EuroPride w poniedziałkowej prasie

EuroPride skończyło się szybko, zdaniem większości nawet zbyt szybko. Jak jednak czołowe polskie dzienniki podsumowały najważniejszą i najgłośniejszą imprezę, czyli sobotnią paradę na ulicach Warszawy? Jeśli ktoś nie miał okazji zrobić poniedziałkowej prasówki, może przeczytać poniższy przegląd.

Wybrałem 4 dzienniki: „Dziennik – Gazeta Prawna”, „Gazeta Wyborcza”, „Polska – The Times”, „Rzeczpospolita”. Zależało mi na tytułach poważnych i aspirujących do pozycji rzetelnego medium.

„Dziennik – Gazeta Prawna”, czyli homoignorancja

Najpierw sięgnąłem po dziennik, który jeszcze kilka lat temu miał zdominować polski rynek czytelniczy. W moich uszach brzmi jeszcze rechot redaktora Ziemkiewicza zapewniającego o rychłym upadku „Wyborczej”. Ale to „Dziennik” spadł do trzeciej ligi i nawet połączenie z „Gazetą Prawną” nie przyniosło poprawy.

Pierwsza strona – nie ma niczego o EuropPride. Jest za to notka anonsująca wydanie pierwszego tomu odnalezionych notatek Edwarda Stachury. Kontestujący mieszczańskie ideały poeta, kultowa postać lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, zaszokował dziennikarzy„Dziennika” tym, że „wiele uwagi poświęcał wyglądowi, regularnie chodząc do kosmetyczki”. Brzmi nieco gejowsko, bo w PRL facetów metroseksualnych raczej nie było, ale kwestię ustalenia orientacji seksualnej autora „Mszy wędrującego” zostawimy Krzyśkowi Tomasikowi, specjaliście od dzienników i pamiętników.

Druga strona – nie ma niczego o EuroPride, trzecia – też nie, czwarta – ani słowa. Po drodze można przeczytać o martwych duszach w szpitalach i że najbardziej popularnymi zawodami są mechanik i fryzjer. Mamy więc mały akcent gejowski, ale jednak to nie to, czego oczekiwalibyśmy. Szukam więc dalej. Na piątej – nic, na szóstej jest o galerii pedofilów, na siódmej o bączkach Kubicy, Potem jeszcze ósma, dziewiąta i dziesiąta – tam też nic a to już połowa gazety. Zaczynają się strony żółte – tu pewnie nie będzie, ale przeglądam. Potem kolejnych dziesięć stron. I nic.

Dziennik aspirujący do pozycji największej gazety codziennej nie wspomniał w poniedziałek ani słowem o sobotniej paradzie. Komentarz zbędny.

„Rzeczpospolita”, czyli sami geje i politycy SLD

Już na pierwszej stronie zajawka tekstu Mateusza Matyszkowicza ze strony 13 – zdaniem autora aktywiści gejowscy (a jakże!) odnieśli sukces, bo udało im się przekonać establishment, że jakiekolwiek ich krytykowanie to obciach. Zanim jednak tam dotrzemy, trafimy na opis parady na stronie 8 – geje i lesbijki musieli ustąpić ważniejszym tematom, takim jak rekonstrukcja bitwy pod Grunwaldem czy otwarcie Muzeum Kwaśniewskiego.

Relacja z EuroPride jest zatytułowana Geje w stolicy, SLD z gejami. Trudno powiedzieć, co bardziej dziwi – sugestia, że w Warszawie byli tylko geje, czy to, że tym gejom towarzyszyło SLD, bo obie te informacje budzą wątpliwości, zwłaszcza druga, jeśli weźmiemy pod uwagę liczebność delegacji tej partii oraz fakt, że jechała ona „na gapę” (w przeciwieństwie do SdPl, SLD nie dołożyło do parady, nie mówiąc o wystawieniu własnej platformy).

Jeśli ktoś chciałby uczepić się tego, że autorki tekstu (Agnieszka Niewińska i Matylda Młocka) nie zauważyły lesbijek, czy przynajmniej bardziej ogólnie – kobiet, powinien chyba zdać się na naocznego świadka płci żeńskiej. Oto bowiem jakaś starsza pani przyznaje, że „w życiu nie widziała tylu gejów w jednym miejscu”.

Dziennikarki dostrzegły kilka haseł, ale tylko jedno wydało im się na tyle interesujące, by zanotować imię i nazwisko trzymającego transparent i dać mu głos – „Polska jest kolonią Watykanu” – to musiało zaniepokoić dziennikarki konserwatywnego dziennika. Potem o sens parady został zapytany inny chłopak, tym razem z Krakowa. I jeszcze mógł się wypowiedzieć Brendan Fay. Cytat z tego ostatniego nie dziwi, skoro amerykański gość czuje się w Polsce szczęśliwy. Fay ma jednak pretensje, że dziennikarze nie pokazują „normalnych” uczestników tylko np. parę dziwacznie wyglądających mężczyzn w czerwonych majtkach.

Potem już miód na serce geja (lesbijki nadal nie!) – oto bowiem same autorki tekstu o gejach w stolicy przyznają, że kontrowersyjnie ubranych uczestników (rzecz jasna, płci męskiej) nie było zbyt wielu. Mało tego, przybyłe zobaczyć całe zdarzenie starsze małżeństwo dzieli się wrażeniem, że „w sumie to normalni ludzie, mają ręce i nogi”.

I w tym miejscu autorki przechodzą do wyliczenia tego towarzyszącego gejom SLD: Wenderlich, Piekarska, Gadzinowski, Kalita i Kalisz. Całe 5 osób! Szef SLD Napieralski nie mógł, bo jak pamiętamy miał ważną Radę Krajową, której nie dało się przesunąć o dwie godziny. Ponieważ nawet o multimedialnym Kaliszu (multimedialnym bo skaczącym, tańczącym, śpiewającym i udzielającym wywiadów) nie da się zbyt wiele napisać, autorki znalazły jednak jakąś dziewczynę, która stwierdza: „nie chcemy być do niczego zmuszani, tylko normalnie żyć”. Chwilę później pojawia się jeszcze jedna lesbijka z głębi Polski, która jednak nie chce się przedstawić. Zna za to lesbijską rodzinę z dzieckiem i „to jest super”.

W „Rzepie” znalazł się jeszcze jeden tekst poświęcony homiczej sprawie. To
publicystyczny artykuł
przedstawiciela „Teologii Politycznej” Mateusza Matyszkowicza. Trudno odnosić się do słabo udowodnionej tezy autora, jakoby aktywiści gejowscy w Polsce zdołali przekonać establishment, że krytyka mniejszości seksualnej to obciach. Tekst warto przywołać z innych powodów. Po pierwsze, dla cudownej urody określenia posła Jarosława Gowina – według Matyszkowicza poseł Platformy Obywatelskiej jest „osobą o poglądach niezwykle umiarkowanych, która traktowana jest jak polityczna skrajność”. Prawda, że zabawne?

Autor pisze (a redakcja dopuszcza do druku) takie oto zdanie: „Czy krytyka postulatów politycznych tych grup (aktywistów homoseksualnych – przyp. Walpurg) jest jednoznaczna z „homofobią”, faszyzmem i innymi bzdurami?”. O ile powszechne jest w środowisku konserwatystów polskich określanie homofobii jako bzdury, o tyle uznanie faszyzmu jako bzdury (a na to wskazuje konstrukcja tego zdania) jest już chyba sporym przegięciem.

Trzecim kuriozum tekstu Matyszkowicza jest powołanie się na nowy autorytet polskich konserwatystów – redaktora Jacka Adlera. Naczelny portalu gejowskiego jest oto przedstawiany jako jedyny rozsądny głos środowiska (czynią to także inni konserwatywni publicyści, np. Ł. Warzecha). Wszystko przez to, że Adler krytykuje „zawodowych” gejów. Rzecz w tym, że powołujący się na niego publicyści chyba nie wiedzą, iż słowa Adlera to jedynie wynik jego niechętnego stosunku do KPH a sam – cokolwiek by nie mówić – też jest całkowicie „zawodowym” gejem, może nawet bardziej niż Biedroń. Adler ukazany jest jako krytyk – mówiąc ogólnie – wychodzenia na ulicę. Matyszkowicz nie wie jednak, że Adler sam chętnie na nią wychodzi i żadnej parady nie przepuści.

„Polska – The Times”, czyli trzepot rzęs

Homoignorancja „Dziennika” i niemal brak lesbijek w relacji „Rzeczpospolitej” to jednak nic przy relacji dziennika „Polska – The Times”.

Relację zatytułowaną „Europejska Duma na ulicach Warszawy” zilustrowano zdjęciem mieszanej pary (wijąca się z rozkoszy dziewczyna, owinięta mokrą tęczową flagą, ma za sobą rozebranego chłopaka z wysiłkiem wymalowanym na twarzy – oboje wyglądają jakby właśnie odbywali końcową fazę stosunku seksualnego). Pod zdjęciem podpis: „parada jest bardziej świętem niż walką o prawa gejów”.

Potem jest już tylko śmieszniej. Karolina Kowalska, autorka relacji, donosi o „nagich torsach” i „trzepoczących rzęsami osobach trans”. Na szczęście jednak byli też „niewyróżniający się strojem młodzi z transparentami” m. in. „Żądamy ustawy o związkach partnerskich”.

Autorka pisze dalej, że sobotnia parada upodobniła stolicę Polski do europejskich metropolii. Dostrzega jednak pewną różnicę. Tu zapewne pomyślisz sobie czytelniku lub czytelniczko, że chodzi o liczbę uczestników. Na Zachodzie EuroPride gromadzi przecież nawet 1,5 miliona osób a w Warszawie maszerowało zaledwie 8 tysięcy osób. Nic z tego! Warszawa upodobniła się do innych europejskich miast, ale różni się tym, że – cytuję – „8 tys. demonstrujących ochraniało 2 tys. uzbrojonych policjantów z całego kraju”. Teraz nie wiem, czy w takiej np. Barcelonie policjantów było więcej czy mniej, a może chodzi o to, że nasi byli uzbrojeni, a na Zachodzie chodzą bez broni?

Potem autorka przechodzi do opisu parady, która w skrócie wyglądała według niej tak: falstart, obrzucenie jajkami (ale „nikomu nic się nie stało”!), szamotanina z funkcjonariuszami, ranni policjanci i furora, jaką robił Ryszard Kalisz. Ostatni akapit to majaczenia posła Wenderlicha na temat akceptacji warszawiaków dla manifestujących i krytyka polityków Platformy. Poseł Sojuszu dał rządzącej partii plusa jedynie za „wydanie zgody” na paradę, co jak wiadomo zgody władz wcale nie wymaga. Ręce opadają.

„Gazeta Wyborcza”, czyli Agora ponad wszystko

Jeszcze zanim poszedłem do kiosku, jasne było, że to „Wyborcza” przedstawi sobotnią paradę najpełniej.

Już na pierwszej stronie w zapowiedzi artykułu ze strony 3 uwagę przykuwa tytuł EuroPride, heteroswstyd. Tekst ilustruje między innymi zdjęcie zastępcy redaktora naczelnego gazety Piotra Pacewicza ubranego w sukienkę, korale i damską perukę. Całostronicowy tekst, napisany w bardzo emocjonalnym stylu, jest zresztą autorstwa Pacewicza. Owszem, jest „gazetocentryczny” i podbudowuje ego redaktora jako światłego i otwartego. Ale czy nie o takie entuzjastyczne podejście do parad nam chodzi?

Pacewicz pisze o wszystkim – poza SLD, dostrzega więc na paradzie SDPL i Zielonych, widzi nie tylko gejów, ale i lesbijki oraz osoby transseksualne, wspomina o zabawie i radości młodych ludzi. Wiemy z tego tekstu, kto był na paradzie i co mówił. Pacewicz chwilami sam daje się ponieść emocjom i określa obserwujących paradę: „pięknymi dwudziestoletnimi” a scenarzystę „Obywatela Milka” mianem „pięknego 30-latka”.

Ale to nie wszystkie teksty. Na stronach 12 i 13 materiał Kocham tak samo – obszerny tekst o szóstce obcokrajowców – dwóch lesbijkach, trzech gejach i transseksualiście. Wychowani na Zachodzie dzielą się swoimi obserwacjami na temat polskiej parady.

Jeszcze dalej czekała na czytelników kolejna niespodzianka – na 18 stronie
wywiad z Nickiem Herbertem
, konserwatystą, sekretarzem stanu w brytyjskim ministerstwie spraw wewnętrznych i otwartym gejem. Do tego infografika z historią praw przyznawanych środowisku LGBT w Wielkiej Brytanii.

Jeszcze kilka lat temu „Gazeta” taka nie była. Pamiętamy jak opublikowała skandaliczny tekst księdza Oko a sam Pacewicz przyznawał rację stacji krwiodawstwa, która odmówiła przyjęcia krwi od Macieja Nowaka. Dzisiaj to najbardziej przyjazna nam gazeta, która od tygodni informowała o paradzie. A koncern Agora to przecież także relacjonujący minuta po minucie portal Gazeta.pl i przede wszystkim radio TOK FM – stacja, która nie dość, że każdego dnia komentowała zbliżający się EuroPride, przez poprzedzający paradę tydzień poświęcała wydarzeniom okołoparadowym godzinne programy, to jeszcze emitowała reklamę zachęcającą do wzięcia udziału w paradzie.

Podsumowanie

„Dziennik – Gazeta Prawna” nie wspomina o EuroPride ani słowa, „Rzeczpospolita” zdaje relację na stronie 8 a, „Polska – The Times” krótko opisuje ją na stronie 13. „Wyborcza” główną relację zamieszcza na całej stronie 3 a potem zamieszcza jeszcze dwie i pół strony materiałów. Już to porównanie pokazuje stopień zainteresowania poszczególnych mediów wydarzeniem o bądź co bądź europejskim wymiarze. Do tego dochodzi ignorowanie lesbijek, osób bi- i transseksualnych w „Rzepie” i „Polsce”.

Zdecydowanie konserwatywno-prawicowe tytuły decydują się więc albo EuroPride przemilczeć i udać, że nic ważnego w ogóle nie miało miejsca („Dziennik”, „Polska”) albo wydarzenie zrelacjonować i zrównoważyć je tekstem próbującym udowodnić, że postulaty środowiska LGBT są szkodliwe („Rzepa”). Kierowany przez Lisickiego dziennik nie ogranicza się przecież do informowania, ale dość jasno daje wyraz niechęci wobec takich inicjatyw – tym samym stoi po drugiej stronie dyskusji. Angażuje się, podobnie jak „Wyborcza”, tyle że po przeciwnej stronie.

Tendencja ta jest zresztą identyczna także w innych mediach – tygodnikach opinii, stacjach radiowych i telewizyjnych. Są ciągle nieliczne media zaangażowane na rzecz praw środowiska LGBT, są media wyraźnie wrogie i obawiające się uwzględniania tęczowych praw, ale zdecydowanie w największej liczbie reprezentowane są media chcące uchodzić za liberalne, ale jednak podszyte jakimś uwewnętrznionym konserwatyzmem, który nakazuje tematy związane z ruchem LGBT ignorować. To jednak jest też konsekwencja nikłego zainteresowania polityków – EuroPride, którego na Zachodzie nie opuszczają nawet konserwatywni politycy, w Polsce był tematem nieważnym. Ale skoro nawet lewicowy kandydat na prezydenta miał ważniejsze zajęcia, to co dopiero mówić o politykach innych partii?

 

Autorzy:

zdjęcie Krzysztof Halama (Walpurg)

Krzysztof Halama (Walpurg)

Bloger (Walpurg.pl, Walpdrive.pl), witkacolog-amator, w sztuce lubiący groteskę, w ludziach – indywidualizm, w partnerach – testosteron, zapalony eMKaeMowiec (miłośnik komunikacji miejskiej). Mimo wszystko mężczyzna. Życiowe motto: „Lepiej być kanciastym Czymś niż okrągłym Niczym” (C.F. Hebbel)

13 komentarzy do:EuroPride w poniedziałkowej prasie

  • wit

    [Re: EuroPride w poniedziałkowej prasie]

    Edward Stachura był jak najbardziej biseksualny, czemu dał wyraz zwłaszcza w debiutanckiej powieści „Cała jaskrawość”. Opisuje w niej, w sposób nieco zawoalowany, młodzieńcze uczucie do „Witka” R., bliskiego przyjaciela poety. Czy owo płomienne zauroczenie wyszło poza braterskie uściski i przytulania podczas wspólnej pracy przy oczyszczaniu basenu w Ciechocinku, autor pozostawia domyślności czytelnika. Niemniej, jeśli ktoś zechce czytać między wierszami… Nie mam obsesji dopatrywania się wszędzie podtekstów gejowskich, trzeba jednak stwierdzić, że owe rzekomo „czysto platoniczne” sympatie wyrażone są w tym utworze w sposób niezwykle czuły i namiętny. Jeśli Krzysztof Tomasik zechce kontynuować prace nad swymi homo-biografiami, z pewnością będzie miał w przyszłości pełne ręce roboty ;-)

  • marcin

    [Re: EuroPride w poniedziałkowej prasie]

    czyli jednym słowem – do przewidzenia było, jak zachowają się gazety, Ale nie przewidziałem tego, ze wyborcza aż tak się zaangażuje w paradę, gazeta stołeczna stała się prawdziwą tubą, pokazując co się dzieje na różnych polach. To piękny gest.

  • jk

    [Re: EuroPride w poniedziałkowej prasie]

    bardzo ciekawe zestawienie i komenatarz.

  • jk

    [Re: EuroPride w poniedziałkowej prasie]

    jeszcze warto zwrocic uwage na to jak tv relacjonowala wydarzenie. zwlaszcza misyjna tvp. to dopiero hardcore

  • JarekCuritiba

    [Re: EuroPride w poniedziałkowej prasie]

    Apropos TV:
    Porównałem relacje dwóch stacji TVP1 i TVN.
    Relacje w tych stacjach wyglądały, jakby to były dwie różne manifestacje.

  • Jakbyco

    [Re: EuroPride w poniedziałkowej prasie]

    „ale zdecydowanie w największej liczbie reprezentowane są media chcące uchodzić za liberalne, ale jednak podszyte jakimś uwewnętrznionym konserwatyzmem, który nakazuje tematy związane z ruchem LGBT ignorować. „

    To tak trochę jak polska scena polityczna, a powyższy cytat – jak o bezpłciowej, bezideowej i beznadziejnej PO.

  • do Jakbyco

    [Re: EuroPride w poniedziałkowej prasie]

    dokładnie tak, o tym samym pomyślałem! By nie narazić się księżom oraz aby nie zniechęcić tych bardziej do przodu. W dobie pisu skręcającego na prawo maksymalnie i w oszołomstwo, oraz w dobie sld skręcającego donikąd – to absolutnie rozsądna dla PO sytuacja, ma ciastko i zje ciastko, nic przy tym nie robiąc.

  • eurypides77

    [Re: EuroPride w poniedziałkowej prasie]

    Niestety, z wyjątkiem Gazety Wyborczej, relacje te są dośyć żałośne. Co ważne podkreślenia, Europride była wydarzeniem tej rangi, że relację z niej zamieścił nawet „The Economist” (dla porównania, w tym roku „The Economist” pisał o Polsce jeszcze tylko 4 razy: o Polsce będącej „zieloną wyspą” w morzu recesji, o katastrofie smoleńskiej, o kampanii prezydenckiej i o wygranej Komorowskiego).

  • eurypides77

    [Re: EuroPride w poniedziałkowej prasie]

    @marcin: zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Redaktor Blumsztajn (z zespołem) zasłużył na Hiacynta bardziej niż ktokolwiek spoza „środowiska”.

  • Hubert

    [Re: EuroPride w poniedziałkowej prasie]

    Witam. O czym mówimy? było 10 tysięcy ludzi na EUROPRIDE 2010 w Warszawie? ja bym rozliczył za to organizatorów. Popatrzcie na dane z innych miast czy stoli europejskich. Jesteśmy nadal prowincją. Niestety, na własne życzenie.

  • Axel

    [Re: EuroPride w poniedziałkowej prasie]

    Mam wrażenie odwiecznej wojenki miedzy Rzepą a GW. GW zaklina rzeczywistość chyba tylko w obrębie miasta stołecznego i każe nam myśleć w tonie różowo-tolerancyjnej wizji świata. Świata oczywiście zmienionego paradą.Niestety nie kupuje tego i nie wierze w szczerość intencji GW. Widzę kontrę daną na wyrost Rzepie. Wypieki artykulików poniedziałkowej anty-gazety nawet nie silą się na jakąś mega kontrę- napiszą tym samym co zawsze poprawnym językiem polsko-katolickim a drugi tekst tego pana błądzącego i bredzącego filozofa mógł być o życiu żab na Marsie. Chała w dodatku rozdmuchana na całą stronę.

  • JarekCuritiba

    [Re: EuroPride w poniedziałkowej prasie]

    @Hubert
    organizatorzy dali z siebie dużo,

    a ilość uczestników, uważam nie zależy od nich, lecz od nas,
    od tego w jaki sposób się do pride odnosimy i zachęcamy homo- i heteośrodowiska do udziału w nim.
    Ja zachęciłem środowisko hetero, które właściwie nie musiałoby być tu i teraz,
    ale dzień po pride, usłyszałem od innych, również heterykó, że szkoda, iż nie wiedzieli o naszym w niej udziale, bo poszliby na pewno.
    Zachęcam do takiego działania w roku następnym, już na WarsawPride

  • Twoje imię 11

    [Re: EuroPride w poniedziałkowej prasie]

    Jeszcze miesicie ten żałosny temat? No, było i ni ma, i kuniec. Teraz jest Love Parade z jej opłakanymi skutkami…




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa