Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami

Oczywiście nie wprost, albo inaczej – wprost tylko nieco okrężną drogą. Jak pisze Ewa Tomaszewicz na swoim blogu www.trzyczesciowygarnitur.blogspot.com prymas Polski Henryk Muszyński podczas mszy w intencji pary prezydenckiej w warszawskiej Archikatedrze św. Jana apelował o solidarność:

Modląc się za ofiary tragicznej katastrofy prosimy, aby ta przedziwna solidarność w cierpieniu i narodowej żałobie, której jesteśmy świadkami, a która jest widoczna na każdym kroku, zamieniła się w solidarny wysiłek wszystkich, niezależnie od różnic, jakie nas dzielą.

Oczywiście owo stwierdzenie „niezależnie od różnic”, w przypadku wypowiedzi ważnego przedstawiciela KK, zawiera w sobie mały haczyk. Oto i on:

Dalej było o tym, że miliony Polaków, bez względu na poglądy, połączyły się w żalu i współczuciu dla rodziny. A potem, że para prezydencka była dla wielu wzorem małżeństwa pełnego szacunku i oddania. I w końcu Muszyński zaznaczył, że prezydent nie wahał się w swoich wystąpieniach podkreślać, że małżeństwo jest związkiem mężczyzny i kobiety.
źródło: www.trzyczesciowygarnitur.blogspot.com

Nie dość, że to Kościół zdecydował, gdzie pochować prezydenta świeckiego państwa (choć teraz wszyscy zrzucają z siebie odpowiedzialność za tę decyzję), to jeszcze wykorzystuje okres żałoby, by przypomnieć narodowi, gdzie jest nasze miejsce. Niestety, Polska nie dorobiła się świeckich zwyczajów w zakresie ceremoniałów pogrzebowych ważnych głów państwowych, a głównym beneficjentem żałoby narodowej jak zwykle został KK.

Dziś pogrzeb pary prezydenckiej, miejmy nadzieję, że KK tym razem stanie na wysokości zadania…

74 komentarzy do:Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami

  • KaFor

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Wspólnota religijna, która za swoimi murami ukrywała takie niegodziwości jak opisane ponożej, nie ma moralnego prawa wypowiadać się na tematy etyczne (przynajmniej zanim jej hierarchowie nie odpowiedzą za nie przed cywilnymi sądami):

    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,7258

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Znów szukanie dziury w całym. Po co komu świeckie ceremoniały pogrzebowe, skoro rodziny zmarłych życzą sobie w kościele? Poza tym to nieprawda, że tak nie można, bo są w Polsce osoby, które się tym zawodowo zajmują. Tylko jest ich niewiele, bo niewielkie jest zapotrzebowanie. Prezydent i jego żona byli katolikami, dlaczego więc pogrzeb miałby być świecki?

    Przy okazji: Pani Jaruga – Nowacka też będzie miała katolicki pogrzeb, bo jak się okazuje, była katoliczką.

    Proponuję wreszcie pogodzić się z tym, że Kościół nie akceptuje małżeństw osób tej samej płci. Owszem, stara się wpłynąć w tej materii na Państwo – jest po prostu jedną ze stron sporu. Jednak, moim zdaniem, to nie upoważnia do krytyki działań Kościoła hurtem i do szukania dziury w całym.

  • KaFor

    [Re: Polityka Kościoła Rzymskokatolickiego nad trumnami]

    The Washington Post (marzec 2010) – Noblista Arcybiskup Desmond Tutu:

    „Na nienawiść nie ma miejsca w domu Bożym. Nikogo nie powinno się pozbawiać naszej miłości, naszego współczucia czy naszej troski z powodu rasy czy płci, wiary czy pochodzenia etnicznego – albo z powodu jego orientacji seksualnej.

    /…/ Geje, lesbijki, osoby biseksualne i transseksualne należą do tak wielu rodzin. Należą do rodziny ludzkiej. Należą do Bożej rodziny. /…/

    To, że do nietolerancji skłaniają się politycy poszukujący kozłów ofiarnych z powodu swych porażek, nie jest niespodzianką.
    Ale jest wielkim złem.

    Jeszcze większym zgorszeniem jest to, że czyni się to w imię Boga.

    Pokażcie mi gdzie Chrystus powiedział „Miłuj bliźniego swego, za wyjątkiem geja”.

    Również homoseksualni ludzie są stworzeni na obraz mojego Boga. Nigdy nie służyłbym homofobicznemu Bogu.”

    http://dstp.cba.pl/?p=1332

  • xxxman

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Po to ceremoniały świeckie, bo żyjemy w świeckim państwie, nie chodzi o pogrzeb, bo to w gestii rodziny czy osoby zmarłej, to co innego zresztą. Zauważyliście jak fioletowo było wczoraj na placu Piłsudskiego – po co te gadki o solidarności, jak żniwo zbiera KK.

  • Erico

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Ogólnie zachowanie Kkat w ostatnich dniach jest dosyć żenujące.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Świeckie są uroczystości w czasie niektórych świąt państwowych, na które oczywiście bywają zapraszani przedstawiciele kościoła, ale to inna sprawa. Pogrzeb, nawet głowy państwa, nie musi być ceremonią świecką, bo głową państwa był katolik. Co więcej, z uroczystości tego typu nie są wkluczeni niewierzący. Mogą przybyć, nie muszą się modlić. Nie wiem, w który miejscu zachowanie Kościoła w ostatnich dniach miałoby być żenujące. Wygląda to na stwierdzenie niepoparte żadnymi argumentami.

    Stosunek Kościoła do osób homoseksualnych na pewno pozostawia wiele do życzenia. Można też mieć za złe Kościołowi stosunek jego niektórych przedstawicieli do „dóbr doczesnych”, ale czepianie się pogrzebów (ostatnie dwa akapity teksu) to zarzut irracjonalny. To prawie taki sam nietakt, jak kłótnia o Wawel. Poza tym część pożegnania pary prezydenckiej miała charakter świecki, chociażby „przywitanie trumien” na lotnisku czy kondukt żałobny do Pałacu Prezydenckiego. Kto miał zorganizować i poprowadzić pogrzeb? KPH? Barbie Girls? Proponuję przypomnieć sobie też uroczystości w Katyniu, te w których brał udział Donald Tusk przed sobotnią tragedią. Zaproszono duchownych różnych wyznań: księdza katolickiego, prawosławnego, rabina, pastora, również kogoś od muzułmanów. Nie było niestety nikogo od ateistów, ale to tylko dlatego że z założenia ateiści nie tworzą żadnej instytucji wyznaniowej.

  • junior

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Nie musiał tego mówić w obecnej sytuacji, a powiedział. Wnioski nasuwają się same.
    W przyszłym tygodniu załatwiam formalności związane z aktem apostazy. Dość tego!

  • stereo-typ

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ krzsz1986@o2.pl

    Niestety znowu musze się z Tobą absolutnie i stanowczo nie zgodzić.
    KK nie jest stroną w sporze o legalizację związków jednopłciowych. To spór o ramy prawne czyli to co „cesarskie”. Niestety polski KK nie stosuje nawet zasad ustanowionych w Piśmie Św. Egzekwując swoje prawo do tego co „boskie” absolutnie nie odpuszcza tego co „cesarskie”. Czy my dyktujemy KK kto może zostać księdzem a kto nie? KK klasycznie wchodzi między „wódkę a zakąskę” i tyle…
    „…część pożegnania pary prezydenckiej miała charakter świecki, chociażby „przywitanie trumien” na lotnisku…” Oglądałem. Pokropek był a więc świeckość tych uroczystości jest już mocno wątpliwa.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ stereo-typ

    Przyznaję, że Kościół nie jest do końca w porządku w kwestii osób homoseksualnych. Naciski na państwo nie są stosowne. A wiemy, że są. Ale to co mówi się w kościele do wiernych, to już inna sprawa. Poza tym ocena Kościoła wyłącznie przez pryzmat stosunku do osób homoseksualnych, a dokładniej – do formalizacji związków osób tej samej płci, jest małostkowością. To po prostu nierzetelne. Takie teksty, jak ten powyżej, można znaleźć np. w tygodniku Fakty i Mity, gazecie niemal brukowej, którą całkiem dobrze znam.

    Tym razem tematem są uroczystości pogrzebowe. W tej kwestii nie mam nic do zarzucenia. Czepianie się „pokropku” to szaleństwo. Powtórzę za Joanną Senyszyn: nie można być moherowym beretem wywróconym na lewą stronę. Proponuję, by zwrócić uwagę na ekumeniczny charakter najważniejszych uroczystości. Dla ateistów to pewnie mało, ale więcej się nie należy. Tolerancja dla różnych wyznań lub braku wyznania nie może oznaczać obowiązkowego, państwowego ateizmu.

  • stereo-typ

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ krzsz1986@o2.

    Nie chodzi o to czy KK jest w porządku wobec nas czy nie. Nie jest stroną w tym sporze i tylko o użyte przez Cibie określenie „strona w sporze” mi chodzi.
    Ja uroczystościom pogrzebowym również nie mam nic do zarzucenia, pokropku się nie czepiam. Jednak nazywanie uroczystości w czasie których mają miejsce jakiekolwiek czynności liturgiczne świeckimi jest – że ujmę to najdelikatniej jak potrafię – mijaniem się z prawdą.

  • Marcin

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Chodzi o grzebanie się KK w polityce, począwszy od wyboru miejsca pochówku, skończywszy na kazaniach o tym, kto z kim ma brać śluby. Nie przepuszczą żadnej okazji, by nas pognębić! Ot, co. Oczywiście w imię solidarności i miłości bliźniego.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Hm, pokropek to drobiazg, jeden z elementów, nieprzesądzający o całości. Przywitanie na lotnisku i kondukt żałobny naprawdę nie miały charakteru religijnego, tylko narodowy. W mniejszym stopniu nie zgadzam się z tym, co piszesz w komentarzach, a w większym ze słowami, które padły w tekście:

    1. „Kościół (…) wykorzystuje okres żałoby, by przypomnieć narodowi, gdzie jest nasze miejsce.”
    2. „głównym beneficjentem żałoby narodowej jak zwykle został KK”

    Moim zdaniem to tania, ateistyczna „agitka”, przeginanie w drugą stronę. To też nikomu nie pomoże. Jak zwykle najwięcej na temat Kościoła mają do powiedzenia osoby, które w kościele pewnie się nie pojawiają.

  • stereo-typ

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ krzsz1986@o2.

    - Drobiazg czy nie ale przesądza jeśli nie o tym, czym dana uroczystość jest to na pewno o tym czym nie jest. Idąc Twoim tokiem myślenia możnaby nawet uroczystości ze mszą św. , procesją etc uznać za świeckie.
    - To żadna agitka tylko fakty.
    - Jak zwykle na temat gejów najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy oficjalnie przynajmniej nie mają z gejostwem nic wspólnego…

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    W jaki sposób Kościół jest beneficjentem żałoby? Przecież to naturalne, że większość pogrzebów odbywa się w kościele. Posługa duchowa w przypadku śmierci to norma. Autorka tekstu prezentuje rozumowanie bardziej irracjonalne niż osoba, która np. zaczęłaby obwiniać zakłady pogrzebowe o to, że zarabiają na śmierci. Jak ktoś się boi wody święconej, to rzeczywiście ma problem. ;)

  • Absolutely Fabulous

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @krzsz1986

    Przepraszam uprzejmie, ale skoro tak nie lubisz, jak przypisuje ci się cudze słowa, racz zauważyć, że słowa „beneficjent żałoby” nie pochodzą z mojego bloga. Co nie zmienia faktu, że nie sądzę, by zostały tu użyte w kontekście finansowym.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ Absolutely Fabulous

    Czytałem tylko tekst nad komentarzami, nie bloga. Dodajmy – tekst niestety niepodpisany. Podobnie jak Ty nie mam na myśli wyłącznie kontekstu finansowego, do którego odwołałem się tylko w porównaniu.

    @ stereo-typ

    Nie zgadzamy się prawie w każdym punkcie. ;) Ciekaw, skąd się to bierze. Może to kwestia tego, czy orientacja seksualna determinuje czyjś byt, istnienie, czy jest tylko jednym ze elementów.

  • stereo-typ

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ krzsz1986@o2.

    A to wogóle jakiś problem? Ja nie uznaję istnienia jakiejkolwiek „prawomyślności” gejowskiej. Dodam tylko, że nie jesteś ani pierwszym ani zapewne ostatnim gejem z którym nie zgadzam się „prawie w każdym punkcie”.

  • prawicowy debil

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    dyskusja żenująca – nikt Wam nie zabrania apostazji, tak jak zmiany wyznania, bądź zwykłego zaniechania. No chyba, że boicie się, że to grzech. A to przepraszam.

  • stero-typ

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ prawicowy debil

    Wpis żenujący i nie na temat. Nie rozmawiamy tu o apostazji.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Nikogo nie chcę bronić, bo niekoniecznie na to zasługuje, ale prawicowy debil w częściowo adekwatny sposób zareagował na młodzieńczo-buntownicze i jednocześnie prowokacyjne wyznanie juniora, które jak sugeruje stereo-typ, pozostawało poza tokiem dyskusji.

  • Absolutely Fabulous

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @krzsz1986

    No i wystarczyło przeczytać tekst – cytaty są wyraźnie odróżnionione od komentarza redakcji.

  • stereo-typ

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ krzsz1986@o2.

    Jeżli prawicowy debil uznał całą dyskusję za żenującą z powodu nie związanego z tematem fragmentu jednego wpisu to wybacz ale Twoim zdaniem kto tu jest „nie wkursje djeła” jak mawiają Rosjanie?

    A wrcając do Twojej wcześniejszej wypowiedzi. Być może Twoja orientacja seksualna determinuje Twój byt, istnienie. Tego nie wiem. Moja na pewno nie!

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ Absolutely Fabulous

    Jednak nie za bardzo wyraźnie. Po tym co napisałaś, widać, że część jest cytatem z bloga, który sam częściowo stanowi cytat z kazania. A całość nie jest podpisana. Ale to i tak szczegół. Jeśli słowa, do których się przyczepiłem pochodzą od Redakcji, to jeszcze gorzej.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ stereo-typ

    Moja orientacja właśnie tego nie determinuje. Jeśli w Twoim przypadku jest podobnie, to chyba dobrze dla Ciebie. Niestety nie znam rosyjskiego…

  • stereo-typ

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ krzsz1986@o2.

    Nie „jesli” tylko na pewno! Podam Ci przykład. Wynikła między nami różnica zdań w ocenie charakteru uroczystości powitania trumien na Okęciu.
    Fakt, że uznaję uroczystości w których:
    1. Biorą udział duchowni w szatach liturgicznych oraz
    2. Wykonują w ich trakcie konkretne czynności liturgiczne;
    za uroczystości o charakterze religijnym nie wynika ani z mojej orientacji ani z jej wpływu na moje życie. Co najwyżej z nieco lepszej – chociaż nie wiem czy na pewno – znajomości symboliki religijnej.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ stereo-typ

    Rozumiem, masz prawo tak myśleć. Ale i tak uważam za bezpodstawne pretensje do kogokolwiek, że takie uroczystości mają charakter religijny (lub troszkę religijny :) . Moim zdaniem, to zupełnie normalne, że tak się dzieje. Nawet dla osób stosunkowo mało religijnych pochówek katolicki, religijny, jest ważny.

  • KaFor

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Życia szkoda na głupoty – daj se luz:

    http://www.youtube.com/watch?v=FU3pRjHR95U&feature=related

  • bbb

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Najgorsze, że Jarugę też ksiadz katolicki pożegna…

  • nimb

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Kościół niczego nie zdecydował, drodzy państwo. Krypty wawelskie sa w gestii kościoła od zawsze. Kościół przystał na propzycję, która wyszła od rodziny i najwyższych władz. Proste, wcale nie dziwne, nie kontrowersyjne czy jeszcze jakieś tam.

  • stereo-typ

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ krzsz1986@o2.

    Pretensje (gdybym je miał) miałbyś prawo uważać za bezpodstawne. Ja tylko nie zgodziłem się z Twoją opinią, że powitanie było uroczystością świecką. Pretensji nie miałem do nikogo.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ KaFor
    Lubię Kabaret Olgii Lipińskiej, ale niestety piosenka nie zastąpi argumentów w dyskusji.
    @ bbb
    Myślisz, że to wbrew jej woli? Nie sądzisz, że zdecydowała o tym rodzina, która znała i liczyła się z jej wolą? Po prostu ta kobieta była katoliczką.
    @ nimb
    Bardzo proste, ale dla genetycznych wrogów Kościoła czy Lecha Kaczyńskiego – niezrozumiałe.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ stereo-typ
    Kamień spadł mi z serca.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    „Po co komu świeckie ceremoniały pogrzebowe, skoro rodziny zmarłych życzą sobie w kościele?”

    Dla mnie sprawa jest jednoznaczna – ceremonia pogrzebowa powinna sie odbyc zgodnie z wiara / wola zmarlego. Jesli ktos myslal ze jest niesmiertelny i nie spisal testamentu to coz, wybor spada na rodzine.

    „Owszem, stara się wpłynąć w tej materii na Państwo – jest po prostu jedną ze stron sporu.”

    Kosciol nie jest i nie moze byc strona sporu o malzenstwa panstwowe. Po pierwsze nie ma takiego moralnego prawa, po drugie to nie lezy w jego kompetencjach, po trzecie po prostu mu nie wolno i te naciski sa – w jak najbardziej doslownym tego slowa znaczeniu – nielegalne, patrz zasada rozdzialu kosciola od panstwa i zapisy w polskiej Konstytucji o neutralnosci religijnej i swiatopogladowej.

    To ze w tej chwili KRK moze sie wp**** we wszystko bezkarnie, w tym np. lamac cisze wyborcza (za co telewizje, gazety, czy nawet prywatne blogi, bylyby bolesnie ukarane) to nie znaczy ze to jest dopuszczalne, legalne, i ze bedzie tak w nieskonczonosc.

    „Jednak, moim zdaniem, to nie upoważnia do krytyki działań Kościoła hurtem i do szukania dziury w całym.”

    Jakiej dziury w calym? Chyba calego w dziurach – KRK w czasie swojego istnienia wyrzadzil o wiele wiecej zla niz dobra.

    „a głównym beneficjentem żałoby narodowej jak zwykle został KK. „

    KRK zbija na tym kapital polityczny i bedzie mial jeszcze wiekszy niz zwykle wplyw na wyniki wyborow, wiec tak, to stwierdzenie jest w 100% uzasadnione.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Liliano, to wszystko brzmi jakby Kościół był winny, że ludzie się zwracają w jego stronę w obliczu śmierci bliskich. Widocznie tego potrzebują. To co złe w Kościele (mieszanie się w politykę, niekiedy chytrość) należy oddzielić od tego, co dobre i czego ludzie potrzebują. Jak ktoś chodzi do kościoła i słucha tego, o czym tam się mówi, to wie, że tematem numer jeden nie są wybory czy homozwiązki. Dużo zależy od księdza, od jego kultury. Pewnie bywa różnie. Jednak tym, których poznałem, nie mam nic do zarzucenia.

  • stereo-typ

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ krzsz1986@o2.

    Odwracasz kota ogonem. Nikt nie twierdzi, że homozwiązki to w KK temat nr 1. Problem w tym, że jest to w KK temat nr ileśtam a nie powinien, bo jak już wyłuszczyła Ci Lilianne to sprawa pomiędzy neutralnym światopoglądowo państwem a pewną grupą obywateli tego państwa, którzy w dodatku gdyby nawet prosili o pośrednictwo kogokolwiek, to raczej KK byłby ostatni na liście potencjalnych pośredników.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Kościół ma prawo nie pochwalać homozwiązków, co mi również niekoniecznie się podoba. Wpływ na państwo jest sprawą znacznie trudniejszą do analizy, podobnie jak wszelkiego rodzaju lobbing.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    „Kościół ma prawo nie pochwalać homozwiązków”

    „Nie pochwalac”? Oczywiscie ze nie musi „pochwalac”, ale uzywajac tego okreslenia w kontekscie stosunku KRK do homoseksualistow chyba probujesz zdobyc nagrode za understatement roku.

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Problem w tym, że dla KRK temat seksualności, rodziny, etyki seksualnej – jest tematem o wiele ZBYT ważnym. Nie twierdzę, że religia ma nie nieść ze sobą kodeksu moralnego – oczywiście, musi go posiadać – ale KRK cierpi na obsesję na punkcie ludzkiej seksualności i próbuje każdziuteńki jej element wpisać w system. Czy o to chodzi w religii?! Odnoszę wrażenie, że bóg instytucji kościelnej nazywa się Rodzina.

  • moje imię

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Bo rodzina jest fundamentem trwania rodzaju ludzkiego we wszystkich cywilizowanych kręgach kulturowych.

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    I co z tego? Skoro jest fundamentem trwania rodzaju ludzkiego, to winna być przedmiotem troski socjologii albo nawet nauk przyrodniczych, a nie religii. W religii, religijności, duchowości chodzi o potrzeby duchowe człowieka, a nie kompleksowe umeblowanie mu życia.

  • Anka Zet

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Dziękuję, że o tym napisaliście i cieszę się, że Ewa Tomaszewicz napisała.

    Zaniemówiłam, kiedy to usłyszałam, ale już mnie ręka boli od pisania… ;)

    Dla LGBT wyjściem jest wystawienie we wszelkich możliwych wyborach kandydatek i kandydatów, którzy bez specjalnej prośby podniosą rękę w głosowaniu nad ustawą o związkach partnerskich.

    To moje ostatnie przemyślenia.

    KK przegiął w tym wypadku. Odwoływanie się do zapisu Konstytucji, który „wyżebrali” u Kwaśniewskiego, jaki On dał dla poparcia KK dla wejścia Polski do UE było nie na miejscu, niesmaczne, przy wspominaniu „pięknej pary prezydenckiej” i proszę sobie inne przmiotniki dowolne dopisać, bo wiele tych określeń jeszcze się może pojawić.

    Serdecznie Państwa pozdawiam!

  • moje imię

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ zewsząd i znikąd
    po prostu chrzanisz. nawet nie warto się wdawać w dyskusję z tak beznadziejną wypowiedzią.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ zewsząd i znikąd

    To fakt, że Kościół ma obsesję na punkcie seksualności. Trudno jakoś to wszystko uzasadnić i w tym punkcie sam Kościół znajduje się w bardzo trudnej sytuacji, bo przez lata brnął w ślepy zaułek i teraz nie za bardzo wiadomo, co z tym zrobić. Nie wydaje mi się, by możliwa była wewnętrzna reforma Kościoła. Na szczęście w naszej części świata instytucje wyznaniowe (wbrew pozorom) nie mają dużych zapędów, by WSZYSTKIM meblować życie. Ja jako stuprocentowy homo, nie żadna bi-podróbka ;) , absolutnie nie czuję, by Kościół w znaczącym stopniu uprzykrzał mi życie.

    Niestety Kościół, przynajmniej katolicki, to nie sklep, do którego idziesz, by zaspokoić swoje potrzeby duchowe. Błędne rozumowanie. Podobnie jak porównanie religii do socjologii czy nauk przyrodniczych. Wiara to nie nauka.

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Nie o to mi chodziło, żeby porównać wiarę do nauki – tym bardziej, że mam po dziurki w nosie idei „światopoglądu naukowego” i wszechwyjaśnialności, którą daje św. Nauka – tylko o to, że właściwie nie ma powodu, by rodzina była szczególnym przedmiotem troski akurat religii.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    O tym co jest przedmiotem zainteresowania religii, decyduje już religia, jeśli można to tak ująć. Akurat fakt, że to właśnie rodzina jest w centrum zainteresowania religii katolickiej, bardzo dobrze o niej świadczy, bo to oznacza bardzo ludzki wymiar religii (upraszczając). Z drugiej strony na pewno trochę przykro, że osoby homoseksualną idą w tej sytuacji w odstawkę.

  • bert

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Oni by chcieli, żeby to Kościół Katolicki się do nich dostosował, to jest śmieszne!
    A znajdźcie sobie stosowne sekty, jest ich niemało. A nie bawcie się w krytykę czegos, czego zwyczajnie nie rozumiecie, nie czujecie.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    ” Odnoszę wrażenie, że bóg instytucji kościelnej nazywa się Rodzina”

    Bogiem KRK jest Wladza. Oni nie maja zielonego pojecia o rodzinie. W tym ich doublespeaku „rodzina” oznacza „prokreacja”. Takie rzeczy jak to ze dwoje ludzi moze po prostu sie kochac i chciec byc ze soba sa kompletnie poza ich zdolnoscia pojmowania. Najwyrazniej celibat zabija empatie.

    „Bo rodzina jest fundamentem trwania rodzaju ludzkiego we wszystkich cywilizowanych kręgach kulturowych”

    Nie. Fundamentem trwania rodzaju ludzkiego jest jednostka. Rodzina to tylko i _az_ suma jednostek i wiezi miedzy nimi.

    Oczywiscie ze rodzina jest wazna, ale 1) czegos takiego jak rodzina nie mozna (i nie powinno sie i po prostu nie ma jak) regulowac prawnie, 2) rodziny to nie tylko k+m+ x dzieci, 3) KRK sprowadza rodzine _tylko_ do prokreacji*.

    ( * podejrzewam ze zaraz beda krzyki ze tak nie jest. Niestety, jest dokladnie tak. To ze KRK neguje mozliwosc istnienia wiezi emocjonalnej miedzy partnerami tej samej plci podejrzewam ze wiedza prawie wszyscy tutaj. To tylko jeden przyklad. Inny – KRK malzenstwo zawarte bez intencji starania sie o dzieci, np. miedzy osobami ktore zawierajac je postanawiaja „w ogole nie zamierzamy miec dzieci” uznaje za niewazne. Bezplodnosc nie jest teraz przeszkoda, to jeden z kompromisow zawartych przez KRK, kiedys byla, ale jesli malzonkowie sa plodni ale nie chca dzieci, malzenstwo sie nie liczy. Patrz miedzy innymi Gaudium et spes z SWII, uprzedzam, ten doublespeak jest ciezki, ale po uwaznym przeczytaniu nie pozostawia watpliwosci – dla KRK milosc jest tylko jakims tam trzeciorzednym efektem ubocznym obowiazku prokreacji)

    ” Na szczęście w naszej części świata instytucje wyznaniowe (wbrew pozorom) nie mają dużych zapędów, by WSZYSTKIM meblować życie. Ja jako stuprocentowy homo, nie żadna bi-podróbka ;) , absolutnie nie czuję, by Kościół w znaczącym stopniu uprzykrzał mi życie. „

    Czy Ty zartujesz czy naprawde az tak nie zdajesz sobie sprawy jak wyglada sytuacja? Gdyby nie KRK juz dawno mielibysmy pelna prawna rownosc. Moze niekoniecznie „tolerancje”, ale mielibysmy juz malzenstwa.

    „O tym co jest przedmiotem zainteresowania religii, decyduje już religia, jeśli można to tak ująć”

    Po to w calym cywilizowanym swiecie funkcjonuje zasada rozdzialu kosciola od panstwa, zeby religie „nie decydowaly” za bardzo. Zawsze kiedy dostawaly wolna reke konczylo sie rozlewem krwi.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    „Po to w calym cywilizowanym swiecie funkcjonuje zasada rozdzialu kosciola od panstwa, zeby religie „nie decydowaly” za bardzo. Zawsze kiedy dostawaly wolna reke konczylo sie rozlewem krwi.”

    Zgoda. W Polsce rozdział także funkcjonuje – Kościół nie stanowi prawa, nie wykonuje władzy wykonawczej i sądowniczej. To są fakty. Ma jednak prawo różnymi rzeczami się interesować.

    „Fundamentem trwania rodzaju ludzkiego jest jednostka.”

    Sam nie mam wyrobionego zdania na ten temat, mam jednak poważne wątpliwości. Z pewnością ludzie mają prawo myśleć inaczej, bo różne rzeczy mogą być dla nich ważne. Wyjątkowość jednostki z pewnością polega na tym, że jest niepodzielna. Ale czy to czyni ją fundamentem. Tego nie wiem. Oczywiście słowa Liliany mnie nie dziwią, gdyż nie od dziś lansuje Ona tutaj skrajny indywidualizm. :)

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    „Zgoda. W Polsce rozdział także funkcjonuje – Kościół nie stanowi prawa, nie wykonuje władzy wykonawczej i sądowniczej. To są fakty. Ma jednak prawo różnymi rzeczami się interesować. „

    W pierwotnym projekcie polskiej Konstytucji nie bylo zapisu „malzenstwo jako zwiazek kobiety i mezczyzny podlega ochronie”, za to byl zakaz dyskryminacji ze wzgledu na „x, y, z i orientacje seksualna”. Pod naciskami KRK te zapisy zostaly zmienione.

    Jak to nazwiesz jak nie „stanowieniem prawa”? Najlagodniejsze okreslenie jakie mnie przychodzi na mysl to „nielegalny lobbing”, jedno z kolejnych „pie**** szariat”, kolejne nie nadaja sie do zacytowania.

    Zabawne jest rowniez jak czesto broni sie mezow bijacych zony, gwalcicieli i mordercow przez „to dobry katolik, na pewno jest niewinny” albo „to dobry katolik, nie zasluzyl na tak wysoki wyrok”.

    Czy bylbys wobec czegos takiego rownie poblazliwy gdyby banda imamow wymusila wprowadzenie do Konstytucji zapisow „malzenstwo, jako zwiazek jednego mezczyzny i jednej do czterech kobiet podlega ochronie; kobieta jest zdolna do malzenstwa w kazdym wieku, przepisy o pelnoletnosci nie maja zastosowania; kobieta moze byc wydana za maz w wyniku decyzji ojca lub najblizszego krewnego-mezczyzny; przepisow o gwalcie, okaleczeniu i pobiciu nie stosuje sie w obrebie malzenstwa”?

  • west

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Pani Blaze, „fundamentem trwania rodzaju ludzkiego jest jednostka”, proszę się nie OŚMIESZAĆ! Dawno się tak nie ubawiłem! Niech się pani zastanowi, co napisała! :D Co może się zrodzić z jednostki jako takiej? Ja pani powiem, co. Otóż to samo, co z małżeństwa homoseksualnego, hahahaha :D

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Ja mam sie nie osmieszac?

    1. Jednostka moze istniec samodzielnie (bez rodziny).
    2. Rodzina nie moze istniec bez co najmniej dwoch jednostek.
    3. Prokreacja odbywa sie i w rodzinach i poza nimi.

    Chlopski rozum widze ze masz opanowany, ale logika najwyrazniej jest ci obca.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    1,2,3 to prawda, ale to nie musi być równoznaczne z fundamentem. Punkt 1. to niepodzielność, a nie argument za tym, że jednostka jest fundamentem. Punkt 3: jak ktoś sobie sam urodzi dziecko, to też już jest rodzina.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    ” to niepodzielność, a nie argument za tym, że jednostka jest fundamentem”

    Mozna o tym dyskutowac bardzo dlugo. W skrocie – owszem, jednostka jest fundamentem z powodu ktory juz podalam – poniewaz rodzina jest suma jednostek i wiezi miedzy tymi jednostkami, nie jest jakas magiczna wartoscia dodana i nie jest czyms samodzielnym.

    Oczywiscie my mozemy o tym dyskutowac i nawet jesli nie dojdziemy do porozumienia oboje cos z tego wyciagniemy, podczas gdy nasz drogi troll, kolejny nick-z-nikad po prostu wlazl rzucic pusty frazes i ponabijac sie z „pedalow”, dla niego to nie jest kwestia „rodzina a jednostka”, tylko „rodzina [hetero] a pedaly [ktore rodziny stworzyc nie moga]„.

    ” jak ktoś sobie sam urodzi dziecko, to też już jest rodzina.”

    Po urodzeniu – tak (jesli go nie odda lub nie utopi w beczce z kapusta oczywiscie), w momencie jego plodzenia i podczas ciazy – nie, wiec wszystko sie zgadza.

  • Lulu

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Odnoszę wrażenie, że nie zrozumieli Państwo, w czym dokładnie leży niestosowność wypowiedzi pana Muszyńskiego. Chodzi przede wszystkim nie os stosunek KK do seksualność, gdyż jego pogląd w tej kwestii jest absolutnie jasny, ale próba zbijania kapitału politycznego na tragedii – bo czymże innym, jak nie tym, jest to wtrącenie do mowy pogrzebowej ni z tego, ni z owego wykładu na temat „Czym jest małżeństwo”. Jest to moim zdaniem chwyt niestosowny i niesmaczny, tym bardziej, że duchowny podkreślał, że małżeństwo jest nierozerwalne, podczas gdy wiele obecnych na mszy osób, w tym tych osobiście dotkniętych przez tragedię, było osobami rozwiedzionymi lub ponownie żonatymi/zamężnymi.

  • west

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    [post wykasowany. uwagi na temat pracy detrollatora prosimy przesyłać do redakcji]

  • Mondi

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Lulu, biskup mówił o zasługach Ś.P. Lecha Kaczyńskiego dla spraw bilskich Kościołowi. Nie było w tym nic niestosownego. To, że córeczka pana prezydenta rozwodzi się i ponownie wychodzi sobie za mąż, to JEJ spraw i JEJ wstyd. Nie rozumiem, dlaczego biskup miałby w ogóle się takimi rzeczami przejmować?

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ Lulu

    Zrozumieliśmy. Przynajmniej ja, bo za resztę mówić nie mogę. To co powiedział Prymas, było troszkę nie na temat, tak bym to ujął. Niestety nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że to było zbijanie kapitału politycznego. Prymas miał prawo przypomnieć „zasługi” L. Kaczyńskiego, bo nie ukrywajmy, to o czym wspomniał, z punktu widzenia Kościoła jest zasługą. Nam może się to nie podobać. Trudno. Nie rozczulaj się też nad osobami rozwiedzionymi. Sam nie mam nic przeciwko rozwodom, podobnie jak wielu mniej gorliwych katolików. Ci ludzie, których niewątpliwie dotknęła tragedia, na pewno doskonale sobie zdają sprawę z tego, jaki jest stosunek Kościoła do rozwodów. Takie słowa NIE mogły być dla nich zaskoczeniem. Każdy na pewno dobrze pamięta, ile razy wychodził za mąż/żenił się i ile razy rozwodził.

    Powiem Ci, co jest niestosowne: pisanie „pan Muszyński” – masz prawo tak pisać i na pewno dobrze wiesz, jaki cel chcesz w ten sposób osiągnąć. Właśnie dlatego to jest niestosowne. Takie sformułowania padały w gazetach za głębokiej komuny. Ale tym przesiąkłaś. Myślałaś, że nikt tego nie zauważy? ;) Ż a ł o s n e.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ west

    W sprawie takiej cenzury interweniowałem w Redakcji tylko raz. Spotkałem się ze zrozumieniem bardzo miłego Pana (miłego mimo, iż określa się podobno jako feministę). Dobra rada: pisz to co myślisz, zamieszczaj własne opinie, tylko bez wulgaryzmów i bez plotek, które mogłyby uchodzić za pomówienie.

  • Absolutely Fabulous

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @krzsz1986
    Hmm, czyżby feminiści byli z natury niemili? Nie uważasz, że takie stwierdzenie mocno niesprawiedliwe?

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Z natury nie są. Oczywiście żartowałem. Ha ha :)

  • moje imię

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Przepraszam, a kto to sa feminiści? Jaką mają płeć? I co mają miedzy nogami?

  • Lulu

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @krzsz1986
    Oświeć mnie, mój drogi, co niby chciałam osiągnąć, dodając konkretnemu księdzu przed nazwiskiem grzecznościowy zwrot „pan”? Jeśli ktoś tu jest żałosny, to ten, który dopatruje się ideologii tam, gdzie jej nie ma.
    Poza tym uważam za wstrętne wytykanie osobom dotkniętym żałobą tego, że w oczach KK są „niegodni” i grzeszni. W takiej sytuacji powinno się wykazać współczucie i empatię, a nie pokazywać palcem i mówić: „Grzesznik”.
    P.S. Nie miałam kiedy przesiąknąć propagandą komunistyczną, jako iż urodziłam się już dobrych parę lat po upadku tego systemu w Europie Środkowej.

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    No jak to? Z tego co mi wiadomo, feminiści to męska wersja feministek, mężczyźni popierający feminizm. Gatunek rzadki i zasługujący na ochronę.

    I jeszcze P.S. na inny temat, czyli ten częsty zarzut „traktowania religii jak supermarketu”. Bo nigdy nie mogę się do końca zgodzić z tym, że TRZEBA przyjmować doktrynę w całości albo wcale.
    Po pierwsze – naiwnością jest wyobrażenie, że religia jest niezmienna. Każda religia stopniowo ewoluuje – w dużej mierze dzięki ludziom, którym pewne elementy doktryny doskwierały. Którzy uważali je za niezgodne z duchem Pisma, nieludzkie, pogańskie albo z jakiegokolwiek innego powodu nie do przyjęcia. Którzy na ten temat piszą i dyskutują, a kilkaset lat temu nawet oddawali życie w imię wierności swoim poglądom. Katolicy popierający małżeństwa jednopłciowe albo prawo do aborcji nie muszą być od razu uważani za takich, którzy chcą mieć ciastko i zjeść ciastko, to także ludzie, którzy działają na rzecz zbliżenia doktryny do życia. Jeżeli nauka o rodzinie ma być właśnie takim bliskim życia elementem – tym bardziej musi brać pod uwagę to, w jakich rodzinach ludzie żyją, a nie jakie jest kościelne wyobrażenie na temat rodziny.
    Po drugie – ludzkie poglądy są nieskończenie różnorodne i nie wolno o tym zapominać. I zawsze jakaś część ludzi nie zmieści się w żadnej instytucji. Zawsze ma się jakiś wybór – nagięcie się, jakaś postać dwójmyślenia (w gruncie rzeczy tym łatwiejsza, że księża raczej nie pytają zwykłych parafian o to, w co dokładnie wierzą, więc nietrudno należeć do instytucji kościelnej, w wielu sprawach się z nią nie zgadzając) albo religijność pozawyznaniowa. Wcale nie jestem za tym, żeby głaskać ludzi po główce i ułatwiać każdemu podejmowanie wyboru – nie, życie to nieustanne wybory i trzeba ponosić za nie odpowiedzialność, nie oczekiwać, że ktoś wybierze za nas. Domagam się tylko pamięci o tych wszystkich, którzy się nie mieszczą, a nie zakładania, że duchowość poza ramami instytucji wyznaniowej nie istnieje albo jest niemożliwa.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ Lulu

    Nikt nikomu nie wytyka. To miało być wspomnienie Lecha Kaczyńskiego, o czym pisze powyżej też Mondi.

    Co oznacza „pan” w tym kontekście? ;) To samo co „mój drogi” w ostatnim twoim komentarzu.

  • Lulu

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Proszę bardzo
    „Pan” – zwrot grzecznościowy dla osoby, której się nie zna
    „Mój drogi” – zwrot grzecznościowy do osoby, do której zwraca się wypowiedź. Jeśli sobie życzysz, ciebie również mogę nazywać „panem”.
    Ja słowa księdza (skoro wolisz, aby tak była nazywany) interpretuję jako wyraźny przytyk dla osób wyznający inne wartości i raczej zdania nie zmienię. Jestem zdania, że panią Martę te słowa zabolały, chociaż nie mogę mówić za osoby, których nie znam.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ zewsząd i znikąd

    Z tego co napisałem powyżej, nie wynika, że jakąkolwiek doktrynę należy akceptować w całości ani tym bardziej, że ta doktryna jest niezmienna. Fakt jest taki, że w danej chwili dana religia jednak niesie ze sobą jakiś ustalony zbiór reguł. Nie trzeba się ze wszystkimi zgadzać, ale warto mieć tego świadomość i należy rozumieć, jakie są tego konsekwencje. Np. ponownie ożenionego rozwodnika nikt nie wyprasza z kościoła, podobnie geja czy lesbijki, ale jeśli taka osoba przychodzi np. na mszę, to powinna być przygotowana, że padną tam słowa, które może odebrać jako krytykę. Takie jest życie i to w stu procentach normalne.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ Lulu

    Pani Marta z domu Kaczyńska wiedziała, co robi. Ja jej wcale nie potępiam. Rodziców straciła, na pewno bardziej przykro jej było z tego powodu.

    Uzupełnijmy słownik, który zaczęłaś pisać:
    „Pedał – część mechanizmu dźwigniowego służąca do wprawiania go w ruch nogą.” I co? Też tak potrafię, nie?

  • Lulu

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Dlaczego piszesz coś, co nie wnosi nic do tematu, a tylko ma na celu zdenerwowanie innych osób? Najpierw prosisz mnie, żebym wyjaśniła, co mam na myśli, a teraz ze mnie kpisz.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    @ Lulu

    Denerwujące jest, gdy udajesz, ze nie rozumiesz, o co chodzi. Jeśli naprawdę nie rozumiesz, to jeszcze bardziej denerwujące.

  • Lulu

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Dobra, porozmawiajmy w twoim stylu:
    Nie masz pojęcia o kulturze japońskiej. Ż A Ł O S N E ;b
    Nie mam zamiaru więcej rozmawiać z osobami, które nic mają pojęcia grzeczności i wyrozumiałości. Radzę najpierw nauczyć się norm savire vovire, a potem czepiać się wyimaginowanych… nawet nie wiem czego. Ciągnięcie dalej tego sporu (?) byłoby żenujące.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    „Powiem Ci, co jest niestosowne: pisanie „pan Muszyński” – masz prawo tak pisać i na pewno dobrze wiesz, jaki cel chcesz w ten sposób osiągnąć. Właśnie dlatego to jest niestosowne. Takie sformułowania padały w gazetach za głębokiej komuny. Ale tym przesiąkłaś. Myślałaś, że nikt tego nie zauważy? ;) Ż a ł o s n e.”

    Pan Muszynski – pisze „pan” w celu podkreslenia watpliwej wartosci jego tytulow koscielnych, i srednio mnie interesuje czy komunistyczne gazety rowniez stosowaly ten zabieg – nie zachowal sie „niestosownie”. Zachowal sie jak ostatnia, ordynarna hiena.

    Swoja droga dosc zabawne jest nawiazywanie do „glebokiej komuny” w obronie „czci” Muszynskiego biorac pod uwage ze byl kapusiem.

    Przy okazji przypominam ze tw. („towarzysz” lub „tajny wspolpracownik”, jak kto woli) Muszynski jest nie tylko przeciwnikiem malzenstw, ale rowniez zwolennikiem „leczenia” homoseksualizmu, czyli czegos co czyni niewyobrazalne szkody i pociaga za soba konkretne ofiary.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Przynajmniej Ty rozumiesz, o co chodzi, a nie udajesz Greka. ;)

  • nimb

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    Prosimy o dowody na okoliczność rzekomego donosicielstwa bp Muszyńskiego. Inaczej sprawa kwalifikuje się jako pomówienie i nadaje się do sądu.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Polityka Kościoła katolickiego nad trumnami]

    „Prosimy o dowody na okoliczność rzekomego donosicielstwa bp Muszyńskiego. Inaczej sprawa kwalifikuje się jako pomówienie i nadaje się do sądu.”

    Przeszukaj archiwa dowolnej wiekszej gazety, sprawa byla dosc glosna. Stanelo na tym ze „palil, ale sie nie zaciagal”, czyli ze tak, byl TW, ale nie mowil niczego co mogloby zaszkodzic i o swoich rozmowach z SB informowal przelozonych.

    Co do „pomowienia” – wiesz, dobrze jest troche znac prawo. Pomowienie nie ma miejsca kiedy informacja jest prawdziwa lub kiedy jest powszechnie znana. Nawet gdyby pozniej udowodniono ze nie byl TW, to po tej serii artykulow nikt kto to powtarza nie popelnia pomowienia poniewaz jest to powszechna wiedza, za pomowienie odpowiadaliby w tym momencie autorzy tych artykulow, nie czytelnicy powtarzajacy informacje z nich.

    Wiec tak, moge nazywac go „tajnym wspolpracownikiem”, „kapusiem”, „towarzyszem” i nie popelniam w tym momencie przestepstwa. Jezeli sie ze mna nie zgadzasz oczywiscie mozesz poinformowac Muszynskiego o tym ze to zrobilam, a on moze probowac mnie zaskarzyc (pomowienie jest scigane na wniosek poszkodowanego, nie z urzedu), pisze ze stalego ip, ze stalego lacza, wiec „namierzenie” mnie nie jest dla policji lub sadu zadnym problemem, ale dalsza dyskusja mnie nie interesuje, moj czas nie rosnie na drzewie. Dodam ze w sadzie pare razy juz bylam, jeszcze nie zdarzylo mi sie przegrac.

    Dodam jeszcze – byl malym czlowiekiem wtedy, jest malym czlowiekiem teraz, a slowo „Katyn” w ogole nie powinno mu przechodzic przez gardlo.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa