Teraz Ty!

Kilka tygodni temu rozpoczęliśmy na łamach Homików debatę poświęconą kształtowi ustawy regulującej związki par jednopłciowych. Chcieliśmy zobaczyć, co dla Was w tej ustawie jest najważniejsze. Dzisiaj podsumowujemy. Zapraszamy do dyskusji i ankiety.

Na początek – żebyśmy wiedzieli, o czym mówimy – formy regulacji za artykułem Związki partnerskie w Europie autorstwa Pauliny Pilch („Furia. Nieregularnik lesbijsko-feministyczny”, nr 1/2010):

Małżeństwa

Dotychczas pięć państw europejskich zdecydowało się otworzyć instytucję małżeństwa dla osób tej samej płci. (…) W każdym z tych państw zrównanie w prawach małżeństw osób tej samej i różnej płci jest co do zasady pełne, aczkolwiek nie w każdym państwie adopcja dzieci przez małżonków tej samej płci jest możliwa na tych samych zasadach jak dla małżonków płci przeciwnej. (…) Inne różnice są nieliczne i wynikają z charakteru relacji homoseksualnej. Jedną z nich jest reguła, zgodnie z którą mężczyzna będący mężem kobiety, która rodzi dziecko, korzysta z tzw. domniemania ojcostwa. Zasada ta, w sposób oczywisty, nie dotyczy małżeństw zawartych przez dwie kobiety.

Związki partnerskie

Jest to model najstarszy, wprowadzony do systemu prawnego przez Danię w 1989 roku. (…) wprowadza do systemu prawnego danego kraju zupełnie nową instytucję – rejestrowanego związku partnerskiego. Związek taki, jakkolwiek jest formalnie instytucją odmienną od instytucji małżeństwa, przewiduje, że prawa i obowiązki partnerów są wzorowane na prawach i obowiązkach małżonków. Te dwie instytucje różni nazwa, kwestie formalne związane z zawarciem i rozwiązaniem związków (ale już kwestie praktyczne i skutki są bardzo zbliżone) oraz, co do zasady, brak prawa do adopcji dzieci przez partnerów (…). Ta ostatnia kwestia ulega powoli liberalizacji i niektóre kraje (np. Szwecja) zezwalają (…) na adopcję dzieci.

PACS – model umowy cywilno-prawnej

Jedynym jak dotychczas przykładem tego modelu jest francuski Pakt Solidarnościowy (…). (…) przeznaczony jest dla osób nie tylko tej samej płci, ale również dla par różnopłciowych. I jako jedyny jest specyficzną formą umowy zawieranej przez partnerów, w której, w sposób stosunkowo swobodny, partnerzy określają swoje wzajemne obowiązki i sprawy majątkowe. Prawo francuskie przewiduje pewne skutki wynikające z zawarcia PACS-u, jak i opisuje prcedurę jego rejestracji i rozwiązania. Partnerzy mogą jednak w umowę określić szereg kwestii związanych ze wspólnym zamieszkaniem, odpowiedzialnością (…). Pomiędzy uczestnikami PACS-u nie tworzą się więzy rodzinne, tak jak to się dzieje w przypadku zawarcia małżeństwa czy związku partnerskiego. Partnerom nie przysługują prawa do renty czy emerytury po zmatrłum partnerze, ale zdrugiej strony partnerzy dziedziczą po sobie jak członkowie najbliższej rodziny, a po upływie określonego czasu mogą skorzystać a ulg podatkowych. PACS jest stosunkowo łatwo rozwiązywalny i nie istnieje konieczność angażowania sądów w proces rozwiązania umowy, co dosyć wyraźnie określa słabszy charakter tej regulacji w porównaniu ze związkiem partnerskim.

Konkubinaty

(…) ten model nie zakłada istnienia jakiejkolwiek instytucji prawnej, a jedynie funkcjonowanie w systemie prawa szeregu niepowiązanych ze sobą przepisów dotyczących osób żyjących w trwałych, nieformalnych związkach. De facto, model taki funkcjonuje obecnie w Polsce (…). Kwestią sporną jest to, czy para osób tej samej płci może być traktowana tak samo jak para płci odmiennej.

Tyle Paulina Pilch dla rozjaśnienia problematyki, którą tu będziemy się zajmować. W naszej dyskusji pojawiło się osiem tekstów, skomentowanych prawie 200 razy, możemy więc uznać za sukces pomysł rozmawiania o konkretnych problemach i modelach instytucjonalnych rozwiązań prawnych dla par jednej płci.

Przyjrzyjmy się najpierw postulatom autorek i autorów tekstów:

Konrad Kowalczyk: Jedyne, czego wymagam, to by nazwa nie była w żadnym stopniu uwłaczająca. Zakładam, że nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje, że moją połówkę będę nazywał ‘zarejestrowanym partnerem’, a nie ‘mężem’. (…) Nie życzę też sobie, by samo zawarcie związku partnerskiego różniło się od ślubu cywilnego.

Ważne dla Kowalczyka punkty: emerytura, wspólne rozliczanie podatków, ulgi podatkowe, odbieranie poczty, decydowanie o leczeniu, odmowa zeznań obciążających partnera/partnerkę, zmiana nazwiska, uregulowanie adopcji przez przysposobienie.

Będę się cieszył z ustawy o związkach partnerskich nawet, jeśli nie będzie w pełni uwzględniała tego, co opisałem powyżej. Jeśli jednak będzie nam ona oferować coś w znacznym stopniu odmiennego od tego, co uzyskują pary heteroseksualne zawierając ślub cywilny, to wolę, by tej ustawy nie było.

Aleksandra Sowa: Popieram postulat „związkowy”, ale tylko wtedy, jeśli chodzi w nim o całkowite zrównanie praw osób hetero i nieheteroseksualnych, czyli w tym przypadku – prawo do zakopywania się w opresyjnych instytucjach w równym stopniu. (…) Uważam, że jedynie pełne zrównanie praw osób nieheteroseksualnych z prawami osób homoseksualnych jest satysfakcjonującą opcją (…).

Sowa dalej podkreśla takie elementy, jak dziedziczenie, zabezpieczenie partnerki/partnera i dziecka na wypadek śmierci, obowiązek alimentacyjny, ubieganie się o zasiłek i wspólne obowiązki.

Ewa Tomaszewicz: Dotychczas największą liczbę podpisów pod apelem o wprowadzenie jakiejś formy legalizacji związków jednopłciowych udało się zebrać w akcji „Wszyscy na tak” – i to jest zaledwie 14 tysięcy. (…) to naprawdę nędzny wynik. (…) nasza droga do stania się realną siłą, z którą politycy p prostu muszą się liczyć, jest jeszcze daleka.

Przemysław Szczepłocki: (…) celem może być tylko pełne zrównanie praw osób LGBTQ z prawami reszty społeczeństwa. Jednym z elementów tego równouprawnienia powinno być otwarcie dostępu do małżeństwa dla par jednopłciowych – bez ograniczeń i bez wyłączeń. Nie wyobrażam sobie równości wobec prawa bez tego elementu (…). Oprócz tego zrównania chętnie widziałbym w Polsce rozwiązania alternatywne, ale dostępne powszechnie, tj. nie tylko dla związków osób tej samej płci. (…) To, czy rozwiązanie takie określimy jako związek partnerski, związek rejestrowany czy jeszcze jakoś inaczej – ma dla mnie drugorzędne znaczenie. Natomiast nie przemawiają do mnie w ogóle argumenty, żeby tworzyć jakieś szczególne, specjalne rozwiązania – czy to tymczasowe, czy docelowe – dla związków jednopłciowych.

Bartłomiej Kozek: Można tworzyć najpiękniejsze wizje społecznej zmiany, ale trzeba przy tym mieć na uwadze, że będą miały mniejszą szansę na realizację niż te bardziej umiarkowane, a przy tym mniej satysfakcjonujące. Nie oznacza to, że nie warto przygotować sobie z tyłu głowy wizji idealnego świata – wręcz przeciwnie, przydaje się ona jako drogowskaz podejmowanych działań, organizujących przestrzeń naszych marzeń i ułatwiających pogodzenie się z koniecznością kompromisu. (…) Koniec końców trudno jest mieć sprecyzowane stanowisko, jeśli nie zawsze ma się pewność, że ustawa o związkach partnerskich moich marzeń będzie oznaczać dokładnie to samo, co chciałby mój mąż. To kwestia, o której warto pamiętać – tego typu dysonanse do rozpadu związków może nie doprowadzą, natomiast będą kształtować zakres realnego zainteresowania taką, a nie inną formą ustawy.

Wojciech Szot: zmiana w (…) tak by te same czynności, które trzeba dokonać by zawrzeć związek małżeński, były wymagane przy związku partnerskim (…) zmiana w Ustawie (…) tak by zmiana nazwiska była możliwa również podczas zawierania związku partnerskiego (…) zmiana dotycząca artykułu 23 KRO, który mówi: Małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie. Są obowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli. W tym wypadku – przepraszam wszystkich, którzy nie zgadzają się na słowo „wierność” (czyli samego siebie) – jak chcemy równości to albo to słowo wyrzućmy w ogóle, albo się dostosujmy.

Wypowiedzi uczestników i uczestniczek debaty się pokrywają – w teorii chcemy małżeństw, w praktyce mogą być związki partnerskie jak najmniej różniące się od małżeństw. Chcemy równości faktycznej, a nie koncesjonowanej. Jednocześnie dylematem jest – walczyć o pełnię praw, czy trochę odpuścić? A jak tak, to co? Wychodzi na to, że najszybciej odpadłaby adopcja, gdyż zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to temat tak drażliwy, że warto poczekać z jego podejmowaniem. Jednocześnie w innych aspektach raczej jesteśmy zgodni – projekt ustawy powinien być jak najszerszy, by można było ewentualnie go obcinać, bo wtedy są większe szanse, że ewentualne skreślenia nie uszczuplą ustawy do jednej strony. Jednocześnie znaleźliśmy w komentarzach kilka powtarzających się wątków, które poniżej prezentujemy.

Po pierwsze duża dyskusja odbyła się na temat stygmatyzującej roli ubiegania się o takie uregulowania, które nie będą pełnią zrównania praw. O formach wyższych i niższych pisano:

„Jakbyco”: postulat równości zastąpi pragnienie litości – znakomite, mocne i prawdziwe. Boję się, że popadniemy (popadamy?) w ton błagalny „dajcie nam coś, nooo, ochłapik choćby malutki.

„jk”: jeśli związki partnerskie dla wszystkich, to i małżeństwa dla wszystkich.

Z takim podejściem nie zgodziła się „Yga”: wprowadźmy jakiekolwiek, choćby nie do końca doskonałe rozwiązanie. a to dlatego, iż przełamanie pierwszych lodów jest znacznie trudniejsze i otwiera drogę do dalszych zmian.

Rozbudziło to debatę, którą najlepiej podsumowała użytkowniczka „Lilianne E. Blaze”: „Separate but equal” to nadal apartheid i Jim Crow.

Jednak by dyskusja o związkach czy małżeństwach i konkretnych prawach miała sens postulowano potrzebę zbadania opinii LGBTQ:

„nimb”: takie badanie byłoby bardzo przydatne, im bardziej profesjonalne, tym lepiej. myślę, że dopiero na podstawie wyników można rozpocząć autentyczną dyskusję a później podjąć stosowne działania.

„Mike”: warto by sondę/ankietę zrobić, w której zawarte by były główne prawa ludzi w związku, o które ma być walka. Każdy mógłby się wtedy wypowiedzieć, wskazać na czym najbardziej mu zależy. Może to by dało jakiś obraz lepszy.

Niezależnie od tego debatowano nad modelami związków. Co ciekawe najmniej chyba kontrowersji wzbudza propozycja… małżeństw. Co prawda „nimb” napisał/a: Żądanie małżeństw lub zrównania w prawach z małżeństwami wzbudzi wielką niechęć społeczną i spowoduje odrzucenie żądań w całości; jednakże większość głosów była zgodna z tym, co napisał „jk”:

jakiekolwiek rozwiązania kojarzą mi się z bylejakością. a mój związek nie jest byle jaki i nie zasługuje na jakiekolwiek rozwiązania. pragmatyczność pragmatycznością ale uważam, że należy wałczyć o małżeństwa. związki partnerskie to ostateczność i tylko z prawami i obowiązkami identycznymi z małżeństwem.

PACS-ów raczej nie rozumiemy i nie za bardzo wiemy, o co w nich chodzi. Mamy świadomość, że jest to „luźna” umowa i mniej „agresywna”:

„Darek”: Ta umowa cywilna jest jedyną REALNĄ rzeczą. W Polsce nikt się nie zgodzi na nic więcej.

„Mike”: Dla mnie nie nazwa jest istotna, lecz zawartość ustawy – nasze prawa.
Wydaje się, że PACS-y traktujemy jako coś ostatecznego i raczej chcielibyśmy, by polskie prawo stwierdzało, że tworzymy rodziny, czego w modelu PACS nie ma. Za to o wiele więcej wiemy o związkach partnerskich i zgadzamy się, że instytucja ta – o ile nie będzie się zbytni różniła od małżeństw- jest dla nas dobrą opcją.

„KaFor”: Ustawa, która mnie dziś satysfakcjonuje (gdy małżeństwo nie jest jeszcze dostępne dla par tej samej płci w Polsce) to – ile instytucja partnerstwa nie będzie się różnić jedynie nazwą od małżeństwa – taka ustawa, która wyraźnie, oficjalnie nada nam miano rodzin, jakie tworzymy (choć w związkach nieformalnych, przez państwo dotąd nierozpoznawalnych).

„loth”: Oczywiście, że należy walczyć o małżeństwa, jednak można otworzyć do nich drogę przez związki partnerskie! Boję się, żeby część z nas przypadkiem nie uniosła się „polską” dumą, na zasadzie – albo małżeństwa, albo nic – to niebezpieczne i może doprowadzić do niczego.

W kontekście konkretnych żądań w przyszłej ustawie nasi użytkownicy i użytkowniczki najwięcej uwagi poświęcili oczywiście kwestii adopcji i przysposobienia dziecka partnera/partnerki.

„Trevor”: (…) o skoro w parze homoseksualnej można przysposobić dziecko jednego z partnerów, to niby dlaczego nie pozwalać na adopcję? No ale może nie jest tak źle, bo tu o losie dziecka decyduje jego rodzic i opiekun, nie państwo… Obawiam się jednak, że mimo wszystko będzie problem z tym przysposabianiem. Być może należy z tego jednak zrezygnować?

„Jakbyco”: A aspekt, który mnie bardzo boli w tych naszych debatach o kształcie ustawy, to dzieci. Jeśli włączymy kwestię którejś z adopcji do projektu ustawy – politycy nas zjedzą. Jeśli nie włączymy, zostawimy na lodzie sporą grupę nas, osób LGBTQ, na dodatek też grupę najbardziej „wrażliwą” (w sensie sensitive), czyli dzieci. A wykluczeń wewnętrznych nie wolno nam stosować, moralnie naganne jest poświęcanie z założeni a i z góry mniejszości na rzecz dobra większości.

Podejrzewamy, że ten aspekt będzie najbardziej konfliktowy. Czy całkowicie zrezygnować z kwestii adopcyjnych, a może walczyć o przysposobienie? Uważamy, że ta kwestia powinna zostać poddana szerokiemu głosowaniu, czy o wiele szerszym konsultacją niż to ma miejsce w chwili obecnej. A zakładanie z góry, że adopcja i przysposobienie nie powinny się w projekcie znaleźć jest nieuzasadnione i wynika raczej ze strachu niż realnych powodów.

Kolejne ważne dla biorących udział w dyskusji elementy to rozliczanie („KaFor” podkreślała jego ważność, zwłaszcza w przypadku wspólnego wychowywania dziecka. „Lilianne E. Blaze” napisała: pary / rodziny homo nie powinny mieć wspólnoty majątkowej / wspólnego rozliczania / ulg jak dla małżeństw hetero ze względu na dzieci, ale ze względu na fakt tworzenia wspólnego gospodarstwa domowego.), uznawane związków zawartych w innych krajach („Marcin”), a także dziedziczenie.

Najwięcej jednak kontrowersji było udziałem statystyki, którą opublikowała Grupa Inicjatywna ds. związków partnerskich i ich wnioski ze spotkań. Grupa Inicjatywna podkreśla, że uczestników [debat] prosiliśmy o wypowiedzi dotyczące nie tylko ich własnych poglądów w kwestii związków jednopłciowych, ale również o wypowiedzi uwzględniające możliwości działania w obecnej sytuacji społeczno-politycznej Polski. Oddajmy głos Czytelnikom i Czytelniczkom:

„jk”: byłem na spotkaniu tej grupy w wawie i muszę powiedzieć, że to spotkanie nic nie dało. publika swoje a oni swoje. to po co robili to spotkanie. ja myślałem, że po to żeby poznać opinie, zebrać informacje czego chcą ludzie.

„KaFor”: w Białymstoku 3 głosy na małżeństwa, 6 na związki, 12 na PACS (można było oddać więcej niż jeden głos)!

„Greta”: Byłam na 3 spotkaniach grupy, którą bardzo szanuję za działalność. Ale nie miałam wrażenia, że PACS przeważył. Głosy raczej wspierały rejestrowane związki partnerskie. Ktoś próbuje nas oszukać.

„KaFor”: (…) w Gdańsku nie liczono kto za jakim modelem się opowiada – tym bardziej, że nie było (jak w W-wie) formuły, iż każdy zabiera głos i są one liczone.

Zadaliśmy pytanie Grupie Inicjatywnej, by wyjaśniła wątpliwości komentujących. Odpowiedział nam Krystian Legierski:

Nie robiliśmy badań socjologicznych, tylko konsultacje społeczne. W związku z tym ważne są dla nas głosy tych ludzi, którzy wykazali gotowość do przyjścia na spotkanie i wzięli udział w konsultacjach – zaproszenie było skierowane do wszystkich i każdy mógł to zrobić. Podajemy dane w procentach, bo tylko to ma sens, patrząc z perspektywy celu, który sobie założyliśmy, a który polegał na uzyskaniu odpowiedzi na pytanie, które rozwiązanie znajdzie największe poparcie. Z podanych przez nas danych można wyciągać tylko i wyłącznie wniosek taki, że osoby które wzięły udział w konsultacjach społecznych organizowanych przez nas, procentowo opowiedziały się tak a nie inaczej za poszczególnymi modelami.

Jakie więc prawa chcemy, do tego mamy komentarz „MiszyWro”: Mamy zatem dwie opcje, pełne prawa, i wykonalne prawa. Gdy wprowadzimy prawa wykonalne zmniejszy cię ciśnienie, sytuacja się rozluźni i już nam się tak nie będzie chciało, także pełnia praw nadejdzie dopiero, gdy świadomość społeczna sięgnie punktu „ale właściwie o czemu oni mają gorzej niż my?”. Znaczy nieprędko.

Więc czego się mamy domagać? Na to pytanie odpowiada „Max”: (…) i tak mało prawdopodobne, że wszystkie te prawa, o które walczymy dostaniemy (czy to związki partnerskie, czy status homomałżeństwa), choćby z powodu zasady: damy im ale coś zabierzemy, żebyśmy mieli satysfakcję.

Zgodnie z wezwaniem „KaFor” – musimy w trybie ekspresowym – teraz – przejść od nazwy, modelu do KONKRETNYCH praw i OBOWIĄZKÓW w forsowanej ustawie.
Konsultacje, które tutaj przeprowadzamy (z własnej chęci pomocy Grupie Inicjatywnej) myślimy, że powinny okazać się ważne, gdyż jak napisał „Bruno”: A na co nam będą ci wszyscy aktywiści, jeśli się okaże, że walczą o rzeczy zbędne? Musimy walczyć o rzeczy ważne, ale też nie możemy pomijać symboli, by nie okazało się, że nadal jesteśmy obywatelami drugiej kategorii.

ps. poprawiono ortografię oraz czasem składnię komentarzy.

***

W ramach naszego podsumowania zapraszamy do wypełnienia ankiety dotyczących ustawy o związkach partnerskich. Chcemy poznać Waszą opinię. Wyniki ankiety zaprezentujemy na homikach.pl oraz przedłożymy Grupie Inicjatywnej w formie rekomendacji.

Ankieta jest całkowicie anonimowa, a jej wypełnienie zajmuje 3 minuty!

Kliknij tutaj, by wypełnić ANKIETĘ

399 komentarzy do:Teraz Ty!

  • Adam

    [Re: Teraz Ty!]

    Podaliście zły link. Pod podanym trzeba najpierw kliknąć „Wyświetl wyniki” (na końcu, małe litery) i po uzyskaniu odmowy z powodu zablokowania widoku wyników pojawia się link „Wypełnij tę ankietę.”

  • Detr.

    [Re: Teraz Ty!]

    [link poprawiony :) . przepraszamy.]

  • KaFor

    [Re: Teraz Ty!]

    Świetna inicjatywa; – ankieta.
    Niedobrze, że nie można na bieżąco zapoznawać się z jej wynikami.

    Wypełniłyśmy – jak i 100 (prawie) od wczoraj innych osób.

    Ankietę prosimy by wypełnił każdy do kogo z nią docieramy – nagłaśniamy by ją wypełnić i do tego tez zachęcamy każdą / każdego z Was; rozsyłajcie ją wszędzie.

  • xxxman

    [Re: Teraz Ty!]

    Zobaczymy, jakie będą wyniki, bo wiadomo, że nie jest to jakieś naukowe badanie, tylko takie, by się zorientować bardziej w sytuacji. Mnie ciekawi odpowiedź na pyt. o urząd stanu cywilnego oraz o to, czy podawać w papierach, że zawarło się związek, małżeństwo.

  • [Re: Teraz Ty!]

    Wypełnione. Dzisiaj zrobię też małą reklamę na swojej stronie, bo ta ankieta to świetny pomysł.

  • Multilicus

    [Re: Teraz Ty!]

    Jedno pytanie mnie zdziwiło – to o prawie do bycia pełnomocnikiem procesowym. Nie miałem pojęcia, że są w tym względzie jakieś ograniczenia lub że grozi ich wprowadzenie. Zdaje się, że kpc i kpa przewidują, że można reprezentować drugą osobę przed sądem lub organem administracji niezależnie od stosunku do tej osoby. Tylko kpk przewiduje ograniczenie – w postępowaniu karnym podejrzanego/oskarżonego może bronić tylko adwokat/adwokatka. Ale nawet wówczas nie ma znaczenia, czy jest to osoba bliska, krewna czy obca dla podejrzanego/oskarżonego. O co zatem chodzi w tym pytaniu?

    Mniemam też, że pytania dotyczące szpitala odnoszą się wyłącznie do sytuacji, gdy pacjent/pacjentka jest nieprzytomna/nieprzytomny – w innym układzie nawet małżonkowi nie udziela się info o stanie zdrowia, o ile pacjentka/pacjent nie da na to swojej zgody.

  • Arek

    [Re: Teraz Ty!]

    Jestem zaskoczyny tymi konkretami w ankiecie, bylem przygotowany na kilka mozliwych odpowiedzi, na proste pytanie ‚ktora forma rejestrowania zwiazku najbardziej cie zadowoli:
    a. malzenstwo
    b. zwiazek partnerski
    c. PACS
    d. Zadna

    czy cos w tym rodzaju ;)
    Polecilem znajomym

    PS – mozna jakos przejrzec wyniki tej ankiety?

  • Abiekt

    [Re: Teraz Ty!]

    Multi – w postępowaniu sądowoadministracyjnym są wyraźnie wskazane osoby mogące być pełnomocnikiem

    co do wyników – specjalnie są one ukryte, by nie wzbudzać dyskusji przed podsumowaniem.

  • Multilicus

    [Re: Teraz Ty!]

    Abiekcie, masz całkowitą rację! Codziennie słyszę o dramacie dziesiątek tysięcy lesbijek, gejów i osób biseksualnych, które łamią sobie głowę nad tym, kto będzie ich reprezentować przed wojewódzkim sądem administracyjnym albo Naczelnym Sądem Administracyjnym. Ta kwestia jest niemal pierwszoplanowa i zasługuje na uregulowanie na równi z obowiązkami osób w związku jednopłciowym albo z kwestią wydania zwłok zmarłej osoby. Pal sześć, że w postępowaniu cywilnym i w postępowaniu administracyjnym, czyli dwóch procedurach, które na codzień angażują sporą część społeczeństwa, nie ma żadnych rzeczywistych ograniczeń w reprezentacji – jest przecież ta potworna dyskryminacja w sądach administracyjnych i trzeba z nią walczyć.

    Dobra, trochę śmiechu nie zaszkodzi.

  • Abiekt

    [Re: Teraz Ty!]

    Grupa Inicjatywna zaliczyła to do kilku najwazniejszych punktów swojej prezentacji, dlatego znalazło się to w ankiecie. Gorzki śmiech.

  • Jakbyco

    [Re: Teraz Ty!]

    Panowie, Wy się chyba o jakieś strasznie insajderskie sprawy spieracie ;) . Ankieta jest jak dla mnie – laiczki – bardzo konkretna i rzeczowa i nawet jeśli nie znam szczegółów jakichś zagadnień, jestem w stanie intuicyjnie jakoś ocenić, czy coś jest dla mnie ważne czy nie… Ewentualnie zawsze mogę się dokształcić, jakby mi się chciało :) . Wypełniłam i rozsyłam po znajomych!

  • idlxdb

    [Re: Teraz Ty!]

    Tych pierwszych pytań nie rozumiem – w chwili obecnej w małżeństwach jest prawny obowiązek wierności, pomocy, dokładania starań żeby była dobra relacja itd?

  • zewsząd i znikąd

    [a jednak wykluczenie]

    No ślicznie, i już wyłazi niedostrzegalne dla większości wykluczenie…
    Nie mogę wypełnić ankiety, bo nie mogę uczciwie wobec siebie wybrać odpowiedzi w punkcie 1. Choć nie powiedziałabym, że jestem ściśle aseksualna – mam jakieś tam libido, tyle że zaspokajam je wyobrażeniami, myśl o uprawianiu seksu jest dla mnie czymś strasznym – to jedyna opcja, którą mogłabym zaznaczyć uczciwie. Heteryczką nie jestem, moje wyobrażenia są raczej biseksualne, ale nie chcę się podpinać pod coś, co jest dla mnie tylko i wyłącznie teorią. Nigdy nie byłam w związku, zapewne naprawdę psychicznie nie byłabym w stanie uprawiać seksu ani z kobietą, ani z mężczyzną (i naprawdę odpowiada mi to, że „tak mam”, to dla mnie pobudka do wyboru rzadkiej drogi życia).
    A jednak istnienie osób aseksualnych i żyjących aseksualnie jest negowane, lekceważone, obciążone stereotypami „wyzwalającego seksu i zniewalającego ulegania normom”, „zahamowań”, „kompleksów”. Albo po prostu zakłada się, że osoby aseksualnej ten problem nie może obchodzić. Ale jednak obchodzi mnie i to bardzo. To, jak traktuje się w Polsce gejów i lesbijki, jest podstawowym powodem, dla którego nie mogę być patriotką, nie potrafię kochać tego kraju – bo kraju nie kocha się za nic; nie tylko my (obywatelki i obywatele) mamy obowiązki wobec kraju, ale i kraj ma obowiązki wobec nas!
    Naprawdę szkoda. A wystarczyłoby uczciwie i zgodnie z wiedzą podzielić na cztery kategorie: osoby homo-, bi-, hetero- i aseksualne.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Teraz Ty!]

    Szczerze – ta ankieta to minimum „na odwal sie”. Mozliwe odpowiedzi „tak / nie / nie mam zdania”? To dokladnie taka nic nie znaczaca amatorszczyzna przed ktora przestrzegalam. Pierwsze z brzegu: ta ankieta nie da – bo po prostu nie ma jak dac – odpowiedzi na pytania typu „co uwazamy za najwazniejsze”. Czysta strata czasu.

    p.s. Dwa „n”, nie jedno.

  • Jakbyco

    [Re: Teraz Ty!]

    @Lilianne
    Ja tam uważam, ze ankieta ma jedna zaletę – jest ta tyle prosta i (przepraszam Detrollatora) nieduporobna, że będzie się ją chciało wypełnić nawet tym, dla których sklecenie trzech zdań nt. „czego oczekuję od związków” to za duży wysiłek. Przecież żyjesz w świecie Internetu – ludziom się zwyczajnie nie chce. Czytać długich tekstów (zobacz, ile komentów choćby na homikach mają teksty dłuższe, a ile krótsze), wypełniać długich ankiet, pisać „od siebie”. Mam wrażenie, że twórcy tej ankiety postawili na liczbę respondentów. Frekwencja na spotkaniach GI pokazuje, że trzeba jakoś dotrzeć do tzw. mas i wydusić z nich ich zdanie. Jakby ktoś chciał napisać więcej o swoich oczekiwaniach, podejrzewam, że redakcja portalu bez problemu opublikowałaby taki tekst…

    Zresztą. Zrób konkurencyjna ankietę, z polem do uzupełnienia przy każdym z kilkudziesięciu pytań (bo pewnie tyle zagadnień trzeba zawrzeć w ustawie). I zobacz, ilu osobom będzie się chciało ją rzetelnie wypełnić.

    :)

  • Abiekt

    [Re: Teraz Ty!]

    zewsząd – w kontekście związku to trans czy queer są bez znaczenia – przecież albo zawrzesz związek homiczy albo heterycki. Dlatego są dwie opcje, z reszta pierwotna wersja tych pytań jak pracowaliśmy nad nimi to był dopiero potworek :) To tak do Liliane – to ma byc szybkie sprawdzenie opinii, a głębokiej ankiety i tak przez net nie ma sensu prowadzic.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Teraz Ty!]

    @ zewsząd

    A mi nie podobało się wrzucenie do jednego worka z biseksami osób homoseksualnych. Ale to nie jest najważniejsze. Z punku widzenia takiej ankiety, podział na hetero i cała reszta jest dobry. Z tego co piszesz wynika jasno, że należysz do całej reszty. Oto moja pomoc w wypełnieniu ankiety. Proszę nie dziękować.

    @ idlxdb

    Związek partnerski, w którym nie ma formalnie wymagania wierności czy pomocy to… śmiech na sali. Oczywiście „pod stołem” można sobie wszystko inaczej dogadać, ale formalnie pewne rzeczy muszą być wymagane. To ważne, bo niedotrzymanie warunków stanowi chociażby podstawę do rozwodu. Stworzenie możliwości umownego wyłączenia niektórych obowiązków, moim zdaniem, oznaczałoby absolutną degradację instytucji związku czy małżeństwa (nawet jeśli to dla nas miałoby się inaczej nazywać). Na szczęście, heteroseksualna część społeczeństwa na coś takiego się nie zgodzi. Umowne kształtowanie obowiązków osób pozostających w związku partnerskim czy małżeńskim (poza intercyzą) byłoby czymś obcym kulturowo i w tej sytuacji rzeczywiście stanowiło zagrożenie dla tradycyjnego małżeństwa czy rodziny. Byle kto związku nie powinien zawierać, podobnie jak dzieci nie powinny bawić się zapałkami.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Teraz Ty!]

    Za to co powyżej napisał Abiekt:

    w kontekście związku to trans czy queer są bez znaczenia – przecież albo zawrzesz związek homiczy albo heterycki.

    zostałem kiedyś zaatakowany, gdyż uznano, że to ja atakuję tożsamość osób biseksualnych. Niestety dla niektórych, dyskutujemy jedynie nad związkami monogamicznymi.

  • Abiekt

    [Re: Teraz Ty!]

    Krzsz1986 – nie ma co linczować, od strony prawnej liczy się płeć metrykalna osobnika/osobniczki i chęc stworzenia związki z osobnikie/osobniczką płci tej samej lub innej. To akurat chyba proste, a kwestie identyfikacji czy jej braku – to już raczej pozaprawna dyskusja.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Teraz Ty!]

    Jakbyco:

    „jest ta tyle prosta”

    Jest na tyle prosta ze „wyniki” beda bezwartosciowe, nie bedzie mozliwosci opracowania jakiegokolwiek wiarygodnego podsumowania. Gdzie rozroznienie miedzy „chcialbym x” a „musi byc x”? Gdzie rozroznienie miedzy „x jest zbedne” a „x moze poczekac”?

    „Mam wrażenie, że twórcy tej ankiety postawili na liczbę respondentów. Frekwencja na spotkaniach GI pokazuje, że trzeba jakoś dotrzeć do tzw. mas i wydusić z nich ich zdanie”

    Tak, niewatpliwie, ale – po co? „Zrobmy cos prostego jak drut, bo jeszcze jakies dziecko neo zniecheci sie w polowie i nie wysle”? To groteska.

    „Przecież żyjesz w świecie Internetu”

    Co to jest „swiat Internetu”? Internet to narzedzie, nic mniej, nic wiecej.

    „Zresztą. Zrób konkurencyjna ankietę”

    Oczywiscie, moge ja zrobic. Moze nawet uda mi sie dotrzec do 1/10 osob ktore juz wiedza o tej. Moze nawet 1/4 z tej 1/10 ja wypelni, co dalej? Beda dwa zestawy danych, prawdopodobnie silnie rozbiezne, niemozliwe do polaczenia i az sie proszace o wybieranie tego co w danej chwili wygodniej i podwazajace wiarygodnosc obu. Szkody juz zostaly wyrzadzone, to trzeba bylo zrobic dobrze za pierwszym razem.

    Abiekt:

    „- to ma byc szybkie sprawdzenie opinii, a głębokiej ankiety i tak przez net nie ma sensu prowadzic.”

    Co to znaczy nie ma sensu prowadzic? Widzialam lepiej opracowane ankiety na zupelnie niszowe tematy i w malo znaczacych sprawach. Jesli ktos jest dzieckiem neo i nie potrafi ze zrozumieniem przeczytac zdania zlozonego, odpowiedziec na pytanie z wiecej niz 3 mozliwymi odpowiedziami, albo skupic sie nad czyms przez dluzej niz 3 minuty, to brak jego udzialu w ankiecie nie bedzie wielka strata.

    Jakie sprawdzenie opinii? Patrz wyzej – takim zestawem mozliwych odpowiedzi nic nie sprawdzisz. Wyniki beda bezwartosciowe, niczego powaznego nie bedzie mozna na nich oprzec.

    W tej ankiecie nawet nie ma mozliwosci udzielenia odpowiedzi „chce malzenstw”.

    Krzsz:

    „Związek partnerski, w którym nie ma formalnie wymagania wierności czy pomocy to… śmiech na sali”

    Taki „zwiazek” to nie jest zwiazek partnerski, tylko PACS, ktory jak niektorzy usiluja nam wmowic jest najlepszym rozwiazaniem. Czyli, tak, w sumie dobrze to ujales, smiech na sali. Oraz pluniecie nam w twarz, stygmatyzacja jako nie-zwiazki, nie-rodziny, nie-wiadomo-co („homo niewiadomo”?) jesli przejdzie. Taki Jim Crow do kwadratu.

    Zwroc uwage ze [b]ta ankieta wyklucza malzenstwo, ale _nie_ wyklucza PACSow / konkubinatow. „Najwyzsza” opcja jaka mozna wybrac to zaznaczyc wszystkie „tak” z wyjakiem 8-14, ale nawet wtedy bedzie to opowiedzenie sie za „zwiazkami partnerskimi z prawami jak w malzenstwie”, czyli nadal „separate but equal”, Jim Crow. W takiej sytuacji osoby ktore uznaja malznestwo za jedyne dopuszczalne rozwiazanie doslownie nie maja jak jej wypelnic.[/b]

    p.s. Prosze o poprawienie mojego imienia w tekscie – dwa „n”.

    [Już poprawione, przepraszam. Korekta]

  • Multilicus

    [Re: Teraz Ty!]

    Lilianne, ale ta ankieta nie stawia pytania, czego ludzie chcą od polskiego prawa w ogóle, tylko czego chcą od ustawy o związkach partnerskich. Bez wskazania, czy ma to być rozwiązanie docelowe, przejściowe czy takie, co ma się ostać nawet, jak otwarta zostanie instytucja małżeństwa. Masz rację, że – wobec takiego założenia przyjętego przez homiki.pl – osoby, które mówią „albo małżeństwo, albo nic” nie mają jak się wypowiedzieć. Tyle, że te osoby są przeciwne takiej ustawie, więc co miałyby wskazać w ankiecie o treści tej ustawy?

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Teraz Ty!]

    Ankieta jest całkiem, całkiem, bo jeśli wyjdzie na to, że wiele osób zaznaczy możliwość wyłączenia punktów 2,3,4… (czy coś takiego), to przynajmniej będzie wiadomo, że cała walka to zawracanie głowy ustawodawcy i co najwyżej próba zwrócenia na siebie uwagi + pokazania homofobom takiego wała.

    PS. Mam nadzieję, że będzie można za jakiś czas zapoznać się z dokładnymi wynikami. Tutaj.

  • RokiPL

    [Re: Teraz Ty!]

    coz wam tez wolno marzyc :D

  • idlxdb

    [Re: Teraz Ty!]

    Aha, jako podstawa do rozwodu. Dzięki za informację. Z resztą wywodu się nie zgadzam.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Teraz Ty!]

    @ idlxdb

    Rozwód to tylko przykład. Po prostu jeśli tutaj jest miejsce, w którym możemy wypowiedzieć swoje zdanie, to ja korzystam z tej możliwości. Sam nie popieram związków, w których obowiązki i prawa mogą być swobodnie kreowane przez… wspólników. To degradacja związku. Cieszę się, że żyję w kraju, w którym są małe szanse na przyjęcie takich rozwiązań. A jeśli ktoś, np. może Ty, żyje w tzw. otwartym związku, to cóż… współczuję, ale to nie znaczy, że popieram prawo, które pozwoli Ci mieć to wszystko na papierze.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Teraz Ty!]

    Multilicus:

    „Masz rację, że – wobec takiego założenia przyjętego przez homiki.pl – osoby, które mówią „albo małżeństwo, albo nic” nie mają jak się wypowiedzieć. Tyle, że te osoby są przeciwne takiej ustawie, więc co miałyby wskazać w ankiecie o treści tej ustawy?”

    Gdyby to byla odizolowana rzecz zgodzilabym sie z tym.

    Ale nie jest, jest jednym z elementow ciaglego marginalizowania osob o pogladach „pelna rownosc teraz” *, i nawet jesli nie takie byly intencje jej autora/ow, to gwarantuje ze tak zostanie wykorzystana, i ktos kto zna sytuacje w polskich srodowiskach LGBT powinien wziac to pod uwage.

    ( * uprzedzajac ewentualne protesty – w wiekszosci artykulow w mainstreamowej prasie czolowi dzialacze zastrzegaja „nie nie nie, polscy geje absolutnie nie chca malzenstw”)

    Na razie wszystko wskazuje na to ze tak samo jak te cale „debaty” byly niczym wiecej niz propagandowymi pogadankami „jakich zwiazkow chcemy i dlaczego wlasnie PACSow?” **, ta ankieta bedzie wykorzystana do „udowadniania” ze najkorzystniej bedzie opracowac projekt z ktorego kazdy bedzie mogl wybrac co chce (z wyjatkiem rzeczy ktore zbytnio kojarzylyby sie z „prawdziwa” rodzina, np. bardzo prawdopodobne ze w ramach „kompromisu” poleci mozliwosc zmiany nazwiska, oczywiscie zakladajac ze w ogole bedzie w pierwotnym projekcie), do „wlasnych potrzeb”, czyli – PACSy.

    ( ** dla mlodszych i dla odpornych na aluzje – wrzuccie w google „i dlaczego wlasnie Lenin”)

  • Yga

    [Re: Teraz Ty!]

    jeśli kogoś interesuje, jak wygląda prezentacja, którą pokazywaliśmy (GI ds. ZP) podczas debat, gdzie zawarte są informacje w tym prawne, o co chodzi w regulacji związków, zachęcam do zajrzenia pod link podany poniżej. Służę ew. podpowiedziami/odpowiedziami na pytania.
    https://docs.google.com/fileview?id=0B7MluRBFfYdiY2UwMDIxMjQtYmFiNC00Mjg4LTgxOWYtMjk4ZmQ3ZmQ1MGFh&hl=pl

  • nimb

    [Re: Teraz Ty!]

    Ludzie, liczy się miłość. A te wszystkie formalizacje… Darujcie, ale to BZDETY wraz z całą tą waszą dyskusją :)

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Teraz Ty!]

    @ nimb

    Wyobraź sobie, że pojechałeś na wakacje na safari i zakochałeś się w ślicznym murzynku Bambo (ewentualnie zakochałaś w jakiej czarnulce – one przecież nawet staników nie noszą; inna sprawa, że to nie służy piersiom). I co wtedy? Bez papierka i formalizacji związku ta druga połówka nie zostanie obywatelem (obywatelką) naszej kochanej Ojczyzny. :)

  • Absolutely Fabulous

    [Re: Teraz Ty!]

    @krzsz1986

    A co jest nie tak w związkach, w którym to obie strony ustalają – za obopólną zgodą – wzajemne prawa i obowiązki? Szczerze mówiąc, wolę takie rozwiązanie niż odgórne ich narzucanie – bo jest po prostu uczciwsze. Przysięga małżeńska nikogo nie chroni przed jej złamaniem (i zazwyczaj któryś – i dobrze, jak tylko jeden – jej punkt jest w końcu łamany), zresztą dlaczego akurat ten jeden, odgórnie narzucony model relacji ma być dla wszystkich najlepszy? Każdy związek jest inny, a artykulacja swoich potrzeb i szczerość i uczciwość jest lepszą gwarancją trwałości relacji niż nawet najpiękniejsza, ale przykrojona do jednego wzorca, przysięga.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Teraz Ty!]

    @ Absolutely Fabulous

    Nie rozumiemy się, bo mamy inny fundament. To nawet nie kwestia wyznania czy wychowania, to znacznie więcej.

    Instytucja związku małżeńskiego jest ważnym elementem naszej kultury. Naszej, tzn. np. europejskiej. Małżonkowie mogą różne rzeczy między sobą uzgodnić, np. skoki w bok. Nikt nie wmówi mi, że to norma i że standardem są związki otwarte. Mówię o małżeństwach. Pewien model, zakładający pewien stały pakiet praw i obowiązków, jak Ty to nazywasz – wzorzec, przystaje do naszej kultury, którą należy chronić. Stąd zrozumiałe jest zachowanie państwa, które zezwala na formalizację związków małżeńskich właśnie w takiej formie i daje małżonkom szereg przywilejów. Państwo i społeczeństwo nie ma interesu w tym, żeby każdy związek był formalny. Nie widzę powodu by np. samotne heteroseksualne sąsiadki podpisywały umowę w stylu PACS tylko po to, żeby mniej oddać fiskusowi. Związki partnerskie dla mnie stanowiłyby rozszerzenie możliwości formalizacji istniejącego faktycznie związku osób tej samej płci, o ile związek ten przypomina małżeństwo. Dlaczego tak powinno być? Dlatego, że to sprawiedliwe: osoby tej samej płci które żyją w nieformalnym związku funkcjonującym na zasadach zbliżonych do tych obowiązujących w małżeństwie, nie powinny być w gorszej sytuacji tylko przez to, że są tej samej płci. W tej sytuacji związek partnerski lub nawet małżeństwo osób tej samej płci stanowi naturalne rozwiązanie antydyskryminacyjne. Nie widzę potrzeby tworzenia bardziej miękkich form związków. Byłyby to nieuzasadnione przywileje. Pojawiłaby się możliwość nadużycia. Państwo nie ma obowiązku udzielać przywilejów wszystkim parom. Denerwuje mnie, że znaczna część środowiska LGBT lubi rozmywać różne rzeczy. W takich sytuacjach zaczynam wierzyć w groźbę upadku kultury europejskiej, w miejsce której może przyjść coś ZDECYDOWANIE gorszego.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Teraz Ty!]

    „Ludzie, liczy się miłość. A te wszystkie formalizacje… Darujcie, ale to BZDETY wraz z całą tą waszą dyskusją :)

    Mamy rozumiec ze nie czytales/as _nic_, czy ze za bzdet uwazasz takie rzeczy jak np. duze prawdopodobienstwo utraty mieszkania albo te wymieniana juz chyba setki razy niemozliwosc odwiedzania partnera/ki w szpitalu (upowaznienie, nawet notarialne, czesto nie wystarcza, i to rowniez bylo pisane juz fafdziesiat razy) ?

  • Absolutely Fabulous

    [Re: Teraz Ty!]

    @krzsz1986

    To, że mamy inne fundamenty, jest raczej oczywiste. Nie uważam natomiast, że się nie rozumiemy – przynajmniej ja Cię rozumiem:)

    Wg mnie małżeństwa należą nam się z jednego jedynego powodu – równość. Cała ta otoczka natomiast, jakoby były fundamentem czegokolwiek kiedykolwiek, jest kompletnie sprzeczna z moimi przekonaniami. I bynajmniej nie sprowadzałabym tego do skoków w bok – wierność to akurat najmniejszy problem.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Teraz Ty!]

    @ Absolutely Fabulous

    W takim razie wszystko nieważne. Ważne, że się rozumiemy. :) Zgoda również co do równości.

  • nimb

    [Re: Teraz Ty!]

    @ krzsz1986@o2.pl, pieprzysz, bracie. Od razu widac, że nie masz o miłości zielonego pojęcia. Jesteś FORMALISTĄ.

  • nimb

    [Re: Teraz Ty!]

    @ Lilianne E. Blaze, powtarzam – BZDETY. Ty tez nie masz pojęcia o miłości, skoro myślisz tylko o formalizacji (i zapewne sądzisz, że ona rozwiąze Twoje problemy…). A formalizujcie sobie do woli! :) Zobaczymy po latach, czy było się o co bić! :)

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Teraz Ty!]

    Bredzisz. Jesli kogos kochasz to raczej nie powinno Ci byc obojetne ze po Twojej smierci moze wyladowac pod mostem.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Teraz Ty!]

    @ nimb

    Zgoda. Żeby zawrzeć jakikolwiek związek trzeba mieć najpierw z kim. Ale podałem ładny przykład, gdy brak formalizacji może zaszkodzić ;)

  • nimb

    [Re: Teraz Ty!]

    Ty nikogo nie kochasz, tylko teoretyzujesz, jak 90% bywalców tego portaliku :) Za dużo myślisz o tym wszystkim i o… śmierci :)

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Teraz Ty!]

    „A co jest nie tak w związkach, w którym to obie strony ustalają – za obopólną zgodą – wzajemne prawa i obowiązki? Szczerze mówiąc, wolę takie rozwiązanie niż odgórne ich narzucanie – bo jest po prostu uczciwsze. „

    Jablka i pomarancze.

    W takich zwiazkach nie ma nic „nie tak” ( _jesli_ to jest rzeczywiscie to czego dane osoby chca i nie oklamuja sie wzajemnie), ale taka forma legalizacji po prostu jest zupelnie czyms innym. Ewentualnie mozemy nad tym pomyslec _po_ lub _jednoczesnie_ z malzenstwami, ale to malzenstw nie zastapi, tak jak karta podatkowa nie zastapi spolki akcyjnej. Traktowanie tego jako substytutu malzenstw jest w najlepszym razie niezrozumieniem lub naiwnoscia.

    Jezeli ktos chce miec zwiazek otwarty z tego co wiem nic nie stoi na przeszkodzie zeby zawierajac malzenstwo spisac intercyze wg. ktorej obie strony zrzekaja sie prawa do zadania rozwodu z podaniem niewiernosci jako przyczyny, ale jezeli chce sie wykluczac rzeczy takie jak „dokładania wszelkich starań celem utworzenia między osobami więzi psychicznej, fizycznej i gospodarczej” albo „obowiązek wzajemnej pomocy”, to to po prostu nie jest zwiazek tylko co najwyzej „uklad”, wiec nie widze potrzeby robic z tego za przeproszeniem baru salatkowego.

    Problemem ktory nas (ogol lgbt) laczy jest brak rownosci wobec prawa. Tolerancje, ideologie, postepowosc, albo dyskusje „czym jest (dowolny hetero/homo) zwiazek” proponuje zostawic na pozniej lub przynajmniej tego nie laczyc. Nie wszyscy z nas sa lewicowcami, nie wszyscy z nas sa „postepowi” i nie wszyscy z nas sa zwolennikami zwiazkow – barow salatkowych. Zasada rownosci wobec prawa dopuszcza tylko dwie mozliwosci – albo malzenstwa dla wszystkich, albo malzenstwa dla wszystkich i zwiazki/PACSy dla wszystkich, trzeciej opcji nie ma.

  • nimb

    [Re: Teraz Ty!]

    Proletariusze wszystkich krajów łączcie się! Brońcie uciśnionych!
    Ale to już było i… nie wróci więcej? ;)

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Teraz Ty!]

    „Ty nikogo nie kochasz, tylko teoretyzujesz, jak 90% bywalców tego portaliku :) Za dużo myślisz o tym wszystkim i o… śmierci :)

    Nic nie wiesz o mnie i o moim zyciu prywatnym.

    Skad wytrzasnales ze „mysle tylko o formalizacji”? Dyskusja jest o formalizacji, mowie o formalizacji, to chyba logiczne?

    Za to Twoje slowa mowia wiele o Tobie – jestes szczeniakiem ktory mysli ze bedzie mial wiecznie x-nascie lat i nigdy nie spotka go zaden prawdziwy problem, a Twoje pojecie „milosci” musi byc bardzo plytkie, jesli twierdzisz ze czescia niej nie jest rowniez troska o partnera (w tym, owszem, rowniez o jego materialne zabezpieczenie na wypadek gdyby gowno trafilo w wentylator).

    Oczywiscie ze mysle o smierci, kazdy kto nie jest niefrasobliwym szczylem to robi.

  • d.biskupa

    [Re: Teraz Ty!]

    Ta ankietka była strasznie trudna. Połowy pytań nie zrozumiałam, a przecież jestem całkiem inteligentna. Biorąc pod uwagę fakt, że znaczną część respondentów będą zapewne stanowić internetowi analfabeci, obawiam się, że rzetelność wyników będzie znikoma. Zmarnowany czas i wysiłek…

  • nimb

    [Re: Teraz Ty!]

    @ d.biskupa
    Racja! To taki „przeintelektualizowany” gniot! :)

  • KaFor

    [Re: Teraz Ty!]

    Zmiana prawa w Stanach – odwiedzanie w szpitalach:

    „Baracka Obamę do zajęcia się sprawą miała zainspirować opisana przez „New York Times“ historia dwóch lesbijek z Florydy. W 2007 roku Lisa Pond trafiła do szpitala z tętniakiem mózgu. Jej partnerka Janice Langbehn przez osiem godzin bezskutecznie starała się o zgodę na odwiedziny, mimo że obie kobiety żyły razem od 18 lat i wspólnie wychowywały czworo adoptowanych dzieci. Lisa Pond umarła, zanim jej bliscy dostali się do szpitala. W czwartkowy wieczór Janice Langbehn odebrała telefon z prezydenckiego Air Force One.

    – Przeprosił za to, jak zostałam potraktowana. Przez ostatnie trzy lata walczyłam o to, by zrobił to szpital. Ale nawet teraz oni wciąż nie chcą przeprosić mnie i dzieci za to, że Lisa umarła samotnie – opowiadała Langbehn dziennikowi „NYT“.”

    http://polgej.pl/index.php?option=com_ezine&task=read&page=1&category=featured&article=6756&Itemid=2

  • KaFor

    [Re: Teraz Ty!]

    Dziś ostatni dzień zgłaszania swego udziału w spotkaniu 24.04 w HFPCz:

    „Debatą w Kielcach 27 marca 2010 kapehowsko-lambdowska Grupa Inicjatywna ds. Związków Partnerskich zakończy konsultacyjne tournée po najważniejszych miastach. Na spotkaniu z parlamentarnym Klubem Lewicy przygotowano grunt pod kolejną próbę wprowadzenia projektu ustawy o partnerstwie jednopłciowym pod obrady sejmu. Na 24 kwietnia 2010 zaplanowano posiedzenie w warszawskiej siedzibie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Determinacja Grupy nie ma odpowiednika w dotychczasowej historii gejowskiego aktywizmu w Polsce i zdaje się sugerować, że tym razem bój to jest nasz ostatni.”

    http://zwiazkipartnerskie.blogspot.com/




Skomentuj: Multilicus Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa