Czekać? Nie!

Seria debat zakończona: O jaki prawny model związków jednopłciowych powinniśmy dziś walczyć w Polsce?

Zakończyliśmy serię otwartych debat „Jakich związków partnerskich chcemy w Polsce?”. Od października 2009 r. do marca 2010 r. odwiedziliśmy kolejno Wrocław, Poznań, Rzeszów, Warszawę, Łódź, Gdańsk, Katowice, Szczecin, Lublin, Kraków, Białystok, Toruń, Olsztyn, Kielce.

Przedstawialiśmy ponad 20-letnią historię związków partnerskich, która rozpoczęła sie w Danii w 1989 r. i dziś obejmuje już około 30 krajów świata (w tym: większość krajów UE). Omawialiśmy główne zagadnienia dotyczące związków tej samej płci, które naszym zdaniem powinny być uregulowane przez polskie prawo. Głównym zaś celem wszystkich spotkań było przedyskutowanie różnych modeli uregulowań prawnych dotyczących związków jednopłciowych, które istnieją na świecie.

Czekać? Nie.

Mamy dość ciszy w sprawie związków partnerskich. Nie chcemy czekać na bardziej sprzyjające warunki (polityczne czy inne), bo jesteśmy świadomi, że obecna sytuacja – marazm – jest wynikiem przeszłych zaniechań. Od czasu projektu prof. M. Szyszkowskiej minęło już 7 lat. Lewicowi politycy ani Unia Europejska nie „załatwią” sami za nas związków partnerskich. To my musimy o nie zawalczyć. Debatować, pytać polityków, mówić w mediach o naszych postulatach. Tylko tak może nam się udać wprowadzić temat związków partnerskich z powrotem do politycznej agendy. Tylko w ten sposób można któregoś dnia doprowadzić do pierwszego czytania projektu ustawy w Sejmie, potem do głosowania… być może zresztą przegranego… a więc drugiego… itd. (w Czechach ustawa o związkach partnerskich przeszła bodaj po 5 głosowaniach zanim dostała się do Prezydenta, który ją zawetował – potrzeba było kolejnego głosowania, które obaliło prezydenckie weto, aby weszła w życie).

4 modele

W czasie debat opowiadaliśmy o tym, kiedy i jakie kraje przyjęły już przepisy regulujące związki jednopłciowe. Podawaliśmy najważniejsze kwestie, które naszym zdaniem powinny być w polskim prawie zmienione tak, by obejmowały również pary tej samej płci (prawo do dziedziczenia, wydania zwłok zmarłego partnera, wspólnego rozliczania się podatkowego i wiele innych). Wreszcie, przedstawiliśmy 4 główne modele legalnych związków homoseksualnych istniejących na świecie: małżeństwa, związki partnerskie, PACS (rozwiązanie francuskie) oraz konkubinaty.

Omawialiśmy konkretne przypadki dyskryminowania par jednopłciowych i pytaliśmy uczestników debat, jak widzą potrzebę zmian prawnych.

Podkreślaliśmy też, że nie chodzi nam o debatę czysto teoretyczną – uczestników prosiliśmy o wypowiedzi dotyczące nie tylko ich własnych poglądów w kwestii związków jednopłciowych, ale również o wypowiedzi uwzględniające możliwości działania w obecnej sytuacji społeczno-politycznej Polski.

Dlatego konkludując każdą debatę przekształcaliśmy pytanie tytułowe („Jakich związków partnerskich chcemy w Polsce?”) i pytaliśmy: „O jaki model związków jednopłciowych powinniśmy dziś walczyć w Polsce?”

Czego chcemy?

Każdy uczestnik i uczestniczka naszych debat mieli do dyspozycji tylko jeden głos – tylko jeden model, o który należałoby zawalczyć – pomimo tego, że dla wielu z nas najbardziej optymalną sytuacją byłby wybór spośród kilku możliwości. Ale nie jesteśmy w stanie przygotować kilku projektów ustaw i walczyć o nie jednocześnie – dlatego musimy wybrać jeden.

Jakie były odpowiedzi?

18,5% – za tym, że powinniśmy dziś walczyć o małżeństwa par tej samej płci;
34,5% – za tym, że powinniśmy dziś walczyć o związki partnerskie par zarówno tej samej, jak i różnej płci;
45,8% – za tym, że powinniśmy dziś walczyć o model najbardziej przypominający francuski PACS (umowa cywilna dwóch dorosłych nie spokrewnionych osób),
1,2% – za tym, że powinniśmy dziś walczyć o konkubinaty par tej samej płci.

Krok po kroku?

Niechęć do walki o konkubinaty nie dziwi nas. Nasze osobiste oczekiwania też są większe, choć – podkreślamy – popieramy każde rozwiązanie prawne, które przybliża do równości, a oddala od dyskryminacji.

Gdyby np. obecna koalicja rządząca zechciała wprowadzić rozwiązania dotyczące wyłącznie możliwości wydania zwłok zmarłego partnera/-rki tej samej płci (i nic poza tym) – trudno, bylibyśmy za, choć ze wszystkich sił powiemy wtedy: „To za mało!”. Mamy jednak świadomość, że nawet tylko to jedno rozwiązanie oszczędziłoby wielu osobom homoseksualnym upokorzeń i przykrości.

Jednak wygląda na to, że nie taka sytuacja będzie naszym „zmartwieniem” – obecna koalicja rządząca ani myśli realizować jakiekolwiek postulaty dotyczące osób LGBT.

Naszym problemem nie jest więc: „Rządzący chcą nam cos dać, ale my uważamy, że to nie wystarcza”, lecz „Rządzący nie chcą w ogóle rozmawiać o sprawach LGBT”.

W pewnych wybiórczych kwestiach zgadza się z nami Rzecznik Praw Obywatelskich. Np. zgodził się. podjąć sprawę sądowej interpretacji art. 115 par. 11 kodeksu karnego definiującego „osobę najbliższą” (małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo (…) a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu) tak, by było jasne, że może nią być również partner/-ka homoseksualny/-a Czy RPO będzie w stanie realnie wpłynąć na jakieś zmiany? Wątpliwe. Nie ma on bowiem władzy ustawodawczej. Może natomiast apelować do instytucji zarówno władzy wykonawczej (np. ministrowie), ustawodawczej (np. posłowie), jak i sądowniczej, aby dostrzegły problemy par tej samej płci.

Małżeństwa

Walka o małżeństwa dla par jednopłciowych spotkała się z aprobatą mniejszości dyskutantów. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, ze walka o zmianę konstytucji, bez której ustawa o małżeństwach homoseksualnych zostałaby odrzucona przez Trybunał Konstytucyjny, wydaje się w obecnych warunkach jeszcze mniej realna, niż walka o związki partnerskie.
W tym miejscu mała dygresja odnośnie samego zapisu art. 18 Konstytucji („Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”). Owszem, nie stwierdza on jednoznacznie, że małżeństwo to tylko i wyłącznie związek kobiety i mężczyzny, ale… tak jest interpretowany przez konstytucjonalistów. Znawcy tematu, wśród nich Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, mówili nam, że nawet, gdyby ustawa o małżeństwach jednopłciowych została przegłosowana przez parlament, odrzuciłby ją Trybunał Konstytucyjny (do którego, zaskarżona przez opozycję, trafiłaby niechybnie).

Niektórzy dyskutanci zwracali uwagę, że małżeństwo jest instytucją przestarzałą i skostniałą. Podczas każdej z debat odzywały się osoby heteroseksualne, które mówiły, że chętnie zawarłyby związek partnerski, pomimo że przecież w obecnej sytuacji mogą zawrzeć małżeństwo. Dlaczego? Na przykład dlatego, że małżeństwo to umowa, o której rozwiązaniu decydują nie zawierające je strony, ale… sąd.

Z jeszcze innego punktu widzenia, jeśli celem jest zlikwidowanie nierówności w traktowaniu osób homo- i heteroseksualnych, to trudno nie zgodzić się, że tylko wprowadzenie małżeństw homoseksualnych te nierówności zlikwiduje stuprocentowo.

Jednak przykład Francji pokazuje, że coraz więcej ludzi uznaje małżeństwo za opcję wcale nie najlepszą. W ciągu zaledwie 10 lat istnienia umów cywilnych typu PACS okazało się, że stanowią one aż 1/3 wszystkich zawieranych we Francji związków. 95% z 500 tys. zawartych we Francji PACSów stanowiły związki osób różnej płci. Wygląda więc na to, ze heterycy i heteryczki odkryli wady małżeństwa i ochoczo korzystają z rozwiązań, które zostały wypracowane dzięki walce gejów i lesbijek.

W tym miejscu musimy podkreślić również, że – to niby oczywiste, a jednak umyka wielu osobom – droga do legalizacji którejkolwiek z form wiedzie przez Sejm. W Sejmie zasiadają politycy i polityczki. W obecnym Sejmie nie ma posłów/posłanek, którzy/-re chciałyby podjąć dyskusję na temat małżeństw homoseksualnych. Póki co nie zanosi się na to, by w przyszłym Sejmie, którego skład wybierzemy w końcu 2011 r., sytuacja diametralnie się zmieniła.

Tak więc ewentualna walka o małżeństwa homoseksualne musiałaby zakończyć się na środowiskowych debatach lub na… założeniu własnej partii i decyzji o startowaniu w wyborach.

Związki + PACS = polski miks?

Pozostałe dwie formy: związki partnerskie (zarówno dla par homo, jak i hetero) i PACSy cieszyły się łącznym poparciem 80,3% naszych dyskutantów.

Do wszystkich klubów parlamentarnych wysłaliśmy listy z prośbą o rozmowę o naszych postulatach. Nie zostaliśmy zasypani odpowiedziami. Tylko Klub Lewicy zaprosił nas na spotkanie, do którego doszło 2 marca br. Posłowie i posłanki Klubu potwierdzili to, co wcześniej słyszeliśmy w kuluarach: „nie” dla małżeństw homoseksualnych, „tak” dla związków partnerskich – zarówno homo, jak i hetero, adopcja dzieci – drażliwym tematem, wreszcie – chęć współpracy przy pracach nad projektem ustawy.
Mieliśmy też spotkanie z przedstawicielami SDPL (partii, która w Sejmie ma 4 posłów), na których poparcie również możemy liczyć.

W tej chwili pracujemy nad pierwszym szkicem ustawy. W ciągu najbliższych dni przedstawimy otwarty katalog naszych głównych postulatów wraz z ich opisem i uzasadnieniem. Oraz z prośbą do Was o opinie, uwagi itd.

Wierzymy, że z Waszą pomocą uda nam się wypracować projekt ustawy, która zdobędzie poparcie zarówno tzw. środowiska LGBT jak i poparcie polityczne. Wierzymy też, że to poparcie stanie sie któregoś dnia na tyle mocne, że projekt przerodzi się w obowiązujące prawo – krok milowy na drodze do równości Polaków i Polek bez względu na ich orientację seksualną.

Grupa Inicjatywna ds. związków partnerskich:
Yga Kostrzewa (Lambda Warszawa)
Mariusz Kurc (Kampania Przeciw Homofobii)
Krystian Legierski (Zieloni 2004)
Tomasz Szypuła (Kampania Przeciw Homofobii)
www.zwiazkipartnerskie.info
zwiazkipartnerskie@gmail.com

Autorzy:

zdjęcie Grupa Inicjatywna

Grupa Inicjatywna

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 306; nazwa: Grupa Inicjatywna

36 komentarzy do:Czekać? Nie!

  • Zora

    [Re: Czekać? Nie!]

    Dlaczego podano dane procentowe, a nie liczbowe? Ile osób przychodziło na spotkania? Ilość miast jest imponująca, ale dane liczbowe dałyby głębszy obraz.

  • junior

    [Re: Czekać? Nie!]

    Frekwencja nie była pewnie oszałamiająca, ale wreszcie coś ruszyło na dobre. Dziękuję Grupie Inicjatywnej za podjęcie działań. Mam nadzieję, że macie silne wsparcie w swoich organizacjach. Czeka nas długa droga, ale musi się udać!
    Jak zwykle tylko lewica chce rozmawiać… A gdzie się podział ubiegłoroczny laureat Hiacynta?

  • Mike

    [Re: Czekać? Nie!]

    Ludzie wykazali się realizmem. na szczęście!

  • KaFor

    [Re: Czekać? Nie!]

    Nie czekać – to jasne. Nic nam z nieba nie spadnie samo, ani też nikt nam niczego na tacy nie poda.

    Dla mnie nie nazwa jest istotna, lecz zawartość ustawy – nasze prawa.

  • jk

    [Re: Czekać? Nie!]

    ja byklem na spotkaniu i nikt niczego nie liczyl. mam wrazenie zwe te dane to wypelbnili tylko sami czlonkowie grupy. nie widzialem ABSOLUTNIE zeby tyle osob poparlo pacs, przynajmniej w wawie. to byla opcja ktora prawie nikomu nie odpowiadala.

  • KaFor

    [Re: Czekać? Nie!]

    Również uczestniczyłam w W-wie i większość była za związkami partnerskimi; w Gdańsku nie liczono kto za jakim modelem się opowiada – tym bardziej, iż nie było (jak w W-wie) formuły, iż kazdy zabiera głos i są one liczone.

    Do W-wy – pierwsze spotkanie jechałam z nadzieją, iż po przedstawieniu modeli (nie wszyscy przeciez orientują się w róznych rozwiazaniach) rozmowa skierowana zostanie na konrktery (jak dla mnie) poszczególne prawa jakie powinny się znaleźć w projekcie ustawy. Nie bylo tego. W Gdańsku już nie liczyłam (niestety) na takie merytoryczne podejście.

    Tego mi w debatach zabrakło. Na to liczyłam i nie znalazłam tego.
    Starałam się wnieść sama do spotkań ten – uważam najwazniejszy – element rozmów wokół możliwości formalizacji naszych związków w Polsce.

    Niemniej został zrobiony kolejny krok – szereg małych kroków – ku celowi najważniejszemu wokół którego pary tej samej płci konsolidują się. To ważne.

    Niedługo będą kolejne śluby humanistyczne.

    Za pewien czas kolejne sądowo przeprowadzane aktualnie sprawy.

    Nie możemy ustawać. Nasze działania powinny być coraz to bardziej intensywne, nagłaśniane, gromadzące coraz to większą! liczbę osób wspierających je choćby tylko swoją fizyczną obecnością – pokazując, iż znacząca grupa społeczna w Polsce naciska i będzie naciskać coraz to intensywniej! (masowo) w kwestii praw, które wszystkim w Polsce pozwolą żyć w godnych warunkach.

  • Darek

    [Re: Czekać? Nie!]

    Ta umowa cywilna jest jedyną REALNĄ rzeczą. W Polsce nikt się nie zgodzi na nic więcej.

  • Max

    [Re: Czekać? Nie!]

    to jak? robimy parady 2 razy w miesiącu żeby nas zauważyli i znudzili się naszymi żądaniami? może to da jakiś efekt. bo partii nie da rady założyć jak nawet zwykłą ankietę wypełniło ile? 1 tyś osób…nie wiem czy nie przesadziłem.

  • Imię Twoje

    [Re: Czekać? Nie!]

    Szacunkowo z komentarzy wynika, żę jeśli w ogóle te dane można brać na serio to łącznie głosowało z 200-300 osób.

    Na homikach nie było co prawda pytania o związki, ale aż 1880 głosów (78 procent) oddano na „wyłącznie małżeństwo na równych prawach z heterykami”. To skąd tu nagle tak mało? [http://www.homiki.pl/modules.php?name=Surveys&op=results&pollID=82]

    Nie chcę powiedzieć, że te debaty nie były ważne, ale dla legitymizacji podawanie danych bez podania jakie x=100 proc. to dziwna rzecz.

    Uważamy z moją dziewczyną, że najgorsze co może być to przygotowanie ustawy pod dyktando heteryków z SLD. A gadanie, że coś jest „jedyną realną rzeczą” to bzdura. Sto lat temu jedynym realnym wyjściem kobiety był mąż, dom i dzieci. 55 lat temu Rosa Parks w miejskim autobusie pokazała, że trzeba walczyć o pełnię praw a nie jakieś popłuczyny. Nam niestety tej waleczności brakuje a zaczynamy kalkulować. PACS to wygodna kalkulacja, związki partnerskie już miej, a małżeństwa – marzenie.

  • Kurczak

    [Re: Czekać? Nie!]

    Ankieta na homikach ciekawa (nie jest napisane jaki to okres, ale w komentarzach widać):

    Jaka forma legalizacji związku byłaby przez ciebie pożądana?
    - wystarczy mi związek partnerski – 374 osoby
    - wyłącznie małżeństwo na równych prawach z he(terykami – zapewne) – 1878 osób
    - forma prawna nie ma dla mnie znaczenia – 59 osób
    - nie potrzebuję prawnej legalizacji homozwiązków – 80 osób

    razem udział wzięło 2391 osób, a więc sporo, oczywiście można zwalić „winę” na to, że ludzie nie wiedzieli, co to PACS i byli nieracjonalni, ale czytelnicy nie są aż tak głupi. Ta ankietka też nie musi być reprezentatywna, bo na gejowie wyniki mogą być inne (zależy od profilu czytelnika).

    KaFor – ile osób było w Warszawie i w Szczecinie? Czy organizatorzy usilnie przekonywali za jedną wersją, wcześniej ustaloną, czy faktycznie wspólnie ze słuchaczami dochodzili do wniosków? Bo mi w te PACSy się wierzyć nie chce.

  • KaFor

    [Re: Czekać? Nie!]

    Byłam w W-wie i w Gdańsku. Jak wspomniałam w Gdańsk nie było formuły wypowiedzi przez każdą z uczestniczących osób.

    W-wie każda osoba miała głos. Przeważały związki partnerskie + zastrzeżenie, iż optymalnie małżeństwa, lecz nie jest to teraz realne.

  • Greta

    [Re: Czekać? Nie!]

    Bylam na 3 spotkaniach grupy, ktora bardzo szanuje za dzialalnosc. Ale nie miala wrazenia, ze PACS przewazyl. Glosy raczej wspieraly rejestrowane zwiazki partnerskie. Ktos probuje nas oszukac.

  • KaFor

    [Re: Czekać? Nie!]

    Spytałam (tylko) 20 osób o model na dzisiaj – gdy nie ma dla nas małżeństw (grupę niereprezentatywną). Warto poczytać co powiedziały (niektóre głosy się powtarzały):

    - ma być rodzina, NIE PACS
    - rodzina; nie jestem spółką (absolutnie nie PACS)
    - równośc
    - na małżeństwa nie ma szans obecnie
    - rozróżnieniem adopcja
    - małż. nie teraz, partnerstwa: takie same prawa
    - NIE dla przeklętego PACS
    - gdyby mieć pewnjość, że nie było by nić więcej to partnerstwa
    - wprowadzić Kartę Pacjenta, oraz ograniczyć możliwość podważenia testamentu”
    - prawa zbliżone do małżeństw i NIE dla hetero.
    - związek partnerski to merytotycznie także para małżeński, powinno się je wprowadzić dla szczęśliwości wszystkich!

  • KaFor

    [Re: Czekać? Nie!]

    Jak to wyglądało w Białymstoku:

    Najlepszym rozwiązaniem prawnym dla par jednopłciowych są związki partnerskie

    Trzy osoby były za legalizacją małżeństw homoseksualnych. 14 uczestników debaty opowiedziało się za formą jednopłciowych związków partnerskich. 12 osobom najbardziej do gustu przypadł francuski PACS. Nikt nie okazał się zwolennikiem rejestrowanego konkubinatu.

    http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100306/OBSERWATOR/971619510

  • KaFor

    [Re: Czekać? Nie!]

    Odgrzebałam raport ze spotkania w lipcu w W-wie:

    3 głosy na małżeństwa, 6 na związki, 12 na pacs (można było oddać więcej niż 1 głos)

    W raporcie po spotkaniu w sierpniu już podsumowania głosów nie ma (tak jak w Gdańsku).

    Nie o ilość głosów za modelem danym tu chodzi.

    Kohabitacji praktycznie ‚nikt’ nie popiera. PACS i owszem.

    Zdajmy sobie sprawę z tego, iż jedynie małżeństwa oraz związki partnerskie nadają związkom status rodziny (pacs absolutnie nie!).

    Czy chcemy zrobić krok do tyłu? Czy chcemy by jeszcze bardziej niż dotychczas nie uznawano nas za rodziny? Ktoś kto zawrze pacs jasno zdeklaruje się, iż nie tworzy rodzinę z osobą, z którą taką UMOWĘ zawiera.

    Czy tego chcemy. Czy sami / same mamy się skazać na krok do tyłu, na poddanie się dyskryminacji przez innych, przez prawo polskie, które w naszych związkach nie rozpoznaje rodzin?

    Tak, dla kogoś kto nie tworzy rodziny, kto z kimś czasem pomieszkuje i ma mniej lub bardziej luźną relację to układ ‚w sam raz’.

    Dla mnie: upokorzenie – kolejne.

  • KaFor

    [Re: Czekać? Nie!]

    Dobra robota KaFor, a może redakcja zwróci się do grupy inicjatywnej w tymi pytaniami, które są w komentarzach? Po co kolejna inicjatywa z niedomówieniami, wypada je rozwiać lub doprecyzować.

  • Mike

    [Lewica mniej lewicowa]

    Homoseksualne związki partnerskie nie są najważniejszym problemem dla Polski. Znacznie istotniejsze jest uporządkowanie służby zdrowia i zapewnienie dobrej edukacji dzieciom – mówi Arłukowicz…

  • Mike

    [Lewica mniej lewicowa]

    Homoseksualne związki partnerskie nie są najważniejszym problemem dla Polski. Znacznie istotniejsze jest uporządkowanie służby zdrowia i zapewnienie dobrej edukacji dzieciom – mówi Arłukowicz…

  • KaFor

    [Re: Czekać? Nie!]

    Poseł Arłukowicz powiedział dokładnie tyle:

    Homoseksualne związki partnerskie nie są najważniejszym problemem dla Polski. Znacznie istotniejsze jest uporządkowanie służby zdrowia i zapewnienie dobrej edukacji dzieciom – mówi popularny polityk [Arłukowicz] w rozmowie z Mariuszem Staniszewskim.

    /…/ Czyli chciałby Pan uznania w Polsce małżeństw homoseksualnych?
    Chciałbym, aby w naszym kraju każdy obywatel był traktowany przez państwo tak samo. By miał równe szanse i możliwości rozwoju.

    Związki homoseksualne powinny być nazywane małżeństwami?
    Mamy znacznie więcej problemów. Związki homoseksualne stają się tematem numer jeden, gdy nie chcemy rozmawiać o rzeczach najważniejszych. Związki partnerskie są potrzebne.

    Czyli chciałby Pan uznania w Polsce małżeństw homoseksualnych?
    Chciałbym, aby w naszym kraju każdy obywatel był traktowany przez państwo tak samo. By miał równe szanse i możliwości rozwoju.

    Ale powinny się nazywać małżeństwami czy nie?
    Związki partnerskie umożliwiające wspólne opodatkowanie, dziedziczenie, możliwość pomocy w chorobie powinny być usankcjonowane prawnie. Część Polaków w tym zakresie nie jest traktowanych równo.

    Czyli nie małżeństwa, ale związki partnerskie?
    Wszyscy Polacy muszą być traktowani równo.

    No dobra, jednak nie małżeństwa.
    (uśmiech)

    Jak Pan przekonuje 65-letnich wyborców lewicy, np. z Sosnowca, że związki homoseksualne powinny być usankcjonowane prawnie?
    Byłem w Sosnowcu trzy tygodnie temu. Wyborcy chcieli rozmawiać o tolerancji, równouprawnieniu, równym podziale dóbr publicznych i równych szansach. Lewica musi sprawiedliwie dzielić dobrobyt, a nie biedę. Dyskusja była niezwykle ożywiona. Pan uporczywie pyta o małżeństwa homoseksualne, a ja uporczywie odpowiadam, że mamy mnóstwo innych problemów, które musimy rozwiązać z poczuciem wrażliwości i sprawiedliwości społecznej.

    Ale europejska lewica jak mantrę powtarza zdanie o małżeństwach homoseksualnych.
    Pan słyszy tylko jedno zdanie powtarzane przez lewicę? Proszę posłuchać o jeszcze innych rozwiązaniach.
    To było najgłośniejsze hasło hiszpańskich socjalistów. Dzięki temu wygrali wybory.

    To niech się pan przeprowadzi do Hiszpanii!
    Niech Pan to powie Napieralskiemu. On chciał wzorce czerpać z Hiszpanii. Co się stało, że przestał?
    Nie wiem, czy przestał. Wiem, że mamy w kraju mnóstwo ważnych problemów. Mamy przecież ogromną dziurę budżetową, kryzys, bezrobocie. /…/

    http://www.polskatimes.pl/opinie/forumautorow/240248,jestem-lewicowcem-ktory-szanuje-tradycje-i-nie-kopiuje,id,t.html

  • ming

    [Re: Czekać? Nie!]

    Ta wypowiedź jest jednak znamienna, bo ODSUWA problem związków NA PLAN DALSZY.

  • messa

    [Re: Czekać? Nie!]

    jasne, wiadac, ze nie nie beda robic, zeby sie nie narazac.

  • kaFor

    [Re: Czekać? Nie!]

    Ile mamy czekać?
    Przypomnę – rok 2004:

    /…/J oanna: – Pierwszy homo ślub odbył się 15 lat temu. W Danii zamężna lesbijka przestaje uchodzić za latawca, staje się poważną kobietą. Znajomi heterycy poganiają: kiedy dzieci? Tutaj to niemożliwe. Jesteśmy z katolickich rodzin, a musimy żyć na kocią łapę. Chciałabym zapytać Grażkę: wyjdziesz za mnie? Ludzie prywatnie wymieniają się obrączkami. Ja chcę to zrobić naprawdę. Mnóstwo lesbijek ma dzieci. Gdyby Grażka kiedyś urodziła, nawet nie mogłabym odebrać dzieciaka z przedszkola.

    Grażka: – Zamiast związków partnerskich proponują nam spółkę cywilną. To bzdura!

    Joanna: – Nie jesteśmy pasożytami. Pracujemy, płacimy podatki. Także na szkołę. A tam uczą, że lesby są be. I że da się nas wyleczyć, choć to kłamstwo. Prawa homoseksualistów do adopcji używają jako straszaka. Młodzież Wszechpolska może nas obrażać, bić. Prokurator nie reaguje, sąd oddala pozwy. Przecież jesteśmy obywatelami! Dajcie nam godnie żyć. Sto procent praw, sto procent obowiązków! Ja jeszcze tego dożyję.

    Ale nie wszystkie dziewczyny chcą czekać. Rachują. W Polsce zrobi się normalnie za jakieś 15 lat. A one mają już 30. I tylko jedno życie. Wyjeżdżają.

    Lidia Ostałowska, Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska

    Gazeta Wyborcza, Wysokie Obcasy 10.07.2004
    http://kobieta.gazeta.pl/wysokie_obcasy/1,53662,2168678.html?as=4&ias=4

  • KaFor

    [Re: Czekać? Nie!]

    Możemy się też cofnąć o 8 lat – 2002 r.:

    Przyjęcie ustawy o partnerstwie gejowskim nie byłoby jakimś szczególnym uprzywilejowaniem homoseksualistów, lecz aktem sprawiedliwości umożliwiającym gejom i lesbijkom życie zgodne z własną wewnętrzną prawdą, życie z godnością.
    Problem wprowadzenia do systemu legislacyjnego zapisu o partnerstwie osób homoseksualnych jest coraz żywiej i poważniej dyskutowany w naszym kraju. Dzieje się tak przede wszystkim ze względu na przykład krajów Europy Zachodniej, w których tego typu regulacje stają się powoli powszechne i są rekomendowane przez Radę Europy i instytucje Unii Europejskiej. Aktualności sprawa nabiera też ze względu na inicjatywę posłanki Joanny Sosnowskiej z SLD dotyczącą wprowadzenia do polskiego prawa instytucji konkubinatu i związane z tą inicjatywą dość gwałtowne wypowiedzi polityków prawicy (Prawa i Sprawiedliwości czy Ligi Polskich Rodzin) zapowiadających obronę „tradycyjnej rodziny” przed próbami instytucjonalizacji związków jednopłciowych.
    Zostawmy na boku realne perspektywy wprowadzenia do prawa polskiego tego typu rozwiązań. Wydaje się, że partie rządzące potraktowały tę propozycję jako „wyjście przed szereg” grupy posłów i nie zamierzają traktować problemu poważnie. Kwestia pewnego rodzaju oportunizmu polskich partii lewicowych z łatwością porzucających kwestie światopoglądowe na rzecz „ważniejszych”, głównie gospodarczych, to zupełnie oddzielny problem. /…/

    Jestem przekonany, że rozwiązanie problemu społecznej obecności lesbijek i gejów nie musi oznaczać wojny ideologicznej toczonej w atmosferze histerii i wrogości. Można różnić się mądrze, wypracować rozwiązanie, które będzie uwzględniało wrażliwość, potrzeby, stanowiska wszystkich stron.

    Debata na temat legalizacji partnerstwa osób homoseksualnych jest w istocie kolejnym etapem sporu o charakter naszej demokracji oraz o relację między światopoglądem chrześcijańskim (katolickim) a systemem prawnym państwa. /…/

    Czy w Polsce zostanie wprowadzona instytucja partnerstwa osób homoseksualnych? Wydaje się, że obecna sytuacja polityczna sprzyja takiemu rozwiązaniu: lewicowy parlament, lewicowy prezydent… Jednak reakcja większości lewicowych parlamentarzystów na projekt posłanki Sosnowskiej nie jest zachęcająca. Mimo to warto dyskutować, poszukując takiego rozwiązania, które uwzględniać będzie także wrażliwość wspólnoty katolickiej, nie powstrzymując jednocześnie naszego kraju przed dołączeniem do grona państw europejskich respektujących prawa osób homoseksualnych. Siła demokracji wyraża się bowiem jej stosunkiem do mniejszości – to truizm. Myślę, że polska demokracja stoi przed, próbą i mam nadzieję, jako Europejczyk, jako obywatel i jako gej, że próbę tę przejdzie pomyślnie.

    Jacek Kochanowski

    GW nr 178, wydanie waw (Warszawa) z dnia 2002/08/01

    http://kobiety-kobietom.com/queer/art.php?art=121

  • KaFor

    [Re: Czekać? Nie!]

    Warto tez przypomnieć tę wypowiedź (2007 r.):

    /…/ Chcę tylko poczuć, że jestem pełnoprawnym obywatelem kraju, który utrzymuję ze swoich podatków, takim samym jak moi sąsiedzi, korzystającym z tych samych praw. Chcę przestać być obywatelem drugiej kategorii, z którego nacjonalistyczni politycy robią wroga publicznego.

    I chcę, aby prawo do godności życia zapisane w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, dotyczyło mnie w takiej samej mierze i takim samym zakresie, jak każdego innego obywatela mojego kraju.

    Czy to naprawdę zbyt wiele?

    http://www.wiadomosci24.pl/artykul/jestem_gejem_8211_oto_czego_tak_naprawde_chce_22098.html?ses_go=fa8ecde3aa8d973683510e341bb5e606

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Czekać? Nie!]

    Homoseksualne związki partnerskie nie są najważniejszym problemem dla Polski. Znacznie istotniejsze jest uporządkowanie służby zdrowia i zapewnienie dobrej edukacji dzieciom – mówi popularny polityk [Arłukowicz] w rozmowie z Mariuszem Staniszewskim.

    Prawda: związki nie są poważnym problem, zwłaszcza dla Państwa, gdyż nie wiążą się z dużym obciążeniem budżetu, a całą sprawę można szybko i bezboleśnie rozwiązać. Oczywiście mam na myśli rozwiązanie pozytywne. Niestety p. Arłukowicz bardzo boi się powiedzieć „tak”. Coś tam można z niego wydusić:

    Związki partnerskie są potrzebne,

    ale generalnie robi uniki w stylu:

    Mamy znacznie więcej problemów. Związki homoseksualne stają się tematem numer jeden, gdy nie chcemy rozmawiać o rzeczach najważniejszych. (…) Chciałbym, aby w naszym kraju każdy obywatel był traktowany przez państwo tak samo. By miał równe szanse i możliwości rozwoju.

    Nie lepiej powiedzieć po prostu „tak”?

    Wniosek: zachowuje się tak, jakby przymierzał się do transferu do PO albo przynajmniej chciał zostawić sobie otwartą furtkę. Chyba na wszystkie pytania odpowiada w strasznie denerwujący sposób, tak arcydyplomatycznie. Za dużo nasłuchał się Sobiesiaków, czy co? ;) Jest przesiąknięty komisją śledczą.

  • KaFor

    [Re: Czekać? Nie!]

    Nie wiem czy jesteście wyoutowani. Wiem natomiast, iż jeśli dziesiątki tysięcy LGBTQ nie wyoutuje się w Polsce to walka o prawa nasze będzie trwała znaaaaacznie dlużej niż każda / każdy z nas dla siebie pragnie.

    Anna Laszuk w wywiadzie z A. Zawadzką (2007) powiedziała na ten temat, iż:

    Wieloletnie ukrywanie przekonało je [bogaterki ksiażki], że niepisana umowa ze społeczeństwem „my nie mówimy, a wy nas nie atakujecie” – działa.

    Ja uważam, że ujawnienie się likwiduje niebezpieczeństwo szantażu. Mówiąc, odbierasz przeciwnikowi broń, którą na ciebie szykuje. Coming out uwalnia od tajemnicy. Ale trzeba przejść przez stres. Ponieść ryzyko. A szafa jest sprawdzona.

    Choć pewnych rzeczy nigdy sobie w niej nie załatwisz.Szafa to rezygnacja z normalnego, otwartego życia.

    /…/ – Spotkałam kobiety, które będąc razem, żyją osobno – przekonane, że tak będzie bezpieczniej. Nikogo nie interesuje, czy prowadzą wspólny dom, ale one są niewolnicami własnego ukrywania się. W szafie nie mogą o nic dla siebie zawalczyć. Nie mogą na przykład zażądać prawa do opieki nad partnerką, gdy ta zachoruje. Najczęściej nie zabezpieczają prawnie wspólnego majątku, nie występują nigdzie oficjalnie jako para, co osłabia związek.

    To jak rozwiązują takie problemy?

    - Starają się o nich nie myśleć. Tylko że w pewnym momencie muszą się skonfrontować ze skutkami ukrycia. Po śmierci znajomego geja jego rodzina postanowiła walczyć o majątek mimo jasnego zapisu w testamencie na rzecz partnera. Było kilka rozpraw, na nich partner musiał powiedzieć o swojej orientacji, udowodnić zażyłość, wspólne zdobywanie majątku. To i tak nie gwarantuje wygranej.

    Ukrywanie sprawia, że rodzina nic nie wie. W sądzie to działa na jej korzyść: rodzina nie zna partnera swojego syna, wnuka, ojca, nie bywa w ich domu. I nagle widzi obcą postać, która chce zagarnąć majątek.

    /…/ – Na tym polega podtrzymywanie społecznego porządku: na wiedzy i niewiedzy jednocześnie.

    Gazeta Wyborcza Duży Format 19.03.2007
    http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,3997940.html?as=3&ias=3&startsz=x

  • kachna

    [Re: Czekać? Nie!]

    Kto ma uchwalić te zwiazki niby? Ten sejm??? Ten albo ten przyszły prezydent??? Można zapomnieć!

  • junior

    [Re: Czekać? Nie!]

    Próbować trzeba. Naciskać i nie odpuszczać

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Czekać? Nie!]

    O pośle Arłukowiczu ciąg dalszy.

    Na portalu lewica.pl (gdzie zajrzałem tylko przez przypadek) można przeczytać:

    Bartosz Arłukowicz powiedział w dzisiejszej rozmowie z Wirtualną Polską: Polakom brakuje autorytetów. Jan Paweł II był takim autorytetem. Dobrze by było, żebyśmy autorytet – przynajmniej Jana Pawła II – uszanowali w naszym państwie. Bo często mamy tendencję do niszczenia autorytetów, które już mieliśmy, więc autorytet Jana Pawła II – mam nadzieję, że zostanie nienaruszony.

    Oczywiście nie ma nic złego w posiadaniu autorytetu. Również takiego. Tylko jak to pogodzić np. z poparciem dla związków osób tej samej płci? Można czerpać z autorytetu wybiórczo, owszem. Niestety w tym przypadku to wygląda trochę karykaturalnie. Bo albo JP2 nie jest autorytetem dla p. Arłukowicza i pan poseł próbuje tylko przypodobać się gawiedzi, albo nie zna nauk papieża Polaka. Jak mam to rozumieć? A może współcześnie autorytet to po prostu pomnik, na który srają gołębie? I najważniejsze w tym temacie: czy ktoś taki jak np. p. Arłukowicz cokolwiek kiedykolwiek może załatwić w sprawie związków osób tej samej płci?

  • KaFor

    [Re: Czekać? Nie!]

    Warto sobie zdawać sprawę z konsekwencji nimożnośic zformalizowania przez nas naszych związków – np. ekonomicznych:

    /…/ Single mają więcej problemów formalnych

    Załatwienie każdej poważniejszej sprawy w przypadku osób pozostających w związkach nieformalnych jest znacznie bardziej skomplikowane niż w przypadku małżeństw – czy to będą ubezpieczenia, czy też kwestie kredytowe, czy zakup bardziej wartościowej rzeczy przez obie strony, małżeństwa maja mniej formalności do spełnienia, a to powoduje często konieczność ponoszenia dodatkowych wydatków przez singli.

    Single potrzebują pomocy prawnej

    Większe formalności w przypadku osób pozostających w związkach nieformalnych wymagają zasięgania opinii prawnika. Prawo bowiem sprzyja małżeństwom – dzieje się tak nie ze względu na dyskryminację singli, tylko dlatego że małżeństwa wszystko mają wspólne – także zobowiązania – tymczasem w związkach nieformalnych sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. I właśnie te komplikacje powodują konieczność zasięgania opinii prawnika i związane z tym koszty.

    Widać więc jak na dłoni, że zakochani, dla których sprawy materialne są bardzo ważne, najlepiej zrobią, gdy swe wspólne dorosłe życie rozpoczną od pójścia do ołtarza!

    http://kobieta.wp.pl/kat,110400,title,Pod-wzgledem-ekonomicznym-malzenstwo-jest-lepsze,wid,12124365,wiadomosc.html

  • KaFor

    [Re: Czekać? Nie!]

    dalej – skutki psychiczne bycia w nieformalnym związku:

    /…/ z badań psychologów wynika, że niepewność charakteryzująca związek nieformalny przekłada się na wyższy poziom stresu – a to skutkuje większymi komplikacjami w związku i – w efekcie – większym odsetkiem rozpadających się związków nieformalnych.

    Badania przeprowadzone pod koniec 2007 roku pokazały, że na Zachodzie (gdzie związki nieformalne są jeszcze bardziej popularne niż w Polsce) pary żyjące bez ślubu są ze sobą średnio 4 razy krócej niż małżeństwa.

    Ze względu na fakt, że związek nieformalny cierpi na brak zaufania, przejawiający się choćby niechęcią do składania przysięgi, która wiąże na całe życie, powoduje szczególnie u kobiet z tego powodu różne stany lękowe. /…/

    W 2007 roku Amerykańscy naukowcy Yale School of Public Health, którzy przestudiowali zachowania ponad 6 tys. par, dowiedli, że małżonkowie mają na siebie dobry wpływ, bo mobilizują się do lepszego dbania o siebie. /…/

    Pod koniec 2009 roku naukowcy z Nowej Zelandii w badaniach przeprowadzonych dla Światowej Organizacji Zdrowia udowodnili, że małżeństwo zmniejsza ryzyko depresji i stanów lękowych, oraz ogólnie korzystnie wpływa na stan psychiki, czego nie można powiedzieć o pozostawaniu w związkach nieformalnych.

    http://kobieta.wp.pl/kat,110400,title,Pod-wzgledem-psychologicznym-malzenstwo-jest-lepsze,wid,12125490,wiadomosc.html

  • Klucha

    [Re: Czekać? Nie!]

    W Danii wszystko mają. I co? I praktycznie nikt z tego nie korzysta.

  • KaFor

    [Re: Czekać? Nie!]

    I co? Dla jednej choćby pary! TRZEBA dbać o prawa KAŻDEGO człowieka – tyle i nic więcej.

    Wygląda, zę w Kalifornii jest przełom:

    http://www.innastrona.pl/newsy/4334/kalifornia-zmienia-zdanie-malzenstwa-jednoplciowe/

  • Klucha

    [Re: Czekać? Nie!]

    Dbaj.

  • KaFor

    [Re: Czekać? Nie!]

    Dbam.

    Ujmujący tekst:

    „Dlaczego ludzie nie mogą zrozumieć tego, że jesteśmy już prawdziwą rodziną?

    http://partnerstwo.onet.pl/1605495,4704,1,artykul.html

  • KaFor

    [Re: Czekać? Nie!]

    Gdyby ktoś nie zauwazył na stronie głównej :)

    Prosimy Cię o wypełnienie ankiety dotyczącej planowanego projektu ustawy
    dotyczącej instytucjonalizacji związków osób tej samej płci. W ankiecie
    należy wskazać, jakie elementy Twoim zdaniem powinny się w ewentualnej
    ustawie znaleźć.

    http://www.ankietka.pl/ankieta/38073/instytucjonalizacja-zwiazkow-osob-tej-samej-plci.html




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa