Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ”Seksie lesbijskim”

Wbrew pozorom pytanie, które pojawiło się w tytule nie ma nic wspólnego z socjologicznie (nie)uzasadnioną nieobecnością kobiet w przestrzeni publicznej, czy mniejszą rozpoznawalnością kobiet niż mężczyzn homoseksualnych. Nie, tym razem chodzi o przeznaczony dla nieheteroseksualnych kobiet poradnik traktujący o ars amandi.

“Seks lesbijski. 101 pozycji” to niewielka, poręczna książeczka, elegancko wydana – twarde okładki, dobry papier. Aż ręka świerzbi, by po nią sięgnąć, szczególnie że o ile “niegrzeczne” kąciki naszych polskich księgarń pełne są pozycji o heteryckiej sztuce miłości, o homoseksualnej jest tak mało, że niemal nic.

Sięgamy więc po “Seks lesbijski”. Cóż w nim znajdziemy?

Otwieramy. Zdjęcia. Dużo zdjęć. Każda ze 101 pozycji jest zilustrowana, zdjęcie większe niż tekst ją ilustrujący. Zdjecia piękne, proste, utrzymane w ciepłej tonacji. Tylko że niepokojąco przypominają coś, czego przypominać chyba nie powinny. Zaraz zaraz, skąd my znamy tę stylistykę? Bliźniaczo podobne do siebie (choć reprezentujące różne typy – brunetka, blondynka, ruda), idealnie szczupłe dziewczęta o długich lub półdługich lokach, niezskazitelnych ciałach, długich paznokciach/tipsach i pełnych piersiach z pożądaniem rozchylają wargi i układają się w różnych pozycjach, podczas gdy ich nieskazitelne ciała pozostają… nieskazitelne. Tak, macie rację – to stylistyka heteryckich filmów porno z motywem “lesbijskim”.

Oczywiście, nie jestem “wszystkimi lesbijkami świata”, ale mam poczucie, że takie przedstawienie seksu między kobietami nie jest dla kobiet nieheteroseksualnych zbyt podniecające, czy nawet ciekawe – takie to zbyt wystudiowane, zbyt chłodne, a przy tym jakieś obce. A przecież czytając i oglądając podręcznik sztuki kochania powinnyśmy odczuwać przyjemność oraz różne miłe reakcje fizjologiczne, taka lektura powinna być intymna, ale przyjazna, podniecająca, ale ciepła. Tutaj tego zabrakło. Tutaj nie ma lesbijek dla lesbijek. Tu są – czy ja wiem? “Lesbijki” dla panów-heteryków? Obiekty do badań o obcej kulturze? Manekiny?

Tyle o formie. Zaś co do treści… Trudno mądrze wypowiedzieć się na temat książki niezawierającej literalnie niczego poza króciusieńkim wstępem, opisami 101 pozycji i swoistą “listą kontrolną” na końcu, pozwalającą odhaczyć pozycje już przećwiczone. Nie ma ani słowa o seksualności, erotyce, żadnego wprowadzenia, informacji zdrowotnych choćby… Odniosłam również wrażenie, że autorka założyła sobie osiągnięcie jakiejś magicznej liczby, a 101 idealnie się do tego nadawało. Większość pozycji to bowiem wariacje na temat tych najprostszych kilku, które intuicyjnie wybieramy w łóżku (czy też gdziekolwiek indziej). Wariacji, dodajmy, albo pozbawionych fantazji (“Narodziny Wenus”, “Pełne zanurzenie”, “Sen o Wirginii”, “Wojna pozycyjna”, “Łabędzie skrzydła”, “Głęboki oddech”, “Moulin Rouge”, “Uśmiech Safony”, “Czas spełnienia” i “Wiśniowy sad” to praktycznie jedna i ta sama pozycja…), albo udziwnionych do granic jakiegokolwiek rozsądku (oraz praw grawitacji). Wytrzymanie w pozycji “Geominetria” czy “Wysoka sztu(cz)ka” więcej niż kilka minut wydaje się mało realne, jeśli nie ma się ciała akrobatki cyrkowej… Reakcją na opisy niektórych pozycji będzie raczej nieopanowany chichot niż podniecenie.

Z zawodu jestem tłumaczką, więc mogę docenić jeden aspekt tej publikacji, a mianowicie przekład właśnie. Nie widziałam oryginału, ale treść, jak można się domyślić, jest taka sama. Doceniam natomiast kunszt tłumacza (hail! Piotr Mwaba), który w ubożuchnym w miłe erotyczne określenia języku polskim wyczarował perełki. “Różyczka”, “maliny kochanki”, “wnikanie do wnętrza partnerki”, “namaścić” czy wręcz “petite praline”… Wpadek nie udało się jednak uniknąć. Czy brzmi bowiem erotycznie nazwa pozycji “Dubeltówa” lub “Tyrada trybady”? Czy dodają uroku opisom erotycznych przyjemnści słowa takie jak “klitoris”, “anus” czy “cunnilingus”?

Brak realnych lesbijek, brak odkrywczej, czy choćby ciekawej dla kobiet nieheteroseksualnych treści, język balansujący między urokliwością a śmiesznością – “Seks lesbijski. 101 pozycji” to niewielka, poręczna książeczka, elegancko wydana – twarde okładki, dobry papier. Niestety, nic więcej dobrego nie można o niej napisać. Szkoda.

Jude Schell Seks lesbijski. 101 pozycji
Tytuł oryginału: Lesbian Sex. 101 Lovemaking Positions
Przekład: Piotr Mwaba
ISBN: 978-83-76740-40-9
wydawnictwo Replika
cena 39,90

 

Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.

20 komentarzy do:Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ”Seksie lesbijskim”

  • KaFor

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    Słownictwo / nazwy rzeczywiście śmieszne, mało erotyczne :].

    Nadal czekamy na dobrą (lepszą) pozycję seksu kobiecego dla kobiet. :)

  • Inari

    [Czy lesbijki w ogóle istnieją? ]

    KaFor, a dlaczego uważasz, że jest na to zapotrzebowanie? Z recenzji rozumiem, że książka to „eye-candy”, ale poza opisanymi przez Uschi aspektami publikacji, skłaniającymi do dyskwalifikacji, jest też problem formuły. Podobne zarzuty można mieć też wobec nieco wcześniej wydanej Waxman („Kobiety kochają kobiety”): zdjęcia na połyskującym papierze, godne męskiego heteryckiego imaginarium (np. mit o szczególnym seksualnym rozbudzeniu lesbijek). Po co takie książki?

  • KaFor

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    Uważam tak, ponieważ chętnie – po tą wydaną w przyszłości – sama sięgnę. :)

    Po co takie książki? To znaczy jakie?
    Czy np. Wisłocka jest ‚niepotrzebna”?

  • Ewa

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    Za najlepszą lesbijską pozycję uważam Kiedy Kobieta Kocha Kobietę, napisana pięknym językiem, niekrępującym i nieżenującym, i co najważniejsze – napisaną przez Polki dla Polek!

  • Arc-en-terre

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    A mnie właśnie oczarowały te opisy, potraktowałam je z wielkim poczuciem humoru. Dałam temu zresztą upust w swojej recenzyjce na LGBTece. Fakt, teksty w stylu „podaruj swej partnerce dar minety” są kuriozalnie śmieszne, ale przecież seks to też wspólne śmianie się w łóżku :)
    Co się zaś tyczy stylistyki porno filmu to również mnie ona bardzo rozczarowała. W pozycji kobiecej i lesbijskiej spodziewałam się czegoś subtelniejszego, a nawet nowatorskiego.

  • moskwa

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    Zgadzam się z recenzentką. Książczyna smutna raczej i bynajmniej nie dla lesbijek. A ja nadal wierzę, że kiedyś się ukaże lesbijska wersja „Radości seksu gejowskiego”. Oby.

  • inari

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    @KaFor

    Wisłocka była potrzebna w swojej epoce, dzisiaj patrzy się na nią raczej z rozbawieniem. Sympatyzuję raczej z opinią Arc-en-Terre: dobrze, że jest się z czego śmiać. Jeśli patrzeć pod kątem normotwórstwa, młoda, ucząca się (pardon, uczymy się przez całe życie – raczej zaczynająca się uczyć) o sobie lesbijka może na ten heteropornoszyk patrzeć inaczej, niż osoby dorosłe, jakie się tu wypowiadają.

  • Soniasonia

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    Nie czepiałabym się tak estetyki książki – nie jest to bynajmniej estetyka porno dla facetów. Ktoś, kto tak napisała, najwyraźniej nigdy nie widział, jak faceci wyobrażają sobie lesbijki – w filmikach dla facetów występują wyłącznie „aktorki” w typie Pameli Anderson (anorektyczki o gigantycznych biustach, tlenionych włosach i „dmuchanych” ustach”), które mastrubują się w sposób, który z anatomicznego punktu widzenia nie może dać im orgazmu, za to daje świetne zbliżenia kamery na cipeczki *wściekłość* „Seks lesbijski” nawiązuje w swojej estetyce do współczesnej mody – kobiety na zdjęciach są wystylilizowane w taki sam sposób, jak modelki na wybiegach albo grające w wysokobudżetowych reklamach zachodnich firm. Co ciekawe, stylistyka ta, zanim zdominowała świat mody i reklamy, popularna była w co lepszych gejowskich filmach pornograficznych ;)

  • peter pan

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    @Soniasonia

    Soniu kochana, czemu tak Cię denerwują te ,,zbliżenia kamery na cipeczki”?
    Ja jestem bi i muszę przyznać, że te, odsądzane od czci i wiary, męskie fantazje na temat lesbijek bardzo mnie kręcą.

    Rozumiem, że to nie jest prawda o lesbijkach, ale ostatecznie czy gejowskie pornosy przedstawiają autentycznych mężczyzn homo? Albo wszystkie te romantyczno-kiczowate przedstawienia męskiego ciała z kalendarzy dla heteroseksualnych pań… czy mają coś wspólnego z realnymi facetami hetero?
    Fantazje seksualne, jak sama nazwa wskazuje, nie muszą być szczególnie bliskie rzeczywistości.

  • Kakałowy Łasuch

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    ah nie ma po co mnozyc bytow ponad potrzebe jak slusznie glosi brzytwa ockhama. na zachod od polska ludzie mowia o sobie am gay i to nie wazne czy maja pochwe czy prącie i gejowska biblia „radosc seksu gejowskiego” odnosi sie zarowno do tych z prąciem naturalnym znaczy z mieska zrobionym jak i tych uzywajacych atrap z silikonu wiec czytajmy biblię a tam juz wszystko jest napisane i nie potrzeba nam 101 pozycji tylko wyobrazni moje drogie homiki i homiczki

  • Soniasonia

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    @ przedmówca
    A czy jestem napisane, jak uprawiać seks, gdy żaden z partnerów nie posiada penisa, ba, nie lubi penetracji i nie chce korzystać ze strap-on-ów? Bardzo proszę, rozpisz się, tutaj masz duże pole do popisu :b
    @ Peter Pan
    Odnośnie pierwszego akapitu: Nie mam zastrzeżeń do ujęć genitalnych (w twórczości erotycznej są one przeze mnie raczej preferowane, przynajmniej w pewnych formach), nie lubię natomiast udawanej mastrubacji – gdyby w ten sam sposób przedstawić mastrubującego się mężczyznę, musiałby on głaskać sobie pachwinę i jęczeć „Ach! Ach! Dochodzę!” ;)
    Odnośnie drugiego akapitu: Jestem tego samego zdania :) Jedno z moich ulubionych opowiadań erotycznych opowiada o stosunku pomiędzy młodą kobietą i jednorożcem ;)

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    @ Sonia

    Jednorożec… a może nosorożec? Normalnie zoofilia. Pod płaszczykiem grzecznej, piątkowej uczennicy kryje się prawdziwy demon!!! :)

    Oglądałaś Xenę, Herkulesa? Xenę na pewno. Tam byli ludzie-konie. To dopiero musi być jazda!

  • Twoje imię 11

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    Ooo, Sonia, a może lepiej pieska kupić, takiego z tych większych, może być np. dog? Albo nawet yorka, te maja ponoć sprawne języczki…
    Od dawna zastanawia mnie lawinowo narastająca ilośc kobiet chodzacych na spacerki z pieskami…

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    @ Sonia

    Pieski zostawmy ich właścicielom, dzielnie sprzątającym kupy z trawników. A co powiesz na centaura lub centaurzycę?

    Oto kilka przykładów:

    1. Centaur z http://laurenoutloud.com [laurenoutloud.com]

    2. Centaurzyca z http://blogs.pitch.com [blogs.pitch.com]

    3. Centaur z http://thatotherpaper.com [thatotherpaper.com]

    4. Centaurzyca z blog_em_3122858/ [republika.pl]

    Głosujcie! :)

  • Peter Pan

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    Sonia jest chyba niegrzeczną dziewczynką:)
    I do tego dosyć niebanalną w tej swojej ,,niegrzeczności”.
    W tym ,,grzecznym” do wyrzygania kraju i w tych banalnych czasach, w których większość dziewczyn ma mentalność a la ,,Sex and the city”, jest to coś co należy docenić !!!

  • Soniasonia

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    @Krzysiek
    Tego pierwszego :) Drugi to oczywisty fotomontaż, trzeci ma nadwagę, a czwarty był trzymany w tak złych warunkach, że stracił sierść ;)
    Pewna osoba narysowała komiks z podobnym motywem. Można go obejrzeć tutaj: http://shackledsenshi.com/zirk/billk5.htm#pegasus Od razu zaznaczam: w krytycznym momencie pegaz zamienia się w młodego mężczyznę (ciągle z rogiem na czole).

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    @ Sonia

    Ja myślałem, że Ty właśnie lubisz mało sierści. ;) Zresztą, tego mi właśnie brakuje w nr 1, który oczywiście jest najlepszy. Klaczy (nr 2. i 4.) w ogóle nie biorę pod uwagę. ;)

  • Kachna

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    @Peter Pan, a czy nie bardziej jeszcze należy docenić („W tym ,,grzecznym” do wyrzygania kraju i w tych banalnych czasach”) miłośników i miłośniczki piesków?…

  • Peter Pan

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    @ Kachna

    Być może, choć nie wiem czy myślimy o tym samym;)
    Ja jestem miłośnikiem pozycji ,,na pieska” (z kobietami) oraz chłopaków o spojrzeniu poczciwym jak u labradora.
    Pewnie, więc sam jestem ,,miłośnikiem piesków” i staram się to w sobie docenić.

  • Soniasonia

    [Re: Czy lesbijki w ogóle istnieją? O ''Seksie lesbijskim'']

    Trochę nie na temat, ale chciałabym podzielic się ciekawostką odnośnie seksualności kobiecej. Na forum Fujoshitachi, zrzeszającym kobiety czytające komiksy (ze szczególnym uwzględnieniem mangi, manhwy i manhui) jest temat o ulubionym komiksie erotycznym, jaki użytkowniczki przeczytały. Najczęściej powtarzającym się tytułem jest fankomiks (komiks narysowany przez fana danej serii, z udziałem jej bohaterów – w Japonii panują trochę inne prawa autorskie, a za darmo takie komiksy można publikowac i w Polsce) do serialu „Gundam Seed Destiny” pt. „Children of Loneliness”. Ciekawostką jest fakt, iż wielu mężczyzn, którzy czytali ten komiks, w ogóle nie uznało go za erotyczny, a cóż dopiero pornograficzny. Jeśli chcecie, sprawdzic, o co chodzi, komiks można ściągnąc w wersji angielskiej z: http://www.aragami.org/loneliness.php
    Wielki Moderatorze, błagam, wybacz odejście od głównego wątku! ;)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa