Psychoterapia

Wiesz… to wcale nie tak, że ja o tym nie myślę. Po prostu nikt już nie pyta. I tak rzeczywiście jest lepiej. Półtora roku temu, kiedy odeszła matka, rozpocząłem przymusową naukę godzenia się ze stratą w sposób, który nie jest zbyt elegancki, za to bardzo skuteczny. Ciągle go szlifuję.

Jaki sposób? Szybko zapominać.

Ależ tak, pamiętam, kim jesteś. Psychoterapeuta i gej w jednym. Przecież dlatego przyszedłem do ciebie. Wygodna ta kanapa. Gdybym musiał ci płacić, nie byłoby mnie tu. Nie wierzę w te rzeczy. Morza słów nie prowadzą donikąd… taki ze mnie filolog. Przelewanie z pustego w próżne. Ale niech ci będzie.

***

Miał na imię… czy to ważne dla tak zwanej terapii? No właśnie. Też tak sądzę.

Wygląd? Wystarczy, jeśli powiem, że dla mnie był fizycznym ideałem faceta? Dobra, zamknę oczy. Co widzę? Widzę każdy centymetr kwadratowy jego skóry. Moje palce w miejscach, gdzie żadne inne nie miały prawa się znaleźć. Widzę ciało, na widok którego wyję w duchu z radości.

Jak się poznaliśmy? To trochę długa historia, na pewno masz czas? OK, jak chcesz.

Najpierw sieć. Później spotkaliśmy się kilka razy. Nabrałem przekonania, że to nie moja liga fizyczności i zbyt mała dojrzałość psychiczna. Tak, widziałem jego zainteresowanie. Z ciężkim sercem zerwałem kontakt. Półtora roku później trafiłem na jego profil na portalu randkowym. Kilkanaście miesięcy zmieniło nas obu. On był dojrzalszy, ja trawiłem w sobie nagłą śmierć najbliższej osoby. Konstruowałem się na nowo.

Cierpliwie zniosłem wszystkie kubły zimnej wody, które wylał na mnie z powodu mojego poprzedniego zachowania. Znów zaczęliśmy się spotykać. Znasz to napięcie, kiedy obie strony mają duże podstawy do przypuszczeń o wzajemnym pożądaniu, ale nie zdobyły jeszcze całkowitej pewności? To był ten stan. W końcu objęliśmy się, przytuliliśmy… byliśmy razem.

***

Jedna rzecz z tych, które w nim pokochałem? Jedna? No OK, otwartość. Na życie. Na swoje gejostwo. Pierwszy facet, przy którym nie musiałem wstydzić się tego, kim jestem. Na nic uważać. Że się ludzie domyślą. Obaj chrzaniliśmy to tak samo. Żałuję, że właściwie tylko raz trzymaliśmy się za ręce w parku. Że nie przytulałem go na mieście, na powitanie czy pożegnanie.

Pojedyncze obrazy? Wolałbym nie. Skoro nalegasz… Tak, jest kilka. Gotowanie. Czas spędzony wspólnie na przygotowaniu potrawy smakował tak dobrze jak ona. Albo ta mała, zupełnie spontaniczna sprośność, której dopuściłem się, kiedy jadł obiad po pracy. I jeszcze jak siedzi na krześle przy kuchennym stoliku, w koszulce i bokserkach, je, robi coś lub zupełnie nic. Jak nachylam się zza jego pleców, gdy patrzy w monitor, obejmuję i przytulam twarz do policzka. Szalony taniec do Madonny na środku pokoju. Poranne pożegnania na stojąco, pocałunki. Szkoda, że moja śmierć nie przyszła właśnie wtedy, wiesz?

Mój dzielny facet nie załamuje się beznadziejną kwaterą, do której w końcu dotarliśmy, tylko zakasuje rękawy i naprawia żaluzje, dzięki czemu odzyskujemy prywatność i wracamy do względnej równowagi psychicznej. Na drugim końcu Polski otwieramy wino przy pomocy tłuczka do mięsa i noża. Słoneczny spacer plażą z Jelitkowa do Sopotu, zdjęcia, które robiłem, kiedy on rozdziewiczał morze. Nigdy do nich nie wracam.

Pamiętam, że prosiłeś, ale nie mam przy sobie żadnych zdjęć. Znajomi mówili, że pasujemy do siebie. Poczekaj… daj mi moment.

OK.

***

Czemu? A jak ci się wydaje? Bo jak widać zbyt wiele musiało nas też dzielić. Ale o tym tak samo nie chcę pamiętać. Kiedy objęci rozmawialiśmy nad ranem w łóżku, wiedziałem, że to nie ma żadnego znaczenia. Nie próbuj mi nawet wmawiać, że jest inaczej.

Za co jestem mu wdzięczny? Samą obecnością pomógł przetrwać czas po pogrzebie matki. Dał życiową radość, nie dostałem jej tyle od żadnego innego faceta. Nauczył z powrotem mówić kocham. I znów w to wierzyć.

Nie, to ja zrobiłem wszystko, co mogłem, żeby zerwać kontakt. Kiedy? Dwa miesiące później. Jednak nie potrafiłem inaczej. Dlaczego? Czy ty słuchałeś nmnie choć przez pięć minut? Może jakoś bym to wszystko wytrzymał. Ale zdałem sobie sprawę, że wkrótce dożyję dnia, w którym powie mi, że ma kogoś. Kontakt i tak zacząłby zanikać. Jak już wiesz, nie tak chciałem umierać.

Czy jeszcze czegoś żałuję? Tak. Że nie umiałem być lepszy. Że to, kim byłem, okazało się niewystarczające. Nie takie, jak miało być; jak chciałem, żeby było.

Co teraz czuję? Świetnie… akurat w tym momencie musiałeś o to zapytać. Czuję się, jakbym był gówno wart.

***

Mam nadzieję, że znalazł szczęście. Śnił mi się kilka razy, roześmiany. Kiedy zapomnę już całą resztę, tylko ten obraz zostanie w głowie.

Myślisz, że zapomnę?

prawiebrunet — polonista, dziennikarz i bankowiec; drugi, nieoficjalny mąż Tori Amos, mentalny brat Edyty Bartosiewicz; chodzący dowód na to, że wyjście z szafy na świat to właściwa decyzja; od ośmiu lat w sieci pod adresem www.prawiebrunet.pl

Autorzy:

zdjęcie prawiebrunet

prawiebrunet

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 66; nazwa: prawiebrunet

7 komentarzy do:Psychoterapia

  • Loth

    [Re: Psychoterapia]

    „otwieramy wino przy pomocy tłuczka do mięsa i noża”

    Hmm ja otwierałem już widelcem (wygina się…), nożem (kiepsko, nawet wiercenie nic nie daje…) i młotkiem (tylko małym, ale po uprzednim wbiciu czegoś metalowego np gwoździa, co często kończy się niepowodzeniem…) ;)

  • innynick

    [Re: Psychoterapia]

    hmmmm
    bułki maślane i sok pomarańczowy…
    najlepsze śniadanie… bo z nim…
    mimo ze juz osobno to wspomnienia zawsze zostaja… zawsze te najlepsze…

  • JarekCuritiba

    [Re: Psychoterapia]

    innynick:
    „mimo ze juz osobno to wspomnienia zawsze zostaja… zawsze te najlepsze… „

    Niech wspomnienia będę,
    niech wspomnienia nie dominują
    niech wspomnienia zamienią się w Nowe
    niech Nowe stanie się wspomnieniem
    niech nowe wspomnienie odpłynie

    Za oknem moim kasztany

  • [Re: ]

    Wspomnienia – żebym ja miał od życia chociaż tyle…

  • betka

    [Re: Psychoterapia]

    polonista? chyba grafoman. koszmarny banał.

  • Tom

    [Re: Psychoterapia]

    Zgrabny powrót na Homiki. Szkoda, że w takich okolicznościach. Proszę o więcej.

  • ckd

    [Re: Psychoterapia]

    Przypomina mi zupełnie „mojego” Manuela. Dokładnie te same uczucia, podobny finał.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa