Magma, magma, magma – o najnowszej książce Agnieszki Graff

Nie można przemilczeć najnowszej książki Agnieszki Graff „Magma i inne próby zrozumienia, o co tu chodzi”, mimo że termin premiery przypada na niefortunny wakacyjny okres, a więc nieskory do rozliczeń – choć paradoksalnie wybory prezydenckie, parada czy walka o krzyż powinny skłaniać do poszukiwań odpowiedzi na pytania o współczesną Polskę.

Poprzednia książka autorki okazała się przełomem dla rozważań o fenomenie IV RP, politycznych pomysłów homofobicznych oraz skrajnie mizoginistycznych. Agnieszka Graff tłumaczyła nam, że „tu chodzi o naród”, o taką jego koncepcję, która cementuje się wokół wyobrażonego wroga i wokół kobiet, sprowadzonych do roli „zakładniczek wspólnotowych fantazji”, przekazicielek tradycyjnych wartości i produkujących nowych członków narodu. Wówczas fantazmatyczni „geje” stali się przedmurzem nienawiści podszytej strachem przed nieznanym do wielkiego novum – Unii Europejskiej. Ten strach stał się narzędziem do obrony polskości. Niegdyś podobne mechanizmy konstruowania straszaka na ciemny lud kumulowały się na Żydach. Jak widać, ta retoryka wciąż ma się dobrze. Pod krzyżem prezydenckim wołają jednym zdaniem o „Żydach” i „zboczeńcach”, zaś Rydzyk imprezę masową w Niemczech Love Parade zrównuje z paradą równości, mówiąc o śmiertelnych ofiarach – „macie za swoje”.

Jak na ówczesną publicystykę rozliczeniową – koncepcje te były przełomowe i chyba najbardziej celnie diagnozowały dyskurs narodowo-katolicki. Jak zatem badaczka patrzy na Polskę Tuska i PO?

Nieco zgorzkniała feministka…

Agnieszka Graff rozpoczyna od wspomnień, analizuje ruch feministyczny, w którym sama się udziela od dawna. Kolejny list protestacyjny do podpisu, kolejna debata, manify (my love), a jednak rzeczywistość wokół jakoś wolno się od tego zmienia:

Na tym polegał między innymi rozwój naszej świadomości, że zobaczyliśmy granice inteligenckiego getta i zapragnęliśmy je przekroczyć. Lewicowość zaczęliśmy definiować szerzej niż przez feminizm, ekologię czy walkę z homofobią – jako krytykę systemowych wykluczeń i niesprawiedliwości związanych z funkcjonowaniem wolnego rynku, a nie tylko przez walkę z „dyskryminacją” jako swoistym błędem w systemie. Nasze myślenie się zmienia, ale nasza uprzywilejowana pozycja i nieufność osób ze środowisk robotniczych wobec części naszych poglądów i postulatów – pozostają. Różnice w stylu bycia, języku, stosunku do rzeczywistości są po prostu faktem. A my nadal jesteśmy raczej środowiskiem niż ruchem społecznym i nie potrafimy przejść od debatowania i protestowania, od organizacji pozarządowych i grup nieformalnych do… no właśnie, do czego? Walki politycznej. Reprezentacji. Obecności w mainstreamie. Władzy. Niby wszystko przed nami… ale czasem chciałoby się przyspieszenia. Bo dwadzieścia lat minęło (s. 9).

Znacie to skądś? Oczywiście, wielokrotnie słyszałem te same zdania na branżowych dyskusjach, również tych toczących się na homikach.pl. Tak oto intelektualna matka polskiego feminizmu „kaja się” publicznie – ale trudno tutaj o właściwe rozwiązania. Jednak ostatnie manify są przełomowe, Kongres Kobiet również odniósł sukces, gdy z parytetów uczynił główny temat polityczny, którym politykom można wiercić dziurę w brzuchu. Coś się jednak zmienia, nie tylko w społecznej recepcji postulatów równościowych, i taka jest także konkluzja artykułu.

Narodowe dogmaty

Autorka znów zahacza o prawicową retorykę. Ironicznie kreśli historię dogmatów, z których jeden jest szczególnie groteskowy: „Polska jest krajem tolerancyjnym”. Zanurzony w tradycji pogląd zamyka usta wszystkim, którzy go podważają, ale zadziwiająco szeroko otwiera tym, którzy tolerancyjni nie są. Nasza tolerancja, wie to każde dziecko, ma długą historię, bo już Kazimierz Wielki… itd., itp. (s. 26-27). Ciekawie odnosi się badaczka do ostatniego dwudziestolecie: z jednej strony społeczeństwo obywatelskie jest wciąż w powijakach, z drugiej natomiast – wciąż dominuje myślenie o jedności narodowej, karmionej głównie poczuciem krzywdy („ofiary historii) i wizją własnej niewinności. Tutaj przykładem jest wypowiedź arcybiskupa Życińskiego, który ubolewał nad tym, że biednego polskiego proboszcza obwinia się o pedofilię zachodniego księdza. Nas to nie dotyczy – dodaje autorka. – My jesteśmy inni. Sami swoi, u siebie po swojemu.

W tej summie dwudziestolecia polskiej demokracji pojawia się jedno z najważniejszych stwierdzeń zawartych w książce. Po prostu przyczyn wszelkich „narodowych” fobii szukaliśmy nie tam, gdzie są, a w zasadzie – nie szukaliśmy także gdzie indziej:

Tu wkraczamy na niebezpieczny grunt. Jeżeli Kowalski (Sergiusz Kowalski, autor książki „Krytyka solidarnościowego rozumu” – przyp. MT) ma rację – a wiele na to wskazuje – to obecne deficyty polskiej demokracji należy traktować jako spadek po komunie, ale także – kto wie, jako ideową i kulturową spuściznę oporu przeciw komunie. Brak tolerancji, nad którym ubolewamy, nie jest dziełem opresyjnej historii, a stopniowa demokratyzacja niekoniecznie nas z tej dolegliwości wyzwoli. Problem tkwi bowiem nie w ranach po zniewoleniu, ale w chorej, głęboko niedemokratycznej wizji wolności, za pomocą której walczyliśmy z systemem. Wolności jako jedności (s. 40).

Mocne słowa! Ale zadziwiająco łatwo nadają naszej układance sens, zresztą wystarczy sięgnąć po książkę „Klęska Solidarności” Davida Osta, aby połączyć kropki. W sytuacji, kiedy to Kościół katolicki stał się „dysponentem prawdy o <>” (s. 64), powyższe słowa wydają się trafne. Ale z drugiej strony w „Magmie” autorka przerzuca perspektywę współcześnie pojmowanego patriotyzmu na „tę drugą stronę”. Analizuje go z perspektyw Polek feministek, zarówno z perspektywy historycznej, jaki i współczesnego dyskursu wewnątrz ruchu. Próbowaliśmy uczynić w zasadzie to samo w książce „HomoWarszawa”, w której opisane osoby LGBTQ są ściśle zakorzenione w polskim kontekście historycznym i społecznym. To wkroczenie na teren wciąż silnej formuły „Polaka katolika”, próba poszerzenia monopolu na patriotyzm. Właśnie z inspiracji tekstami Agnieszki Graff na paradach powiewają polskie flagi. Jesteśmy u siebie.

NGO-izacja

Kolejnym ważnym zagadnieniem poruszonym przez Agnieszkę Graff, które wywołało morze polemik (również piórem Wojciecha Szota na homikach.pl), jest problem z profesjonalizacją polskich działań w ramach trzeciego sektora. Ruch obywatelski zmuszony został do zamknięcia się w sztywnych strukturach, w których dominuje biurokracja, ciężkostrawny język, rozmycie celów działań poprzez paniczne szukanie grantodawcy, a więc tym samym realizowanie każdego mieszczącego się w statucie zadania, aby tylko dostać środki na czynsz czy etat. To nie tak miało wyglądać – mówi badaczka. Nie ma współpracy między organizacjami – jest rywalizacja o środki. Przegrywają na tym ideały, pasja, a zwłaszcza ci, na rzecz których organizacje mają działać (w slangu ngo-osowym: „beneficjenci”). Jednak – niestety – w tym systemie tkwi ideologiczna pułapka:

Trudno sobie wyobrazić świat, w którym po naszej – lewicowej – stronie zamiast licznych małych fundacji i stowarzyszeń istnieją dynamiczne, masowe, wewnętrznie demokratyczne, antysystemowe ruchy społeczne. Ruchy, które mają wizję innego świata, a nie tylko plan działania na następnych kilka miesięcy. Fakt, że nie potrafimy sobie tego wyobrazić, to jeden z efektów NGO-izacji. To proces, który prowadzi do atrofii marzeń, wikłają dawnych marzycieli w pracę na rzecz systemu, który pragnęli zmieniać. Zamiast zmieniać system, obsługują go (s. 95).

I padają tutaj ważne pytania o to, jak zachęcić ludzi do działania: może wina nie leży po stronie tych, którzy nie chcą działać, a po stronie tych, którzy nie potrafią do nich dotrzeć? Skoro działalność organizacji sprowadza się do realizowania projektów, punkt po punkcie, nie dziwi wypowiedź Janiny Ochojskiej, której PAH chętnie nawiązałaby współpracę z prawnikiem, inżynierem, specjalistą od finansów (s. 105), gdzie zatem miejsce dla „szaraczków”? Rozdziały poświęcone NGO-izacji są o tyle ważne, że stanowią zachętę dla grup jeszcze nie sformalizowanych do działań. Bo przestrzeń publiczna należy do nas wszystkich, a nie tylko do bogatych i widocznych organizacji.

Co z tą „Magmą”?

Magma bulgocze, po czym zastyga. Bul-bul-bul – zwraca się onomatopeicznie Agnieszka Graff w rozdziale poświęconym Kościołowi katolickiemu w Polsce.

Polski katolicyzm jest jak koniowatość konia, jak buraczaność barszczu. Z czego się robi rosół? Z włoszczyzny. Czym jest katolicyzm? Wiarą Polaków. Jaka jest Polska? Katolicka. Zaraz, zaraz, o czym my właściwie mówimy? Czy „kraj” to społeczeństwo, państwo, czy może naród? Społeczeństwo (wiemy to z licznych badań) nie podziela opinii Kościoła na wiele tematów i w większości nie traktuje go jako autorytetu w kwestiach obyczajowych. Państwo polskie nie jest, jeśli wierzyć Konstytucji, wyznaniowe. A naród? Tak, zapewne chodzi o naród… (…). Dalej: czy „katolicyzm” oznacza wiarę? Obyczaj i tradycję? Wpływ jednego z wyznań na politykę? Brak precyzji – bulgocząca magmowatośćć – jest siłą tego zdania. – Bul bul bul, Polska to kraj katolicki – bulgocze magma – bul bul, a jak ci się nie podoba, to się wynoś. Bul bul, nie wiesz o co chodzi? Bul, bul, widać nie jesteś stąd… (s. 78).

Agnieszka Graff potrafi przebijać nadęte balony. Tym razem odważnie krytykuje Kościół katolicki w Polsce, a właściwie krytykuje Polaków, którzy sami przyzwalają na jego dominację w każdej sferze życia, choć nie zawsze tego chcą (np. strach przed napiętnowaniem ze strony otoczenia). Autorka nazywa to efektem magmy, której bulgot słychać wokół („Polska jest krajem katolickim. Polska jest krajem katolickim. Polska jest krajem katolickim /s. 90/”).

Warto czytać teksty Agnieszki Graff. Po dwóch ważnych książkach „Świat bez kobiet” i „Rykoszetem”, otrzymaliśmy trzecią – równie wyjątkową i ważną. „Magma” to zbiór artykułów, w większości opublikowanych wcześniej, jednak w zaskakujący sposób obnażających mechanizm konstruujący wyobrażania o współczesnej Polsce, a zarazem spójnej koncepcyjnie. Z wielości zagadnień rozważanych przez badaczkę odkrywcze są dla mnie dwie kwestie: korzenie nietolerancji wyłaniające się z antykomunistycznego ruchu oraz problem ze społeczeństwem obywatelskim i jego profesjonalizacją. To dobre odniesienie do tego, aby z właściwej perspektywy „zmieniać” Polskę – a co tam, niech powieje trochę optymizmu na koniec.

We wstępie zapytałem o to, jak autorka widzi Polskę Tuska i PO – to oczywiście pytanie tyle retoryczne, ile przewrotnie postawione, ale po lekturze tej książki odpowiem na nie z łatwością: magma, magma, magma.

Marcin Teodorczyk redaktor homików.pl, stowarzyszony w Otwartym Forum, współautor „HomoWarszawy. Przewodnika kulturalno-historycznego”, redaktor pisma recenzowanego uniGENDER.org. Współpracuje z feministyczną „Zadrą”.

Autorzy:

zdjęcie Marcin Teodorczyk

Marcin Teodorczyk

Stowarzyszony w Otwartym Forum, współautor „HomoWarszawy. Przewodnika kulturalno-historycznego”, redaktor pisma uniGENDER.org. Współpracuje z feministyczną „Zadrą”.

11 komentarzy do:Magma, magma, magma – o najnowszej książce Agnieszki Graff

  • Augustus

    [Re: Magma, magma, magma – o najnowszej książce Agnieszki Graff]

    Nie komentuję ani artykułu…ani też wyzej wymienionej pozycji jako, że preferuję czytać literaturę a nie pseudoliteratuę, niemniej irytuje mnie gdy słyszę a w tym przypadku czytam zwroty typu „o fenomenie IV RP”. Zastanawiam się jak wielkim głupcem trzeba być by coś takiego powiedzieć tudzież by o czymś takim pisać. Kres I Rzeczypospolitej przyniósł ostatni rozbior Polski, II Rzeczypospolita powstała, zaś gdy Polska się odrodziła w 1918 roku zaś za początek III Rzeczypospolitej przyjmuje się zerwaniem z ustrojem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej na rzecz demokratycznego państwa prawnego. Coś takiego jak IV RP nigdy nie istniało. ot co!

  • d.biskupa

    [Re: Magma, magma, magma – o najnowszej książce Agnieszki Graff]

    „preferuję czytać literaturę…” — hehe, literat się znalazł. IV RP zaczęła się, jak Kaczory doszły do władzy, a jej kres przypadł na ich tej władzy utratę. Ot co!

    Bardzo lubię pseudoliteraturę Graff!

  • Kitano

    [ Magma, magma, magma]

    @Augustus,

    „przyjmuje się zerwaniem”
    „II Rzeczypospolita powstała”

    … o interpunkcji nie wspominając: czytanie literatury pasywnie naucza norm językowych, retorycznych, gramatycznych. Nic zatem nie pozostaje, jak tylko zgodzić się z przedmówczynią!

  • eurypides77

    [Re: Magma, magma, magma – o najnowszej książce Agnieszki Graff]

    Ja również bardzo lubię „pseudoliteraturę” Agnieszki Graff. Natomiast dosyć zaskakujący jest przekrój demograficzno-światopoglądowy osób które „postują” na homikach.

    Czy to jakaś ciotowska moda na bycie „anty”, takimi szczególnymi, oryginalnymi, wyjątkowymi kontestatorami? Czy może ta strona przyciąga wyjątkowo dużo trolli?

    Zastanawiające…

  • Jakbyco

    [Re: Magma, magma, magma – o najnowszej książce Agnieszki Graff]

    Nie czytałam jeszcze tej książki Graff, przeczytam na pewno, martwi mnie tylko jedno, co napisał autor recenzji
    „Z wielości zagadnień rozważanych przez badaczkę odkrywcze są dla mnie dwie kwestie: korzenie nietolerancji wyłaniające się z antykomunistycznego ruchu oraz problem ze społeczeństwem obywatelskim i jego profesjonalizacją.”
    Ja się obawiam, że jeśli na taką książkę odkrywcze są tylko takie dwie kwestie, to będzie bardzo powtarzalna w stosunku do poprzednich. Obym się myliła.

  • Questioning

    [Re: Magma, magma, magma – o najnowszej książce Agnieszki Graff]

    „Homoniewiadomo” :)

    Są ludzie, którzy głęboko tłumią swoją tożsamość.
    Do tego stopnia, że stają się nieprawdziwi.
    Trudno pomóc sobie samemu.

    Jednych wzmacnia działanie, wytężona praca
    umysłowa i fizyczna, skupiająca się wokół problemu.
    Czy to dobre rozwiązanie?
    Jedyna słuszność jaka z tego może wynikać,
    to chęć pomocy ukierunkowana na ludzi, którzy
    swej energii, niemocy nie potrafią skoncentrować
    na działaniu; czują się samotni, być może nawet osaczeni,
    spanikowani, sparaliżowani od środka strachem wyciąganym sznurkiem
    przez ludzi, którzy mienią się ich przyjaciółmi.

    Prawdziwy przyjaciel to partner. Towarzysz na całe życie.
    Nie kochanek, chwilowy, przeszły, przygodny, pierwszy, trzeci, ostatni.
    Partner to przyjaciel, ale Twoi przyjaciele nie chcą dać temu wiary,
    wierzą w choroby śmiertelne, są nieszczęśliwi, wyparci, niepoukładani.
    Dlatego wyznają Boga, wyznają grzechy…
    Uzyskam romantyczne wsparcie.
    Być może na całe życie.
    Zrozumiem. Będę zrozumiany.
    Nie wywołam kataklizmów.
    Kształtnej formie podetnę żyły i spuszczę nici krew.
    Poplątanych, w różnych kolorach, przenikających się, zagęszczonych,
    wspólnie kurzących.

    Jest człowiek.
    Zadbaj o niego.
    Uwierz w jego ciało i umysł.
    Zadbaj o kości i ścięgna,
    mięśnie i myśli.
    Nie upatruj w nim źródła wszelkiego zniszczenia.
    Jesteś jedyny. Nie jesteś.

  • Questioning

    [Re: Magma, magma, magma – o najnowszej książce Agnieszki Graff]

    nie nie stają tylko czują się nieprawdziwi

  • Rchcz

    [Re: Magma, magma, magma – o najnowszej książce Agnieszki Graff]

    >Εὐριπίδης77

    a dlaczego nie byc ‚anty’?
    co to za polski zwyczaj,ze sie kwestionuje tylko autorytety przciwnika???

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Magma, magma, magma – o najnowszej książce Agnieszki Graff]

    Określenie „IV RP” jest nie od rzeczy właśnie dlatego, że ustrojowo jest tak absurdalne. Od początku to budziło we mnie lęk: dlaczego chcą aż stwarzać wrażenie przełomu ustrojowego? Co im się nie podoba w III Rzeczypospolitej? Popełniono rózne błędy, ale czy nie jest wielką wartością samo to, że możemy żyć w demokratycznym kraju? Jak widać, PiS nie docenia demokracji. Właśnie dlatego warto przypominać, jaki projekt metapolityczny marzy(ł?) się PiSowi.

  • Rchcz

    [Re: Magma, magma, magma – o najnowszej książce Agnieszki Graff]

    to takie przeniesienie wzorow francuskich tam co kika dekad nastepuje kolejna republika /teraz chyba jest 5/

  • Chachacz

    [Re: Magma, magma, magma – o najnowszej książce Agnieszki Graff]

    gratuluję znajomości historii powszechnej




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa