Na święta. Mit o Inanie i Ninszubur

Obchodzimy święta wielkanocne. Przy tej okazji możemy zwolnić tempo, zatrzymać się i wzbudzić refleksję nad przemijaniem. Prędzej czy później każdego dopada pytanie o przemijanie, kres i „życie po życiu”. Chrześcijanie wspominają śmierć, zstąpienie do piekieł i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Motyw ten związany z odrodzeniem się przyrody, znany jest dobrze już z obserwacji i refleksji starożytnych. Opowieści z tym związane przekazywane ustnie przerodziły się w mity wielu kultur. I tak Akadowie przekazali nam mit o Tammuzie i Isztar, Ugaryci o Baalu i Anat, z Anatolii pochodzi mit o Attisie i Kybele, bardziej znane szerzej wersje pochodzą od Egipcjan – mit o Ozyrysie i Izydzie, od Greków – mit o Persefonie i Demeter czy Adonisie i Afrodycie oraz od Rzymian – mit o Prozerpinie i Ceres.

Najdawniejszym jednak, bo pochodzącym z czasów początków piśmiennictwa sprzed około 3 500 lat p.n.e. (pierwowzór?) jest mit o Inanie i Dumuzim. Wydaje mi się również, że i najciekawszym, choć i najmniej zdaje się być zrozumiałym. To opowieść o zejściu do świata podziemnego, jak starożytni Sumerowie nazywali drugą stronę życia. Było to coś na kształt żydowskiego Szeolu, greckiego Hadesu, krainy umarłych. Mit poznałem poprzez przepiękną literacką wersję Olgi Tokarczuk. Zadziwił mnie przy tym fakt, że kanwą mitu jest los dwóch głównych bohaterek. Dlaczego starożytni uwiecznili w tak ważnym przekazie dzieje dwóch kobiet? Czy chcieli pokazać to samo, co i Michał Anioł malujący na ścianie kaplicy sykstyńskiej w Watykanie w scenie Sądu Ostatecznego dwie pary ściskających i całujących się mężczyzn?

Inana to bogini miłości i wojny. Należy do bogów rozstrzygających losy. Inana postanawia odwiedzić swoją bliźniaczą siostrę Ereszkigal, która jest władczynią świata podziemnego. Udaje się do świata umarłych przekraczając siedem bram. Nie znamy przyczyny tej dziwnej wyprawy. Możemy podziwiać jednak dzielność tej kobiety, która wcale nie traktowała tej podróży jako ostatniej drogi. Czyż człowiek od zawsze nie chciał przekraczać granice? Zgłębiać to, co nieznane, zakazane? Dlaczego? Co ją tam ciągnie, dlaczego tam idzie? Czy nie ma tutaj wszystkiego, co można mieć? Być może Inanie marzy się odkrycie tego, co zakryte przed wszystkimi? Dotarcie tam, gdzie jeszcze nikt nie dotarł? Do krainy mroków i śmiertelnych cieni, do krainy, gdzie jest ponuro jak w nocy, do krainy cieni, gdzie wszystko jest czarne jak ciemna noc (Księga Joba 10, 21–22). Nikt przecież nie odwiedza siostry dobrowolnie. Jednak czuje, że ją tam ciągnie. Do siostry przecież. Co zaskakujące, za towarzysza wyprawy nie zabiera wcale swego małżonka, lecz Ninszubur, nieodłączną towarzyszkę, przyjaciółkę, powiernicę, najbliższą jej osobę. Ta od zawsze ją podziwiała i kochała. Stale o nią dbała i wiernie jej towarzyszyła. Także podczas tej swoistej podróży „w dół”. Inana to właśnie ją wtajemnicza w plany wyprawy i to jej powierza za zadanie sprowadzenie pomocy, gdyby coś złego się stało. Rozstając się na pewnym etapie, na pożegnanie Inana oddaje dotknięcie; a ono wzbudza dreszcz w Ninszubur.

Przechodząc sama przez kolejne bramy, Inana traci wszelkie insygnia królewskie i atrybuty kobiecości – drogocenną koronę oddaje bez słowa i naszyjnik – w ciemności klejnoty przecież nie mają żadnego blasku. Biżuteria – tutaj marna ozdoba. Potem przychodzi kolej także na piękną suknię i garderobę, blaknie makijaż. W ten sposób do siedziby siostry dociera obnażona i poniżona. Nie tego się spodziewała. W finale eksploracji podziemi dochodzi do nieporozumienia pomiędzy bliźniaczkami. Nie może być jednak mowy o nieporozumieniu. Od samego początku była to ścieżka, z której nie ma powrotu (Księga Joba 16, 22). Stąd nie można bowiem zawrócić, tak jak nie można być w dwóch miejscach naraz. Świat może sobie być chaosem, lecz ta jedna zasada trzyma nas w karbach – nikt stąd nie wrócił. Jedyny porządek. Ta droga ma tylko jeden kierunek. W tej krainie cieni, ciszy i nicości jedno jest pewne, iż tak jak na niebie obłok się rozchodzi i znika, tak nie wraca ten, kto zstąpił do krainy umarłych (Księga Joba 7,9). Inana umiera. Pozostanie odtąd już na zawsze w królestwie podziemnym.

Na zewnątrz jednak, w świecie żywych, ktoś na nią czeka. Czeka i czuwa Ninszubur. Ninszubur rozpamiętuje w tym międzyczasie przeszłość Inany i życie z nią. Jej dzieciństwo, młodość. Potem wydanie za mąż za ogrodnika Dumuziego. Zdawać by się mogło, że była to dobra partia. Ot, zwyczajne zaloty, potem wesele. Miłość? Co to jest miłość? W końcu Dumuzi mówi: ty masz swoje i ja mam swoje. Ja jestem ja, a ty jesteś ty. Ich drogi się rozeszły. Tak zwyczajnie. Każdy wrócił do swojego.

Inana poznała Ninszubur. Z nią było inaczej. Spotkanie, poznanie, wspólne życie. Kiedy będę już starą kobietą, ona się nie zmieni. Gdy wreszcie umrę, ona weźmie sobie inną przyjaciółkę, jakąś inną mnie. Trudno po śmierci być zazdrosną – mówi Ninszubur. To chyba jeden z piękniejszych testamentów. A ty jakie słowa uważałbyś za adekwatne jako ostatnie? O czym i o kim byś pomyślał/a? Wiesz, że prędzej czy później wszystko kiedyś zostawisz? Może to dobry moment, by pomyśleć i zatroszczyć się o przyszłość kogoś, z kim teraz dzielisz życie. Trwa dyskusja nad ustawą o związkach partnerskich dla osób homoseksualnych, lecz czy nie mądrzej będzie już teraz w ramach przewidzianych prawem, np. aktem notarialnym zabezpieczyć partnera jako spadkobiercę waszego wspólnego dorobku? Może warto również razem przemyśleć sprawę pochówku, tak by samemu zdecydować o miejscu i rodzaju pogrzebu?

Ninszubur rozpacza. Co może zrobić? Jak pomóc? Kto ją zrozumie? Tak samo jest w sytuacji osób homoseksualnych, w przypadku tych osób żyjących w związku. Co po śmierci partnera? Pozostaje pustka. Czy jeśli za życia skoczyłbyś za kimś w ogień poszedłbyś też do „piekła”?
Sama jednak nie przywróci Inanie życia. Udaje się więc do bogów – panów życia i ludzkich losów. Trzech Ojców Założycieli. Tam błaga, postuluje i przekonuje. Czy jednak można zawrócić kroki kogoś, kto idzie drogą całej ziemi (1 Księga królewska 2,2). Zdaje się, że nikt jej nie chce pomóc. Precedens wywołałby bowiem skandal na niespotykaną we wszechświecie skalę. Prawo jest prawem. Śmierć to śmierć. Nie ma wyjątków, odstępstw od reguły, luki w systemie. Cóż zdziałać może jednoosobowa wyprawa ratownicza? Czyż nie jest tak, że każdy początek ma i swój koniec? Czy bogowie mogą być ludzcy?

Ale jest wyjście. Boski dar. Złoty środek. Coś, co składa się z części nieożywionych, a jednak żyje. Trochę wody i minerałów – muchy. Łączniczki tego, co już nieżywe, ale jeszcze nieumarłe. Te, za sprawą bogów, ożywiają Inanę. Zdruzgotana tym obrotem Ereszkigal godzi się na uwolnienie i wyjście siostry. Nawet po śmierci wszystko ma swoją cenę. Tak jak życie, tak i śmierć. Stawia ona pewien warunek: Inana ma wskazać kogoś w zastępstwie. Nikt dobrowolnie się jednak nie stawi w zamian za Inanę. Ta wychodzi z grobowca i jakże smętny to pochód jej i zgrai demonów. Zaczyna się koszmar. Po jej powrocie na ziemię, każdy się boi kogo wskaże w zamian. Świat i bogowie wstrzymują oddech. Ile potrzeba, żeby odkupić śmierć boga? Wszyscy w sumie skazują jako ofiarę kobietę, Ninszubur. Nie – mówi Inana – to jest moja posłanka, moja przyjaciółka, Ninszubur. Trzymając się za ręce, biegną obie dalej. Inana po drodze wypytuje o żałobę po jej odejściu. Zawstydzona Ninszubur nie wie jednak, co powiedzieć. Świat się wcale nie zatrzymał w swym biegu. Nikt nie płakał, nie zauważył zmiany. Nawet Dumuzi. Wściekła Inana wybiera więc swojego niewiernego męża na zastępstwo na sześć miesięcy, kiedy ona wraca do świata żywych. W ten sposób mają wymieniać się co pół roku.

Inspiracja: Olga Tokarczuk, „Anna In w grobowcach świata”, wyd. Znak, Kraków 2006.

mTV „Są jakby wrony między niebem a ziemią” Księga Barucha 6,53. Tomasz. Pastoralista. Urzędnik. Od kilku lat w związku z facetem. Bardzo lubi swoje imię, góry – okoliczne i literaturę – zwłaszcza s-f. Nie lubi mięsa i przemocy. Jego kwiat herbowy to słonecznik; zawołanie to Plus Minus, czyli Mniej Więcej. Jego powołaniem jest misja ad homo devotes. Szuka innych rara avis w czarnej rzeczywistości.

Autorzy:

zdjęcie Tomasz Woźny

Tomasz Woźny

Teolog pastoralista, współpracownik portalu homiki.pl

8 komentarzy do:Na święta. Mit o Inanie i Ninszubur

  • Kogucik

    [Re: Na święta. Mit o Inanie i Ninszubur]

    Wreszcie mit kobiecy :) Nie wiem komu dziękować, autorowi czy Oldze Tokarczuk:) Wesołych i mokrych!

  • Loth

    [Re: Na święta. Mit o Inanie i Ninszubur]

    Moje klimaty – super! ;) tym bardziej, że ostatnio mity wracają do łask na szklanym ekranie!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa