Królowie i pingwiny. Bajki dla dzieci

Jeśli chcemy, żeby społeczeństwo traktowało osoby LGBTQ w sposób neutralny, by przywykło do naszej obecności w przestrzeni publicznej, by bez specjalnych emocji przyznało nam takie same prawa, jakimi cieszą się heteroseksualiści, na pewno warto je edukować nie tylko „od głowy”, a więc od dorosłych polityków, ale i „od ogona”, a więc od najmłodszych dzieci, które dopiero wchodzą w relacje społeczne i usiłują jakoś rozeznać się w rzeczywistości. Nie odkryję Ameryki stwierdzając, że jeśli pokaże się dziecku jakiś temat jako zupełnie zwyczajny, ono go za taki uzna i nie będzie mu nawet poświęcać szczególnej uwagi.

Jeśli więc maluch widzi, że mama idzie do pracy, a tata zostaje z nim na urlopie ojcowskim, jeśli zaobserwuje, że w dom i w latanie po drzewach bawią się zarówno dziewczynki, jak i chłopcy, że kolegę wychowuje tylko mama, a koleżankę dwóch tatusiów, że sąsiad jeździ na wózku inwalidzkim, a dziewczynka w grupie przedszkolnej ma zespół Downa – przyjmie to za zupełnie naturalne elementy rzeczywistości. Dzięki temu będzie mogło kiedyś budować, bez większego wysiłku, bardziej tolerancyjne, równościowe społeczeństwo.

Co jednak zrobić, jeśli takich przykładów jak powyższe brak w najbliższym otoczeniu? Pozostają naturalnie telewizja, komputer i te rozczulająco staroświeckie, ale niezastąpione – książki. Na światowych rynkach pojawiło się już trochę pozycji pokazujących „niestandardowe” rodziny, w tym rodziny tęczowe, i mówiących o homoseksualizmie w spokojny, przystępny sposób. W książkach dla starszych dzieci czy nastolatków, które być może zaczynają swój homoseksualizm odkrywać, jest on wyjaśniany i przybliżany na przykładach pozwalających na pozytywne utożsamienie się z bohater(k)ami. W książkach dla malutkich dzieci relacja homoseksualna jest pokazana zazwyczaj w pewnym uproszczeniu.

Do tej drugiej kategorii książek zaliczyć można książki opowiadające o różnych rodzajach rodzin, stricte edukacyjne, takie jak dostępne na rynku amerykańskim The Family Book i Who’s in a Family? czy When Grown-Ups Fall in Love, pokazujące całe spektrum rodzin – (nie)pełnych, (nie)biologicznych, wielo- i jednorasowych, jedno- i różnopłciowych. Wiele jest również książek – historyjek rodzinnych, gdzie płeć (homoseksualnych) rodziców gra mniejszą lub większą rolę – czasem wymaga wyjaśnienia, jak w zupełnie pionierskiej książce Heather Has Two Mommies, wydanej w Stanach na przełomie lat 80-tych i 90-tych zeszłego wieku, czy w Molly’s Family; czasem jest pokazana na licznej grupie, aby dziecko pary homoseksualnej mogło poczuć, że nie jest samo – jak w 123 A Family Counting Book oraz ABC A Family Alphabet Book. A zazwyczaj – i przyznam, że książki takie lubię najbardziej – tak jak wyżej napisałam płeć rodziców jest tylko jednym z elementów otaczającego dziecko świata. W Best Best Colors/Los Mejores Colores mamy tłumaczą synkowi, że nie musi mieć swojego ulubionego koloru, w Felicia’s Favorite Story opowiadają córeczce, jak pojawiła się w ich rodzinie, duńska książeczka Mette bor hos Morten og Erik pokazuje kilka dni z życia rodziny tatusiów i córeczki (książka wydana w 1981 r. – absolutna prehistoria w tej dziedzinie!) a w australijskiej The Rainbow Cubby House mali czytelnicy dowiadują się, jak dwie mamy z córeczką i dwaj tatusiowie z synkiem budują domek na podwórku.

W taki sam sposób – jako zwyczajny element świata wokoło – można pokazać homoseksualność ludzi innych niż rodzice, postaci bajkowych czy zwierząt – Jack and Jim, Hello, Sailor czy The Duke Who Outlawed Jelly Beans to przykłady na rynku światowym.

I tu dochodzimy wreszcie do rynku polskiego, gdzie dzięki wydawnictwu AdPublik pojawiły się dwie książeczki dla dzieci zawierające element relacji homoseksualnej. And Tango Makes Three, czyli Z Tango jest nas troje (2009) oraz Koning en Koning, czyli Król i król (2010) to pierwsze i jedyne w Polsce książki dla młodszych dzieci pokazujące, że na świecie istnieją inne modele rodzin niż tata+mama+dzieci oraz inne rodzaje par niż pani+pan.

Książki są tak od siebie różne, że tylko obecność „kwestii homoseksualnej” w obydwu uzasadnia jakiekolwiek ich zestawianie. Z Tango jest nas troje to klasyczna opowiastka z życia zwierząt – zoo, pingwiny, pingwinie rodziny, a wśród nich Silo i Roy, którzy nie mogą znieść jaja. Kiedy mądry opiekun im takowe podrzuca, wysiadują je z zaangażowaniem, a potem wychowują córeczkę Tango. Książka wydana jest w spokojnej kolorystyce, ilustrowana naturalistycznymi, ale prostymi rysunkami pingwinów i samego zoo. Narracja może zbyt skomplikowana dla zupełnych maluszków i nieco sztywno-dydaktyczna (minus dla tłumaczenia), spokojnie opisuje najpierw miejsce i czas, gdzie historia się wydarzy, potem bohaterów, a na koniec samą historię. Król i król to książeczka zupełnie inna. Wyrazista, żywa kolorystyka i przewaga rysunków nad tekstem oraz maksymalne uproszczenie opowiadanej historii wskazują, ze przeznaczona jest dla najmłodszego odbiorcy. Trudno tu jednak o pewność, ponieważ historia, choć krótka i prosta, dotyczy spraw najmniejszym dzieciom jednak obcych – książę, który nie ma żony, czym martwi się królowa-matka, zapraszanie kandydatek na „casting”, wreszcie przyjazd ostatniej z nich z bratem, zakochanie księcia w tymże bracie i ślub.

Ponieważ, mimo pewnych intuicji co do obu książek, nie mogę nazwać siebie specjalistką od literatury dla dzieci, postanowiłam oddać obie pozycje do testowania. Zachowanie Niuni (lat 3) zgodne było jednak z moimi pierwszymi wrażeniami; z dwóch książek wybrała najpierw Króla i króla – bardziej kolorową (czerwona okładka) i przez to zachęcającą. Kiedy jednak zajrzała do środka, buzię zrobiła w podkówkę i z niepewnym dość spojrzeniem przytuliła się do babci. Potrafię chyba zgadnąć czemu – ilustracje w Królu i królu są, powiedzmy, specyficzne. Nie wiem, czy mają naśladować rysunki dzieci, czy autentycznymi dziecięcymi rysunkami są, ale są – no, po prostu – brzydkie, agresywne, może i pełne ekspresji, ale raczej nie przeznaczonej dla mniejszego dziecka. Książkę o Royu i Silo z kolei Niuni obejrzała z zainteresowaniem, niecierpliwie przerzucając kartki żeby zobaczyć co dalej. Po jakimś czasie jednak oswoiła się z królami i sięga po nich równie chętnie jak po inne bajki, choć jeśli chodzi o czytanie, bardziej ciągle pasuje jej Z Tango jest nas troje. Jej mama zauważyła, że pewnie wynika to z tego, że historia o pingwinach rzeczywiście jest historią, fabularnie i narracyjnie bardziej złożoną, a jednocześnie o na tyle prostej tematyce, że łatwo przemawia do malucha. Król i król służą teraz głównie do oglądania obrazków.

Cieszę się, że Niuni ma obydwie książeczki w swojej biblioteczce, w całej masie innych, czytanych przed snem. Taka na pewno jest ich rola w heteroseksualnej rodzinie – jako jednych z wielu opowieści pokazujących dziecku świat. Król i król pokażą, że istnieją, również wśród młodzieży, a i dzieci, inne wzorce par niż „dziewczynka+chłopiec” i że nie ma niczego niezwykłego w tym, że ktoś zakochuje się w osobie tej samej płci. Z Tango jest nas troje wprowadzi w świat dziecka rodzinę inną niż „mama+tata+dzidzia”. A w rodzinie homoseksualnej? Myślę, że książki takie stają się podstawą budowania własnej tożsamości – procesu na pewno bardzo trudnego, zwłaszcza w naszym społeczeństwie.

Czy muszę dodawać, że obydwie pozycje to zakup obowiązkowy dla mądrych rodziców?

Z Tango jest nas troje Peter Parnell i Justin Richardson
Tłum.: Katarzyna Remin
Wyd.: AdPublik
ISBN: 978-83-926199-1-8

 

 

Król i król Linda de Haan i Stern Nijland
Tłum.: Sławomir Paszkiet
Wyd.: AdPublik, luty 2010
ISBN: 978-83-926199-2-5

 

 

 

Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.

8 komentarzy do:Królowie i pingwiny. Bajki dla dzieci

  • Opka

    [Re: Królowie i pingwiny. Bajki dla dzieci]

    Król i król to rzeczywiście brzydka książka i wizualnie, i od strony treści, której raczej brak. Małe dzieci mają swój gust i trzeba się bardziej postarać. Pingwinki są spoko.

  • nimb

    [Re: Królowie i pingwiny. Bajki dla dzieci]

    A tymi „prawdziwymi” homopingwinami z jakiegoś zoo to się tak skończyło: jak tylko się pojawiła samica, homoseksualizm im przeszedł! ;)

  • Twoje imięTomek

    [Re: Królowie i pingwiny. Bajki dla dzieci]

    Widać zakłamanie nie jest obce także pingwinom!

  • royte_pomerantsn

    [Re: Królowie i pingwiny. Bajki dla dzieci]

    Może pingwiny były biseksualne? ;)
    A poważnie – fajnie, że takie publikacje pojawiają się wreszcie w Polsce. Tylko ten „Król i król”… Grafika fatalna.

  • Żaba

    [Re: Królowie i pingwiny. Bajki dla dzieci]

    Krok na przód, zdecydowanie. W różnorodności siła i dzieci też powinny mieć wybór. Dlaczego Disney wyprodukował Księżniczkę i żabę? Z tych samych względów, by czarnoskórzy też mogli się utożsamiać z bohaterami.

  • ;)

    [Re: Królowie i pingwiny. Bajki dla dzieci]

    Pingwiny to już tylko bajka, u tych prawdziwych zainteresowanie tą samą płcią okazało się przejściowe ;)

  • olo

    [Królowie i pingwiny. Bajki dla dzieci ]

    Nie wyobrażam sobie wpajać mojej córeczce tego chorego światopoglondu.To jest już homoterroryzm

  • junior

    [Re: Królowie i pingwiny. Bajki dla dzieci]

    „Z Tango jest nas troje” ponoć spodobały się bratanicy. Elegancka książeczka, ładnie wydana, dość droga.
    Szkoda, że wydawca nie pomyślał piarowo, np. o adopcji pingwinów w jakimś ZOO ( tzw. honorowe rodzicielstwo – kasa na karmę, w zamian m.in. tabliczka). A w takim Berlinie w czerwcu Gay Night at the ZOO…




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa