Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom

Inspiracją do napisania tego artykułu była moja czterdziestoletnia znajomość środowiska homoseksualnego we Wrocławiu. Oparłem się na własnych obserwacjach, dociekaniach, jak również na indywidualnych rozmowach ze starszymi bywalcami niniejszych kawiarni.

Teatralna

Kawiarnia „Teatralna” znajdowała się w centrum Wrocławiu, na parterze w budynku usytuowanym na rogu placu Teatralnego i ulicy Świdnickiej, vis a vis „Monopolu”. Wejście do kawiarni było na samym skrzyżowaniu tych ulic. Przed wejściem do lokalu widniał szyld „Teatralna”. Kawiarnia miała dwie sale. Jedna sala dla elity, druga dla „plebsu”. Sala dla elity była wyposażona w bardziej eleganckie stoliki i siedzenia, posiadała wykładzinę dywanową, a pośrodku sali stała duża palma. Sala druga była skromniej wyposażona, nie miała wykładziny, a pomimo to szczególnie okupowali ją geje. Do „Teatralnej” przychodzili znani artyści, aktorzy, ludzie kultury, miejscowi i przyjezdni. Poza śmietanką towarzyską przychodzili tu zwykli geje i przegięte „lelije” jak np.: Ruda Józka, Kaśka Herbówna… Teatralna słynęła nie tylko we Wrocławiu, ale ponoć także w kraju i za granicą. Kawiarnia znajdowała się około stu metrów od deptaku gejowskiego i pikiety centralnej – („blaszaka”) umieszczonej w parku Hanki Sawickiej w pobliżu kościoła Bożego Ciała. Wiele osób przychodziło prosto z pobliskiego „Pigalu” („Pekinu”), aby wypić kawę i zamienić parę słów z poderwaną osobą. Tuż przy sali, gdzie gościli geje znajdowała się toaleta. Przybytek ów posiadał dwie kabiny, przedzielone ścianką z desek w której były dziury, służące gejem do szukania chwil intymności.


Budynek w którym mieściła się kawiarnia „Teatralna” – fot. Jan Snarski

Krzysztof, jeden ze stałych bywalców tej kawiarni, pamięta ją od 1953 roku, gdy chodził jeszcze do klasy maturalnej. Prawdopodobnie „Teatralna” funkcjonowała już w drugiej połowie lat czterdziestych. Sędziwi geje twierdzą, że w 1960 roku lokal przestał funkcjonować, a towarzystwo przeniosło się do kawiarni „Centralnej”. Na miejscu kawiarni powstała stołówka dla studentów, którzy mieli akademik na wyższych kondygnacjach tego budynku. W chwili obecnej mieści się tu sklep „Rossmann”.

Centralna i Czardasz

Kawiarnia „Centralna” mieściła się w centrum Wrocławia przy ul. Świdnickiej na parterze Domu Towarowego (obecnie Renoma). Wejście było od placu Kościuszki.


Tu było wejście do kawiarni „Centralna” i restauracji „Czardasz” – fot. Jan Snarski

Z tego wejścia po lewej była kawiarnia „Centralna”, po prawej zaś restauracja „Czardasz”. Po środku szatnia i toaleta dla konsumentów kawiarni. „Centralna” była lokalem o dużej powierzchni, posiadała kilkadziesiąt stolików. Szczególnie do kawiarni przychodzili geje, chociaż w „Czardaszu” też można było wielu ich spotkać. Poza tym do „Czardasza” lubili zaglądać żołnierze wojska polskiego. Restauracja „Czardasz” miała swoją oddzielną toaletę, w której było trzy, albo cztery kabiny, przedzielone ściankami z desek. W przepierzeniach kabin, tak jak w toalecie kawiarni „Teatralnej” znajdowały się dziury (w gejowskim slangu nazywany „druślak”), bardzo pomocne w uprawianiu seksu. Kelnerki z „Centralnej” bardzo dobrze znały stałych bywalców, z niektórymi trzymały sztamę: rezerwowały im stoliki, radziły gdzie można się dosiąść i kogo poderwać. Kawiarnia tętniła życiem, dawała wielu gejom jedyną rozrywkę, możliwość spotkania się ze znajomymi i poderwania kogoś o pokrewnej duszy. Szczególnie w zimie wielu gejów przychodziło się ogrzać gorącym napojem prosto z deptaka gejowskiego „pikiety centralnej”, która znajdowało niedaleko. W późniejszym czasie kawiarnia bardziej przerodziła się w pijalnie piwa, ale też miała swoja klientelę. W końcu została zlikwidowana, a jego miejsce zajmuje obecnie dom towarowy. W środowisku mówiono, że szefem „Centralnej” był człowiek o podobnych upodobaniach seksualnych.

Kawiarnia odwiedzana była przez gejów od początku lat sześćdziesiątych do połowy lat osiemdziesiątych.

Monopol

Zabytkowy orbisowski budynek „Monopol” jest usytuowany w centrum Wrocławia przy ulicy Świdnickiej, obok Opery. „Monopol” to pięciogwiazdkowy hotel, w którym znajdowała się restauracja i kawiarnia. Kawiarnia zajmowała jedno długie pomieszczenie w kształcie litery „L” na parterze , z dodatkowym wejściem do restauracji. Sala była o dużej kubaturze, podparta kolumnami, z wolną przestrzenią na środku przeznaczoną na tańce.. Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych czynna była antresola – balkon nad wejściem do bufetu, gdzie również przy stolikach siedzieli konsumenci. Stoliki były czteroosobowe, kawiarnia mogła pomieścić około stu osób. Od ulicy były duże szklane witryny, przez które przechodnie mogli zlustrować gości lokalu. Pośrodku sali pod ścianą stał fortepian na którym grywał starszy pan. W późniejszym okresie konsumentom czas umilała drobna pani w średnim wieku, która grała na skrzypcach. Lokal ten w latach siedemdziesiątych i do połowy lat osiemdziesiątych był szczególnie oblegany przez gejów miejscowych i przyjezdnych. Największy tłok był w weekendy, w holu przed wejściem przez oszkloną ścianę gapowicze i szukający miejsca długo stali i czekali aż coś się zwolni. Niektórzy chodzili środkiem sali w tę i nazad i dosiadali się do znajomków lub upatrzonych swoich ulubieńców. Nieraz można było naliczyć dwudziestu, trzydziestu, a nawet do pięćdziesięciu gejów. Niektórzy geje, nie mogąc doczekać się wolnych miejsc, szli do kawiarni na pierwszym piętrze w tymże samym budynku powyżej toalety, gdzie Piękna Helena dawała nieraz swoje popisy. Często też przychodziły dwie starsze panie lesbijki, o ufarbowanych włosach, jedna na blond, druga czarno. Geje nazywali je Pixie i Dixie. Geje, którzy nieraz z nimi siedzieli, bardzo pochlebnie się o nich wyrażali. Wieczorami po spektaklach przychodzili aktorzy z opery, operetki, teatrów, niektórzy nawet z wiązankami kwiatów.


Tutaj mieściła się kiedyś kawiarnia „Monopol” – fot. Jan Snarski

Lokal ten był elegancki i drogi, odwiedzało zaś towarzystwo ludzi zamożnych i kulturalnych. Od czasu do czasu zjawiały się i przegięte ciotki jak: Piękna Helena, Ziuta Szastówna, Jaśka Konduktorka, Gęś Wyścigowa i inni. Niektórzy geje przy herbacie siedzieli cały wieczór.
Nikt nikogo nie wyganiał, wystarczyło cos zamówić. Kelnerki były uprzejme i sympatyczne, dobrze znały gejów uczęszczających do tego lokalu. Po kawiarni kręciło się też wielu cinkciarzy – handlarzy obcą walutą. Byli to młodzi bardzo przystojni chłopcy, niektórzy geje wzdychali do nich.
Kawiarnia „Monopol” znajdowała się około 100 metrów od deptaku gejowskiego, pikiety centralnej, położonej w pobliżu kościoła Bożego Ciała. Wielu gejów tu poderwanych, lub po zaspokojeniu chuci w owym przybytku – Błaszaku, szło na małą czarną do „Monopolu”. Konsumenci kawiarni korzystali z toalety znajdującej się na półpiętrze. Niektórzy z odległych stolików przechodzili przez całą salę, poczekalnię obok szatni po schodach na górę. Toteż za niektórymi uroczymi chłopcami pędzili napaleni geje. O ile chłopak był wolny i przypadli sobie do gustu, dochodziło do konsumpcji na miejscu. Wielu gejów poderwanych na pikiecie centralnej przychodziło do toalety kawiarnianej, aby dać sobie upust, gdyż była wygodna i niekrępująca. Wielu starszych gejów bardzo mile i pozytywnie wspomina ten lokal, widać, że wrył się on w ich życie i był dla nich całym światem.

„Bar Bistro Expresso” (Ciotoland)

„Bar Bistro Expresso” to był lokal Orbisu „Monopolu”. Mieścił się przy ulicy Świdnickiej vis a vis Opery Wrocławskiej, parę kroków od poprzednich lokali, „Teatralnej”, „Centralnej”, Monopolu” , nieopodal pikiety centralnej. Ksywę „Ciotoland” dla Baru Bistro wymyślili sami geje.

W lokalu było jedno pomieszczenie dla konsumentów, bufet w kształcie podkowy przy którym siedziało się na wysokich stołkach, a przy dwóch bocznych ścianach były blaty stolikowe, przy których również były wysokie stołki. Od ulicy drzwi i ściana była oszklona. Klientami baru byli w większości geje. Wielu z nich nie czuło w ogóle skrępowania, zachowywali się wylewnie, okazując swoje skłonności przy konsumentach heteroseksualnych. Barmanki tego lokalu bardzo dobrze znały stałych bywalców, z niektórymi z nich łączyła je wzajemna więź. Po zamknięciu lokalu, nieraz grupę gejów zapraszały na zaplecze, gdzie urządzano miłe pogawędki zakrapiane trunkiem. Wiele razy panie załatwiały gejom tani alkohol niedostępny w sklepie. Jedna z barmanek prowadziła pensjonat w górach, kilku z gejów skorzystało z tej oferty. W tym barku milicja kręciła reportaż do programu „997” o geju zamordowanym – Jance Denaturatce, gdyż ostatnio tu widziano go z dwoma osobnikami. Tu przyjezdny gej – doktor, z grubym portfelem zalał się w sztok, przed zamknięciem wyszedł do pobliskiej pikiety („blaszaka”), a za nim gej cygan (złodziej i bandzior) deptał mu po piętach i ciągnął gościa do siebie do domu, do Rynku. Inny gej, bywalec baru obserwował przebieg wydarzeń i zadzwonił na milicję. Milicja zjawiła się po czasie przy „blaszaku”, gej opisał całą sytuację i podał ulicę, gdzie cygan poprowadził ofiarę. Sądzę, że milicja zbagatelizowała sprawę, gdyż na drugi dzień rano sąsiedzi cygana znaleźli przy schodach ciało martwego doktora. Później geje relacjonowali, że cygan z kolega ogłuszyli gościa, potem okradli i chcąc się go pozbyć nieprzytomnego ciągnęli za nogi głową po schodach, zerwali kręgi szyjne i zostawili geja na dworze przy schodach na pastwę losu.
Lokal ten budził zainteresowanie wielu osób: heteroseksualnych, homofobów i dziennikarzy. Nieraz ciekawscy przechodnie przyglądali się przez szybę na konsumentów, rozmawiali i śmiali się patrząc. Ja siedząc w lokalu, gdy ich zobaczyłem kłaniałem się z uśmiechem, podnosząc rękę na powitanie. Od razu to ich paraliżowało i natychmiast odchodzili. Pewnego razu do baru przyszedł młody chłopak z dziewczyną, usiedli pod ścianą. Przy barku siedziało wielu gejów zakrapiając się alkoholem. Wśród nich był gej w średnim wieku z poderwanym chłopakiem. Po jakimś czasie chłopak poszedł do toalety, za chwilę jego kompan. W toalecie w drzwiach do kabiny był otwór, przez który można było zobaczyć co się dzieje w środku. Chłopak co przyszedł z dziewczyną w szybkim czasie popędził za nimi do toalety. Ciekawiło mnie jaki jest cel jego zainteresowania. Za chwilę wyszedł i zaczął na cały głos niby do dziewczyny mówić: „Oni w toalecie się pierdolą, uprawiają seks”. Nikt z otoczenia nie reagował. Po wyjściu gejów z toalety ów młody człowiek nadal perorował: „Zobacz wyszli i nikt z obsługi nie reaguje, ja to wszystko opiszę”. Dziewczyna uspakajała kolegę: „Daj spokój. Przestań”. On nadal: „Zobaczysz, zobaczysz, że ja to wszystko opiszę”. I rzeczywiście parę dni później ukazał się artykuł „Homoseks w toalecie” (Wieczór Wrocławia nr 228, 23/25.11.1990 r.).

Oto część artykułu:


Po ukazaniu się tegoż artykułu dyskutowano w Lambdzie Wrocław, ktoś z członków Lambdy miał interweniować, ale z czasem sprawa ucichła. Natomiast w barze – Ciotolandzie – powstało zamieszanie wśród personelu i dyrekcji Monopolu. Podjęto decyzję – zamknięto toaletę, a w jej miejscu zrobiono magazyn opakowań. Wkrótce potem bar zlikwidowano, a na jego miejscu powstała cukiernia „Babeczka”. Geje znaleźli się na bruku, ale nie całkiem bo działała już Lambda Wrocław, pozostał jeszcze deptak gejowski, pikiety, dworzec główny.


Na zdjęciu lokal, gdzie znajdował się Bar Bistro Expresso (obecnie Cukiernia Babeczka) – fot. Jan Snarski

Poza wyżej wymienionymi kawiarniami niektórzy geje odwiedzali inne lokale jak np. „Bombonierka” na Dworcu Głównym PKP na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Następnie : KDM, kawiarnię „Stylową”, Klub Dziennikarza – wszystkie znajdujące się vis a vis PDT i kawiarni „Centralnej”. W pobliżu deptaku gejowskiego – pikiety sądowej, geje zaglądali do restauracji „Bieriożka” przy rogu ulicy Krupniczej i Włodkowica.

Tuż po zamknięciu baru „Ciotolandu” wielu gejów uczęszczało do Cafe Teatralna, która znajdowała się na pierwszym piętrze tego samego budynku, tylko że wejście było od placu Teatralnego. W późniejszym okresie niektórzy geje odwiedzali „Jamę Michę” i „Książęcą” na Dworcu Głównym.

Po 1990 roku geje zaczęli bardziej się mobilizować. Stowarzyszenie Lambda Wrocław zaczęło organizować dyskoteki dla gejów i lesbijek. Później powstawały kluby typowo gejowsko – lesbijskie jak: „Oskar”, „Scena”, „Elektryczna pomarańcza – Klatka – Paradise Lost”, „Morskie Oko”, „Maskarada”. „Pink In Side”, „H2O”, „Czytelnia”, „Tom`s Club”, „Orthopedia”, „Cactus Club”.
Obecnie funkcjonują: „H2O”, „Orthopedia” i „Cactus Club”.

Jan Snarski – pasjonat teatru, działacz amatorskiego ruchu kulturalnego, miłośnik przyrody i ogrodnictwa, uprawia duży ogród działkowy, autor wielu listów, artykułów i publikacji w miesięcznikach „Inaczej”, „On i on” ,”Nowy Men”, dociekliwy tropiciel historii i życia „homiczego” nie tylko w Polsce.

Autorzy:

zdjęcie Jan Snarski

Jan Snarski

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 315; nazwa: Jan Snarski

33 komentarzy do:Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom

  • szarak

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    Dziękuję autorowi za tak ciekawy tekst, który przybliża czas wielu nam nieznane. Fajnie móc spojrzeć z innej perspektywy na miejsca, które mijamy nierzadko co dnia. Proszę o kolejne odcinki z gejowsko-lesbijskiej historii nie tylko Wrocławia. :* w dowód uznania

  • d.biskupa

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    Nic ciekawego. To samo już było w Lubiewie, tylko o niebo przyjemniej się to czytało. Nie jak jakąś inwentaryzację: sala o dużej kubaturze, stoliki czteroosobowe, przy stolikach konsumenci, bleeeee…

  • Lech

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    Ech… malkontenci, pewnie 20-letni, którym w d. się poprzewracało od dobrobytu, którzy nie znają innej rzeczywistości, bo urodzili się z klawiaturą w rękach, za przeproszeniem. Lubię czytać o historii, a historia LGBTQ jest o tyle ciekawa, że dotąd przemilczana i składana jest ze skrawków codzienności. Dużo mamy jeszcze do odkrycia.

  • Abiekt

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    „pewnie 20-letni, którym w d. się poprzewracało od dobrobytu” W imieniu 20-letnich wypraszam sobie ten poziom dyskredytowania rozmówcy.

  • Wrocman

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    Droga dupo biskupa, „Lubiewo” to fikcja literacka, a powyższy artykuł to rzeczywisty opis faktów i miejsc.
    Co za porównanie…. Naprawdę żenujące.

  • d.biskupa

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    Drogi Wrocmanie, zanim zaczniesz się żenować porównaniem do Lubiewa, racz zwrócić uwagę na trzy rzeczy. Po pierwsze, ile w Lubiewie fikcji, a ile faktów, to kwestia co najmniej rozmyta. To samo mogłabym zresztą powiedzieć o powyższym, gdybym chciała być złośliwa. Po drugie i ważniejsze, fikcja czy nie fikcja, śmiem twierdzić, że bez Lubiewa nie byłoby tekstu pana Snarskiego. Podobieństwa aż rażą. Po trzecie i najważniejsze, o wszystkim można pisać ładnie i ze swadą, albo tak, że zęby bolą. Howgh!

  • bywalec

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    Miło poczytać o lokalach, które już nie istnieją od wielu lat. Co by nie mówić, w PRL-u (równie nieprzyjaznym gejom jak wszystkie następujące po nim Rzeczpospolite…) geje żyli bardziej „na widoku” i bardziej zintegrowani ze społeczeństwem.
    Teraz wszyscy pozamykali się w swoich czterech ścianach i uprawiają seks waląc paluszkami w klawiaturę… lub w branżowych klubach, w których wypachnieni i wydepilowani metroseksualni geje snują sie bez celu pośród czerwonych serduszek i różowych poduszek (wrocławski Cactus Club).
    Taki po prostu beznadziejny jest obecny Wrocław i geje tu mieszkający.

  • pavel

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    Jako amator przewodnik po Wroclawiu i milosnik jego legend na pewno wlacze oprowadzanie po tych miejscach do moich wycieczek :)
    Fajny tekst:)

  • Soniasonia

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    W końcu nowy tekst do homikoteki :) Swoją drogą, ciekawią mnie szczególnie te „przegięte” cioty oraz para starszych lesbijek – czy oni byli publicznie znani, czy też się ukrywali, czy cały czas byli tacy, hmm, wyróżniający się, czy przebierali się tylko do wyjścia do kawiarni? Bardzo chętnie przeczytałabym więcej o życiu homoseksualistów przed ’90. Całusek za artykuł. :)

  • Marcin

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    Seks w toalecie = okropność!!!

  • Twoje imię 33

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    Co cię tak gorszy, Marcin? Przecież wśród homo szybki seks w kiblu to w sumie norma :)

  • Reader

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    „Co cię tak gorszy, Marcin? Przecież wśród homo szybki seks w kiblu to w sumie norma :)

    Być może dla Ciebie to norma, ale bądź łaskaw nie projektowac swojego hobby na resztę.

    [detr. uprasza o kulturę wypowiedzi]

  • junior

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    Interesujące. Przeczytałem z dużym zaciekawieniem.

  • merc

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    Reader, co ty imputujesz, chamku? Skąd wiesz, że to jego hobby? Gdzie on to napisał?

    [detr. uprasza o kulturę wypowiedzi]

  • merc

    [PS]

    Reader, przy okazji: sprawdź sobie polskie znaczenie słowa „projektować”. A może myslisz, że zabłyśniesz taką „ekstrabrzmiącą” naleciałością rodem z twojego (ukochanego zapewne) angielskiego?

  • reader

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    Ha, na początku bardzo mie zdumiał komentarz detrolatora do mojego wpisu, ale po namyślę dochodzę do wniosku, że dobrze się stało.
    Dlaczego? To prostę. Wychodzi na to, że insynuowanie komuś uprawiania seksu w toaletach jest uważane za obelgę i brak poziomu :) Świetnie!
    Tylko dlaczego, kiedy komentarz wcześniej niejaki 33 insynuował, że seks w toaletach jest normą dla homo, to pies z kulawą nogą nie zaprotestował, a i reakcji detrolatora nie było.
    Reakcje pojawiły się dopiero ..na mój protest.

    Zastanówny się kto może take bzdury pisać.
    -ktoś kto sam uprawia seks w toaletach i mysli, że reszta homo świata też tak ma. Taką osobe należy z błędu wyprowadzić i po kłopocie.
    -ktoś kto rozprowadza kłamliwe informacje o osobach homo. Tylko dlaczego takie rzeczy są tolerowane na portalu reklamującym się jako pozytywnie homoseksualny.

    A może polskie homiki tak juz przywykły do opluwania homoseksualistów jako grupy, ze nawet nie zauważaja i traktują jako rzecz normalną :)

    [upominam raczej za formę niż poglądy, z wyjątkami. poprzednie upomnienie dotyczyło formy. EOT. detr.]

  • zwykły przeciętny

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    proszę nie epatowac swoimi poglądami myslących inaczej na ulicach. nie wszyscy mają ochotę oglądać na wspólnych ulicach osoby różnej płci w wyuzdanych strojach i pozach. Jesli chcecie organizować parady to róbcie to w miejscach gdzie nie będziecie widoczni przez osoby których to razi lub obraża. Propagowanie parad na głównych ulicach miast jest brakiem tolerancji z Waszej strony dla zwolenników radyjka z torunia i zwykłych ludzi, któych nie interesuje orientacja seksualna podobnie jak nie interesuje to czy ktoś jest leworęczny, czy praworęczny.
    Pozdrawiam i życzę refleksji nad waszymi agrsywnymi postawami.

  • Marcin

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    Do „zwykłego przeciętnego” – zgodzę się z Tobą pod warunkiem, że wszyscy ludzie w Polsce umówią się między sobą, że nie będę więcej wychodzić na ulice domagając się swoich praw. Górnicy, pielęgniarki, lekarze, policjanci przestaną po wsze czasy strajkować. Niepełnosprawni, kobiety nie będą organizować marszów, pikiet ani innych manifestacji… Oczywiście jeśli tak się stanie, to będzie to równoznaczne z końcem demokracji. Bo demokracja, to również prawo do wyrażanie poglądów. Poza tym większość gejów czy lesbijek oraz biseksualistów nie wyróżnia się niczym z tłumu. A jeśli Cię irytuje kilka osób przebranych w komiczne kostiumy, to Twój problem. Mnie zebrania „moherowych beretów” też irytują, ponieważ treści, które są na takich zebraniach wyrażane obrażają mój zdrowy rozsądek. Niemniej nie jestem skłonny do nakłaniania kogokolwiek z owych „moherowych beretów”, aby nie postępował tak, jak sam uważa za słuszne.
    Osobiście w żadnej paradzie, ani marszu, nigdy nie uczestniczyłem. Zaczynam jednak myśleć, że powinienem. Jeśliby np. 50 tysięcy gejów i lesbijek wyszło naraz na ulice Warszawy domagając się równości praw, to być może większy byłby z tego pożytek, niż dotychczasowe zabiegi reprezentantów środowiska…
    Jeśli wygłaszanie poglądów uważa Pan za „agresywną postawę”, to proszę zauważyć, że w tym miejscu Pan jest tak samo „agresywny”. Pozdrawiam.

  • stereo-typ

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    @ zwykły przeciętny

    Nie wiem o jakich „wyuzdanych strojach i pozach” mowa i założę się, że Ty również nie wiesz. Naczytałeś się różnych „Naszych Dzienników” i „Gości Niedzielnych”, nasłuchałeś Panów Pospieszalskiego i Cejrowskiego a to naprawdę nie jest najlepsze żródło informacji o tym czym są, czemu służą i jak wyglądają parady. Poza tym jeśli sądzisz, że „zwolenników radyjka z torunia” nie interesuje nasza orientacja seksualna to jesteś w głębokim błędzie. Ona nie tylko ich interesuje. Zrobili z niej wręcz fetysz i jedyną podstawę do oceniania nas tak grupowo jak i indywidualnie.

  • bmx

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    @Marcin

    „Jeśliby np. 50 tysięcy gejów i lesbijek wyszło naraz na ulice Warszawy domagając się równości praw, to być może większy byłby z tego pożytek, niż dotychczasowe zabiegi reprezentantów środowiska…”

    Nie wyjdą, normalność jeszcze długo bedzie królować :)

  • stereo-typ

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    @ bmx

    Co dla Ciebie jest normalnością w tym kontekście? Szafa?

  • patrzalek

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    Przecież wy pieprzycie tutaj bez sensu i bez związku z tematem artykułu. Możecie sobie pójść gdzie indziej?

  • bmx

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    @stereotyp

    nie, kredens.

  • stereo-typ

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    @ bmx

    Wydaje Ci się, że jesteś zabawny? Masz rację – wydaje Ci się.

  • Grzegorzalbert

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    Dobry tekst! Tak trzymać Janku. Te historyczne miejsca w powojennym Wrocławiu kiedyś na pewno zyskają odpowiednie tabliczki ku pamięci. Ja bym jeszcze wystosował apel o odbudowę blaszaka !

  • joana

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    Co znaczy przegięte „lelije” i „przegięte ciotki”?

  • wojtek

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    historia …
    sam „nieco” młodszym od Jana jestem, ale znam i inne „historie” :-)

    PS. „Lubiewo” to też zbiór legend wrocławskich … Michalina przełożyła niby na język „literacki” …

  • .

    [nihil novi]

    Kiedyś kabiny w szaletach, dziś… to samo ale plus kabiny darkroomów.

  • vvv

    [Re: Wrocławskie kawiarnie za czasów PRL – przyjazne gejom]

    I pomyslec, ze studiowalem w takim miejscu, miedzy czteroma miejscami gdzie spotykali sie geje. Dokladnie po srodku :D A w barze monopolu, kupuje sie dobre pierogi :)
    Dzieki za taki ciekawe artykul :) Inaczej mozna spojrzec na Wroclaw :) )




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa