Karnawał, czyli manifestacja „polityczna” w rytmach disco

Karnawał, czyli manifestacja „polityczna” w rytmach disco

Ciocia Juanitta

Mój znajomy z Niemiec porównał niedawno parady gejów i lesbijek do „Le Carnaval des Animaux” Camille Saint-Saëns`a. Wielki karnawał zwierząt. I proszę się tu, drogie siostry i bracia queer nie obrażać i focha nie strzelać. Zalecam włączenie starej płyty albo odpalenie sesji You Tube`a i posłuchanie klasyki (TUTAJ).

Karnawał zwierząt wyszedł spod pióra Camille Saint-Saëns`a w 1886, film Disney`a Fantazja 2000 pochodzi z roku (sic!) 1999, zaś nasza parada odbyła się w Warszawie w roku bieżącym. Europarada – czyli coś większego, europejskiego kalibru. Saint-Saëns oczywiście tematem swego dzieła uczynił zwierzaki, ale wiadomo, że inspirował się swymi kolegami po fachu oraz muzycznym i literackim piórze. Środowisko (słowo w niektórych kręgach wyklęte!) tak potrafi inspirować… Słuchając klasyki, odświeżmy wspomnienia i oglądając poparadowe fotki zanurzmy się w około-euro-pridowe rozmyślania:

Jest lato, upalne południe pewnego lipcowego łykendu. Stolica Polski (dawny ost-block, jakby ktoś nie wiedział).
Na placu Bankowym trwają ostatnie przygotowanie przed tegoroczną paradą gejów i lesbijek. Całe miasto jest poruszone. I sprzedawcy napojów chłodzących, i panie dyżurujące pod krzyżem przed pałacem prezydenckim też. Parada wyciąga ludzi z domów, z łóżek i innych pieleszy. Odrywa od roboty, od szarości codziennego dnia. Wprowadza element ludyczności, zabawy, karnawału.

Chwila: na początku były też zgrzyty i elementy niepokoju. Po przejechaniu pierwszej platformy z VIP-ami (Fundacja Równości) w zabawę wmieszali się tzw. polacy-wszech, kibole i innej masy odmieńcy, którzy zapadają na chorobę homofobii i dostają białej gorączki, gdy widzą, że radośni ludzie się dobrze bawią. Poleciały jajka i wyzwiska. Ktoś dostał w nos. Polała się krew. Popłakał się ktoś. Po pierwszej salwie jaj pewnie zabrakło (dosłownie i w przenośni). Pozostali żałośni zadymiarze zostali skutecznie spacyfikowani. Do pierwszej platformy dołączył dalszy kolorowy i rozentuzjazmowany tłum oraz dalsze platformy. Parada ruszyła dalej, a pieski ujadały coraz ciszej, by wreszcie umilknąć w zawstydzeniu i mniejszości.

Na początku były lesbijki na motorach – prawdziwe Walkirie! Ryk motorów zagłuszył na krotką chwilę muzykę z platform i wypełnił ulice. Na czele kolumny olbrzymia babka z tęczowymi huzarskimi skrzydłami, jakby się na bitwę wybierała.

Po motocyklistkach mała grupa piesza. Samba w wykonaniu dwóch przybyszów z zagranicy oraz brawurowy pokaz tańca w rytmie YMCA dały początek. Nasze rodzime siostry i bracia nie mają jeszcze na tyle odwagi i pozostają tekstylne. A szkoda. Nieliczne wyjątkowe przykłady nagości (a upał był przecież!) widziałem potem tylko na platformach. Niemiecki poseł Volker Beck uśmiechając się, powiedział: Aller Anfang ist schwer. Każdy początek jest trudny.

Kolorowych kostiumów było zresztą całkiem sporo. Bo parada jest od tego, aby bawić się niczym w Rio, na całego. (Demonstracje, manify i marsze służą do celów politycznych. Nie mieszajmy tych dwóch porządków). Atmosfera się rozluźnia. (Niepewność wywołana niespodziewanym jajecznym deszczem prysła). Bajecznie kolorowe rajskie ptaki ruszyły na szlak.

Czy niektóry paradowicze nie przypominają wam kurczaków i kurki, wśród których dumnie kroczą różowe flamingi? :-)

Jak tylko całe to „drobiowe” towarzystwo przemaszerowało, nadjechały platformy. Wielkie, z olbrzymimi głośnikami oraz wielkimi agregatami prądotwórczymi wydzielającymi olbrzymie dodatkowe ilości ciepła. Można się było zatem rozpuścić z gorąca, przebywając na platformie w pobliżu takiego agregatu albo ogłuchnąć, stojąc przy głośniku. Na platformach: vip-y, politycy, działacze, drag queeny i drag kingi. Faceci prężący swe muskułki i opalone w słoneczku torsy. Jak na mój gust trochę za mało tej golizny było. Czy na paradach zawsze musi chodzić o seks? Sprawa to do dyskusji, o której warto (ale nie z Pośpieszalskim) rozmawiać. Na paradzie panuje wolność obyczajów. Tu ciotki, cioty, cioturelle i cioturzyce nie muszą się przynajmniej ukrywać. Wreszcie mogą dać czadu. Można niespodziewanego całusa dostać i komuś pocałunek skraść. Nikt do nikogo nie będzie miał pretensji.

Obiekty seksualnych uniesień nikną jednak w tłumie, szybciej niż się można było spodziewać. Parada idzie dalej, zatrzymując się kilkukrotnie. Kolejna grupa piesza. To osobniki nieco starsze. Chyba nie z Polski, bo starszych (po 40) gejów to tak naprawdę w naszym kraju nikt nie widział. Są niewidoczni. A tu – proszę i siwi, i burzuchaci, i łysi. Kanony piękna są różne i nie każdy Apollem czy Adonisem być musi. Nie każdy musi chodzić do solarium. W takim upale powolne przemieszczanie się parady jest wyraźnie na rękę. Panowie są przebrani na biało i niosą flagę szwedzką oraz parasolki. Starsi panowie – i cóż że ze Szwecji – też potrafią! I to nie jedno.

Parada nadal trwa. Platforma dla skórzakow, coś dla miłośników owłosionych i brzuchatych. Miśki. Miłe chłopaki prezentujący z dumą brązowo-beżową flagę. Misie gwarantują nieograniczoną przytulankę. Sam bym się przytulił, gdyby nie wszechogarniający upał. Misie są potężne, jak na niedźwiadki przystało. Nie ma wśród nich słoni. To już by była przesada….

Tuż obok manifestują też niepełnosprawni na wózkach. Dalej sportowcy chyba. Ci pozują chętnie do kamer i foto-aparatów. Obiektyw ich lubi. Zarozumialcy? Raczej świadomi swej wartości. Oni są tego warci. Koledzy z wózków też są obiektem zainteresowania prasy, pojawiło się i kilka koleżanek. Słusznie. Bycie gejem i lesbijką to nie tylko bycie pięknym, młodym i (pełno)sprawnym.

Idziemy dalej.

Zapach potu miesza się z odorem wód kolońskich różnych marek. Pokaz mody gejowskiej. Fatałaszki, styl i szyk. Aroganckie spojrzenia zza słonecznych okularów. Najnowsze kreacje. Cool. Jak rajskie ptaki wypuszczone z klatki, jak egzotyczne rybki z akwarium. Wszyscy z daleka wyglądają na 30-latków. Z bliska czar młodości pryska a make-up oraz inne zabiegi upiększające nie są w stanie zamaskować prawdziwego wieku paradowiczów. Niektórzy przekroczyli już spokojnie 50-tkę. Ubierają się jednak nadal, jakby mieli po 18. Ciuszki, makijaż. Taki paradowy Jurassic Park. Nieco to żałosne, ale … tacy też mają prawo być na naszym karnawale. Nawet gejowskie skamieniałości.

Kolejna grupa: jedna z partii wystawiła własną platformę. Nie była to niestety Platforma Obywatelska. Znowu lewica jest w awangardzie. SDPL oraz „Młoda Socjaldemokracja” traktują lesbijki i gejów jako potencjalnych wyborców oraz grupę docelową swego politycznego produktu. Dobry lans nie jest zły. SLD też nic chce być gorsze. Poseł Kalisz dumnie gramoli się na pierwszą platformę. Za nim tow. Wenderlich oraz posłanka Piekarska z wachlarzem, jak prawdziwa dama. Izabela Jaruga Nowacka ma zatem następczynię. Otwartym pozostaje pytanie, na ile nasza, polska lewica sama wierzy swe hasła? Na ile nas wesprą przy przepchnięciu ustawy o związkach partnerskich? Sprawdzian z deklaracji i lewicowości już wkrótce.

Oczywiście nie wszyscy geje i lesbijki tak rzucają się w oczy jak grupy dotychczas opisane. Większość z nas wiedzie życie ukryte, normalne i w zasadzie szare. Po mieszczańsku i w sposób dopasowany: nikt na świecie nie wie… że są queer. Bo co sąsiedzi, koledzy z pracy, rodzina pomyślą? Czasem, raz do roku pojawią się, niby przypadkiem, na paradzie. To dla nich jedyna szansa, by poczuć się wolnymi. W pozostałe dni wiodą życie „zwyczajne”. I może im tak dobrze. Zatem dobrze im tak, skoro tak im dobrze.

Bo Parada to święto, umożliwiające zarówno przyznanie się przed sobą i innymi do swej tożsamości oraz dające okazję do wspólnej zabawy. Sukcesem jest, gdy do zabawy włączą się też widzowie obserwujący pochód z boku. Nawet, gdy się tylko uśmiechną i pomachają przyjaźnie to już jest coś. Nie oszukujmy się, nie pokochają nas i nie zrozumieją tak od razu. Ale skoro muzyka zabawa, taniec i śpiew łagodzą obyczaje to idea parady – tęczowego korowodu wydaje się właściwa. I cóż, że dla niektórych hałas wywołany przez zaimportowane w tym roku wuwuzele był irytujący i wkurwiający. Ważne, że zwrócił uwagę.

Właściwie parada nie miała być zabawą. To nie była w założeniach masowa impreza rozrywkowa. Tu miało chodzić o treści i hasła, żądania stricte polityczne, prawa dla mniejszości seksualnych. Geje i lesbijki nie powinni zapominać, że prócz zabawy są w życiu sprawy poważniejsze. AIDS, dyskryminacja, prześladowanie, przemoc. To właśnie przeżywają na co dzień. Dlatego na paradzie niezbędne są grupy zaangażowanych! Niektórzy działacze towarzyszą paradom od lat, mimo ich ludycznego, karnawałowego charakteru. Oni wiedzą dobrze, jak trudno z przeciwnikami rozmawiać, jak ciężko znaleźć zrozumienie wśród osób obojętnych, jak przekonać „zwykłych, szarych” obywateli. To jak koncert na orkiestrę: potrzeba wielu prób, by koncert wyszedł. Gorzej, jak w zespole jest zbyt wielu dyrygentów. Dobrze jednak, że się wszyscy pojawili i nie wchodzili sobie w – paradę.

Parada zbliża się do końca. Wszystkie platformy zbierają się na placu Konstytucji (chyba – nie jestem z Warszawy). To chwila ważna. Przemówienia podziękowania, przeproszenia, odezwy. Szkoda, że większość paradowiczów wyczerpanych morderczym upałem nie dotrwała do (i tak wcześniejszego) końca imprezy. Jeszcze tylko rozwinięcie wielkiej tęczowej flagi oraz przekazanie „pałeczki” organizatorom przyszłorocznej Europarady w Rzymie. I to już wszystko? Uczestnicy spotkają się zapewne w licznych warszawskich klubach gejowskich, na prywatkach, a może na wspólnych spacerach z tym ukochanym lub z tą ukochaną. Wieczór, a słońce nie daje za wygraną, a żar z nieba dalej się leje… Uff jak gorąco. Puff jak gorąco. A w Muzeum Narodowym na wystawie Ars Homo Erotica nie ma klimatyzacji. Jaka szkoda.

To było przeżycie naprawdę niezapomniane. Moja pierwsza „polska” gej-parada. Tylu uczestników, tylu spotkanych, przyjaznych ludzi. Radosnych, tańczących, maszerujących w podobnym celu i zjednoczonych pod tęczowym sztandarem.

Co zostało? Wspomnienia, fotki, filmiki, 3 przepocone doszczętnie koszulki. Tylko? Chyba jednak coś więcej. Poczucie uczestnictwa w święcie Nas wszystkich. I duma z bycia gejem. Polskim gejem. Proud to be gay. Stolz Schwul zu sein.

PS.
Przeglądając fotki robione na paradzie porównałem twarze „naszych” (paradowiczów) z twarzami „ich” (kontrmanifestantów). Zestawienie jest porażające:
My jesteśmy tam gdzie solidarność (międzyludzka), zabawa i taniec, radość, śpiew i gra muzyka. Oni tam gdzie stało ZOMO, gdzie nienawiść, wściekłość i agresja.

Ciocia Juanitta Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

5 komentarzy do:Karnawał, czyli manifestacja „polityczna” w rytmach disco

  • Andrzej

    [Re: Karnawał, czyli manifestacja „polityczna” w rytmach disco]

    Najlepsi byli panowie ze Szwecji, medal za rozruszanie parady:)
    Na temat warszawskich ciot które były w ilościach śladowych nawet szkoda się wypowiadać.

  • arkana

    [Re: Karnawał, czyli manifestacja „polityczna” w rytmach disco]

    Moje reflaksje po tegorocznej paradzie i imprezach towarzyszących:
    - doskonała atmosfera,
    - postęp w mediach, np. słychać było wielokrotnie postulaty i poprawę w zakresie języka np: „manifestacja mniejszości seksualnych” zamiast „parada gejów”,
    - postulaty polityczne jednak się przedarły,
    - pod względem nasilenia dyskursu o naszych prawach EP moim zdaniem spełniło swoją rolę,
    - duzo eventów – różnorodne i dla każdego coś miłego,
    - wyjście z piwnic do teatrów, muzeów, ba… sali kongresowej ;-) ))
    - wobec międzynarodowego wymiaru imprezy nawet co bardziej krewcy politycy zmienili język ;-) Poseł Niesiołowski np. ani razu nie użył słowa obrzydliwe zapytany o paradę ;-) ))
    - bardzo duże zaangażowanie mediów – w całym tygodniu poprzedzającym paradę każda rozmowa polityczna zahaczała o „tematykę”, (nawet teraz w tvn 24 leci materiał o coming oucie ;-)
    - WIELKI PLUS dla AGORY – Wyborcza i Tok FM przeszły moje najśmielsze oczekiwania, a jak usłyszałam radiową reklamę Parady, prawie zemdlałam za kierownicą (niebezpieczne ;-) ,
    - bardzo duży kop energetyczny jaki nawzajem otrzymali od siebie uczestnicy i jak sądzę chodnikowi obserwatorzy,
    - myślę że dużym sukcesem całego przedsięwzięcia były oddolne inicjatywy różnych osób i środowisk, które włączyły się w przygotowanie atrakcji programowych
    - minusem były problemy z płynnością pochodu – policja chyba trochę słabo zapanowała na początku nad kontrasami, później postój przy Alejach Jerozolimskich – nie wiem o co chodziło, ale wydaje mi się że próbowali wyłączyć prąd w tramwajach?
    - co do frekwencji nie wypowiadam się, wiadomo że policja zawsze zaniża liczbę uczestników z powodów sobie znanych, jako wierna uczestniczka imprez ulicznych stwierdzam, że ta parada była duuużo większa niż jakakolwiek dotychczasowa.

    Moje wnioski na następny rok – mniej narzekactwa i roszczeń, więcej uczestnictwa ;-) )))

  • Loth

    [Re: Karnawał, czyli manifestacja „polityczna” w rytmach disco]

    Dalej czuję energię z parady! Było boskooooo!!! :D

  • Tomala

    [Re: Karnawał, czyli manifestacja „polityczna” w rytmach disco]

    Też zauważam różnicę w mediach. Nie ma już tego bezwolnego i bezrozumnego ataku słownego. Powiedziałbym nawet, że wyczuwam porażkę wśród naszych przeciwników – bo w końcu wyraźniej nasze postulaty popieramy nie tylko my sami.

  • JarekCuritiba

    [Re: Karnawał, czyli manifestacja „polityczna” w rytmach disco]

    Prawda, każda osoba uczestnicząc w Paradzie:
    1. daje wyraz udziału w demokracji jako obywatel, podobnie jak uczestnicząc w wyborach;
    2. kontynuuje i podtrzymuje dzieło, o które walczyła opozycja przed 1989.

    Czy to nie PARADOKS, że nasi rodzice walczyli ożycie w wolnej i niczym nie skrępowanej Polsce, a Ich dzieci muszą walczyć o:
    wolne życie w wolnej Polsce.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa