Realizm konstytucyjny: jak w Polsce uchwalić ustawę o związkach partnerskich

Od pewnego czasu w Polsce toczy się dyskusja na temat potrzeby uchwalenia ustawy o związkach partnerskich. Powołana została Grupa Inicjatywna ds. związków partnerskich, która prowadzi debaty w całej Polsce ze środowiskami LGBT na temat tego w jaki sposób najlepiej uregulować sytuację prawną osób żyjących w związkach tej samej płci. Powyższe działania mogą zakończyć się sukcesem, a więc uchwaleniem odpowiedniej ustawy. Realna perspektywa to jednak co najmniej 6 lat, a więc doprowadzenie do sytuacji kiedy kwestia związków partnerskich stanie się centralnym punktem bieżącej polityki. Niezbędnym warunkiem jest także zasadnicza zmiana układu sił politycznych. Odległa perspektywa nie powinna jednak przesłaniać strategicznych wyborów, których należy dokonać już teraz.

Co do zasady istnieją cztery zasadnicze formy prawne, za pomocą których można określić prawa osób będących w związkach tej samej płci. Pierwsza forma to konkubinat, a więc związek nieformalny, który posiada określone prawa wynikające z przepisów niektórych ustaw oraz orzecznictwa sądów. Druga to umowa związku partnerskiego – umowa cywilnoprawna regulująca prawa i obowiązki partnerów, rejestrowana w urzędzie stanu cywilnego. Wzorem jest francuski PACS (Obywatelska Umowa Solidarności, Pacte civil de solidarité). Trzecia forma to rejestrowany związek partnerski, zawierany przed urzędnikiem stanu cywilnego. Prawa osób będących w takim związku wynikają z mocy ustawy i mają taki sam zakres w stosunku do wszystkich osób, które go zawarły. Jest to model popularny w wielu państwach (np. Niemcy, Wielka Brytania, Węgry). Czwarta forma to małżeństwo, czyli przyznanie możliwości zawierania małżeństwa nie tylko osobom różnej płci, ale także tej samej płci. Takie rozwiązanie występuje w Belgii, Holandii, Hiszpanii, Szwecji, Norwegii, Kanadzie, RPA oraz w niektórych stanach USA.

Wprowadzenie związków partnerskich w Polsce sprowadza się do wyboru jednego z powyższych modeli. Warto przy tym zaznaczyć, że wprowadzenie możliwości zawierania małżeństw dla osób tej samej płci jest z góry skazany na niepowodzenie, ze względu na ścisłą regulację art. 18 Konstytucji. Postanowienie to wyraźnie precyzuje, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. Wydaje się także, że większość osób ze środowiska LGBT i tak nie jest zainteresowana taką regulacją. Pozostaje zatem zastanowić się jaki z pozostałych trzech mógłby zostać ucieleśniony w Polsce.

Czy ustawa jest faktycznie potrzebna?

Po wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Kozak przeciwko Polsce pojawiły się głosy, że być może specjalna ustawa o związkach partnerskich nie jest potrzebna. Przecież w prawie polskim znajduje się wiele przepisów, które mówią o „osobie najbliższej” czy „wspólnym pożyciu”. Zatem to tylko kwestia interpretacji tych przepisów i objęcia tymi pojęciami nie tylko osób będących w konkubinatach homoseksualnych czy heteroseksualnych. Mogłoby się wydawać, że jest to ciekawa perspektywa, bo dzięki niej uniknie się politycznej awantury, a parom homoseksualnym – dzięki życzliwej interpretacji sądów – będzie się jakoś żyło.

Problem w tym, że aby tak się stało, faktycznie sądy oraz organy administracji muszą konsekwentnie zacząć interpretować przepisy w kierunku uwzględnienia par homoseksualnych. To jest zdarzenie przyszłe (a przynajmniej znacząco rozciągnięte w czasie) i niepewne. Nawet liczne orzeczenia Trybunału w Strasburgu nie spowodują nagłej zmiany w sposobie stosowania prawa. Ponadto, wciąż interpretacja nie obejmie wielu sfer życia oraz tych ustaw, gdzie pojęcie „osoba najbliższa” się nie pojawia, a za to używa się pojęć typu „małżeństwo” czy „małżonek”. Warto choćby wspomnieć o podatku od spadków i darowizn. Bez ingerencji ustawodawcy, trudno sobie wyobrazić, aby partner osoby homoseksualnej należał do grupy całkowicie zwolnionej z opodatkowania spadku czy darowizny od swojego partnera. Wynika z tego, że ustawa jest jednak potrzebna. Ustawa pełnić będzie przy tym nie tylko rolę ściśle prawną, ale także edukacyjną. Będzie narzędziem utwierdzania tolerancji i akceptacji w społeczeństwie wobec osób homoseksualnych.

Umowa związku partnerskiego czy administracyjny związek partnerski

Realny wybór zatem istnieje między drugą a trzecią formą – umową cywilnoprawną związku partnerskiego a rejestrowanym związkiem partnerskim. Na pozór może się wydawać, że umowa związku partnerskiego jest formą niezwykle atrakcyjną. Oto powierzamy w ręce dwóch osób możliwość zawarcia umowy i wzajemnego określenia swoich praw. Prawa i obowiązki umowne można rozszerzać czy zawężać, a ustawodawca zdefiniuje te najważniejsze z nich, tak aby z mocy prawa obejmowały one partnerów. Jednak jak się zagłębimy w problematykę stworzenia takiej umowy, to pojawia się masa wątpliwości – w jakiej formie powinna być zawierana, jaka powinna być procedura jej rozwiązania, co się dzieje jak nastąpi ubezwłasnowolnienie jednego z partnerów, jakie są skutki takiej umowy dla stosunków majątkowych partnerów. Słowem pojawia się cała masa problemów, które będą musiały być rozwiązane i skonsultowane z prawnikami-cywilistami.

Niestety im więcej wątpliwości, tym mniejsze szanse na pomyślne przygotowanie jasnego i przejrzystego aktu prawnego. Łatwo sobie wyobrazić zastępy prawników (przeciwników instytucji związków partnerskich), którzy będą wytaczać najcięższe działa doktryny prawa cywilnego przeciwko nowej formie tzw. umowy nazwanej. Z powyższych względów należy się raczej opowiedzieć za możliwie prostą formą regulacji, która z punktu widzenia samych konstrukcji prawnych nie będzie budzić większych wątpliwości. Związki partnerskie zawierane w formie administracyjnej (przed urzędami stanu cywilnego) zdecydowanie budzą pod tym względem mniejsze emocje, tym bardziej, że jest to przeważająca forma w innych państwach, a do tego obrosła sporą praktyką. To może znacząco ułatwić proces przygotowania projektu ustawy.

Związki partnerskie dla osób tej samej płci czy także dla różnych płci

Nawet jeśli środowiska LGBT przekonają się do rejestrowanych związków partnerskich to należy rozwiązać kolejny dylemat. Czy możliwość zawarcia takich związków powinna dotyczyć tylko osób tej samej płci czy także powinna istnieć taka możliwość dla osób płci odmiennej? Pozornie związki partnerskie, które mogłyby być zawierane niezależnie od orientacji seksualnej to atrakcyjny postulat. Przecież wiele osób nie chce zawierać związku małżeńskiego, chce tylko „na wszelki wypadek” uregulować pewne kwestie majątkowe, ale jednak nie łączyć się tak silnymi więzami jak małżeństwo. W ten sposób można także przekonywać, że przecież rejestrowane związki partnerskie będą służyć nie tylko gejom i lesbijkom, ale także innym osobom.

Trudno nie podzielać tych racji. Powyższe propozycje są poważnie dyskutowane oraz rozważane. Problem jednak w tym, że pójście tą drogą może spowodować niepowodzenie tego co stoi u źródła całej inicjatywy, a więc stworzenia jakiejś regulacji dla mniejszości seksualnych, a więc osób, które siłą rzeczy nie mogą skorzystać z instytucji małżeństwa. Przecież środowiska LGBT nie po to zajmują się tematem związków partnerskich, aby tworzyć alternatywną formę prawną wobec małżeństwa dla osób heteroseksualnych, ale aby przede wszystkim pomóc samym sobie.

Jakakolwiek próba tworzenia związków partnerskich, które dostępne byłyby dla osób różnych płci jest w Polsce dość ryzykowna ze względu na art. 18 Konstytucji RP. Skoro bowiem małżeństwo uznawane jest za związek kobiety i mężczyzny oraz pozostaje pod szczególną ochroną Rzeczypospolitej Polskiej, to istnieje prawdopodobieństwo zakwestionowania instytucji, która wprowadza realną alternatywę wobec instytucji małżeństwa. Łatwo wyobrazić sobie orzeczenie naszego TK, w którym uznaje on wprowadzenie możliwości zawarcia związku partnerskiego przez osoby różnej płci za podważające instytucję małżeństwa. Art. 18 Konstytucji co prawda mówi także o „rodzinie” jako znajdującej się pod szczególną opieką państwa. Pojęcie „rodziny” można na różny sposób interpretować (może się składać z ojca i dziecka czy babci, matki i córki). To może być argument za tym, że Konstytucja otacza „ochroną i opieką” nie tylko małżeństwo, ale także inne formy wspólnego życia. Obawiać się jednak należy, że w tego typu sprawie Trybunał Konstytucyjny skupi się tylko i wyłącznie na analizie konstytucyjnego pojęcia „małżeństwa” i to będzie głównym punktem odniesienia.

Zupełnie inaczej sytuacja się przedstawia jeśli chodzi o rejestrowany związek partnerski ograniczony do osób tej samej płci. Osoby te mogą zasadnie twierdzić, że przecież instytucja małżeństwa nie jest dla nich dostępna, bo mają odmienną, mniejszościową orientację seksualną. Dlatego też ustawodawca powinien stworzyć dla nich jakąś inną opcję, tak aby uwzględnić ich odmienny wybór ścieżki życiowej. Ustawodawca może, jak to ujął Trybunał w Strasburgu w sprawie Kozak przeciwko Polsce, „brać pod uwagę zmiany społeczne oraz zmiany w postrzeganiu zagadnień społecznych, statusu cywilnego czy związków pomiędzy jednostkami, w tym także fakt, że nie istnieje tylko jeden sposób czy jeden rodzaj wyboru w sferze prowadzenia czy rozwijania swojego życia prywatnego lub rodzinnego.

Byłoby to dopuszczalne w świetle art. 18 Konstytucji, gdyż realizowałoby inne wartości konstytucyjne, a w szczególności godność jednostki, wolność jednostki, prawo do prywatności oraz zakaz dyskryminacji. Wprowadzenie powyższej regulacji w żaden sposób nie ograniczałoby konstytucyjnej roli państwa w wspieraniu tradycyjnego modelu rodziny opartego na małżeństwie – związku kobiety i mężczyzny.

Warto pamiętać, że przed podobnym dylematem stanął niedawno węgierski Trybunał Konstytucyjny. Ustawa o rejestrowanych związkach partnerskich została uchylona ponieważ właśnie obejmowała zarówno osoby różnej płci jak i tej samej płci. W wyroku z 15 grudnia 2008 r. węgierski TK uznał, że taka konstrukcja podważa właśnie instytucję małżeństwa. W efekcie dalszych zmian legislacyjnych, rejestrowane związki partnerskie ograniczono do osób tej samej płci. Chyba nie ma potrzeby powtarzania lekcji węgierskiej, gdyż w warunkach polskich mogłoby to się skończyć o wiele gorzej – uśmierceniem całej ustawy.

Jakie prawa?

Wybór formy prawnej dla przyszłych związków partnerskich to nie koniec strategicznych wyborów. Równie ważne jest zastanowienie się nad konsekwencjami prawnymi, które mogłyby wynikać z zawarcia takiego związku. Związek partnerski powinien przy tym się różnić od małżeństwa. Jego zawarcie nie powinno zatem prowadzić dokładnie do takich samych konsekwencji prawnych jak małżeństwo.
Pobieżny przegląd polskiego prawa pokazuje, że zawarcie związku partnerskiego mogłoby rozwiązywać wiele problemów życia codziennego, na które natrafiają osoby homoseksualne układające sobie razem życie. Związek taki mógłby prowadzić do następujących skutków prawnych dla osób, które pozostają (lub pozostawały) w związku partnerskim: prawo do pochowania zmarłego, prawo do odmowy składania zeznań, prawo do bycia pełnomocnikiem procesowym swojego partnera, możliwość ubiegania się o pobyt na terytorium RP przez partnera nie będącego obywatelem UE, prawo do udzielenia informacji na temat zdrowia pacjenta (szczególnie nieprzytomnego), zwolnienie od opodatkowania w zakresie spadków i darowizn od partnera, możliwość wspólnego opodatkowania się ,objęcie bezrobotnego partnera ubezpieczeniem zdrowotnym jako członka rodziny partnera ubezpieczonego, prawo do renty rodzinnej lub emerytury po zmarłym partnerze, prawo do wspólnego członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej, prawo do wstąpienia w stosunek najmu po śmierci, prawo do dodania nazwiska partnera do swojego nazwiska, czy też prawo do dysponowania wkładem pieniężnym na rachunku bankowym na wypadek śmierci na rzecz partnera.

Własny projekt czy mariaż polityczny

W kontekście prac nad projektem ustawy środowiska LGBT muszą sobie także odpowiedzieć jaką przyjąć długoterminową strategię. Czy należy już teraz wchodzić w dyskusję z politykami, skoro oczywisty jest brak realnych szans na uchwalenie ustawy do końca tej kadencji Parlamentu? Czy może raczej warto przygotować dobry i racjonalny projekt ustawy i żądać dla niego poparcia, nie idąc na żadne kompromisy czy ustępstwa? Być może za kilka lat nadejdzie moment, kiedy jedna z partii mogłaby go zgłosić, a większość parlamentarna poprzeć? A może warto doprowadzić prace nad projektem do końca, zebrać 100 tys. podpisów i złożyć go do Sejmu RP na samym początku nowej kadencji i jej okres wykorzystać na bardzo aktywne promowanie proponowanych rozwiązań.

Niezależnie od tego jaka strategia polityczna zwycięży musi jej towarzyszyć realizm konstytucyjny. Trudno spodziewać się zmiany Konstytucji. Po niedawnych wyrokach Trybunału Konstytucyjnego nie ulega wątpliwości, że TK „skręca” w prawo, co może się przełożyć na treść ewentualnego wyroku dotyczącego ustawy o związkach partnerskich. Należy także się spodziewać konserwatywnych i powściągliwych opinii większości doktryny prawniczej. Te potencjalne problemy powinny zaostrzać czujność twórców przyszłego projektu ustawy. Nie należy bowiem przeciwnikom ustawy o związkach partnerskich ułatwiać ewentualnej obstrukcji poprzez przygotowanie słabego czy nie do końca strategicznie przemyślanego projektu.

dr Adam Bodnar jest adiunktem w Zakładzie Praw Człowieka WPiA UW oraz sekretarzem Zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jest współautorem raportów dla Agencji Praw Podstawowych UE na temat prawnych aspektów dyskryminacji osób LGBT w Polsce.

15 komentarzyRealizm konstytucyjny: jak w Polsce uchwalić ustawę o związkach partnerskich

  • maciek

    [Re: Realizm konstytucyjny: jak w Polsce uchwalić ustawę o związkach partnerskich]

    „Wprowadzenie związków partnerskich w Polsce sprowadza się do wyboru jednego z powyższych modeli.”
    Nie sprowadza się. Ja popieram projekt prezentowany przez homiki.pl inie wydaje mi się by się sprowadzał.

  • maciek

    [Re: Realizm konstytucyjny: jak w Polsce uchwalić ustawę o związkach partnerskich]

    „Wydaje się także, że większość osób ze środowiska LGBT i tak nie jest zainteresowana taką regulacją.” [małżeństwem par jednopłciowych] – to już pewnie Lilianna będzie po raz n-ty przywoływać wyniki ankiety jako podstawę argumentacji, że się nie wydaje.

  • Zen

    [Re: Realizm konstytucyjny: jak w Polsce uchwalić ustawę o związkach partnerskich]

    I słusznie, że wzywa się Lilianne, bo jej argumentacja jest dobra. Plus dla homików za prezentację rozmaitych postaw.

    W kontekście prac nad projektem ustawy środowiska LGBT muszą sobie także odpowiedzieć jaką przyjąć długoterminową strategię. Czy należy już teraz wchodzić w dyskusję z politykami, skoro oczywisty jest brak realnych szans na uchwalenie ustawy do końca tej kadencji Parlamentu?

    Otóż to. Chcę wiedzieć, czy organizacje popierają ustawę w wykonaniu grupy inicjatywnej, jakie mają pomysły, jest potrzeba konsolidacji. Przypominam, że organizacje, zrzeszające co najmniej 15 członków (stowarzyszenia), to dość spory potencjał ilościowy, zwłaszcza że rozmaitych branżowych i friendly-organizacji jest sporo. To nie tylko KPH (2 członków zarządu jest grupie inicjatywnej) oraz Lambda Warszawa (rzeczniczka jest w grupie inicjatywnej) bezpośrednio zaangażowane w prace grupy – ale chcę by i one się wypowiedziały jasnym tekstem na temat paksów.
    Nie można ignorować 4500 wypowiedzi, kilkunastu tekstów i przedkładać ja na 150, które wzięło udział w spotkaniach grupy (gdzie jednak nie na wszystkich odbywały się głosowania, co jest pewne).

  • maciek

    [Re: Realizm konstytucyjny: jak w Polsce uchwalić ustawę o związkach partnerskich]

    Pretensje;) zgłaszałem zanim przeczytałem do końca. Ogólnie artykuł oceniam na 5, dziękuję za zaangażowanie, podejmowanie tematu również tym którym zależy/uwazają za lepsze, by było na odwrót niż ja gdzieś napiszę.

  • jk

    [Re: Realizm konstytucyjny: jak w Polsce uchwalić ustawę o związkach partnerskich]

    Czy należy już teraz wchodzić w dyskusję z politykami, skoro oczywisty jest brak realnych szans na uchwalenie ustawy do końca tej kadencji Parlamentu?

    oczywiscie, ze wchodzic. przeciez nikt nie zamierza chyba czekac w nieskonczonosc. kiedys trzeba zaczac. i nie dyskusje ale realne naciski.

  • A.K.

    [orzeczenie węgierskiego TK to istne kuriozum logiczne]

    Odnośnie heterozwiązków Węgierski TK przyznał, że związek partnerski jest dla wielu młodych ludzi rozwiązaniem dużo lepszym, niż małżeństwo, i że jest na niego olbrzymie zapotrzebowanie. Z tego powodu – czyli z powodu jego atrakcyjności, nie można go dopuścić, ponieważ stałby się konkurencją dla małżeństwa, które konstytucja nakazuje chronić nawet kosztem obywateli.

    Z innego fragmentu orzeczenie wynika, że hetero zostali przez TK uratowani od tej krzywdy, jaką by sobie mogli wyrządzić wybierając partnerstwo zamiast małżeństwa.

  • KaFor

    [Re: Realizm konstytucyjny: jak w Polsce uchwalić ustawę o związkach partnerskich]

    Bardzo ważny tekst.

    Powstał on PRZED ankietą na homikach, która jasno wskazuje, iż osoby zainteresowane formalizacją związków par tej samej płci SĄ ZA MAŁŻEŃSTWAMI.

    Konstytucja RP nie zawiera def. małżeństwa.

  • KaFor

    [Re: Realizm konstytucyjny: jak w Polsce uchwalić ustawę o związkach partnerskich]

    Podpisujcie petycję za związkami, kto jeszcze tego nie zrobił.

    Za kilka tygodni (po roku zbierania podpisów) zostanie ona złożona do Sejmu – podczas EuroPride2010.

    http://katarzynaformela.blox.pl/2010/06/Co-dalej-w-Polsce-z-formalizacja-zwiazkow.html

  • antoś

    [Re: Realizm konstytucyjny: jak w Polsce uchwalić ustawę o związkach partnerskich]

    hm!

  • stereo-typ

    [Re: Realizm konstytucyjny: jak w Polsce uchwalić ustawę o związkach partnerskich]

    Tekst niemal doskonały, gdyby nie fragment: „… wprowadzenie możliwości zawierania małżeństw dla osób tej samej płci jest z góry skazany na niepowodzenie, ze względu na ścisłą regulację art. 18 Konstytucji. Postanowienie to wyraźnie precyzuje, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny.”

    Od kiedy to Konstytucja RP posiada moc dogmatu i jest niezmienna?

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Realizm konstytucyjny: jak w Polsce uchwalić ustawę o związkach partnerskich]

    „Powstał on PRZED ankietą na homikach, która jasno wskazuje, iż osoby zainteresowane formalizacją związków par tej samej płci SĄ ZA MAŁŻEŃSTWAMI.”

    [Do redakcji] To dosc istotne. Bardzo prosze na przyszlosc wyraznie zaznaczac jesli dany tekst powstal wczesniej niz na pare dni przed publikacja.

    ” ze względu na ścisłą regulację art. 18 Konstytucji. Postanowienie to wyraźnie precyzuje, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny.”

    Po raz fafsetny – art 18 nie jest ani „scisly”, ani „wyrazny”. Nie neguje ze wszystko wskazuje na to ze takie byly intencje, ale liczy sie co jest napisane, a taka konstrukcja lingwistyczna nie oznacza ani ograniczenia ani definicji. Co wiecej, nie mozemy przyjac takiej interpretacji poniewaz bylaby sprzeczna z co najmniej kilkunastoma innymi artykulami w ktorych takich lingwistycznych niezrecznosci nie ma.

    Przykre ze nawet osoby nam sprzyjajace powtarzaja te brednie.

    Oczywiscie, jest mozliwe ze te bledna interpretacje potwierdzilby TK, ale TK wydawal juz wiele innych bzdurnych orzeczen. Moga nam narzucic sila ze od dzis trawa jest czerwona a 2 + 2 = 6, rzeczywistosci – ani regul jezyka polskiego czy matematyki – to nie zmieni.

    Zadaniem TK nie jest bycie przystawka aktualnie rzadzacej/ych partii, a kontrolowanie czy partyjne pomysly sa zgodne z Konstytucja. Jesli TK wyda taka oczywiscie bzdurna, partyjna i sprzeczna z Konstytucja decyzje publicznie stwierdze ze uznaje ze byl korumpowany przez srodowiska prawicowe i niech mnie probuja skarzyc, bedzie smiesznie (bedzie mi za to grozilo do co najmniej dwoch lat; coz, w razie czego nadal mam mase ksiazek do przeczytania, a po ewentualnym wyjsciu jeszcze ich zaskarze o metraz i karaluchy).

    „Wydaje się także, że większość osób ze środowiska LGBT i tak nie jest zainteresowana taką regulacją. „

    Wyniki ankiety byly jednoznaczne.

    Nie da sie ich odczytac inaczej niz zadanie malzenstw lub zwiazkow partnerskich na prawach jak dla malzenstw i wielki srodkowy palec dla PACSow i konkubinatow.

    Pozostaje zaapelowac do tych czterech i pol tysiaca osob – wiecej aktywnosci, wiecej coming outow, i nie dajcie sie – znowu – zgarnac pod dywan!

    „Wprowadzenie związków partnerskich w Polsce sprowadza się do wyboru jednego z powyższych modeli”

    Tylko dwa modele zapewniaja chociaz czesciowa zgodnosc z regula rownosci wobec prawa – malzenstwa (calkowita zgodnosc) i zwiazki partnerskie na prawach identycznych z malzenstwami (wysoka ale nadal czesciowa zgodnosc). Czy naprawde musimy tlumaczyc HFPC co to jest zasada „rownosci wobec prawa” i dlaczego jest integralna i ponadpartyjna czescia demokracji? Nie ma rownosci wobec prawa, nie ma demokracji. To naprawde jest takie proste.

    Konkubinat nie rozwiazuje (prawie) nic, PACSy to francuski eksperyment ktory po pierwsze po prostu sie nie sprawdzil (byl prowizorka, kompromisem, obecnie – z tego co wiem – zaden kraj nie powtorzyl tego rozwiazania i zaden nie rozwaza jego wprowadzenia, a sama Francja obecnie przy poparciu grubo powyzej 50% – nawet wsrod elektoratu prawicy! – zmierza w kierunku legalizacji malzenstw), po drugie moze i bedzie wiazac sie z ograniczeniami wzgledem tego co mozemy teraz (czesto przy pomocy kombinowania, lapowek i sterty oswiadczen, ale mozemy), wiec bedzie krokiem w tyl.

    Pierwszy z brzegu przyklad – w tej chwili w Polsce lesbijki moga normalnie (komercyjnie, pelnoplatnie – ale tak samo jak obecnie heteroseksualistki) korzystac z in vitro, skopiowanie francuskich uregulowan n/t PACSow oznaczaloby jednoczesne wprowadzenie calkowitego zakazu (uprzedzajac ew. uwagi typu „przeciez moze sie zmusic raz z facetem” – problemy z plodnoscia obejmuja 15-20% i dotycza rowniez lesbijek). Fajnie, nie?

    Drugi, ktory z jakiegos niewiadomego powodu („konserwatyzm”? „opresyjnosc”?) pewne osoby razi – w tej chwili mozna, przy odrobinie kombinowania (i/lub dania w lape) zmienic nazwisko na nazwisko homoseksualnego/ej partnera/ki. Jest bardzo prawdopodobne ze ta mozliwosc zostanie zakazana przy wprowadzaniu PACSow „zeby nie podwazac malzenstwa”. (Artykul o tym – http://www.homoseksualizm.org.pl/index.php/laczy-nas-rowniez-wspolne-nazwisko/ – Katarzyna Formela )

    „Związek partnerski powinien przy tym się różnić od małżeństwa. Jego zawarcie nie powinno zatem prowadzić dokładnie do takich samych konsekwencji prawnych jak małżeństwo.”

    Poza demagogia o „ochronie malzenstwa” nie ma zadnych powodow dla ktorych zwiazki partnerskie mialyby miec inne konsekwencje prawne niz malzenstwa.

    „Od kiedy to Konstytucja RP posiada moc dogmatu i jest niezmienna?”

    Nie ma i nie jest. Zgadzam sie ze Konstytucji w tej chwili nie da rady zmienic, ale jak wielokrotnie mowilam wystarczy (i do zwiazkow, jak w projekcie z Homikow, i do malzenstw) zmiana KRiO. Oczywiscie planujac dlugoterminowo nalezy „cos” zrobic z 18-ka i ponownie wprowadzic do Konstytucji zakaz dyskryminacji ze wzgledu na orientacje seksualna.

    I przypominam, zakaz dyskryminacji ze wzgledu na orientacje w projekcie Konstytucji BYL. Wykreslilo go SLD, tym samym wyrzadzajac nam wieksze i trwalsze szkody niz PiS, PO i LPR razem.

    Przy okazji ponawiam zadane GI pytanie – padlo stwierdzenie ze ” projekt zmiany KRO (czyli ten drugi projekt) NIE JEST POJSCIEM W DOBRA STRONE” (komentarze pod http://trzyczesciowygarnitur.blogspot.com/2010/06/po-spotkaniu-z-grupa-inicjatywna-ds.html ). Dlaczego? Uwazacie ze rodziny homoseksualne nie sa rodzinami? Bo jesli sa rodzinami, to kwestie ich dotyczace powinny znalezc sie wlasnie w Kodeksie Rodzinnym, przeciez nie w Kodeksie Spolek Handlowych! Wasze dzialania i wypowiedzi sa cholernie niekoszerne.

  • KaFor

    [Re: Realizm konstytucyjny: jak w Polsce uchwalić ustawę o związkach partnerskich]

    Skierowałam do Adama Bpdnara pytanie / prośbę:

    Adamie, mam ogromną prośbę – wypunktuj mi proszę, gdzie istnieje luka w moim wywodzie dot. małżeństw cywilnych w Polsce, art. 18 Konstytucji RP (zapoznaj się z nim proszę):

    http://katarzynaformela.blox.pl/2010/06/Sluby-par-osob-tej-samej-plci-w-Polsce.html

    http://katarzynaformela.blox.pl/2010/06/O-mozliwosci-formalizacji-zwiazkow-par-tej-samej.html

  • KaFor

    [Re: Realizm konstytucyjny: jak w Polsce uchwalić ustawę o związkach partnerskich]

    Zobaczcie:

    http://www.innastrona.pl/newsy/4438/druga-tura-bez-zwiazkow-partnerskich/

    Trzebaby bezpośrednio – jako środowisko LGBT – zadać pytanie o związki Komorowskiemu.

  • maciek

    [Re: Realizm konstytucyjny: jak w Polsce uchwalić ustawę o związkach partnerskich]

    Można sugerować panu Napieralskiemu by uznał związki partnerskie za priorytet, a przynajmniej nakłaniać go by nie uciekał od tematu a podjął go, w komentarzach pod:

    http://www.youtube.com/watch?v=Z0a2pDuRlrk&feature=player_embedded

    w emailach, przez inne komunikatory zamieszczone na:

    http://www.napieralski.com.pl/

Skomentuj

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa