„Już nie”. Droga do małżeństw

Ian Hunter jest australijskim politykiem, członkiem Australijskiej Partii Pracy (Australian Labor Party), znanym z tego, że jest pierwszym ujawnionym gejem w historii Rady Ustawodawczej Australii Południowej, do której został wybrany w 2006 roku. Poniższe przemówienie wygłoszone zostało podczas posiedzenia Rady.

Już nie.

Pragnę dziś wypowiedzieć się na temat sprawy bliskiej memu sercu. Chcę wziąć ślub.

Chcę, ale nie mogę – nie mogę poślubić osoby, którą kocham; przynajmniej nie w moim kraju.

Premier Kevin Rudd powiedział, że zdaniem jego i jego rządu małżeństwo powinno być rozumiane jako związek pomiędzy kobietą i mężczyzną. Jeśli to jego prywatna opinia – w porządku, każdy ma prawo do własnej opinii. Ale nie w porządku jest narzucanie swoich własnych przekonań całemu społeczeństwu.

Premier dodał, że rząd w przyszłości może rozważyć kwestię wprowadzenia rejestrowanych związków partnerskich.

Cóż, mógłbym to zaakceptować – ale 20 lat temu. Zmieniły się bowiem czasy i zmieniła się sytuacja. Rejestracja już mi nie wystarcza. Już nie uważam, że dobrze by było, gdybym mógł pewnego dnia pójść do urzędu i zarejestrować swój związek, tak jak mogę zarejestrować psa. Ja chcę wziąć ślub.

Na całym świecie trwa walka o równość w dostępie do małżeństw – i na całym świecie państwa, sądy, społeczeństwa i parlamenty przyłączają się do tej walki, decydując, że homoseksualne i heteroseksualne pary mogą wziąć ślub i być traktowane w taki sam sposób. Holandia, Belgia, Kanada, RPA, Norwegia, Szwecja i Hiszpania otworzyły instytucję małżeństwa dla par jednopłciowych, podobnie jak stany amerykańskie: Massachusetts, Connecticut, Iowa, Maine i Vermont. Bliski tego jest stan New York i oczywiście wciąż trwa ożywiona debata na ten temat w Kalifornii. Do tej listy powinienem jeszcze dodać państwa, gdzie wprowadzono związki partnerskie – od Wielkiej Brytanii po Luksemburg – i w tym momencie możecie zobaczyć jak daleko w tyle jest Australia, zwłaszcza wobec krajów, z którymi tak lubimy się porównywać.
(…)

Nie będę już dłużej akceptował rzucania mi ochłapów.

Nie chcę już dłużej godzić się na utrwalanie mojej pozycji jako obywatela drugiej kategorii.

Nie zamierzam już dłużej akceptować podejścia, że związki moich żonatych przyjaciół są same z siebie lepsze od mojego związku.

I na pewno nie mogę przyjąć propozycji, żeby mój związek był rejestrowany w jakimś urzędzie czy podobnym miejscu.

Ponieważ związek partnerski dotyczy śmierci – i tego co się stanie później z moim majątkiem. Małżeństwo zaś dotyczy życia – tego jak żyję publicznie w miłosnej relacji z moim partnerem i rodziną.

Chcę wziąć ślub. Za rok będę obchodził dwudziestą rocznicę nie-bycia-mężem mojego partnera, Leitha. Tak, mógłbym pojechać do Massachusetts lub RPA i wziąć tam ślub. Ale nie chcę tego; chcę – zapewne tak jak wszyscy – by na moim ślubie byli moi przyjaciele i rodzina.

Nikt nigdy nie udzielił mi wyczerpującej odpowiedzi na pytanie dlaczego małżeństwo powinno być dostępne jedynie dla kobiety i mężczyzny. Stwierdzenie, że tę formę „tradycyjnego małżeństwa” należy zachować ze względu na tradycję biblijną nie ma znaczenia dla tych wszystkich, którzy nie chcą brać ślubu w kościele – w zeszłym roku było to ponad 60 procent par składających przysięgę małżeńską.

Zdolność do rodzenia i wychowywana dzieci to kolejny powód często przytaczany gdy odmawia się gejom i lesbijkom ślubów. Cóż – znam wiele par homo, które są wspaniałymi rodzicami i znam wiele par hetero, które nie mają dzieci – z wyboru lub ze względu na okoliczności życiowe. Dlatego nie jest to dla mnie argument.

A co z argumentem, że homo-małżeństwa miałyby zagrażać świętości instytucji małżeństwa? Mogę odpowiedzieć tylko, że jeśli czyjeś heteroseksualne małżeństwo miałoby stracić na wartości przez mój ślub – cóż, mówi to więcej o tamtym związku niż o moim.

Debata o równości w dostępie do małżeństw rozszerza się na cały świat i Australia pozostaje po raz kolejny w tyle. Najwyższy czas, by wszyscy usłyszeli głos naszej społeczności, wzywający do równości w dostępie do małżeństw. Do tego chóru głosów ja dołączam swój.

Ponieważ chcę wziąć ślub – a pan, panie Rudd, mi tego zabrania.

[Przemówienie zamieszczone w: Great Speeches on Gay Rights, red. James Daley, Dover Publication, Inc. 2010]

(tłum. Wojtek Szot, współpraca Uschi “Sass” Pawlik)

*
* *
* * *
Tymczasem proponuję szybki przegląd małżeński. 2010 rok okazał się rokiem walki o małżeństwa, zwycięskiej już w trzech państwach, jednym gigantycznym mieście i największym stanie USA. W chwili obecnej w dziesięciu krajach i kilkunastu regionach autonomicznych małżeństwo oznacza po prostu związek dwóch osób bez względu na ich płeć. Jaka była droga do tych ustaw? Bardzo krótki przewodnik.

Holandia
Początkowo, w 1998 roku, wprowadzono ustawę o związkach partnerskich (dla osób homo i hetero), jednak już 1 kwietnia 2001 roku mieszkańcy Holandii bez względu na płeć partnera/partnerki mogli wziąć ślub. Obecnie w Holandii funkcjonują oba modele, można też w dość prosty sposób zmienić np. małżeństwo w związek rejestrowany.

Belgia
1 stycznia 2000 roku w życie weszła ustawa o „uregulowanych konkubinatach”, jednak już dwa lata później grupa senatorek i senatorów postanowiła przeprowadzić ustawę o otwarciu instytucji małżeństwa. Ustawa po głosowaniach została podpisana przez króla i weszła w życie 1 czerwca 2003 roku. Ustawa zmieniła brzmienie 143 artykułu belgijskiego kodeksu cywilnego, wprowadzając taką definicję małżeństwa: Małżeństwo może być zawarte przez dwie osoby przeciwnej lub tej samej płci.

Kanada
Tu ciekawa sytuacja była w 1990 roku – dzięki sprawie Re K and B v Ontario pary homicze uzyskały w kilku stanach prawo do adopcji. W kolejnych sprawach sądowych wygrywała opcja mówiąca, że status par homiczych i hetero powinien być podobny. W latach 2003-2005 większość stanów i terytoriów Kanady zniosło heterycką definicję małżeństwa, a 20 czerwca 2005 roku po głosowaniach w parlamencie Civil Marriage Act został oficjalnie potwierdzony (procedura ta w państwach Commonwealth odbywa się poprzez uzyskanie „Royal Assent”, czyli potwierdzenia wejścia prawa w życie w imieniu królowej).

Hiszpania
Początkowo różne wspólnoty autonomiczne wprowadziły dla osób tej samej i różnej płci ustawy o związkach partnerskch, jednak w 2004 roku zaczęto głośno mówić o wprowadzeniu ustawy obejmującej cały kraj. 2 lipca 2005 roku ustawa zmieniająca kodeks cywilny weszła w życie.

RPA
Małżeństwa w tym kraju dla osób LGBT są otwarte od 30 listopada 2006 roku, jednak należy zwrócić uwagę na fakt, iż otwarcie instytucji małżeństwa (na podstawie Civil Union Act) nie spowodowało wygaśnięcia związków partnerskich – para ma prawo wyboru formy związku. Związki partnerskie wprowadzono w 1996 roku, zaś adopcję w 2002 roku.

Norwegia
Związki partnerskie wprowadzono w Norwegii już w 1993 roku, ustawa obejmowała jedynie pary tej samej płci. W 2009 roku zlikwidowano tę instytucję oraz zmieniono ustawy mówiące o małżeństwie na pozbawione odniesień do płci małżonków. Ustawa weszła w życie 1 stycznia 2009 roku.

Szwecja
W 1995 roku wprowadzono związki partnerskie wyłącznie dla par homoseksualnych a 1 maja 2009 roku w życie weszły zmiany w ustawie o małżeństwach, podobne do tych, które wprowadzono w Norwegii jednak póki co nie zlikwidowano związków partnerskich.

Mexico City
4 marca 2010 roku w życie weszła zmiana kodeksu cywilnego zrównująca status małżeński, jednak – podobnie jak w przypadku RPA – ustawa o związkach partnerskich (dla homo i heteroseksualnych par – Ley de Sociedades de Convivencia) obowiązuje nadal. Kilka dni temu meksykański odpowiednik Trybunału Konstytucyjnego uznał, że to miejskie prawo nie jest sprzeczne z konstytucją krajową, dzięki czemu jest duża szansa na wprowadzenie takich rozwiązań prawnych w kilku innych stanach Meksyku (sąd uznał, że prawo to powinny przyjąć inne stany Meksyku, ale na to pewnie trzeba będzie trochę poczekać).

Portugalia
Tutaj historia zaczęła sie od wprowadzenia ustawy o związkach de facto, która to ustawa początkowo pozwalała na zawarcie związków nie-małżeńskich osobom heteroseksualnym, w 2001 roku rozszerzono ją o osoby tej samej płci. 5 czerwca 2010 roku w życie weszły zmiany w kodeksie cywilnym (ładnie to brzmi - Małżeństwo jest umową między dwojgiem ludzi pragnących stworzyć rodzinę poprzez pełną wspólnotę życia).

Islandia
W 1996 roku wprowadzono związki partnerskie ekskluzywne dla par homiczych, w 2007 udostępniono parom homiczym możliwości adopcyjne, zaś 27 czerwca 2010 roku zlikwidowano związki partnerskie i zmieniono ustawę mówiącą o małżeństwach (Hjúskaparlög) i inne ustawy odnoszące się do kwestii płci małżonków. Zaczyna się to bardzo ładnie od stwierdzenia: Słowa „mąż i żona” w art. 1 Ustawy [Hjúskaparlög] to: dwie osoby.

Argentyna
Tu początkowo w kilku miejscach (autonomiczne miasto Buenos Aires, prowincja Rio Negro oraz miasta Villa Carlos Paz i Río Cuarto) powstały ustawy o związkach partnerskich (inkluzywne dla homo i hetero). Następnie w 2009 roku pozwolono na pobieranie renty po zmarłym partnerze/partnerce, w przypadku gdy para żyła ze sobą minimum pięć lat. Obecnie, od 22 lipca 2010 roku oprócz tych inicjatyw zmieniono brzmienie Kodeksu Cywilnego, dzięki czemu osoby LGBT mają taki sam status w kwestii dostępu do małżeństw i adopcji dzieci.

Podsumowując, w RPA, Mexico City, Belgii, Holandii i Portugalii istnieją zarówno małżeństwa jak i wprowadzone wcześniej inkluzywne związki partnerskie. W Szwecji również mamy do czynienia z dwoma instytucjami, jednak związki partnerskie dostępne są tylko dla osób LGBT. Podobnie jest w Argentynie i Hiszpanii, gdzie federalnie wprowadzono małżeństwa, jednak niektóre terytoria posiadają również inkluzywne związki partnerskie. Jedynie Islandia i Norwegia wprowadzając małżeństwa zlikwidowały związki partnerskie.

Ciekawe jest to, że niektóre państwa – Argentyna, Kanada i Hiszpania – zwłaszcza dzięki specyficznemu prawu pozwalającemu na wprowadzanie związków partnerskich prowincjom czy stanom, nie przeszły drogi od związku partnerskiego do małżeństwa.

Celowo nie wymieniam tutaj regionów autonomicznych poza Miastem Meksyk, gdyż w USA trwa zażarta dyskusja o federalne rozwiązanie tej sprawy, a pojedynczych rozwiązań i modeli jest bardzo dużo (od ustaw stanowych po ustawy dotyczące małych miasteczek). Dla porządku trzeba jednak przypomnieć, że małżeństwa są w Massachusetts, Connecticut, Iowa, Vermont, New Hampshire, Dystrykcie Kolumbii (DC) oraz wśród rdzennych Amerykanów z plemienia Coquille w stanie Oregon (rdzenni Amerykanie nie podlegają konstytucjom stanowym – w Oregonie konstytucja zabrania małżeństw innych niż między kobietą i mężczyzną). Debata o małżeństwach trwa również między innymi w Nepalu, Słowenii, Luksemburgu, Finlandii, Wielkiej Brytanii, Chile, Urugwaju, Kolumbii, Paragwaju i Meksyku.

Na koniec statystyka. 250 milionów osób żyje na terenach, gdzie pary homo mogą wziąć ślub, dalsze 400 milionów w regionach, gdzie są związki partnerskie i im podobne, a 220 milionów w krajach, w których niezarejestrowane konkubinaty uwzględniają pary homo i hetero (m.in. Brazylia i Australia). Łącznie – około 870 milionów. Może do końca roku liczba ta przekroczy miliard? Szkoda, że w tym gronie nie ma Polski.

Refleksja jeszcze – ciągle mówimy o potrzebie wprowadzenia związków partnerskich, a może jednak już czas na pełną równość? Meksyk, Argentyna, Portugalia – to państwa z pozoru podobne do Polski: katolickie, ponoć konserwatywne, a jednak udało się tam wcielić idee pełnej równości ? Czy jesteśmy gotowi wejść na drogę do małżeństw?

 

 

Autorzy:

zdjęcie Wojciech Szot

Wojciech Szot

rocznik 86, pracownik, księgarz

17 komentarzy do:„Już nie”. Droga do małżeństw

  • jk

    [Re: ]

    oczywiscie, ze czas.

  • KaFor

    [Re: ]

    „niektóre państwa – Argentyna, Kanada i Hiszpania – zwłaszcza dzięki specyficznemu prawu pozwalającemu na wprowadzanie związków partnerskich prowincjom czy stanom, nie przeszły drogi od związku partnerskiego do małżeństwa.”

    Osoby z GI na spotkaniach nie dostrzegają tego. Kwestionują, że są kraje, które wprowadziły odrazu małżeństwa na obszarze całego państwa.

    By myśleć o regulacjach prawnych w Polsce trzeba dziś zrobić dalszy krok: uwypuklić bardzo konieczność uznawania cywilnych małżeństw / związków partnerskich już zawartych przez Polki / Polaków poza Polską.

    To krok pokazujący, iż nie czekamy na pozwolenie kogokolwiek, lecz FORMALIZUJEMY swoje związki, decydujemy się na śluby (akt zawarcia cywilnego związku partnerskiego to TEŻ ślub), tworzymy rodziny!

    Podkreślajmy to szczególnie – nie stójmy cały czas ZA / przed drzwiami, lecz pokazujmy drzwi dla nas otwarte i że przez nie śmiało przechodzimy:

    http://femka.net/?p=4315

  • Gerard_91

    [Moim zdaniem]

    Tak, każde pokolenie musi mieć swoją rewolucję. Nasi dziadkowie chcieli państwa uregulowanego na maksa i totalitaryzmu w pełnym blasku. Potem przyszły „dzieci-kwiaty” ze swoją „wolną miłością” – oczywiście heteroseksualną (nie, tu nie ma pomyłki), przy tym walczyli o legalizację narkotyków – ten ruch do dziś funkcjonuje (przynajmniej jeśli chodzi o marihuanę). Dziś mamy tęczowe flagi i kolejne prawa do swobody. Szczerze mówiąc zastanawiam się ile siły jest w zwykłym papierku (moi rodzice na przykład mają gdzieś zagubiony swój akt ślubu). No ale cóż, co prawda większość z nas tego nie dożyje, ale gdzieś za 100 lat będziemy mieli do czynienia z ruchem zoofilów, pedofilów, dendrofilów, i wszystkich „-filów” jacy tylko istnieją na matce Ziemi. I ci, którzy dziś uznają się za propagujących młodość i wolność będą uznani za starych zrzędów.

  • Augustus

    [Re: ]

    @ Gerard_91

    Nie będziemy mieli doczynienia z takimi ruchami ponieważ wybuchnie nieunikniona wojna w Europie ale myślę, że są to czasy zbyt odległe byśmy ich dożyli.

    ***

    II wojna światowa wyniszczyła polską inteligencję oraz arystokrację przez co dziś żyjemy w takiej a nie innej Polsce.

  • Olaf Pieck

    [Re: ]

    II wojna światowa wyniszczyła polską inteligencję oraz arystokrację przez co dziś żyjemy w takiej a nie innej Polsce.
    Ciekawa teoria :D

  • KaFor

    [Re: ]

    Moje wczorajsze doświadczenie wskazuje, że nowe regulacje (zwiazki partnerskie) mogą przynieść więcej zamieszania niż otwarcie dla nas instytucji małżeństwa. :)

    http://katarzynaformela.blox.pl/2010/08/Civil-Partnership-coz-to-takiego.html

  • queerasguy

    []

    Związki partnerskie nie zadowalają większości z nas.
    Gdy na spotkaniu GI spytałem T. Szypułę i Y. Kostrzewę czy dla nich wprowadzenie związków partnerskich to tylko krok w kierunku małżeństw jednopłciowych czy cel ostateczny to nie potrafili dać jasnej odpowiedzi. Widać że sami nie wiedzą o co toczą bitwę, a to prosta droga do przegranej.
    Otwarcie instytucji małżeństwa dla par tej samej płci rozwiązało by wszystkie problemy tych par bez potrzeby tworzenia setek ustaw które trzeba by przegłosować.
    Wiem że to trudne, zmiana konstytucji itd., ale możliwe.
    Nie chcę i nie mogę się zgodzić na traktowanie mnie/nas jako obywateli n-tej kategorii którym rzuci się ochłap w postaci związków partnerskich czy PAC-sów żeby się w końcu odwalili. Chociaż rozumiem że wielu marzy o choćby takim ochłapie.

  • Jacek

    [Re: ]

    „Ale nie w porządku jest narzucanie swoich własnych przekonań całemu społeczeństwu.”

    No właśnie. Demokracja polega na podzielaniu zdania większości.

  • KaFor

    [Re: ]

    Demokracja to rządy reprezentacji większości – i co niezwykle ważne – na równi dbająca o takie same prawa mniejszości jakie ma większość (o równie przyjazne warunki funkcjonowania w społeczeństwie dla wszystkich).

    Inaczej to wypaczenie demokracji.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: ]

    Na podzielaniu zdania większości polega co najwyżej hipokryzja lub konformizm. ;)

  • Twoje imię 11

    [Re: ]

    Demokracja to (przynajmniej) PUBLICZNE akceptowanie wyboru/zdania/upodobań większości. Ty Krzysiu chyba akurat dobrze to wiesz, prawda? I chyba nie jesteś hipokryta anik konformistą, a może się mylę?…..

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: ]

    Akceptowanie wyboru a podzielanie zdania…

  • Kefas

    [Równość]

    Czas na „pełną równość”?! Czy to jakiś żart? Jak daleko można zabrnąć w egotyzm? Czy gej jest jedynym brakującym ogniwem dla równości na tej planecie?

    Ta wybitnie postępowa czołówka kilkunastu państw i regionów, które otworzyły małżeństwo dla par tej samej płci, jawi mi się jako grupa jaskiniowców stosujących depilację. To co powiem, zabrzmi jak tanie i bezużyteczne rozważania filozoficzne, ale za takie jeszcze nie tak dawno uznano by pomysły na małżeństwa homoseksualne. Otóż wszystkie te państwa uważam za zacofane, ponieważ uważają one małżeństwo za związek dwóch osób. I kto powie mi, że związek trzech osób jest z jakiegokolwiek powodu gorszy? Kto definiuje miłość, współżycie i oddanie w kategoriach dwóch biegunów, choćby nawet takich samych znaków?

    Jak widać nie trzeba sięgać po zoofilię. Myślę, że walka o równouprawnienie trójkątów zacznie się wcześniej. A co z większą liczbą członków małżeństwa? Co z proporcjami płci? Co z adopcją dzieci?

    Do czego zmierzam? Nie jestem szalony, może trochę dziwny. Rozumiem, że prawo tworzone jest przyrostowo, rozumiem (w ogólności) jakie mechanizmy kierują przemianami społecznymi, i że częścią tych mechanizmów jest ruch LGBT. Rozumiem też, że ludzie przyjmują stan świata taki, jakim on jest — że motyka nie przyda się na słońce, że drogą do równości jest zmiana konstytucji.

    Czasem tylko zastanawiam się, czy przyjmując to, są jednocześnie świadomi głębokości absurdu, który skrywa się pod milczeniem i tyradą. Wielkie dyskusje toczą się, by uznać w prawie, jakie związki mają rację bytu. Czy nie jest to żałosne? Czy nie wydaje się wam żałosne rozdarcie Iana Huntera pomiędzy wyjazdem do Holandii a weselem z przyjaciółmi? Czy aż tak ważne jest dla niego składanie obietnic przed urzędnikiem? Zawsze bardzo znaczące wydawało mi się, że w Kościele Katolickim szafarzami sakramentu małżeństwa są sami państwo młodzi.

  • Abuk

    [Re: ]

    Tak, zgadzam sie – czas najwyzszy aby powalczyc konsekwentnie o zwiazki parterskie w Polsce. Nie kiedys, tylko teraz! Paradoksalnie – awantura o krzyż może okazać się w tym względzie naszym wielkim sojusznikiem. Trzeba wykorzystać moment słabości prawicy i Kościoła!
    Tylko… czy jest u nas choćby jeden polityk, który moglby w Sejmie wygłosić przemówienie takie jak to Iana Huntera?
    Moim zdaniem niestety nikogo takiego nie ma. A moze jest, tylko trzeba aby zobaczyl w tym swoje powolanie, zrobil coming out i zaczał się upominać o prawa tych, których doceniał dotąd tylko w łóżku pod osłoną nocy!?

  • Wojtaszek

    [Re: ]

    @Abuk

    Nikt w polskim sejmie nie wygłosi niestety takiego przemówienia, a to dlatego, że geje znajdują się przede wszystkim w klubie PiSu. Byłby to dla nich koniec kariery politycznej…

  • szampans

    [Re: Nepal]

    Mysle, ze nie wolno nam zapominac o ogromnym przelomie w Azji: Nepal przygotowuje sie do uznania malzenstw homoseksualnych. W Europie i Ameryce nie zaskakuje to az tak bardzo, jak tam.

  • Kot Jarosława

    [Re: ]

    Obawiam się że Polska zastanie jednym z ostatnich krajów w Europie które zalegalizują takie związki. Być może naszym politykierom przyniesionym w teczkach z USA i Izraela z czego większość z nich to dawni TW kontrolowani teraz przez CIA, a więc w żadnym wypadku nie są tu suwerenni, zrobi się w końcu głupio gdy zostaniemy wyspą i nawet Albania nas wyprzedzi.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa