- homiki.pl - http://homiki.pl -

Lech Kaczyński. Wspomnienie

[1]

Prawdą jest, że targają mną różnorakie uczucia. 10 kwietnia zginął tragicznie prezydent naszego kraju, najwyższy urzędnik państwa. Towarzyszyło mu niemal sto osób, w tym wiele znakomitości naszego życia publicznego. O zmarłym prezydencie – skupiając się na emocjach i osobie, jaką był poza polityką, piszą media. Czasem delikatnie dodając, że były z nim w głębokim sporze. Mi Lech Kaczyński kojarzy się jednoznacznie z pojęciem krzywdy. W okresie, gdy wpływał na ważne dla mnie sprawy – politykę miasta stołecznego Warszawy, politykę państwa – uosabiał niechęć, jawną wrogość wobec osób homoseksualnych. Ukoronowaniem tych jakże negatywnych emocji było niesławne orędzie z wykorzystaniem zdjęć gejowskiego ślubu, co miało rozbudzić antypatię w społeczeństwie do osób homoseksualnych.

Śmierć prezydenta – czego Polska już przecież doświadczyła – jest faktem przekraczającym granice tego, co wyobrażalne. Ale jednocześnie, należę przecież do tych, którzy w nadziei odliczali dni do zakończenia mandatu Lecha Kaczyńskiego. Bo – przede wszystkim, uważałem, że to niesprawiedliwe, okrutne, bardzo krzywdzące, że urząd prezydenta wykorzystywany jest jako narzędzie dyskryminacji i nienawiści wobec osób nieheteroseksualnych. To on, Lech Kaczyński, dwukrotnie zakazał warszawskiej Parady Równości, pozbawił mnie i nas wszystkich prawa do wyrażania poglądów pod absurdalnymi pretekstami. Wygrana w Europejskim Trybunale Praw Człowieka sprawa Bączkowski i inni przeciwko Polsce pokazała, że prezydent Kaczyński działał bezprawnie. Za przyzwoleniem prezydenta Kaczyńskiego i z inicjatywy jego politycznych sojuszników kreślono w latach 2005–2007 wizje wykluczania osób LGBT z zawodów takich, jak nauczyciel… Lech Kaczyński i jego polityczni towarzysze starali się skazać nas na margines. Ponosi za to współodpowiedzialność.

Nie dowierzałem uszom, gdy biskup Muszyński, nad trumnami prezydenckiej pary w warszawskiej archikatedrze świętego Jana, pozwolił sobie na przytyk – pośrednio wychwalając homofobiczne gesty prezydenta Kaczyńskiego.

Jednocześnie to za jego prezydentury urzędniczka jego kancelarii Ewa Junczyk-Ziomecka (dziś konsul w Nowym Jorku) złożyła hołd homoseksualnym ofiarom nazizmu – to był pierwszy tego typu, bardzo ważny gest w naszej części Europy. Za czasów prezydenta Kaczyńskiego jego bliska wieloletnia współpracownica, wówczas minister – Joanna Kluzik-Rostkowska, zainicjowała prace na Uniwersytecie Warszawskim zakończone (niedawną) publikacją zespołu profesora Krzemińskiego – raport ten miał mógł mieć przełożenie na propozycje polityczne, co ostatecznie się nie stało.

Lech Kaczyński zapisał się trwale w historii mojego kraju swoją działalnością w Solidarności i KOR – doceniam to. Nikt nie zasłużył na tak niesprawiedliwą śmierć, ale równocześnie w obliczu żałoby narodowej i jedności społeczeństwa wobec ogromnej tragedii, jestem przeciwny polityce wybielania jego działań i tworzenia legendy. Jednocześnie żałuję, że nie doczekam jego przeprosin skierowanych do środowiska LGBTQ i możliwości zrehabilitowania się.

Nie wiem, czy żałoba zmieni nasz kraj. Wierzę, że doświadczenia ostatnich lat już nauczyły naszych rodaków, że (polityczne) projekty dyskryminacji i wykluczania osób niehetero nie mogą mieć miejsca. Skończywszy z tym, czas na poważne omawianie naszych praw – wszystko jeszcze przed nami.

Michał Minałto red.nacz homików.pl