Energetycznie, konkretnie i… zimno

Energetycznie, konkretnie i… zimno. Tak można podsumować tegoroczną warszawską Manifę, która przeszła pod hasłem „Solidarne w kryzysie – Solidarne w walce”. Planowany marsz opóźnił się o godzinę, więc zdążyliśmy porządnie zmarznąć, ale nie ma co narzekać – słońce dopisało! Podczas przemarszu (standardowa i przyjemna trasa od Pałacu Kultury do Sejmu) padały z platformy rozmaite postulaty: wprowadzenia partytetów, przedszkoli dla wszystkich dzieci, ustawy antyprzemocowej, godnej pracy i płacy. Nie jest przypadkiem, że w tegoroczną Manifę włączyły się największe polskie związki zawodowe reprezentowane przez m.in. pielęgniarki i nauczycielki, a z drugiej strony – ochoczo do zdjęć pozowała Henryka Bochniarz, z platformy jako ostatnia przemawiała Jolanta Kwaśniewska… Po Kongresie Kobiet nastąpiła większa konsolidacja różnych środowisk, często odległych od siebie (np. Bochniarz i związkowczynie), ale jednak zaowocowało to ważną inicjatywą obywatelską, jaką jest projekt ustawy o parytetach. Twarzą lesbijek polskich była Yga Kostrzewa oraz – tradycyjnie – widoczna z daleka Anka Zet z nieodłącznym megafonem i hełmem.

Do zobaczenia za rok!

***Choć tegoroczna Manifa miała – jak zawsze zresztą – poważne postulaty odnoszące się do polityki ekonomicznej i społecznej, to jednak nie zapominajmy, że jest to radosne święto. Poniżej dzieła kasi_encanto okraszone szczyptą dowcipu.
 

 

Klimat warszawskiej Manify został uwieczniony na zaprzyjaźnionych blogach:
- zdjęciowo – u Abiekta
- filmikowo – u Ewy w garniturze (na jednym z filmików została uwieczniona część naszej redakcji oraz Jolanta Kwaśniewska, która… no właśnie… to musicie zobaczyć).
Polecamy!!!

51 komentarzy do:Energetycznie, konkretnie i… zimno

  • Uschi

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    zupełnie niezwykły był ten solidarnościowy wydźwięk Manify w tym roku. takie poczucie, że tak naprawdę możemy – jako pojedyncze kobiety – mieć różne problemy, sprawy, trudności, ale nie przeszkadza nam to iść razem i razem domagać się praw – i tych ważnych dla nas, i dla innych kobiet. postulaty rozszerzyły się znacznie – pamiętam pierwsze manify, ostro antyklerykalne, mocno zdominowane tematyką pro-choice’ową. ostatnie są coraz szersze tematycznie, coraz mniej wykluczające; ma to zapewne wady (rozmycie postulatów?), ale też ogromny potencjał – tak zwane „zwykłe kobiety” mogą poczuć się podmiotem feminizmu, mogą przestać go uważać za wymysł „miastowych intelektualistek”. znakomitym przykładem takiego „rozszerzonego” kontekstu manify jest wyraźne i głośne włączenie do niej polityki prorodzinnej – jak w wywiadzie w WO powiedziała ostatnio Środa, feministki zajmują się brakiem przedszkoli i przemocą domową od 20 lat, tylko tego nie widać. no to dziś można było zobaczyć – fantastyczna inicjatywa ZNP dotycząca przedszkoli, o której było głośno i którą było widać jest znakomitym przykładem.

    a dobór zdjęć rozkoszny ;) , niektóre transparenty były zachwycające :D

  • Dooda

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    No, zobaczymy, jak wypadnie to „ucywilizowanie” feminizmu, w sensie języka dla wszystkich. Z perspektyw teoretycznych to krok wstecz, jednak być może to się uda. W końcu tu jest Polska :)

  • Anuk

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    Zgadzam się z Uschi. Na co dzień możemy żyć w różnych światach, a jednak fakt, że przez dwie godziny byłyśmy (-liśmy) razem jest super!
    Nie ukrywam, że bliższy mi jest feminizm „miękki”, jeśli tak nazwać go mogę, czyli taki, który np. walczy jednocześnie i o przedszkola dla dzieci i o rodzenie po ludzku i o refundację antykoncepcji. I to jest moim zdaniem jak najbardziej „pro choice”: czy mam dzieci, czy nie, czy chcę, czy nie rozpoznaję mnogość potrzeb i złożoność problemów. I fakt, że każdy ma prawo do realizacji swoich życiowych celów bez kłód rzucanych pod nogi.
    A sama manifa: było bosko!

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    Refundacja antykoncepcji to nie miękki feminizm, tylko szczyt egoizmu. Ludzie, myślcie!

  • Marcin

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    A refundacja leku na raka spowodowanego np. własną głupotą, czyli paleniem, piciem, to też szczyt egozimu? Kto traci na braku refundacji antykoncepcji – nastolatki, kobiety biedne, które pomnażają potem biedę. Ważne, by kobiety mogły rodzić wtedy, kiedy by tego chciały. Ok, ludzie nie myślą, ale szkoła ich tego myślenia o seksie póki co nie nauczy. To powinien być cywilizacyjny standard, jak aborcja legalna.

  • Anka Zet

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    Kochane i Kochani, udało mi się na samym finiszu Manify, kiedy umilkły tam tamy i muzyka, dopaść Panią Henrykę Bochniarz, która publicznie powiedziała, że jest za ustawą dot. związków partnerskich!!!

    Towarzysząca Jej kobieta z biura organizacyjnego Kongresu Kobiet dodała: „najpierw parytety, potem związki”.

    Ja na to, że nie wolno czekać, że prace mogą być prowadzone równolegle, bo są zbyt istotne dla wielu ludzi…

  • Anka Zet

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    Przyszedł mi też do głowy ważny pomysł.
    Otóż na Manifie były m.in. Pani Hanna Bakuła i Marysia Sadowska, Pani Kwaśniewska i wiele innych, które są za związkami.

    Może zrobić z Paniami cykl wywiadów nt popierania ustawy o związkach partnerskich.

    Mógłby to być początek ważnej inicjatywy, by portalom LGBT znani mniej lub bardziej ludzie udzielali głosu w sprawie Ich stanowiska wobec ustawy.

    Co Państwo na to?

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @ Marcin

    Odpowiadam: refundacja leku na raka spowodowanego czymkolwiek to nie egoizm. O ile się nie mylę, w większości przypadków ciąża nie zagraża życiu kobiety. O innych przypadkach się nie wypowiadam. Natomiast legalna aborcja (skrobanie na żądanie), w przeciwieństwie do dobrego prowadzenia się, nie jest cywilizacyjnym standardem. Szkoła ma uczyć o seksie, ale to nie znaczy, że państwo w sytuacji permanentnego braku środków w służbie zdrowia, ma płacić za antykoncepcję. Taki postulat bezapelacyjne uznaję za szczyt egoizmu i ze smutkiem stwierdzam, że to nawet pasuje do osób, które nie posiadają własnych dzieci.

    @ Pani Anka Zet

    „Najpierw parytety, potem związki” – to rzeczywiście BARDZO źle wróży związkom.

  • Sven

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    A mnie się bardzo podoba transparent: Male, Female, Who Cares. To bardzo ładna ilustracja tego dlaczego należy być przeciwko parytetom.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    Dokładnie. Jak to zobaczyłem, to od razu pomyślałem, że feministki same sobie zaprzeczają, domagając się parytetów.

  • Uschi

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @ Sven i krzsz1986@o2.pl

    Panowie, ten transparent odnosi się do czegoś zupełnie, zupełnie innego ;) . to stare hasło walki o prawa osób trans :)

  • Sven

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @Uschi

    Możliwe, ale jednocześnie świetnie ilustruje mój pogląd na temat parytetów:)

    Jeśli dotyczy transseksualistów to jest wewnętrznie sprzeczne. Bo jeśli ,,who cares” jaką się ma płeć to czemu ktoś chce ją zmieniać? Ten paralogizm mogę uznać za komentarz do mojego krytycyzmu wobec queerowo- genderowych teorii. Uważam, bowiem wieloletnie cierpienie osób transseksualnych w tym ciele, w którym się urodzili i ich determinację do tego, by to ciało zmienić i dostosować do swych emocji za najlepszy dowód, iż płeć nie jest ,,konstrukcją kulturową”, że istnieje płeć psychologiczna i, że tożsamość płciowa nie jest wymysłem ,,patriarchatu”.

  • Aluminium

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @krzsz1986

    Co to za określenie, „dobre prowadzenie się”, i na dodatek jako standard cywilizacji? jakiej niby? Panu szanownemu ciąża na skutek gwałtu, kazirodztwa, lekkomyślności partnera, etc., jak mniemam, nie grozi?

    @Sven
    „Jeśli dotyczy transseksualistów to jest wewnętrznie sprzeczne. Bo jeśli ,,who cares” jaką się ma płeć to czemu ktoś chce ją zmieniać?”.

    Jedna sprawa to samopoczucie jednostki na czysto osobistym gruncie, innym, wszechobecny podział m/f (np. przestrzeni publicznej) jako alternatywa rozłączna.

    Jeśli są i tacy ludzie, którzy szczęśliwie się identyfikują ze swoją „płcią biologiczną”, i tacy, który chcą ją zmienić na tzw. przeciwną, i tacy, którzy chcą oscylować i z niepewności otoczenia brać przekonanie, że to też jest czar, i jeszcze inni, którzy chcą zmieniać swoje ciało ale zgodnie z normami płci, do jakiej formalnie/faktycznie (jak kto woli) należą, jest to najlepszy dowód na brak reguły. Dlaczego nie może istnieć wiele postaw?

  • bit

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    A co ma wspólnego, kobieto ograniczona, antykoncepcja refundowana z „ciążą na skutek gwałtu, kazirodztwem”? Może środki anykoncepcyjne powinny baby przyjmować profilaktycznie na takie okoliczności? hahaha :D

  • Anne

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    Żałosna impreza, żałosne kobiety. Szkoda słow.

  • Aluminium

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @bit
    „A co ma wspólnego, kobieto ograniczona, antykoncepcja refundowana z „ciążą na skutek gwałtu, kazirodztwem”?”

    Co? Post Marcina.
    Dziękuję za wyszukany komplement, doceniam w pełni.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @ Aluminium

    Nie mam nic przeciwko usuwaniu ciąży w przypadku gwałtu czy poważnego uszkodzeniu płodu, ale o tym po prostu wcześniej nie pisałem, bo to nie ten temat i nie ta dyskusja. Aborcja to kwestia dyskusyjna. Uważam obecne polskie rozwiązania za odpowiednie i mam ten komfort psychiczny, że nie zanosi się na zmiany w żadną stronę. Za bezczelność i szczyt egoizmu uznałem postulat dot. refundacji antykoncepcji. Trzeba myśleć o czymś więcej niż o własnej ci*** czy własnym ch***. :)

    Co to za określenie, „dobre prowadzenie się”, i na dodatek jako standard cywilizacji? jakiej niby?

    Przy okazji składam wyrazy współczucia z powodu niewiedzy, czym jest dobre prowadzenie się.

    @ Uschi

    Szkoda, że w jednym z niewielu haseł, które do mnie trafia, chodziło o coś innego. ;)

  • ech

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    Daruj sobie dobre prowadzenie się, chuć i te mądrości z d… wzięte. Nie znasz życia? Ludzie się bzykają i będą bzykać, nie każdy jest wykształcony, zamożny, oczytany. Ani kościół, ani seriale, ani szkoły nie uczą na temat antykoncepcji, seksu, ciała ludzkiego. Nie mierz ludzi swoją miarą, bo to cwaniactwo. I nie chodzi o ułomności ludzki, tylko o życie i ową chuć właśnie – nieodłączny jego element. Nie ma bardziej ludzkiej czynności niż seks, a ludzie, zwłaszcza kobiety, powinny mieć prawa do sterowania własną płodnością, bo dziecko to odpowiedzialność.

    Powiedz kobiecie, która ma niecalego tysiaka na rodzinę miesięcznie, by wydała 30 zł na antykoncepcje. Ile z tego wyjdzie bochenków chleba? Bo nawet nie chcę tu o patologię zahaczać, to kwestia czysto ekonomiczna a nie widzimisię.

    Czy biedni ludzie mają nie mieć prawa do uprawiania seksu i czy brak kasy na środki anty ich powstrzyma?

    Więcej wrażliwości. Co więcej, uważam, że prezerwatywy powinny być darmowe, finansowane z naszych podatków, dostępne nawet w szkole, a nawet rozdawane przez nauczycieli, a u nas nie ma takiego standardu nawet w klubach, co na zachodzie jest normą, nawet w klubach nie ma darmowych prezerwatych.

    I nie łudź się, że ludzie nie będą się bzykać, bo to nierealne.

  • Anuk

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    Do krzsz1986@o2.pl
    Właściwie nie wiem, czemu odpowiadam, bo Twoje posty nie należą do najbardziej kulturalnych, ale gwoli wyjaśnienia jednej tyci, tyci sprawy.
    Domyślam się, że jesteś facetem i nigdy nie doświadczyłeś rozkoszy przeżywania miesiączek.
    Udało Ci się kiedyś zemdleć z bólu?

    Tak się akurat składa, że tabletki hormonalne bardzo pomagają uregulować te sprawy. Fajnie jest funkcjonować normalnie i nie musieć się szprycować przez trzy dni w miesiącu Nurofenem Forte, po to, żeby być w stanie w ogóle zwlec się z łóżka.

    I chcę mieć prawo mieć te LEKI (tak do cholery, LEKI!) chociaż częściowo refundowane.
    Bo „dobre prowadzenie się” jakoś nie pomaga.

    Jeśli ktoś nie rozumie, to trudno.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @ ech

    Niech się ludzie bzykają, ale za własne pieniądze. To co piszesz jest niestety żałosne. Przez takich ludzi osoby homoseksualne tracą na starcie w każdej debacie. Z d*** wzięte są twoje poglądy – sorry, z Tobą nie da się inaczej rozmawiać.

    „Czy biedni ludzie mają nie mieć prawa do uprawiania seksu i czy brak kasy na środki anty ich powstrzyma?”

    Mają prawo do seksu, ale z zabezpieczeniem takim, na jakie ich stać. Niestety w życiu tak jest, że brak pieniędzy powoduje wiele dyskomfortu, więc ten dodatkowy nie powinien nikogo dziwić. Jeśli komuś zabraknie 30 zł na parę bochenków chleba, państwo powinno pomóc i pomaga. A jeśli nie wystarczy kasy na gumki, to niech się spuszczają na prześcieradło. Państwo nie jest od troski o kobiecy (czy męski) orgazm. Wybić sobie z głowy takie bzdury.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @ Anuk

    Skąd pomysł, że moje posty nie należą do kulturalnych? Bo mam inne zdanie? Rzeczywiście w kwestii miesiączkowania mam niewiele do powiedzenia. Proponuję konsultacje z lekarzem, ewentualnie poszukanie nowego ginekologa. Proszę nie zapominać, że za wiele leków poprawiających komfort życia czy nawet ratujących życie niestety trzeba płacić. To o czym piszesz, to sprawa dla ginekologa, a nie na forum homików. Pisałem o antykoncepcji, a twój przypadek to po prostu inna sprawa.

  • Anne

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    Panno anuk, ta „hormonalna argumentacja” jest żałosna, jest wyrazem braku innej – naprawdę sensownej. Na bóle miesiączkowe są dzisiątki tanich środków przeciwbólowych, nie ma potrzeby stosowania w tym celu środków antykonepcyjnych. W Polsce brakuje pieniędzu na lekarstwa dla chorych na RAKA, więc domaganie się refundacji środków antykonepcyjnych to jest zwyczajne świństwo! Kobiety mają TE problemy od tysiącleci i z nimi żyły i żyją. A ludzie umierają w prawdziwym bólu na poważne choroby z braku refundacji i pieniędzy na właściwą opiekę.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    Moze zostawmy na chwile kwestie „czy powinno”.

    Mamy panstwo opiekuncze. Mamy horrendalnie wysokie podatki. Mamy „post” komunistyczny system obowiazkowych ubezpieczen.

    Wiec dlaczego antykoncepcja nie mialaby byc refundowana? Pieniadze sa. Wystarczy marginalnie zwiekszyc wykrywalnosc, sciganie i karanie lapowkarstwa i marnotrawstwa, a znajdzie sie i na antykoncepcje i na in vitro.

  • Sven

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @Aluminium

    ,,i tacy, który chcą ją zmienić na tzw. przeciwną, i tacy, którzy chcą oscylować i z niepewności otoczenia brać przekonanie, że to też jest czar, i jeszcze inni, którzy chcą zmieniać swoje ciało ale zgodnie z normami płci”

    Nie chcę być niemiły, ale nie rozumiem twej lirycznej prozy. Jaki czar? Co to znaczy ,,zmieniać ciało zgodnie z normami płci”?
    Jeżeli ktoś np. za wszelką cenę chce być kobietą mimo, iż urodził się mężczyzną i twierdzi, że prześladuje go to od dzieciństwa- to raczej nie znaczy, że jest zbuntowany przeciwko społecznym, dwubiegunowym kategoriom, tylko, że koniecznie chce być nie na tym biegunie, na którym jest. To z kolei znaczy, że posiada pewną właściwość psychiczną. U większości ludzi płeć biologiczna jest zgodna z tożsamością płciową. U części osób albo nie ma pełnej zgodności albo jest wielki dysonans. Należy im się szacunek a także pomoc państwa w kwestii zmiany płci.

  • Sven

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @krzsz1986

    Czyli spotkało Cię już to co mnie ostatnio. Ośmieliłeś się mieć inne zdanie i okazało się, że jesteś chamem:)
    Choć muszę przyznać, że i mnie oburza, że nigdy nie miałeś miesiączki:) Prawdziwie pro-feministyczni geje podobno miewają ostatnio;)
    A może mamy tu nową odsłonę feministycznego antagonizowania płci? Kobiety przeciwko mężczyznom- lesbijki przeciwko gejom.

    Ja też jestem przeciwnikiem refundacji środków antykoncepcyjnych w Polsce. I, wstyd się przyznać, też nie miesiączkuję:)

  • Uschi

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    nierefundowanie leków antykoncepcyjnych powoduje m.in. powielanie biedy, to schemat dosć oczywisty – kobiety ze środowisk wykluczonych, biedne, niewyedukowane, nie kupią sobie pigułek, bo ich nie stać, współżyć będą, bo taki jest schemat kulturowo-życiowy w takich środowiskach, zresztą często wiąże się to z przemocą, gwałtem małżeńskim, tego typu sprawami, które są oczywiście patologią, ale wcale nierzadką (polecam zapoznanie się z dokumentami organizacji pomagających kobietom). w ostatecznym rozrachunku to również głównie kobiety ponoszą skutki braku bezpłatnej/taniej antykoncepcji, w tym zasadniczo kobiety wykluczone – kiedy już zajdą w ciążę, to one w znacznej większości przypadków zostają z dzieckiem na głowie, co nie tylko powoduje konsekwencje w postaci zwiększonych wydatków, dodatkowych problemów, ale również ogranicza im dostęp do rynku pracy, co multiplikuje biedę.

    mogący się tu pojawić argument o szklance wody zamiast pozwolę sobie pominąć pogardliwym milczeniem ;)

    PS. a, i środki antykoncepcyjne SĄ bardzo ważnymi lekami hormonalnymi na dolegliwości dokuczające znacznemu procentowi kobiet, i nie mówię o PMSie czy bolesnych miesiączkach (które też są problemem, ale skoro kobiety od milionów lat tak cierpiały, to niech dalej cierpią). i również dlatego powinny być refundowane, jak wiele innych leków na przewlekłe schorzenia.

  • Uschi

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    i jeszcze polecam lekturę nt. praw reprodukcyjnych i seksualnych oraz takie raporty jak http://www.federa.org.pl/monitoring/home.htm#raport

  • danny

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @Sven
    „U większości ludzi płeć biologiczna jest zgodna z tożsamością płciową. U części osób albo nie ma pełnej zgodności albo jest wielki dysonans. Należy im się szacunek a także pomoc państwa w kwestii zmiany płci.”

    Ale nie wszyscy wpisują się w dwubiegunowy podział płci i nie jest tak, że wszystkie nienormatywne osoby dążą do tego, żeby zmieniać płeć na przeciwną niż ta z którą się urodzili. Jest więcej możliwości i chodzi o to,żeby nikt nikogo nie zmuszal do samookreślania się na siłę w tym czy innym kierunku. A niestety, ale ma to miejsce w społeczeństwie. Tak jak powiedzialeś, są osoby u których nie ma pełnej zgodności. I chodzi o to,żeby po prostu zrobić miejsce dla takich osób w naszej mentalności i w sytuacjach społecznych, przyjąć do świadomości fakt ich istnienia. Chodzi o to,żeby ograniczyć trochę potrzebę domknięcia poznawczego, otworzyć się na osoby nie „należące” do szufladki Kobieta lub Mężczyzna. Czy to, że inne osoby swoją postawą stawiają wobec nich oczekiwania żeby się samookreślili oznacza, że mają zacząć udawać zgodność z płcią biologiczną i ograniczani żyć na pokaz (sic) albo również wbrew w sobie decydować się na zmianę płci ? Myślę,że nie warto postrzegac płci tylko w kategorii Czarne- Białe , kobieta-mężczyzna, bo różnorodność i zwykła ludzka wolność w wyrażaniu siebie dużo na tym traci. Jezeli ktoś ma płec biologiczną zgodną z psychiczną i określa się bez problemu w kategoriach K lub M ,to dobrze. Ale jeżeli ktoś balansuje gdzieś w wygodnym dla siebie punkcie między tymi 2 kategoriami to też dobrze.

    Pozdrawiam,
    Danny

  • Sven

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    Może ty, Uschi najpierw poczytaj raporty o chorobach nowotworowych. Ponieważ wykazujesz wyłącznie zainteresowanie kobietami, które masz w zwyczaju nazywać ,,wykluczonymi”,możesz nawet pominąć raka prostaty czy jąder, mało tego możesz pominąć wszystkie nowotwory dotykające osoby obu płci. Wystarczy jeśli popatrzysz na statystykę dotyczącą chorób specyficznie kobiecych. Rak piersi, szyjki macicy. Potem porównasz sobie ich wyleczalność, stopień rozpoznawalności, budżet przeznaczany na ich leczenie w Polsce z tym w krajach refundujących antykoncepcję. Po tej lekturze powiesz nam czy aby bezpłatne leki na miesiączkę są tym czego polskim kobietom potrzeba najbardziej w tym momencie.
    Emocjonalne komentarze w rodzaju: ,,skoro kobiety od milionów lat tak cierpiały” są przeideologizowanym szantażem emocjonalnym, który nie dotknie ,,antyfeministów” tylko może się odbić na tych kobietach (i mężczyznach choć to Cię zapewne nie rusza), którzy naprawdę potrzebują realnej pomocy a nie ideologii.

  • Uschi

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @Sven
    pisałam o kobietach autentycznie wykluczonych, czyli zmarginalizowanych z powodu biedy (powielanej nieraz od pokoleń), statusu społecznego, braku wykształcenia itp.

    ‚Emocjonalne komentarze w rodzaju: ,,skoro kobiety od milionów lat tak cierpiały” są przeideologizowanym szantażem emocjonalnym’ – owszem, stosowanym przez antyfeministów właśnie :) (a ściślej mówiąc osoby niechętne refundacji), patrz kilka komentarzy wyżej „Kobiety mają TE problemy od tysiącleci i z nimi żyły i żyją.”

    jeśli chodzi o przebijający się tu argument, jak mało nasze państwo wydaje na nowotwory itp. i jak w związku z tym słuszne jest nierefundowanie antykoncepcji, że te kwestie są zupełnie, zupełnie różne. w przyczynach, skutkach (medycznych, społecznych, finansowych), mechanizmach. i nie zgadzam się na mówienie, że najpierw powinniśmy mieć wystarczająco bogate państwo, by finansowac leczenie nowotworów, a potem wydawać kasę na takie „bzdury” jak antykoncepcja. bo w ten sposób antykoncepcji nie będzie się refundować nigdy (i stanie się zadość postulatom Svena, krzsz i Anne).

    a nierefundowanie antykoncepcji to nielegalne aborcje, powielanie biedy i wykluczenia społecznego, gorsza sytuacja na starcie dla wielu dzieci (żeby już nie skupiać się na kobietach tak strasznie), więcej dzieci w bidulach, więcej przyszłych beneficjentów i tak już niewydolnego systemu zabezpieczeń społecznych. czyli długofalowe skutki społeczne i finansowe, abstrahując od argumentów ideolo, to się państwu po prostu nie opłaca.

    a ludzie nie przestaną uprawiać seksu i nie zaczną „dobrze prowadzić się” (buhaha) tylko dlatego, że nie powinni w swojej sytuacji życiowej zachodzić w ciążę. każdy, kto sugeruje tego typu rozwiązania, albo nie mówi poważnie, albo nie może być poważnie traktowany

  • Sven

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    ,,te kwestie są zupełnie, zupełnie różne. w przyczynach, skutkach (medycznych, społecznych, finansowych), mechanizmach”

    Nie to nie są rózne sprawy. Państwo ma pewien budżet na kwestie związane z opieką medyczną i zabezpieczeniem obywateli. Budżet ten zostaje rozdzielony. Trzeba dać coś na sprzęt medyczny, coś na szpitale i coś na refundację leków i zabiegów (np. rehabilitacji). Z tego trzeba przeznaczyć kasę na tysiące różnych chorób. Trochę na raka, trochę na mukowiscydozę, trochę na rehabilitację dzieci upośledzonych- można by wymieniać długo. To jest jak dzielenie tortu- im więcej gości przy stole, tym mniejszy każdy dostaje kawałek. Ostatnio widziałem reportaż o kobiecie, która od stołu musiała odejść głodna, wiedząc, że jeśli nie dostanie leku w ciągu kliku tygodni- umrze. Być może znów uznasz mnie za wstrętnego mizogina, ale w tej sytuacji faktycznie trudno mi wykrzesać współczucie dla osób dotkniętych bólami menstruacyjnymi, szczególnie takie współczucie, którego skutkiem miałoby być uznanie potrzeby refundacji środków przeciwbólowych. Można by się jedynie zastanowić nad częściową refundacją antykoncepcji dla najbiedniejszych.

  • Sven

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @danny

    Szacunek należy się każdemu kto nie robi niczego złego innym. Wykraczanie poza ramy płciowe nie jest niczym złym.
    Jako dla osoby zainteresowanej filozofią, problematyczne są różne dalej idące genderowo- queerowe wnioski oraz czynienie z nich jedynie słusznej ideologii wyjaśniającej nam świat. Co na tym portalu, przy całej mojej dla niego sympatii, jest praktyką dość częstą.
    O tym kiedyś już pisałem, możemy też na ten temat podyskutować, gdy pojawi się związany z tym artykuł.

    Tymczasem również pozdrawiam!

  • Soniasonia

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    Widzieliście hasło przewodnie kontrdemonstacji młodzieży wszechpolskiej ( nazwa własna celowa pisana małymi literami)? „Stop Feminaz(j)i” Wybuchnęłam śmiechem, gdy zobaczyłam, jak neonaziści protestują przeciwko „renazizacji życia publicznego”. Dziewczęta, które trzymały baner, wyglądały na takie, które nie znają nawet definicji feminizmu…. Urocze.
    I, drogie przedmówczynie, muszę przyznać, że w tej dyskusji męscy uczestnicy wykazali się większym racjonalizmem. W kraju, w którym nie ma pieniędzy na lekarstwa ratujące życie chorym cierpiącym na rzadkie przypadłości ani na morfinę uśmierzającą ból cierpiącym na raka, domaganie się bezpłatnej antykoncepcji jest absurdem. Coś takiego przeszłoby w bardzo bogatych, małych krajach, takich jak Austria czy Dania, jednak nie w Polsce – przynajmniej przez najbliższe kilkadziesiąt lat.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    „Nie to nie są rózne sprawy. Państwo ma pewien budżet na kwestie związane z opieką medyczną i zabezpieczeniem obywateli”

    Dajecie soba manipulowac. Pieniedzy jest wystarczajaco i na antykoncepcje, i na in vitro, i na wszystkie z wyjatkiem najdrozszych form leczenia raka.

    Po prostu te pieniadze sa czesciowo rozkradane, czesciowo niszczone. Zamiast klucic sie „co jest wazniejsze” zadajcie rzeczywistej (a nie politycznego cyrku jak teraz) walki z korupcja.

    Przypominam ze pod wzgledem korupcji i proporcji podatki – korzysci-z-podatkow Polska wypada bardzo, bardzo slabo i w zasadzie kwalifikuje sie juz jako tzw. trzeci swiat.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    „Widzieliście hasło przewodnie kontrdemonstacji młodzieży wszechpolskiej ( nazwa własna celowa pisana małymi literami)? „Stop Feminaz(j)i” Wybuchnęłam śmiechem, gdy zobaczyłam, jak neonaziści protestują przeciwko „renazizacji życia publicznego”"

    Tak, standard. „Femi-nazi, homo-nazi, judo-nazi”. Klasyczna retoryka inwersji.

    „Dziewczęta, które trzymały baner, wyglądały na takie, które nie znają nawet definicji feminizmu”

    Jak wygladaja dziewczeta ktore nie znaja nawet definicji feminizmu? Po czym rozpoznalabys je widzac je przypadkowo na ulicy? Pytam powaznie.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    Nie szklanka wody zamiast, tylko kubeł niektórym by dobrze zrobił :)
    Temat o refundacji środków antykoncepcyjnych zrobił się żenujący, bo jak ja mam dyskutować, gdy wymachuje się podpaskami?

    O tym, że leczenie nowotworów i dziesiątek innych chorób, np. wieku dojrzałego jest ważniejsze od antykoncepcji, mówić chyba nie warto, bo ten argument nie trafia. To bardzo dziwi i zasmuca, zwłaszcza w przypadku osób walczących z wykluczeniem, ale trudno. Może więc z innej strony: w przeciwieństwie np. do Liliany opowiadam się za państwem, które w pewnym zakresie pomaga swoim obywatelom. Nie można mieć jednak złudzeń – pieniędzy nigdy nie wystarczy na wszystko, zwłaszcza w służbie zdrowia. Dziś za wiele bardzo ważnych procedur medycznych trzeba płacić, jeśli chce się z nich korzystać w wystarczającym zakresie, najprostszy przykład: stomatologia. Chyba nikt nie domaga się zmian w tej dziedzinie, bo wszyscy już dawno przywykli, że trzeba płacić. Skąd przekonanie, że wszystko co potrzebne, musi być refundowane lub dofinansowane?

    Druga sprawa: refundacja leków (zwłaszcza środków antykoncepcyjnych) nie jest instrumentem właściwym dla polityki socjalnej. Jak zwykle w takich sytuacjach, korzystaliby głównie zamożni oraz jeszcze bardziej „zamożne” firmy farmaceutyczne.

    A teraz mniej poważnie. :) Może MOPSy powinny rozdawać swym podopiecznym prezerwatywy. Powiedzmy, po 6 lub 8 na miesiąc. Za ponadnormatywną przyjemność trzeba już płacić z własnej kieszeni. Oczywiście w grę wchodzi jakiś najtańszy model. Byle nie pękał zbyt łatwo. O starych pannach, singielkach też warto pomyśleć. Może jakiś sztuczny penis? Jeden na 6 lat totalnie refundowany (jak sztuczna szczęka dla babci czy dziadka). Podobnie jak w przypadku gumek radzę nie nastawiać się na luksus. Refundacja obejmie na pewno tylko standardowy model, rozmiaru „europejskiego”. Większą przyjemność trzeba finansować z własnych środków. Svenowi, który bywał tu i tam, należy się wyjaśnienie, że europejski to nie to samo co skandynawski. :)

  • Sven

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @Lilianne

    Problem z korupcją faktycznie jest duży. Mam jednak wrażenie, że to jest temat na szerszą dyskusję. Tak czy inaczej, w tym systemie, który jest tu i teraz refundacja środków antykoncepcyjnych nie jest dobrym pomysłem.
    W kwestiach dotyczących opieki socjalnej pewnie byśmy się nie zgodzili, bo jeśli się nie mylę twierdziłaś, że jesteś libertarianką.
    Natomiast bardzo mnie cieszy, że prezentujesz na tym forum własne przemyślenia (nawet jeśli czasem całkiem inne niż moje), bo straszliwie nudzą mnie geje i lesbijki strzelający ideologicznymi schematami myślowymi jak z armaty, nie umiejąc ich potem nawet wybronić sensowną argumentacją.

    @krzsz

    Tak system ,,europejski” to nie to samo co ,,skandynawski”. Tego pierwszego w ogóle nie ma:) Wystarczy spojrzeć na różnice polityczne między Niemcami i Francją a Wlk. Brytanią. Nie mówiąc już o Włoszech. Natomiast w kwestii refundacji antykoncepcji wydaje mi się, że Soniasonia ma rację. Można by o tym myśleć, ale póki co nie w Polsce.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @ Sven

    Hehe, to był żart i w ogóle nie o system chodziło. :) Ale spoko, ja też czasem szybko czytam. :)

  • Sven

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    A sorry:) Przeczytałem drugi raz i dopiero zrozumiałem;) Najwidoczniej moja psychika zanotowała Cię po tym tekście o kuble zimnej wody jako kogoś kto tak ,,brzydko” nie żartuje;)

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @ Sven
    Wszystko się zgadza. To są przecież bardzo ładne żarty :)

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    ” Nie można mieć jednak złudzeń – pieniędzy nigdy nie wystarczy na wszystko, zwłaszcza w służbie zdrowia”

    Caly czas wydaje mi sie ze Ty wierzysz ze naprawde nie ma pieniedzy. Owszem, Polska jest biednym krajem, ale to nie jest glowny problem.

    Ja przez jakis czas mialam (zawodowo) stycznosc z tzw. panstwowa sluzba zdrowia, i zapewniam Cie ze gdyby nie korupcja, niszczenie pieniedzy i zwykla glupota to starczyloby na, oczywiscie nie wszystko, ale wiekszosc. Moze co dziesiaty przetarg jest uczciwy, bez lapowki nie zrobisz praktycznie nic, na porzadku dziennym sa przetargi gdzie ponad 75% wartosci zlecenia idzie do krewnych i znajomych krolika, i to sie dzieje na wszystich szczeblach, od ministerstwa do samego dolu. Najprostrzy, nagminny i stosunkowo „niewinny” przyklad – na wlasne oczy widzialam jak podstawiane firmy z nikad „opiekowaly sie” sprzetem komputerowym biorac za to duzo wiecej niz ten sprzet byl wart („opieka” najczesciej sprowadzala sie do okazyjnej reinstalacji systemu / usuniecia wirusow, w wiekszosci przypadkow nawet nie bylo skonfigurowanych automatycznych backupow, czyli poziom wiedzy ktory pracownik obslugujacy ten komputer moze samodzielnie uzyskac po max. miesiacu za darmo). I nie, CBA i sprawa „Miroslawa G” nie zmienily nic.

    Wiec brak pieniedzy w sluzbie zdrowia mozna spokojnie wlozyc miedzy Niezawisle Sady i Wrozke Zebatke.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    „W kwestiach dotyczących opieki socjalnej pewnie byśmy się nie zgodzili, bo jeśli się nie mylę twierdziłaś, że jesteś libertarianką.”

    Dokladnie obiektywistka, to nie jest to samo co libertarianizm, ale jest bardzo blisko, a o libertarianizmie przynajmniej _niektorzy_ w Polsce slyszeli. Wiec, w niewielkim uproszczeniu, tak, jestem libertarianka.

    Oczywiscie libertarianizm oznacza zniesienie lub drastyczne zredukowanie panstwowej opieki medycznej, wiec dlaczego mowie ze jestem za refundacja antykoncepcji? Coz, nie zyjemy w kapitalizmie, zyjemy w wyjatkowo skorumpowanym, wyjatkowo patologicznym panstwie opiekunczym z horrendalnie wysokimi bezposrednimi i posrednimi obciazeniami podatkowymi, wiec na dzien dziesiejszy mowie – panstwo zabiera nam tak duzo, ze twierdzenie ze pieniedzy nie ma jest bzdura. Nie ma bo sa rozkradane. Wiec niech policja i sady (nie jakis partyjny bekart taki jak CBA) zaczna wykonywac swoja robote, to pieniadze szybko sie znajda.

    Dyskusja „refundowac czy nie” mialaby racje bytu gdyby system dzialal z efektywnoscia powiedzmy 95+% i refundowanie antykoncepcji musialoby wymagac podniesienia stawek podatkow i/lub ubezpieczen. Dziala grubo ponizej 50%, wiec ta dyskusja jest bezcelowa. Jesli sa pieniadze zeby dyrektor lokalnego szpitalika ktory podobno ledwo wiaze koniec z koncem mogl z pieniedzy podatnikow kupic najnowszego laptopa tylko po to zeby dac go dzieciakowi, to sa rowniez pieniadze na antykoncepcje.

    Oczywiscie mozemy rowniez wreszcie przyznac ze panstwo opiekuncze po prostu nie dziala i nie moze dzialac, ale wtedy pierwszym krokiem musialoby byc drastyczne obnizenie podatkow zeby ludzie mogli sami ubezpieczac sie prywatnie gdzie chca i jak chca, i kupowac dowolne srodki farmakologiczne rowniez gdzie chca, jak chca i ile chca. Jak nie musisz odpracowywac panszczyzny przez 7-10 miesiecy w roku problem refundacji lub jej braku staje sie czyms abstrakcyjnym, i tak powinno byc.

  • Uschi

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    hehe, dyskusja o feminizmie zrobiła się dyskusją o refundacji antykoncepcji (oczywiście nie mówię tu o wymianie poglądów na temat tego, czy państwo kradnie 5, czy 50%), ciekawe czemu akurat ten argument takie straszne emocje budzi, a nie na przykład żłobki czy nawet prawo do aborcji ;) .

    „Można by się jedynie zastanowić nad częściową refundacją antykoncepcji dla najbiedniejszych. ” (Sven) – czyli jednak? inna sprawa, że „częściowa” refundacja i tylko „dla najbiedniejszych” oznacza konieczność powołania specjalnych zespołów oceniających, jaka cześć ma być refundowana oraz kolejnych innych wskazujących, kto jest wystarczająco biedny, by mu refundowano…

    i dalej twierdzę, że koszty nierefundowania antykoncepcji (koszty ponoszone przez państwo, a więc nas, w perspektywie długoterminowej) są większe niż nierefundowania terapii nowotworowych. jakkolwiek okrutnie to zabrzmi, ale przerzucanie się przykładami biednej pani, którą mąż gwałci i która rodzi dzieci bo ją nie stać na pigułkę, a z drugiej strony biednej pani, która umiera na raka bo nie ma kasy na lekarstwa jest nie na poziomie. wydaje mi się, że dyskutować tu trzeba na poziomie opłacalności dla państwa i czegoś, co nazywam uczciwością i sprawiedliwością społeczną (oj, jaki nieładny termin). oraz długofalowych kosztów społecznych.

    i nie, nie uważam, że nie należy refundować drogich terapii nowotworowych. uważam, że należy refundować i jedno i drugie. i ze świadomością, że nie ma kasy w państwie ani na jedno, ani na drugie, żądać obydwu tak samo. żeby nie było, że oczekiwanie płacenia za leki antynowotworowe jest cacy, a za antykoncepcję jest be. bo moim zdaniem oba są równie ważne, choć z różnych powodów.

    [aaa, krzsz, czemu na swojej liście środków refundowanych wymieniłeś penisa dla panien i singielek, a nie pochwę dla panów? to jest właśnie taki z lekka mizoginistyczny sposób myślenia, który wcześniej zarzucałam Svenowi. tak, czepiam się słówek, bo słówka właśnie, podobnie jak "freudowskie potyłki", pokazują, co człowiek ma tak naprawdę w głowie... i znowu mi wyszło OT, a może nie do końca, bo feminizm to tez walka z takimi właśnie kliszami, uwidaczniającymi się w języku, a obecnymi gdzieś głęboko u podstaw światopoglądu i myślenia]

  • Sven

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @Sven

    ,,bo feminizm to tez walka z takimi właśnie kliszami, uwidaczniającymi się w języku, a obecnymi gdzieś głęboko u podstaw światopoglądu i myślenia”

    Tak, tak feminizm jest walką z tego rodzaju kliszami, ale tylko jeśli dotykają one kobiety. Polecam głębsze i krytyczne wczytanie się w teksty chociażby polskich feministek i wyszukanie ile razy zdecydowanie gorsze klisze używane są tam wobec mężczyzn.
    Mały cytat z Kingi Dunin, dla Ciebie w prezencie od Svena:
    ,,Miałam w życiu zarówno koty niewykastrowane, jak i wykastrowane i mogę z całą pewnością stwierdzić, że jest to zabieg dla samców pożyteczny. Wykastrowany samiec staje się miły, łagodny, lubi się pieścić, nie śmierdzi i się nie szlaja.”

    Oczywiście jest to ironia użyta w szerszym kontekście (w felietonie ,,potrząsanie sekatorem”). Tyle tylko, że kiedy TY przeczytasz coś co na pierwszy rzut oka wyda Ci się minimalnie seksistowskie, przestajesz czytać i miotasz zarzutami mizoginii. Może najpierw zdekonstruujcie, drogie feministki, mizoandryczny seksizm w waszych szeregach. A jak już wam się to uda spotkamy się i będziemy walczyć wspólnie przeciwko stereotypom. Póki co to nie ma sensu.

    P.S. Podejrzewam, że powód użycia przez krzsz porównania z penisem jest dość oczywisty. To TY, droga Uschi, pisząc o antykoncepcji wciąż mówiłaś o kobietach (nawiasem mówiąc problem ,,wrabiania w ciążę” opisała nawet K.Szczuka w ,,Milczeniu owieczek” a więc ten ,,męski” kontekst antykoncepcji jest pewnie istotny). W odpowiedzi dostałaś, więc propozycję skierowaną do jednej płci. Próbując zdemaskować czyjąś mizoginię, zdemaskowałaś zresztą jedynie swój purytanizm. Masturbacja sztucznym penisem to nic złego a więc polecenie tego singielkom nie jest ani trochę seksistowskie.

  • Sven

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @Uschi

    To do Ciebie oczywiście nie do mnie samego pisałem:) Sorry za tę pomyłkę

  • Sven

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @Uschi

    Jeśli chodzi o refundację antykoncepcji, wykazujesz myślenie życzeniowe. ,,Chcę, żeby było fajnie.” Ja też bym chciał.
    To, że państwo ,,powinno” przeznaczyć pieniądze i na nowotwory i na antykoncepcję to prawda. Pytanie tylko czy może, czy ma na to środki.
    Jeżeli feministki czy inne środowiska będące za taką ustawą, przeprowadzą obliczenia, z których wyniknie, że państwo polskie na to stać i, że nie ucierpią na tym ludzie chorzy to O.K. Posłowie/ posłanki zgłaszające taki projekt powinny poinformować o jego kosztach i dopiero na tym poziomie powinna się zacząć debata. Wykrzykiwanie haseł na manifie lub zarzucanie mizoginii czy niezrozumienia kobiecych problemów (takich jak miesiączki) przeciwnikom refundacji to niestety trochę za mało konkretne rozwiązania.

  • Uschi

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    Sven, zaczynam czekać na Twoje komentarze z drżeniem i niecierpliwością :D .

    wcale nie twierdzę przecież, że feministki i nie-feministki nie są mizoandryczne. mizoandria jest tak samo zła jak mizoginia. czy naprawdę sądzisz, że bezmyślnie chwalę i przyjmuję wszystko, co powie jakakolwiek kobieta obwołana ikoną feminizmu lub za feministkę się uważająca? no pliiiz.

  • Sven

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @Uschi

    Mam nadzieję, że nie przyjmujesz bezmyślnie. Natomiast wydaje mi się, że dość szybko dostrzegasz seksizm tam gdzie go nie ma:) A ja twierdzę, że dziś jest raczej tak, że prawdziwa ,,mizoginia” została gdzieś na dalekich wiochach pod budkami z piwem. Innej ,,mizoginii” trzeba szukać ,,gdzieś głęboko u podstaw”. Doszukiwać się jej albo w tołstojowskiej idealizacji kobiety albo w niewinnych żarcikach (które na temat mężczyzn też funkcjonują i też mnie nie obrażają) albo w zdjęciu nagiej kobiety.
    Tymczasem mizoandria jest dziś ,,salonowa” i do pewnego stopnia modna w intelektualnych kręgach, także tych, które uparcie twierdzą, że walczą o równość. Dla mnie głupi uśmieszek średnio inteligentnego faceta na widok ,,seksistowskiej reklamy” jest mniej oburzający niż fakt, że bardzo wykształcona i bardzo inteligentna kobieta jak K.Dunin pisze coś takiego. Tym bardziej, że co roku wykonuje się tysiące zabiegów chemicznej kastracji w przypadku raka prostaty i takie teksty świadczą o braku szacunku dla ludzi dotkniętych tą traumą. Problem w tym, że gdyby ktoś napisał tekst o ucinaniu piersi, w podobnie ,,satyrycznym” kontekście chamstwo i brak empatii tego typu skojarzeń byłyby dla wszystkich oczywiste. To właśnie dlatego jestem antyfeministą.

  • Soniasonia

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @Lilianne E. Blaze (To Twoje prawdziwe nazwisko czy pseudonim?)
    „Jak wygladaja dziewczeta ktore nie znaja nawet definicji feminizmu? Po czym rozpoznalabys je widzac je przypadkowo na ulicy? Pytam powaznie.”
    Ich pyszczki wyrażały cielęcą bezmyślność właścicielek – dwie sekundy wystarczyły, by zauważyć, że są to niezbyt inteligentne osoby (niezbyt inteligentne osoby zwykle nie znają historii i podstawowych założeń feminizmu), albo , które wybrano ze względu na ładne pyszczki. Sądzę, że dziewczyny nie wiedziały, o co chodzi żadnej z demonstracji, a przybyły na „kontrę” poproszone przez chłopaków lub braci.

  • krzsz1986@o2.pl

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    @ Uschi

    Aborcja to kwestia światopoglądowa w większym stopniu niż refundacja antykoncepcji, o ile można tak się wyrazić. Podejrzewam, ze większość osób wypowiadających się tutaj potrafi uszanować różnice w tej materii, stąd temat nie budzi kontrowersji. Żłobki czy przedszkola w ogóle nie stanowią tematu do dyskusji, bo prawie każdy powie „dobrze, żeby były” i jedyny problem, skądinąd poważny, to ile i kto za nie zapłaci. Feministki takimi szczegółami pewnie nie zawracają sobie głowy. :)

    Dlaczego sztuczny penis? Po pierwsze miałem już dosyć poważnej rozmowy na niepoważny temat. :) Po drugie: czemu nie? Przecież sztuczny penis to szansa, by w jeszcze większym stopniu uniezależnić kobiety o mężczyzn. A dlaczego nie sztuczna pochwa? Pewnie nie bez znaczenia była tu moja osoba unikającą kontaktu z jakimikolwiek pochwami. Poza tym facet bez tego sobie poradzi i narzekać nie będzie. :)

    @ Sonia

    Soniu, nie oceniaj tych dziewcząt po wyglądzie, nawet jeśli istnieje 99% prawdopodobieństwo, że masz rację. :) Wbrew pozorom, w kręgach konserwatywnych także obracają się kobiety inteligentne. Tylko inaczej.

  • Lilianne E. Blaze

    [Re: Energetycznie, konkretnie i... zimno]

    (Pozwole sobie przeniesc temat tutaj, ma jednak wiecej wspolnego z Manifa niz ze zwiazkami. I, przyznaje, jesli ma sie z tego rozwinac dluzsza wymiana zdan to wole tu, a tam niech bedzie na temat. Ok?)

    krzsz: „Wszystkich czytelników homików pragnę ostrzec przed tym SROMem, o którym wspomina jeden z przedmówców – jak sama nazwa wskazuje, sprawa jest po prostu śmierdząca.

    http://3.bp.blogspot.com/_DH2M5cRZnK4/S2DLgulS3DI/AAAAAAAAADQ/DDc08tQWtCQ/s1600-h/KONTO+NA+OBCASACH+BIG.jpg

    One chcą m.in.:

    1. aborcji na żądanie
    2. połowy władzy
    3. wynagradzania za pracę domową !!!

    Postulaty 1. i 2. znajdują niestety szerokie poparcie na homikach. Mam nadzieję, że trzeci z wymienionych przeze mnie postulatów nawet niedowiarków przekona, że SROM to zwykły ekstremizm, populizm = zwykli zadymiarze. Tzn. zadymiarki.”

    Wrzucam w google, wychodzi – http://lesmisja.blogspot.com/

    Pierwszy wpis – chwalenie sie zwandalizowaniem pomnika. Braaa – wo!

    /facepalm

    Plakat o ktorym ostatnio jest glosno – uwazam ze jest w zlym guscie, ale jak najbardziej trafny. Prawnie nie widze do czego mozna by sie przyczepic, argument o „promowaniu / ulatwianiu przestepstwa” jest bzdura, chocby z tego powodu ze mozliwosc przeprowadzenia aborcji za granica jest faktem powszechnie znanym.

    Natomiast za przegiecie uwazam nawiazanie do loga Mastercard (haslo dawno przeszlo do jezyka potocznego, ale logo powinno byc chronione).

    Wreszcie brak jakichkolwiek danych kontaktowych moze sklaniac do zastanawiania sie czy te plakaty zostaly powieszone legalnie.

    Co do mojego zdania n/t aborcji – jestem za dopuszczalnoscia tzw. „aborcji na zyczenie” do co najmniej 18 tygodnia, z powodow przede wszystkim medycznych. W duzym skrocie – do tego momentu mamy absolutna pewnosc ze plod jest calkowicie niezdolny do zycia poza organizmem matki i ze jego uklad nerwowy jest zbyt slabo rozwiniety zeby byl swiadomy czegokolwiek. To jest poboczny temat, wiec nie chce wdawac sie w dyskusje, w szczegolnosci nie chce mi sie kolejny raz dyskutowac o „Niemym Krzyku” (to falszywka), komplecie dna (bez znaczenia, patrz bliznieta jednojajowe i chimery), „malych raczkach” (zwykly infantylizm i gra na emocjach) i swiadomosci / wstepowaniu duszy w cialo (nie ma mozgu, nie ma swiadomosci i duszy, a mozg jest dopiero w 2X tygodniu – to co jest wczesniej ma sie tak do mozgu jak pol-surowy krzem do procesora).

    Jednoczesnie dodam ze jestem przeciwko trywializacji aborcji, przeprowadzona w normalnych warunkach jest bardzo bezpieczna, ale jakby na to nie patrzec to jest inwazyjny zabieg z jakims ryzykiem komplikacji i nie moze byc traktowany jako forma antykoncepcji. Uwazam rowniez ze w przypadku ciazy nie bedacej wynikiem gwaltu lub zagrozeniem dla zdrowia jest uzasadnione istnienie jakis procedur typu konsultacja z psychologiem i tydzien-dwa na zmiane decyzji.




Skomentuj: Lilianne E. Blaze Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa