- homiki.pl - http://homiki.pl -

Bierki. Kroniki nierówności /fragment/

[1]

Marcin Szczygielski
BIERKI, fragment

Początek października
Wtorek

I
– No co, Sieniawski? Powiesz mi coś, czy jak? – odzywa się profesor Kucharczyk, nie odrywając oczu od dziennika. – Masz cztery nieusprawiedliwione nieobecności na lekcjach. I co my z tym zrobimy? – Przyniosę zwolnienie – bąkam pod nosem. – W przyszłym tygodniu.
– Ta? Takie jak ostatnio? – Kucharczyk odchyla się na krześle i zakłada ręce za głowę i spogląda na sufit. Stoję przed jego biurkiem i staram się mu nie przyglądać. Ma na sobie klasycznego białego tanka z wąskimi ramiączkami i szerokim wycięciem pod szyją. Kiedy unosi ręce widzę dwie kępki ciemnych włosów pod pachami. Dolna krawędź koszulki podjeżdża, odsłaniając ciemny pasek skóry brzucha nad gumką czerwonych sportowych spodenek. Gabinet Kucharczyka przy sali gimnastycznej nie jest duży, powietrze przesiąknięte jest zapachem potu nauczyciela. Zapachem testosteronu.
Nerwowo oblizuję suche wargi i przełykam ślinę, wbijając oczy w podłogę z całej siły usiłując zapanować nad zbliżającą się nieuchronnie erekcją.
– No co? Pytam się, czy takie samo zwolnienie, jak ostatnio?
Zwolnienie z zajęć wuefu, które przyniosłem w marcu podrobiłem. Ściągnąłem z netu blankiet recepty lekarskiej i nałożyłem na niego fałszywą pieczątkę w Illustratorze, a potem na wydruku odręcznie napisałem: „Paweł Sieniawski zwolniony z zajęć wychowania fizycznego do końca semestru”. Skąd mogłem wiedzieć, że będzie mu się chciało sprawdzać dane lekarki! Całe szczęście, że nie wezwał matki i skończyło się tylko obniżeniem sprawowania.
Kucharczyk odsuwa się nagle razem z krzesłem i wstaje. Obchodzi biurko i siada na brzegu blatu, tuż przede mną. Wyciąga przed siebie nogi, krzyżując je w kostkach. Wciąż wpatruję się w podłogę – pojawiają się w centrum mojego pola widzenia. Adidasy z czerwonymi paskami po bokach. Nad nimi krótkie białe skarpetki, a powyżej owłosione łydki. Skóra jest smagła, w kontraście z białymi skarpetkami wydaje się jeszcze ciemniejsza. Wbrew sobie zerkam wyżej, na jego silne, potężne uda. Nogawki krótkich, czerwonych spodenek kończą się nad nimi. Zatrzymuję spojrzenie na mocno wypchanym kroczu nauczyciela i błyskawicznie odwracam oczy, ale oczywiście jest już za późno – zasycha mi w gardle i czuję jak mój kutas błyskawicznie pęcznieje.
– Oj, Sieniawski, Sieniawski – mój profesor Kucharczyk. – Znam ja takich, co nie lubią wuefu. Bo ty nie lubisz wuefu, co?
Nie wiem co powiedzieć. Kiwam lekko głową i w panice usiłuję zapanować nad wzwodem. Mam na sobie dopasowane, czarne spodnie, a pod spodem bokserki, mój kutas zaczyna się coraz wyraźniej odznaczać.
– Masz właściwie same dobre oceny ze wszystkich przedmiot. Z polskiego jesteś najlepszy w klasie, z historii też. W kółku dramatycznym się udzielasz. A z wuefu mierny i same nieobecności, chociaż kulawy nie jesteś, chorowity też raczej nie i ogólnie rozwijasz się prawidłowo, wąs ci się sypie pomału. Mam na ciebie oko, od dawna ci się przyglądam. Czyli wuefu nie lubisz. A co ty lubisz Sieniawski? – głos nauczyciela staje się niższy i mniej groźny. – Powiedz ty mi, co ty właściwie lubisz?
Podnoszę głowę i czuję, jak moją twarz zalewa rumieniec. Spod ironicznie uniesionych brwi Kucharczyk przygląda mi się z lekkim półuśmiechem.
– Ja… – zaczynam – Nie rozumiem.
– Nie rozumiesz. A widzisz, Sieniawski, wuef może być całkiem przyjemny…
– Ja…
– Nie lubisz ty czasem przyglądać się, jak twoi koledzy z klasy przebierają się przez zajęciami? Kiedy zdejmują spodnie, zakładają dresy? Kiedy później, po zajęciach, zdejmują przepocone koszulki idą pod prysznic?
Wypuszczam głośno powietrze, czuję, że kręci mi się w głowie i miękną mi kolana.
– Ja nie… Nie…
Zorientował się! Wie! Już po mnie… Serce wali mi jak młotem, ale co dziwne, erekcja wcale nie znika. Wręcz przeciwnie, mój naprężony kutas napiera na cienki materiał bokserek, czuję jak wymyka się z lewej nogawki i rozpycha spodnie. Robi mi się gorąco.
– Oj, Sieniawski, Sieniawski – powtarza profesor Kucharczyk, ale znacznie bardziej miękkim i łagodnym tonem. Nagle unosi lekko jedną nogę, czubkiem adidasa zahacza o piętę drugiego i zsuwa go ze stopy. Kilkakrotnie zgina palce, słyszę lekki trzask stawów. Po chwili unosi nogę wyżej, opiera stopę nad kolanem mojej lewej nogi i wolniutko przesuwa ją w górę. Oniemiały otwieram usta, brzuch zwija mi się w kulkę. Po sekundzie z głośnym westchnieniem wciągam powietrze, chwiejąc się lekko. Jego stopa pełznie po moim udzie, dociera do kutasa, który stoi mi tak mocno, że niemal boli, uwięziony w nogawce bokserek i skierowany w dół.
– Ale…. co pan, co pan? – odzywam się piskliwie, stoję jak sparaliżowany.
– No – mruczy cicho Kucharczyk. – I co my tu mamy?
Opiera palce na moim kutasie i przyciska go lekko – raz, drugi, trzeci – a potem przesuwa po moim podbrzuszu całą stopę. Mój brzuch zaciska się w nagłym spazmie, podbrzusze pulsuje. Niemal natychmiast zginam się w pół. Jęczę cieniutko, idiotycznie, biodra w niekontrolowanym ruchu frykcyjnym wysuwają mi się do przodu, cofają, wysuwają i spuszczam się w nogawkę. Moje jaja kurczą się rytmicznie i wyrzucają ze mnie porcje nasienia – raz, drugi trzeci. Jęczę znowu i czuję szybko powiększającą się plamę wilgoci na udzie. Profesor Kucharczyk przyciska mnie jeszcze raz stopą i opuszcza nogę. Chwieję się, oddychając głośno, zaciskam powieki i czuję jak wypływają spod nich łzy. Spoglądam na niego, wypuszczając powietrze przez otwarte usta. Przygląda mi się z krzywym uśmiechem, spode łba. Opiera dłoń na swoim wybrzuszonym kroczu, masując je delikatnie.
– No i jak, Sieniawski? – pyta cicho ochrypłym głosem. – Chyba polubisz ty wuef, co? Widzę cię tu na następnych zajęciach. Zmykaj teraz, jestem zajęty.
To mój pierwszy raz.

***

O książce:

Bierki, druga po Berku część Kronik nierówności Marcina Szczygielskiego.

To powieść napisana lekko, choć w sposób niemal brawurowy porusza sprawy, które na pewno nie są błahe. Podobnie jak pierwsza część, przełamuje pewne tabu, udowadniając, że w gruncie rzeczy podział na światy homo i hetero jest tylko umowny, bo tak naprawdę wszyscy marzymy o tym samym i tego samego pragniemy.

Paweł jest uczniem, Anna jego nauczycielką. Stoją po dwóch stronach barykady i nie pałają do siebie sympatią. Coś jednak zaczyna ich łączyć – oboje zakochują się w tym samym mężczyźnie i oboje nawiązują z nim seksualną relację. Łańcuch zdarzeń, który połączy ich losy, spowoduje, że będą musieli opuścić swoje światy. Oboje zostaną postawieni przed koniecznością comming outu – Paweł wyjawi najbliższym, że jest gejem, a Anna będzie musiała zburzyć mur, którym odgrodziła się od ludzi po dramatycznych wydarzeniach sprzed lat…

Wydawca: Instytut Wydawniczy Latarnik, Oficyna Wydawnicza AS
Objętość: 368 str.
Format: 138 mm x 205 mm
Data ukazania się: 12 maja 2009
Cena: 34,90 zł

Książka pod matroqueeropatronatem homików.pl.

Autorzy:

zdjęcie Marcin Szczygielski

Marcin Szczygielski [2]

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 312; nazwa: Marcin Szczygielski