Jestem nauczycielką i jestem lesbijką

Decyduję się na tę opowieść, bo wiem, że nie jest to tylko moja historia. Że osób o orientacji innej niż heteroseksualna jest w szkole mnóstwo. Wśród kadry pedagogicznej, wśród młodzieży, wśród woźnych.

Marta Konarzewska jest polonistką, ukończyła także gender studies na UW, a obecnie jest także wicenaczelną czasopisma lesbijsko-feministycznego „Furia”. Zasłynęła w mediach jako obrończyni uczennic Anny i Mai, które opublikowały w sieci zdjęcia artystyczne ze swoim udziałem. Dyrekcja szkoły zarzuciła dziewczynom „manifestowanie orientacji seksualnej”, co oczywiście miało narażać na szwank „dobre imię szkoły”. Sprawa skończyła się pomyślnie dla uczennic, głównie dzięki włączeniu się do akcji mediów (pisaliśmy o tym TUTAJ).

Paranoja

Wiem, że znów usłyszę: „Czy pani wie, jaką krzywdę wyrządziła szkole?”, „Czy zdaje sobie pani sprawę, kim jest? A przecież panią zatrudniamy” – pisze nauczycielka.

Wicedyrektorka szkoły wynalazła sprytny fortel, zażądała zmiany formy komunikacji – odtąd komunikacja odbywała się poprzez wymianę pism. Dyrektora wprost pisała, że Marta Konarzewska stanowi zagrożenie dla niej:

Pani wice pisze, że nauczyciele zobowiązali się dyżurować przy niej, by nie naraziła się na bezpośredni kontakt ze mną. Pisze: „W przypadku, gdy nikogo spośród nauczycieli nie będzie, [nauczyciele] uznali za właściwe, bym zamykała się w gabinecie w celu uniknięcia Pani agresywnych zachowań i ich ewentualnych konsekwencji”.

Te słowa nadają się do postawienia diagnozy psychiatrycznej, a raczej nadawałyby się, gdyby nie to, że są reakcją „obronną” znakomicie obmyślaną. Zrzucić winę na nauczycielkę, odwrócić kota ogonem, zamknąć niewygodną furtkę do ewentualnych rozmów, dyskusji i mieć pretekst, dopowiedziany autorytetami i świadkami („nauczyciele uznali”), po czym można z czystym sumieniem pozbyć się niewygodnego pracownika. Nerwica natręctw? Mania prześladowcza? Lepiej samemu być ofiarą poczynań lesbijki, bo przecież szkoła to oaza tolerancji („zrobiłaś z nas homofobów” – mówią nauczyciele). Okazuje się, że zagrożeniem jest kobieta mierząca 156 cm…

Wrzód

Marta Konarzewska przywołuje w tekście czasy rządów PiS i przesławnego ministra Giertycha. Jest to ważna analiza, głos uczestniczki wydarzeń wrażliwej na homofobię.

Często mówi się, że za czasów Romana Giertycha było źle, a teraz jest normalnie. To nieprawda. Czasy Giertycha uprawomocniły skłębione lęki i ksenofobiczne przeświadczenia. Dały im prawo głosu. Ale Giertych jako minister był wrogiem w kilku innych kwestiach. Zmobilizował przeciw sobie wielu nauczycieli. Żeby go nie popierać, wystarczała doza zdrowego rozsądku.
Teraz nie ma wroga, nie ma i buntu. Postgiertychowska homofobia jest groźniejsza. Przed wyrazistym absurdem łatwo się obronić. Przed „normalnością” – trudniej.

Sytuacja po odejściu Giertycha: na szkolną studniówkę szykowała się uczennica, wyoutowana lesbijka, która chciała, by podczas tego ważnego wieczoru towarzyszyła jej dziewczyna. Wychowawczyni okazała się tolerancyjną osobą, ale lepiej, aby dziewczyny nie tańczyły ze sobą, nie trzymały się za ręce, nie okazywały uczucia… Nauczycielka podaje inny przykład, do szkoły chodził model, zadbany, z długimi włosami, na tle uczniów – ekstrawagancki, gdyż się wyróżniał. Pewna pedagożka uznała, że „wygląda jak ciota”. To doprowadziło chłopaka do pionu, stał się „normalny”.

Konarzewska przywołuje często w swojej opowieści pojęcie „normalności”. Szkoła ma funkcjonować tak, jak powinna. Powinność to: „wychowywanie w duchu patriotyzmu”, „my tu mamy do przekazania tradycyjne wartości”, „Nie żyjemy we Francji”…

„Zrobiłaś z nas homofobów, a MY jesteśmy tolerancyjni” – mówią pokrzywdzeni nauczyciele. – Ja zrobiłam?

Oczywiście z góry widać, że „coś tu nie gra”. Szkoła miota się między rodzicami i Kościołem a kuratorium. To pat, który długo nie zostanie przełamany na poziomie instytucjonalnym. A przecież dochodzą do tego kwestie osobowościowe, wyznawany światopogląd i odwaga cywilna. Nie wspominając o stereotypach krążących na temat osób nieheteroseksualnych… Współodpowiedzialność za wychowywanie dzieci i młodzieży równa się niewychyleniu poza to, co akceptowalne. Każdy ma tutaj „coś do stracenia”. Począwszy od etatu, skończywszy na nieprzyjemnościach związanych z inwazją rodziców, szkolnych katechetów czy kolejnej kontroli z góry. W tym sensie polska szkoła jest instytucją opresji niejako z definicji, tutaj każde odstępstwo od normy jest bardziej widoczne i łatwiejsze do eliminacji (choć są chlubne wyjątki!). Wielki Brat czuwa. Nie wszyscy jednak milczą, czego dowodem jest artykuł Marty Konarzewskiej.

Ku pokrzepieniu

Dlaczego tak bardzo wzruszyła ta opowieść? Dlatego, że mógłbym być na miejscu Marty Konarzewskiej. Również ukończyłem polonistykę i gender studies, mam uprawnienia nauczycielskie (chyba już nie są ważne), od zrozpaczonych rodziców nie raz słyszałem po coming oucie: „przecież masz być nauczycielem!” (więc oczywiście nie mogę być gejem). Mógłbym pół życia poświęcić na walkę o to, by „się nie wydało”… Dlatego pragnę podziękować Marcie Konarzewskiej za te słowa:

Rozumiem każdego, kto się boi. Rozumiem obawę każdego z was, czy jest homo, czy hetero.
Ale podczas swojej drogi nauczycielskiej zrozumiałam, że jeżeli nie chcę być narzędziem ideologii, która opresję ubiera w piękne słówka, to muszę powiedzieć, jaka jest prawda.
Jeżeli nie chcę, żeby dyrektor mnie straszył, jeżeli nie chcę dłużej się bać, że TO się wyda, muszę powiedzieć pierwsza. Dlatego mówię.
Jestem nauczycielką i lesbijką.
Uczę polskiego w IX Liceum im. Jarosława Dąbrowskiego w Łodzi.
Nazywam się Marta Konarzewska.
.

Każde podsumowanie po tym WIELKIM WYZNANIU brzmiałoby banalnie. Zamiast niego – zapraszam do lektury całego tekstu w papierowej „Gazecie Wyborczej” (sobota-niedziela, 19-20 czerwca 2010, str. 14-15).

*Wszystkie cytaty pochodzą z artykułu, zaznaczone są kursywą.

Edit: Od poniedziałku artykuł dostępny jest również w wersji elektronicznej pod adresem: http://wyborcza.pl/1,97863,8034607,Jestem_nauczycielka_i_jestem_lesbijka.html

Autorzy:

zdjęcie Marcin Teodorczyk

Marcin Teodorczyk

Stowarzyszony w Otwartym Forum, współautor „HomoWarszawy. Przewodnika kulturalno-historycznego”, redaktor pisma uniGENDER.org. Współpracuje z feministyczną „Zadrą”.

43 komentarzy do:Jestem nauczycielką i jestem lesbijką

  • Vampireq

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Niezywkle odważna kobieta. Szkoła powinna przedewszystkim kształtować szeroki światopogląd, nie mówiąc już o tolerancji. Znam kilka takich przykładów, sam posiadam uprawnienia nauczycielskie. Nauczyciel homo to wieczne zycie w ukryciu. Inaczej jak sie wychylisz to wylatujesz i na pożegnanie dostajesz wilczy bilet. W małym mieście stajesz sie wrogiem numer 1 tylko dlatego że ośmieliłeś/łaś sie żyć w zgodzie ze sobą.
    Życzę pani Marcie dużo siły żeby przetrwała to piekło które ją czeka i dużo szczęścia przy szukaniu nowego pracodawcy.
    Jeszcze raz gratuluję odwagi.

  • Julka

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Przede wszystkim jest Pani Człowiekiem! A człowiekowi do szczęścia potrzebne jest życie w prawdzie i w zgodzie z samym sobą. Inaczej będzie zakłamany, sfrustrowany, wiecznie niezadowolony, zabłąkany, nieszczęśliwy. Żyjąc wbrew sobie, czyli nie będąc dobrym dla samego siebie nie będzie miał zrozumienia i akceptacji dla odmienności innych (celowo nie używam tu słowa tolerancja, lecz akceptacja, bo tolerancja kojarzy mi się z czyjąś łaską z poziomu wyższości, a akceptacja z uznaniem równości pod każdym względem).
    A jak z brakiem akceptacji dla inności można być dobrym nauczycielem? Szacunek dla Pani za odwagę i pełne człowieczeństwo!

  • KaFor

    [Re: ]

    Pracowałam w administracji szkoły (13 lat). Dokładnie rok po ślubie moim – nagłośnionym przez tabloidy – zostałam zwolniona. To jedyna (ta najbardziej uderzająca) metoda by nas próbowac uciszać (‚róbcie w domu po kryjomu’).

    Nie możemy się poddawać.

  • Xmann

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Jest też głośny przykład Anki Zet, która była pedagożką w szkole. Ale to już sama Bohaterka może się wypowie. Pamiętam, że za Giertycha mocno się dyskutowało o nauczycielach homo, potem to ucichło. Bardzo poruszający ten tekst pani Marty w Wyborczej i bardzo prawdziwy.

  • Ania z Wadowic

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Na początek jedno wyjaśnienie: jestem hetero, cholernie hetero. A jednak uważam, że mam prawo do paru słów w temacie: jaka jest polska szkoła, czego doswiadczyłą pani MArta. Otóż jest to smutna, gorzka prawda: polska szkoła nie toleruje żadnych odmieńców. Jeśli ktoś odbiega choćby w najmniejszym stopniu od sztywno wyznaczonych ram i nie chce pracować wg zasady: mierny, bierny ale wierny, prędzej czy później znajdzie się przepis, aby takiego nauczyciela zwolnić z pracy. doswiadczyłam tego na własnej skórze. A latami walczyłam ze stereotypem, że w szkole pracują ci najgorsi, najgłupsi, którzy nigdzie indziej pracy nie dostaną. Niestety, to prawda. Pracowałam w polskich szkołach 17 lat. Mam mnóstwo osiągnięć – lubili mnie uczniowie, wygrywający pozaszkolne konkursy przedmiotowe, jestem organizatorem wymian uczniowskich ze szkołami niemieckimi. O zorganizowanie takich wymian prosili mnie dyrektorzy innych szkół. I nagle, rok temu, pani dyrektor postanowiła mnie zwolnić. Na moim miejscu została pani licencjatka – ja mam wykształcenie wyższe i znacznie dłuższy staż. tego nie da się wyjaśnić… Ale dość, już nigdy pracy w oświacie, w polskiej szkole publicznej. Tam jest miejsce dla tych najgorszych – to niestety prawda. jeśli ktoś chce do mnie napisać – proszę, oto mój mail: siudut.anna@gmail.com

  • Roma Cieśla

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Artykuł Marty Konarzewskiej jest REWELACYJNY ! Odważny, piękny, wręcz bohaterski ! Myślę, że ten niezwykły tekst zrobi dużo dobrego dla samej Marty, dla młodzieży i dla całego zapyziałego środowiska szkolnego w Polsce.
    Jedyne do czego mogę się przyczepić w tym artykule, to niefortunny zwrot: „… boi się przyznać, że jest lesbijką…”. Jednak w zestawieniu z wagą całego artykułu – jest to drobiazg. Bo co do tego przyznawania się, to zawsze drażni mnie określenie „przyznać się do orientacji”. Jest to absolutne pomylenie językowe, które stawia nas w idiotycznej sytuacji osób oskarżonych o coś ! Bo przecież przyznać się – można do winy, przestępstwa; ale nie do swojej naturalnej tożsamości. Trzeba to plenić z (przynajmniej naszego) języka. Generalnie: ukłony i brawa dla Marty !

  • lora

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Jestem pod ogromnym wrażeniem odwagi Pani Marty.Gdyby okazało się, że będzie Pani musiała ponieść konsekwencje za swoje wypowiedzi na łamach prasy deklaruje swoją bezpłatną pomoc prawną. Aplikantka adwokacka

  • kasia

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Artykuł dziwny. Trudno mi uwierzyć, że w tej szkole rzeczywistość jest tak czarno-biała. No i jakie w końcu są pani Marty relacje z uczniami – bo raz pisze o chichotach i napisach na lawkach a raz o przyjacielskich rozmowach. Czy to sie czasem nie wyklucza? no, może z jednymi rozmawia a drudzy chichoczą, nie wykluczam. Jednak trudno mi uwierzyć w taki obraz (choćby szkolnego) swiata – „dobry homo, zly hetero”

  • Rchcz

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    och, ta historia mnie naprawde wzruszyla,chyba sie rozplacze chlip chlip

  • Uschi

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    @kasia
    chyba nie przeczytałaś dokładnie całego (właściwego) artykułu ;) . autorka nigdzie nie robi podziału na dobry homi i zły hetero, a raczej, jeśli już, na dobry nonkonformista i zły system.

  • Marta Konarzewska

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Bardzo dziękuję Autorowi za empatyczny, mądry tekst. Za komentarze – takze dziekuję,
    pozdrawiam
    mk

  • KaFor

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Pozdrowienia Marto :) .

    Odwagi! Będzie ci potrzebna, lecz nie daj się. Znasz to: co nas nie zabije, to nas wzmocni. :)

  • loca

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    cholernie odwazny coming out, jestem pod wielkim wielkim wrazeniem! Zycze odpoczynku i dojscia do siebie po tak wielkich emocjach i zmeczeniu o ktorym wspominalas na „Lesbijkach w kulturze polskiej” :)

  • loca

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    cholernie odwazny coming out, jestem pod wielkim wielkim wrazeniem! Zycze odpoczynku i dojscia do siebie po tak wielkich emocjach i zmeczeniu o ktorym wspominalas na „Lesbijkach w kulturze polskiej” :)

  • abc

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Tekst Marty Konarzewskiej to jeden wielki kicz, doprawiony nutą kłamstwa. Przykre, że tak łatwo manipulowć ludzmi i grać na emocjach. Gdzie tu tolerancja?

  • panterka

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Czytając artykuł pani Marty czuję się tak, jakbym czytała o sobie, o swoich obawach i lękach. Bardzo trudno jest otwarcie powiedzieć, „jestem nauczycielką i jestem lesbijką”. Kiedyś miałam odwagę manifestować swoje przekonania… Dziś wolę przemilczeć fakt 1,5 rocznego związku z moją ukochaną, w zamian opowiadam o tym, gdzie wspólnie z jej mężem i naszymi (moim i jej) dzieckiem byliśmy. Osiągnęłam spokój w pracy, nikt nie patrzy się krzywo, nikt nie rzuca dwuznacznych uwag. Cena za milczenie jest wysoka, ciągłe zakłamanie i obłuda. Natomiast wiem, że nikt nie wyzwie mojego synka, że mama to „lezba”.
    Z całego serca życzę pani Marcie wytrwałości. Może jednak nie zwolnią jej z pracy?

  • Miś

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Oczywiście, jak się ma dzieci to jest inna sprawa, na sobie możemy testować społeczne reakcje, bo odpowiadamy za siebie, dziecka bym nie chciał wystawiać na linię frontu – bo niestety konfrontacja jest wpisana w coming out, przynajmniej w Polsce. To smutne, dlatego ten tekst jest taki ważny. Nie chcę robić z Marty bohaterki, choć jest nią z przyczyn oczywistych – publikacja w GW wymagała odwagi, przemyślenia, rzucenia wyzwania społeczeństwu, nei zawsze przyjaznemu, wolałbym, by coming out nie wiązał się z bohaterstwem a ze zwyczajnością.
    Chętnie bym się dowiedział więcej o problemach rodziców, ten temat też większość z nas spycha do podświadomości, bojąc się przyznać przed sobą, że potrzeby rodzicielskie też mamy…

  • Pralka

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Być może to są Wasze obawy i lęki, ale czy nie widzicie, że ta Pani niczego się nie boi?
    To nie MANIPULACJA!!! mk nie MANIPULUJE ona po prostu idzie po trupach do celu i próbuje się kosztem innych wykreować NIE na nauczucielkę-lesbijkę tylko na REDAKTORA i pismaka, a połowa, jeśli nie całość z tego artykułu to stek bzdur. Hmm… jestem uczennicą tego liceum i tak JESTEM LESBIJKĄ! ale jakoś się z Tobą nie utożsamiam. Poza tym… cóż za skromność w tym artykule? A! i ta Pani anoreksja to tak zwana SZTAMA z gothic dziewczynkami z niby obscenicznej sesji? a myślałam, że kiedyś, może, jakies wsparcie otrzymam od kogoś kto jest podobny do mnie, ale od tej chwili nie chcę mieć z kimś takim do czynienia! Swoją drogą to współczuję dyrektorowi tego burdelu, że żeby nie naskoczyli na niego wszyscy Pani znajomi, trzyma Panią jeszcze w szkole. Ja już bym dawno skreśliła Panią z listy. HA HA HA! Dała Pani popis:D HA HA HA!

  • Uschi Pawlik

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    @Pralka

    chciałam zwrócić uwagę, że Marta Konarzewska miała odwagę podpisać się pod swoimi „bzdurami” imieniem i nazwiskiem. w imieniu redakcji homików zapraszam Cię do napisania Twojej wersji tego, jak w Twojej szkole i w szkole w ogóle żyje się osobom nieheteroseksualnym, które nie kryją się ze swoją orientacją. i do podpisania go prawdziwym imieniem i nazwiskiem. adres redakcji znajdziesz w stopce redakcyjnej.

  • KaFor

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Mam znajomą nauczycielkę w liceum. Dzieli życie z kobietą. Za nic w świecie nie powiedziałaby nikomu w pracy o swoim życiu prywatnym – z kim je dzieli. Żyje w strachu. Praca w szkole to jedyna praca, w której się odnajduje. Jej utrata byłaby dla niej powaznym problemem.

    Inna – tez nauczycielka (gimnazjum) specjalnie nie kryje się, lecz nie mówi zarazem otwarcie o swoim związku. Kto się domyśla, kto co myśli, jest jej obojetne. Gdyby miała stracić pracę w szkole nie wpłynie to na jej / ich sytuację życiową mocno (mają zabezpieczenie finansowe wykonując inne zajęcia zarobkowe).

    Każda / każdy przyjmuje inne strategie radzenia sobie w społeczeństwie, które nie ‚oswoiło’ się jeszcze z wszelką Innością.

    Mówienie głośno o tym, iż wciąż w Polsce króluje w najlepsze hipokryzja (jesteśmy wciąż – jako ogół – na poziomie ‚byle nie mówić; skoro już to w domu po kryjomu’) to jedna ze strategii radzenia sobie z nią.

    To co nas potyka to zinstytucjonalizowana przemoc. Funkcjonujemy na codzień doświadczając przemocy ze strony państwa, która jest przedłużana przez poszczególne osoby multiplikujące przemocowe mechanizmy, które mają nas powstrzymać od wyzwolenia się z niej.

    Wyjście z przemocy to zerwanie wszelkich więzów, które nas z jej sprawcami wiążą / uzalezniają.

    Polskie szkoły bez bardzo głębokiej reformy nie przestaną być instytucją przemocową.

  • d.biskupa

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Szkoda, że Pacewicz–zamiast oddawać łamy na osobisty tekst swojej współautorki–nie zdecydował się na coś choćby minimalnie bardziej obiektywnego. Może jakiś reportaż uwzględniający głos dyrekcji, innych nauczycieli, uczniów? Ci ostatni nie musieliby potem wysyłać komentów na homiki. W obecnej formie artykuł aż razi jednostronnością. I wcale nie piszę tego, bo uważam, że ta pani kłamie i nami manipuluje. Po prostu brak głosu drugiej strony aż bije po oczach.

    Oczywiście wtedy artykuł nie wzbudziłby pewnie tak szaleńczego żaru na homikach, ale cóż, rzetelne dziennikarstwo nie zawsze musi oznaczać fajerwerki…

  • Janka

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    @ d.biskupa
    Wszystko można przełożyć na farsę bądź dramat, my osoby homoseksualne doświadczamy na codzień dyskryminacji i do tego nie trzeba dorabiać ideologii, jaki koń jest każdy widzi.

    Czy to konkretne zdarzenie opisane jest mało obiektywnie? może, ale nie sądzę. Pracowałam w szkole i doskonale znam mechanizm postępowania z „odmieńcami”, odeszłam zanim podniesiono larum nad moją osobą, z tchórzostwa proszę Państwa, bo mam na utrzymaniu dwoje dzieci.
    Te historie się zdarzają mniej lub bardziej dramatyczne i to nie nasza fantazja je fabrykuje.

  • Rchcz

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    biskupia rzyc ma 100 procent racji … jak sie to czyta to od razu cos smierdzi- MKonarzewska jest wrazliwa osoba o temperamencie polemicznym – tak naprawde niby chodzi jej o orientacje ale miedzy wierszami zla jest szkola, system, polska i wogle wszytsko nie po jej mysli i ona z tego powodu cierpi …

    jakby ucieka informacje,ze niesnaski zaczely sie od jej kablowania do gazet bez wczesniejszej rozmowy z kimkolwiek ze szkoly …

  • Dzika Róża

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Dokładnie. Nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony mam przyjaciół w tej szkole, których poglądy na temat homoseksualizmu znam i wcale nie są one (te osoby) homofobami, z drugiej lubiłam Panią Konarzewską, bo była odważna, nowoczesna, po prostu inna, fakt, że też nie popieram prowadzenia j. polskiego pod kątem homofobii i homoseksualizmu, bo póki co do matury jakiś tam lepszy czy gorszy kanon obowiązuje, a lekturki homo można zadawać owszem ale w ramach zajęć dodatkowych i tylko dla zainteresowanych nie zaś obligatoryjnie. Natomiast fajnie, że się przyznała, zresztą nie musiała, bo wszyscy wiedzieli. Fajnie, że jest sobą. Ale właśnie trochę to takie patetyczne i wymuszone… naprawdę wszyscy wiedzieliśmy i nikt nie miał o to pretensji. Nawet powiem szczerze, że dla niektórych to była swego rodzaju nowinka. Poza tym z tego co pamiętam to do p.Marty zawsze można było iść pogadać, wyżalić się, pośmiać. Ale ten artykuł jakoś mi do niej nie pasuje. Troszkę się rozczarowałam i faktycznie widzę na zdjęciu, że bardzo (!) schudła. I też słyszałam, że jakieś niestworzone historie kabluje do gazet. Szkoda. Wreszcie coś się w tej szkole zaczęło dziać fajnego, a teraz to raczej dobrej renomy nie ma. Przez niesnaski głównie między Panią a dyrekcją, co można było załatwić w inny sposób, np. w taki żeby nie cierpieli na tym uczniowie i szkoła.

  • Metrowawa

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    HAHA! Bochen zgolił głowę, bo przegrał zakład, a nie przez to jak go kto nazywał:D:D dobreee…

  • KaFor

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Ja dziś b. żałuje, iż czekałam, tego, że mecenas mój spóźnił się z pozwem przeciwko szkole, w której (już w czasie przeszłym) pracowałam – byłam b. cierpoiwa, wyłszuczałam swoje razie przez kilka lat (z różnym skutkiem). Kiedy prasa naglośniła mój ślub zostałam w pierwszym ‚dobrym’ nadarzającym się momencie zwolniona – w formie, której nie powstydziłby się najlepszy spec od mobbingu.

    Z perspektywy własnego doświadczenia uważam, że nie warto czekać, niewarto rozmawiać w atmosferze, która była w opisanym wypadku (w szkole – miejscu pracy).

  • Rchcz

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    ja mysle,ze dala sie tez podejsc agorze dla ktorej pisze teraz ksiazke /chyba o swoich doswiadczeniach i historiach innych homo/… agora w swoich akcjach spolecznych zawsze stosuje taka konfrontacyjna, agresywna strategie , pewnie swoja historie musiala w schemat wpisac …

  • d.biskupa

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Toteż ja nie krytykuję pani Konarzewskiej, tylko właśnie Wyborczą, która powinna była, choćby w jakiejś miniramce na zupełnym marginesie, przedstawić stanowisko drugiej strony. Jeśli druga strona nie miałaby nic mądrego do powiedzenia, to tylko wzmocniłoby przekaz Konarzewskiej.

  • Lola

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Skoro tak, to jednym słowem piszecie, że się sprzedała? Popieram, choooociaż…
    Pewnie już ma taki charakter…

  • d.biskupa

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Całuj mnie w stułę, lola. Ja nic takiego nie piszę.

  • Bzik

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Ciekawe czy na debatę przyjdzie ktoś odważny z „drugiej strony” hehehehe

  • anemon

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Dlaczego homoseksualizm musi doświadczać aż takiego męczeńskiego coming outu skoro jest uważany za normalne zjawisko? Dlaczego heteroseksualizm nie wymaga takiego heroizmu ze swym ujawnianiem się? Czyżby homoseksualiści byli świadomi tego, że jednak nie funkcjonują zgodnie z biologicznymi założeniami człowieka jako istoty biologicznej, której prerogatywą jest dawanie życia. To nie przymus, ale zasada i nie można w oderwaniu od niej rościć sobie pretensji do praw chroniących tę zasadę ale bez uwzględniania jej w swoich nienaturalnych zachowaniach seksualnych. Czemu służy homoseksualizm a czemu heteroseksualizm? Co sobą wnosi pozytywnego dla społeczeństwa heteroseksualizm a jaki jest wkład homoseksualizmu w renowację tego społeczeństwa? Jeśli te dwie sprzeczne ze sobą i z naturą opcje tak diametralnie się różnią od siebie to jaki cudem mają być uważane za tożsame, równe i równo traktowane przez prawo? Prawa dla małżeństw są za ich potencjał rodzinny i społeczny a dla rodzin za odrestaurowywanie społeczeństwa. Wspomaganie związków rodzinnych ma swoje uzasadnienie i sens. Homoseksualiści są w tej kwestii aspołeczni, bo nie gwarantują temu społeczeństwu kontynuacji. Nie mają więc prawa do żadnych małżeńskich i rodzinnych ustaw. Przyzwoitość zwyczajnie ludzka powinna im wzbraniać stawiania jakichkolwiek żądań. Na ile są uczciwymi ludźmi to pokazują stawiane przez nich żądania i warunki, które mają na siłę i tylko na papierze zrównać ich we wszystkim z możliwościami hetero, tylko, że to nierealne mrzonki, bo nigdy nie będą mogli w swych dewiacyjnych związkach wykazać się takimi możliwościami jak hetero. Dewiacja ma to do siebie że zaburza ich myślenie i właściwą percepcję realiów życia.

  • d.biskupa

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    O kurwa, anemon, ale bełkot.

  • Twoje imiono:D

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    widzę, że argumenty nie do odparcia, bo odpowiedź nań jest w stylu osiedlowego głupka…

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Anemon:
    Rozumiem ze uwazasz sie za przenosny system podtrzymywania zycia do penisa i jest to dla ciebie kwintesencja czlowieczenstwa?
    Jesli postrzegasz ludzi wylacznie przez pryzmat prokreacji to to ty jestes dewiantem, a co do „wkladu w spoleczenstwo” to na wypadek gdybys tego nie zauwazyl – artykul jest o nauczycielce. Kazdy debil potrafi splodzic dziecko, a dobry nauczyciel jest wart swojej wagi w zlocie.

    Ponownie przypominam rowniez ze na rozne formy bezplodnosci cierpi 15-20%, i tego typu quasi-naturalistyczny, kolektywistyczny belkot jest rownie obelzywy dla nich.

  • someone

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    @anemon
    moje biologiczne założenia pozwalają mi mieć dziecko, mimo tego, że jestem lesbijką.
    I nie, dziecko wychowane przez 2 mamusie nie musi mieć „męskiego wzorca” dorastając. Znam dużo osób, które są całkowicie normalne mimo tego, że wychowani byli przez samotną matkę lub z ojcem który wcale nie był „wzorcem”.

    A tak ogólnie, to nie spodziewałam się takiego komentarza tutaj, na chomikach…

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    „I nie, dziecko wychowane przez 2 mamusie nie musi mieć „męskiego wzorca” dorastając.”

    Zacznijmy od tego ze dziecko bierze „wzorce” z calego otoczenia, nie tylko od rodzicow/opiekunow, wiec histeria o tym jak to dzieci wychowywane przez homo automatycznie beda homo i/lub niezdolne do tworzenia relacji z plcia przeciwna jest calkowicie bezpodstawna.

  • Lois Griffin

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Dobry artykuł jest na interii o tym wielkim coming oucie Konarzewskiej. Popieram to, że Wyborcza jest Wybiórczą i to, że laska popada w fanatyzm. Żeby nie było zbędnych komentarzy: owszem jestem hetero, ale moja siostra jest homo i dobrze ze sobą żyjemy. Bang!

  • anonymous

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    @Lois Griffin
    to spytaj się siostry czy łatwo jej było powiedzieć tobie o swojej orientacji.

  • Lois Griffin

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Jasne, że łatwo. Ja też żyję w tym środowisku. Ale faktycznie jest tak, że bardzo często ktoś kto nie jest homoseksualny, w tym środowisku, posądzany jest a priori o homofobię. Ta niekiedy nienawiść ze strony homo do hetero jest większa niż odwrotnie. I rozumiem tych, których Konarzewska nie przekonała a którzy siedzą cicho, bo boją się, że zostaną posądzeni o homofobię. Kocham ludzi homoseksualnych, ale błagam nie popadajmy w fanatyzm, w żadnym kierunku! Poza tym Konarzewska nie pisze o homoseksualizmie tylko o potyczkach w szkole. A homoseksualizm wykorzystuje tu jak tanią szmatę do załatwienia własnych porachunków z dyrektorką, która podobno jest jedną z bardziej liberalnych osób w szkole. Dzięki niej podobno zatwierdzono nowy statut, o tym, że można wyrażać siebie w taki sposób w jaki się chce, ubiór, fryzura itp. Siostra mi nawet mówiła, że to dzięki dyrektorce przyjęli Konarzewską do pracy, bo nikt jej u siebie nie chciał. Teraz już wiemy, że nie ze względu na to, że jest indywidualnością, ekscentryczką, itp. tylko dlatego, że jej charakter daleko odbiega od ideału. Więc niech mi nikt nie mówi, że ten artykuł ma w sobie jakąś głębie. Nie, nie i jeszcze raz nie osobom pełnym nienawiści.
    Ponadto nie widzę tu merytorycznej dyskusji. Daleko odbiegliśmy od artykułu. NIE POTRZEBNIE UTOŻSAMIACIE SIĘ Z TĄ PANIĄ. To, że jest homo nie czyni jej dobrym człowiekiem, żeby stać za nią murem. Rozumiem, że istnieje solidarność, ale bez przesadyzmu…! Tak naprawdę nikt nie zna wersji drugiej strony oprócz drugiej strony, która, daję sobie rękę uciąć, nie wypowie się w tym temacie, bo przyłączą się do niej rzesze homofobów, a to nie jest jak mniemam ich zamierzeniem, bo nie utożsamiają się z tą grupą. fenks gad moja siostra już skończyła to liceum. Współczuję tylko nauczycielom.

  • Piotr

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    Drodzy Państwo, wnioskuję z artykułu i komentarzy, że jesteście heterofobami.

    Przykłady z innych artykułów Pani Konarzewskiej:
    - Ona nie może POWIEDZIEĆ o tym, że była z dziewczyną na grillu, a inni heteroseksualni nauczyciele mogą GLĘDZIĆ o tym samym.
    - nauczyciele hetero są KOŁTUNAMI, zaś ona jest OFIARĄ, etc.
    inny przykład jest taki, że Pani chce uczyć i uważa się za dobrego nauczyciela, natomiast fakty są takie, że nie ma jej w szkole od dłuugiego czasu, bo robi pseudo karierę w Wyborczej. Na czym cierpią uczniowie, którzy są daleko z materiałem. A jedyny materiał jaki jest im przedstawiany to ten, który odpowiada Pani Konarzewskiej. Przykre! Nie dziw, że nauczyciele nie mówią jej ‚cześć’ w szkole, skoro tak ich oczerniła na łamach pisma, które jest bardzo poczytne, nie wiedzieć czemu. Przecież oni równie dobrze też są ofiarami.

  • przyszły psychiatra

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    diagnozę psychiatryczną powinno się raczej Konarzewskiej wystawić.

  • lol>

    [Re: Jestem nauczycielką i jestem lesbijką]

    yyyy…. Dyrekcja szkoły nie zarzuciła „manifestowania orientacji seksualnej” i nie wiem dlaczego Pan zamieścił to w cytacie, skoro wszyscy bali się napisać takie kłamstwo dosłownie, tylko używali ogólników i wyminięć. Dyrekcja zarzuciła dziewczynom manifestowanie swojej anoreksji i publiczne obnażanie anorektycznych kości, z racji, że dziewczyny mogą być idolkami swoich rówieśników w klasie, było to niestosowne i aspołeczne. Pomijam fakt iż jedna z dziewcząt założyła blog p.t. „Chcę anorektycznie” warty uwagi. Ponadto o ile mi wiadomo dyrekcja nie udzieliła nikomu wywiadu! Więc wszystkie oskarżenia i domniemane fakty są tylko wymysłem redaktora podjudzanego przez swoją koleżankę Konarzewską.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa