Wybory prezydenckie. Postaw krzyżyk lub dwa – jeśli wolisz!

Postaw krzyżyk lub dwa – jeśli wolisz!

W niedzielę okaże się, kto przez kolejne 5 lat będzie sprawował urząd Prezydanta RP. 4 lipca możemy uznać za „święto demokracji”, niezależnie od tego, czy akurat wskażemy mniejsze zło, większe zło, czy skreślimy od razu dwa większe zła/dobra lub… Lady Gagę.

O swoich wyborach piszą: Uschi Pawlik, Krystian Legierski, Magdalena Środa, Tomasz Szypuła, Joanna Ostrowska, Michał Zygmunt, Tomek Sikora, Damian Niebieski, Agnieszka Graff i in.

Ku inspiracji lub jeszcze większej frustracji…

***

Uschi Pawlik, Krystian Legierski, Dwukrzyżykowcy

Inicjatywa „Skreśl obu kandydatów! Wybór mniejszego zła to żaden wybór!”

Czy uważasz, że jeden z dwóch kandydatów na prezydenta jest lepszy, czy też może obaj są tak samo nieodpowiedni? Czy któryś deklaruje jednoznacznie, że spełni jakieś ważne dla Ciebie postulaty? Czy któryś ma Ci więcej do zaoferowania, tak w ostatecznym rozrachunku?

Czy nie czujesz, że każdy kandydat próbuje straszyć Cię drugim? Czy nie masz dość kampanii negatywnej, pozbawionej treści, które byłyby dla Ciebie ważne?

Jeśli nie odpowiada Ci żaden z kandydatów w drugiej turze wyborów prezydenckich, NIE WYBIERAJ MNIEJSZEGO ZŁA! Postępowanie sprzeczne z przekonaniami w tak ważnej sprawie jest nieuczciwe. A mniejsze zło nie istnieje, zło to zawsze zło.

Z drugiej strony – niepójście na wybory to podważenie samej idei demokracji i okazanie jej całkowitego braku szacunku.

Idźmy na wybory i skreślmy obydwu kandydatów. Co prawda żaden nam nie pasuje, ale tak ograniczymy szanse dokonania oszustw wyborczych.

Pokażmy, że ten wybór, do jakiego zmusza nas polska scena polityczna zupełnie nam nie odpowiada. Może „dwukrzyżykowcy” zostaną zauważeni jako ważna grupa społeczna?”.

Inicjatywa dwukrzyżykowców została powołana na Fejsie:
http://www.facebook.com/home.php#!/event.php?eid=138453106170991

***

Damian Niebieski, Krzyżyk

Nie pytajcie mnie, na kogo głosowałem w pierwszej turze – nie powiem. Czy kierowałem się poglądami kandydata na gospodarkę czy może na sprawy obyczajowe? Bronisław Komorowski w pierwszej debacie powiedział, że nie należy zaglądać zbyt daleko w prywatność życia ludzkiego – i ja się zgadzam i nie powiem. To przecież sprawa osobista, niemal intymna. Ale jak to zaglądać? Rozumiem, że zawarcie legalnego związku między osobami tej samej płci dla marszałka, to jak zaglądanie pod kołdrę? A może sama rozmowa o gejach i lesbijkach to naruszanie czyjejś prywatności? To tak jakby Bronisław Komorowski przestał mówić, że ma liczne potomstwo i żonę. Że kogoś kocha, kimś się opiekuje. Łatwo być po drugiej stronie i twierdzić, że pytanie o ustawę jest wydumane – niestety sami przez własną niewidzialność ułatwiamy to.

Ciekawiej jest z Jarosławem Kaczyńskim, który powołał się na Konstytucję – wybiórczo, ponieważ nie wspomniał o zagwarantowanej równości obywateli wobec prawa. To nic, naprawdę. Lepsze są jego publiczne wystąpienia. Głosi, że będzie prezydentem wszystkich Polaków – podejrzewam, że od morza do Tatr. Od wschodu do zachodu. Starego i młodego. Emeryta i ekologa. Filozofki i biskupa. Od Anglii, poprzez Afganistan, aż do Wólki Górnej, w której żyje sobie młody gej. Przecież o lesbijce w mniejszej miejscowości nikt nie słyszał, bo to sprawa prywatna, wręcz łóżkowa. A wiadomo, że grzeczne dziewczynki śpią w łóżku pod pierzyną, a chłopaczyska to i w namiotach czasami, jak np. pójdą łowić ryby. Więc na wsi jest gej, a jeśli nie śpi pod namiotem w lato, to pewnie pedał. I ja się pytam, jak prezes Kaczyński chce być moim prezydentem? Czy zamiast kiełbasy z grilla, koniecznie z musztardą sarepską – będzie rozdawać namioty? Czy może zakupi przenośne Toi – Toje z prysznicem i środkiem owadobójczym w zestawie, dla każdego geja ze wsi? A co z miastowymi? A co z gejami, którzy twierdzą, że gejami nie są, choć są, ale nie należą do środowiska, to znaczy jak należą, to nie są, ale w domu są, gdy nie należą, i po przekroczeniu drzwi wejściowych nie są, jak są. Czy prezes Kaczyński ma na to radę? Sensowne rozwiązanie? Zrównoważony program?

Głosowałem razem z rodzicami. W lokalu wyborczym, najpierw podeszła mama, aby powiedzieć nazwisko, podpisać się i odebrać kartę do głosowania, potem tata, a na końcu ja. Gdy pani za biurkiem usłyszała moje nazwisko – takie samo z kolei – radośnie, prawie krzyknęła „O! Cała rodzina, no proszę”! I na wszystkich buziach dookoła pojawiły się serdeczne uśmiechy. Miałem dodać, że jeszcze mój chłopak (którego nie mam, ale co tam), jednak starsza pani ubiegła mnie i zanim się zorientowałem stałem już z długopisem w ręku. Taka rodzinna, niech będzie tradycyjna historyjka z mojego życia, moi Drodzy. Żeby nie było narzekania, kiepskiego dowcipu, tylko coś z życia wzięte. Autentyczne i polskie. I proszę, znalazło się! Aha, później poszliśmy do biedronki, po bułki z masłem czosnkowym, żeby świętować dzień wyborów. Były pyszne. Gdybyście szukali, to zawsze na stojących przy ścianie lodówkach, tuż pod pierogami, na lewo od….

Ok. – Przed nami druga tura. Opcji jest niewiele. Wybór między złem, a mniejszym złem. Pojawiła się inicjatywa głosowania na Lady Gagę. Niby wszystko jest ok. – muzycznie to różnie, ale daje radę. Jest trochę pokerowa z twarzy jak Pawlak, robi śmieszne rzeczy jak Palikot, obeznana w świecie jak Sikorski, zna się na modzie jak Kwaśniewska, religijna jak posłanka Senyszyn. Ideał! Ale znalazłem wadę – mówi po angielsku, więc nikt na wiecach by jej nie zrozumiał. A same piosenki nie wystarczą. Niestety, za mało razy używała w nich słów: tradycja, podły zachód, PKS do Lichenia, oranżada, autostrada i innych. Może przy kolejnej płycie, kto wie.

Będę głosować w drugiej turze, choć z pewnymi z wyrzutami sumienia. Obojętnie, kogo nie zakreślę na karcie, to i tak nie będzie mój kandydat. Zawsze mogę zostać w domu. Jednak obawiam się, że później mógłbym stracić możliwość krytyki nowego prezydenta. Nie uczestniczyłem w wyborach, więc nie mam prawa głosu. Mógłbym również oddać nieważny głos. W pierwszej turze oddano ich ponad 117 tysięcy. To całkiem dużo. Być może to jasny sygnał, że na scenie politycznej brakuje kogoś, kto odbiega poglądami od pozostałych kandydatów. Osobiście zasmuca mnie frekwencja, która tym razem wynosiła ponad 50%. Z jednej strony to dużo jak na Polskę, z drugiej, co się dzieje z pozostałymi osobami? Nie istnieją. Nie zabierają głosu, a jeśli już to w zaciszu domowym, przeklinają do głuchego telewizora. Reszta milczy. Być może czeka. Ciągle się zastanawia i waha, żeby pod koniec machnąć ręką. Ja machnę ręką i postawię krzyżyk. Przyznaję, z małymi wyrzutami sumienia, które jednak pozwolą mi zabierać głos przez następne pięć lat.

***

Tomasz Szypuła, 4 lipca spotkajmy się przy urnach wyborczych!

Przed nami trudny wybór. Na którego kandydata zagłosować 4 lipca? Obaj są dalecy od moich wyobrażeń prezydenta dla Polski. Obaj są konserwatywni i wywodzą się z prawicowych środowisk. Nie będę ukrywał, że w I turze nie głosowałem na żadnego z nich. Wiem, że wielu moich znajomych zastanawia się, czy w ogóle warto dokonywać wyboru i czy nie lepiej w lipcową niedzielę udać się gdzieś za miasto.

Ta kampania była wyjątkowa z wielu względów. Wyjątkowa była również dlatego, że pierwszy raz pytania o związki partnerskie znalazły się w głównym nurcie polityki. Organizacje LGBT, a także dziennikarze, często powtarzali to pytanie, aż w pierwszej debacie telewizyjnej po I turze kandydaci musieli udzielić odpowiedzi. I tu nie było zaskoczenia. Generalnie obaj są przeciw. Sprawa jednak rozbija się o szczegóły. Gdy prezes mówi krótko „Jestem katolikiem”, marszałek rozwija swoją myśl: „Jeśli istnieją bariery prawne, które utrudniają ludziom o odmiennej orientacji seksualnej okazywanie sobie opieki, wsparcia, dziedziczenia, to ja bym te bariery likwidował, bo w tej sprawie musi być równość”.

Nie jestem naiwny. Nie wierzę, że Platforma Obywatelska przygotuje ustawę o związkach partnerskich, ani w tej, ani w przyszłej kadencji. Jednak słowa marszałka są dobrym punktem wyjścia dla dalszego dialogu. Dodatkowo mam dobrą pamięć, więc pamiętam czas, gdy prezes był premierem, a jego partia rządziła w koalicji PiS-LPR-Samoobrona. Pamiętam też 2005 rok i zakazaną Paradę Równości w Warszawie oraz rozbity Marsz Równości w Poznaniu.

Dlatego zwracam się do was z prośbą o udział w wyborach i zagłosowanie na marszałka Komorowskiego. Zrobię tak, jak Magdalena Środa: zagłosuję na Komorowskiego, żeby go później z tych deklaracji rozliczać i jeśli trzeba – krytykować.

W demokracji tylko poprzez udział w wyborach możemy raz na 4 lub 5 lat próbować zmienić otaczającą nas rzeczywistość. Nie pozbawiajmy się sami tej możliwości. Oddajcie także ważny głos, bo skreślenie obu kandydatów lub dopisanie do karty nazwiska Magdaleny Środy czy innej osoby, choć poprawia nam nastrój na chwilę, może nam zepsuć humor na kolejne 5 lat.

Dlatego zachęcam Was do wzięcia udziału w wyborach prezydenckich 4 lipca i zagłosowanie na Bronisława Komorowskiego.

Uwaga: Powyższy tekst jest moją prywatną opinią, a nie oficjalnym stanowiskiem Kampanii Przeciw Homofobii, czy Grupy Inicjatywnej ds. Związków Partnerskich.

***

Agata Bielik-Robson, Agnieszka Graff, Magdalena Środa, Tomasz Basiuk, Stanisław Obirek, Im gorzej, tym gorzej, czyli dlaczego jednak Komorowski

Na wygraną Komorowski pomaga podzielić tortJarosława Kaczyńskiego ciężko pracują w tych dniach proboszczowie w całej Polsce. Po stronie narodowej prawicy mobilizacja jest pełna. Efekty tej mobilizacji znamy z poprzednich wyborów.

Czy środowisko lewicowe stać na analogiczny zryw? Można oczywiście twierdzić, że nie mamy w drugiej turze swojego kandydata. Że obu panów K. z perspektywy nowej lewicy nic nie różni. Tu konserwa i tam konserwa. A zatem, niczym zajączek ze starego dowcipu, można sobie wygodnie usiąść pod krzaczkiem i obserwować, jak się wilki nawzajem wyginają. Jednak nam jest obca strategia zajączka. Naszym zdaniem różnica między kandydatami jest ogromna. Co więcej, jesteśmy przekonani, że wszystko, co nie jest jednoznacznym poparciem dla Komorowskiego jest dziś poparciem dla Kaczyńskiego. Bo taka jest logika drugiej tury.

(…)

„Wszystko nam jedno” oraz „im gorzej tym lepiej” – to jest stanowisko niebezpieczne. Naszym zdaniem, większość środowisk lewicowych, feministycznych i LGBT go nie podziela. Wczoraj, czyli przed pierwszą turą krytykowanie Komorowskiego miało sens. Dziś nie ma żadnego. Bo dziś mamy do wyboru dwóch panów K., innego kandydata po prostu nie ma. Kinga Dunin puentuje rozmowę z Piotrem Najsztubem w „Przekroju”: w wyborach prezydenckich życzy sobie wygranej Kaczyńskiego, który będzie przeszkadzał Tuskowi. Tymczasem jest oczywiste, że zwycięstwo Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich wzmocni PiS w wyborach parlamentarnych. Dziś prezydent Kaczyński, to za rok premier Macierewicz. Taka jest logika tej sytuacji. Im gorzej, tym gorzej.

W „Gazecie Wyborczej” Agnieszka Kublik pyta Sławomira Sierakowskiego czy jego zdaniem „oferta Napieralskiego [tj. refundacja in vitro, podpisanie Karty Praw Podstawowych, parytety] jest rzeczywiście skierowana do PiS?”. Sierakowski odpowiada: „To jasne, że o głosy Napieralskiego może zabiegać tylko Platforma. PiS musi oszukiwać.” No właśnie – nie dajmy się oszukać.

Lewicowiec-ideowiec nie może popierać konserwatysty? Cóż, to są wybory prezydenckie, a nie konkurs na idealizm. Odmawiając głosowania na umiarkowaną konserwę, de facto popiera się konserwę nieumiarkowaną. Uczmy sę na cudzych błędach. Podobną lekcję odrobiła lewica amerykańska: głosując w 2004 na Nadera, ludzie o poglądach zbliżonych do naszych przyczynili się do zwycięstwa Busha (przewidujący ten scenariusz zwolennicy Busha łożyli zresztą na kampanię Nadera grube miliony). Pokrewny błąd popełniła w 2002 młoda lewica francuska: głosując na radykalne partie lewicowe zamiast na Jospina, doprowadzili do sytuacji, gdzie w drugiej turze można było wybierać między LePenem i Chirakiem (dopiero wtedy było dla nich jasne, że jednak nie jest wszystko jedno).

Dziś w Polsce rachunek jest prosty: jeśli nie zagłosujesz na Komorowskiego, to popierasz Kaczyńskiego. Jeśli nie pójdziesz na te wybory, to popierasz Kaczyńskiego. Jeśli skreślisz obu, to popierasz Kaczyńskiego. A zatem głosujmy na Bronisława Komorowskiego. Z niesmakiem, irytacją, poczuciem zawodu – głosujmy na Komorowskiego. Z jednego tylko powodu – bo nie jest on Jarosławem Kaczyńskim.

całość na stronie www.krytykapolityczna.pl

***

(na odpowiedź nie musieliśmy długo czekać, oto tekst polemiczny, co ciekawe nie został upubliczniony na portalu Krytyki Politycznej, choć autorzy i autorka związani są z tym środowiskiem – przyp. red.)

J. Ostrowska, M. Syska, M. Zygmunt, R. Niwiński: Remiks, czyli…dlaczego nie Komorowski (i nie Kaczyński)

Na wygraną Bronisława Komorowskiego ciężko pracują w tych dniach spanikowani salonowi inteligenci w całej Polsce. Po ich stronie mobilizacja jest pełna. Efekty tej mobilizacji znamy z wyborów 2007.

Czy środowisko lewicowe stać na analogiczny zryw? Można oczywiście twierdzić, że nie mamy w drugiej turze swojego kandydata. Że obu panów K. z perspektywy nowej lewicy nic nie różni. Tu konserwa i tam konserwa. A zatem, ponieważ to prawda, twierdzić tak należy. I wzywać do oddania w drugiej turze głosu nieważnego. Wojna dwóch konserwatystów nie jest naszą wojną.

Różnica między dwoma panami K. to różnica między państwem, którego demokratyczne podstawy są systematycznie podkopywane przez Prezydenta, a państwem, którego demokratyczne podstawy są systematycznie podkopywane przez Prezydenta. Naszym zdaniem równanie jest proste: Komorowski to PO. Przypomnijmy zatem, czym jest PO, pogrzebmy choć trochę w pamięci. Rospuda (na czele protestu stał burmistrz z PO). Zamknięcie klubu Le Madame (nie przypominam sobie, by ktokolwiek z PO protestował). Odmówienie pedofilom człowieczeństwa przez Donalda Tuska. Zakaz Parady Równości w Poznaniu, odmowa otwarcia Europride przez Hannę Gronkiewicz-Waltz i finansowego wsparcia Parady. Obrzydliwie homofobiczne wypowiedzi większości zapytanych kandydatów PO do parlamentu w odpowiedzi na zorganizowaną przed wyborami 2007 roku sondę. Nazwiska Niesiołowskiego i Gowina też uruchomią parę wspomnień. W tle majaczy pomysł na konstytucyjny zakaz aborcji (poparty przez dziesiątki posłów PO) i ten drugi – by zakazać in vitro, autorstwa posła Gowina. IPN, współtworzony w parlamencie przez cały klub PO. IV RP, ufundowana apelem posła PO Śpiewaka. I dalej: żałoba w barwach patriotycznych. Ten z nami, ten przeciw nam. To coś więcej niż konserwa. To erozja demokratycznego ładu.

Można też włączyć wyobraźnię i uświadomić sobie, kto razem z Komorowskim wejdzie na salony władzy i ekrany telewizorów: Gadomski, Stasiński, Czech, Balcerowicz. Nie wspominając już o cieniach Stanisława Dziwisza i Tadeusza Pieronka – tak, tego od betonu, którego nie strawi nawet kwas solny. Trudno nam zrozumieć tych przedstawicieli lewicy, którzy powiadają, że dla nich to wszystko jest mniej odrażające niż bagaż, z którym przybywa Kaczyński. Tych, którzy mówią, że jest im wszystko jedno. Czy sądzą, że z Komorowskim będzie im się owocniej negocjować zasiłki dla bezrobotnych, walkę ze śmieciowymi umowami „o pracę”, większą progresję podatkową? Przecież to jasne – Komorowski jest tym postulatom przeciwny.

A teraz już na poważnie.

Autorki i autorzy tekstu „Im gorzej tym gorzej” nie tylko używają przeciw Kaczyńskiemu argumentów światopoglądowych, które w równym stopniu obciążają Komorowskiego. Znamienne jest, że nie używają żadnych argumentów socjalnych. Ani śmieciowe umowy o pracę, ani zasiłki dla bezrobotnych, ani większa progresja podatkowa najpewniej ich nie obchodzą. W końcu bezrobocie celebrytom intelektualnego światka nie grozi, a progresja podatkowa może być co najwyżej osobistym obciążeniem. Autorki i autorzy tego tekstu za najważniejsze postulaty lewicy uznają te światopoglądowe, co świadczy o ich kompletnym oderwaniu od rzeczywistości. Przeciętnego wyborcy lewicy- zarówno mieszkańca mniejszego miasta, ubogiego, sfrustrowanego rzeczywistością po 1989 roku, jak i młodego, wielkomiejskiego inteligenta przegranego w wyścigu szczurów – nie interesują subtelne różnice estetyczne, które tak dotykają Agnieszkę Graff, Stanisława Obirka i pozostałych autorów tekstu. Jego interesują odpowiedzi na pytania o dostępność pracy, o jej stabilność, wreszcie o to, czy w razie potrzeby państwo mu pomoże. Dziś nie pomaga. Głównie dzięki działaczom PO, którzy kiedyś nazywali się ROAD, Unią Demokratyczną, Unią Wolności i AWS, bo to oni tworzyli podstawy społeczno-gospodarczego ładu po 1989 roku. Chcecie na nich głosować? To przestańcie podpisywać się jako „lewica”. Lewica powinna 4 lipca skreślić obu panów na „K”.

Tekst ukazał się na stronie www.lewica.pl

***

W podobnym tonie wypowiedzieli się także autorzy bloga „Hodowla Idei”, goszczącego kilkukrotnie na naszych łamach, czyli

Rafał Majka i Tomek Sikora, Zgoda rujnuje, niezgoda buduje

Zdziwił mnie nieco (zwłaszcza swoim dramatycznym, niemal rejtanowskim tonem) „apel piątki” o oddanie głosu („z niesmakiem”) na Komorowskiego. Nie chcę wdawać się tutaj w dłuższą polemikę; warto przeczytać dyskusję pod tekstem oraz ripostę opublikowaną na Lewica.pl. Tym, co mnie w „apelu piątki” uderza, jest dające się wyczuć i wyczytać założenie, że zło Jarosława Kaczyńskiego jest aksjomatyczne, manichejskie, transcendentne; PO nie jest doskonała, popełnia błędy, ale możliwa jest z nią racjonalna debata. Innymi słowy: z Komorowskim demokratycznie różnimy się poglądami, ale Kaczyński to zupełnie inna kategoria: to Antychryst demokracji. Powiadają autorki i autorzy apelu:

Różnica między dwoma panami K. to różnica między demokratycznym państwem, w którym rządzą ludzie o poglądach innych niż nasze, a państwem, którego demokratyczne podstawy są systematycznie podkopywane przez Prezydenta.

Ciekawe, że w tym kluczowym zdaniu, które ma oddawać radykalną różnicę między kandydatami, ich nazwiska zostały zredukowane do jednobrzmiącego inicjału. Co gorsza, zabieg ten powoduje niezamierzoną, acz niepokojącą dwuznaczność: czy możemy być pewni, który z panów K. będzie bronił demokratycznego państwa, a który będzie je podkopywał? Cały apel świadczy, jak sądzę, o niemal ślepej „kaczofobicznej” panice oraz niedostatecznym rozpoznaniu zagrożenia, jakie wiąże się z ewentualną prezydenturą sympatycznego Bronka.

A tymczasem Kluzik-Rostkowska jako premiera (pojawiły się takie spekulacje) byłaby mi dużo bliższa niż Donald Tusk. Na ironię zakrawa również fakt, że po zapoznaniu się z projektem ustawy o równym traktowaniu przygotowanym przez minister Radziszewską polskie organizacje pozarządowe chcą powrotu do projektu przygotowanego za rządów Kaczyńskiego i Giertycha. Telewizyjne debaty nie są dla mnie miarodajne, ale w dzisiejszej, drugiej debacie ciekawszą wizję państwa przedstawił Jarosław Kaczyński – choć oczywiście pozostaje jeszcze kwestia jego (wątpliwej) wiarygodności.

Powtórzę: nie agituję za Kaczyńskim, ale też nie mam wątpliwości, że „zgoda” w wydaniu PO rujnuje („podkopuje podstawy demokratycznego państwa”) – chociaż w bardzo subtelny i wyrafinowany sposób. Owe „podstawy” nie są zresztą neutralne i usadowione bezpiecznie poza sferą interpretacji; każda prezydentura jest jakąś interpretacją podstawowych zasad (danej) demokracji, a one nie istnieją – nie mogą istnieć – całkowicie niezależnie od konkretnej praktyki władzy. Czy niezgoda w wykonaniu Kaczyńskiego potrafiłaby, w dalszej perspektywie, coś zbudować – jakiś bardziej inkluzywny model demokracji (nawet wbrew intencjom samego Kaczyńskiego) – tego nie wiem. W każdym razie jestem głęboko przekonany, że niezgoda jest koniecznym warunkiem każdego demokratycznego porządku.

www.hodowlaidei.blogspot.com

***

Od redakcji - nie chcemy agitować za konkretnym wyborem. Najważniejsze jest to, że każdy z nas ma wybór, a na tym polegają paradoks i sukces demokracji. Na pewno jednak będziemy zachęcać pójścia na wybory! Tutaj na szczęście żadne moralizowanie nie jest konieczne!

O północy w piątek 2 lipca blokujemy opcję dodawania komentarzy z uwagi na ciszę wyborczą, a odblokujemy w niedzielę o godz. 20.

16 komentarzy do:Wybory prezydenckie. Postaw krzyżyk lub dwa – jeśli wolisz!

  • apel o pójście na wybory

    [Rydzyk już mrozi szampana w swojej limuzynie.]

    Jarosław Kaczyński właśnie prześcignął Bronisława Komorowskiego w niektórych sondażach.

    Czy na prawdę chcemy 5 lat rządów kandydata Radia Maryja?

  • Meo Hav

    [errata]

    Na blogu Hodowla Idei tekst ma tytuł: Zgoda rujnuje, niezgoda buduje :)
    [już poprawione, dziękuję! korekta]

  • republika-demokratyczna

    [Re: Wybory prezydenckie. Postaw krzyżyk lub dwa - jeśli wolisz!]

    Kaczyński wygrywa w jakimś sondażu no i co? Mamy ze strachu wyzdychać?

  • wyborca

    [Re: Wybory prezydenckie. Postaw krzyżyk lub dwa - jeśli wolisz!]

    Komorowski myślał, że będzie mój głos miał za darmo, bo jako gej nie mam wyboru i nie zagłosuję na Kaczynskiego.

    Pomylił się. W niedzielę oddam głos na Kaczyńskiego. Po to, aby maksymalnie ukarać Komorowskiego za jego wypowiedź dotyczącą związków partnerskich w pierwszej debacie wyborczej w TVP.

  • Erico

    [Re: Wybory prezydenckie. Postaw krzyżyk lub dwa - jeśli wolisz!]

    Mam zgryzotę pewną, bo ideologicznie mi z lewicą po drodze (czyli z żadnym z kandydatów), ale ekonomicznie najbardziej jest zbliżony Komorowski. Dlatego nad być zwycięża mieć.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Wybory prezydenckie. Postaw krzyżyk lub dwa - jeśli wolisz!]

    Dobrze, że Erico nie propaguje zideologizowania ekonomii, ale z drugiej strony mam pewne obawy, co by powiedziała na to lewica, z którą jest mu niby blisko. ;) W tym co pisze, jest chyba pewna sprzeczność?

  • Mix

    [Re: Wybory prezydenckie. Postaw krzyżyk lub dwa - jeśli wolisz!]

    A czemuż do k…. nędzy ekonomia nie może iść w parze z liberalizmem światopoglądowym? Nagle oba kandydaci chcą wszystko wszystkim rozdawać za m.in. nasze pieniądze. Czemu nie możemy w XXI wieku mieć kandydata XXI-wiecznego, a nie o średniowiecznych poglądach. Jak już to ukażmy Donalda za to, że wybrał beznadziejnego kandydata, gdyby nie to, że nie chcę Kaczyńskiego jako prezia, to bym chętnie olał Bronka, człowieka, którym jestem absolutnie zdegustowany. Zwłaszcza jego ilorazem inteligencji.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Wybory prezydenckie. Postaw krzyżyk lub dwa - jeśli wolisz!]

    Może, ale w ekonomii nie mówi się o o „rozdawaniu naszych pieniędzy”. To nie ten język i nie ten rodzaj argumentów. Nie słyszałem też, by np. kandydat PO chciał coś komuś rozdawać. Poza tym nie wiem, skąd się bierze błędne utożsamianie ekonomii z libertarianizmem. Dziwi mnie to.

  • Mix

    [Re: Wybory prezydenckie. Postaw krzyżyk lub dwa - jeśli wolisz!]

    To uproszczenie, bo ciemny lud nie musi się znać się na gospodarce, uproszczenie na miarę poziomu merytorycznego tej debaty. Ale nagle słyszę o rozdawnictwie ze strony Komorowskiego (tak, akurat on może wprowadzić zniżkę dla studentów na PKP, w śnie chyba), a tak naprawdę g…. może jako prezydent. Kaczyński zbłaźnił się na poziomie pomocy dla powodzian, kiedy to chciał „dawać” kolosalne kwoty w ramach zadośćuczynienia, by pokazać jako to PO jest niedobra. No sorry, ale podatki w tym kraju nie są małe, a więc niech będą chociaż racjonalne wydatkowane.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Wybory prezydenckie. Postaw krzyżyk lub dwa - jeśli wolisz!]

    Podatki nie są może małe, ale nie są też bardzo wysokie. Komorowski mówiąc o wyższej zniżce, miał na myśli planowane działania Platformy Obywatelskiej i akurat to uważam za dobry pomysł (sam i tak się na to nie załapię).
    Za to mówienie „ja dałbym więcej powodzianom” jest niepoważne. Po pierwsze „trzeba było się ubezpieczyć” pozostaje nadal aktualne. Po drugie zapobieganie powodziom i tak wymaga bardzo dużych nakładów ze środków publicznych.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Wybory prezydenckie. Postaw krzyżyk lub dwa - jeśli wolisz!]

    Ehm. Podatki „nie bardzo wysokie” to najblizej mamy w Bulgarii i Macedonii.

  • czepliwa

    [Re: Wybory prezydenckie. Postaw krzyżyk lub dwa - jeśli wolisz!]

    @krzsz1986@o2.pl, oby ciebie nieszczescie spotkalo, od ktorego nie bedziesz jednak ubezpieczony…




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa