- homiki.pl - http://homiki.pl -

''Jest ostry spór polityczny, w który nie zamierzam wkraczać''

Ewa Siedlecka z Gazety Wyborczej przeprowadziła wywiad z wybraną w połowie lipca na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich Ireną Lipowicz. Pozwolimy sobie zacytować tu wybrane (choć nie wyrwane z kontekstu!) wypowiedzi – niestety, nie wymagają komentarza…

ES: Ale to [prawa mniejszości seksualnych – przyp.red.] jeden z najczęściej dziś dyskutowanych tematów z dziedziny równego traktowania. Za chwilę pojawi się kwestia ustawy o związkach partnerskich. Jako RPO będzie się pani musiała z tym tematem zmierzyć.
– Mierzę się z nim, bo dziennikarze ciągle mnie o to pytają. Musimy jednak wziąć pod uwagę, że w rolę rzecznika wpisana jest twarda apolityczność. Tymczasem w sprawie związków partnerskich toczy się właśnie gorący spór polityczny, projekt będzie rozpatrywany w Sejmie. Rolą RPO nie jest pisanie ustaw, ja mogę np. dostarczyć argumentów wynikających ze skarg napływających do rzecznika. […] jest ostry spór polityczny, w który nie zamierzam wkraczać. Natomiast zajęłam się już kwestią prawa do informacji o stanie zdrowia. Okazuje się, że nie ma tu dyskryminacji par homoseksualnych, bo dokładnie te same trudności mają osoby heteroseksualne. To kwestia złego traktowania ludzi w ogóle, a także tego, że często pacjenci nie zaznaczają przy przyjęciu do szpitala, kogo informować o ich stanie zdrowia.

Chodzi o sytuację, gdy ktoś jest nieprzytomny i nie może sobie życzyć lub nie. Ani wyrażać zgody na konkretne leczenie. W tej sytuacji małżonek czy rodzic ma prawo dowiadywać się i decydować, a partner – nie.
– Jest możliwość upoważnienia dowolniej osoby do informowania jej przez lekarzy i do podejmowania decyzji. Organizacje LGBT [Lesbijki, geje, bi- i transseksualni] mogą uświadamiać to swoim członkom. RPO może nawet dostarczyć odpowiednie druki do rozdania. Tak więc w tej sprawie nie trzeba zmieniać prawa.
Natomiast jest problem z osobami zmarłymi: z wydaniem dokumentacji lekarskiej, a także wydaniem ciała komuś, kto nie jest małżonkiem czy krewnym. Tu może potrzebne będą zmiany, lecz powtarzam – ta sama sytuacja dotyczy osób heteroseksualnych, więc nie ma dyskryminacji ze względu na orientację seksualną.

[…]

Pani poprzednik zabiegał, by nie tworzyć – jak sugerują unijne dyrektywy – osobnego, niezależnego organu do monitorowania kwestii równościowych. Uważał, że należy to powierzyć RPO, który i tak zajmuje się przypadkami dyskryminacji. I tak przewiduje projekt rządowy. Pani podziela ten pogląd – wbrew opinii organizacji pozarządowych.
– Nie tak radykalnie. Dokładniej zapoznałam się z unijnymi przepisami i rządowym projektem. Uważam, że nałożony przez UE wymóg, by taki organ musiał podejmować każdą wpływającą do niego skargę, kłóci się z zasadą niezależności RPO. Poza tym projekt wymaga, by urząd sprawował opiekę prawną nad osobami dyskryminowanymi, a tymczasem RPO jest organem kontrolującym władzę publiczną. Myślę, że TK mógłby uznać te przepisy za niekonstytucyjne.

A jako podsumowanie:

– Każda sprawa może być polityczna. Pozostaje kwestią wyboru, co w danym momencie jest najważniejsze, gdzie prawo jest zagrożone, a gdzie nie, co może naruszyć apolityczność urzędu. Każdy taki wybór niesie ryzyko, może budzić kontrowersje. Mogę więc tylko zapewnić, że jako RPO wykorzystam całą swoją wiedzę, doświadczenie i dobrą wolę, aby dobrze służyć obywatelom. Nie sądzę, aby to wymagało wyparcia się moich poglądów czy wyznawanych wartości. Nie kryłam ich przed wyborem na funkcję rzecznika, nie zamierzam porzucić po wyborze. Ale chętnie słucham argumentów innych osób i starannie będę je analizować.

Miłej lektury [1]

(sass)