa, albo i trzy razy, żeby w przyszłości uniknąć jakichś bezwiednych skojarzeń, których potem miałbyś się wstydzić.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Czytam więcej niż raz. Skojarzenia nie są bezwiedne. Kto w ogóle powiedział, że są? To domniemanie.

    Po pierwsze, używanie bardzo ogólnych sformułowań pozwala wrzucać do jednego worka bardzo wiele, jak w tym wypadku rozwiązłość, a dokładniej przyzwolenie na rozwiązłość i jej promowanie (różnica bardzo istotna). Winę za ewentualne nieporozumienie ponosi ten, kto zamiast wyrażać się precyzyjnie, czyni to zbyt mgliście. Moja wcześniejsza wypowiedź była właśnie po to, by uniknąć nieporozumień, do których może prowadzić posługiwanie się bardzo ogólnym sformułowaniem „zmiany obyczajowe”. Uwagi na temat moich domniemanych skojarzeń – homoseksualizmu z rozwiązłością – są dla mnie bardzo krzywdzące. Mógłbym nawet podejrzewać, że to nożyce się odzywają, gdy uderzam w stół. Wierzę, że w tym wypadku tak nie jest.

    Po drugie, nie wykluczam, że niektórym może zależeć na zmianach obyczajowych polegających na zwiększeniu przyzwolenia na rozwiązłość i promocji rozwiązłości (dla niepoznaki zwanej promiskuityzmem). Nie mam pojęcia, dlaczego moi oponenci wykluczają taką możliwość. Przecież ludzie są różni: mniej i bardziej przyzwoici. To nie są moje chore, bezwiedne skojarzenia, a jedynie jedna z możliwości.

    Podsumowując, z niczego się nie wycofuję i niczego się nie wstydzę.

  • andrzej

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    W przypadku gdy 90 procent ciotek nie poszło na paradę ze zwykłego, nieukrywanego strachu przed mamą, tatą, kumplami, pracodawcą pisanie o Pacewiczu że żle zrobił zakładając sukienkę wydaje mi się OBRZYDLIWE. A wracając co do tzw męskośći na którą powołują się przeciwnicy parad, to wydaje mi się ze przede wszystkim odwaga jest jest jej wyznacznikiem. Facet bojący się mamy nawet zerwać nie potrafi najwyżej przyśle ci smsa. Nie znoszę takich qjutasów!!!

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Haha, co to było? :)

  • Sylwek

    [Homofobia to nie lęk]

    Cały tekst oparty jest na wątpliwej tezie, która więcej ma wspólnego z ludową etymologią niz czymkolwiek o umocowaniu psychologicznym czy socjologicznym: „homofobia to lęk”.

    Jeśli można coś powiedzieć o homofobii, to przede wszystkim, że słowo to ma konfundujące znaczenie. Większość homofobów tak się boi homoseksualistów jak oprawcy Matthew Sheparda.

  • Miśka

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    przecież chciał dobrze ;) ja go tam lubię

  • Wojtaszek

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @ Sylwek

    Jestem przekonany, że oprawcy Matthew Sheparda bali się gejów. Okrutne zbrodnie dokonuje się często z powodu wielkiego lęku. Najwięksi antysemici boją się Żydów tak jak homofobi boją się gejów. To nie ludowa etymologia tylko psychologiczna oczywistość.

    @Tomek

    Podpisuje się pod tym, co napisałeś całym sercem. „Chciał się poczuć w skórze geja. Nie potrzeba się przebierać. Może spróbowałby iść z facetem za rękę po mieście. Zaraz poczułby jak to jest być gejem.” Właśnie – To byłby gest wymagający olbrzymiej odwagi. Gest prawdziwej solidarności z nami. Przebieranki to po prostu błazenada i nic więcej.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    W ogóle co znaczy, że chciał poczuć się jak gej??? Czy to nie trochę idiotyczny pomysł? Oglądał ktoś „Hi, Mom!” (Cześć, mamo!) z Robertem De Niro i pamięta akcję „Be Black, Baby”?
    Jeśli jakiś heteryk chce poczuć się jak gej, to chyba wiadomo, co powinien zrobić… Nie będę pisał o tym głośno, bo zaraz ocenzuruje to Detrollatorka i będzie miała rację. ;)

  • Strach

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Pacewicz mógłby jedynie poczuć się transwestytą lub transseksualistą, a nie homoseksualistą. Macie rację – iść za rękę z mężczyzną, to byłby wyraz solidarności.

    Ale z drugiej strony chciał facet sprawdzić jak to jest być tym innym. Może taki schemat, jaki przybrał odpowiadał mu najbardziej, na więcej nie mógł się zdobyć, może sam nawet bał się tego, aby nie zostać posądzonym o homoseksualizm. W końcu facet
    wybacza się ich żarty ( poza tym w filmach jest wiele scen sytuacyjnych, komediowych, gdzie facet jest zmuszony w wyniku jakichś nieporozumień, przebrać się za kobietę. Wiadomo tam jednak, że jest facetem i nikt nie będzie mu tego kroku wypominał). Ja tam nie wiem, co pisał Pacanewicz, ale mam wrażenie, że wiele osób, które jest tzw. gay-frendly działa na ich rzecz m.in. ze snobistycznych powodów, aby pokazać, jacy to oni są odważni , że nie ma dla nich problemu, czy ktoś jest gejem itd. Ten snobizm przejawia się, myślę, głównie w tym właśnie. Prawda jest taka, że wiele osób homoseksualnych nie toleruje siebie i innych (stąd mówienie o poczuciu wspólnoty, czyt. środowisko, też jest tematem rozległym, niełatwym) Mi np. nie podoba się wiele rzeczy. Trudno jest znaleźć mężczyznę, przyjaciela, który myślałby podobnie, w dodatku byłby dobrym człowiekiem. No ale to takie cierpienia każdego chłopaka, który chciałby , ale nie może , bo pogrąża się w niemocy. Naprawdę trudno znaleźć odpowiedniego partnera.

    Pozdrawiam

  • Strach

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    W miejscu gdzie jest luka dodać do facet, końcówkę om ;-)

    bla bla bla
    :)

  • stereo-typ

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    krzsz1986@tlen.pl

    Oczywiście, że używanie bardzo ogólnych sformułowań pozwala wrzucać do jednego worka bardzo wiele. Ty jednak wrzuciłeś akurat rozwiązłość i obaj z d. biskupa zastanawiamy się dlaczego akurat ta cecha a nie inna? Bo jest dominująca? Charakterystyczna? Jeśli nie, to właśnie używanie tej niecharakterystycznej i niedomnującej uważałbym za krzywdzące w stosunku do ogółu gejów.

    @ d. biskupa

    Pogódż się z tym. Choćby jeszcze 100 użytkowników napisało to samo, to krzsz1986@tlen.pl uzna co najwyżej, że po prostu 102 użytkowników ma krzywdzące go domniemania i tyle.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @ stereo-typ

    Dziękuję za większe zrozumienie. Przed chwilą jeszcze raz przyjrzałem się temu, co sam napisałem i co okazało się tak kontrowersyjne. Było to jedynie pytanie z prośbą o doprecyzowanie skierowane do eurypidesa77. Wspomniałem o większym przyzwoleniu na rozwiązłość, żeby zasugerować kierunek, w którym powinna pójść odpowiedź (tak lub nie). Odpowiedzi niestety nie otrzymałem. Jeśli masz żal o takie zestawienie (wrzucenie do jednego worka), to nie do mnie, tylko do eurypidesa77, który nie zdecydował się sprecyzować, co rozumie pod pojęciem „zmiany obyczajowe”. Dlaczego zakładasz z góry, że nie chodziło mu o większe przyzwolenie na rozwiązłość? Ja tu pierwszy raz widzę człowieka i nie znam go na tyle, żeby z góry czynić takie założenia. To że zdecydowałem się dopytać, nie wzięło się z moich chorych, niepoprawnych skojarzeń, a jest raczej wynikiem ostrożności i doświadczeń w innych dyskusjach z innymi komentatorami na homikach.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @ stereo-typ

    Mam inną teorię na ten temat. Po prostu zostałem przez Ciebie zaatakowany „z urzędu”, bezrefleksyjnie, jak pierwszy lepszy homofob na kontrparadzie czy marszu normalności. Zalecam bardziej uważne czytanie moich komentarzy lub nieczytanie ich w ogóle.

  • Sylwek

    [Psychologia a homofobia]

    @Wojtaszek

    „Psychologiczna oczywistość”?

    O ile wiem, lęk u zdecydowanej większości zwierząt, z ludźmi i innymi naczelnymi włącznie, jest mechanizmem motywującym do ucieczki. Ewentualnie, do zachowań mimicznych śmierci (zwierze sztywnieje i udaje martw/próbuje się ukryć). W agresję co najwyżej przeradza się przy odciętej drodze ucieczki – gdy stworzenie nie ma wyjścia.

    Naprawdę sądzisz, że homofoby, tacy jak mordercy Sheparda bali się gejów, więc wyszukali, oszukali i zwiedli ofiarę?

    Szczerze mówiąc nie pojmuje jaki rodzaj lęku mógłby do tego doprowadzić.

    Nienawiść połączona z niezrozumieniem (a może niezrozumienie połączone z nienawiścią) może być uznane za lęk czy efekt niskiego poczucia własnej wartości chyba tylko przez jakąś tanią, psychoanalityczną pseudopsychologię.

  • Wojtaszek

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @Sylwek
    Człowiek jest bardziej skomplikowany niż kot uciekający na drzewo przed psem. Zresztą, zgadzam się z Tobą, że lęk przeradza się w agresję głównie przy odciętej drodze ucieczki. Myślę, że NOP, ONR, Młodzież Wszechpolska i różni inni „prawi i sprawiedliwi” czują, że odcina im się drogę ucieczki. W Warszawie pedały, w Krakowie pedały, w Unii Europejskiej pedały, w telewizji pedały, w radiu pedały, na ulicy pedały. Nie wiedzą, gdzie uciekać. Mogliby do Ugandy. Tam nie ma pedałów – są czarni. Generalnie mają odciętą drogę ewakuacji – tak jaki piszesz. Dlatego atakują.

  • stereo-typ

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    krzsz1986@tlen.pl

    Zaatakowałem Cię??? A w którym niby momencie? Wyraziłem tylko swoje zdumienie graniczące z lekkim szokiem, że jedyne co Ci przyszło do głowy w kontekście „zmian obyczajowych” to „większe przyzwolenie na rozwiązłość”. Tyle.

    Natomiast zalecenie nieczytania Twoich postów wogóle rozumiem jako niezaspokojoną potrzebę czytania pod swoim adresem pochlebstw. Jeśli kogoś nie poraża mądrość, przenikliwość i wybitne walory literackie Twoich wypowiedzi to ma sobie odpuścić ich czytanie – zgadza się? No cóż! Nie będę składał obietnic, o których wiem, że nie będę w stanie ich dotrzymać!

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    OK, OK, dziękuję za pochwały, ale przesadzasz. :) Aż tak porąbany nie jestem. :)

  • Sylwek

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @ Wojtaszek

    Ok, to inaczej – co by cię skłoniło do odrzucenia tezy o leku jako źródle agresji wobec osób homoseksualnych?

  • d.biskupa

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @ Sylwek:

    Nie wiem, jak Wojtaszka, ale mnie być może skłoniłoby, gdybyś przedstawił inną, bardziej przekonującą tezę. Śmiało, postaw się taniej pseudopsychologii!

    Tylko najpierw zapoznaj się z tematem. Dowiesz się wtedy, że (i) agresja, tak wśród zwierząt, jak i ludzi, jest bardzo częstą reakcją na lęk (sądzę, że zdecydowanie częstszą, niż „zachowania mimiczne śmierci”–aleś palnął), (ii) za przyczynę homofobii uważa się nie lęk przed jakimś konkretnym Matthew Shepardem, ani nawet nie przed osobami homoseksualnymi w ogóle, tylko przed własną domniemaną homoseksualnością, i wreszcie (iii) istnieją badania wyraźnie wskazujące, że u mężczyzn identyfikujących się jako heteroseksualni istnieje pozytywna korelacja między natężeniem postaw homofobicznych, a siłą reakcji fizjologicznych na bodźce homoseksualne.

    Powodzenia, chłopcze!

  • [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @d. biskupa

    Zapoznawałem się z tematem – szczególnie z popularnymi teoriami o znaczeniu lęku oraz poczucia własnej wartości w indukowaniu postaw agresywnych i takich tam.

    Oczywiście, zawsze sobie tak można przedefiniować pojęcie leku, żeby był przyczyna wszystkiego. Tymczasem, zazwyczaj za lęk uznaje się: „negatywny stan emocjonalny związany z przewidywaniem nadchodzącego z zewnątrz lub pochodzącego z wewnątrz organizmu niebezpieczeństwa, objawiający się jako niepokój, uczucie napięcia, skrępowania, zagrożenia. W odróżnieniu od strachu jest on procesem wewnętrznym, nie związanym z bezpośrednim zagrożeniem lub bólem”.

    To doprawdy nietrudno znaleźć (hi hi – Wiki).

    Teraz, są leki patologiczne na przykład arachnofobia. Czy cokolwiek w arachnofobii przypomina zachowania homofobów? Wątpię. Czy cierpiący na arachnofobię organizują się, tworzą strony poświęcone tępieniu pająków, gdy mogą, szukają pająków by je zabijać? Wątpliwe, ich reakcje lękowe prowadzą do unikania wszelkich kontaktów, a gdy nie mogą uniknąć reagują strachem.

    Ale przecież tak fajnie dowartościować się kozetkową psychologią, która w homofobii widzi produkt panicznego strachu homofobów przed własną seksualnością.

    BTW: nie przypadkiem mówiłem o argumentach, które przekonałyby Wojtaszka do porzucenia jego poglądów. Otóż, gdy ma się jakąs teorię, która próbuje wyjaśnić cokolwiek, to trzeba mieć warunki, przy której uznamy jej fałszywosc. Inaczej to za przeproszeniem gówno nie teoria. Żeby nie być gołosłownym: gdyb były badania wykazujące wyraźną i znaczną korelację między postawami niechętnymi osobom homoseksualnym, a takimi zjawiskami jak uczucie napięcia, skrepowania, obsesyjne myśli o domniemanym źródle zagrożenia etc.. wtedy bym uznał, że się myliłem.

    Co mamy w zamian? Popatrzmy. Wojtaszek pisze o podsycaniu lęku wobec homoseksualistów przez przebranego Pacewicza, a ty coś o lęku przed własna homoseksualnością?

    To jak, chłopcze, przebrany (nieudolnie) za kobietę Pacewicz podsyci lęk skina przed jego (domniemaną) homoseksualnością, i on przerażony tym, iż będzie chciał sypiać z facetami wyjdzie na miasto przyje*** jakiemuś gejowi?

    Chłopcze, nim weźmiesz się za psychologię, tą kozetkową czy tą prawdziwą, weź ty najpierw się za logikę…

  • Wojtaszek

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Sylwku, na razie nic mnie nie skłania do porzucenia mojej teorii. Z pewnością masz inne doświadczenia życiowe niż ja. Te moje w każdym razie utwierdzają mnie w tym, co napisałem wyżej. Koniec i bomba.

  • d.biskupa

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Drogi Sylwku, zanim zarzucisz mi nieznajomość logiki, pokaż mi, proszę, ten fragment mojego poprzedniego postu, który na nią wskazuje. Inaczej jest to zarzut gołosłowny, a przez to i nieelegancki, i nietrafiony. To po pierwsze. Po drugie, falsyfikowalność jako (jedyne) kryterium naukowości brzmi pociągająco, ale ani świat, ani nauka nie są takie proste. Im szybciej zdasz sobie z tego sprawę, tym lepiej (inteligentniejsi studenci przechodzą przez to na drugim, góra trzecim, roku). Po trzecie, tak, masz rację, wiele pojęć (nie tylko „lęk”) można definiować różnie. Kiedy to zaakceptujesz, zyskasz być może więcej pokory, która sprzyja otwartości umysłu. Po czwarte, zamiast pisać pogardliwie o „kozetkowej psychologii” itd. (skąd ci przyszło do głowy, że mogłoby mnie dowartościowywać takie, czy inne wyjaśnienie przyczyn zachowań homofobicznych!?), zaproponuj wreszcie swoją hipotezę. Lęk przed własną domniemaną homoseksualnością jako przyczyna zachowań homofobicznych, co tak rozpaczliwie starasz się krytykować, to nie jest mój wymysł. O ile mi wiadomo, tak się powszechnie uważa, więc jeśli zaproponujesz światu jakąś rozsądną alternatywę, to widzę przed tobą błyskotliwą i zgoła niekozetkową karierę.

  • Piotr

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Częściowo zgadzam sie z wątpliwościami Sylwka. Znaczenie słów niekoniecznie wypływa z ich etymologii. I rzeczywiście wydaje się że termin ‚homofobia’ jest tyle rozmyty w swym znaczeniu co wygodny w słownej szermierce. I choćby z tego względu nie należy pochopnie zestawiać go z pojęciami takimi jak arachnofobia które są dość precyzjnie określone. Warto też zauważyć że oponujący w tym temacie Wojtaszek i d.biskupa wyrażają odmienne nań poglądy! Mówienie o psychologicznych oczywistościach musi być demagogią lub prowokacją — nie wierzę że ignorancją :)

  • Rchcz

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    dm przyklad pacewiczowskiego zaangazowania

    dyskusja w tokfm po artykule konarzewskiej ‚jestem lesbijka …’

    pacewicz: homofobia to problem zacofanej prowincji,moi synowie chodza do najlepszych warszawskich liceow i tam nie ma zadnej homofobii, w nalepszych warszawskich liceach homoseksualizm jest calkowicie akceptowany i …

    konarzewska /wtraca sie/: ale gdzie tam,homofobia jest powszechna, wszedzie mlodziez wyzywa sie na korytarzach od pedalow

    pacewicz /zbity z tropu/: yyyyy

    laszuk /wesolo/: to moze zmienimy temat …

  • [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @d. biskupa

    Och, cieszę się, że już przeszedłeś na studiach przez metodologię. Być może więc (tym bardziej, że logika ci jednak podobno niestraszna) jesteś świadomy tego, iz falsyfikacja to wciąż dość podstawowe kryterium naukowości, nawet jeśli nie jedyne. I na przykład psychologia pozbawiona fasyfikowalnych teorii to właśnie kozetkowa psychologia Freuda i podobnych….

    Co do reszty twojego wywodu… tania demagogia.

    @Piotr: prędzej bym widział paralele między homofobia a rasizmem i rasistowsko motywowana niechęcią do przedstawicieli innych grup etnicznych. (co nie znaczy, że nie ma homofobów zaburzonych psychicznie).

  • Rchcz

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    a na koniec, bo nie chce temu mydlkowi popularnosci nabijac mala tyradka

    chce pan pacewicz nas popiescic?

    to czekam na dzial lgbtq na gazeta.pl i wyborcza.pl i moze choc jedna kolumne w codziennym wydaiu papierowym, chcecie oswiecac to niech za deklaracjami pojda czyny!

    bo tak naprawde to idzie o wpis do cv- bedzie mozna w zagranicznych resume dac ”first amjor polish newspaper engaged in lgbtq issues’

  • Wojtaszek

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    O właśnie… Jak na razie Agora odważyła się na audycję o tematyce LGBT w TOK FM raz na dwa tygodnie, w niedzielę koło północy. Na stałą rubrykę w gazecie nie starcza odwagi, bo jeszcze się jakiś reklamodawca obrazi i spadną zyski… Wolą pisać podsycające niezdrowe zainteresowanie tematem artykuliki, które do niczego w gruncie rzeczy nie prowadzą… Smutne to.

  • Jakbyco

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Dziś w GW smaczek – w artykule o DADT w SUA i jakimś wysokiej rangi specjaliście, którego wywalą z armii za gejostwo, „postępowo” użyto w podtytule sformułowania o „lobby gejowskim”. No albo ja o czymś nie wiem, albo to sformułowanie ma wydźwięk moooocno negatywny, nie?

  • Jakbyco

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    Tfu. Miało być USA nie SUA

  • Wojtek

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    A mnie akcja Piotra Pacewicza bardzo ujęła. On często działa/pisze emocjonalnie, dlatego że jest mężczyzną, który ma bardzo dobry kontakt z (nazwijmy to w uproszczeniu) kobiecą stroną swojej osobowości, co świadczy o jego dużej dojrzałości. Jak można tego nie docenić???
    W tekście wyjaśnił po co założył sukienkę – w skrócie, po to żeby publicznie poczuć się nieheteronormatywnie. Co innego miałby zrobić heteroseksualny mężczyzna?
    A koledzy z dyskoteki plenerowej, którzy mówią że dobrze, że Cię nie ma na paradzie?…. Mam wrażenie, że w ich poklepywaniu Cię po plecach, był komunikat, iż mimo wszystko, najlepiej żeby nie było Cię widać, a już na pewno nie w sukience. A gdzie masz taką niszę w strefie publicznej, gdzie możesz zaistnieć jako gej, a nie jako autor pół-coming outów? Na tejże dyskotece z kolegami mógłbyś zatańczyć, czy chociażby trzymać się za rękę ze swoim chłopakiem? I takie środowisko wyznacza dla Ciebie standardy realizowania się jako świadomego siebie geja? W tym kontekście wyjątkowo głupio wypada Twoje obrażanie się na paradę.

    Panie Piotrze, bardzo Panu dziękuję. Dla mnie i mojego chłopaka, to co Pan robi jest bardzo ważne. Życzę wszystkiego dobrego, również Panu bliskim.

  • Wojtaszek

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @ Wojtek

    „Na tejże dyskotece z kolegami mógłbyś zatańczyć, czy chociażby trzymać się za rękę ze swoim chłopakiem?”

    Nie, nie mógłbym. Na co dzień, w Warszawie, też nie mógłbym. A chciałbym. Organizowanie raz w roku parady tylko po to, żebyśmy z tej okazji mogli potrzymać się za ręce i cieszyć przez kilka godzin „wolnością”, byłoby żałosne, bo nie chodzi o raz w roku, a o zawsze. I nie chodzi tu o dobre samopoczucie Piotra Pacewicza, który chciał „publicznie poczuć się nieheteronormatywnie” a raczej o zrozumienie tematu przez zwyłego pana Zdzisia czy panią Krysię, bo to oni mogą (lub nie) rzucić w nas kamieniem. Dopóki będzie się im robić mętlik w głowie, nic się nie zmieni. Może zabrzmi to zabawnie, ale jestem przekonany, że znacznie więcej dla gejów zrobiła Ilona Łepkowska, jako autorka scenariusza popularnego serialu (tak, wiem, to okropna szmira, bla bla bla…). To dzięki niej 8 milionów ludzi może obejrzeć w publicznej telewizji bohaterów, którzy są gejami (i w dodatku pozytywnymi bohaterami) i oswoić się jakoś z tematem. W ten sposób dokonuje się jakaś zmiana w świadomości społecznej.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]

    @ Wojtaszek
    Masz rację. Idealnie by było, gdyby jeszcze jedna z postaci granych przez braci Mroczków (chociaż podobno oni grają samych siebie) okazała się gejem lub chociaż bi. ;) Babcie pospadałyby z foteli bujanych. :)

  • Wojtaszek

    [Re: Niedźwiedzia przysługa]
    :-) Może jednak lepiej, żeby się nie okazali, bo jak babcie trzeba będzie hospitalizować, to NFZ zbankrutuje.

    Byłoby jednak miło, gdyby kilku znanych, szanowanych i lubianych aktorów zdecydowało się na coming out. Jak na razie wszyscy siedzą w swoich pozłacanych szafach.

  • Tomasz Nowakowski

    [przebieranki cacanki a głupiemu radość]

    Zgadzam sie w 100% z autora tekstu, jakiś ignorant robi sobie jaja, troche przebierańców.. Zresztą z ostatnich obserwacji widze że to chyba w Wawie dzień powszedni..




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa