Mama Stone’s

Witam,

Tutaj Śmierć. Miło mi jest Cię poinformować, że właśnie umierasz za życia. To taki niekonwencjonalny sposób muszę przyznać. Trochę odbierający mi radość wykonywania zawodu. Od zawsze podobały mi się bardziej tradycyjne i spektakularne metody uśmiercania. Krew, jakieś jęki, szczypta panicznego strachu… Ale przejdę do konkretów, bez prywaty. Umierasz. Sekunda za sekundą. Z każdym kolejnym dniem zatapiasz się – pozwól, będę z Tobą na Ty, ze względu na rychłe zapoznanie się – w swojej pustce. Trwa to już jakiś czas, jednak moja skrzynką była tak zapełniona, że dopiero dzisiaj wysyłam list. Takie czasy. Nie zamierzam się tłumaczyć, moralizować czy pouczać, a nawet nie zamierzam wpływać na Ciebie. Czytając list, nie spodziewaj się odpowiedzi. Ble, ble, ble, wszystko zostało już napisane, możesz myśleć, co chcesz. Teraz jedynie sucha informacja, plus uzasadnienie.

„Najpierw był w podwórkowym rozrabiaką, a potem znalazł się w jednej z grup parafialnych. Spotkania odbywały się w miejscowej parafii. Rozmawiali o rodzinie, dzieciach, odpowiedzialności i zagrożeniach. Tutaj byli szczególnie aktywni. Za każdym razem modlili się o ochronę przed pokusami. Wieczorami myślał o tym, co się wydarzyło i czekał. Rano, zaspany, bełkotał coś do siebie, sikając powoli do sedesu”.

Och, proszę się nie martwić. Zdarza się. Powiem więcej, jest to nawet typowe. Tylko niewielu zdaje sobie z tego sprawę, stąd mój Newsletter. Twój mail, został ostatnio dodany do listy dystrybucyjnej. Jak już napisałam (będę dla pana kobietą, żeby było mniej patetycznie i bez skojarzeń), nie jesteś sam. Śmierć jest wokół ludzi, tyko Wy jej nie dostrzegacie. Najpierw wyparliście ją z telewizji, potem zamknęliście szczelnie w hospicjach, w końcu przestaliście modlić się o dobrą śmierć. Tymczasem ja śmiałam się do rozpuku w swoich piekielnych czeluściach i tarzałam po smole, od czasu do czasu, latając sobie niczym harpia po powierzchni dla złapania oddechu. Nie przesadzam z tą chrześcijańską symboliką? Jeśli tak proszę mnie upomnieć. Mam skłonności do nadmiernej teatralności mojego fachu. Taka wada. Zawszę mogę zmienić religię, na przykład na islam. Burka, wystraszone spojrzenie i BUM! Stereotypowo, ale efekt piorunujący. I dużo krwi.

„Nie patrzył na nich. Naprawdę się starał. Mężczyźni budzili w nim, jak sądził, niezdrowe zainteresowanie. Zamykał oczy, i zwiększał głośność w mp3. Tym razem się udało. Odwrócił wzrok od przystojnego chłopaka, szybko wyszedł za róg ulicy i wpadł do autobusu. Lubił śpiewać. Czasami się zapomniał i mruczał coś pod nosem. To chyba nie było męskie, ale kontrolował się przecież. Czerpał siłę z pracy, z ciągłego ruchu. Nigdy nie lubił siedzieć w domu. Kiedyś siedział w domu i skończyło się na przypalaniu skóry rąk zapałkami, gdy nikogo nie było”.

Pewnie rodzi się w Twojej głowie wiele pytań? Dlaczego ja? Czy to się dzieje naprawdę? (Tutaj proponuję reset komputera, albo zalogowanie się na inne konto, tam są kopie). Czym zawiniłem? Czy nie jestem za młody, za przystojny, za brzydki, w końcu normalny? Już odpowiadam! Och, lubię to robić – najpierw porozmawiać, a potem obowiązki. To mnie uczłowiecza. Śmierć z ludzką twarzą – prawda, że ładnie brzmi? Ok, odpowiadam. Jest w tym Twoja wina. Nie będę Cię oszukiwała. Pisała, że cóż taki los albo, że tak miało być, bo ktoś to napisał, w jakiejś księdze. Nie ma żadnej księgi. Nie ma notesiku czy z góry założonego planu. Nie ma sędziwego, brodatego dziadka. Nie ma syberyjskiej szamanki czy wszechświatowej loterii, a przynajmniej nikogo, ani niczego, co posiada moc kierowania Tobą lub uruchamiania magicznej maszyny losującej – Jesteś Ty i Twoje decyzje. Nie kieruje Twoimi czynami Allach, ani serwer IBM w Kalifornii. Świat za oknem jest Twoim światem, który mogłeś modelować jak chciałeś. Po prostu zapomniałeś, kim jesteś i dałeś się zastraszyć zwykłą gadaniną.

„Miał chwilę słabości. Wtedy włączał filmy porno. Oglądał gołych mężczyzn jak uprawiają ostry seks, to go podniecało. Czuł wtedy władzę, utożsamiał się z bohaterami. Zawsze pozostawał niedosyt, to wszystko było zbyt odległe. Płakał. Naciskał stop. Płakał. Naciskał play. Płakał. Naciskał pauzę. Onanizował się, potem płakał. Naciskał stop. W końcu zasypiał, bijąc się własnymi myślami, nie zaznawał spokoju”.

Zapomniałeś o sobie. Jakiś czas temu uległeś wpływowi innych osób, które miały gotowy wzór na Ciebie. Schemat, iście diabelski, że sobie zażartuję. Nie akceptowałeś tego, że jesteś gejem. Myślałeś, że geje i lesbijki idą do piekła. Rozciągani na kole, powieszeni za stopy, znoszący katusze przez wieczność. Większej bzdury nie słyszałam… Płonne nadzieje małych ludzi. Szkoda, że nie posłuchałeś tego wewnętrznego głosu. Piekło jest już na ziemi. Od zawsze tam było, a ty stałeś się jego częścią, żeby było śmiesznej w swojej grupie parafialnej (uwielbiam takie ironie losu!). Od wojny na Bałkanach, po dramat staruszka, któremu niedawno zmarł partner; w nocy, gdy nawet rozmowa z przyjaciółmi nie pomaga – piekło ma wiele odcieni – Bez odwiedzin, bez wspomnień. Wspomnienia bolą. On nie dostał listu, choć większość pewnie tego się spodziewa. Postanowiłam poczekać jeden dzień, aż przyśni się mu sen tej nocy. Sen jego całego życia spędzonego ze swoim partnerem, z którego już się nie obudzi.

Śmierć nie będzie bolesna, jak już pisałam. W zasadzie niewiele w Twoim przypadku do zrobienia. Już jesteś wypalony. Wydmuszka. Bang, bang i koniec. Tak naprawdę podejrzewałeś, co się dzieje, sam dobrze wiesz… Dziwiłeś się, że zobojętniałeś na wszystko. Mechanicznie wstawałeś i kładłeś się każdego dnia. Kierowałeś swój wzrok w dal, ku mnie, a ja przeglądałam się w Twoich oczach, widząc rozpacz, niemy krzyk, niemoc, bezsilność. I miałam niezły ubaw. Tak, nie myśl, że się litowałam. Na boga, w końcu jestem Śmiercią! To się śmiałam… Muszę już kończyć. Nie tylko Ty jesteś na tym świecie. Niektórzy zagubili się po drodze i w porę nie zawrócili. Odkładali decyzje na potem, ciągłe jutro, które nigdy nie nadeszło. Nie wyrażali swoich uczuć, ponieważ nie umieli. Bali się i zamykali powoli swoje wnętrza, aż nie było, czego zamykać.

Z pozdrowieniami,

Śmierć

PS: Jeśli chciałbyś odpisać, to nie używaj przycisku ‘Odpowiedzi dla Wszystkich’. To mnie irytuje i wzbudza niepokój wśród innych, a musi być porządek. Śmierć nie znosi przypadków.

Damian (Niebieski) Od jakiegoś czasu zastanawiałem się nad jakąś ewolucją nicka i myślę, że dojrzałem do tego ;) zwłaszcza po całych działaniach na polu olsztyńskim.

Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy. Odkąd pamięta chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

Autorzy:

zdjęcie Damian Niebieski

Damian Niebieski

Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy. Odkąd pamięta chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

12 komentarzy do:Mama Stone’s

  • Xen

    [Re: Mama Stone’s]

    Przerażająco trafne i świetnie napisane.

  • Mar

    [Re: Mama Stone’s]

    Ładny tekst i trzymający w napięciu!

  • [Re: Mama Stone’s]

    Uwielbiam Twój styl. Niby dosłownie, czasem banalnie… a można się zamyślić. Czekam na następny tekst.

  • zewsząd i znikąd

    [Re: Mama Stone’s]

    Bardzo udany tekst, bardzo mi się podoba to porównanie bohatera do wydmuszki – takie obrazowe pokazanie pustki… I jeszcze coś mniej na temat: jak ja nie znoszę słowa „nick”. Mamy słowo „pseudonim” albo bardziej potoczne „ksywka”, ale prawie nikt poza mną go nie używa w odniesieniu do internetu, zapożycza się słowa niezależnie od tego, czy rzeczywiście są potrzebne…

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Mama Stone’s]

    ” jak ja nie znoszę słowa „nick”. Mamy słowo „pseudonim” albo bardziej potoczne „ksywka”, ale prawie nikt poza mną go nie używa w odniesieniu do internetu, zapożycza się słowa niezależnie od tego, czy rzeczywiście są potrzebne…”

    To trzy rozne rzeczy. W skrocie, pseudonim odnosi sie do ogolu lub duzej czesci zycia (np. pseudonim artystyczny), nick przewaznie tylko do internetu (generalnie nazwa uzytkownika na roznych portalach), ksywka do nieformalnych znajomosci z „reala”.

    Wiec, stosunek do zapozyczen to jedno, ale w tym wypadku te slowa nie oznaczaja tego samego i uzywanie „pseudonim” zamiast „nick” moze wprowadzac w blad.

  • [Re:]

    Coraz ciekawsze robi się u Autora to połączenie pretensjonalnej formy z sugestywnością dającego do myślenia przesłania…
    Powyższy tekst odbieram – z kilku względów – bardzo osobiście, bo aż za dobrze wiem, czym może być strach i pustka. Autor pisze co prawda – o ile właściwie rozumiem – o tych, co wypierają się sami siebie, ale są też tacy, którzy długo tego po prostu nie wiedzą. I jedni i drudzy nie są śmieszni. Nie każdemu dane jest „modelować świat” wedle własnego uznania…

  • Goldar

    [Re: Mama Stone’s]

    Tekst oczywiści mi się podoba, ale nie byłbym sobą jakbym nie wrzucił kamyczka. Skoro Śmierć piszę tego maila tylko do tej jednej osoby to kliknięcie odpowiedz wszystkim spowoduje, że list zostanie wysłany tylko do Niej. Chyba, że Śmierć kłamie pisząc, że jest to list do niego i musi kończyć bo ma jeszcze innych do „zaliczenia”.

  • Xen

    [Re: Mama Stone’s]

    @Goldar
    Nie trudno wywnioskować, przeczytawszy cały tekst, że Śmierć pisze ten list do wszystkich gejów którzy są w takiej sytuacji. A dużo ich, bardzo dużo.

  • Goldar

    [Re: Mama Stone’s]

    Głupia Śmierć. Nie zna funkcji UDW.

  • Genet

    [Re: Mama Stone’s]

    Zaskoczenje! Nie sądziłam, że połączenie maniery Kathy Acker ze „Staję się morderczynią” z „weronika postanawia umrzeć” (nie pamiętam jak nazywał się ten tandetny autor) może być tak przyjemnie w odbiorze. Istny paradox!

  • MiszaWro

    [Re: Mama Stone’s]

    Dobra, wszystko ok, tylko że mnie rodzice nauczyli, że cudzej korespondencji się nie czyta, bo nie ładnie. Tu tymczasem żadni nieprzekonani ministranci raczej nie wpadają :D

    Tymczasem autor z artu na art coraz lepszy.

  • reneso

    [Re: Mama Stone’s]

    Dobrze było to przeczytać.

    pozdrawiam Cię serdecznie,
    człowieku




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa