1% – it’s so queer!

Szkoda gadać! Już sześć lat minęło, odkąd możliwe jest przekazywanie „jednego procenta”. Jak to szybko leci! Sam pamiętam entuzjastyczne wypowiedzi w mediach, dyskusje „jak to wyjdzie”, co i jak w praktyce, wreszcie – komu dać?? Wtedy przelewu trzeba było dokonywać samodzielnie, dziś robi to za nas urząd skarbowy. Początkowo o jednym procencie pamiętali nieliczni, dziś wstyd jest nie zaznaczyć kwadracika „na tak” w rozliczeniu PIT. Do organizacji pożytku publicznego otwartym strumieniem płyną miliony.

Z kilku powodów nie jestem zachwycony jednym procentem. Takie rozwiązanie istnieje w wielu państwach i jest dobre. Pamiętam jednak, o czym dyskutowali politycy i ludzie sektora pozarządowego, gdy wymyślano nasz jeden procent. Powstał specjalny status – OPP, czyli organizacji pożytku publicznego, realizującej pożyteczne dla państwa zadania i uprawnionej do otrzymywania 1%. To miała być zachęta do dobroczynności – pokazanie, że są w Polsce sprawy, na które po prostu powinniśmy świadomie się zrzucać. Uważam, że stało się nieco inaczej.

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, czym tak naprawdę jest 1%. To nie są nasze pieniądze. To po prostu – zgodnie z nazwą – jeden procent tego podatku, który musimy zapłacić państwu. W praktyce (po rozmowach ze mną obszernie pisał już o tym Wojtek Szot) my tylko mówimy urzędowi skarbowemu, że – dzięki możliwości stworzonej przez ustawę – życzymy sobie, by te parę groszy trafiło na taki i taki cel.

W czym problem? Wiele osób utożsamia jeden procent z własnymi zapędami dobroczynnymi, a to już nieporozumienie. To dzięki ustawie – „fajności”, dobremu pomysłowi państwa – te pieniądze trafiają na konto wskazanej przez nas organizacji. Wiele osób mówi na przykład tak: „ja i społeczeństwo obywatelskie? No przecież dałam/em 1%! (ewentualnie dodaje: I wrzuciła/em dychę Owsiakowi do puszki)”.

Oskarżam: zamiast pobudzić dobroczynność – datki, darowizny, składki, zrzuty, whatever, 1% po prostu ją stłamsił. Za „cudze” (albo „nasze wspólne”!) pieniądze kupujemy sobie dobre samopoczucie – jesteśmy Obywatel(k)ami i Podmiotami Społeczeństwa Obywatelskiego. No, jednak nie. Lubię podatki (Naprawdę! Uważam, podobnie jak Kinga Dunin, że podatki są super), może lepiej, by ten 1% poszedł jednak do instytucji państwowych?

Nie podobają mi się też multimedialne kampanie „daj nam Twój 1%”. Są na granicy szantażu „nie wpłacisz nam 1% – pewnie jakieś dziecko umrze!”. Mniej więcej taki plakat wisi na moim przystanku – przedstawia dziewczynkę z respiratorem i informację, ile przeżyje bez jakiegoś tam rozwiązania, a ile jeśli to rozwiązanie zostanie przyjęte. Wreszcie – jest informacja o 1%, ostatecznym zbawicielu. A ile dałoby się zaoszczędzić pieniędzy i przeznaczyć je na pomoc tej dziewczynce, rezygnując z kampanii 1%?

Nie podoba mi się też rokroczny rytuał wyboru OPP. Ciekawe byłyby badania, ile osób dokonuje go pod wpływem impulsu, reklamy, przypadkiem (Tak! Czasem „płyta na PIT-a” to pułapka, płyta – a dokładniej jej wydawca wie lepiej od podatnika, jaka organizacja zasługuje na wsparcie). Komu dajesz? Czy Twój PIT ma jakąś orientację seksualną? Znasz nazwy KPH, Lambda Warszawa, TransFuzja, coś jeszcze? A może co innego jest dla Ciebie ważne? Czy dasz na harcerstwo? Hm!

Nie wzywam do bojkotu 1%, wręcz przeciwnie. Tutaj znajdziesz oficjalną wyszukiwarkę OPP a tutaj największy serwis tworzony przez same organizacje pozarządowe na temat 1%. Pamiętaj jednak, że wypełniając PIT „tylko” podejmujesz decyzję – wcale nie dzielisz się niczym swoim. Korzystasz z uprawnienia i wyręczasz państwo w podziale wpływów podatkowych.

A jak zrobić coś od siebie?
Wiesz co to darowizna? Wpłać ze swoich. Możesz odliczyć aż 6% dochodu, fajnie co?
Załóż sam organizację!
Załóż klub sportowy!
Załóż jakikolwiek klub!
Zorganizuj wycieczkę!
Pomóż potrzebującemu! Znasz własnych sąsiadów? Może czegoś im trzeba?
Rozruszaj świat dookoła siebie!
I przestań marudzić! Ja obiecuję przestać marudzić o 1%.

Michał Minałto red.nacz homików.pl

13 komentarzy do:1% – it’s so queer!

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: 1% - it's so queer!]

    Bardzo fajny tekst. Ze strachem czekam na komentarz Liliany. :)

    W zasadzie nie dziwią mnie zjawiska, o których pisze autor. Ustawodawca dał podatnikowi możliwość podjęcia decyzji o przeznaczeniu 1% podatku. Organizacje pożytku publicznego jako beneficjenci tego rozwiązania natychmiast przystąpiły do gry. Powstało wiele OPPów i obserwujemy charakterystyczną dla wolnego rynku konkurencję. Oferowaną przez OPPy usługą jest dobre samopoczucie podatnika-dobroczyńcy. Ponieważ chętnych do zagospodarowania jednego procenta jest bardzo wielu, gra pomiędzy OPPami się zaostrza, a przekaz reklamowy balansuje na granicy dobrego smaku: dziecko bez włosów po chemioterapii, dziewczyna z zespołem Downa, chłopak z amputowaną nogą (a może to tylko Photoshop?). Za rok trzeba będzie pokazać coś mocniejszego, bo im większe współczucie wzbudzi przekaz reklamowy, tym większa będzie dostarczona podatnikowi satysfakcja z dobroczynności i większe wpływy. Wszyscy się cieszą, OPPy dostają pieniądze, ktoś zarabia też na reklamie.

    W pewnym sensie uruchomiono mechanizm rynkowy w dziedzinie, w której być może względy etyczne nie powinny na to pozwolić. Pojawiają się też bardziej przyziemne zagrożenia, niezwiązane z etyką, moralnością, itp. Przede wszystkim, wyrazisty przekaz reklamowy czy znana twarz nie gwarantują, że duże pieniądze zostaną wykorzystane rozsądnie, bo OPP wcale nie musi mieć pomysłu na ich sensowne zagospodarowanie. Nie wiem, czy warto coś z tym robić, ale na pewno warto zdawać sobie z tego sprawę.

  • Uschi

    [Re: 1% - it's so queer!]

    A ja uważam, że znacznie ważniejszy jest inny aspekt poruszony przez Michała – a mianowicie głębokie przekonanie społeczeństwa, że robi coś wspaniałomyślnego i bardzo się poświęca charytatywnie dla innych dając ten 1%. A przecież nie dajemy ze swojego, czym się tu chwalić, tak naprawdę społeczeństwo jest nieruchawe i egoistyczne i niestety nic nie robi dla innych – nie potrafi poświęcić ni czasu, ni kasy, ni wysiłku.

  • mTV

    [Re: 1% - it's so queer!]

    Pozwolę sobie nie zgodzić z autorem i wysuwanymi tutaj tezami. Myślę, że powstały raczej z przekory!!! Jestem jak najbardziej zwolennikiem przekazywania 1% podatku. Uważam, że to dobry sposób na decydowanie o tym jak pożytkowane są nasze pieniądze z podatków. O wartości tego 1% procenta można się przekonać robiąc proste równanie, biorąc pod uwagę samo nasze środowisko. Otóż procent osób o odmiennej preferencji seksualnej jest stały w każdym społeczeństwie. Mnożąc chociażby złotówkę przez ten procent zyskujemy, mniejszy lub większy, milion/y. Tak tak. To może być nasza siła. Pomijam dyskusje trafności wyboru organizacji. Wskazanie jednak odbiorcy części naszego podatku jest decydowaniem o naszych pieniądzach. To z podatków czerpane są środki na funkcjonowanie państwa. Mamy więc okazję zdecydować jak sami możemy skorzystać z tych pieniędzy. I jeszcze jedna uwaga – jak dla mnie artykuł, choć prowokujący do działania, to jednak za późno. Osoby korzystające z odliczeń rozliczają się w pierwszej kolejności nie czekając na koniec terminu składania zeznania PIT.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: 1% - it's so queer!]

    Stwierdzenie ” Lubię podatki” ma dla mnie mniej wiecej taki sam wydzwiek jak „lubie jesc tluczone szklo z sosem chili i maslem orzeszkowym”.

    Nie mam pod reka liczb, ale rowniez odnosze wrazenie ze wiekszosc osob nie rozumie czym jest 1% i jak dziala, i ze jego wprowadzenie (polaczone z ta niewiedza) wcale niekoniecznie wyszlo orgom (wszystkim, nie lgbt) na zdrowie.

    „przekaz reklamowy balansuje na granicy dobrego smaku”

    Granica dobrego smaku zostala przekroczona dawno temu. Swoja droga chetnie zobaczylabym porownanie kosztow reklamy 1% z faktyczna pomoca finansowana przez ten 1%.

    Moglabym powiedziec ze to czy / ile / komu dac nie powinno byc kwestia emocji, w szczegolnosci szantazy emocjonalnych, tylko racjonalnej analizy, ale jedni to wiedza, drudzy tego nie uznaja, wiec w sumie nie musze.

    „W pewnym sensie uruchomiono mechanizm rynkowy w dziedzinie, w której być może względy etyczne nie powinny na to pozwolić.”

    Nie, tak bylo juz wczesniej, 1% tylko zwiekszyl widocznosc i skale tego.

    Zreszta, nie ma jak i nie ma po co temu przeciwdzialac.

    Za to dobrym pomyslem byloby wymuszenie wiekszej transparentnosci finansowej orgow, w tym obowiazek udostepniania bardziej szczegolowych sprawozdan finansowych, co zmniejszy rowniez etyczne i prawne naduzycia przy reklamach.

    „Otóż procent osób o odmiennej preferencji seksualnej jest stały w każdym społeczeństwie.”

    Nie kazdy homo przeznaczy 1% na orgi homo. Czesc z nas uznaje (racjonalnie lub nie) inne sprawy za wazniejsze, czesc nie uznaje istniejacych orgow za wiarygodne i/lub reprezentujace interesy osob homo. Osobiscie czasem daje pieniadze bezposrednio konkretnym osobom na konkretne cele, ale nie dam pieniedzy ordze lgbt nie dzialajacej w oparciu o Dallas Principles lub podobne zalozenia.

    Wez pod uwage ze do duzej czesci z nas nie dociera ze homofobia jest zlem tej samej kategorii co antysemityzm i rasizm, dla wielu z tych osob – nawet jesli w pelni aprobuja metody polskich orgow lgbt – przekazanie pieniedzy na „nasze sprawy” bedzie „mniej wlasciwe” niz np. na hospicjum dzieciece. Oczywiscie jest to ich decyzja, ale wiekszosc osob nie jest w stanie podejmowac tego typu decyzji bez wplywu negatywnych emocji takich jak wzbudzane przez szantaze emocjonalne poczucie winy.

    „I jeszcze jedna uwaga – jak dla mnie artykuł, choć prowokujący do działania, to jednak za późno.”

    Fakt. Zdecydowanie za pozno.

    „A jak zrobić coś od siebie?”

    Drobna uwaga – do przyjmowania darowizn nie trzeba nawet niczego formalnie zakladac, chociaz oczywiscie darowizna osoba prywatna – osoba prywatna wiaze sie z podatkiem, nie odliczeniem. Ale warto wspomniec ze dac sie da i jest to legalne.

    „Ze strachem czekam na komentarz Liliany”

    Czy wystarczy jak powiem ze moje poglady w tej tematyce w 100% pokrywaja sie z pogladami Ayn Rand?

  • żenia

    [Re: 1% - it's so queer!]

    Na nic nie jest za późno, ludzie mają swój rozum i albo wypełnili już pit, albo zrobią to na ostatnią chwilę. Myślę, że nie ma co zachęcać do dawania na orgi, bo trochę wysiłku wystarczy i ludzie zorientują się komu przekazać kasę. Ja płacę regularnie na organizację dla zwierząt, bo wiem, co robią i jak, wiem, że pieniądze te nie pójdą na utrzymanie biura i herbatę dla prezesa. Wolę też dotować bezpośrednio wybrane działania i jak widzę apele o darowizny, to wpłacam, choćby 15 zł.

    Jeśli pomyśleć, co zrobiły opp branżowe w ubiegłym roku, to widać na dłoni, że niewiele w sferze publicznej. Kuleje bardzo PR, w ogóle KPH musi zadbać o swój wizerunek i zdobyć zaufanie ludzi (nie dam na tę org. kasy, dopóki mnie nie przekonają, że są transparentni), Lambda musi wyjść z podziemia (nie wiadomo, co robi z kim gdzie i jak, choć siedzibę ma ładną), Transfuzja ma swoje 5 min. i na start warto ją wesprzeć, lecz to tematyka ograniczona do zainteresowanych, a więc do wąskiego grona (choć ważna).

    Brak zaufania do orgów to pewnie też wynik mojej prywatnej frustracji i niebotycznych oczekiwań, ale to też powinny orgi uwzględnić przy kierowaniu swoich komunikatów.

  • fiskot

    [Re: 1% - it's so queer!]

    Błagam, nie demonizujmy 1%! Krytyka nie należy się tej idei, tylko tym, którzy reklamują ją w niewłaściwy sposób.

    Poza tym, nie oszukujmy się – to jest jeden procent z podatku dochodowego, czyli procent od procentu zarobionych przez daną osobę pieniędzy. Nie jest to darowizna, ale nie jest też tak, że te pieniądze biorą się znikąd. To dana osoba je zarobiła i ma moliwość (obowiązek) przekazania ich państwu, a państwo – w całej swej dobroci – daje możliwość wskazania jednej organizacji, do której ma trafić do 1% z tych środków.

    A co z pozytywnymi stronami 1%? Dlaczego tak łatwo się o nich zapomina? Dzięki możliwości przekazania 1% część ludzi podejmuje trud znalezienia organizacji, której można przekazać 1%, czasami pewnie dowiadując się w ogóle o jej istnieniu (a przy okazji o możliwościach innego wsparcia danego stowarzyszenia czy fundacji, na przykład tak chwaloną darowizną, która nie jest – co słusznie zauważył Michał – najważniejszą i jedyną formą „zaangżaowania”).

    Jednocześnie – jeżeli ktoś ma nie wpłacić darowizny (przyznajmy, niewiele osób je wpłaca, a już w ogóle garstka pomaga swoimi regularnymi wpłatami, choćby nawet drobnymi), ale za to przekazać 1% podatku, to… lepszy rydz niż nic.

    Gdyby skazać organizacje na same darowizny – myślę, że wiele z nich szybko by się zwinęło, a pozostałe zmuszone byłyby zmienić formę działania.

    FisKot

    PS. A może drobne porównanie? Ile procent środków w organizacji X wpływa z tego jednego, małego, ograniczonego i potępianego jednego procenta, a ile z darowizn – które może wpłacać każdy w dowolnej ilości, niezależnie od (nie)płaconych podatków, wysokości zarobków i innych?

  • Jakbyco

    [Re: 1% - it's so queer!]

    Mam wrażenie, że ja i cześć komentujących czytaliśmy zupełnie inne teksty…

    Ja odczytuję przekaz Autora jako: 1% jest średnim pomysłem, ale tez nie najgorszym, natomiast jego podstawową wadą jest to, ze ludzie, którzy ten 1% odpisali, czują się rozgrzeszeni i zwolnieni z obowiązku robienia czegokolwiek więcej.

    Nawoływania do zniesienia 1% jakoś w tekście nie widzę ;) . Wręcz: „Nie wzywam do bojkotu 1%, wręcz przeciwnie.”

  • Marcin

    [Re: 1% - it's so queer!]

    Nie ma demonizowania w tekście, raczej nawoływania do wpłacania darowizn regularnie, to by dało efekt. Jednak problemem nie jest jeden procent czy brak wpłat, ale organizacje, które nie umieją tych pieniędzy od ludzi pozyskać i nie starają się o nie. Najpierw muszą się uwiarygodnić w naszych oczach. Nie mają łatwo, bo żyjemy w kraju, w którym żadne pieniądze się nikomu nie należą – od razu są oskarżenia o korupcje etc. Ale o klimat dobry do wpłaty i racjonalną zachętę też należy się postarać!

    Można podjąć postanowienie, że co miesiąc wpłacam np. równowartość 1 procenta jednemu z orgów, w zamian oczekuję transparentności, regularnych mailingów, co się z pieniędzmi stało, albo jakiegoś pozytywnego przekazu. Ta akcja miałaby sens przy dużej liczbie wpłacających, żeby starczyło na lokal, pracowników (to też praca!), księgowość i działanie.

  • fiskot

    [Re: 1% - it's so queer!]

    Masz rację, coś w tym jest – ludzie nie wpłacają stadnie darowizn. Ale 1% jest krokiem do przodu, nie do tyłu. Pozwala (a czy szansa ta jest wykorzystywana – to już osobna kwestia) nawiązać nić porozumienia między organizacją a daną osobą. To może być pierwszy krok do większego zaangażowania się, do tego chociażby, żeby ludzie dowiedzieli się jakie organizacje istnieją i czym się zajmują…

  • Jacek

    [Re: 1% - it's so queer!]

    Dopokad nie ziszcza sie marzenia Proundhona i in., 1% jest dobrym pomyslem. Umozliwia on istnienie ogranizacji, ktore choc same nie stworza nowego porzadku, ulatwia przetrwanie – poza nimi – jednostek oraz idei, ktore system ow zniosa.

  • Twoje imię.

    [Re: 1% - it's so queer!]

    W tekście „pisze jak byk”, a tu szwankuje czytanie ze zrozumieniem. Fiskot – jak 1% zacieśnia związek wpłacającego z organizacją, której wcześniej nie znał? Może znasz na to cudowny sposób.

    Wolałbym, by organizacje pisały wprost, potrzebujemy kasy na to i na to, tak jak pisze UFA czasem, że nie mamy na czynsz, pomóż. I wtedy ok, jasna sprawa, bo czynsz z czegoś trzeba opłacić, a nie zawsze są środki, a to ważna sprawa.

  • fiskot

    [Re: 1% - it's so queer!]

    @ Twoje imię.

    Czytam ze zrozumieniem! I proszę o to samo ;-) W tej sytuacji najważniejsze napisałem w nawiasie:


    Ale 1% jest krokiem do przodu, nie do tyłu. Pozwala (a czy szansa ta jest wykorzystywana – to już osobna kwestia) nawiązać nić porozumienia między organizacją a daną osobą.

    Jeżeli osoba przekazująca 1% wyrazi zgodę, jej dane kontaktowe mogą zostać przekazane organizacji. A to daje już jakieś możliwości – organizacja może się skontaktować, podziękować, napisać coś więcej o bieżącej działalności, zachęcić do wpłacenia darowizny. A przy tym podatniczka, czy podatnik, nic nie tracą – zamiast do wybranej organizacji, ich pieniądze mogły trafić do kasy państwa – zatem podejrzewam, że – w obecnych realiach – łatwiej o wpłatę z 1% niż z darowizny. Powtarzam: moim zdaniem to szansa, którą można wykorzystać do rozwoju wolontariatu, filantropii i wszystkiego tego, o czym napisał Michał.

    Nie twierdzę – absolutnie! – że wszystko jest w porządku. Wręcz przeciwnie: nie jest. Ale w istnieniu 1% dopatruję się okazji, którą należy wykorzystać; nie uważam, żeby przed 1% organizacjom było lepiej. Nie jest tak, że ludzie masowo wpłacali darowizny, a kiedy pojawił się 1% – przestali. 1% jest jakimś rozruchem, początkiem, szansą. Tylko trzeba złapać, przemyśleć i wykorzystać tę szansę!

    FisKot

  • Kakaowy Łasuch

    [Re: 1% - it's so queer!]

    wszyscy wiemy ze sa organizacje ktore bardziej potrzebuja tych pieniedzy




Skomentuj: mTV Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa