Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/

U: Teraz chciałabym zapytać o samą ustawę. Czy piszecie w tej chwili projekt?

Y: Tak, teraz już piszemy.

U: Czy możecie coś na ten temat powiedzieć, chociażby w jakim mniej-więcej kierunku idziecie?

M: Na świecie istnieją cztery modele, które Krystian omawia podczas organizowanych przez nas spotkaniach: konkubinat, związki partnerskie, PACS i małżeństwo. Z naszych spotkań, wysłuchanych opinii, przeprowadzonych konsultacji, własnych poglądów wynika, że bardzo mało ludzi jest zainteresowanych konkubinatem – prawie nikt – natomiast małżeństwo chciałoby wiele osób, ale jest to naszym zdaniem za trudne do przeprowadzenia politycznie (w związku z konstytucyjnym zapisem o małżeństwie czyli związku kobiety i mężczyzny). Dyskusja toczy się więc tak naprawdę pomiędzy związkami partnerskimi, takim modelem np. brytyjskim czy niemieckim a PASCem, czyli modelem francuskim. Obecnie przygotowywany projekt to jest jakaś wypadkowa tych dwóch podejść.

U: Przygotowujecie go sami, czy ktoś z Wami jeszcze współpracuje?

Y: Projekt pisze fizycznie Krystian, ale konsultuje go z prawnikami, na przykład z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka czy z KPH.

T: Warto pamiętać o jednym – spotkania w terenie, które organizujemy, mają na celu głównie omówienie kwestii związków, ale chodzi nam też o zebranie postulatów społeczności LGBTQ. Część z nich oczywiście byliśmy w stanie sformułować sami, ale część musieliśmy usłyszeć, bo po prostu nie wpadlibyśmy na nie.

Y: Chodzi tutaj o postulaty, które bierze się pod uwagę przy pisaniu ustawy. Ustawa to jest tylko formą prawną, do której wkładamy treść – to, co nam jako grupie zainteresowanej jest potrzebne.

U: Co Was najbardziej zaskoczyło podczas przelewania postulatów na treść ustawy?

M: Jeden ważny postulat sformułowaliśmy podczas audycji w radiu [w radiu TOK FM, audycja "Lepiej późno niż wcale" - przyp. red.]. Zadzwonił do radia lekarz, który uświadomił nam istnienie jeszcze jednego ważnego obszaru wymagającego regulacji. Te wszystkie poczty, testamenty, szpitale – tego jest mnóstwo, ale to wszystko mniej-więcej wiemy. A tu dzwoni lekarz i mówi, że on widzi ważny problem – z własnego doświadczenia lekarza – a mianowicie że kiedy umiera pacjent, to pojawia się kwestia wydania zwłok – tego, komu się je wydaje.

Y: My się tym w postulatach nie zajęliśmy, a tu sie okazuje, że to jest niezwykle ważna sprawa – wydanie aktu zgonu, otrzymanie ubezpieczenia z ZUS-u, no i samo wydanie zwłok. To brzmi tak sucho, ale jeśli sobie wyobrazić to w realnej sytuacji, jakichś dwóch staruszków czy dwie staruszki, nie utrzymują kontaktów z rodzinami, nagle jedna umiera, pojawia się nie wiadomo skąd jej rodzina – to jest życiowy dramat. Jakieś kłótnie nad grobem czy nad ciałem, lekarz, który nie ma prawa wydać ciała partnerowi życiowemu bo pojawiła się znikąd rodzina…

T: Ten przykład – telefon od słuchacza, który nas oświeca – pokazuje, że te postulaty musimy gromadzić z różnych źródeł. Zbieramy je głównie na debatach i do samego końca trwania debat będziemy je zbierać i konfrontować z nimi ten projekt, który przygotowujemy. Będziemy organizować różne dodatkowe wydarzenia – mamy plany na EuroPride, mamy plany konferencji z gośćmi z zagranicy – i podczas tych wszystkich wydarzeń chcemy ciągle omawiać te postulaty. Chcemy mieć pewność, że nic nie zostało pominięte. Prawdę mówiąc my się nie upieramy, czy to będą związki partnerskie, czy to będzie PACS, dla nas kluczowe jest, żeby te wszystkie postulaty zostały uwzględnione. I na końcu tych wszystkich działań powstanie projekt.

U: A jaki macie teraz kalendarz działań?

M: Na razie chcemy zakończyć debaty – to będzie pod koniec marca.

Y: Projekt będziemy przygotowywać do czerwca-lipca.

M: I potem się zaczną prawdziwe schody – zbieranie deklaracji poparcia od polityków. Trzeba zebrać 15 posłów, którzy poprą projekt, aby mógł on zostać złożony do laski marszałkowskiej, więc będziemy prowadzić intensywny lobbing wśród polityków. I trudno nam tak naprawdę powiedzieć, ile czasu nam to zajmie.

Y: Jest jeszcze jedna ważna rzecz, o której być może Czytelnicy i Czytelniczki homików.pl nie wiedzą – oprócz zebrania tych 15 podpisów musimy spełnić różne wymogi związane z przygotowaniem projektu ustawy. Trzeba przygotować na przykład swego rodzaju uzasadnienie ekonomiczne, czyli informację o tym, ile i gdzie państwo straci i zyska finansowo na takich zmianach, jaki jest ich koszt dla budżetu państwa. Jeśli założymy, że w ciągu pierwszego roku tysiąc par zawrze związki partnerskie, to trzeba obliczyć, ile mniej – lub więcej – państwo dostanie z podatków, jak zmienią się wpływy przy darowiznach, testamentach – tego typu informacje musimy przygotować. Musimy mieć też tak zwanego „przedstawiciela wnioskodawców”, czyli posła, który będzie twarzą sprawy, który będzie w Sejmie tłumaczył i wyjaśniał jej zasadność. Oczywiście mamy tu już swój typ, ale nie możemy i nie chcemy teraz o tym mówić. O części tych wymogów dowiedzieliśmy się dopiero niedawno i intensywnie się nimi zajmujemy.

T: Poza tym, kiedy już przygotujemy ten projekt, będziemy się starali uzyskać opinię prawną jakiegoś uznanego specjalisty, tak by mieć solidne uzasadnienie merytoryczne tych propozycji. Tutaj też naturalnie mamy kandydatów, o których będziemy zabiegać.

U: Czyli po zakończeniu debat skoncentrujecie się wyłącznie na ustawie?

M: Głównie. Naszym marzeniem jest osiągnąć jakiś konkretny sukces do lipca, tak żeby można było powiedzieć „mamy projekt poparty jakimiś autorytetami”, albo „mamy posłów, którzy się zgodzili poprzeć nasz projekt”. W PrideHouse, który KPH przygotuje na Europride, przeprowadzimy debatę i chcielibyśmy móc czymś się pochwalić, a przy tym zastanowić się, co dalej. Na razie żyjemy tym projektem.

T: Jeszcze dosyć sporo pracy zostało.

U: A jak oceniacie realne szanse przyjęcia tej ustawy w jakiejś przewidywalnej przyszłości?

M: Ja jestem świadomy, że wszyscy pesymiści, którzy będą czytać ten wywiad, stwierdzą, że nawet jak znajdziemy nie 15 a 150 posłów, to ten projekt zostanie odrzucony – jeśli w ogóle dojdzie do głosowania. Ale na to mamy odpowiedź taką, że kiedyś trzeba zacząć; rzadko kiedy zdarzało się w jakimś kraju, że za pierwszym głosowaniem ustawę przyjmowano. W Czechach było bodajże 5 czy 6 głosowań, prezydent wetował ustawę. Warto pamiętać, że im szybciej dojdziemy do tego naszego pierwszego razu, tym szybciej kiedyś w przyszłości będziemy mieć legalizację.

T: Poza tym moim zdaniem partie jak PO na całym świecie są podobne; w Wielkiej Brytanii Partia Konserwatywna protestowała w momencie, kiedy Partia Pracy uchwalała prawo o związkach partnerskich, a teraz nikomu z konserwatystów nie przyjdzie do głowy, żeby to odkręcać. My jesteśmy na początku tej drogi, ale mam taką naiwną nadzieję, że – z czystej ekonomiki partyjnej – może się to kiedyś PO opłacić.

M: Praktycznie prawie zawsze było tak, że takie projekty wychodziły od partii lewicowych.

Y: W Irlandii – od rządu.

M: A prawica się co najwyżej dołącza i dostosowuje, albo widzi po efektach, że skutki legalizacji nie są tak straszne, więc zaprzestaje sprzeciwów.

Y: Ale trzeba też powiedzieć sobie wyraźnie że w Niemczech, czyli kraju liberalnym też były silne protesty po przyjęciu tej ustawy w pierwszym roku, a potem ludzie się najzwyczajniej w świecie przyzwyczaili i się wszystko skończyło. Wielkie halo przed, a potem cisza.

U: Czy przewidujecie, że ustawa obejmie wyłącznie pary jednopłciowe, czy też idziecie w kierunku rozwiązania i dla heteroseksualistów?

T: To jest bardzo ważny wątek. W Katowicach podczas spotkania ujawniła się para hetero i zapytała, dlaczego zajmujemy się wyłącznie rozwiązaniami prawnymi dla par homo. Dlaczego nie obejmiemy nimi również par hetero.

Y: I to jest temat poważny i wieloaspektowy. Po pierwsze nie ma grup, środowisk, organizacji, które zajmowałyby się tym tematem, czyli reprezentowały osoby heteroseksualne, które chciałyby mieć jakieś zalegalizowane związki partnerskie nie-małżeńskie. A przecież jest bardzo duża grupa osób, które żyją tylko w konkubinatach i które de facto są w sytuacji bardzo podobnej do nas, tylko orzecznictwo polskie jest nieco korzystniejsze wobec nich. I teraz powstaje pytanie – z kim my mamy rozmawiać o tym, z kim moglibyśmy wejść w koalicję; nikt zainteresowany się do nas nie zgłosił. A my jako członkowie środowiska LGBTitd. nie jesteśmy tutaj odpowiednim reprezentantem. Oczywiście nie mamy nic przeciwko temu, by objąć tymi rozwiązaniami również pary hetero, ale byłoby bardzo dziwne, gdybyśmy się za tymi konkubinatami hetero opowiadali, skoro my nawet tak naprawdę nie wiemy, czy te osoby tego chcą, czy nie, czym są konkretnie zainteresowane, w jakim stopniu – nic nie wiemy.

T: Przychodzą do nas pojedyncze osoby heteroseksualne, jest ich w sumie całkiem sporo, i pytają czemu tego nie uwzględniamy. Są tacy ludzie, światli hetero, jak na przykład Ewa Wanat, którzy mówią, że oni też by chcieli mieć takie rozwiązanie. Problem tylko polega na tym, że nie mają żadnej bardziej sformalizowanej reprezentacji, ja tych ludzi nie widzę w żadnej organizacji, piszących artykuły do prasy, apele o tym, że małżeństwo to patriarchalna instytucja i że potrzebne jest inne rozwiązanie, nie ma takich działań!

Y: Nie ma nawet żadnej grupy nieformalnej! Nie było ani jednego głosu na ten temat w debacie publicznej.

T: My nie możemy sobie uzurpować głosu wobec osób heteroseksualnych, zwłaszcza że jesteśmy mniejszością w tym społeczeństwie. – że będziemy mówić w imieniu większości. Widzimy potencjalne środowiska, które mogłyby w naszą inicjatywę się włączyć, jakaś lewica, racjonaliści, feministki. Ale z jakiegoś powodu nie słychać tego głosu. A przecież my naprawdę śledzimy i kobiece organizacje, i portale internetowe, jesteśmy na bieżąco.

Y: Żeby ktoś napisał jakikolwiek artykuł w Gazecie Wyborczej!

T: Ja jako gej mogę wyjść i powiedzieć, że mi jako gejowi jest potrzebne to czy tamto, ale tak naprawdę, gdybym miał mówić za grupę społeczną, która jest elementem większości, a sama się zupełnie nie odzywa, to czułbym się niepewnie. Moim zdaniem byłaby to kompromitacja mnie samego. Wolę mówić o tym na czym się znam lub co wiem z doświadczenia własnego i środowiska, z którego się wywodzę niż za innych ludzi.

U: A czy ustawa wyodrębniająca tylko pary homo nie byłaby niedoskonała? W zasadzie ma charakter wykluczający.

M: Nam jest trudno walczyć o związki dla par heteroseksualnych – nam jako trzem gejom i lesbijce. Natomiast gdyby projekt dotyczący tylko par homo wzięła jakaś partia i powiedziała „on jest super, ale dostawiamy tam też związki heteroseksualne” to my nie mamy nic przeciwko temu, wręcz będziemy się cieszyć!

Y: Jeśli chodzi o osoby hetero, to jest jeszcze taki problem, że na Węgrzech ustawa o związkach pierwotnie dotyczyła par homo i hetero i została przez Trybunał Konstytucyjny odrzucona w pierwszej wersji właśnie dlatego, że osoby hetero mają już swoją instytucję małżeństwa, więc nie mogą mieć rozwiązania, które jest do niego tak podobne. Poza tym, my mamy w polskiej konstytucji bardzo podobny zapis do istniejącego w konstytucji węgierskiej – ochronę rodziny i małżeństwa, zaś związki partnerskie – tak uznał tamten Trybunał – podważałyby tę ochronę małżeństwa. Te dwa argumenty spowodowały odrzucenie ustawy w pierwszej wersji.

U: A kwestia dzieci?

Y: Z dziećmi to jest tak: wiemy, że w Polsce w związkach homoseksualnych wychowywane są dzieci, dzieje się to tu i teraz – to wynika z naszych badań, z raportu KPH i Lambdy, osobistych znajomości. Tych dzieci jest co najmniej kilkanaście tysięcy; te rodziny są często w naprawdę trudnej sytuacji i my zdajemy sobie z tego sprawę. Natomiast już mamy pierwsze głosy od różnych polityków, że to będzie niezwykle drażliwy temat, trudny do przepchnięcia i nawet do zrozumienia przez wiele osób. Nawet w ustawie Szyszkowskiej zawarto pierwotnie taki zapis – i usunięto go jako pierwszy.

T: Jako przykład dla Czytelników, którzy się tutaj mogą poczuć rozczarowani – i ja im się wcale nie dziwię, że ich to frustruje, bo mnie też frustruje – mogę powiedzieć: popatrzmy na Portugalię. Portugalia w grudniu uchwaliła MAŁŻEŃSTWA – bez prawa do adopcji. A jest to społeczeństwo dużo bardziej zaawansowane na tej drodze.

M: Trzeba jeszcze rozróżnić: jedna sprawa to adopcja tzw. zewnętrzna, czyli dziecka nie będącego dzieckiem biologicznym żadnego z rodziców, druga to adopcja biologicznego dziecka partnera. Musimy wykonać ogromną pracę, żeby te zagadnienia były w ogóle do rozróżnienia!

U: A jak o tej tematyce informujecie – podczas spotkań w terenie i w pracy nad politykami? Podkreślenie takiego rozróżnienia już dziś mogłoby ułatwić życie rodzin homoseksualnych, a może temat udałoby się jednak włączyć w jakimś zakresie do ustawy…

Y: Tak, mówimy o różnicach pomiędzy adopcją zewnętrzną, a tym, co juz jest dziś i dziś jest realne, są te rodziny i maja wiele codziennych kłopotów. Mówimy o tym zarówno podczas debat jak i w rozmowach z politykami. Swoją drogą proponuję Czytelnikom i Czytelniczkom zerknięcie do mediów LGBTQ – przykładem jest InnaStrona, na której toczyła się swego czasu w komentarzach ogromna debata o związkach partnerskich. I w tych głosach znaczącą częścią były osoby, które twierdziły, że w ogóle żadne związki partnerskie nie są nam potrzebne! To co dopiero mówić o adopcjach, jeśli część środowiska uważa związki za niepotrzebne.

U: Czy to oznacza, że tak naprawdę istnieje ciągle potrzeba uświadamiania naszego własnego środowiska o konieczności legalizacji związków? Z czego to wynika?

Y: To niekoniecznie są ludzie młodzi i niedoświadczeni! Niestety, przeciwnicy związków nie rozumieją podejścia że jeśli nie chcą związków, to niech ich nie zawierają, ale niech nie opowiadają się przeciwko nim i nie odmawiają ich innym!

T: Ja jednak jestem przekonany, że kiedy ci przeciwnicy będą po 50-tce, zmieni im się spojrzenie na świat w ogóle i zmienią zdanie na temat związków.

U: Jest tu pewnie jeszcze jedna kwestia do uwzględnienia – polscy geje i lesbijki są niezwykle konserwatywni, i to może mieć wpływ na ich poglądy na temat związków.

Y: Oczywiście! Nasza społeczność jest przecież częścią całego społeczeństwa i poglądy społeczeństwa odzwierciedlają się w niej.

T: Dlaczego w Rzeszowie wszyscy chcieli małżeństw? Dlatego, że nie są dobrze zaznajomieni z innymi formami związków. To nie jest oznaka progresywności, wprost przeciwnie! To jest oznaka konserwatyzmu. To nie jest taki pogląd, że małżeństwo jest najlepszym rozwiązaniem, ponieważ w stosunku do związków, PACSu czy konkubinatu jest najmniej dyskryminujące, daje najwięcej praw itp. To nie jest pogląd przemyślany, widzący ułomność rozwiązań innych niż małżeństwo. To jest raczej tak, że wokół siebie widzi się tylko małżeństwa, więc człowiek nie wyobraża sobie innej formy formalnego związku. Swoją drogą nie chcę, żeby ktoś sobie pomyślał, że moim zdaniem geje i lesbijki mają słabszą wiedzę prawną i są gorzej wyedukowani niż reszta społeczeństwa. Całe polskie społeczeństwo ma niską wiedzę prawną – o progach podatkowych, procedurach rozwodowych, wspólnotach, które są częścią składową małżeństwa i innych tego typu rzeczach – o tym niewiele wiedzą też heteroseksualiści!

M: Warto też zauważyć, że w Polsce geje i lesbijki w znacznym stopniu przejmują prawicowy dyskurs, który słyszą wszędzie wokół siebie, w mediach, który ich ciągle otacza.

Y: Nie tyle prawicowy, co konserwatywny, który jest dominujący.

M: I mówią to samo, co w telewizji usłyszeli – i powtarzają to bezrefleksyjnie. Że można iść od notariusza, że można to wszystko załatwić, że po co te związki. Sami nie byli u tego notariusza, nie znają szczegółów, nie wiedzą, jakie to skomplikowane, kosztowne, a w ostatecznym rozrachunku podważalne, nie wiedzą, że żadne istniejące obecnie rozwiązanie nie jest satysfakcjonujące ani pewne – ale powtarzają te argumenty.

Y: Swoją drogą na naszej stronie powiesiliśmy wzór testamentu, który jest dokumentem niezwykle istotnym – bez tego nie ma w ogóle mowy o żadnym dziedziczeniu. I teraz powstaje pytanie, ile osób w ogóle wie o tym, że taki testament jest potrzebny, żeby dziedziczyć, że trzeba go napisać, jak go napisać, żeby był ważny. Że bez testamentu lądujesz po śmierci partnera czy partnerki zupełnie bez niczego, nic nie dostaniesz, zero! Wszystko ci zabiorą.

U: A z innej beczki – kto finansuje Wasze działania? Rozumiem, że częściowo jest to element pracy społecznej, ale podróże generują wydatki…

Y: Za podróże płacimy głównie z naszej prywatnej kieszeni (każdy ze swojej ;-) . kilka razy nasza debata była wpisana w program Dni Równości czy Dni Queer (np. w Szczecinie, Poznaniu), wówczas mieliśmy zwrot kosztów podroży. Ostatnio w Białymstoku w przesympatycznej kawiarni KopiLuwak gdzie odbywała sie debata, właściciel stawiał nam kawę i jedzenie – i to było bardzo mile z jego strony.

U: A teraz poproszę o słowo podsumowujące.

T: Ludzie zaangażujcie się. Popierajcie. Róbcie coś.

Y: Jeśli ktoś chce nam pomoc, może np. zgłosić się, że chce kręcić filmiki z osobami popierającymi związki – to mogą być znani i nieznani, celebryci i zwykli ludzie. chcemy takie filmy zacząć gromadzić. A może ktoś ma jakiś pomysł na działania propagujące idee związków? może wymyśli kampanię reklamową, może uda się pozyskać np. agencję reklamową, która nam by doradziła, pomogła woluntarystycznie? Na zasadzie kampanii społecznej. Czekamy na różne wasze pomysły, choćby szalone. Ważna jest idea!

M: To, co każdy gej czy lesbijka mogą zrobić na swoim „mikropoziomie” – to wyoutować się. Przed przyjaciółmi, rodzinami, w pracy. Czyli powiększyć krąg osób, które będą „jakiegoś geja” czy „jakąś lesbijkę” znały z twarzy, z imienia i z nazwiska. Na razie wg badań ok. 90% polskiego społeczeństwa żadnego geja ani lesbijki nie zna. A wśród tych 10%, które zna, poparcie dla idei związków partnerskich wynosi ok. 80%. Wniosek więc jest prosty.

U: Dziękuję za rozmowę!

***

Grupa Inicjatywna w Toruniu już jutro!

Już 6 marca w toruńskim pubie „Pod Aniołem” o godzinie 14:00 odbędzie się debata na temat związków partnerskich.

Toruń jest kolejnym miastem na trasie grupy która zainicjowała krajowe konsultacje na ten temat. W jej skład wchodzą osoby znane z aktywności w walce o prawa osób nieheteroseksualnych: Yga Kostrzewa, Krystian Legierski, Mariusz Kurc oraz Tomasz Szypuła. Spotkanie z nimi organizuje toruńskie Stowarzyszenie „Pracownia Różnorodności”.

więcej informacji: www.zwiazkipartnerskie.info

Zapraszamy!

 

Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.

24 komentarzy do:Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/

  • DOA

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    Nie chcę ustawy o związkach wyłącznie dla par homoseksualnych, dlatego, że nie chcę mieć w papierach, że skoro zawarłem taki związek, to od razu wiadomo, że jestem gejem. To byłaby stygmatyzacja i zarazem porażka. Od wprowadzenia takiej ustawy homofobia nagle nie zniknie. I takiego modelu związku nie będę popierał. Nie chodzi tutaj o pretensje do was, bo stawiacie sprawę jasno, że nie ma reprezentacji. A czy wy się zgłaszaliście z tym do kogoś? Zróbcie konsultacje społeczne nie w środowisku, bo to jest wiadome i wałkowane, ale poza nim, niech wejdzie w to lewica nieparlamentarna, którą znacie dobrze, może to powinien być punkt wyjścia – wiem, że brzmi to krytykancko, ale niech będzie anonimowym wkładem w dyskusję.
    Acha, dobry prawnik by wyłapał kwestie zgonu i odbioru ciała i nie byłoby niespodzianki, a przecież macie prawnika w swoim gronie… Może znajdzie się dobry prawnik z praktyką, który by was wsparł za darmo swoją wiedzą i umiejętnościami.

    I na koniec uwaga moja, nawoływanie w stylu „ludzie zróbcie coś” nie jest najlepszą motywacją, organizacja, która ma narzędzia i infrastrukturę powinna lepiej wiedzieć, że zachęca się ludzi do działania na konkretach, po prostu daje im się robotę, a potem szanuje i dziękuje za pracę, a przy tym zapewnia się im poczucie stabilizacji, akceptacji, sympatii, by wrócił do kolejnej roboty.

  • Loth

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    „Nie chcę ustawy o związkach wyłącznie dla par homoseksualnych, dlatego, że nie chcę mieć w papierach, że skoro zawarłem taki związek, to od razu wiadomo, że jestem gejem”

    Ty nie chcesz, ale inni chcą – możesz skorzystać lub nie.

    „To byłaby stygmatyzacja i zarazem porażka”

    A byś chodził z zaświadczeniem o byciu związku, wywieszonym na czole? Przepraszam, że trochę złośliwie, ale jak już człowiek decyduje się na formalny związek partnerski, to chyba po COŚ – żeby właśnie urzędnicy widzieli, że jest ktoś z kim mogę się rozliczać, zostawić spadek, ktoś, kto może odwiedzić mnie w szpitalu itp. A w zwyczajne dni, w supermarkecie nie pokazuje przy kasie, że mam partnera :)

    „Zróbcie konsultacje społeczne nie w środowisku, bo to jest wiadome i wałkowane, ale poza nim, niech wejdzie w to lewica nieparlamentarna, którą znacie dobrze”

    Wiadome? Z wywiadu wynika, że podczas spotkań raczej panowała niewiedza…. lewica nieparlamentarna, z racji, że jest poza parlamentem nie jest pewnie targetem.

  • zadra

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    Szacun! Wspaniały przykład osób, którym się chce! Na tle polskiego środowiska świetny przykład: konkretnie, sensownie i jeszcze z własnej kieszeni :)

  • marcin

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    Z tymi dziećmi nie zrozumiałem. Adopcja – w porządku, ja myślę, że nie przeszłaby nigdy, ale co z biologicznymi dziećmi np. z poprzedniego związku heteryckiego. Mówicie, że trzeba będzie wykonać sporo pracy, by to było do rozróżnienia, ale jak by miało to wyglądać? Ten probem akurat mnie nie dotyczy, ale przecież różne są sytuacje w życiu, więc wszystko trzeba dobrze przemyśleć.
    Martwi mnie jedynie zbyt zachowawcza postawa działaczy, takie kalkulowanie, co przejdzie a co nie przejdzie – ale to wynika z tego, że poczułem się, gdy czytałem ten wywiad, jakby ustawa już lada moment miała wejść w życie. Nadzieja matką głupich, ale to było fajne uczucie!

  • Abiekt

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    Zadra – w końcu konkretnie? A co jest konkretnego w tym? Chętnie zobaczę konkrety, czyli ustawę i wtedy ocenię pracę grupy. Dla mnie najbardziej smutne jest to, że czteroosobowa grupa nagle wymyśla fajną akcję, ale zapomina, że np. istnieją też inne osoby, które chętnie by im pomogły. Z jednej strony – zaangażujcie się, a z drugiej – grupa zamknięta.

    No i Yga – „A może ktoś ma jakiś pomysł na działania propagujące idee związków? może wymyśli kampanię reklamową, może uda się pozyskać np. agencję reklamową, która nam by doradziła, pomogła woluntarystycznie” Wiesz dobrze Yga przecież, że od roku w Lambdzie szukamy kasy na kampanię społeczną ze skutkiem zerowym :)

  • Baśka

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    A jak w ogóle możnażądać czegoś „nur fuer homo” [tylko dla homoseksualistów] ??? Ludzie, zastanówcie się, do kogo się upodabniacie!
    Można postulować najwyżej zrównanie praw homoseksualistów i heteroseksualistów w czymś w rodzaju konkubinatów. Ba! Uważam, że bezdzietnym konkubentom należy prawa wynikające ze „związku partnerskiego” mocno ograniczyć w stosunku do małżeństw posiadających dzieci, tak, żeby beneficjentami zmian były DZIECI a nie [wygodni] rodzice.

  • Foka

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    Baśka, ważną rzecz powiedziałaś! Zastanówcie się do kogo się upodabniacie, wybór to jedno, ale nie na tym polega równouprawnienie, by prawa miała jedna grupa, to idea związków partnerskich. Ja nie chcę getta, chcę równości,a wynika z tego, że to my mamy być forpocztą zmian społecznych…

  • Uschi

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    @Foka i Baśka – czy nie zwróciłyście uwagi, że w wywiadzie powiedziano, że nie ma żadnego zainteresowania osób heteroseksualnych żyjących w związkach nieformalnych jakąś formą regulacji? czy słyszałycie kiedyś jakieś głosy w tym kierunku? czy od feministek, czy od młodej lewicy, od kogokolwiek? ktoś gdzieś o tym pisał, opublikował artykuł w gazecie, podniósł temat w telewizji? zagadnienia nie ma i ja się wcale nie dziwię, że GI nie chce się za to brać. może teraz, kiedy zaczęła się jakaś współpraca z parlamentarną lewicą, to się uda…

  • junior

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    Bardzo cenna inicjatywa, bez dwóch zdań. Podoba mi się rzetelne przedstawienie różnych obowiązujących modeli związków oraz swoiste „Tour de Pologne”. Mniejsza nawet o frekwencję – najważniejsze, że wreszcie udało się podjąć temat i przebić z tym do mediów.
    A że to projekt małej grupy ludzi? Cóż, może tak właśnie będzie łatwiej. Niemniej przed kwestią uzyskania szerszego poparcia w środowisku LGBT to szanowna Grupa Inicjatywna raczej nie ucieknie…
    Warto chyba zastanowić się w jaki sposób zagospodarować osoby chętne do pomocy. W wywiadzie zabrakło np. informacji, gdzie mogłyby się zgłosić. Nie żebym się czepiał, ale nie każdy musi wejść na bloga, by znaleźć maila czy numer telefonu. No i lepiej może już w przyszłości bez zachęt typu „róbcie coś”…
    Na pewno byłby znacznie lepszy wydźwięk społeczny gdyby związkami partnerskimi objąć także heteryków. Ale może jeszcze nie nadszedł na to czas. Na mających własne śluby racjonalistów specjalnie bym nie liczył, choć wolałbym się mylić.
    Jakoś nie wyobrażam sobie, że ten/ta czy ów/owa gej lub lesbijka jest przeciwny/a związkom partnerskim. Lepiej mieć taką możliwość niż jej nie mieć. Nie mówiąc o tym, że wartością nie do przecenienia jest usankcjonowanie przez państwo związków osób tej samej płci. W jakiejkolwiek formie

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    ” A tu dzwoni lekarz i mówi, że on widzi ważny problem – z własnego doświadczenia lekarza – a mianowicie że kiedy umiera pacjent, to pojawia się kwestia wydania zwłok – tego, komu się je wydaje. „

    Swietny przyklad na to dlaczego zgadzanie sie na zwiazki jako substytut malzenstw jest bledem – malzenstwo rozwiazuje wszystko jednym podpisem. Jesli zgodzimy sie na zwiazki to takie sytuacje ze „sorry, akurat o tym nie pomyslelismy” beda wychodzic jeszcze przez nastepne kilkanascie-kilkadziesiat lat. I kazda z nich bedzie wymagala zmiany ustawy, glosowania, osobnego poswiecania czasu i energii zupelnie bez sensu.

    „Martwi mnie jedynie zbyt zachowawcza postawa działaczy, takie kalkulowanie, co przejdzie a co nie przejdzie”

    Urocze, prawda? Zwlaszcza w polaczeniu z tym ciagle powtarzanym klamstwem ze art 18 Konstytucji jest definicja malzenstwa. Nie, nie jest, da sie wprowadzic malzenstwa homo zmieniajac sam KRiO, to oczywiscie byloby duzo trudniejsze jesli chodzi o przekonanie do tego odpowiedniej ilosci poslow, ale wykonalne. Ale wygodniej dalej radosnie isc w opcje minimum.

    Chcemy rownosci czy otrabienia cwierc-”sukcesu” i kompromisu prawnego (na wzor „kompromisu aborcyjnego”) zabetonowanego na nastepne parenascie lat? To jest albo-albo. Nie ma „trzeciej opcji”, nie w tej sprawie w tym kraju.

    „Tak, teraz już [projekt ustawy] piszemy”

    (copy-paste)
    Jest wrecz prawdopodobny scenariusz w ktorym PACSy wejda, ale w ramach „kompromisu” ograniczone tak mocno ze beda dawaly mniej praw niz mamy teraz. Pierwszy z brzegu przyklad – w tej chwili jesli sie uprzesz, masz szczescie i/lub dasz w lape mozesz zmienic nazwisko na nazwisko partnera (niewiele to daje w praktyce, ale jest mozliwe). Jest bardzo duze prawdopodobienstwo ze po wprowadzeniu PACSow ta procedura zostanie zablokowana jako „zarezerwowana dla prawdziwych malzenstw”. Nie musze chyba dodawac, ze odmowa przyznania Ci prawa do przyjecia nazwiska osoby z ktora chcesz spedzic zycie jest silnie obelzywa i silnie dehumanizujaca. Czy musze? To pluniecie w twarz i powiedzenie wprost „twoj zwiazek po prostu nie jest prawdziwy, smieciu!”. Chcecie zeby to bylo zapisane w prawie?
    (koniec copy-paste)

    Wiec – czy ten projekt uwzglednia mozliwosc zmiany nazwiska na nazwisko partnera? Czy bedzie to pierwsza rzecz ktora „poleci z kompromisu”?

    To akurat jest swietny przyklad rzeczy ktora pozornie jest malo znaczaca praktycznie, ktora na pewno wzbudzi sprzeciw, i ktora bedzie swietnym testem tego czym ma byc ten projekt.

  • Abiekt

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    Liliane – wielkie poparcie w kwestii „zmiany nazwiska”. Bez tego ta ustawa będzie na przykład dla mnie stertą nic nie znaczących papierów. I właśnie te kompromisy mnie przerażają…

    Uschi – tak, słyszałem od feministek narzekanie na brak związków partnerskich dla hetero :)

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    „Nie mówiąc o tym, że wartością nie do przecenienia jest usankcjonowanie przez państwo związków osób tej samej płci. W jakiejkolwiek formie”

    Czy bedziesz mowil to samo jak wejdzie jakas wersja PACSow „skompromisowana” tak bardzo ze bedzie zapewniac jeszcze mniej niz ten tuzin oswiadczen notarialnych ktory mozesz miec juz teraz?

  • Loth

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    Rozumiem, że bawimy się, w co by było gdyby…. jednak projektu ustawy jeszcze nikt nie widział :) więc rewelacje ze zbyt dużą ilością domniemanych kompromisów są trochę przesadzone. Chyba nikt nie podpisze się pod PACSami, które cofają nas wstecz…

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    „więc rewelacje ze zbyt dużą ilością domniemanych kompromisów są trochę przesadzone.”

    Raz – mamy precedens o ktorym mowilam wielokrotnie – „kompromis aborcyjny”. Dwa – tak wynika z wypowiedzi wiekszosci politykow deklarujacych „poparcie” – „tak, ALE”. Trzy – tak wynika z wiekszosci wypowiedzi wiekszosci dzialaczy, w tym z tego artykulu i jego poprzedniej czesci. Cztery – tak po prostu dziala polska polityka i polska mentalnosc, zwlaszcza w sprawach tzw. „obyczajowych”. Piec – mamy tu klasyczne slabo przemyslane „niech bedzie cokolwiek, byle bylo”. Moge wymieniac dalej.

    „Chyba nikt nie podpisze się pod PACSami, które cofają nas wstecz…”

    „Chyba” to o wiele za malo. Te wszystkie upowaznienia oczywiscie nie sa substytutem zwiazkow (tym bardziej malzenstw), ale daja _jakies_ mozliwosci i _jakies_ pole manewru (zwlaszcza jesli, nie owijajac w bawelne, stac Cie na lapowke tu czy tam). Niezaleznie od „betonowego kompromisu” o ktorym pisalam juz wielokronie, moze sie okazac ze formalizacja „PACS-minimum” realnie te mozliwosci i pole manewru ograniczy.

  • junior

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    Spokojnie Lilianne, rozmawiajmy jak najwięcej by wypracować dobre rozwiązanie. Konstruktywnie inspirujmy inicjatorów i siebie nawzajem, a przede wszystkim poczekajmy na projekt. Nawet jeśli tym razem jeszcze się nie uda, na co trzeba się przy obecnym układzie politycznym liczyć, to do trzech razy sztuka…

  • Gordon

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    Wydaje mi się, że samo zabranie się do takiego tematu wymaga przestudiowania wszystkich możliwych światowych przypadków, bo zapomnieć łatwo można o drobiazgach. Zgadzam się, że jeśli ta ustawa by przeszła, to będzie dana na co najmniej pół wieku, więc to duża odpowiedzialność. Mam nadzieję, że jednak ktoś, kto zna się na temacie zgłosi się do grupy inicjatywnej i napisze ustawę dobrą, bo na razie pod hasłem „konsultacji społecznych” wychodzi nonszalancja.
    I też starategia jest ważna, skoro za obecnej kadencji nie ma szans na ustawę, to może poczekać z działaniami do następnych wyborów, zamiast teraz wypompowywać się z dział, ten czas można wykorzystać na pisanie dobrej ustawy. Kto wie, jak zareaguje PO, gdy będzie miała np. większość w parlamencie, lub gdy będzie potrzebowała głosów SLD, by mieć większość.

  • Yga

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    ->Abiekt
    - jaka grupa zamknięta? w czym chcesz pomóc? jeszcze nic nie usłyszałam konkretnego :)
    - powiedziałam wyraźnie, co by nam się przydało, a to tylko jeden z przykładów, czekamy na pomysły, liczymy że ta ustawa miałaby dotyczyć więcej niż kilka osób, więc mogą się zaangażować. nam pomysły nie spłynęły z nieba, wychodzą w trakcie. nie zamykamy się, ale ktoś musi być jakimś „zarządem” czy odpowiednikiem, kto steruje tym.
    - kampania dot. związków – to że Abiekt się stara nie znaczy że kto inny nie znajdzie. a jak kto znajdzie to może zrobić „swoją” kampanię, jak mu nie na rękę z nami – nie upieramy się, choć fajnie byłoby to chociąż wiedzieć albo skoordynować.

  • Yga

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    i jeszcze – kwestia zmiany nazwiska
    „Bez tego ta ustawa będzie na przykład dla mnie stertą nic nie znaczących papierów. I właśnie te kompromisy mnie przerażają…”
    - naprawdę stertą nicnieznaczącą? nazwisko-symbol jako coś więcej znaczącego niż prawo do dziedziczenia? przypomnę, iż np. w liberalnej Finlandii nie ma takiej możliwości
    „słyszałem od feministek narzekanie na brak związków partnerskich dla hetero :)
    - narzekanie w prywatnej rozmowie to zdecydowanie zbyt mało aby podjąć działania. liczy się głos publiczny.
    partner. organizacja, grupa nieformalna – a tego brak.
    póki co, SLD jest za tym, aby ustawa obejmowała pary homo i hetero, zobaczymy jak dalej pójdą prace.
    a kompromisy – no cóż, sami ustawy nie uchwailimy, trzeba to zrobić rękoma (niestety) polityków. to taki banał, ale wiele osób o tym mam wrażenie zapomina…

  • abiekt

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    wlasnie te symboliczne sprawy sa dla mnie mega wazne. Zmiana nazwiska czy rytual w urzedzie stanu cywilnego. Sami mowicie ze zbieracie glosy nt ustawy, wiecej w szerszym tekscie. A co do tego ze nie uslyszalas nic konkretnego to troche jestem zaskoczony no ale to na prywatna rozmowe :)

  • niech-to-dunder

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    Obie części wywiadu czytałam z Wielkim Entuzjazmem, jejku jejku w końcu coś się dzieje, jakaś akcja nie-w-podziemiach i na ogólnokrajową skalę i trochę mnie zawiodła „nasza” reakcja. Z większości komentarzy wynika że najpierw reklamę samych związków trzeba by było przeprowadzić w samej branży.

    Jest możliwość opublikowania wywiadu w możliwie jak największej ilości mediów LGBT?

    Przez cały wywiad GI tłumaczy że starają się napisać MOŻLIWIE najlepszą ustawę, że konsultują prawników, konsultują środowisko. Czego więcej chcieć?
    Łatwo jest szukać dziury w całym jak się siedzi i gada przy piwie,trudniej jest zrobić coś samemu, w prawdziwym życiu.
    Ci ludzie naprawdę pracują dla nas wszystkich.

    GI dziękuje.

    ps. nie jestem w żaden sposób spokrewniona z nikim w GI :P nawet nie mieszkam w Polsce

  • Yga

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    mam nadzieję, iż jeśli nie będzie rejestracji w urzędzie st. cywilnego a gdzie indziej, to mimo to uzyskamy poparcie orgów i samych g+l – jeśli nie – trudno. następni będą walczyć o inne, „lepsze” związki. pod koniec kwietnia będzie jeszcze szansa aby o tym porozmawiać w większym gronie (będziemy informować).
    to co powiedziałam w wywiadzie jest aktualne – szukamy chętnych z pomysłami, na teraz mamy w głowie to, że potrzebne są nagrania z poparciem. J. Kwaśniewska, H. Bochniarz. szereg innych osób nas popiera – warto, aby to gdzieś zapisać, nagrać, zebrać.

  • Abiekt

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    Yga, ja nie rozumiem jednego, czy ten projekt jest „do dyskusji” czy juz jest zamkniety?

    „mam nadzieję, iż jeśli nie będzie rejestracji w urzędzie st. cywilnego a gdzie indziej, to mimo to uzyskamy poparcie orgów i samych g+l – jeśli nie – trudno”

    a jak orgi powiedza, ze chca rejestracje w urzedzie to nie zmienicie projektu, tylko go wyrzucicie? Mi chodzi o otwartą publiczna dyskusje właśnie o takich szczegółach, które są naprawdę równie ważne jak dziedziczenie, „osoba bliska” i tak dalej. Debatę konkretną do bólu – znajdźmy ile się da punktów, które ustawa by zawierała, np. zmiana nazwiska – i zwyczajnie poddajmy je osądowi np. w jakiejś ankiecie nawet internetowej na stronach lgbtq, niech ludzie ocenia: bardzo mi zalezy, trochę, nie zalezy, nie chce tego.

  • Yga

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    tak, projekt jest jak najbardziej do dyskusji. dyskutujemy głównie na debatach, ale też wszelkie uwagi przyjmujemy oczywiście innymi drogami. jeśli orgi powiedzą, że chcą rejestracji w urzędzie, to wpiszemy to do ustawy, a następnie będziemy konsultować z prawnikami i politykami. debata jest konkretna aż do bólu właśnie na spotkaniach, byliśmy już w 12 miastach w Polsce, przed nami Olsztyn 13.03 a w planach jeszcze Kielce, Zielona Góra, Opole – jak się uda – tam są najlepsze warunki do dyskusji jak sądzę. Było też spotkanie w Warszawie. jak dotąd nikt dak daleko idących konkretów nie wysuwał, ale myślę że na spotkaniu orgów i mediów 24 kwietnia w Warszawie będzie dobra okazja, aby takie postulaty poruszyć, i będzie na to sporo czasu.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Rozmowa z Grupą Inicjatywną ds. związków partnerskich /cz. 2/]

    „poddajmy je osądowi np. w jakiejś ankiecie nawet internetowej na stronach lgbtq, niech ludzie ocenia: bardzo mi zalezy, trochę, nie zalezy, nie chce tego.”

    Po pierwsze uwazam ze to zly pomysl – nalezy wprowadzic rozwiazanie ktore jest najlepsze, nie najpopularniejsze.

    Ale jesli juz ma byc ankieta proponuje troche inne opcje:
    1. musi byc, jesli nie bedzie nie popre projektu
    2. bardzo mi zalezy
    3. troche
    4. jest mi to obojetne / nie mam zdania
    5. uwazam to za zbedne




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa