- homiki.pl - http://homiki.pl -

Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom

[1]

Inspiracją do napisania tego artykułu była moja czterdziestoletnia znajomość środowiska homoseksualnego we Wrocławiu. Oparłem się na własnych obserwacjach, dociekaniach, jak również na indywidualnych rozmowach ze starszymi bywalcami niniejszych kawiarni.

Teatralna

Kawiarnia „Teatralna” znajdowała się w centrum Wrocławiu, na parterze w budynku usytuowanym na rogu placu Teatralnego i ulicy Świdnickiej, vis a vis „Monopolu”. Wejście do kawiarni było na samym skrzyżowaniu tych ulic. Przed wejściem do lokalu widniał szyld „Teatralna”. Kawiarnia miała dwie sale. Jedna sala dla elity, druga dla „plebsu”. Sala dla elity była wyposażona w bardziej eleganckie stoliki i siedzenia, posiadała wykładzinę dywanową, a pośrodku sali stała duża palma. Sala druga była skromniej wyposażona, nie miała wykładziny, a pomimo to szczególnie okupowali ją geje. Do „Teatralnej” przychodzili znani artyści, aktorzy, ludzie kultury, miejscowi i przyjezdni. Poza śmietanką towarzyską przychodzili tu zwykli geje i przegięte „lelije” jak np.: Ruda Józka, Kaśka Herbówna… Teatralna słynęła nie tylko we Wrocławiu, ale ponoć także w kraju i za granicą. Kawiarnia znajdowała się około stu metrów od deptaku gejowskiego i pikiety centralnej – („blaszaka”) umieszczonej w parku Hanki Sawickiej w pobliżu kościoła Bożego Ciała. Wiele osób przychodziło prosto z pobliskiego „Pigalu” („Pekinu”), aby wypić kawę i zamienić parę słów z poderwaną osobą. Tuż przy sali, gdzie gościli geje znajdowała się toaleta. Przybytek ów posiadał dwie kabiny, przedzielone ścianką z desek w której były dziury, służące gejem do szukania chwil intymności.


Budynek w którym mieściła się kawiarnia „Teatralna” – fot. Jan Snarski

Krzysztof, jeden ze stałych bywalców tej kawiarni, pamięta ją od 1953 roku, gdy chodził jeszcze do klasy maturalnej. Prawdopodobnie „Teatralna” funkcjonowała już w drugiej połowie lat czterdziestych. Sędziwi geje twierdzą, że w 1960 roku lokal przestał funkcjonować, a towarzystwo przeniosło się do kawiarni „Centralnej”. Na miejscu kawiarni powstała stołówka dla studentów, którzy mieli akademik na wyższych kondygnacjach tego budynku. W chwili obecnej mieści się tu sklep „Rossmann”.

Centralna i Czardasz

Kawiarnia „Centralna” mieściła się w centrum Wrocławia przy ul. Świdnickiej na parterze Domu Towarowego (obecnie Renoma). Wejście było od placu Kościuszki.


Tu było wejście do kawiarni „Centralna” i restauracji „Czardasz” – fot. Jan Snarski

Z tego wejścia po lewej była kawiarnia „Centralna”, po prawej zaś restauracja „Czardasz”. Po środku szatnia i toaleta dla konsumentów kawiarni. „Centralna” była lokalem o dużej powierzchni, posiadała kilkadziesiąt stolików. Szczególnie do kawiarni przychodzili geje, chociaż w „Czardaszu” też można było wielu ich spotkać. Poza tym do „Czardasza” lubili zaglądać żołnierze wojska polskiego. Restauracja „Czardasz” miała swoją oddzielną toaletę, w której było trzy, albo cztery kabiny, przedzielone ściankami z desek. W przepierzeniach kabin, tak jak w toalecie kawiarni „Teatralnej” znajdowały się dziury (w gejowskim slangu nazywany „druślak”), bardzo pomocne w uprawianiu seksu. Kelnerki z „Centralnej” bardzo dobrze znały stałych bywalców, z niektórymi trzymały sztamę: rezerwowały im stoliki, radziły gdzie można się dosiąść i kogo poderwać. Kawiarnia tętniła życiem, dawała wielu gejom jedyną rozrywkę, możliwość spotkania się ze znajomymi i poderwania kogoś o pokrewnej duszy. Szczególnie w zimie wielu gejów przychodziło się ogrzać gorącym napojem prosto z deptaka gejowskiego „pikiety centralnej”, która znajdowało niedaleko. W późniejszym czasie kawiarnia bardziej przerodziła się w pijalnie piwa, ale też miała swoja klientelę. W końcu została zlikwidowana, a jego miejsce zajmuje obecnie dom towarowy. W środowisku mówiono, że szefem „Centralnej” był człowiek o podobnych upodobaniach seksualnych.

Kawiarnia odwiedzana była przez gejów od początku lat sześćdziesiątych do połowy lat osiemdziesiątych.

Monopol

Zabytkowy orbisowski budynek „Monopol” jest usytuowany w centrum Wrocławia przy ulicy Świdnickiej, obok Opery. „Monopol” to pięciogwiazdkowy hotel, w którym znajdowała się restauracja i kawiarnia. Kawiarnia zajmowała jedno długie pomieszczenie w kształcie litery „L” na parterze , z dodatkowym wejściem do restauracji. Sala była o dużej kubaturze, podparta kolumnami, z wolną przestrzenią na środku przeznaczoną na tańce.. Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych czynna była antresola – balkon nad wejściem do bufetu, gdzie również przy stolikach siedzieli konsumenci. Stoliki były czteroosobowe, kawiarnia mogła pomieścić około stu osób. Od ulicy były duże szklane witryny, przez które przechodnie mogli zlustrować gości lokalu. Pośrodku sali pod ścianą stał fortepian na którym grywał starszy pan. W późniejszym okresie konsumentom czas umilała drobna pani w średnim wieku, która grała na skrzypcach. Lokal ten w latach siedemdziesiątych i do połowy lat osiemdziesiątych był szczególnie oblegany przez gejów miejscowych i przyjezdnych. Największy tłok był w weekendy, w holu przed wejściem przez oszkloną ścianę gapowicze i szukający miejsca długo stali i czekali aż coś się zwolni. Niektórzy chodzili środkiem sali w tę i nazad i dosiadali się do znajomków lub upatrzonych swoich ulubieńców. Nieraz można było naliczyć dwudziestu, trzydziestu, a nawet do pięćdziesięciu gejów. Niektórzy geje, nie mogąc doczekać się wolnych miejsc, szli do kawiarni na pierwszym piętrze w tymże samym budynku powyżej toalety, gdzie Piękna Helena dawała nieraz swoje popisy. Często też przychodziły dwie starsze panie lesbijki, o ufarbowanych włosach, jedna na blond, druga czarno. Geje nazywali je Pixie i Dixie. Geje, którzy nieraz z nimi siedzieli, bardzo pochlebnie się o nich wyrażali. Wieczorami po spektaklach przychodzili aktorzy z opery, operetki, teatrów, niektórzy nawet z wiązankami kwiatów.


Tutaj mieściła się kiedyś kawiarnia „Monopol” – fot. Jan Snarski

Lokal ten był elegancki i drogi, odwiedzało zaś towarzystwo ludzi zamożnych i kulturalnych. Od czasu do czasu zjawiały się i przegięte ciotki jak: Piękna Helena, Ziuta Szastówna, Jaśka Konduktorka, Gęś Wyścigowa i inni. Niektórzy geje przy herbacie siedzieli cały wieczór.
Nikt nikogo nie wyganiał, wystarczyło cos zamówić. Kelnerki były uprzejme i sympatyczne, dobrze znały gejów uczęszczających do tego lokalu. Po kawiarni kręciło się też wielu cinkciarzy – handlarzy obcą walutą. Byli to młodzi bardzo przystojni chłopcy, niektórzy geje wzdychali do nich.
Kawiarnia „Monopol” znajdowała się około 100 metrów od deptaku gejowskiego, pikiety centralnej, położonej w pobliżu kościoła Bożego Ciała. Wielu gejów tu poderwanych, lub po zaspokojeniu chuci w owym przybytku – Błaszaku, szło na małą czarną do „Monopolu”. Konsumenci kawiarni korzystali z toalety znajdującej się na półpiętrze. Niektórzy z odległych stolików przechodzili przez całą salę, poczekalnię obok szatni po schodach na górę. Toteż za niektórymi uroczymi chłopcami pędzili napaleni geje. O ile chłopak był wolny i przypadli sobie do gustu, dochodziło do konsumpcji na miejscu. Wielu gejów poderwanych na pikiecie centralnej przychodziło do toalety kawiarnianej, aby dać sobie upust, gdyż była wygodna i niekrępująca. Wielu starszych gejów bardzo mile i pozytywnie wspomina ten lokal, widać, że wrył się on w ich życie i był dla nich całym światem.

„Bar Bistro Expresso” (Ciotoland)

„Bar Bistro Expresso” to był lokal Orbisu „Monopolu”. Mieścił się przy ulicy Świdnickiej vis a vis Opery Wrocławskiej, parę kroków od poprzednich lokali, „Teatralnej”, „Centralnej”, Monopolu” , nieopodal pikiety centralnej. Ksywę „Ciotoland” dla Baru Bistro wymyślili sami geje.

W lokalu było jedno pomieszczenie dla konsumentów, bufet w kształcie podkowy przy którym siedziało się na wysokich stołkach, a przy dwóch bocznych ścianach były blaty stolikowe, przy których również były wysokie stołki. Od ulicy drzwi i ściana była oszklona. Klientami baru byli w większości geje. Wielu z nich nie czuło w ogóle skrępowania, zachowywali się wylewnie, okazując swoje skłonności przy konsumentach heteroseksualnych. Barmanki tego lokalu bardzo dobrze znały stałych bywalców, z niektórymi z nich łączyła je wzajemna więź. Po zamknięciu lokalu, nieraz grupę gejów zapraszały na zaplecze, gdzie urządzano miłe pogawędki zakrapiane trunkiem. Wiele razy panie załatwiały gejom tani alkohol niedostępny w sklepie. Jedna z barmanek prowadziła pensjonat w górach, kilku z gejów skorzystało z tej oferty. W tym barku milicja kręciła reportaż do programu „997” o geju zamordowanym – Jance Denaturatce, gdyż ostatnio tu widziano go z dwoma osobnikami. Tu przyjezdny gej – doktor, z grubym portfelem zalał się w sztok, przed zamknięciem wyszedł do pobliskiej pikiety („blaszaka”), a za nim gej cygan (złodziej i bandzior) deptał mu po piętach i ciągnął gościa do siebie do domu, do Rynku. Inny gej, bywalec baru obserwował przebieg wydarzeń i zadzwonił na milicję. Milicja zjawiła się po czasie przy „blaszaku”, gej opisał całą sytuację i podał ulicę, gdzie cygan poprowadził ofiarę. Sądzę, że milicja zbagatelizowała sprawę, gdyż na drugi dzień rano sąsiedzi cygana znaleźli przy schodach ciało martwego doktora. Później geje relacjonowali, że cygan z kolega ogłuszyli gościa, potem okradli i chcąc się go pozbyć nieprzytomnego ciągnęli za nogi głową po schodach, zerwali kręgi szyjne i zostawili geja na dworze przy schodach na pastwę losu.
Lokal ten budził zainteresowanie wielu osób: heteroseksualnych, homofobów i dziennikarzy. Nieraz ciekawscy przechodnie przyglądali się przez szybę na konsumentów, rozmawiali i śmiali się patrząc. Ja siedząc w lokalu, gdy ich zobaczyłem kłaniałem się z uśmiechem, podnosząc rękę na powitanie. Od razu to ich paraliżowało i natychmiast odchodzili. Pewnego razu do baru przyszedł młody chłopak z dziewczyną, usiedli pod ścianą. Przy barku siedziało wielu gejów zakrapiając się alkoholem. Wśród nich był gej w średnim wieku z poderwanym chłopakiem. Po jakimś czasie chłopak poszedł do toalety, za chwilę jego kompan. W toalecie w drzwiach do kabiny był otwór, przez który można było zobaczyć co się dzieje w środku. Chłopak co przyszedł z dziewczyną w szybkim czasie popędził za nimi do toalety. Ciekawiło mnie jaki jest cel jego zainteresowania. Za chwilę wyszedł i zaczął na cały głos niby do dziewczyny mówić: „Oni w toalecie się pierdolą, uprawiają seks”. Nikt z otoczenia nie reagował. Po wyjściu gejów z toalety ów młody człowiek nadal perorował: „Zobacz wyszli i nikt z obsługi nie reaguje, ja to wszystko opiszę”. Dziewczyna uspakajała kolegę: „Daj spokój. Przestań”. On nadal: „Zobaczysz, zobaczysz, że ja to wszystko opiszę”. I rzeczywiście parę dni później ukazał się artykuł „Homoseks w toalecie” (Wieczór Wrocławia nr 228, 23/25.11.1990 r.).

Oto część artykułu:


Po ukazaniu się tegoż artykułu dyskutowano w Lambdzie Wrocław, ktoś z członków Lambdy miał interweniować, ale z czasem sprawa ucichła. Natomiast w barze – Ciotolandzie – powstało zamieszanie wśród personelu i dyrekcji Monopolu. Podjęto decyzję – zamknięto toaletę, a w jej miejscu zrobiono magazyn opakowań. Wkrótce potem bar zlikwidowano, a na jego miejscu powstała cukiernia „Babeczka”. Geje znaleźli się na bruku, ale nie całkiem bo działała już Lambda Wrocław, pozostał jeszcze deptak gejowski, pikiety, dworzec główny.


Na zdjęciu lokal, gdzie znajdował się Bar Bistro Expresso (obecnie Cukiernia Babeczka) – fot. Jan Snarski

Poza wyżej wymienionymi kawiarniami niektórzy geje odwiedzali inne lokale jak np. „Bombonierka” na Dworcu Głównym PKP na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Następnie : KDM, kawiarnię „Stylową”, Klub Dziennikarza – wszystkie znajdujące się vis a vis PDT i kawiarni „Centralnej”. W pobliżu deptaku gejowskiego – pikiety sądowej, geje zaglądali do restauracji „Bieriożka” przy rogu ulicy Krupniczej i Włodkowica.

Tuż po zamknięciu baru „Ciotolandu” wielu gejów uczęszczało do Cafe Teatralna, która znajdowała się na pierwszym piętrze tego samego budynku, tylko że wejście było od placu Teatralnego. W późniejszym okresie niektórzy geje odwiedzali „Jamę Michę” i „Książęcą” na Dworcu Głównym.

Po 1990 roku geje zaczęli bardziej się mobilizować. Stowarzyszenie Lambda Wrocław zaczęło organizować dyskoteki dla gejów i lesbijek. Później powstawały kluby typowo gejowsko – lesbijskie jak: „Oskar”, „Scena”, „Elektryczna pomarańcza – Klatka – Paradise Lost”, „Morskie Oko”, „Maskarada”. „Pink In Side”, „H2O”, „Czytelnia”, „Tom`s Club”, „Orthopedia”, „Cactus Club”.
Obecnie funkcjonują: „H2O”, „Orthopedia” i „Cactus Club”.

Jan Snarski – pasjonat teatru, działacz amatorskiego ruchu kulturalnego, miłośnik przyrody i ogrodnictwa, uprawia duży ogród działkowy, autor wielu listów, artykułów i publikacji w miesięcznikach „Inaczej”, „On i on” ,”Nowy Men”, dociekliwy tropiciel historii i życia „homiczego” nie tylko w Polsce.

Autorzy:

zdjęcie Jan Snarski

Jan Snarski [2]

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 315; nazwa: Jan Snarski