10 książek na 10-lecie wydawnictwa ha!art

/Konkurs zakończony
W konkursie wylosowane zostały następujące osoby: Tomek, Marta, Beata, Piotr, Danuta, Alicja, Szymon, Przemek, Katarzyna, Ania. Gratulujemy szczęśliwcom, nagrody prześlemy pocztą! Dziękujemy raz jeszcze wydawnictwu ha!art za książkowe wsparcie./

Nie ukrywam, że ha!art to moje ulubione wydawnictwo, dlatego za pośrednictwem homików pragnę uhonorować je niniejszym tekstem za 10-letni wydawniczy trud, odwagę w przełamywaniu społecznych schematów, a zwłaszcza za publikowanie nowych i nieznanych pisarzy i poetów.

Oto subiektywny przewodnik po 10 książkach, które porwały mnie najbardziej (kolejność w zasadzie przypadkowa, ale niech zostanie dla porządku):

1. Michał Witkowski, Lubiewo – bezsprzeczny numer 1, na pewno Wam znany. Paradoksem odbioru tej książki jest to, że cioty z wrocławskich pikiet, te „wstrętne”, „obleśne”, „wulgarne” – jak pisali o nich krytycy (np. Nowacki z „GW” martwił się, że Witkowski wspiera homofobię) – stały się kamieniem milowym w polskim dyskursie emancypacyjnym, mocno go popychając do przodu i otwierając pole dla innych branżowych tematów w sztuce w ogóle. I choć Michaśka deklarowała, że ruch LGBTQ ma „w piździe”, to jednak z „Lubiewem” pod pachą „niechcący” paradowała w pierwszym jego rzędzie. Poza tym to bardzo dobra książka!

Mam tu jeszcze w ramach wspominek anegdotę, otóż była to pierwsza pozycja literacka, którą raczkujące wówczas homiki.pl objęły patronatem medialnym, a także oddział wrocławski zorganizował nawet spotkanie promocyjne z autorką.

2. Sławomir Shuty, Batony – tę serię traktuję jako komiksy-kolaże pełne absurdu i humoru (aczkolwiek mocno osadzone w twórczo przetworzonej rzeczywistości naszej buraczanej Rzeczpospolitej), od których zaczynałem lekturę magazynu „Ha!art” (bo Batony były dodatkiem, takim na ksero). Zresztą poza „Cukrem w normie” Shuty nic ciekawego nie napisał, a po sukcesie „Zwału” zaczął zjadać własny ogon w ciągu 15-minutowej sławy medialnej (przynajmniej poszczęściło mu się na polu filmowym), tak więc cieszmy się także z „Produktu polskiego” – pojechanego po bandzie niczym nieskrępowanego Shutego, mając w pamięci te późniejsze dokonania. Póki co, na stronach wydawnictwa „Nowe batony” – polecam.

3. Jan Dzban, Dentro. De Besty – ta książka mi zaginęła i nie mogę odżałować. Ponoć legendarny autor (bądź autorka) i równie legendarne opowieści nie wiadomo w sumie skąd wzięte (a raczej z przysłowiowej d… – choć to akurat in plus). Co ma Bogusław Linda do Szigurni Łiwer, a Kasia Figura do Obcego? Przekonajcie się. Ta książka to także przykład tego, że wydawca ma do siebie dystans (a trudno mieć, bo wydanie książki nie jest tanie) i literatury nie traktuje w kategoriach produktowych.

4. Marian Pankowski, Rudolf – renesans twórczości Pankowskiego zapoczątkowany został w którymś z numerów „Ha!artu”, kiedy to przedrukowane zostały najbardziej hardkorowe fragmenty „Rudolfa” (w pierwszym wydaniu ocenzurowane, zresztą to też było przedmiotem kilku sporów). Do dziś z tego pamiętam scenę brutalnego analu (bardzo metaforyczna, zarazem dosłowna) oraz bransoletki przypiętej na nodze bohatera jako symbol przynależności do jego pana. Poza tym Pankowski operuje piękną polszczyzną, co mnie zawsze porusza. Cała twórczość Pankowskiego to klasa sama w sobie.

5. Ewa Toniak, Olbrzymki. Kobiety i socrealizm – socreal squeerowany i ugenderowiony, świetne analizy i interpretacje poświęcone wizerunkowi kobiet i mężczyzn w socu, począwszy od architektonicznych detali, na prasie i filmie skończywszy. Ta książka to kolejny krok milowy wydawnictwa w kierunku przecierania szlaków w polskiej myśli humanistycznej. Dla mnie jako współautora „HomoWarszawy” była to lektura obowiązkowa. Więcej o książce w recenzji mojego autorstwa sprzed kilku lat na „Obiegu”.

6. Bożena Keff, Utwór o matce i ojczyźnie – chyba już mogę się przyznać do tego, że czytałem ten „utwór-potwór” zanim jeszcze znalazł wydawcę. Już wtedy wiedziałem, że jest to jedna z najwybitniejszych pozycji ostatnich lat, a przy tym niezwykle poruszająca i emocjonalna, choć podana w dość surowej formie poetycko-dramaturgicznej. Tutaj gryzą się ze sobą osobiste doświadczenia autorki z uniwersalną historią pełną traumy i poczucia krzywdy hodowanego w sobie. Ta opowieść nie może mieć happy endu, musi zostać przeżuta, przecierpiana, musi docisnąć do ściany, by – kiedy przyjdzie moment oddechu – można było poukładać ją na własny sposób. Dzieło wybitne i mocne, ale nie dla każdego i nie o każdej porze.

7. Krzysztof Niemczyk, Kurtyzana i pisklęta, czyli Krzywe zwierciadło namiętnego działania albo inaczej Studium chaosu / Traktat o życiu Krzysztofa Niemczyka na użytek młodych pokoleń, pod redakcją Anki Ptaszkowskiej – to wielkie tomiszcze odświeżyło legendę Niemczyka, artysty stytuacjonisty, który w latach sześćdziesiątych szokował krakowskich mieszczan i władzę, która nie lubiła freaków. Szalenie interesująca to postać, warta poznania. O sztuce tego artysty przeczytacie w albumie Pawła Leszkowicza „Art Pride” (wyd. Abiekt.pl), poświęconym polskiej sztuce gejowskiej. Surrealistyczna powieść „Kurtyzana i pisklęta” jest jedną z najciekawszych pozycji powojennych. Nieposkromiona wyobraźnia autora, a przy tym dość dobre pióro, mogły zaistnieć w świadomości czytelniczej w Polsce dopiero po 40 latach.

8. Piotr Macierzyński, tfu, tfu- ha!art to także wiele, wiele poetyckich tomów, a akurat Macierzyński był swego czasu moim ulubionym poetą, lubiłem jego bezpośredniość, humor i paradoksalnie erudycyjną bezczelność, a przy tym ten mit zdobywcy wszelakich nagród na prowincjonalnych konkursach poetyckich…

No i ma facet rację:

xxx
podobno 20% Polaków
nie rozumie tego co czyta
chuj z nimi
Wejdźcie także przy okazji na stronę poety: http://www.piotrmacierzynski.republika.pl/.

9. Michał Tabaczyński, Parada równości. Antologia współczesnej amerykańskiej poezji gejowskiej i lesbijskiej – od lat trzymam ten zbiór przy łóżku i kiedy jestem dość senny, to po niego sięgam (mam nawyk czytania przed snem – niezależnie od stopnia senności zawsze muszę coś przeczytać). Nie wszystkie utwory sprowadzają dobry sen, ale te wiersze to przekrój pokładów wrażliwości z perspektywy, którą znam i którą oswoiłem. Przy tym to wybór także znakomitych poetów, a więc dobra poezja.

10. Michał Zygmunt, New romantic – to najdziwniejszy przypadek w tym zestawieniu – książka, która miała być skandalem i wywołać burzę także w polityce polskiej, przeszła wąskim echem, bo jednak była spóźniona o kilka miesięcy (podobny wypadek trafił się świetnemu „Rykoszetem” Agnieszki Graff). „New romantic” to gejowskie political fiction, w którym jeden z bliźniaków nawet ginie (co po Smoleńsku niekoniecznie jest smaczne) z rąk robotniczo-queerowych bojówek. Pierwsza powieść antykaczystowska, radykalna, niewątpliwie jej lektura daje wiele satysfakcji… Gdy wkurza cię jakiś/jakaś homofob/ka, sięgnij po tę książkę! Za kilka lat będzie to biały kruk i powieść legendarna w kręgach nie tylko działaczowskich. Tymczasem czekamy z niecierpliwością na kolejną odsłonę literacką Michała Zygmunta, to już na jesieni 2010.

Nawet pobieżne spojrzenie na ten spis wskazuje na bardzo szeroki rozrzut tematyczno-stylistyczny ha!artowej oferty, ale zarazem niemal każda z książek wprowadza nowy obszar problemowy w swojej dyscyplinie. A przecież nawet dziś, po 10 latach działalności, trudno zliczyć z pamięci wszystkie wydane gejowsko-lesbijskie utwory (lub z wątkami), które wciąż można nabyć na stronie wydawnictwa. Mam poczucie, że ha!art silnie wpłynął na polski rynek literacki, który pod jego wpływem otwiera się po pierwsze na Innego, po drugie – na polską myśl humanistyczną, zwłaszcza w dziedzinach historii sztuki, filmoznawczej i literaturoznawczej. Wreszcie po trzecie – na społeczną zmianę, poprzez całą masę świeżych tematów i ciekawych młodych autorów. Tylko raz w swoim zestawieniu użyłem słowa „wybitne”, ale nie o to tu chodzi, bardziej o próbę zdefiniowania stanu świadomości pokolenia roczników ‘70 i młodszych, a poprzez masową lekturę – o autentyczną chęć kreowania nowej rzeczywistości! I głównie za to cenię wydawnictwo ha!art, któremu składam niniejszym życzenia 100 lat!

Owocnej lektury, zwłaszcza że ceny niektórych książek na stronie wydawnictwa poszybowały do 10 zło.

***

A teraz obiecany konkurs ha!artowy.

Do wygrania 10 pozycji z okazji 10-lecia wydawnictwa. Rozdamy m.in. „Gejdary”, „Lubiewa” i inne homicze i homiczopodobne pozycje oraz czasopisma „Ha!art”.

Aby wygrać, wystarczy nadesłać do nas maila na adres: listy[małpa]homiki.pl, w temacie wpisując „ha!art” (…w wakacje oszczędzamy Wam pytania konkursowego, wypoczywajcie i nie główkujcie za dużo!).

Nie podawajcie na razie adresu, o to poprosimy szczęśliwców w mailu zwrotnym. Na maile czekamy do 10 sierpnia.

Autorzy:

zdjęcie Marcin Teodorczyk

Marcin Teodorczyk

Stowarzyszony w Otwartym Forum, współautor „HomoWarszawy. Przewodnika kulturalno-historycznego”, redaktor pisma uniGENDER.org. Współpracuje z feministyczną „Zadrą”.

12 komentarzy do:10 książek na 10-lecie wydawnictwa ha!art

  • czytelniczka

    [Re: 10 książek na 10-lecie wydawnictwa ha!art]

    Lubiewo jest obłędne i przełomowe (czego dowodzi też news o wydaniu angielskim). Zasadniczo nie można chyba przejść obok niego obojętnie i pewnie nawet ci, którym się nie podobało, nie odmówią mu znaczenia dla rozwoju literatury współczesnej – i dla kultury LGBT. Dla mnie, porządnej młodej wyemancypowanej lesbijki kultura starych ciotek PRL-owskich jest zupełnie obca, przegięcie i camp traktuję jako ciekawostkę ale daleką, a jednak bez Lubiewa nie wyobrażam sobie współczesnej kultury gej, les, a przede wszystkim chyba Q.
    Brawa dla wydawnictwa, które miało odwagę toto wydać :) .

  • smartfoniak

    [Re: 10 książek na 10-lecie wydawnictwa ha!art]

    sto lat i love ha.art

  • Walpurg

    [Re: 10 książek na 10-lecie wydawnictwa ha!art]

    I te wszystkie świństwa w samym centrum królewskiego i papieskiego Krakowa ;p

  • Krzysztof Zabłocki

    [Re: 10 książek na 10-lecie wydawnictwa ha!art]

    ha!art przypomina nieco francuska oficynę Editions de Minuit – pozycje niszowe, wysmakowane, pisane/”rysowane” jak gdyby „cienką kreską”. To arcydziełko „Lubiewo”, a także np. książka Bożeny Umińskiej-Keff, „Rudolf”, „New romantic”, czy „Gejdar”. To takie właśnie książki współtworzą kulturę narodową, choc w sposób na pozór niezauważalny.

  • Natalia Zaborniak

    [Re: 10 książek na 10-lecie wydawnictwa ha!art]

    Ha!art jest bardzo ważny z punktu widzenia polskiej literatury LGBT. To także niewspomniany przez Marcina „Głupiec” Ewy Schilling i „Pozytywni” Maćka Millera.

    Warto też wspomnieć o czasopiśmie, w którym znajdziemy takie tematy jak literatura gejowska, queer, feminizm.

    Kawał dobrej roboty! Oby tak dalej :)

  • d.biskupa

    [Re: 10 książek na 10-lecie wydawnictwa ha!art]

    „Głupca” Ewy Schilling nie znam, ale pamiętam fragment „Pozytywnych” opublikowany na homikach. Na moje oko to gniot totalny, więc może dobrze, że nie został wspomniany w tej laurce. Ha!artowi niewątpliwie należy się uznanie za poszukiwania, odwagę i wyczucie, ale to nie znaczy, że wszystko, co publikują, jest z automatu dobre.

  • Michał Zygmunt

    [Re: 10 książek na 10-lecie wydawnictwa ha!art]

    szczere wzruszenie- ze tez ktos jeszcze pamieta ;)

    ps. kolejna odslona 8 pazdziernika,tym razem wyd. krytyki polit.

  • zewsząd i znikąd

    [Re: 10 książek na 10-lecie wydawnictwa ha!art]

    No właśnie, „Głupiec” Ewy Schilling. Nie całe mi się podoba, maniera typograficzna autorki raczej mnie drażni, robi na mnie wrażenie niczemu nie służącego udziwnienia. Ale niektóre fragmenty są wprost porażające, zwłaszcza rozmowa Aliny i Anny z księdzem pod koniec powieści.
    „(…) a tak to obsadza nas ksiądz w roli wierzących, którzy tłumaczą ateiście że bóg istnieje. czy to jest kamień ta nasza miłość? drzewo? żebym stuknęła palcem a ksiądz nie narażając się na zarzut że zwariował musiałby uwierzyć że istnieje? pewnie – jest w tym kamieniu i w tym drzewie i w nas. ale jej nie widać. trzeba w sobie coś otworzyć żeby ją czuć jak czuje się ciepło niewidocznego słońca. czy wyraziłam się zrozumiale?
    był taki apokryf… podnieś kamień a i tam mnie znajdziesz rozłup drzewo a i tam będę… – ksiądz wacław spuszcza oczy. wbija laskę w ziemię. – pani ma – podnosi głowę powolutku jakby chciał mieć czas jakby spodziewał się zobaczyć coś zaskakującego – kapłańskie zacięcie. w kościele luterańskim są kobiety – kapłani. kto wie może i słusznie…
    (…) muszę się zbierać. obiad… – ksiądz wacław wstaje. – chyba się już nie zobaczymy…
    to czego księdzu życzyć? żeby ksiądz dostał tyle czasu ile mu potrzeba? – pyta cicho alina.
    o tak. o tak – leciutki uśmiech.”

  • Rchcz

    [Re: 10 książek na 10-lecie wydawnictwa ha!art]

    oj, u protestantow nie kaplanow … a jezeli idzie o kaplanki- mamy je w Polsce u katolckich mariawitow

    http://www.youtube.com/watch?v=dhADpZEB8L8

  • zewsząd i znikąd

    [Re: 10 książek na 10-lecie wydawnictwa ha!art]

    A to już pretensje do bohatera powieści, że użył nietrafnego określenia. ;)

  • tajnapolska

    [Re: 10 książek na 10-lecie wydawnictwa ha!art]

    Co do Dentro Dzbana, to przez kilka tygodni uchodziłem za ich autora:) Kiedy to w browarze kulczyka w ramach pory prozy czytałem je jako autor:) Sporkanie prowadziła Justyna Sobolewska.

  • aaaaa

    [Re: 10 książek na 10-lecie wydawnictwa ha!art]

    ja o książce zygmunta (czekam na nową bo ma być niekorektna politycznie). ch** z powieścią new romantic. w wydaniu książkowym jako bonus jest zaje****e opowiadanie. mówi o jakimś skin/dresie w związku z kujonem. na końcu wszyscy umierają. łzy miałem w oczach. naprawdę mocna sprawa – serio.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa