Krótka historia yaoi

Zapewne część z Was słyszała o yaoi, baśniowych japońskich komiksach opiewających miłość homoseksualną między mężczyznami. Jeśli tak, zapewne macie już pewne pojęcie o regułach rządzących gatunkiem, jak również przeczytaliście najbardziej znane w Polsce tytuły, jak „Loveless”, „Gravitation” czy „Yami no Matsuei”. Czy zastanawialiście się jednak, dlaczego w Japonii męsko-męskie historie miłosne są obecne w głównym nurcie kultury, podczas gdy w świecie zachodnim stanowią niewielką niszę, a w Polsce aż do niedawna były całkowicie nieobecne? I jak trafiły do komiksów, a zwłaszcza do komiksów przeznaczonych dla nastolatek?

Seksualność w kulturze japońskiej

Należy zacząć od japońskiego sposobu pojmowania płciowości i seksualność. Szintoizm i buddyzm, dwie religie, które ukształtowały kulturę japońską nigdy nie piętnowały cielesności ani aktu seksualnego, a kulturze Azji Wschodniej obce było biblijne potępienie „sodomii”. W sztuce japońskiej od czasów średniowiecza znajdujemy przedstawienia miłości między osobami tej samej płci, jednak do większości należą dzieła o tematyce miłości męsko-męskiej. Podobnie jak w starożytnej Grecji, wykształcił się system, w którym dorosły (często żonaty) mężczyzna zobowiązywał się do wychowania chłopca, który równocześnie stawał się jego kochankiem. Tak działo się na dworach, wśród samurajów, a nawet buddyjskich mnichów! W przeciwieństwie jednak do Greków, Japończycy nie wiązali kategorycznie posiadania ciała danej płci i należenia do niej. W historii Japonii (a także krajów Azji Południowo-Wschodniej, ale to już inna historia) znajdujemy wiele przykładów crossdresserów – osób, które wybrały życie jako przedstawiciele odrębnej płci. Mężczyźni zostawali gejszami, kobiety mnichami, znany jest nawet przypadek kobiety-samuraja oraz szlacheckiej córki, która osiągnęła stopień generalski! Płynność płci demonstruje również tradycyjny teatr japoński – kabuki, w którym wszystkie role, także kobiece, odgrywają mężczyźni, oraz założona w 1913 roku jego przeciwwaga, Żeńska Rewia Takarazuka, gdzie z kolei aktorki wcielające się w role męskie stają się idolami nastolatek. Ten sposób pojmowania cielesności przygotował glebę pod mangę shojo (komiks dla dziewcząt), która często podejmuje tematykę transpłciowości, nawet, jeśli konkretny tytuł nie należy do yaoi ani yuri (komiks o uczuciu między dziewczętami).

Historia yaoi

No dobrze, ale w jakich okolicznościach powstała pierwsza manga yaoi? Odpowiedź brzmi: w kinie. W roky 1967 trzy nastolatki – Norie Masuyama, Hagio Moto i Keiko Takemiya – wybrały się na seans francuskiego filmu „Les Amitiés Particulieres” na podstawie przedwojennej powieści Rogera Peyrefitte. Film, opowiadający o miłości dwóch młodych chłopców w przyklasztornej szkole prowadzonej przez zakonników, zawierał wszystkie elementy charakterystyczne dla wczesnego yaoi – romantyczną, smutną fabułę, poetyczny klimat oraz nawiązania do historii i sztuki, wymagające od czytelnika szerokiej znajomości tematyki. Seans filmu zmienił życie całej trójki – Masuyama zaczęła pisać powieści, a Moto i Takemiya mangi poświęcone tematyce miłości między chłopcami (na historie o dorosłych mężczyznach trzeba będzie jeszcze trochę poczekać). W 1970 Takemiya zadebiutowała graficznym opowiadaniem (drobny utwór komiksowy liczący do stu stron) „In the sunroom”, historią wakacyjnego romansu, w którym umieściła pierwszą w mandze scenę pocałunku między chłopcami. Rok później Moto wydała nieco dłuższe „Juichigatsu no Gimnasium”, komiks gotycko-kryminalny, w której ważną rolę odgrywa wątek fascynacji pomiędzy dwoma chłopcami o identycznych twarzach. Pierwszą dłuższą serią z elementami yaoi było wydawane w latach 1972-76 „Poe no Ichizoku”, historyczny dramat fantasy o wampirach przemierzających Europę przez wieki. Uczucie łączące głównych bohaterów, Edwarda i Allana, jest oczywiste nawet dal kogoś, kto nie miał nigdy styczności z yaoi. Chociaż bohaterowie nigdy nie wyznają sobie na kartach mangi miłości, zachowują się jak małżeństwo, a przez jakiś czas obaj „chłopcy” wspólnie wychowują dziewczynkę, co można uznać za najwcześniejsze przedstawienie homorodziny w komiksie.

W kolejnych latach nie pojawia się zbyt wiele nowych tytułów, jednak są one ważnymi przystankami w historii gatunku. W 1974 roku Keiko Takemiya wydaje kolejne opowiadanie graficzne „Natsu e no Tobira”, opowiadające o dorastaniu piątki młodych ludzi. Bohaterem mangi jest Marion, chłopiec, który uważa, że miłość jest dla głupców, a w życiu liczy się tylko logika. Przyjdzie mu zmienić zdanie, gdy sam się zakocha… Biorąc pod uwagę, że jego obiektem miłości jest dama lekkich obyczajów sytuacja jest wystarczająco skomplikowana, a gdy dodamy do tego zakochanych w Marionie pannę z dobrego domu Ledanię i jednego z jego kolegów… Cóż, raczej nie spodziewajmy się szczęśliwego zakończenia. Filmowa ekranizacja tej historii z roku 1978 była pierwszym anime zawierającym wątki yaoi. Nieco później w tym samym roku Hagio Moto rozpoczyna publikację przełomowej serii „Thomas no Shinzo”. Historia ta jest rodzajem fan fiku do „Les Amitiés”, zaczynającym się w momencie, w którym kończy się film, a równocześnie rozwinięciem wcześniejszej mangi Moto, „Juichigatsu no Gimnasium”. „Serce Tomka”, mimo, iż liczy tylko dwa tomy, weszło do historii mangi jako pierwsza seria yaoi, w której bohaterowie bezpośrednio mówią o swoich uczuciach, a także seksualności. Młody Thomas Werner popełnił samobójstwo. Uczniowie i personel szkoły są zszokowani. Jedyną zachowującą spokój osobą jest Juli Baihan. Krążą plotki, że to on jest sprawcą śmierci chłopca. Jakby tego było mało, do szkoły przybywa Eric Frueling, wyglądający jak brat bliźniak nieszczęsnego Tomka! Chłopca ta sytuacja początkowo irytuje, później jednak stara się zbliżyć do Juliego, zafascynowany starszym chłopcem. Jest to jedna z niewielu wczesnych yaoi, które nie mają tragicznego zakończenia (mimo, że jest bardzo smutna). Na wątkach z mangi oparto film aktorski „Summer Holiday” (1989).

Rok 1976 jest dla yaoi przełomowy. Prace w tym gatunku pisze dwóch nowych autorów, poszerzona zostaje także problematyka. Jako pierwsza debiutuje Yasuko Aoike z „Eroica Yori Ai wa Komete” oraz „Eve no Musukotachi”. Obie te prace charakteryzuje znacznie lżejszy klimat w porównaniu do wcześniejszych serii oraz wprowadzenie elementów humorystycznych. Ciągle wydawana „Eroica” opowiada o perypetiach hrabiego Doriana Red Glorii i jego obdarzonych zdolnościami paranormalnymi przyjaciół, którzy wykorzystują swoje zdolności, kradnąc dzieła sztuki. Doriana ciągle ściga agent Klaus Heinz von dem Eberbach, który na swoje nieszczęście staje się obiektem gorącej miłości hrabiego! Fascynację światem sztuki oraz bohemą artystów widać również w siedmiotomowych „Synach Ewy”. Justin, Heath i Virgil, młodzi brytyjscy muzycy po wypróbowaniu nowej „mieszanki niestandardowej”, narkotyku halucynogennego przenoszą się do galaktyki Drogi Różanej (Van Rose), gejowskich zaświatów. Do tego dziwnego miejsca trafiają po śmierci ludzie, którzy pochodzą od przodków powitych przez samą Ewę, bez udziału Adama (jakkolwiek absurdalnie by to brzmiało). Za życia takich ludzi można rozpoznać po… pociągu do osób własnej płci. Podczas podróży po Van Rose bohaterowie spotykają wiele słynnych postaci historycznych, o których plotkowano, że byli homo- lub biseksualistami, między innymi Marię Antoninę, Wacława Niżyńskiego oraz… Josepha Goebbelsa. Niezły odlot, prawda?

Autorem, którego łączenie z yaoi na pierwszy rzut oka wydaje się dziwne, jest Osamu Tezuka, zmarły już „Bóg Mangi”, który po wojnie stworzył japoński przemysł komiksowy właściwie od podstaw. Osamu znany jest przede wszystkim ze swoich mang przeznaczonych dla dzieci i nastoletnich chłopców, należy jednak zauważyć, że Tezukę zawsze najbardziej interesowali ludzie i społeczeństwo, nie należy się więc dziwić, że w jednej ze swoich mang podjął problematykę LGBT. Trzytomowe „MW” (1976-78) jest opowieścią o szaleństwie. Koniec lat sześćdziesiątych. Nastoletni hipis Garai wraz z grupą podobnych mu, nieszczególnie sympatycznych osobników spędza wakacje na egzotycznej wyspie na Pacyfiku, mając nadzieję na zbicie fortuny przez rozprowadzanie narkotyków wśród bogatych turystów. Tam zakochuje się w dziesięcioletnim Yuki Michio, który wraz z wujem przypłynął na wyspę jachtem. Młodzieńcowi udaje się uwieść chłopca i spędzić z nim upojną noc w dżungli. Gdy jednak rano wracają do portowego miasteczka zastają wszystkich jego mieszkańców martwych, a pozycje w jakich znajdują się ciała sugerują śmierć w męczarniach. Turyści i miejscowi okazali się być ofiarami wycieku trującego gazu MW, który przechowywano na wyspie. Tragedia mocno odbija się na obu. Garai zrywa z dotychczasowym życiem i zostaje księdzem, nie chce jednak i nie potrafi zerwać swojego romansu z Michio. Młodszy chłopiec również się zmienił. Stał się seryjnym mordercą, szczególną przyjemność czerpiącym z zabijania młodych dziewcząt. Jest to jedna z niewielu mang yaoi, która nie była pisana z myślą o kobiecych czytelnikach. Seria bardzo przypomina powieści o homoseksualistach pisane przez nich samych, zwłaszcza twórczość Christophera Rice („Gęstwina dusz”, „Śnieżny ogród”). Pomimo bardzo negatywnego przedstawienia głównych postaci mangi w żadnym wypadku nie można uznać za homofoniczną, wręcz przeciwnie – autor w wielu miejscach zwraca uwagę na dyskryminację osób homoseksualnych w społeczeństwie, stanowczo stojąc w obronie pokrzywdzonych.

Prawdziwą sensacją była nowa manga Keiko Takemiyi, „Kaze to Ki no Uta” (1976-91). Była to pierwsza manga, która pokazywała stosunek homoseksualny. W przeciwieństwie jednak do współczesnych pornograficznych yaoi, każda scena erotyczna była uzasadniona logiką fabuły i ważna dla jej rozwoju, a sceny seksu były też przestawione w sposób mający więcej wspólnego ze sztuką niż genitalną erotyką służącą do podniecenia czytelników. Nawet dzisiaj „Kaze” pozostaje najszerzej znaną i jedną z ulubionych mang yaoi. Francuska szkoła z internatem dla chłopców, koniec XIX wieku. Czternastoletni Gilbert Cocteau jest czarną owcą placówki – nauka jest ostatnią rzeczą jaka mu chodzi po głowie, a fakt, że dotychczas nie został ze szkoły wydalony zawdzięcza intymnym relacjom z dyrektorem. Chłopak jest przez pozostałych uczniów traktowany z pogardą. Sprzeciwia się temu Serge Battour, nowy uczeń, który pojmuje, jak musi czuć się Gilbert – sam wiele wycierpiał z powodu ciemnej karnacji oraz pochodzenia (jego matka była prostytutką). Serge postanawia zostać jego przyjacielem i nie zraża go sprzeciw drugiego chłopca, gdyż czuje, że zachowanie Gilberta wynika z krzywd, których wcześniej doznał. Na podstawie trzech z siedemnastu tomów w 1987 roku nakręcono film animowany , dostępny jednak tylko na video ze względu na sceny erotyczne.

Od tego momentu yaoi stało się bardzo popularne. Słynne mangaistki, taki jak Riyoko Ikeda, Ryoko Yamagishi oraz Yumi Oshima zaczęły umieszczać w swoich mangach wątki yaoi, a w 1978 roku Masuyama, Takemiya i wybitna pisarka science fiction Kaoru Kurimoto założyły magazyn publikujący wyłącznie yaoi – „June”. Nazwa magazynu, zgodnie z założeniami ówczesnego yaoi, uwielbiającego piękno i Europę, jest hołdem dla Jeana Geneta, francuskiego „pisarza wyklętego”, w swoich powieściach często poruszającego wątki homoseksualne. W tym samym roku debiutował w „June” Maya Mineo ze słynną mangą „Patalliro” (1978-84). Surrealistyczna, przypominająca skecze Monthy Pythona oraz musical „Producenci” komedia opowiada o dziwacznych przygodach młodego (acz złośliwego i sprytnego niczym starca) księcia małego państewka wyspiarskiego, „krainy wiecznej (deszczowej) wiosny” Malynery, tytułowego Patalliro, na którego życie czyha niekończąca się kolejka pięknych młodzieńców. Dzieciak ma szczęście – jego obrońcą jest James Bancoran, Agent Jej Królewskiej Mości, któremu żaden chłopiec się nie oprze oraz armia Cebulogłowców, sprytnych ochroniarzy księcia. Gdyby i to nie pomogło, każdego osobnika o ślicznej buzi powali Maraichi, „żona” Bancorana, chorobliwie zazdrosny o chłopaka. Natychmiast po publikacji manga zyskała ogromną popularność, także wśród chłopców, co o tyle dziwne, że komiks zawiera liczne sceny i podteksty homoerotyczne. „Patalliro” to także pierwsze yaoi zaadaptowane na serial telewizyjny – w latach 1983-84 wyemitowano w sumie 52 odcinki – rekord do dzisiaj niepobity przez żadną serię yaoi sensu stricte. Warto też zauważyć, że „Patalliro” jest pierwszą mangą, w której zastosowano podział na seme i uke (chociaż mało kto dziś nazwałby noszącego włosy do pasa i malującego oczy Bancorana seme), który odtąd towarzyszy prawie wszystkim mangom yaoi, niekiedy przybierając patologiczne formy („Okane ga nai” Hitoyo Shinozaki z 2002 roku).

Femme/butch

W tym momencie zapewne czytelnicy, którzy dotychczas nie słyszeli o yaoi poczują się zagubieni. Seme? Uke? Już śpieszę z wyjaśnieniami. Otóż na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych utrwalił się w mandze yaoi podział analogiczny do występującego w kulturze lesbijskiej femme i butch. Uke to femme, a seme butch. Seme jest „tą męską” połową związku, a przynamniej bardziej męską niż uke. Zwykle postaci seme charakteryzują się silną osobowością i niechęcią do wyrażania uczuć. Uke jest często młodzieńcem delikatnej budowy, o dużych oczach i często długich, kręconych włosach. Obowiązkowo musi być bardziej emocjonalny od swojego partnera. Pod koniec lat osiemdziesiątych popularne stały się historie, w których między bohaterami występuje kilkuletnia różnica wieku, dzięki czemu wprowadzono element zależności emocjonalno-ekonomicznej. W mangach rysowanych po roku 2000 widać dążenie do pozbycia się postaci uke na rzecz romansu dwóch seme – swoista antyteza modelu uke x uke z lat siedemdziesiątych. Najczęściej efekt jest taki, że nagle jeden z nich okazuje się być psychicznym uke…
Kolejną ważną dla historii gatunku serią było „Hi Izuru Tokoro no Tenshi” Riyoko Yamagishi. Wydawana w latach 1980-84 czterotomowa manga historyczna opowiada o księciu Shutoku, władcy Japonii z szóstego wieku, który sprowadził do kraju buddyzm. Manga okazała się dla publiczności szokująca, gdyż przedstawiała powszechnie czczonego bohatera jako biseksualnego crossdressera – w Polsce podobne kontrowersje mogłaby wywołać powieść przedstawiająca w taki sposób Adama Mickiewicza albo Tadeusza Kościuszkę. Pomimo nietypowego podjęcia tematu, manga jest bardzo wartościowa ze względu na szczegółowe przedstawienie realiów historycznych i wysokie wartości artystyczne.
Lata osiemdziesiąte przyniosły w końcu to, na co wielu czytelników czekało – yaoi, w którym bohaterami są dorośli mężczyźni. Pierwszą tego rodzaju mangę, po kilku latach milczenia (zajmowała się wtedy pisaniem mang science fiction) wydała Hagio Moto. „Marginal” (1985-87, pięć tomów) opowiada o świecie zamieszkanym wyłącznie przez mężczyzn, w którym kobiety wymarły (jedyne w swoim rodzaju podjęcie motywu „świata jednej płci”, w których to powieściach zawsze wymierali mężczyźni). Czy wobec tego ludzkość czeka zagłada? Niekoniecznie. W pałacu największego miasta mieszka Matka, rodząca co roku setki dzieci ostatnia kobieta. Jednak pewnego dnia zostaje zamordowana i ludzkości zagroziło wymarcie. Mniej więcej w tym samym czasie pustynny nomada Grindzia znajduje w pobliżu oazy Kirę, dziwne dziecko, delikatnej budowy i o wydatnych kłach. Klan Grindzii postanawia sprzedać chłopca w mieście. Jego kupcem staje się Asziżin, młody mężczyzna uważany przez współplemieńców za czarownika. Wkrótce trójka bohaterów będzie musiała zmierzyć się z tajemnicą o niewyobrażalnych rozmiarach… „Marginal” jest niezwykle wartościowym komiksem, jako iż podejmuje problematykę płci i płciowości, jak również jest polemiką ze znanymi, wcześniejszymi powieściami science fiction. Razem z „Thomas no Shinzo” jest to najwybitniejsza manga Autorki.

„Nemureru Mori no Binan” Akisato Wakuni (1986) również opowiada o dorosłych mężczyznach. Jest to bardzo realistyczna powieść psychologiczna, jak również pierwsza manga poruszająca problematykę coming out, homofobii oraz AIDS. Rok 1982. Hisatsugu Tomoi, młody lekarz, który niedawno ukończył studia, przenosi się do Nowego Jorku, by pracować w tamtejszym szpitalu. W rzeczywistości to nie lepsze zarobki skłoniły go do decyzji, lecz pragnienie ucieczki przed rodzicami. Hisatsugu jest homoseksualistą i wie, że jego rodzice odrzucili by go, gdyby się o tym dowiedzieli. W Nowym Jorku młodzieniec poznaje doktora Richarda Steina i wkrótce dwoje lekarzy staje się kochankami. Kontynuacją mangi jest wydana rok później „Tomoi”, a niektórzy bohaterowie pojawiają się także w znacznie lżejszej i bardziej komediowej mandze Autorki z 1988 roku „BBB”.

Mangi z końca lat osiemdziesiątych są bardziej znane wśród polskich czytelników. Najważniejsze z nich to wydawany z długimi przerwami „Earthian” (1988 – 2002) Yun Kogi oraz „Zetsuai” Minami Ozaki (1989 – 2005). Pierwsza z nich to romantyczny dramat fantasy. Mieszkańcy planety Eden od tysiącleci obserwują rozwój cywilizacji ludzkiej. Gdy jednak rozwój technologiczny wymyka się ludziom spod kontroli i zaczyna zagrażać życiu na całej planecie, „bogowie” poważnie zastanawiają się nad interwencją i usunięciem zagrażającego mu „wirusa”. Ostatecznie Komisja ds. Badań Ziemskich dała ludzkości szansę – na powierzchnię planety zostają zesłane pary aniołów. W każdej jeden anioł zbiera materiały na korzyść ludzkości, a drugi przemawiające za jej zniszczeniem. Tymczasem Eden dosięga zaraza, nazwana „Czarnym Rakiem”. Pierwszą jej oznaką jest zmiana koloru skrzydeł z naturalnego, białego, na czarny. Po upływie kilku tygodni od momentu, gdy wszystkie pióra stają się czarne, anioł umiera. Źródło choroby nie zostało odkryte, podobnie jak sposób przenoszenia się, toteż pojawienie się czarnoskrzydłego dziecka musiało wzbudzić przerażenie. Takim dzieckiem jest Chihaya, główny bohater mangi. Jako odmieniec współczuje ludzkości, więc na Ziemi stara się zebrać jak najwięcej plusów. Partneruje mu Kagetsuya, zamknięty w sobie młodzieniec, ukrywający miłość do Chihayi (homoseksualizm jest w Edenie zakazany). „Zetsuai” jest uważane za klasyczny przykład yaoi, idealnie spełniający definicję gatunku. Ta dwudziestotomowa saga opowiada melodramatyczną historię miłości Kojiego Najio, rozpaczliwie szukającego kogoś, kto by go pokochał piosenkarza rockowego oraz Takuto Izumi, stroniącego od ludzi piłkarza z traumatyczną przeszłością (matka zabiła ojca na jego oczach). Na podstawie obu tytułów nakręcono serie OVA (only video animation – dostępne tylko na video): trzy odcinki „Earthiana” (nie adaptację mangi, lecz historie uzupełniające jej fabułę) oraz dwa „Zetsuai” (plus jeden teledysk, opowiadający fabułę mangi przy pomocy symbolicznych obrazów).

Początek lat dziewięćdziesiątych to również czas debiutu grupy CLAMP, znanej w Polsce, jako iż wydano w naszym kraju ich mangę „X”. Na grupę składają się odpowiedzialna za fabułę Nancy Okawa oraz rysowniczka Mokona Apapa, odpowiedzialna za charakterystyczną, piękną i szczegółową kreskę grupy, przy pracy nad niektórymi seriami zastępowana przez Tsubaki Nekoi. Fascynację yaoi można zauważyć w większości ich mang. Miłość między mężczyznami jest drugoplanowym wątkiem w mangach magical girls: „Rayearth”, „Card Captor Sakura”, „Clover”, a także paranormal mystery manga „Goho Drug”. Jednak ich najważniejszym wkładem w historię gatunku jest pięciotomowy „Tokyo Babylon” (1990-94). Jest to manga w stylu zbliżona do „Z archiwum X”, jednak bardziej niż słynny serial skupia się na psychice bohaterów (nawet postaci epizodyczne mają osobowość i dobrze udokumentowane motywy postępowania). Na pierwszym planie mamy trójkę bohaterów: Subaru Sumeragi, nieśmiałego, pozbawionego przyjaciół nastoletniego szamana, który większość czasu poświęca egzorcyzmom i niwelowaniu skutków używania groźnych zaklęć przez amatorów, jego siostrę Hokuto, zafascynowaną krawiectwem i yaoi (tak!) pewną siebie nastolatkę, oraz znajomego rodzeństwa, Seishiro Sakurazuka, weterynarza, który jednak skrywa pewną tajemnicę. W trakcie akcji mangi czytelnik obserwuje powolne narodziny i rozwój miłości Subaru do przyjaciela, by pod koniec doznać szoku za sprawą nieoczekiwanego zwrotu akcji. Trójka głównych bohaterów odgrywa ważną rolę w apokaliptycznej mandze „X” (1992 – ), która została w Polsce licencjonowana przez JPF. Na podstawie obu tytułów powstały liczący 25 odcinków serial, pełnometrażowy film oraz dwa odcinki OVA, jednak elementy homoromantyczne zostały z nich całkowicie wyrzucone.

Niezwykle innowacyjną mangą była „Boku wa Konomama Kaeranai” Kazuny Uchidy, sześciotomowa historia trójkąta miłosnego publikowana w latach 1992-96. Ritsuro i Ken są przyjaciółmi, mimo, że niemal wszystko ich różni – Ritsuro jest wzorowym uczniem i optymistycznie nastawionym do życia nastolatkiem, podczas gdy Ken jest osobowością depresyjną, na co bez wątpienia ma wpływ praca chłopca – jest on bowiem męską prostytutką. Ken próbuje dać przyjacielowi do zrozumienia, że przyjaźń nie jest wszystkim, co pragnie z nim dzielić. Gdy tamten okazuje się być głuchy na aluzje, chłopak postanawia podjąć drastyczną akcję – uwodzi i pozbawia dziewictwa dziewczynę Ritsuro, Noe. Zrozpaczona panna wyjawia wszystko ukochanemu i pragnie do niego wrócić, zostaje jednak odrzucona. Ritsuro postanawia zapłacić byłemu przyjacielowi za okrutny cios, jednak ironicznym zrządzeniem losu obaj chłopcy kończą sprzeczkę w łóżku! Od tego czasu stają się parą, choć ich wzajemne relacje są pełne konfliktów. Pozostaje jednak Noe. Gdy dziewczyna widzi, dla kogo została rzucona, postanawia zemścić się na obu chłopcach. Jej zemsta będzie słodka i okrutna… W mandze tej po raz pierwszy został zakwestionowany podział na uke i seme, a także jedną z głównych postaci stała się dziewczyna, podczas gdy we wcześniejszych produkcjach postaci kobiece odgrywały co najwyżej role drugoplanowe. W roku 1996 ukazał się odcinek OVA, będący wprowadzeniem do fabuły mangi, w którym wykorzystano najnowsze osiągnięcia techniki, dzięki czemu uzyskano wspaniały efekt wizualny – mimo iż obecnie grafikę komputerową uważamy za oczywistość, OVA nadal budzi podziw ze względu na dbałość o szczegóły rysunku.

Od połowy lat dziewięćdziesiątych yaoi święci triumfy na rynkach zarówno japońskim, jak i zagranicznych. Większość serii z tej dekady jest znanych Czytelnikom (A jeśli nawet nie, to łatwo znaleźć o nich informacje w internecie.), dlatego uważam, że naszą podróż przez historię gatunku można zakończyć w tym miejscu. Mam nadzieję, że spodobał Wam się mój nie tak znów krótki esej oraz że zachęcił on Was do sięgnięcia po opisane przeze mnie serie.

Ilustracje:

„Kaze to Ki no Uta” autorstwa Keiko Takemiyi tom 1 strona 48 w tłumaczeniu Persepolis:
http://persepolis130.livejournal.com/

„Marginal” Hagio Moto tom 1 strona 57 w tłumaczeniu grupy Pink Panzer:
http://www.pink-panzer.com/

„Natsu e no Tobira” Keiko Takemiyi strona 60 w tłumaczeniu grupy Doki Doki:
http://www.aragami.org/doki.php

„Patalliro” Mai MIneo tom 2 strona 123 w tłumaczeniu Emeryl:
http://www.sakuracities.com/yaoigames/

„Poe no Ichizoku” Hagio Moto tom 1 strona 254 w tłumaczeniu grupy Obsession:
http://ob-session.blogspot.com/

„Thomas no Shinzo” Hagio Moto tom 1 strona 17 w tłumaczeniu Yuu i Gabriele

Tekst ukaże się w czwartym numerze magazynu „The Cold Desire”. Zapraszam do kupna na stronie: http://yaoi.com.pl

Aleksandra Lazarek – Małoletnia maniaczka słowa pisanego i przyjaciółka wszystkiego, co żyje.

Autorzy:

zdjęcie Aleksandra Lazarek

Aleksandra Lazarek

studentka anglistyki na Uniwersytecie Śląskim ucząca się języków azjatyckich. Jej zainteresowania obejmują zagadnienia kolonizacji i postkolonializmu, historię i kulturę nie-białych mieszkańców obu Ameryk, wszystko, co związane ze Wschodnią Azją, zoopsychologię, anatomię ewolucyjną, wyższą fizykę, mistycyzm i teorie z pogranicza nauki oraz fenomen fanfiction. Pokorny sługa kotki – Tej, Która Ma Wiele Imion, a która obecnie dla świętego spokoju została Małpą.

156 komentarzy do:Krótka historia yaoi

  • Zen

    [Re: Krótka historia yaoi]

    Bardzo ciekawa sprawa, po raz pierwszy zbliżylem sie do zrozumienia tego fenomenu. Dziękuję za artykul!

  • czytelniczka

    [Re: Krótka historia yaoi]

    Fascynujący tekst, szkoda tylko, że obrazki takie mało czytelne… Niesamowity wkład informacyjny dla takiego totalnego laika jak ja.

    No i chyba zbyt długi i zbyt wymagający wysiłku, by rozpętała się tu w komentarzach standardowa wojenka wiadomo-kogo ;) .

  • Komar

    [Re: Krótka historia yaoi]

    To bardzo dobrze, nie wszystko wymaga komentarza, ta historia yaoi jest naprawdę fascynująca, ale cała Japonia ze swoją odrębnością kulturową jest fascynująca!

  • Sven

    [Re: Krótka historia yaoi]

    Fajny i ciekawy artykuł. Ostatnimi czasy ,,homiki” były na dobrej drodze do zmiany image’u. Kiedyś były portalem skoncentrowanym na kulturze, tym czasem od pewnego czasu połowę miejsca zajmowały teksty o tym jak ma wyglądać ustawa o związkach, co przynajmniej w obecnej rzeczywistości politycznej było tylko grą wyobraźni … .

    Ten artykuł (jak również wcześniejszy o Iwaszkiewiczu) pozwala mieć nadzieję, że homiki wrócą do swojego dawnego profilu.

  • do Svena

    [Re: Krótka historia yaoi]

    Nie kojarzę dawnego profilu homików, a zaglądam od 2 lat regularnie i publikacje niemające związku z kulturą akurat bardziej cenię, bo jednak skądś czerpać wiedzę należy. Myślisz, że te teksty o ustawie były zbędne? Mylisz się, to najważniejsze teksty dla mnie w ostatnim czasie, pokazały mi, co oznacza tak naprawdę w realu ustawa o związkach partnerskich, bo dotąd się o tym mówiło o możliwości, a analiz mówiących co się za tym kryje było mało. Oczywiście to nie przeszkadza, by o kulturze też się pisało, ale ja bym nie wprowadzał separatyzmu.

  • imię jego 44

    [Re: Krótka historia yaoi]

    Teksty o ustawie nie były zbędne, może tylko zbyt wiele ich było, zbyt chaotycznie to wygladało… Można było odnieść wrażenie, że portal zaczyna się bawić w politykę, co jest dyskusyjne. Zapewne jednak wielu bardzo się podobało, sądząc choćby z temperatury dyskusji w „komentarzach”.

  • Sven

    [Re: Krótka historia yaoi]

    Nie mam nic przeciwko tekstom o ustawie, ale wydaje mi się (choć mogę się mylić), że o takich sprawach pisze się na wszystkich portalach gejowskich.
    Strona mająca profil nakierowany na sztukę czy kulturę była natomiast pewnym wyjątkiem- moim zdaniem potrzebnym.

  • imię jego 69

    [Re: Krótka historia yaoi]

    Pokaż zatem te portale piszące o związkach, chętnie poczytam analizy i postawy więcej niż 2 stałych autorów i wygooglanych newsów spreparowanych za pomocą ctrl+v o homo. Co nie znaczy, że chętniej bym nie czytał o kulturze, nie tylko tutaj, w ogóle we wszystkich mediach. Np. z przyjemnością otworzyłbym Wyborczą, gdzie 3/4 to kultura, ale to wątek na inny artykuł. Dodam, że ja z tych czytających (chyba na wyginięciu)…

  • Sven

    [Re: Krótka historia yaoi]

    @imię jego 69

    Napisałem, że mogę się mylić :)
    Wiem, że dużo piszą o różnych aktualnych sprawach- być może, że robią to w taki sposób jak napisałeś.
    Tak czy inaczej takie artykuły jak ten są bardzo fajne i oby ich na tym portalu było jak najwięcej;)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa